Dodaj do ulubionych

Tak mi smutno... I przykro...

IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 31.12.03, 15:54
Wlasnie zadzwonil moj chlopak. Jego ukochana babcia umarla dzis rano.
Bylam w trakcie upiekszania sie na wieczorna zabawe, na ktora mielismy isc
razem, gdy zadzwonil telefon... Moj chlopak juz pojechal do domu babci zajac
sie wszystkim, a ja zaplakana zostaje w domu.
Jestesmy razem od 2 miesiecy i sadzilam, ze chce, zebym byla dla niego
podpora... Wiec dlaczego nie pozwolil mi ze soba jechac? Chcialabym byc
razem z Nim w tym tak trudnym dla niego momencie, a On kazal mi zostac w
domu... Dlaczego???
Obserwuj wątek
    • owca Re: Tak mi smutno... I przykro... 31.12.03, 15:59

      są różne metody radzenia sobie w trudnych sytuacjach
      jedni wolą przeżywać to w samotności, inni opotrzebują wsparcia bliskich
      nie zawsze nawet najbliższy człowiek jest lekarstwem
      spróbuj zrozumieć i nie rozpaczaj nad jego decyzją
      nie jest ona wymierzona przeciwko Tobie

      pozdrawiam
      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • Gość: ice Re: Tak mi smutno... I przykro... IP: *.chello.pl 31.12.03, 15:59
      A może ta babcia to takie małe kłamstewko?
      Mój któryś z kolei facet uśmiercił swojego ojca- marynarza, żebym tylko została
      z nim na noc i dzieliła jego rozpacz, udawaną zresztą.Faceci to nieźli
      krętacze, ale chyba o tym wiesz...:)
      • ethlin Re: Tak mi smutno... I przykro... 31.12.03, 16:06
        Wiesz ice, ta wypowiedź jest chyba mocno nie na miejscu...
        • Gość: Kika Re: Tak mi smutno... I przykro... IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 31.12.03, 16:25
          Ja tez sie okropnie poczulam, gdy to przeczytalam.
          Wierze mojemu chlopakowi, on nie wymyslilby takiego klamstwa. A w dodatku o
          tym, ze babcia byla w szpitalu wiedzialam juz od 2 tygodni. Wiedzialam o
          chorobie, o operacji, o jej zlym stanie.
          Wiem, ze jestesmy mlodym zwiazkiem i nie powinnam domagac sie dopuszczania
          mnie do czegos tak osobistego jak zaloba, ale i tak mi przykro. Wiem, kim dla
          mojego chlopaka byla babcia - ona go wychowywala, byla jego najwiekszym
          przyjacielem. Moj ukochany wczzesnie stracil rodzicow i wlasnie babcia mu ich
          zastepowala przez 20 lat.
          Nie wiem, jak mam sie teraz zachowywac w stosunku do Niego. Tak mi go szkoda...
          • Gość: Triss Merigold Re: Tak mi smutno... I przykro... IP: *.acn.waw.pl 31.12.03, 16:27
            Jesteście razem tylko 2 miesiące, to b. krótko. Czasem prywatno-rodzinne sprawy
            chce się przeżywać SAMEMU. Ps. ja też bym wolała być sama bez ukochanego. Nie
            narzucaj się i bądź taktowna.
          • Gość: ice Re: Tak mi smutno... I przykro... IP: *.chello.pl 31.12.03, 16:33
            Wybacz Kika.
            To była moja pierwsz myśl, a to dlatego, że miałam takie, a nie inne
            doświadczenia.Skończyło się na tym, że kiedy zmarła (i to naprawdę) jego
            babcia) w ogóle w to nie uwierzyłam.
            A teraz do rzeczy - daj mu czas, niech się oswoi z myślą, że babci już nie
            ma.Czasami naprawdę lepiej poukładać sobie takie rzeczy w samotności. Jeśli
            będzie chciał Twojego wsparcia,na pewno będziesz o tym wiedziała.
            Nie traktuj tego, jako odrzucenie Twojej osoby, po prostu spróbuj go zrozumieć.
            On na pewno zdaje sobie sprawę z tego, ze nic nie zwróci mu babci, więc
            wypłakiwanie się na Twoim ramieniu również nic w tej chwili nie da.
            Tylko sie na niego nie obrażaj przypadkiem...
    • Gość: śka Re: Tak mi smutno... I przykro... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.03, 17:35
      ..to przykre, ale mi tez zaświtała mysl, że to ..wymówka
      sorry
    • Gość: kajko Re: Tak mi smutno... I przykro... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.03, 17:48
      raczej za krotko sie znacie, zebys brala udzial w tak powaznych rodzinnych
      sprawach
    • sourcherry Re: Tak mi smutno... I przykro... 31.12.03, 17:55
      Nie chce byc wstretna, ale mnie kiedys chlopak zrobil w ten sposob, ze wymyslil
      ze jego dziadek jest umierajacy. Od swiat Bozego Narodzenia dziadek rzekomo byl
      w szpitalu, a w sylwestrowa noc podobno mial jakis kryzys. Mielismy jechac na
      sylwestra do pensjonatu nad morzem (on zalatwial), ale w tej sytuacji nie
      naciskalam zebysmy jechali, tylko poszlam sama na impreze do znajomych,
      przekonana ze on siedzi w domu z babcia albo jest w szpitalu u dziadka.
      A ten K***TAS w tym czasie zabawial sie w tym nadmorskim pensjonacie z
      panienka, z ktora krecil na boku.
      Brzmi jak z telenoweli, ale to prawda...
    • kini Re: Tak mi smutno... I przykro... 02.01.04, 09:33
      Po 2 miesiącach chodzenia ze sobą ty chcesz uczestniczyć w jego rodzinnych
      sprawach? I to takiego kalibru, jak śmierć w rodzinie?
      A w ogóle to czułabyś się dobrze w jego domu w takiej chwili?
      Wybacz, ale moim zdaniem to egoizm, szczerze mówiąc. Ty się chyba bardziej
      przejmujesz tym, że chłopak kazał ci zostać w domu, a nie tym, że zmarła bliska
      mu osoba.
    • Gość: Adam Re: Tak mi smutno... I przykro... IP: *.zus.pl 02.01.04, 09:45
      Witam,

      Zmarł mój dziadek juz jakiś czas temu, kiedy się dowiedziałem,
      zaraz pojechałem do Babci ale wolałem być sam...
      nie chciałem żeby moja dziewczyna to wszystko widziała
      i na początku była sama najbliższa rodzina... każdy
      w smutku i płaczu może niechcieli zeby ktoś "obcy"
      oglądał ich w tym stanie... Ja też wolałem zostać troche sam
      na pogrzeb i stype pojechaliśmy już razem także wienieć daliśmy razem...
      Postaram się go troche zrozumieć...

      Pozdrawiam
      Adam
      frackowiaka@gazeta.pl
    • bubster Re: Tak mi smutno... I przykro... 02.01.04, 09:55
      bardzo często (oczywiście to nie musi być regułą) mężczyźni i kobiety inaczej
      reagują na niepowodzenia/tragedie/przykre przeżycia
      kobiety chcą wtedy być w grupie, z kims kto je pocieszy i komu się wygadają
      mężczyźni chcą być sami
      sami radzić sobie z problemem

      nie pomyślałaś że może on nie chce Cię narażać na smutne przeżycia?
      albo chce sobie poradzić sam ze smutkiem
      albo zostać samemu i samemu to przetrawić?

      w tym momencie byłabyś mu tylko zawadą
      wiem, ze masz szczere chęci, ale nie każdy przeżywa takie rzeczy tak samo
      daj mu się wyciszyć
      niech pobędzie trochę sam
      jak sobie poradzi z tym problemem, to "wróci" do Ciebie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka