Dodaj do ulubionych

Do Szutnika. Coś się kończy coś się zaczyna

15.01.13, 22:41
Pytałeś, zdaje się, kiedyś o dowody tego, że katastrofa jest nieunikniona, że dolar jest w stanie krytycznym. Znaleźć te dowody można prawie codziennie w wielu miejscach. Nie wszystkie natomiast są tak dobitne jak ten:

"JUNCKER SAYS EURO EXCHANGE RATE 'DANGEROUSLY HIGH'"

System finansowy jest systemem złożonym. Jako taki, ma pewne właściwości i podlega pewnym prawom. Koszt jego funkcjonowania rośnie ponoć do kwadratu wraz ze wzrostem złożoności. Ale o to mniejsza. Główna cecha, która tutaj nas interesuje to to, że niemożliwe jest jego istnienie bez mechanizmów samoregulacji. Z tego wynika, że ręczne sterowanie takim systemem MUSI prowadzić do katastrofy. Zupełnie niezależnie od tego jacy genialni by nie byli członkowie FED czy jakiegokolwiek innego wysokiego gremium. Z G20 na czele.
Juncker właśnie powiedział, że zamiast mechanizmów samoregulacji występuje ręczne sterowanie. W postaci wojny walutowej. Ale ta wojna nie jest ważna. Wynik tej wojny nie ma znaczenia. Ważne jest to, że mechanizmy samoregulacji są blokowane albo sparaliżowane.
To MUSI powodować narastanie napięć w systemie. I nie da się ich ręcznie usunąć. Narastanie napięć powoduje, że zmniejsza się systematycznie moc zdarzenia, które wyzwoli katastrofę. Gdy system osiągnie już końcowy stan krytyczny, moc wyzwalająca katastrofę jest tak mała, jak jeden dodatkowy płatek śniegu na śniegowym nawisie gotowym już do wywołania lawiny. Nie jest potrzebny żaden czarny łabędź. Wystarczy cokolwiek, co zdarza się codziennie. O tym, że dolar jest w stanie bliskim krytycznego ( Nie tylko dolar zresztą. Inne papierowe waluty również, właściwie to cały system finansowy oparty na dolarze jest w stanie krytycznym), świadczy wiele zdarzeń i procesów mających jedną wspólną cechę. Powodują one mianowicie narastanie napięć a nie ich rozładowywanie. Wycofywanie złota przez Niemcy z zagranicznych depozytów jest jednym z nich. Jest spowodowane spadkiem zaufania między bankami centralnymi, czyli narastaniem napięć, i samo powoduje narastanie napięć w systmie finansowym.
Ergo katastrofa jest nieunikniona. Nic jej nie jest w stanie zapobiec bo mechanizmy samoregulacji są trwale zniszczone a ich odbudowa jest nieakceptowalna politycznie bo wiąże się z koniecznością całkowitego przebudowania systemu. Nie jest ważne zdarzenie odpalające katastrofę, bo może to być cokolwiek. Nawet zupełna błahostka. Płatek śniegu.
Dlatego pozwoli się na kolaps systemu. Bo nie można go już uratować. Można natomiast zbudować coś na jego gruzach. I to właśnie teraz jest opracowywane przez tych, którzy wiedzą o co biega. I teraz są gromadzone aktywa, które pozwolą budować na gruzach. Ludziom, jak zwykle w takich razach, sprzedaje się bajki o wuderwaffe.
Dlatego nie mówmy już o wunderwaffe. Mówmy o tych aktywach, które pozwolą budować na gruzach i możliwych kształtach tego nowego systemu finansowego. Bo tylko to jest ważne na końcu. I początku. A dobrze zacząć to połowa sukcesu.
Obserwuj wątek
    • bagracz Re: Do Szutnika. Coś się kończy coś się zaczyna 15.01.13, 23:15
      Oczywiście, system raczej nie dotrwa do stanu gdy katastrofę wyzwoli coś malutkiego.
      Prawdopodobnie, odpalenie katastrofy zostanie wywołane sztucznie w kontrolowanych warunkach, a przynajmniej czasie. Podobnie jak to robią służby lawinowe w Szwajcarii. Efektem będą gruzy systemu walutowego, czyli zupełny chaos.
      I w tym momencie pojawi się kilku graczy z gotowymi planami ratowania świata.
      Ważne jest by wiedzieć, mniej więcej, jak te plany mogą wyglądać. A przede wszystkim, które się ostaną i dlaczego.

      Tutaj już będę spekulował. Ale w końcu my tutaj sobie luźno gadamy.
      Być może Lehman to była taka eksperymentalna próba ręcznego rożładowania napięć.
      Taki kontrolowany wybuch na lawinisku. By lawina zeszła ale w określonym czasie i kierunku.
      Chyba nie wyszło tak jak było planowane. Sytuacja raczej wymknęła się spod kontroli i spowodowała nie do końca chyba zamierzone skutki. Co prawda trochę napięć się rozładowało, delewarowanie itp. Ale powstało nowych napięć od cholery.
      Gdyby był sukces to by były kolejne próby. Nie było.
      Z tego by wynikało, że raczej nie należy spodziewać się kolejnych intencjonalnych prób wywołania małej kontrolowanej lawiny. Raczej takiej końcowej megalawiny. Która zakończy obecny system finansowy.



      • bagracz Re: Do Szutnika. Coś się kończy coś się zaczyna 15.01.13, 23:41
        Kolejny sygnał po Junkerze dał Gross
        Bill Gross Gets It
    • forall4a Re: Do Szutnika. Coś się kończy coś się zaczyna 16.01.13, 15:34
      mowisz dollar w stanie krytycznym? a skad wzielo ci sie takie pesymistyczne myslenie? patrze na futures T-Bond 30 i jest gdzies 150. nie widac panicznej ucieczki od dolllara.
      • bagracz Re: Do Szutnika. Coś się kończy coś się zaczyna 16.01.13, 18:51
        Myślę, że wyjaśniłem skąd mi się to wzięło. Nigdy nie twierdziłem, że coś widać będzie na wykresach. Twierdzę, że nie będzie nic widać. Bo to będzie katastrofa i jednocześnie powolny proces. Powolny proces kończący się katastrofą. Ten proces trudno dostrzec, bo większość ludzi nie chce go dostrzec. Wczoraj Junker dziś szef banku centralnego Rosji mówią o wojnie walutowej. Wojnie, polegającej na szmaceniu swoich walut na wyścigi. To jest dość jasny przekaz. A ja mam wrażenie, że wszyscy grający na giełdzie twierdzą, że dolar będzie się umacniał. A przynajmniej żadnej znaczącej inflacji nie będzie. Że FED będzie interweniował by zdusić inflację. A niby to czemu? Żeby przegrać wojnę walutową i całkowicie pogrążyć się w deficycie? Jakieś te przewidywania nielogiczne są. Chyba wynikają z myślenia życzeniowego bardziej.
        Na wykresach nic nie będzie widać, bo gdy już się coś pojawi oczywistego, to będzie za późno na reakcję.
        • szutnik Re: Do Szutnika. 16.01.13, 21:51

          > Na wykresach nic nie będzie widać, bo gdy już się coś pojawi oczywistego, to bę
          > dzie za późno na reakcję.

          Muszę Cie zmartwić, Bagracz. To własnie wykresy pierwsze powiedzą, że to już "ten moment". Nie doceniasz rynku a przeceniasz swoje możliwości prognostyczne...
          For4alla ma rację - ani na wykresie DXY ani UST nie widać nawet niesmiałych zapowiedzi tej Twojej katastrofy, więc przygotuj sie na to, ze w tym roku zjesz własny kapelusz.

          Zasugerowałbym Ci nieco się podszkolić wczytaniu wykresów. To naprawdę pomocna umiejętność, jesli chce się powiedzieć "sprawdzam" własnym wizjom. Po prostu, gdyby rzeczywiście miała nadejść ta Twoja wyśniona "Wielka Katastrofa", to wykresy, pokazujące co robią tzw. "sprytne pieniądze" powiedzą o tym z wyprzedzeniem.

          >Chyba wynikają z myślenia życzeniowego bardziej.
          Tu bym się sprzeczał, kto bardziej posługuje się myśleniem życzeniowym.

          >A ja mam wrażenie, że wszyscy grający na giełdzie twierdzą, że dolar będzie się umacniał.
          Ależ nie wszyscy. Jest np. Peter Schiff i jego liczne klony, od 10 lat straszące nas hiperinflacją, nie rozumiejące deflacyjnej natury procesu usuwania nadmiernego zadłużenia z Systemu.
          Ty też tego nie rozumiesz, dlatego ponawiam moją propozycję - poczytaj sobie o wcześniejszych kryzysach zadłużeniowych (lata 30-te XX wieku, lata 40-te XIX wieku itd)

          PS. Nie pokładałbym też tak absolutnej wiary w złocie i jego wiecznej hossie, jak Ty.
          Ta hossa ma przed sobą jeszcze parę ładnych lat, więc bez obaw.
          Ale tak, jak się pojawiła w odpowiedzi na przejście USA w politykę strukturalnego deficytu na początku lat 2000, tak skończy się z chwilą, gdy USA przedstawi realny plan dojścia do nadwyżek budżetowych i będzie go konsekwentnie realizować.
          Jesteśmy jeszcze daleko przed tą chwilą, ale ona kiedyś nadejdzie. I wtedy wszystkie Goldbugs, które będą ładnie zarobione na obecnie wciąz trwającym trendzie wzrostowym na złocie, oddadzą większość swych zysków dlatego, że okażą się nieelastyczne w myśleniu.
          • damkon Re: Do Szutnika. 16.01.13, 22:48

            Czytam Waszą dyskusję z zaciekawieniem, ale jeśli pozwolisz Szutniku to spytam Ciebie o fundamenty tzw. analizy technicznej, na wnioski której tak często się powołujesz. Inaczej mówiąc, jaka jest metodologia czytania przyszłych zachowań uczestników rynkowych na podstawie wykresów technicznych?
          • bagracz Re: Do Szutnika. 16.01.13, 23:16
            szutnik napisała:

            > Muszę Cie zmartwić, Bagracz. To własnie wykresy pierwsze powiedzą, że to już "
            > ten moment". Nie doceniasz rynku a przeceniasz swoje możliwości prognostyczne..

            No pewnie, że one pierwsze to zrobią. Na oficjalne komunikaty, albo bełkot analityków trzeba będzie trochę poczekać. To nie moje zdolności prognostyczne. To J.Rickards. Ja tylko dodałem co nieco do jego wizji. Rynek to ja doceniam. Ale obecnego kasyna nie uważam za rynek.
            Daleko mu do swobodnego ustalania cen, przepływów gotówki itp. Jeśli Junker gada, że jest za wysoki kurs euro to nie gada tego po to by sobie pogadać. Jeśli Rosja ostrzega przed wojną walutową to nie jest to ostrzeżenie przed działaniem wolnych sił rynkowych. Jeśli Abe się uparł zeszmacić Jena to to nie ma nic wspólnego z rynkiem. A bardzo dużo z ręcznym sterowaniem.
            A to sterowanie to ja zupełnie ale to zupełnie nie wierzę. Znaczy wiem że prędzej czy później musi doprowadzić do katastrofy. I tyle. Więc nie pisz, że nie doceniam rynku. Bo to nieprawda.

            > For4alla ma rację - ani na wykresie DXY ani UST nie widać nawet niesmiałych zap
            > owiedzi tej Twojej katastrofy, więc przygotuj sie na to, ze w tym roku zjesz wł
            > asny kapelusz.

            Ale ja nie twierdzę, że katastrofa nastąpi w tym roku, więc nie muszę nic jeść. Jeśli pytasz kiedy nastąpi kolaps dolara to tak naprawdę pytasz kiedy wybuchnie panika. Bo kolaps dolara to proces. Proces, który już się zaczął jakiś czas temu. Skutkiem tego procesu jest między innymi wycofywanie złota przez Niemcy a już są plotki o Holandii. Jest wiele takich skutków. Np. wojna walutowa, o której gadała m.in Brazylia i dzisiaj Rosja. To nie są moje fantazje.
            A panika wybuchnie gdy ten proces doprowadzi do system do stanu krytycznego. Wtedy ruszy ta lawina.

            > Zasugerowałbym Ci nieco się podszkolić wczytaniu wykresów. To naprawdę pomocna
            > umiejętność, jesli chce się powiedzieć "sprawdzam" własnym wizjom. Po prostu, g
            > dyby rzeczywiście miała nadejść ta Twoja wyśniona "Wielka Katastrofa", to wykre
            > sy, pokazujące co robią tzw. "sprytne pieniądze" powiedzą o tym z wyprzedzeniem

            Być może powiedzą. A być może nie powiedzą. Lawina ma to do siebie, że rusza sama wtedy gdy dojrzeje. I założę się, że nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Co najwyżej można samemu odpalić ładunki. Takie "sprytne" pieniądze to może są i sprytne gdy same modelują rzeczywistość bo wtedy dokładnie wiedzą co się stanie. Gdy lawina ruszy sama to będą tak samo głupi jak reszta. A może to zrobić w dowolnym momencie gdy odpowiednio dojrzeje.


            > Ależ nie wszyscy. Jest np. Peter Schiff i jego liczne klony, od 10 lat strasząc
            > e nas hiperinflacją, nie rozumiejące deflacyjnej natury procesu usuwania nadmie
            > rnego zadłużenia z Systemu.
            > Ty też tego nie rozumiesz, dlatego ponawiam moją propozycję - poczytaj sobie o
            > wcześniejszych kryzysach zadłużeniowych (lata 30-te XX wieku, lata 40-te XIX wi
            > eku itd)

            Jeśli chodzi Ci o destrukcję pieniądza w systemie FIAT, poprzez spłatę długów to ja to doskonale rozumiem. To faktycznie deflacyjna natura usuwania nadmiernego zadłużenia z systemu. Tylko tak się głupio składa, że netto te długi rosną zamiast maleć. A to dlatego, że trzeba ratować budżety i finansować deficyty. I długi rosną a z powodu tego rosną i deficyty, co powoduje że długi znowu rosną. I to zarówno u tych, którzy sobie wydają ile wlezie by pobudzić gospodarkę. Jak i u tych, którzy odwrotnie, oszczędzają. Wszędzie długi rosną.
            Ale z zadłużenia trzeba wyjść. I właśnie się wychodzi. Ale inflacyjną ścieżką. Zdaje się, że Ty tego nie chcesz przyjąć do wiadomości. Bo zrozumieć to łatwo.

            > go deficytu na początku lat 2000, tak skończy się z chwilą, gdy USA przedstawi
            > realny plan dojścia do nadwyżek budżetowych i będzie go konsekwentnie realizowa
            > ć.

            Poprzez stanowcze nakazanie innym zaprzestania dewaluacji swoich walut i zdewaluowania swojej? To mogło by się udać. Tylko, że to odpali natychmiast hiperinflację w USA. Inflacja to jest jedyny realny sposób wyjścia z długów. Nie wierzę w możliwość spłaty zadłużenia. A tym bardziej w chęć. Spłaci się inflacją. Jak zawsze.
            Dług USA nie spadł nominalnie znacząco od lat 40 XX w. Spadł tylko liczony w stosunku do GDP. Cały system się oczyści z długów przy okazji zniszczenia walut.
          • przycinek.usa brak wiary 17.01.13, 01:52
            nie planowalem sie wypowiadac, ale zmuszasz mnie wrecz do tego - nie zgadzam sie z toba w tym konkretnym przypadku - uwazam, ze do rozwalenia sie systemu finansowego dojdzie gwaltownie - i nic absolutnie nie da nam mozliwosci przygotowania sie do tego zawczasu - to jest moja opinia - zatem oczywiscie kazdy ma prawo do wlasnej - ale wez pod uwage to - ze rynki lubia takie dziwne wybicia - wprawdzie dotyczylo to dotychczas jedynie pojedynczych walorow - ale na dolarze mamy tak wielka nierownowage fundamentalna, z tak ogromna dysproporcja cenowa wzgledem zlota - ze jest dziwne, ze nie bierzesz pod uwage mozliwosci gwaltownego wybicia cenowego - bez przygotowania technicznego.

            Ale nie jestes jedyny. Wszyscy tak mowia. Wiekszosc analitykow, ktorych znam tak mowi. Ich modele nie pokazuja im zadnego niebezpieczenstwa. Nikt sie tego nie spodziewa. Jest cisza przed huraganem.


            Zwracam twoja uwage na to - ze 3 miesiace temu buba zapewnial, ze zadnego zlota z FEDu nie bedzie zabieral - a teraz okazuje sie nagle, ze zabieraja, wprawdzie malo - ale za to na raty w ciagu 7 lat. Chca miec 50% zlota w domu.

            Teraz mowia tez o tym Holendrzy. Nic ci to nie daje do myslenia?
            Ty pisales o tym, ze zloto spadnie, ze to byl szczyt i tak dalej - i co? Spadlo?
            Przyzwyczajaj sie juz powoli do tego, ze zloto idzie w gore - i to solidnie.
            Mozliwe, ze juz za 2 tygodnie zacznie sie wybicie cenowe w gore.
            Gdyby zloto mialo dalej spasc - to juz tracilibysmy pieniadze. To jednak nie nastepuje. Wrecz przeciwnie. Kopalnie ida w gore. Wprawdzie na razie tylko te najbardziej niedowartosciowane - ale wzrosty juz sa.

            Mysl tez o tym, ze Schiff moze miec racje w dlugim terminie.
            Faktem jest, ze sie mylil do tej pory - ale nie skresla to jego prognozy.
            Wrecz przeciwnie - staje sie ona coraz bardziej prawdopodobna.

            A powody sa trywialne:
            pompowanie forsy w rynek.

            Juz wielkrotnie o tym mowilem - dawalem przyklady - ze do pewnego momentu podwyzszanie pieniedzy na rynku ma dzialanie deflacyjne. Byly na ten temat raporty i prace naukowe z FED.
            Ale po pewnym czasie rynek peka. I zaczyna sie hiperinflacja. Im wiecej pieniedzy - tym bardziej gwaltownie. A gdzie ten moment jest? Gdzies przed nami. Trudno to przewidziec - ale twoje prognozy odnosnie spadku ceny zlota sa podobnie nieracjonalne, jak te hiperinflacyjne prognozy Schiffa.

            Moim zdaniem hiperinflacje na dolarze rozpoczna bailouty.
            Czyli jeszcze nie teraz. Teraz beda sie rysowac wykresy na zlocie i srebrze - z ktorych bedzie wynikac dalsza erozja wartosci USD. Przyzwyczajaj sie do tego szutnik. Dolar idzie w dol.
            A predkosc tego spadku wyznaczaja optymisci ktorzy mysla tak jak ty. Ciagle kupuja dolara.
            Daj mi znac, jak zaczniesz zmieniac zdanie. To bedzie calkiem silny sygnal kupna metali.
            • bagracz Re: brak wiary 17.01.13, 18:57
              A można wiedzieć czemu nie planowałeś się wypowiadać?
              Szutnik ma na razie próg odpalenia dość wysoko chyba, więc faktycznie sygnał będzie silny.
              Rickards dał w swoje książce przykład gdy niewielka zmiana progu odpalenia u 0.3% populacji zaskutkowała odpaleniem katastrofy w 100% populacji. Przy tym samym zdarzeniu początkowym, które wcześniej nie wywołało zupełnie nic.
              Matematycznie i logicznie jego rozumowanie jest nie do obalenia. Co najwyżej do ulepszenia.
              Wraz z upływem czasu, bo czas odgrywa tutaj też dużą rolę, i w miarę narastania napięć, progi odpalenia u wielu ulegają obniżeniu. U 99% nie muszą się wcale obniżać. Bo u nich progiem odpalenia jest zachowanie i reakcje wystarczająco dużej liczby innych jednostek.
              Każdy oczywiście ma inne preferencje. Ale nikt nie oprze się 99% ucieczce od dolara. Sam wtedy też ucieknie. Bo pieniądz nie akceptowany przez prawie nikogo, nie jest nic warty. Gdy dodatkowo nie jest towarem. U innych będzie to 60%, u jeszcze innych 20%. Kto ma jakie preferencje nie jest ważne.
              Lawina jest nieunikniona, jeśli tylko system złożony, gromadzi naprężenia.
              To dokładnie tak samo jak trzęsienie ziemi. Jeden mikrowstrząs powoduje uwolnienie ogromnej energii wcześniej skumulowanej w skorupie.
              • przycinek.usa Re: brak wiary 18.01.13, 02:38
                "A można wiedzieć czemu nie planowałeś się wypowiadać?"

                Bo nie ma madrych na zmanipulowanym rynku. Gra idzie przeciwko ogromnej spoldzielni zwiazanej z FEDem. Szutnik swoja opinia wyraza oczekiwania mainstreamu, ktory obserwuje wykresy, ktore rysuja sie pod wplywem transakcji bankow, ktore tym wszystkim manipuluja.
                Zlotem, FOREXem i gielda manipuluja banki centralne (generalnie niebezposrednio ale sa takie przypadki, ze bezposrednio - np. bank centralny Israela interweniuje na gieldzie w NY za wiedza i zgoda i w porozumieniu z FED)

                Manipulacje maja to do siebie, ze lubia peknac.
                I jak sie to stanie - to wykres bedzie wygladac troche inaczej jak normalnie.

                Ja twierdze, ze nawet to co sie dzieje teraz na rynkach jest dalekie od normalnosci.
                A Szutnik uwaza, ze na podstwie obecnych wykresow mozna cos prognozowac.

                Jeszcze nawet kilka lat temu myslalem, ze gielda jest w miare normalna i cos dyskontuje - czasem pozno, lecz jednak dyskontuje. Obecnie tak nie uwazam. Nie ma zadnego dyskontowania. Jest tylko i wylacznie czysta manipulacja cenami. Wszedzie. Im wieksza spolka tym wieksza manipulacja. Wyceny sa proporcjonalne do wielkosci a nie do zyskownosci walorow. I nad wszystkim czuwaja algorytmy, ktorych czas reakcji na informacje z headline jest rzedu 4 sekund.

                To jest sytuacja fundamentalnie nienormalna.
                Nie ma takiej mozliwosci, zeby w dlugim terminie utrzymala sie sytuacja, kiedy na rynku znajduja sie okazje, ktore cenowo odpowiadaja wycenom z dna bessy a rownoczesnie na glownych rynkach byly obecne walory z P/E rzedu 100.

                Zmiana ceny pieniadza na rynku wymusi wielka korekte papierow a cena pieniadza moze sie zmienic z dnia na dzien. Do tego potrzebny jest jeden wielki bailout np. jednego wielkiego banku. I to rozpocznie kolejna jazde, z ktorej naprawde nikt nie bedzie zadowolony.
                • bagracz Re: brak wiary 19.01.13, 00:23
                  To jak Przycinek. Co przewidujesz? Co powstanie na ewentualnych gruzach obecnego systemu? I jakie aktywa będą w cenie, przynajmniej na początku?
                  Jeśli oczywiście przewidujesz rozwałkę tego co jest.
            • szutnik NIE zgadzam się. I to bardzo mocno!!! 18.01.13, 16:16
              >uwazam, ze do rozwalenia sie systemu fina
              > nsowego dojdzie gwaltownie - i nic absolutnie nie da nam mozliwosci przygotowan
              > ia sie do tego zawczasu - to jest moja opinia - zatem oczywiscie kazdy ma prawo
              > do wlasnej - ale wez pod uwage to - ze rynki lubia takie dziwne wybicia

              Rynki ZAWSZE wiedzą pierwsze.

              Weź przykład ostatniego kryzysu. Kiedy zrobiły się szczyty? Październik -grudzień 2007. Kiedy pękła sprawa Lehmana? Dopiero 15.09.2008
              Kiedy "stanął" Libor? Pod koniec października 2008. Co było między X 2007 a X 2008 na rynkach akcyjnych? Silny trend spadkowy, który jeszcze przed Lehmanem zdjął prawie 40% wcześniejszych wzrostów.
              Kto wiedział pierwszy? Rynki.

              Inny przykład - kryzys 1929-33. Kiedy zrobił się szczyt? We wrześniu 1929, na początku. Słynny październikowy krach był niczym innym, jak paniczną końcówką pierwszej silnej fali spadkowej, która zaczęła się jeszcze we wrześniu. Potem w połowie listopada rynek jeszcze raz zszedł do dna paniki, wykonując to, co technicy nazywają "testem dna" i odbił korekcyjnie w górę aż do kwietnia 1930. Tu zrobił szczyt niższy od wrześniowego i szedł w dół aż do lipca 1932 z drobnymi, korekcyjnymi odbiciami.
              Recesja pojawiła się dopiero w okolicach połowy 1930. Kto wiedział pierwszy, że coś się święci? Rynek. Wszyscy ekonomiści rozwodzili się nad świetlanymi perspektywami, a rynek uparcie, wbrew ich opinii robił swoje.

              A jak to było z wyjściem z Kryzysu 1929-34? Kto wiedział pierwszy, że będzie lepiej?
              Rynek zrobił dno już w lipcu 1932, a jeszcze pod koniec 1933 był "bankowy weekend" i tak naprawdę poprawa sytuacji w pełnym wymiarze zaczęła się dopiero w 1934! Ale rynek już z wyprzedzeniem dał znać, że najgorsze właśnie mija. I to w sytuacji, gdy NIKT nie mógł tego na podstawie żadnych danych ekonomicznych jeszcze potwierdzić!

              Kto więc wie pierwszy KIEDY?

              Pokaż mi CHOĆ JEDEN przypadek w całej historii gospodarczej świata, odkąd istnieje wolny rynek, obracający akcjami (a więc od 1694 r - giełda w Londynie), że rynek rósł i nagle, jak grom z jasnego nieba przyszła wiadomość o czymś i w odpowiedzi na nią rynek zmienił kierunek, bo wcześniej o tym nic nie wiedział. Jest dokładnie odwrotnie.

              Najpierw ZAWSZE!!!! zaczynają się spadki na rynkach, a dopiero potem, za czas jakiś przychodzą wydarzenia ekonomiczne, które zmieniają stan realnej gospodarki na gorszy.

              Twoje stwierdzenie, że współcześnie nic nie da nam znać o "buum" to nic innego, jak kolejna wersja powiedzenia "Tym razem jest inaczej"! To są baaardzo drogie słowa.

              Nie jest inaczej, bo psychika ludzka od 40 000 lat nie uległa żadnym większym zmianom, a to masowa psychologia stoi za tym, co się dzieje na rynkach.
              Najpierw "coś" zmienia się w zbiorowej psychice, giełdy są na to czułe i pierwsze to odbierają, na długo przed tym, nim owa zmiana dotrze do realnej gospodarki.

              Nim będzie przychodzić Wasze "Wielkie Buum" (jeśli będzie przychodzić), ja zdążę dojrzeć trend spadkowy na rynkach akcyjnych. Być może nie będę w stanie powiedzieć dlaczego. Podejrzewam, ze tak właśnie będzie - nie będę umiał powiedzieć: Oho, idzie "koniec świata", ale na pewno będę wiedzieć, ze idą gorsze czasy. Właśnie dlatego, że zauważę silny trend spadkowy na rynkach.

              Uwierz w Rynek Przycinek. Albo jeszcze lepiej - Nie wierz! Nie wierz w to, co napisałem i SPRAWDŹ TO SAM!
              • hej-hey-hej Rynki? Kto to taki? 18.01.13, 20:03
                Ben Bernanke? Mario Dragh? Xie Xuren?

                Ktory z nich jest "rynkiem"?

                Co do wykresow
                • szutnik Re: Rynki? Kto to taki? 18.01.13, 21:18
                  > Ben Bernanke? Mario Dragh? Xie Xuren?
                  >
                  > Ktory z nich jest "rynkiem"?

                  Bądź poważny i przestań mylić urzędników z systemem wymiany.
                  Pojadę teraz dokładnie w tym stylu co Ty: Kubica, Vettel, Alonso albo Hamilton - który z nich jest Ruchem Drogowym? Naprawdę nie dostrzegasz żadnej różnicy?

                  >Co sie stalo ze rynek nie wiedzial wczesniej o netfixie?
                  Nic się nie stało. To zwykła banka spekulacyjna, które co pewien czas powstają wszędzie. Nagle zmienił się nastrój tłumu, który był zaangażowany w ten jeden papier i cena papieru na to zareagowała, a bańka pękła.

                  Przeciez caly czas kie
                  > dy ten wykres sie "malowal" polowa uczetnikow transakcji na tym rynku sprzedawa
                  > la
                  • bagracz Re: Rynki? Kto to taki? 18.01.13, 21:34
                    No dobrze. Ale z tego wynika, że ci różni bardzo ważni ekonomiści bełkoczą i nie potrafią przewidzieć co się stanie. Nie potrafią, bo nie umieją czytać wykresów. Bo gdyby umieli to potrafiliby przewidzieć?
                    Gdzie się mylę?
                  • hej-hey-hej "Nikt POJEDYNCZO nie wie"... 18.01.13, 23:33
                    Dokladnie. Dodam wiecej
              • pawel-l Re: NIE zgadzam się. I to bardzo mocno!!! 19.01.13, 14:15
                Rynek NIE przewiduje przyszłości.
                Zmiany nastrojów wśród inwestorów są najszybciej widoczne na giełdach bo takie decyzje podejmuje się w chwilę. Decyzje o budowie domu, założeniu firmy itp podejmuje się dużo dłużej. Dlatego informacje z gospodarki są najczęściej opóźnione w stosunku do giełd o ok. 6 miesięcy.

                Bezrozumne okresy nadmiernego optymizmu i pesymizmu prowadzą do baniek kredytowych i kryzysów.

                Rola banków centralnych jest wyolbrzymiona. Najczęściej dają to czego oczekują inwestorzy.
                Np. niskich albo wysokich stóp%.
                Od 4 lat na rynku panują dobre nastroje !
                Relative to the so-called fundamentals—namely the lousy economic recovery, the precarious nature of European debt, the size of the global debt bubble, the runaway overspending by Congress and the certainty that it will either stop or lead to soaring interest rates—the lack of fear among financial market participants is probably the greatest it has been in the history of the world.
                Jak nastroje zmienią się na negatywne to będziemy mieli krach na giełdach i bezradny FED zmuszony do konserwatywnych zachowań.

                Analiza techniczna pomaga przewidzieć zachowanie indeksów giełdowych, ale NIC nie powie o przyszłości gospodarki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka