bagracz
15.01.13, 22:41
Pytałeś, zdaje się, kiedyś o dowody tego, że katastrofa jest nieunikniona, że dolar jest w stanie krytycznym. Znaleźć te dowody można prawie codziennie w wielu miejscach. Nie wszystkie natomiast są tak dobitne jak ten:
"JUNCKER SAYS EURO EXCHANGE RATE 'DANGEROUSLY HIGH'"
System finansowy jest systemem złożonym. Jako taki, ma pewne właściwości i podlega pewnym prawom. Koszt jego funkcjonowania rośnie ponoć do kwadratu wraz ze wzrostem złożoności. Ale o to mniejsza. Główna cecha, która tutaj nas interesuje to to, że niemożliwe jest jego istnienie bez mechanizmów samoregulacji. Z tego wynika, że ręczne sterowanie takim systemem MUSI prowadzić do katastrofy. Zupełnie niezależnie od tego jacy genialni by nie byli członkowie FED czy jakiegokolwiek innego wysokiego gremium. Z G20 na czele.
Juncker właśnie powiedział, że zamiast mechanizmów samoregulacji występuje ręczne sterowanie. W postaci wojny walutowej. Ale ta wojna nie jest ważna. Wynik tej wojny nie ma znaczenia. Ważne jest to, że mechanizmy samoregulacji są blokowane albo sparaliżowane.
To MUSI powodować narastanie napięć w systemie. I nie da się ich ręcznie usunąć. Narastanie napięć powoduje, że zmniejsza się systematycznie moc zdarzenia, które wyzwoli katastrofę. Gdy system osiągnie już końcowy stan krytyczny, moc wyzwalająca katastrofę jest tak mała, jak jeden dodatkowy płatek śniegu na śniegowym nawisie gotowym już do wywołania lawiny. Nie jest potrzebny żaden czarny łabędź. Wystarczy cokolwiek, co zdarza się codziennie. O tym, że dolar jest w stanie bliskim krytycznego ( Nie tylko dolar zresztą. Inne papierowe waluty również, właściwie to cały system finansowy oparty na dolarze jest w stanie krytycznym), świadczy wiele zdarzeń i procesów mających jedną wspólną cechę. Powodują one mianowicie narastanie napięć a nie ich rozładowywanie. Wycofywanie złota przez Niemcy z zagranicznych depozytów jest jednym z nich. Jest spowodowane spadkiem zaufania między bankami centralnymi, czyli narastaniem napięć, i samo powoduje narastanie napięć w systmie finansowym.
Ergo katastrofa jest nieunikniona. Nic jej nie jest w stanie zapobiec bo mechanizmy samoregulacji są trwale zniszczone a ich odbudowa jest nieakceptowalna politycznie bo wiąże się z koniecznością całkowitego przebudowania systemu. Nie jest ważne zdarzenie odpalające katastrofę, bo może to być cokolwiek. Nawet zupełna błahostka. Płatek śniegu.
Dlatego pozwoli się na kolaps systemu. Bo nie można go już uratować. Można natomiast zbudować coś na jego gruzach. I to właśnie teraz jest opracowywane przez tych, którzy wiedzą o co biega. I teraz są gromadzone aktywa, które pozwolą budować na gruzach. Ludziom, jak zwykle w takich razach, sprzedaje się bajki o wuderwaffe.
Dlatego nie mówmy już o wunderwaffe. Mówmy o tych aktywach, które pozwolą budować na gruzach i możliwych kształtach tego nowego systemu finansowego. Bo tylko to jest ważne na końcu. I początku. A dobrze zacząć to połowa sukcesu.