przycinek.usa
01.06.04, 17:24
Jamroży na celowniku
Kardynał Gulbinowicz poręczył za byłego prezesa PZU
Władysław Jamroży i Grzegorz Wieczerzak kilka lat temu rządzili całą grupą
PZU. Teraz obaj są na celowniku wymiaru sprawiedliwości i... przestępców.
W sobotę i w poniedziałek pisaliśmy o zamordowaniu Piotra Głowali, znajomego
Grzegorza Wieczerzaka. Zabito go w dniu, w którym miał przekazać byłemu
prezesowi PZU Życie aktówkę z dokumentami obciążającymi kilku biznesmenów.
Teraz okazuje się, że na celowniku przestępców znaleźli się też znajomi i
rodzina Władysława Jamrożego, byłego szefa PZU. Kilka tygodni temu nieznani
sprawcy splądrowali auto córki Jamrożego. Wkrótce potem włamano się do
samochodu jego zięcia - sprawcy rozpruli bagażnik i zabrali dokumenty, które
chwilę wcześniej przekazała mu córka Jamrożego. Ktoś włamał się także do domu
jej znajomego. Zginął m.in. komputer z zapisaną na twardym dysku skargą do
Trybunału w Strasburgu na przedłużający się areszt byłego prezesa. To nie
koniec. Na początku maja poważnemu wypadkowi samochodowemu w okolicach
Piotrkowa Trybunalskiego uległa żona Jamrożego. Jest unieruchomiona, a
lekarze stwierdzili u niej obrzęk mózgu i połamane kręgi. Rehabilitacja
potrwa na pewno ponad pół roku.
- Nie było świadków wypadku - mówi podinsp. Witold Kozicki, rzecznik prasowy
łódzkiej policji. Tymczasem Jamroży, chory na stwardnienie rozsiane, cały
czas siedzi w więzieniu. Za kratki trafił w maju 2002 r. Powodem aresztowania
były stwierdzone przez prokuraturę malwersacje finansowe podczas zakupu
nieruchomości przez PZU. Proces rozpoczął się w 14 kwietnia tego roku.
Tydzień temu sąd zdecydował o przedłużeniu aresztu do sierpnia. Nie pomogły
nawet poręczenia składane przez wrocławskiego kardynała Henryka
Gulbinowicza. - Zobowiązuję się dopilnować, aby podejrzany stawiał się na
każde wezwanie - zapewniał sąd i prokuraturę kardynał Gulbinowicz. Sensu w
dalszym przetrzymywaniu w areszcie Władysława Jamrożego nie widzi też
profesor Andrzej Rzepliński, znany obrońca praw człowieka.
- Ten areszt w mojej ocenie trwa już wystarczająco długo - mówi nam prof.
Rzepliński. - Dowody w tej sprawie znajdują się w aktach, toczy się proces i
raczej nie ma potrzeby nadal go trzymać w areszcie - dowodzi. Jego zdaniem,
sąd może skorzystać z innej formy kontroli oskarżonego: na przykład odebrać
mu paszport, nałożyć obowiązek meldowania się na policji oraz wysoką kaucję.
Takie stanowisko nie przekonuje jednak sędziów. - Skoro pan Jamroży w dalszym
ciągu siedzi w areszcie, oznacza to, że dla sądu wymienione okoliczności nie
mają znaczenia - ucina sędzia Wojciech Małek, rzecznik prasowy Sądu
Okręgowego w Warszawie.
Data: 2004-06-01