Dodaj do ulubionych

jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn?

    • delusek Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 14:18
      Czytam wypowiedzi i w zasadzie robi mi się wstyd, ponieważ czuję
      się, jakby autorką pierwotnego postu była jakaś moja przyjaciółka.
      Przyjaciółka, której żaliłam się, że On się nie chce oświadczyć...
      Biała sukienka, ślub, pierścionek - to moje marzenie. Chciałabym w
      końcu mieć możliwość powiedzenia TAK, swojego tak - potwierdzenia
      mojej miłości. Nie w postaci obrączki (=więzienia, - a teraz,
      kochanie, nie pójdziesz na piwo z kolegami), ale PRZYSIĘGI. Przed
      absolutem (nie jestem religijna, nie jestem ateistką) i innymi
      (Innym, może zbyt filozoficznie). Słowa mają wielką moc. Przecież
      często w związku przekracza się granice poprzez słowa:
      - mówiąc prawie magiczne "kocham", szczególnie pierwsze,
      - zwierzając się z kompleksów /przeszłości/ obaw itede.

      Zabawne są posty o "szanowaniu się", o wspólnym mieszkaniu. Też
      mieszkam z tym, którego kocham i nie uważam tego za nic zdrożnego.
      Jeśli związek ma się rozpaść - rozpadnie się, jeśli ma ewoluować -
      trzeba nad nic mocno mocno pracować.

      A przecież każdy wie, że motywacja jest ważna. A każdy motywowany
      jest inaczej!
      • leewus Jestem przerażony 18.08.09, 14:44
        Branie ślubu, czy nawet myślenie o nim, po dwóch latach związku to wielka
        pomyłka. Po pierwsze już dawno zostało udowodnione, że największa fascynacja,
        napięcie seksualne itd. towarzyszą kobiecie i mężczyźnie w pierwszych 3 latach
        związku, bo tyle potrzeba, żeby wychować razem potomstwo (zakładając, że na
        początku znajomości dojdzie do zapłodnienia) do wieku, w którym relatywnie da
        sobie radę sama. Nie jest to mój wymysł, ale tak po prostu działa biologia
        człowieka. Co, jeśli po tych 3. latach wspólnego życia okaże się, że związek,
        który Was łączy wcale nie jest tak silny jak się wydawało, że de facto wcale nie
        pasujecie do siebie? Moi znajomi brali ślub po 5,6, czy 7 latach życia razem.

        Poza tym jakie znaczenie ma fakt, że staniesz przed ołtarzem i powiesz "tak"?
        Nie sądzę, żeby dla osób, które naprawdę się kochają sformalizowanie związku
        miało większe znaczenie. Powiedzenie "tak" przed ołtarzem nie jest żadnym
        wyznacznikiem miłości, można żyć w szczęśliwym związku na kocią łapę przez całe
        życie, rodzić dzieci i robić wszystko to co robią pary małżeńskie. Na miejscu
        tego chłopaka uciekałbym czym prędzej.
      • skarpetka_szara Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 18:27
        lol, i cos wywnioskowalas po przeczytaniu tych opini? Bo ja jestem
        teraz glupsza niz przed przeczytaniem. Wnioskuje tylko ze kazdy
        musi do tego dojrzec, a kazdy dojerzewa w innym czasie. Kazdy
        wychowuje sie inaczej, i ma inne spojrzenie na ten temat. Dlatego
        warto wymienic sie pogladami na wczesnym etapie bycia w zwiazku.

    • hedonia To jest cena głupoty 18.08.09, 14:43
      i niczego więcej, owczego pędu do pomieszkiwania - bez zadnej
      odpowiedzialności z OBU STRON!Jesli mężczyzna nie musi walczyc, nie
      musi się starać, to po co mu ślub?! Dziewczyny!!! Szanujcie się,
      szczególnie w młodości!!! Potem to już wszystko jedno, bo młodość
      jest RAZ!!! Przecież chłopaków jest prawie tyle samo co Was!!!
      Jak się nie chce żenic, nie jest warto wysiłku.
      • kasiazda1977 to nie jest WCALE smieszne!!!!! 18.08.09, 14:51
        mam 31,wyjechalam z kraju by cieszyc sie WOLNOSCIA OSOBISTA,
        niestety nie dane mi bylo sie wychowac w wiekszym miescie wsröd
        ludzi o szerokich horyzontach i wielkim poczuciu tolerancji-jednym
        slowem, czy zdajecie sobie sprawe jakie sa srodowiska w POlsce? jak
        przyjezdzam do domu raz w roku to nikogo nie obchodzi czy ja jestm
        szczesliwa czy sie doksztalcam, jaka ksiazke przeczytalam itd.tylko
        DALCZEGO JESZCZE NIE WYSZLAM za maz!! jedza mnie i kasaja Rodzice,
        dziadkowie ciotki i wujkowiem spotykam kolezanki ze szkoly, i widzac
        w ich oczach zaklopotanie wyparowuja od razu: A TY JESZCZE NIE???
        szlag mnie trafia bo NIE JESZCZE NIE!! wiec wezcie pod uwage to ze
        niektörzy nie maja gdzie uciec; Mam swoje lata, jestem wyksztalcona,
        jezdze po swiecie ale babcia moja sedziwa madra kobieta dalej nie
        wiem ze mieszkalam z facetem......tak jest w wielu miejscowosciach !
        NIECH PIJE BIJE ABY BYL!!! to chore ale tak jest
        NAwet kolezanki POlki tu za granica nie raz möwia mi ze wiedza ze sa
        z debilam/ skapcami/agresywnymi/pijaczkami ale maja MEZA, wiec coty
        tam wiesz babo möwia do mnie, nie maja sie z kim
        solidaryzowac...Boze to smutne!!!ale rozumiem dziewczyne
      • samentu Re: A tu sie mylisz 18.08.09, 20:05
        bo więcej się rodzi chłopców niz dziewczynek, proporcje miedzy płciami wyrównują
        się między 25 a 35 rokiem zycia
        a potem im dalej tym szybciej rosnie przewaga liczebna kobiet
        - wszystko to dlatego że faceci szybciej umierają, gina w wypadkach, na wojnach
        itd....
        stąd też większy pęd u kobiet do zaobrączkowania swego miśka, bo wiedzą że - jak
        mówi powiedzenie
        - po 40 kobieta ma wieksze prawdopodobieństwo że wpadnie pod samochód niż że
        znajdzie partnera:P
    • lavinka Proponuję przywiażać do krzesła 18.08.09, 14:46
      i postraszyć brukselką. Na pewno da się przekonać. ROTFL

      Czy w tym kraju ludzie nie wiedzą, co to szczeroć? Po dwóch latach
      związku? Umarłam. Co to za związek?
      • delusek Re: Proponuję przywiażać do krzesła 18.08.09, 14:55
        Bawią mnie często rzucane hasła na zasadzie: - a gdzie szczerość /a
        porozmawiać to się nie da i tak dalej.
        DRODZY PAŃSTWO - nie, w naszej kulturze ("zachodniej") to MĘŻCZYZNA
        prosi o rekę, a nie kobieta i nie ma to nic wspólnego z
        równouprawnieniem /marzeniami kobiet czy asertywnością!!!!?
        • lavinka Re: Proponuję przywiażać do krzesła 18.08.09, 17:18
          Kochanie, nie wiem czy zauważyłaś, ale mamy XXI wiek...i się już do
          rodziców z kwiatkami i wódką nie lata, chyba że na wsi ;)
    • bri Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 15:00
      Dziewczyna musi się zastanowić czy chce być z tym mężczyzną, nawet
      jeśli on nigdy nie zdecyduje się na ślub.
      a) jeśli odpowiedź brzmi TAK: powiedzieć wprost "marzę o tym, żeby
      zostać twoją żoną" i czekać nie wracając do tematu;
      b) jeśli odpowiedź brzmi NIE: wyprowadzić się informując "marzę o
      tym, żeby zostać twoją żoną. tymczasem sądzę, że lepiej będzie dla
      nas obojga (a z pewnością dla mnie) jeśli się wyprowadzę".
      Oddalenie powinno panu pomóc w podjęciu decyzji (na tak, lub na
      nie). Jeśli nie przybiegnie się oświadczyć w ciągu 2 miesięcy,
      postarać się zapomnieć i szukać nowego kandydata i następnym razem
      ze wspólnym mieszkaniem poczekać do zaręczyn.
      • kasiazda1977 a co wy na to ???? 18.08.09, 15:03
        moj facet powiedzial ze sie oswiadczal nie bedzie bo po co
        (strachliwa ci... ten möj chlop)
        zdecydujemy ze czas przyszedl zamöwimy termin w USC i po krzyku,

        zenic sie by chcial ale bez klekania i pierscionköw, cöz przymuszac
        go nie bede,
        • kasiazda1977 moja nalepsza przyjaciölka sie rozwodzi po 2 latac 18.08.09, 15:07
          wyszla za maz po 7 latach znajomosci i mieszkania razem, przyduszala
          ja matka, na odleglosc, z Polski, bo Cörko tak nie mozna, bo co
          sasiedzi powiedza! bo Bög was pokara !!!!!!! to z Panem Bogiem
          bolalo ja najbardziej, snilo jej sie to po nocach, budzila sie zlana
          potem, cöz chlopa zmusila, niby to stawianiem warunköw, bylo tez
          duzo innych spraw, ale sedno sprawy jest takie, ze chlop
          zinterpretowal pojecie slubu na swoj sposöb i zaczal ostro po slubie
          przykrecac jej srubke, dziewczyna popadla w depresje, leczy sie
          psychofarmakologicznie, itd......
    • eska_33 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 15:21
      Wyobraz sobie ze Twoj facet siedzi sobie wlasnie teraz w pracy,
      wchodzi na jakies forum i pisze posta o tresci: "Moja dziewczyna ma
      za maly biust. Jak mam ja zmusic do powiekszenia biustu tak zeby nie
      wywierac presji? Nie powiem jej tego wprost, a chce zeby to zrobila
      bo lubie duze piersi. Co mam zrobic?
      1) dac jej limit czasowy?
      2) czekac cierpliwie nie napierajac?
      3) rozmawiac o tym czesto? typu: "gwiazdy porno maja takie fajne
      biusty, podobaja mi sie"
      4) odejsc?
      5) inne?"

      Fajnie bys sie poczula jakbys sie dowiedziala o tym? Nie poczulabys
      sie przypadkiem jak przedmiot? Wiec zastanow sie czy naprawde
      kochasz tego faceta skoro jedyne na czym Ci zalezy to
      zaobraczkowanie go...
    • dassmina Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 15:31
      MAM IDENTYCZNA SYTUACJĘ!
      Mam 27 lat i pomieszkuję u mojego chłopaka w jego rodzinnym domu.
      Jesteśmy razem od ponad 2 lat. Jestem juz prawie domownikiem i
      prawie członkiem rodziny.Ale...prawie robi duzą różnicę. Naszym
      rodzicom ta niesformalizowana sytuacja się nie podoba ale godzą się
      na to ze względu na dużą odległość od mojego domu. Sami nie
      zamieszkamy bo kasy brak. I tu jest problem. Ja chce oświadczyn i
      ślubu, rodzice, cała rodzina dla UZDROWIENIA atmosfery tylko mój
      luby zwleka. W sumie nie wiem dlaczego. Kochamy się, dobrze nam
      razem. Rozmawialiśmy o ślubie. Powiedział że na pewno będę jego żoną
      i niedługo się oświadczy ale to niedługo to już bardzo długo trwa.
      Źle się czuję w całej tej sytuacji. I tak czekam i czekam....na
      ringa.
      • delusek Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 15:36
        dassmina : Rozumiem Cię.
        Poza tym pierścionek to symbol. A na to, że pewne symbole w kulturze
        funkcjonują - nic nie poradzę.
        • dassmina Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 15:44
          Oczywiście.Pierścionek to tylko symbol. Zawarcie aktu małżeństwa
          jest dla mnie ucementowaniem związku i miłości łączącej obojga
          ludzi. Oczywiście że bez ślubu też można być szczęśliwym. Ja
          osobiście zostałam tak wychowana że ślub jest ważny i tyle.
    • k_ktosia Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 15:33
      A po co Ci małżeństwo? Tak poważnie pytam :) Aby dziecko mieć papierek nie
      potrzebny, a tak jest "wygodniej". Przecież możecie być szczęśliwą rodziną i bez
      tej formalności.
      • delusek Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 15:43
        Przede wszystkim małżeństwo to nie jest to samo, co "wolny"
        związek / życie na kocią łapę. Może faktycznie małżonkowie i pary
        mieszkające ze sobą (bez małżeństwa) gotują /sprzątają/kochają
        się /narzekają i tak dalej, ale róznica jest między innymi, gdy:
        - rodzisz dzieci (prawnie),
        - rozliczasz się z US
        i w wielu innych sytuacjach. Skoro tak bardzo MAŁZEŃSTWO CZY
        NIEWYCHODZENIE ZA MĄŻ/ NIEŻENIENIE SIĘ nie sprawia nam róznicy to
        czemu się nie żenić!?
        • bri Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 16:15
          Moim zdaniem ważny jest również sam akt zawarcia ślubu. Jest to
          uroczystość połączenia się dwóch rodzin, ogłoszenia wszem i wobec,
          że oto wybrałam/em partnera na całe życie, zobowiązanie dane temu
          partnerowi, że będę się starał żeby nasza rodzina była mocna, itd.
          Obyczaj ten, w różnych formach, funkcjonuje chyba we wszystkich
          kulturach i myślę, że jego symboliczne znaczenie jest ogromne.
          Sądzę zresztą, że potwierdzi to każdy kto miał okazję ślub zawrzeć,
          nawet jeśli przedtem długo żył z kimś w konkubinacie.
    • kyyriad z następnym facetem nie mieszkaj razem 18.08.09, 15:51
      i to jest naprawdę mądra rada! Większość dzisiejszych problemów z powszechną
      niechęcią facetów do ślubu stworzyły same kobiety rozluźniając obyczaje i masowo
      wchodząc w tzw. konkubinaty. Efekt? Po co facet ma się z tobą żenić, skoro już
      wszystko od ciebie dostał bez ślubu - ma regularny darmowy seks, pewnie mu
      gotujesz, sprzątasz, pierzesz gacie, twoja pensja zasila wspólny budżet, czyli
      ma już to wszystko co kiedyś faceci dostawali p o ślubie. I jest panem sytuacji,
      bo na małżeństwie zależy teraz tylko tobie a on może się kiedyś zgodzi lub nie.
      Już sam fakt, że stawia cię w takim położeniu i odkłada ślub na nie wiadomo
      kiedy, świadczy o tym, że nie przejmuje się specjalnie twoimi potrzebami i
      nastrojami, więc chyba rzeczywiście powinnaś go zostawić poszukać innego. Tylko
      z następnym lepiej to rozegraj od początku i nie doprowadź do powtórki z
      rozrywki, bo niestety kobieta ma ograniczony czas biologiczny na znalezienie
      ojca swoich dzieci i nie oszukujmy się - właśnie oto w związkach zdecydowanej
      większości kobiet chodzi.
      • framp stawiaj sprawę jasno 18.08.09, 16:05
        następnemu facetowi od razu mów że dążysz do założenia rodziny i formalnego
        małżeństwa, to nic złego chcieć mieć dzieci i ślub i nie musisz się tego
        wstydzić, to normalne, większość kobiet tego chce, tylko nie wiedzieć czemu nie
        lubi się do tego przyznawać, udają, że odpowiadają im konkubinaty, wolne
        związki, singielstwo do 50 -tki a to w większości przypadków nie prawda. W ten
        sposób od razu wyeliminujesz cwaniaczków, którym "papierek niepotrzebny" i
        "bedzie cię kochał bez zbędnych formalności", zostaną ci, którzy mają podobne
        życiowe plany i chcą się normalnie ożenić, mieć dzieci - wbrew pozorom jeszcze
        trochę takich zostało tylko trzeba ich właśnie szukać a nie tracić czas z
        "niedecydowanymi" którym "coś przeszkadza" i "wahają się" przez 5 lat wspólnego
        życia i płacenia rat kredytu a potem dochodzą do wniosku, że "to jednak nie to"!
        Powodzenia!
        • asistentka Framp dobrze gada 18.08.09, 16:40
          Bardzo mądra rada i bardzo mądre słowa! Jeśliś facetem, to gratulacje uczciwej
          postawy!
          Pozdrawiam.
          • framp jestem, jestem! 18.08.09, 19:45

      • uknown otóż to :) 18.08.09, 19:44
        faktycznie - mądra rada, dziwne że kobiety tego nie widza!
    • samentu Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 16:02
      a co mają zaręczyny, a nawet umowa małżeńska (i/lub rytuał sakralny) do związku
      i dzieci?
      1. skoro mieszkacie od roku to w rozumieniu prawa tworzycie gospodarstwo domowe,
      które jest tego związku wizualizacją
      2. kwestię dzieci w związku szczegółowo reguluje Kodeks rodzinny
      zachęcam do lektury;)
      3. zmuszać nikogo do czegokolwiek NIE WOLNO
      4. dla mnie ta Twoja chęć do rytuałów wynika
      albo z głębokich kompleksów i co za tym idzie z braku pewności w związku (ale
      tutaj obrączka nie pomoże - jedynie na krótki okres złagodzi Twój problem)
      albo z przekonań światopoglądowych - dlatego warto dobierać się w oparciu o
      podobieństwa nie różnice
      5. jego opór przed umową małżeńską wynika zapewne z doświadczeń domowych,
      jak pewnie również z niespieszenia się do posiadania dziecka
      bo w tym zakresie mężczyzna jest o wiele bardziej odpowiedzialny niz kobiety,
      które potomka traktują jak taka dużą fajną lalke do zabawy + kolejny element
      terapii własnych kompleksów o których w pkt 4.
    • kudlata_paprotka Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 16:19
      Grzeczna dziewczynka15, chyba rzeczywiscie ma 15 lat.
      A dlaczego? Bo nie rozumie, ze pewne rzeczy, wlasnie takie, jak rozwoj zwiazku,
      to tez malzenstwo. Jakie kto lubi. W kosciele, synagodze, cerwki, urzedzie, pod
      woda, w samolocie, etc. A czemu? Bo taka mamy kulture.
      I moze udawac idiote, i klamacie, ze moze za 4 lata, jak sie nie jest pewnym.
      Ale to takie same chamstwo, jak zmuszenia do slubu. Bo to zmuszanie, to nie
      brania slubu. Wykorzystanie czyjejs milosci. Nie rozumiesz? Bo jestes mala
      dziewczynka. O wiem, ze milosc to nie slub. I wiem, ze slub moze sie skonczyc
      rozwodem. Ale mowienie, ze kobieta zmusza - oznacza jedno, ze ktos ja
      wykorzystuje. I ona nic z tego nie ma. Nie w sensie materialnym, jak inni laicy
      to pisali sobie smiesznie. Tylko ze zwiazku nic nie ma.A laleczki, co pisza, ze
      pierscionka byc nie musi, to zazwyczai sikaja po nogach, jak facet ma widzimisie
      i sie oswiadczy. Aha, i wiekszosc wypowiadajacych sie facetow - zenujacy poziom.
      • kniazwitold Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 16:51
        @kudlata_paprotka: slub nie jest kolejnym stadium ewolucji zwiazku. Jest
        spolecznie i kulturowo przyjetym obyczajem i niczym wiecej, a twierdzenie ze
        jest niezbedny swiadczy tylko o tym ze twierdzacy jest wyznawca takiego pogladu.
        Zwiazek jest byciem ze soba 2 ludzi - reszta to otoczka kulturowa i spoleczna, a
        jezeli jedno z partnerow nie potrafi zostawic "normy spolecznej" i zyc wlasnym
        zyciem to nic z tego nie bedzie, bo ciagle beda sie ogladac na to "co ludzie
        robia" albo "bo tak robia wszyscy".
        • kudlata_paprotka Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 16:58
          Jasne, kulturowo tez jest tak,ze czasami faceci okazuja sie h*jkami i jak
          kobiata jest w ciazy polozu, etc, to daja noge? i nie musza placic alimentow, na
          byla kobiete? na dziecko musza. jak sie udowodni ojcostwo, etc. Slub jest
          kulturowa opieka.
          Ale banie sie slubu jasno swiadczy o problemach w zwiazku, albo o problemach
          psychicznych jednego z partnerow, mniejszych lub wiekszych. Problemach z
          rozwodem rodzicow, odpowiedzialnosci, deklaracjami, etc.
          Mam bardzo duzo takich ludzi na codzien.
    • kniazwitold Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 16:22
      Jezeli ona chce zalozyc rodzine z KIMS to powinni sie jaknajszybciej rozstac,
      skoro ona nie chce z NIM. Jezeli ona jest skoncentrowana na zakladaniu rodziny a
      nie na byciu w zwiazku z NIM, z tyk konkretnym chlopakiem, to jest niedojrzala i
      lepiej zeby sie szybko rozstali, bo ona szuka statysty ktory odegra jej role
      meza i ojca dzieci w zyciu, a nie JEJ PARTNERA w zwiazku.
    • asistentka Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 16:37
      Mnie się wydaje przykre, że wśród przeciwników małżeństwa jest tak wielu
      mężczyzn, właśnie na tym forum. Chyba każda kobieta marzy o tym, żeby ukochany
      mężczyzna się jej oświadczył, żeby chciał, żeby została matką jego dzieci, to
      zupełnie naturalne marzenie i nie ma w tym żadnego instrumentalnego traktowania
      związku. Grzecznadziewczynka15 pisze jakieś horrendalne bzdury. Niestety
      większość facetów, którzy ślubu nie chcą, po prostu liczą na to, że spotkają
      kogoś lepszego, że jeszcze poszaleją. I tak należy sobie tłumaczyć ociąganie się
      przed oświadczynami.

      Dziewczynie radziłabym o zapytanie w żartach, kiedy się oświadczy, a potem
      pociągnięcie rozmowy na poważnie. Niech wysłucha jego obaw, przedstawi swoje,
      zupełnie na spokojnie i wytłumaczy, dlaczego uważa ślub za ważny. Jeśli facet
      ustosunkuje się normalnie do jej argumentów, to dobrze, jeśli nie, to znaczy, że
      chyba jednak nie traktuje jej poważnie i może czas poszukać nowej miłości. :)
      Tego kwiatu pół światu i na pewno znajdzie się taki, który nie będzie się bał
      określić.
      • araceli No właśnie ;) 18.08.09, 16:54
        asistentka napisała:
        > Niestety
        > większość facetów, którzy ślubu nie chcą, po prostu liczą na to, że spotkają
        > kogoś lepszego, że jeszcze poszaleją. I tak należy sobie tłumaczyć ociąganie
        > się przed oświadczynami.

        I tu się mogę podpisać. Sporo ludzi pisze tutaj - 'to tylko papierek', 'liczy się miłość', 'prawdziwa miłość nie potrzebuje papierka', 'małżeństwo nic nie zmienia'. I niby wszystko racja - ALE! Skoro tak to skąd niechęć do małżeństwa? Skoro nic nie zmienia i nie szkodzi to czemu po prostu nie wziąć ślubu i tyle?

        Dla mnie postawa 'chcę ślubu ale za jakieś 4 lata' to po prostu brak pewności co to tego, czy chce się być z daną osobą. Oczywiście, każdy ma prawo do wątpliwości ale uczciwie byłoby się do tego przyznać a nie mamić odległym terminem.
      • lavinka Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 17:35
        Mnie się wydaje,że ociąganie się z oświadczynami wynika z
        wygodnictwa.Faceci, zawsze byli, są i będą wygodni.Skoro jest im
        wygodnie, to niczego nie chcą zmieniać. Dziewczynie prawdopodobnie
        nie chodzi o ślub tylko o dziecko_z_prawego_łoża i tu wyczuwam
        większy opór ze strony partnera. Zaręczyny to nieistotny szczegół. A
        skoro jest opór to tym bardziej nie warto ciągnąć delikwenta przed
        ołtarz. Po czymś takim rozwód murowany w ciągu 4lat. I po co ten
        cyrk?
    • peppers01 A po co? 18.08.09, 16:37
      A po co wogole sie zareczac?
      Czy pierscionek (nawet najpiekniejszy) na Twoim paluszku cokolwiek
      zmieni w kwesti Twojej (waszej) milosci?
      Moim skromnym zdaniem milosc albo jest albo jej nie ma. Prawdziwa
      milosc nie potrzebuje zadnych gestow. Prawdziwa milosc pozostanie
      miloscia nawet bez zadnych klejonotow na palcach.
      Za to nawet najpiekniejszy klejnot nie wskrzesi milosci tam gdzie
      jej nie ma.
      • bri Re: A po co? 18.08.09, 16:47
        Niektórzy oprócz prawdziwej miłości, chcieliby jeszcze mieć
        prawdziwą rodzinę i dla niektórych prawdziwa rodzina wiążę się z
        jakąś formą ceremonii ślubnej.
        • samentu Bzdury n/txt 18.08.09, 16:52
          • bri Re: Bzdury n/txt 18.08.09, 16:56
            To, że dla Ciebie to nieistotne, nie oznacza, że tak ma być dla
            wszystkich.
            • samentu Re: Bzdury n/txt 18.08.09, 16:58
              dlatego trzeba poszukiwać osoby o podobnych zapatrywaniach biorąc jednak pod
              uwagę to że można takiej osoby nigdy nie znaleźć
              bo życie moje panie - to nie bajka!
              • bri Re: Bzdury n/txt 18.08.09, 17:03
                Zgadzam się, jednak większość społeczeństwa jakoś sobie z tym radzi.
        • lavinka Re: A po co? 18.08.09, 17:32
          ROTFL

          Co ma prawdziwa_rodzina do białej kiecki(z welonem zazwyczaj,choć
          panna z brzuchem przed ołtarzem stoi) to ja nie wiem naprawdę, nie
          wiem :)
          • bri Re: A po co? 19.08.09, 09:31
            Rozumiem, że dla Ciebie nic. Dla niektórych ludzi ślub
            (niekoniecznie kościelny i w białej sukience) coś jednak znaczy.
      • samentu Masz rację, ale... 18.08.09, 16:51
        tylko w zakresie miłości do innej osoby
        bo w zakresie miłości własnej
        pierścionek rewelacyjnie znieczula wszelkie negatywne stany psychiki,
        można pomachać ręką z takim pierścionkiem każdemu przed oczyma (w tym zwłaszcza
        żeńskiej części rodziny i koleżanką)
        taki pierścionek głosi bowiem
        "a jednak znalazł sie taki który mnie chciał"
        co oznacza że jednak nie jestem "ostatnią brzydulą" za jaką się uważam
        acha
        no i pozycja społeczna wśród kobiet osoby zaobrączkowanej rośnie
        przestaje się byś starą panną
        traktowaną albo jako dziwoląg którego NIKT nie chce
        albo
        jako chodzące zagrożenie dla innych związków
        • bri Re: Masz rację, ale... 18.08.09, 17:02
          A jakiej reakcji oczekiwałbyś od kobiety, którą ktoś poprosił o rękę
          i która te oświadczyny przyjęła? ;) Powinna wstydliwie ten fakt
          ukrywać i w odpowiedzi na gratulacje opowiadać, jaki to beznadziejny
          jest jej narzeczony i że przyjęła jego propozycję tylko po to, żeby
          mu nie było przykro?
          • lavinka Re: Masz rację, ale... 18.08.09, 17:37
            No,ale jeśli ów pierścionek... ów cała ceremonia byłaby tylko po to by
            się chwalić kuzynkom.... to chyba co nie teges, nie?
            • bri Re: Masz rację, ale... 19.08.09, 09:33
              Tak, jeśli tylko po to, to nie teges, jak to elokwentnie ujęłaś.
      • lavinka Re: A po co? 18.08.09, 17:19
        O to to to. Nie ujęłabym tego lepiej. Przymuszanie do zaręczyn to jakiś
        idiotyzm. Już samo myślenie w ten sposób jest niedojrzałe. Naczytały
        się baby romansów i teraz bredzą.
    • lemmy_kilmister Po prostu uświadom mu korzyści jakie odniesie 18.08.09, 16:57
      Musisz mu uświadomić jak jego życie poprawi się i rozkwitnie jak
      tylko uczyni ten krok. Jak sobie uświadomi jakie przyjemne życie go
      czeka z tobą jako małżonką i że jest można to szybko zrealizować na
      pewno nie będzie się wahał ani chwili dłużej.

      Więc dalej:
      - po ślubie będzie miał codziennie: .......
      - po ślubie nie będzie się musiał martwić:. .........
      - po ślubie będzie szczęśliwy bo .......

      Chyba nie ma problemu ze stworzeniem takiej listy?
      • lemmy_kilmister A - jest jeszcze druga metoda - na ciążę 18.08.09, 17:07
        Zachodzisz (oczywiście niechcący) w ciążę. Z dużym
        prawdopodobieństwem wtedy się oświadczy. A jeśli nie to przynajmniej
        będziesz miała dziecko, a o to przecież ci chodzi, jak zaznaczyłaś w
        piperwszym poście.
        • bri Re: A - jest jeszcze druga metoda - na ciążę 18.08.09, 17:08
          O to jest bardzo łatwa metoda, szczególnie wziąwszy pod uwagę, że
          wielu mężczyzn antykoncepcją sobie głowy nie zaprząta. Sami sobie
          winni, można by rzec.
    • araceli Drogie Panie - wyjaśnijcie mi... 18.08.09, 17:22
      Przebiłam się przez całe morze mniej lub bardziej sensownych argumentów. I wszystko się zgadza ale wytłumaczcie mi proszę taką kwestię:

      Co w zasadzie oznacza 'chcę ale za jakieś 4 lata'?

      Odwróćcie sytuację i postawcie się na miejscu tego pana. Jesteście od 2 lat w związku, od roku mieszkacie razem - on chce się zaręczyć, wziąć ślub. W jakich okolicznościach odwlekałybyście rozmowę na te tematy albo używały argumentu 'za parę lat'?

      Dla mnie kwestia oczywista - gdybym nie była pewna, że to ten właściwy człowiek.

      'Miłość nie potrzebuje papierka', 'małżeństwo nic nie zmienia'. Racja. Osobiście nie jestem orędowniczką ślubów, dobrze mi w moim konkubinacie. Natomiast gdybym była pewna, że chcę być z daną osobą a jej na ślubie zależało to bym go po prostu wzięła - chociażby dla tej drugiej strony.

      Potrafię zrozumieć, że ktoś jest przeciwnikiem instytucji małżeństwa ale wtedy mówi mu nie i już a nie 'chcę ale za parę lat'!
    • agalt Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 17:35
      Po co ten cudzysłów? Przecież to, że to niby "ma wyjść od niego",
      nie zmienia faktu, że to Ty tego chcesz i potrzebny Ci jedynie
      sposób, który pozwoli osobę, która rzekomo kochasz zmanipulować tak,
      by zrobiła to, czego oczekujesz. Chcesz go zmusić i żaden cudzysłów
      dookoła tego słowa nie jest potrzebny. Chyba, że do zamaskowania
      faktu, że chcesz to zrobić tak, żeby ofiara nie miała pojęcia,
      jakiej podlega manipulacji.
      Sposobów jest wiele i mądra rada z postu o takim wlaśnie lub
      zbliżonym tytule wydaje sie byc najuczciwszym z nich. (Przyznaję, że
      nie czytałam wszystkich postów).
      Ale chciałabym Ci dać inną radę. Rozważ, proszę, czy:
      1. taki ślub to naprawdę coś, na czym Ci zależy? Bo jeżeli to ma byc
      prawdziwe, to powinno wypływac od Was obojga, a nie być efektem
      zręcznej manipulacji.
      Poza tym, ciało raz puszczone w ruch puszcza się bez umiaru.
      Manipulacja, która sie powiodła, poprowadzi Cię do następnej,a ta do
      kolejnych. A tu juz zaczyna sie groza. Pamiętaj, że jest tylko
      jedna, ale za to straszna kara za robienie z partnera idioty -
      trzeba z tym idiotą dzielić życie i łoże... A manipulacja jest
      robieniem z kogoś idioty, choćby dlatego, że ludzie na ogół nie
      darzą szacunkiem tych, którzy ulegają ich manipulacji.
      2. chciałabyś, żeby Twój partner zamieścił na forum
      wątek "Jak "zmusić" dziewczynę, żeby natychmiast zgodziła się na
      dziecko?" Wyobraź sobie, że go bardzo kochasz, jesteś prawie pewna,
      że chcesz, aby to własnie on był ojcem Twoich dzieci. Ale jest coś,
      co sprawia, że chcesz miec więcej czasu na podjęcie tej decyzji. A
      on chce teraz, zaraz, natychmiast, już. Co o nim pomyslisz? Ze tak
      szalenie Cię kocha? Że boi się, że jak go lepiej poznasz, to już nie
      będziesz chciała? A może, że nie liczą się dla niego Twoje racje i
      wątpliwości?
      I pamietaj, że nawet prawo kanoniczne mówi, że ślub zawarty pod
      przymusem, jest nieważny."Zgoda małżeńska musi być w pełni świadoma
      i dobrowolna, wolna od niezrozumienia, podstępu, pomyłki lub
      przymusu". Poczytaj i trochę pomyśl:
      www.sw.kazimierz.koszalin.opoka.org.pl/odnowa/20_21_ww_wadyzgodymalz.html
      Pozdrawiam
      • lavinka Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 17:48
        Co racja to racja.Ślub kościelny, w momencie gdy jeden z partnerów
        został w ten czy inny sposób przymuszony - jest nieważny.Tak, jakby
        go nie było.
        W ogóle spora część społeczeństwa jest niewolnikami bzdurnych
        przesądów i obrzędów. Niewolnikami dlatego,że już dawno zapodziała
        się pamieć skąd się te obrzędy wzięły.Małpuje się jak mały teatrzyk i
        nic więcej. Zero refleksji. Zazwyczaj wynika to z rywalizacji.
        Jeszcze w wielu rodzinach niezamężna kobieta(albo co gorsza taka bez
        partnera) jest traktowana jak wyrób kobietopodobny. Część dziewczyn
        dąży do ślubu jak i do macierzyństwa by wreszcie zyskać status
        prawdziwej_kobiety. Chore, bo oczywiście to trwa tylko chwilę. Potem
        zaczyna się konflikt z teściami(na przykład) albo to,że mąż się wcale
        nie zmienił na lepsze, a nawet wręcz przeciwnie. I wychodzi,ze ślub
        może był i najpiekniejzym dniem w jej życiu... ale zarazem ostatnim,
        kiedy była szczęśliwa. Zresztą to się nie tyczy tylko kobiet. Jak
        sobie przypomnę, to wszystkie śluby moich znajomych zły seriami,
        wewnątrzkumpelowskimi. Jak się żenili-to wszyscy w ciągu 2 lat.
        Przypadek? Nie sądzę.

        Pobierać się powinni ludzie, którzy widzą w tym sens i tego chcą.
        Oboje. Osobiście uważam sam ślub za zbyteczny, ale samo połączenie
        rodzin ma sens już jak najbardziej. Nie trzeba się żenić by wyprawić
        kameralną rodzinną kolację, gdzie pokazuje się swojego partnera jako
        tego powiedzmy "docelowego", nie na próbę. I po sprawie. Chyba,że ma
        się moherowych teściów, ale to mniejszy problem, wiele par po prostu
        ślub odbębnia dla świętego spokoju i już :)
    • 0-gramma Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 17:52
      Nie kchasz go. Dla Ciebie liczy się tylko co Ty chcesz
      i nie bieżesz pod uwagę jego zdania. Odpuść sobie i zostaw go
      szkoda faceta dla tak egoistycznej kobiety.
    • jane-bond007 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 17:58
      jak jej tak zalezy to niech mu sie sama oswiadczy
    • obiektywnyx Powazna odpowiedz. 18.08.09, 19:03
      1. 2 lata to nie jest wystarczajaco, zeby sie odpowiednio poznac. Przynajmniej
      dla przecietnych ludzi. Znasz go dobrze, ale nie na wylot.

      2. Nie naciskaj, bo sa duze szanse, ze wtedy sobie i jemu zmarnujesz zycie i to
      ty bedziesz winna, bo wymusilas sytuacje, w ktorej byscie sie nie znalezli
      normlanie.

      3. Tak wiec wychodzi czekac, rozmawiac o tym to tez dobry pomysl, byle nie
      namolnie. Nie polecam tez jakis ultimatum.

      4. Naprawde naciskac powinnas za jakies 1-2 lata.
      • chubbba to męska odpowiedź, nie poważna 18.08.09, 20:06
        1. 2 lata to nie jest wystarczajaco, zeby sie odpowiednio poznac. Przynajmniej
        dla przecietnych ludzi. Znasz go dobrze, ale nie na wylot - widocznie jestem
        nieprzeciętna ale po roku wiedziałam już wszystko co chciałam i chyba większość
        kobiet też wiem, wiedza ta oczywiście nie zapobiega rozwodom, bo ludzie niestety
        zmieniają się i nikt nie da gwarancji że czekanie 2 czy 10 lat da prawidłową
        odpowiedź,
        2. Nie naciskaj, bo sa duze szanse, ze wtedy sobie i jemu zmarnujesz zycie i to
        ty bedziesz winna, bo wymusilas sytuacje, w ktorej byscie sie nie znalezli
        normlanie - naciskaj jak najczęściej i dąż do wyjaśnienia sytuacji, niech ci
        powie po co mu te 4 lata i co chce się o was dowiedzieć, może powiesz mu
        szybciej, brednie o zmarnowanym życiu to jakiś bezsens, równie dobrze możesz
        sobie zmarnować życie czekając nie wiadomo na co,
        3. Tak wiec wychodzi czekac, rozmawiac o tym to tez dobry pomysl, byle nie
        namolnie. Nie polecam tez jakis ultimatum - a ja polecam tylko i wyłącznie
        ultimatum, albo on wie czy chce z tobą być albo po prostu nie chce tylko coś
        przeczekuje, np. brak innej kobiety, trudny okres w życiu itp.
        4. Naprawde naciskac powinnas za jakies 1-2 lata - a po co miałabyś marnować te
        dwa lata w oczekiwaniu, żeby się dowiedzieć (z dużym prawdopodobieństwem), że
        "on nie jest gotowy", "że to nie jest to", "że cię już nie kocha", "że nie
        dorósł do małżeństwa" i tym podobne brednie faceta, który wykorzystał twoje
        najlepsze lata i teraz ma na oku inną.
        • obiektywnyx Re: to męska odpowiedź, nie poważna 18.08.09, 21:32
          1. Po roku ? A znalas chociaz drugie imie ? Nie no, nie nasmiewajac sie, ale
          jesli zwiazek ma byc na jakies 60 lat, to trzeba DOKLADNIE wybadac. Kolezanka
          mojej dziewczyny wyszla po 3 miesiacach znajomosci, z typem, ktory ma tak malo
          do powiedzenia, ze nie wiadomo, czy to on ja poprosil o reke, czy ona jego.
          Oprocz tego rozne manie, fobie i inne sprawy psychiki, ktore ktos starannie
          ukrywa, wychodza wlasnie w 2-3 roku znajomosci. Wtedy zwiazek radykalnie sie
          zmienia i dobrze miec mozlwiosc jeszcze zadecydowac, a nie meczyc sie ze soba na
          sile. Po mojemu to jest rozwaga.

          2. Tak, wiem, ze "brednie" o klotniach, awanturach, alimentach, nieszczesliwych
          dzieciach, zupelnie nie pasujacych do siebie rodzicach to tylko "brednie" i
          aaaabsolutnie nie maja zwiazku z tym, ze mozna to odkryc wczesniej i zapobiec.
          Zmarnowac 4 lata na zwiazek, to troche mniej niz zmarnowac jakies 60 na zycie w
          separacji.

          3. Co wam sie tak spieszy, chcecie byc ustawione od razu ? Chodzi o to, zeby
          miec jelenia, ktory jak sie nie odpowiada, to moc zdzierac alimenty czy jak ?
          Prosze o wytlumaczenie. A takie ultimatum to dobrze swiadczy o uczuciach. Slub
          albo sie wynos. Kochasz jego czy malzenstwo ?

          4. Tak na pewno ma na oku inna, na pewno juz nie kocha, ciagle klamie, nie jest
          gotowy, to nie to itp. Wszystko tylko nie to, ze po prostu musi cie dobrze
          poznac i byc gotowy. To mialoby zbyt duzo sensu.
      • ugenwillla Re: Powazna odpowiedz. 18.08.09, 20:25
        to właśnie jest rada z gatunku męskiej solidarności aby skołować głupią babę
        żeby nie robiła problemów!
        Jeżeli ty chcesz ślubu, to masz prawo do tego dążyć, tak samo jak on ma prawo
        się wahać, odkładać, kluczyć, robić uniki aby utrzymać to co ma bez poważnych
        deklaracji. Wyjście jest tylko jedno: poważna rozmowa i wyjaśnienie sobie
        waszych priorytetów i to już, zaraz a nie za hipotetyczne dwa lata, bo za dwa
        lata to ty możesz być już po ślubie z innym. Zgadzam się z przedmówcami, że to
        nic złego chcieć mieć ślub, dzieci i tradycyjną rodzinę i jeżeli twojemu
        partnerowi nie po drodze z taką wizją przyszłości, to niech ci to uczciwie powie
        teraz, a nie kiedyś, w przyszłości. Nie bierz sobie do serca głupich rad o
        manipulacji, o wyższości konkubinatu nad małżeństwem, o przedmiotowym
        traktowaniu partnera - skoro dla ciebie ślub jest ważny i mówisz mu o tym
        otwarcie, to właśnie on tobą manipuluje odkładając wyjaśnienie sytuacji na lata.
        Jest mnóstwo powodów dla których kobieta może chcieć ślubu i jeżeli druga strona
        go nie chce, to powinno być jedno z pierwszych ustaleń na wspólnej drodze życia,
        nalepeij jeszcze przed wspólnym zanieszkaniem.
        • obiektywnyx Re: Powazna odpowiedz. 18.08.09, 21:39
          Nie miala byc to zadna meska solidarnosc, tylko ROZTROPNE podejscie do tematu.
          Naprawde, czy te sluby sa na wyscigi ? Kolezanka sie ozenila, to ty tez musisz ?

          A co jesli druga osoba chce, ale chcialaby spedzic wiecej czasu normlanie ? Czy
          to musi byc juz TERAZ. Bo ty tak decydujesz, wiec ma byc teraz. Bo inaczej
          oszustwo i łganie.

          Powiedz, wolisz dobrze znac partnera, czy wziac slub, bo tak ci sie podoba, a
          potem sie meczyc ? W wiekszosci zwiazkow, miedzy 2 a 3 rokiem wszystko sie
          zdecydwoanie zmienia. Warto wiedziec, czy po duzej zmianie wciaz wszystko bedzie
          pasowac. A nie, obudzic sie z reka w nocniku. A, zaraz, przeciez kobiecie nie
          szkodzi obudzic sie z reka w nocniku, bo najwyzej rozwod i dostana pieniadze.

          I na koniec:"i jeżeli twojemu
          > partnerowi nie po drodze z taką wizją przyszłości, to niech ci to uczciwie powi
          > e
          > teraz, a nie kiedyś, w przyszłości."

          Czyli jesli powie, ze chce w przyszlosci to ewidentnie jest to klamstwo ? To
          znaczy, ze cokolwiek mysli, jak tak powie, to i tak klamie ? Dobrze wiedziec.
          • chubbba straszne bzdury 19.08.09, 10:10
            twoje pokrętne odpowiedzi właściwie nie zasługują na komentarz, bo pogrążają się
            same, ale co mi tam:
            1. nie ma niestety prostej zasady, w którą ty zdajesz się wierzyć, że im dłużej
            trwa związek tym lepiej się ludzie poznają i lepiej im to rokuje, są tacy co
            wszystko o sobie wiedzą po paru miesiącach a są i związki, w których po 20
            latach nie wiesz z kim żyjesz, bo druga osoba nie daje się poznać; podobnie z
            długością tzw. okresu narzeczeństwa: znam pary pobierające się spontanicznie, po
            pół roku bycia razem i tworzące świetne małżeństwa i takie, które po 7 latach
            "testowania się" wzięły ślub aby się po roku rozwieść i takim "przechodzonym"
            parom właśnie częściej się to zdarza niż tym spontanicznym!
            2. z ręką w nocniku możesz się obudzić nawet przy najlepiej i latami sprawdzanej
            partnerce, bo z ludźmi nic nie ma "na pewno" i "na zawsze", każdy może się z
            czasem zmienić, zakochać w kim innym, znudzić dotychczasowym partnerem i nie ma
            na to wpływu ile lat wcześniej ze sobą spedzili.
            3. jeżeli ona dojrzała to ślubu (nie ważne z jakich przyczyn, czy to presja
            rodziny aby nie żyli bez ślubu, czy koleżanki wychodzą za mąż i ona też chce czy
            coś jeszcze innego), to on ma tylko dwa wyjścia: żeni się albo rozstaje bo
            inaczej już zawsze w jej oczach będzie niewiarygodny i podejrzany o to, że coś
            kombinuje, oczywiście termin ślubu może być odległy, np. za 2 czy 3 lata z
            różnych powodów, ale decyzja i jej zakomunikowanie światu (najczęściej nazywane
            zaręczynami) musi być już teraz, bo ona teraz tej deklaracji potrzebuje, nie
            dostanie jej - po ptokach, związek będzie się sypał i czekanie latami na to, aż
            on się określi już go nie naprawi.
            A ty najpierw postudiuj psychologię zanim zaczniesz udzielać zbawiennych rad,
            widocznie sam masz taki problem z dziewczyną i zaklinasz rzeczywistość aby ona
            chciała czekać, tak?
    • muminos1975 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 19:07
      w ogole przestań mu dawać i znajdz se nowego, jakby chcial juz dawno bylibyście ....
    • suzi09 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 20:36
      - ożenisz się ze mną?
      - nie
      - to złaź!
      :))
      • lastormi Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 21:04
        olej cwaniaka, mieszkacie razem bo pewnie tak mu pasowalo razem, zeby taniej, 4
        lata? a co sie wydarzy za 4 lata... jak przeszkadza mu cos w drodze do kariery
        to bylby okres roku, ale nie 4... to jest poprostu idiota ktory albo nie wie z
        kim jest i po co, albo wie doskonale i wykorzystuje sytuacje i ciebie, bo tak
        poprawdzie w 4 lata to mozna znalzezc zawsze lepsza, ladniejsza ale czy to jest
        odpowiedz na twoje obawy... powiedz mu ze ma sie zadeklarowac w tym roku, a jak
        nie to narazie, poszukaj sobie innego, moze byc problem mieszkania, ale jak
        pracujesz to dasz sobie rade, z takim chamskim podejsciem ze za 4 lata, to
        lepiej mijac goscia szerokim lukiem
        • anwojto Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 21:53
          glupia dyskusja, glupie argumenty.
          Bo my wszyscy myślimy tylko o JA. JA pracuję, Ja się realizuję, JA,
          JA, JA. czy nikt nie ma odwagi powiedzieć: tak slubuję Ci miłość,
          szacunek, opiekę do śmierci? I złożyc tą przysięgę publicznie.
          Chronić w czasie choroby, bezrobocia, pomoć opiekować sie chorymi
          rodzicami?

          A - 36, 15 lat małżeństwa,
    • zawszeagnesja Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 21:46
      Hmmm... bardzo proste. Spraw, żeby chciał sam z siebie. Daj mu
      trochę przestrzeni, zmień swoje zachowanie. Nie lataj na każde
      zawołanie, bądź niezależna! Pocztaj książkę "Dlaczego mężczyźni
      kochają zołzy". Spraw, by pomyślał, że się oddalasz. Pięknie
      wyglądaj i NIE MARUDŹ MU DO UCHA! Spraw by pomyślał, że może Cię
      ktoś sprzątnąć ;-) mu sprzed nosa. W końcu z jakiegoś powodu Cię
      kocha!

      ----------------------
      www.potema.pl/
      • bakejfii Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 21:54
        Co ci ludzie tu pieprza ,dobrze sie czujecie.Co za banialuki.
        • tribal_lady Wysoki współczynnik desperacji :) 18.08.09, 22:09
          A jak dla mnie to ta koleżanka jest jakąś wielką desperatką :) Musi być mało pewna siebie, wspólnych uczuć a i zaufanie chyba na bakier. Najlepiej to najszybciej usidlić faceta i spokój :) Ale...jakakolwiek presja, wymuszanie czy sugerowanie jest moim zdaniem nie na miejscu!!! To powinno być naturalne i spontaniczne. I nie wiem co niektórych dziwi że chłopak powiedział, że za 4 lata chciałby ślub. Uważam, że powiedział tak dla świętego spokoju i na odczepnego. Poznana jest historia tylko z jednej strony, ale kto wie czy on jest w 100% pewien że akurat z tą dziewczyną chce dzielić życie?? Może dla niego to nadal za wcześnie na ślub i zaobrączkowanie? Jak widzę takie panny na siłę ciągnące chłopaków pod ołtarz to mi się aż weselej robi. Nawet obrączka nie jest gwarantem wspólnego przyszłego życia- a przyśpieszanie i zmuszanie nic nie daje a może przynieść odwrotny skutek.

          A tłumaczenie, że on ją może zostawić za 2 lata i musiałaby szukać kolejnego partnera...rany julek nawet nie wiem jak to skomentować. Przepraszam ale dla mnie silna desperacja i chęć usidlenia faceta bez uszanowania jego odczuć. gdyby szanowała nie byłoby w ogóle tego tematu.
          Głupota kobiet nie zna granic :)
          • pyzz Re: Wysoki współczynnik desperacji :) 18.08.09, 23:07
            Zgadzam się w pełni z sensem Twojej wypowiedzi, ale:
            > ale kto wie czy on jest w 100% pewien że a
            > kurat z tą dziewczyną chce dzielić życie??
            Otóż niechęć do ślubu nie musi wynikać wcale z braku pewności, że "to ta". To
            jest często powtarzany mit, z którego wynikają żądania ślubu, jako "dowodu miłości".
            Tymczasem w rzeczywistości, to często sama instytucja ślubu, a nie osoba stanowi
            problem. Bo mężczyznom (nawet, jak tego nie werbalizują explicite)
            "zaobrączkowanie" kojarzy się z niewolą - z ciężką pracą, zarabianiem pieniędzy
            na dom, bo żona nie chce pracować (bo chce się sama zajmować dziećmi, bo są jej,
            a nie ich) i wprowadza tradycyjny podział ról.
            A w takim tradycyjnym podziale obowiązków żona wprawdzie bierze na siebie prace
            mniej nobilitujące, ale zan to zwala na męża znakomitą większość stresu. A to
            ten ekstra stres powoduje, że facet umiera 8 lat wcześniej od kobiety.
            • yola13 Re: Wysoki współczynnik desperacji :) 19.08.09, 10:37
              pyzz napisał:

              > A w takim tradycyjnym podziale obowiązków żona wprawdzie bierze na
              siebie prace
              > mniej nobilitujące, ale zan to zwala na męża znakomitą większość
              stresu. A to
              > ten ekstra stres powoduje, że facet umiera 8 lat wcześniej od
              kobiety.
              HEhehe, sam to wymysliłes? Nie wypowiadaj sie na temat małzenstwa
              lepiej bo gó... wiesz o tej instytucji- a juz napewno nie z roli
              małżonka, a jezeli juz to bardzo sfrustrowanego któremu sie wydaje
              że kazda baba jest taka samą na jaką głupia trafił on
      • kadrel Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 11:38
        Za czasów młodości mojej mamy po prostu dziewczyna zachodziła w
        ciążę i , chciał nie chciał, trzeba było sie żenić.

        To tyle w temacie łapania męża.

        Jak to się ma do miłości i stabilności związku przez długie lata,
        tego nie wie nikt.
    • thea19 Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 22:34
      zapytaj go, jak widzi wasz zwiazek za rok, 5 i 10 lat
      wszystko bedzie jasne
    • pyzz Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 22:52
      > Dziewczyna chce sie zareczyc, ale nie
      > chce wywolywac presji na chlopaku
      Jak sobie wyobrażasz zmuszanie kogoś do czegoś, a zwłaszcza do ślubu nie
      wywierając presji??

      > bo chcialaby zeby to wyszlo od
      > niego.
      Tylko dlatego? A taki powód, że zmuszanie człowieka do ślubu wyrządza mu krzywdę
      nie jest wystarczająco dobry, aby nie naciskać?

      Jedno, co proponuję zrozumieć (albo chociaż przyjąć do wiadomości), to to, że
      facet najprawdopodobniej boi się ślubu. Po prostu. Prawdopodobnie boi się bycia
      sprowadzonym do roli bankomatu bez dna, który ma zarabiać "na rodzinę" i umrzeć
      8 lat wcześniej od żony na serce (a tak naprawdę z przepracowania), aby
      grzecznie zostawić jej swoją emeryturę.
      Dzieci można mieć bez ślubu. Rodzinę tworzyć - również.

      A jak sobie nie wyobrażasz, to mu zaproponuj ustępstwa - ja wiem? Że zgodzisz
      się na rozdzielność majątkową, aby nie zacząć żyć na jego koszt, że zgodzisz się
      na potwierdzanie ojcostwa wspólnych dzieci, zaproponuj może jakąś procedurę
      dającą mu pewność, że nie wrobisz go w dziecko, dopóki on też go nie będzie
      chciał (nie wiem jakie są konkretnie JEGO lęki)? W każdym razie musisz sobie
      uświadomić fakt, że ślub jest we współczesnym świecie instytucją dyskryminującą
      mężczyzn i jest kompletnie logiczne, że mężczyzna ślubu nie chce, podobnie, jak
      to, że kobieta do niego dąży (bo jej się to OPŁACA).
      • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 23:11
        > W każdym razie musisz sobie
        > uświadomić fakt, że ślub jest we współczesnym świecie instytucją dyskryminującą
        > mężczyzn i jest kompletnie logiczne, że mężczyzna ślubu nie chce, podobnie, jak
        > to, że kobieta do niego dąży (bo jej się to OPŁACA).

        udane małżeństwa nie rozliczają się komu co się opłaca.. a jeśli chodzi o te
        nieudane to właśnie kobieta jest na przegranej pozycji: dwa etaty na karku i
        gbur przed telewizorem :D
        • pyzz Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 23:34
          > udane małżeństwa nie rozliczają się komu co się opłaca..
          No jasne! W udanych małżeństwach mężczyzna po prostu umiera dużo wcześniej.

          > a jeśli chodzi o te
          > nieudane to właśnie kobieta jest na przegranej pozycji: dwa etaty na karku i
          > gbur przed telewizorem :D
          Po pierwsze, to jeżeli uważasz, że prace domowe, to ów drugi etat, to gdzie ten
          pierwszy? W polsce na pełny etat zarobkowo pracuje mniej, niż 40% kobiet (chyba
          większy odsetek nie pracuje w ogóle).
          Po drugie, to problem z męskiego punktu widzenia wygląda tak, jakby małżeństwo
          udane w oczach kobiety oznaczało regularnie płacone duże alimenty, za to
          spotkania ojca z dziećmi nie częściej, niż raz na miesiąc i tylko w jej obecności.
          Po trzecie perspektywa małżeństwa nieudanego, takiego, jakie opisujesz
          najwyraźniej nie jest tak prawdopodobna w oczach kobiety, jak perspektywa, którą
          opisuję ja w oczach mężczyzny. Bo inaczej nie byłoby takiej dysproporcji
          pomiędzy chęcią zamążpójścia, a ożenku.
          • wanilinowa Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 18.08.09, 23:44
            > Po pierwsze, to jeżeli uważasz, że prace domowe, to ów drugi etat, to gdzie ten
            > pierwszy? W polsce na pełny etat zarobkowo pracuje mniej, niż 40% kobiet (chyba
            > większy odsetek nie pracuje w ogóle).

            47% kobiet i 60% mężczyzn. różnica nie jest tak powalająca jaką chciałbyś
            widzieć dla poparcia swojej teorii.

            > Po drugie, to problem z męskiego punktu widzenia wygląda tak, jakby małżeństwo
            > udane w oczach kobiety oznaczało regularnie płacone duże alimenty, za to
            > spotkania ojca z dziećmi nie częściej, niż raz na miesiąc i tylko w jej obecnoś
            > ci.

            nie rozumiem - chodzi Ci o to, że kobiety dążą do małżeństwa tylko po to, żeby
            zaraz po wydaleniu dzieci się rozwieść i żyć sobie spokojnie samej?

            > Po trzecie perspektywa małżeństwa nieudanego, takiego, jakie opisujesz
            > najwyraźniej nie jest tak prawdopodobna w oczach kobiety, jak perspektywa, któr
            > ą
            > opisuję ja w oczach mężczyzny. Bo inaczej nie byłoby takiej dysproporcji
            > pomiędzy chęcią zamążpójścia, a ożenku.

            błąd logiczny. nie zakładasz możliwości swojej pomyłki w przedstawianiu
            motywacji mężczyzn.
            • pyzz Re: jak "zmusic" chlopaka do oswiadczyn? 19.08.09, 18:35
              > > Po pierwsze, to jeżeli uważasz, że prace domowe, to ów drugi etat, to gdz
              > ie ten
              > > pierwszy? W polsce na pełny etat zarobkowo pracuje mniej, niż 40% kobiet
              > (chyba
              > > większy odsetek nie pracuje w ogóle).

              > 47% kobiet i 60% mężczyzn. różnica nie jest tak powalająca jaką chciałbyś
              > widzieć dla poparcia swojej teorii.
              Otóż to, co podajesz (bez źródła), to najwyraźniej współczynnik zatrudnienia,
              czyli odsetek kobiet i mężczyzn, którzy pracują zarobkowo w ogóle. Ja
              znam troszeczkę inne dane stąd:
              www.polskatimes.pl/dziennikzachodni/pieniadze/100271,dlaczego-mezczyzni-zarabiaja-wiecej,id,t.html
              "Zatrudnienie kobiet w ciągu ostatnich lat stale wzrasta (obecnie wynosi 58,3
              proc., podczas gdy wśród mężczyzn 72,5 proc.), to kobiety nadal częściej niż
              mężczyźni pracują w niepełnym wymiarze czasu (odsetek ten wynosi 31,2 proc. dla
              kobiet i 7,7 proc. dla mężczyzn)"
              Jakkolwiek przytoczone tam dane są o ok. 10 pktów proc. wyższe od Twoich, to
              różnica jest dość podobna. Ale zwróć uwagę na to, że spośród zatrudnionych
              mężczyzn ponad 90% pracuje na co najmniej cały etat, natomiast spośród
              zatrudnionych kobiet tylko niecałe 70%. Jak się to odniesie do ogółu, a nie
              tylko do zatrudnionej części, to wyjdzie, że na minimum cały etat pracuje 77%
              wszystkich mężczyzn w wieku produkcyjnym i tylko 40% kobiet. Rzeczywiście, nie
              wyszło mniej, tylko 40,1%.
              Zwracam uwagę, że powyższe dane obejmują tylko pracowników najemnych, a nie np.
              ludzi prowadzących własne firmy, wśród których dysproporcja płci jest
              podejrzewam jeszcze większa.

              Bynajmniej nie chcę tu przedstawiać kobiet, jako leni. Jak się spojrzy na prace
              domowe, to tam statystycznie kobiety pracują więcej.

              Jednak wydaje się, że sprawiedliwiej by było, gdyby w związku oboje pracowali
              zarobkowo przynosząc podobne ilości pieniędzy i podobnie pracując nad domem. Bo
              układ z podziałem obowiązków na męskie i żeńskie może być krzywdzący dla każdej
              ze stron: kobiecie grozi zamknięcie w kuchni (o czym się duuużo mówi), za to
              mężczyźnie - przytłoczenie wymaganiami finansowymi i zapracowanie się na śmierć
              (o czym się nie mówi praktycznie wcale, ale co doskonale widać w statystykach).

              > nie rozumiem - chodzi Ci o to, że kobiety dążą do małżeństwa tylko po to, żeby
              > zaraz po wydaleniu dzieci się rozwieść i żyć sobie spokojnie samej?
              Nie, ale w przypadku rozwodu to znacznie częściej kobiety mają
              przyznawane różnego rodzaju "wynagrodzenia" za zakończony związek na koszt
              byłych mężów, a nie vice versa. I stąd to mężczyźni się boją, że jeżeli
              małżeństwo będzie nieudane, to to oni poniosą większość tego kosztów. W mojej
              wypowiedzi nie było nic o rzeczywistych działaniach kobiet, tylko o obawach
              mężczyzn.
    • bellagnos zdanie mego chlopa 18.08.09, 23:05
      Moj maz powiedzial ze powinna sie wyprowadzic ze jej bledem bylo ze
      z nim zamieszkala.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka