W niedzielę byłam na chrzcinach dziecka dalszej rodziny. Wiadomo, że przy takich okazjach często spotyka się członków rodziny, z którymi rzadko ma się kontakt.
Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam tam daleką kuzynkę w towarzystwie byłego męża. Może nie byłabym tak bardzo zaskoczona, gdybym nie pamiętała w jakiej paskudnej atmosferze rozwodzili się kilka lat temu. Były awantury, publiczne pranie brudów, sprawy sądowe, idiotyczne oskarżenia, żądania od wszystkich, by kategorycznie opowiedzieli się po jednej ze stron itp. Do tego żałosny podział niewielkiego majątku. Na szczęście nie mieli dzieci, bo pewnie przepiłowaliby je na pół.
A tymczasem teraz widzę dwa ocierające się o siebie gołąbki.
Więc pytam kuzynki, co się stało? A ona na to, że wrócili do siebie, bo po jakimś burzliwym spotkaniu w sprawie odebrania telewizora uznali że żadne z nich mimo podejmowanych prób nie osiąga z innymi partnerami satysfakcji seksualnej.
I jak tu nie wierzyć w siłę seksu?