Dodaj do ulubionych

Samotność wyniszcza

20.04.10, 11:07
Wielu ludzi boryka się z różnymi problemami. Jedni nie mają co do garnka
włożyć, inni mają problemy rodzinne, a jeszcze inni problemy ze zdrowiem.
Nigdy nie miałem tych problemów, bo potrafiłem sobie z wieloma rzeczami
radzić. Ale z jednym już sobie nie radze. Przez wiele lat podobało mi się
życie bez zobowiązań, bez potrzeby reagowania na czyjeś zachcianki, bez
potrzeby użerania się z drugą osobą i rozwiązywania kompletnie niepotrzebnych
konfliktów. Na krótką metę takie życie jest wręcz doskonałe. Niestety w
dłuższej perspektywie wyniszcza to nas jak wieloletnia wojna. Ktoś powie, że
niejedno małżeństwo również zniszczyło czyjeś życie, ale z mojej perspektywy
bycie samotną osoba jest czymś najgorszym pod słońcem. Nie potrafię znaleźć
żadnej innej rzeczy która byłaby równie przygnębiająca co niemożliwość
przytulenia się do drugiej osoby. Zabawne, że tak symboliczna i prosta
czynność potrafi wywołać tyle uśmiechu na twarzy i poprawić humor na cały
dzień. Tak chciałbym móc choć co jakiś czas w ten sposób zmienić moje obecne
nastawienie do świata sad
Obserwuj wątek
    • czarny.onyks Re: Samotność wyniszcza 20.04.10, 11:20
      darr80 napisał:
      Tak chciałbym móc choć co jakiś czas w ten sposób zmienić moje obecne
      > nastawienie do świata sad

      z tym, co jakiś czas nie byłoby problemu...

      trudniejsze jest znalezienie kogoś na czas nieograniczony...
      ale póki starczy sił trzeba próbować....
      i na razie wywoływać dobry humor substytutamiwink
    • ane-tal Re: Samotność wyniszcza 20.04.10, 11:20
      Tak chciałbym móc choć co jakiś czas w ten sposób zmienić moje
      obecne
      > nastawienie do świata sad


      Co stoi na przeszkodzie darr80?
      • darr80 Re: Samotność wyniszcza 21.04.10, 10:14
        Już sam nie jestem tego pewien. Może to, że bardzo szybko się zniechęcam i jak
        ktoś mówi do mnie "nie" to dla mnie znaczy to nie i koniec. Może dlatego, że za
        mało już mam sił na dalsze próby i zbyt bardzo przeżywam kolejną porażkę. A może
        szukam "swojego" ideału szczęścia, który jest poza moim zasięgiem. A może
        dlatego, że nie potrafię być z osobą która nie ma tego czegoś, czego nie
        potrafię określić, a wcale nie myślę tutaj o wyglądzie...Pewnie znajdzie się
        jeszcze kilka innych powodów.
        • tapatik Re: Samotność wyniszcza 21.04.10, 21:23
          A co chcesz osiągnąć?
          • darr80 Re: Samotność wyniszcza 22.04.10, 11:27
            Znaleźć swoją druga połówkę smile
    • aglajaa.a Re: Samotność wyniszcza 20.04.10, 11:36
      hmm...
      a skąd jesteś(?)
      a 80 to rocznik(?)
      a ile w Tobie procent filozofa(?)
      a wolisz skomplikowane czy proste istoty, intelektulalistki czy słodkie rózowe
      panieniki(?)
      i... jeszcze zdjęcie oczóf wrzućwink

      Po prostu znajdź sobie kogoś, do kogo (bądź z kim) mógłbyś się poprzytulać...
      jeżeli tylko tego Ci brakuje...
      • darr80 Re: Samotność wyniszcza 21.04.10, 10:28
        Jestem z warszawy, tak 80 to rocznik. Czasami zbyt dużo myślę, a zbyt mało
        robię. Na różowe panny z długimi tipsami sterczące pod dyskoteką i do tego
        dennym intelektem już nie mogę nawet patrzeć.
        Lubię kobiety które wiedzą czego chcą i potrafią sobie radzić bez pomocy innych,
        choć to też przyjemne gdy chcą żeby im w czymś pomóc co jakiś czas. Czy
        prostolinijne, czy skomplikowane? Hmmm... Każdy jest inny i to co u jednej osoby
        może męczyć mnie w przypadku innej osoby wywołuje u mnie uśmiech na twarzy.
        Wiesz. It's complicated! Oczy - w dowodzie mam napisane niebieskie, ale wg mnie
        to ściema, bo są raczej szaro, zielono, niebieskawo, popielate smile
        • aglajaa.a Re: Samotność wyniszcza 21.04.10, 21:27
          A 80 to dobry rocznik, chyba... fajnie (szczególnie oczy wybitnie kororowesmile),
          ale szkoda żeś z Wawy...

          "A może szukam "swojego" ideału szczęścia, który jest poza moim zasięgiem"
          taaak... mój "ideał" szczęścia też poza moim zasięgiem...
    • aretah Re: Samotność wyniszcza 20.04.10, 14:54
      Do samotności mozna się przyzwyczaić.
      Owszem, zdarzają się momenty, gdy jest baaaardzo źle, baaardzo tęskno.
      Tyle, ze nic się nie da zrobić, więc trzeba przetrzymać.
      Do następnego razu.
      • darr80 Re: Samotność wyniszcza 21.04.10, 10:34
        Problem pojawia się wtedy gdy to baaardzo źle się utrzymuje dłużej.
        • aretah Re: Samotność wyniszcza 21.04.10, 13:14
          a masz znajomych, przyjaciół, ludzi, z którymi możesz gdzieś wyjśc?
          moze to jakiś sposób?
          nie gwarantuję efektów, ze się uda odmienić singlowy stan (sama tak
          mam wink ) , ale skutecznie odwraca uwagę.
          Siedzienie w domu i pisanie na forum na pewno nic nie zmieni.
          Nikt do Ciebie nie przyjdzie...
          chyba że...
          daj adres wink
          • hellish.monster Re: Samotność wyniszcza 21.04.10, 13:35
            aretah napisała:


            > Nikt do Ciebie nie przyjdzie...
            > chyba że...
            > daj adres wink

            o! cóż za odwaga, to mi się podoba! wink big_grin
            • aretah Re: Samotność wyniszcza 21.04.10, 14:25
              hehe, odwazna bywam droga Monsterko
              ale to akurat miał byc zart wink
              • hellish.monster Re: Samotność wyniszcza 21.04.10, 14:52
                ja też czasem... bywam... wink

                żart żartem, ale w każdym żarcie...
                smile
                • aretah Re: Samotność wyniszcza 21.04.10, 15:00
                  generalnie to jednak tchórz ze mnie
    • piorex12 Samotność wyniszcza 20.04.10, 15:56
      A to zalezy! Od wielu czynników
    • bugelka Re: Samotność wyniszcza 20.04.10, 16:05
      Samotność jest darem.
      Tak samo jak związek czy inny stan.

      Samotność pozwala poznać siebie z innej strony niż do tej pory, wyzwala wędrówkę
      wgłąb siebie. Ten, kto nie wyciągnie lekcji z samotności, zawsze będzie się jej
      bał. Wiadomo, ze wzbudza irytację i niecierpliwość, bo dziś każdy jest
      przyzwyczajony szybko, łatwo i przyjemnie.

      Samotność może być drogą do związku, ale też celem samym w sobie.
      Dla mnie jest tym pierwszym.
    • morituri.te Re: Samotność wyniszcza 20.04.10, 16:20
      jeżeli nie pozwolisz żeby samotność stała się wyznacznikiem twojego życia to nie
      wyniszczy
      bardziej zmotywuje zmusi do działania
      pozwoli poznać swoje potrzeby chęci i marzenia
      ale jeżeli poddasz się to tak
      zniszczy do końca zadusi zabije
      ale to już każdego osobiste jest
      pozdro
      • mloda2007 Re: Samotność wyniszcza 21.04.10, 12:07
        Zgadzam się. Najważnijesze,aby nie dać się zwariować smile Samotność,
        choć przygnębia daje czas,aby zweryfikować co ci jest w życiu
        potrzebne, kogo szukasz, jakie masz potrzeby. Ja dopiero teraz wiem
        czego chcę od życia i jak ma ono wyglądać. Nie mam nikogo,ale czy
        jestem samotna ???? Chyba nie, bo patrzę na ludzi, którzy są wokół
        mnie i wiem,że mam ich wsparcie i pomoc. A z czasem będzie sie do
        kogo przytulić.
        Pozdrawienia i życzę powodzenia
        Ps. Też mieszkam w Warszaie i wiem,że choć jest tu masa ludzi
        (zreszt a jak w każdym mieście ) ciężko trafić na kogoś z kim można
        budować przyszłość,ale trzeba wierzyć.
    • robert.83 Re: Samotność wyniszcza 22.04.10, 15:47

      Chyba wyniszcza. Mi w każdym razie nie pomaga.

      Nie chodzi o brak towarzystwa czy wieczory w pojedynkę, choć
      niektórzy to własnie rozumieją przez samotność. Chodzi o brak
      zrozumienia i... uznania?smile Nazwijmy to akceptacją.

      Rózni ludzie w różny sposób definiują siebie samych. Dla niektórych
      sednem ich samych jest pasja... albo praca itp. Ci może mnie
      potrzebują w swojej bajce akceptacji "z zewnątrz". Są też ludzie,
      którzy opierają siebie na tym kim są dla innych (w jakimś tam
      stopniu). Muszą czuć/odbierać swoją dawkę sypmatii, poparcia,
      zrozumienia, niewszystkomijedności. Inaczej czują się bezużyteczni.

      Zastanawiam się na ile sam siebie lubię - na ile mi to starcza. I co
      to teraz jest to "ja". Jakie jest? Po co komu?

      Co do przytulania. Fakt - prosta sprawa, a cieszy. Tyle, że kiedy
      już jest, chce się, żeby to było jakieś takie prawdziwe. To
      pokazywania pewnego uczucia (przyjaźni? troski? chgw), które tam
      musi być!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka