Dodaj do ulubionych

Jamroży na celowniku

01.06.04, 17:24
Jamroży na celowniku

Kardynał Gulbinowicz poręczył za byłego prezesa PZU

Władysław Jamroży i Grzegorz Wieczerzak kilka lat temu rządzili całą grupą
PZU. Teraz obaj są na celowniku wymiaru sprawiedliwości i... przestępców.


W sobotę i w poniedziałek pisaliśmy o zamordowaniu Piotra Głowali, znajomego
Grzegorza Wieczerzaka. Zabito go w dniu, w którym miał przekazać byłemu
prezesowi PZU Życie aktówkę z dokumentami obciążającymi kilku biznesmenów.
Teraz okazuje się, że na celowniku przestępców znaleźli się też znajomi i
rodzina Władysława Jamrożego, byłego szefa PZU. Kilka tygodni temu nieznani
sprawcy splądrowali auto córki Jamrożego. Wkrótce potem włamano się do
samochodu jego zięcia - sprawcy rozpruli bagażnik i zabrali dokumenty, które
chwilę wcześniej przekazała mu córka Jamrożego. Ktoś włamał się także do domu
jej znajomego. Zginął m.in. komputer z zapisaną na twardym dysku skargą do
Trybunału w Strasburgu na przedłużający się areszt byłego prezesa. To nie
koniec. Na początku maja poważnemu wypadkowi samochodowemu w okolicach
Piotrkowa Trybunalskiego uległa żona Jamrożego. Jest unieruchomiona, a
lekarze stwierdzili u niej obrzęk mózgu i połamane kręgi. Rehabilitacja
potrwa na pewno ponad pół roku.

- Nie było świadków wypadku - mówi podinsp. Witold Kozicki, rzecznik prasowy
łódzkiej policji. Tymczasem Jamroży, chory na stwardnienie rozsiane, cały
czas siedzi w więzieniu. Za kratki trafił w maju 2002 r. Powodem aresztowania
były stwierdzone przez prokuraturę malwersacje finansowe podczas zakupu
nieruchomości przez PZU. Proces rozpoczął się w 14 kwietnia tego roku.

Tydzień temu sąd zdecydował o przedłużeniu aresztu do sierpnia. Nie pomogły
nawet poręczenia składane przez wrocławskiego kardynała Henryka
Gulbinowicza. - Zobowiązuję się dopilnować, aby podejrzany stawiał się na
każde wezwanie - zapewniał sąd i prokuraturę kardynał Gulbinowicz. Sensu w
dalszym przetrzymywaniu w areszcie Władysława Jamrożego nie widzi też
profesor Andrzej Rzepliński, znany obrońca praw człowieka.

- Ten areszt w mojej ocenie trwa już wystarczająco długo - mówi nam prof.
Rzepliński. - Dowody w tej sprawie znajdują się w aktach, toczy się proces i
raczej nie ma potrzeby nadal go trzymać w areszcie - dowodzi. Jego zdaniem,
sąd może skorzystać z innej formy kontroli oskarżonego: na przykład odebrać
mu paszport, nałożyć obowiązek meldowania się na policji oraz wysoką kaucję.
Takie stanowisko nie przekonuje jednak sędziów. - Skoro pan Jamroży w dalszym
ciągu siedzi w areszcie, oznacza to, że dla sądu wymienione okoliczności nie
mają znaczenia - ucina sędzia Wojciech Małek, rzecznik prasowy Sądu
Okręgowego w Warszawie.

Data: 2004-06-01


Obserwuj wątek
    • janusz2110 Re: Jamroży na celowniku 01.06.04, 19:05
      Kto czym wojuje od tego ginie. Jak brał to było dobrze?
      • przycinek.usa Zartujesz, prawda? 02.06.04, 05:13
        Przeciez w te sprawe tez sa wplatane sluzby. Za wszystkimi tego typu machlojami
        ktos stoi. I te prawde moznaby oglosic i dowiesc, o ile nie zostanie
        zatluczonych wiecej "inwestorow" "prezesow" bylych przewalaczy i swiadkow.

        Przeciez chyba nie sadzisz, ze tego goscia zabil prezes 7 NFI?

        To sa tzw. kanty chronione, czyli caly przewal, ktorych w Polsce nie brakuje,
        jest "obstawiany" przez uklady partyjno-sluzbowe.

        Ten prezes jest potrzebny ZYWY i skory do zeznan, a nie wystraszony lub zabity.

        Czy ty moze nalezysz to grona tzw. "uczciwych" obywateli, ktorzy w swojej
        naiwnosci wierza, ze przestepcy to prezesi i zarzadcy majatku?

        NIE!

        To sa jedynie figuranci i osoby bedace kontrolowane przez "cichych" wspolnikow,
        osoby "powiazane", itp. Tylko naiwni wierza w tzw. pruszkow.

    • przycinek.usa Kto zabił Głowalę? 02.06.04, 05:23
      Kto zabił Głowalę?
      Wojciech Cieśla, Piotr Machajski 02-06-2004, ostatnia aktualizacja 01-06-2004
      20:20

      W czwartek wieczorem w okolicach Góry Kalwarii pod Warszawą znaleziono
      okaleczone zwłoki Piotra Głowali, biznesmena związanego w ostatnich miesiącach
      z Grzegorzem Wieczerzakiem, b. prezesem PZU Życie. Głowala został zabity
      kilkoma ciosami maczety.

      Przedstawiciele VII i XIV Narodowych Funduszy Inwestycyjnych twierdzą, że w
      ostatnich tygodniach byli szantażowani przez Głowalę i Wieczerzaka. Wieczerzak
      twierdzi, że Głowala działał sam. Przyznał jednak, że Głowala przyniósł mu
      tajne umowy z NFI, a on przekazał je prokuraturze.

      Tydzień po zabójstwie wciąż nie wiadomo, kto i dlaczego zabił Głowalę.
      Pojawiają się jednak informacje, które rzucają nowe światło na makabryczne
      zabójstwo.

      Wersja 1 : Pożyczał, nie oddawał

      Jedna z wersji, jaką biorą pod uwagę śledczy, to morderstwo wskutek uwikłania
      Głowali w poważne długi.

      Głowala grał na giełdzie, miał akcje wielu spółek. Sam założył jedną firmę -
      spółkę Fargoll (o kapitale zakładowym ponad 3 mln zł). Choć w ciągu roku
      potrafił zarobić na giełdzie kilkadziesiąt milionów, wciąż miał kłopoty z
      pieniędzmi.

      Zbigniew Franczak, prezes Stowarzyszenia Właścicieli Kantorów i Lombardów,
      właściciel warszawskiego kantoru Manhattan, dobrze znał Głowalę. - Pożyczał ode
      mnie duże pieniądze - przyznaje, ale nie chce wymieniać kwot.

      "Gazeta" ustalila, że były to ponad 3 mln zł. Przy zwrocie pożyczki zaczął
      robić kłopoty - według naszych informacji próbował szantażować Franczaka
      fikcyjną umową, którą ostatecznie... zjadł w czasie interwencji policji. - To
      były takie drobne gierki - bagatelizuje Franczak.

      W latach 90. Głowala pożyczał też duże sumy od braci Krzysztofa i Leszka
      Jędrzejewskich - jeden z nich jest właścicielem firmy urządzającej ogrody, obaj
      są członkami zarządów lub rad nadzorczych kilku spółek i giełdowymi graczami. W
      zamian za długi Jędrzejewscy przejęli udziały Głowali w Zabrzańskich Zakładach
      Mechanicznych. Bracia nie potwierdzają środowiskowej plotki, że byli
      szantażowani przez Głowalę.

      Najwięcej pieniędzy Piotr Głowala pożyczył od Wiesława Malinowskiego, b.
      prezesa Ocean Company SA. Spółka, która zadebiutowała na giełdzie w 1994 r.,
      zajmowała się m.in. handlem i produkcją spirytusu. W marcu 2000 r. Malinowski
      trafił do aresztu pod zarzutem działania na szkodę spółki. Sprawa została
      umorzona. Ocean ogłosiła upadłość.

      Głowala do 2000 r. był akcjonariuszem Ocean. - Poznałem go w 1995 r. Miał spore
      sukcesy. Był też rewelacyjny jeśli chodzi o unikanie wierzycieli. Procesowałem
      się z nim cztery lata, mam wyrok sądowy - mówi Malinowski. - O jakie kwoty
      chodziło? To tajemnica. O duże.

      Malinowski próbował przejąć kolekcję obrazów Głowali, którą ten zdeponował w
      galerii Agra-Art i Muzeum Narodowym. Zamiast tego w styczniu tego roku przejął
      Fargoll, spółkę Głowali.

      Wersja 2: Ktoś wystawił Głowalę?

      Byli partnerzy biznesowi Piotra Głowali nie mają poczucia zagrożenia po
      zabójstwie kolegi. Przyjaciel Głowali, wspólnik z dwóch interesów, anonimowo: -
      Dla Głowali kluczowe okazały się dwa ostatnie miesiące życia. Za bardzo się
      zaanagażował we współpracę z Wieczerzakiem. Miał od niego dostać prowizję za
      załatwienie pieniędzy z NFI, a był zbyt prostoduszny, by wiedzieć, o co chodzi.
      Uważam, że tropy prowadzą do ludzi, którzy mieli pełnomocnictwa Wieczerzaka,
      kiedy ten poszedł do więzienia.

      Znajomy Głowali, również anonimowo: - Ja jestem daleki od podejrzewania o
      zlecenie zabójstwa ludzi z NFI. Mnie dziwi co innego - on miał prawie dwa metry
      wzrostu, to był potężny facet. Jak można takiego człowieka wciągnąć w środku
      miasta do samochodu, bez wzbudzania sensacji? To jest dla mnie niepojęte.

      W poprzedni piątek prezes XIV NFI Janusz Lazarowicz (jednocześnie świadek w
      procesie Wieczerzaka) zawiadomił prokuraturę, że w maju Wieczerzak - za
      pośrednictwem Głowali - domagał się pieniędzy i kontroli nad spółkami zależnymi
      od NFI. Miał grozić, że ogłosi rewelacje na temat NFI i opowie o gangu, w
      którego składzie miałby się znajdować m.in. Lazarowicz.

      Wczoraj okazało się, że prezes Lazarowicz wyjechał na Wyspy Dziewicze.

      Wersja 3: Służbowe kontakty

      Inna wersja mówi, że sprawa może mieć "drugie dno". Piotr Głowala miał kontakty
      ze służbami specjalnymi. Przez jakiś czas pełnomocnikiem Głowali w jednym z
      biznesów był generał Wiktor Fonfara, były szef zarządu śledczego UOP w czasach
      ministra Milczanowskiego. Głowala spotykał się z nim w warszawskim biurze na
      ul. Żurawiej 6/12, z tego biura zabrała go też policja w 2003 r., gdy był
      poszukiwany listem gończym.

      Wczoraj odwiedziliśmy firmę na Żurawiej. Okazało się, że biuro jest nieczynne.
      Ciekawostka: w siedmiopiętrowym biurowcu na Żurawiej brakuje szóstego piętra.
      Nie ma go na przyciskach w windzie, nie można do niego dojść. Ale istnieje.
      Ochroniarz pytany o to, co jest na szóstym piętrze mówi: - Nie mogę panu
      powiedzieć.

      Przyjaciel Głowali, anonimowo: - Piotrka ciągnęło do służb. Lubił się tym
      chwalić. Podejrzewam, że w związku z tym nie traktowali go poważnie.
      • viper39 Re: Kto zabił Głowalę? 02.06.04, 17:25
        a jednak kupa kasy wyciekla z PZU, tylko teraz ktos probuje zatrzec slady,
        wieczerzak mial pare "drogowskazow" w wiezieniu, a to spadl ze schodow a to
        posliznal sie na mydle, mysle ze gosc wie czym to grozi wiec siedzi cicho wie
        ze juz wylazl z gowna a kase mocodawcy maja, wiec siedza cicho a tych ktorzy sa
        niewygodni beda usuwac albo wyciszac w inny sposob.
        jak do tej pory nasi politycy dowodza ze nie dosc ze nie umieja rzadzic to na
        dodatek dzialaja w niezlej mafii
        ciekaw jestem czy kiedys ktokolwiek to wyjasni i postawi przed sadem kogos z
        gory kto rzeczywiscie tym wszystkim kieruje
        • klip-klap Re: Kto zabił Głowalę? 02.06.04, 17:48
          Wątpliwe,ten ktos musiałby trzymać za mordę służby i jednocześnie zapewnić silne
          i niezależne sądy,a to jest teraz i w najbliższej przyszłości niemożliwe.
    • przycinek.usa Czempinski, Colloseum, Fonfara, Milewski, he he he 03.06.04, 03:26
      itp. Same Asy.



      Policja szuka motywu zbrodni

      Wojciech Cieśla, Piotr Machajski 03-06-2004, ostatnia aktualizacja 02-06-2004
      20:04

      - Rozwiązanie tej zagadki może się okazać bardziej kryminalne niż aferalne -
      mówi o zabójstwie Piotra Głowali oficer policji. - Do ustalenia sprawcy jednak
      jeszcze daleka droga

      34-letni Piotr Głowala, biznesmen związany z Grzegorzem Wieczerzakiem, b.
      prezesem PZU Życie, został zamordowany tydzień temu. Przedstawiciele VII i XIV
      NFI twierdzą, że w ostatnich tygodniach byli szantażowani przez Głowalę i
      Wieczerzaka. Grzegorz Wieczerzak zapewnia, że Głowala działał na własny
      rachunek.

      Według policji Głowala mógł zginąć za swoje długi, za szantaże, być może
      zaplątał się też w operacje służb specjalnych. Policja i prokuratura badają
      wszystkie te wątki. Cały czas przesłuchiwani są znajomi zamordowanego i osoby,
      z którymi robił interesy.

      - Podłoże śmierci Głowali może się okazać bardziej kryminalne niż polityczne -
      mówi znający sprawę oficer warszawskiej policji. - Motywów zabójstwa mamy
      kilka. Głowala po wyjściu z aresztu (w marcu 2004 r. - red.) próbował wrócić do
      interesów. Chciał szybko zdobyć pieniądze. Być może zbyt szybko.

      Ustaliliśmy, że otoczenie Piotra Głowali pełne jest nietuzinkowych postaci.
      Przez jakiś czas pełnomocnikiem Głowali w jednym z biznesów był generał Wiktor
      Fonfara, były szef zarządu śledczego UOP w czasach ministra Milczanowskiego.
      Głowala spotykał się z nim w warszawskim biurze na ul. Żurawiej 6/12. Fonfara w
      rozmowie z "Gazetą" zaprzecza: - Głowala? Nie znam. Może bywałem w biurze na
      Żurawiej, ale u kogoś innego. Tylu młodych teraz kręci się wokół biznesów...

      Były szef zarządu śledczego UOP przypomina sobie jednak, że na Żurawiej 6/12
      mógł spotkać się z Głowalą w biurze Gabriela Kielaka. Istotnie, Głowala był
      częstym gościem Kielaka na Żurawiej. Obaj panowie spotykali się też w
      restauracji Compania del Sole, która mieści się na parterze biurowca. Właśnie z
      Żurawiej Głowalę zabrała policja w maju 2003 r., gdy był poszukiwany listem
      gończym. Kiedy policjanci weszli do jednego z biur, zastali tam poszukiwanego w
      towarzystwie Kielaka.

      Gabriel Kielak to interesująca postać. Niegdyś jeden z dyrektorów w LG Petro
      Banku, wiceprezes ciechanowskiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Chłodniczego,
      zasiadał w radzie nadzorczej Energomontażu razem z Józefem Jędruchem (b. szefem
      Colloseum). Później został wiceprezesem spółki, a jego miejsce w radzie zajął
      Gromosław Czempiński (b. szef UOP). Znajomość z Jędruchem nie wyszła Kielakowi
      na dobre: w kwietniu tego roku w odprysku tzw. afery Colloseum został oskarżony
      o manipulowanie akcjami Huty Ferrum. Z ustaleń katowickiej prokuratury wynika,
      że w maju 2000 r. na polecenie Jędrucha Kielak z innymi oskarżonymi skupował
      akcje Huty Ferrum, po to, żeby ostatecznie trafiły one do ściganego obecnie
      listem gończym Piotra Wolnickiego, wiceprezesa Colloseum. Dzięki tej operacji
      Colloseum stało się głównym udziałowcem Huty Ferrum i miało wpływ na
      podejmowane w niej decyzje. Kielakowi za udział w tej operacji grożą trzy lata
      więzienia i 5 mln zł grzywny.

      Kielak był wczoraj przesłuchiwany przez policjantów z wydziału zabójstw Komendy
      Stołecznej Policji, którzy sprawdzają wszystkie kontakty zamordowanego
      biznesmena.

      - Na Żurawiej miałem firmę która handlowała mrożonymi warzywami - przypomina
      sobie Kielak. - Nie przyjaźniłem się z Głowalą, ale znałem go.
    • przycinek.usa Zabójcze archiwum Głowali 05.06.04, 18:18
      Zabójcze archiwum Głowali
      05.06.2004 09:52 (aktualizacja 09:56)

      Piotr miał archiwum taśm. Nawet rozmowy ze mną nagrywał - ujawnia Wiesław
      Malinowski, były współpracownik Piotra Głowali, biznesmena zamordowanego w
      ubiegłym tygodniu - pisze "ŻW".

      Czy te taśmy były przyczyną śmierci powiązanego z Grzegorzem Wieczerzakiem
      biznesmena? Wiadomo, że część kaset zniknęła. Na jednej z zachowanych taśm szef
      XIV Narodowego Funduszu Inwestycyjnego mówi do Głowali - pan kopie sobie grób.
      Wieczerzak też. Ten ostatni, były szef PZU, domaga się policyjnej ochrony.

      "ŻW" ustaliło, że Głowala regularnie korzystał z usług prywatnego detektywa
      Romana K. Jeden z informatorów "ŻW" twierdzi, że K. pośredniczył w zdobywaniu
      sprzętu podsłuchowego. "Kupował długopisy z mikrofonem, mikrofony do chowania w
      krawacie i specjalne dyktafony. Miał wiele taśm. Pojawiła się plotka, że zaczął
      robić z nich użytek" - opowiada jeden ze współpracowników Głowali.

      Nie wiadomo co się stało z archiwum zamordowanego biznesmena. Być może miał je
      przy sobie w chwili porwania. Mógł je też ukryć ktoś z jego znajomych lub
      rodziny - zastaniawia się "ŻW'.

      (PAP)
      • viper39 Re: Zabójcze archiwum Głowali 08.06.04, 16:38
        wczoraj sobie znow poczytalem o tym calym glowali, i zastanawia mnie pare
        rzeczy, jesli gosc mial uklady i wiedze to albo mial wiedze o bardzo wysoko
        postawionych gosciach i ci raczej nie przebieraja w srodkach, albo ta wiedza
        nie chcial sie podzielic i ktos mu poderznal gardlo przez przypadek, bow
        zasadzie po co zabijac goscia ktory moze sie przydac i zarobic kase (bo podobno
        to umial niezle robic)
        jakos nie chce mi sie wierzyc ze pierwszy lepszy gosc z gieldy czy z banku
        wynajmuje "samuraja" aby ten cial ile popadnie
        napewno chodzi i grube pieniadze, napewno chodzi o uklady, napewno chodzi ...
        no wlasnie o co jeszcze?
        cos w tym wszystkim mi nie pasuje, bo jesli oni wspoldzialali z wieczerzakiem
        to co sie stalo ze wieczerzak jeszcze zyje? przeciez najlepiej usunac goscia i
        juz a jednak nikt go nie usuwa, nikt tez nie usuwa jamrozego, znaczy napewno
        kasa gdzies jest do podzialu, i ktos te kase chce wziac cala albo podzielic
        miedzy swoich, kto?
        wieczerzak sie odgrazal NFI-om ale cos ucichlo jak "glowala zacial sie przy
        goleniu"
        zaczyna byc to conajmniej interesujace
        • przycinek.usa Re: Zabójcze archiwum Głowali 09.06.04, 07:24
          To akurat jest proste. Zadne tam dlugi czy za dlugi ozor. Za takie rzeczy nie
          pakuje sie do dolu potencjalne zrodlo pieniedzy. Przypuszczalnie ten Glowala
          byl jakims swiadkiem czegos i albo zaczal dymic albo ot tak go uspokoili.

          Po pierwsze to byl duzy facet. Mial 2 metry wzrostu i trudno byloby takiego
          wziac pod pache. Po drugie, skoro wszystko nagrywal, to znaczy, ze ktos musial
          sie bardzo zastanowic czy oplaca sie takiego kolege zalatwic.

          Mysle, ze jest tez mozliwe, ze ten Wieczerzak, to ma w rekawie jakies Asy a sam
          nie wie i jak sie zgadal z tym Glowala, to on wykombinowal wiecej od
          Wieczerzaka i chlopaki postanowili go uciszyc zanim sprawy zreferuje, lub tez
          uznali, ze za jednym zamachem pozbeda sie Glowali i Wieczerzaka, bo cykor jest
          i sie przestraszy.

          Mysle, ze kluczem do tej smierci jest jednak wiedza Glowali a nie Wieczerzaka.
          Wieczerzak G. wie. Jakby wiedzial, to juz mialby wypadek w celi.

          Mysle, ze Wieczerzak raczej jest jakims popychadlem i faktycznie wszyscy
          naokolo go ruchneli. To sa zreszta spekulacje bez sensu. Mozna co najwyzej tak
          sobie pofantazjowac. Jednak dalej uwazam, ze tak jak w zyciu, usuwa sie
          najwazniejsze zagrozenia w pierwszym rzedzie. To Glowala byl grozny z jakiegos
          powodu a nie Wieczerzak. Glowala stracil leb a nie Wieczarzak. Takie sa fakty i
          taka jest logika.
          • viper39 Re: Zabójcze archiwum Głowali 09.06.04, 14:31
            przycinek.usa napisał:
            > To akurat jest proste. Zadne tam dlugi czy za dlugi ozor. Za takie rzeczy nie
            > pakuje sie do dolu potencjalne zrodlo pieniedzy. Przypuszczalnie ten Glowala
            > byl jakims swiadkiem czegos i albo zaczal dymic albo ot tak go uspokoili.
            >
            > Po pierwsze to byl duzy facet. Mial 2 metry wzrostu i trudno byloby takiego
            > wziac pod pache. Po drugie, skoro wszystko nagrywal, to znaczy, ze ktos
            musial sie bardzo zastanowic czy oplaca sie takiego kolege zalatwic.

            no i wlasnie tutaj sie z toba nie zgadzam jesli chce sie kogos uspokoic to sie
            ma od tego pistolet tym bardziej ze kulka i szybsza i nie ma roznicy czy 2
            metry czy 1.5, ktos chcial od niego cos wyciagnac i przesadzil w czasie
            wyciagania, nie wiadomo czy cokolwiek wyciagneli, i dlatego wlasnie wieczerzak
            zyje, on juz mial wypadki w wiezieniu, i mysle ze jesli on posiada jakies
            dokumenty to nawet jak jest cykor to one gwarantuja mu bezpieczenstwo



            > Mysle, ze jest tez mozliwe, ze ten Wieczerzak, to ma w rekawie jakies Asy a
            sam nie wie i jak sie zgadal z tym Glowala, to on wykombinowal wiecej od
            > Wieczerzaka i chlopaki postanowili go uciszyc zanim sprawy zreferuje, lub tez
            > uznali, ze za jednym zamachem pozbeda sie Glowali i Wieczerzaka, bo cykor
            jest i sie przestraszy.


            a ja mysle ze za kulisami sa juz jakies gierki w ktorych znow sie komus moze
            cos stac jak sie nie dogadaja wieczerzak z ... no wlasnie z kim dokladnie bo
            nie wierze ze to tylko szefowie NFI


            > Mysle, ze kluczem do tej smierci jest jednak wiedza Glowali a nie Wieczerzaka.
            > Wieczerzak G. wie. Jakby wiedzial, to juz mialby wypadek w celi.

            a ja mysle ze tu chodzi o cos wiecej, on zyje bo wie gdzie jest reszta kasy,
            zyje bo wszyscy wiedza ze kasa byla wyprowadzona, zyje bo wiedza z kim sie
            zadawal, zyje bo ma jakas gwarancje na zycie o ktorej sie nie mowi, szum byl
            jak wyszedl z wiezienia i zaczal cos marudzic o dokumentach ktore ma itd,
            ponadto tez przydatny jest do np szkalowania rokity, bo nie wazne czy mowi
            pradwe czy nie wazne ze nazwisko aferanta jest ustawiane przy rokicie czyniac
            go tez "brudnym", stara gra, ty przecinek to zognorujesz ale wielu nie zrozumie
            tej starej gry politycznej i negatywnego marketingu


            > Mysle, ze Wieczerzak raczej jest jakims popychadlem i faktycznie wszyscy
            > naokolo go ruchneli. To sa zreszta spekulacje bez sensu. Mozna co najwyzej
            tak sobie pofantazjowac. Jednak dalej uwazam, ze tak jak w zyciu, usuwa sie
            > najwazniejsze zagrozenia w pierwszym rzedzie. To Glowala byl grozny z
            jakiegos powodu a nie Wieczerzak. Glowala stracil leb a nie Wieczarzak. Takie
            sa fakty i taka jest logika.

            mysle ze do konca nie wiemy kto jest grozny, bo jesli mowisz o logice i kasa
            wyplynela to usuneloby sie wieczerzaka i jamrozego i po klopocie, oni zyja bo
            albo maja gwaracje albo maja cos co ktos chce, to ze wieczerzak moze byc troche
            popychadlem to sie zgodze ale nie do konca, bo gdyby tak bylo to albo by juz
            nie zyl albo nie byloby sprawy wieczerzaka wogole a ona jest.

            mysle ze nastepne miesiace pokaza pare ciekawych faktow, niektore mozemy wcale
            nie skojazyc ze sprawa...



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka