Dodaj do ulubionych

Kto wygra? FED czy rzeczywistość?

21.02.13, 21:36
Nie ma łatwiejszej odpowiedzi. Oczywiście rzeczywistość.
Mimo prężenia wszystkiego co tam maja. Czyli polityków, rządów, mediów. FED nie ma najmniejszych szans na wygraną. Dlaczego?
Bo w swojej pysze i bezczelnej arogancji, ludziom zawsze się wydaje, że mogą dowolnie kszałtować rzeczywistość. Wszystko mieć pod kontrolą. Dowolnie długo.
Oczywiście jest to rozumowanie zupełnie idiotyczne jeśli rozumiemy z której strony spojrzeć.
Czyli konkretnie dlaczego FED nie ma szans?
Nie ma żadnych szans dlatego, że ręczne sterowanie, które uprawiali tyle lat, doprowadziło w gospodarce i finansach do naprężeń, których już żadne pajacowanie Bernanke i kolegów, nie jest w stanie rozładować. Widać to doskonale po bełkocie jaki sprzedają w mediach. A przede wszystkim po efektach ich genialnych, jak zawsze, posunięć. Nie mają szans dlatego, że te naprężenia powodują, że wszystkie liczące się siły będą stopniowo stawać się przeciwnikami FED. Bo FED nie ma kasy. Mimo, że może sobie ją drukować w dowolnych ilościach.
A tylko kasa i to duża kasa, coraz większa kasa, może przedłużyć wpływy sił sterujących FED-em. Bo tylko na kasie jest to oparte.
Sądzą po ilości głupoty jaka krąży w masmediach, po ilości prawie jawnych i bezkarnych oszustw i manipulacji jakich dopuszczają się elity, po coraz śmielszym kwestionowaniu znaczenia FED, koniec jest bliziutko. Naprężenia narastają coraz szybciej i nic się nie da zrobić.
Wiara w to, że FED może wycofać QE, że może zwalczyć przyszły wybuch inflacji i znów rządzić i dzielić, jak za dawnych lat jest, jest dziecinnie naiwna.





The Fed has artificially sustained markets
Obserwuj wątek
    • wodnik_jancio Re: Kto wygra? FED czy rzeczywistość? 22.02.13, 00:34
      W całej rozciągłości się zgadzam, kluczowym jest pytanie o timing.

      A tak swoją drogą kto jest właścicielem tej potwornej światowej masy długów i zobowiązań ?
      i ile tego jest ?
      - bo jak FED i cała ta gospodarcza piramida pindolnie, to ktoś będzie uważał mimo to, że jest właścicielem pół świata i może się upominać o swoje.
      ... i co.... wojna brateńki... ???
      • bagracz Re: Kto wygra? FED czy rzeczywistość? 22.02.13, 23:46
        wodnik_jancio napisał:

        > W całej rozciągłości się zgadzam, kluczowym jest pytanie o timing.

        Precyzja predykcji ciągle wzrasta. Łatwiej przewidzieć lawinę gdy nawis lawinowy urósł już do gigantycznych rozmiarów niż w lecie. Z pewnego punktu widzenia timing nie jest już ważny.
        Ważne jest natomiast, by być po właściwej stronie barykady.


        > A tak swoją drogą kto jest właścicielem tej potwornej światowej masy długów i z
        > obowiązań ?
        > i ile tego jest ?
        > - bo jak FED i cała ta gospodarcza piramida pindolnie, to ktoś będzie uważał mi
        > mo to, że jest właścicielem pół świata i może się upominać o swoje.
        > ... i co.... wojna brateńki... ???

        Oby się tak nie skończyło. Ale nie dam złamanego grosza, że tak się nie stanie.
    • przycinek.usa rzeczywistość 22.02.13, 01:56
      FED najwyrazniej teraz chce doprowadzic do kolejnej skurczowej jazdy na rynku. Wszystko jest gotowe. Spada popyt, zaczyna od nowa spadac zatrudnienie, ludzie traca zasilki po baardzo dlugim czasie pobytu na bezrobociu i dodatkowo zaliczylismy kolejny cykl wzrostowy na gieldzie.

      Rynek jest gotowy do nurkowania. Zanurkuje. Wtedy sila rzeczy ktos znowu zbankrutuje. I na pewno jakis kolejny bank wyladuje pod woda. I znowu bedzie bailout. I po tym bailoucie beda jaja z forsa. Funny money. Zloto i srebro do gory.
      • bagracz Re: rzeczywistość 22.02.13, 23:39
        Tak to wygląda. Zdaje się, że chcą podpalić lont a Śmierć podaje im zapałki
    • herr7 4% srebra w amerykańskim srebrnym denarze 22.02.13, 08:39
      Nie jestem specjalistą w tej sprawie, ale z historii znamy przypadki trwałości rozwiązań, które na zdrowy rozum nie powinny być trwałe. Przykładem tego może być deprecjacja rzymskiej waluty, która zaczęła się już w czasie wojen markomańskich pod koniec II w., a która doprowadziła do wybuchy inflacji i spadku kruszcu w monetach w połowie III w. Rzymska srebrna moneta nigdy nie wróciła do poziomu z I w., a mimo to Imperium Zachodnie przetrwało jeszcze dwa stulecia.

      Jest i inny czynnik. Mam na myśli rewolucję technologiczną oraz uruchomienie własnych zasobów energetycznych. Te dwa czynniki dają szansę odbudować potęgę gospodarczą Ameryki. A co się stanie z systemem finansowym? Być może finansiści stracą na znaczeniu i będą musieli zaksięgować te wszystkie swoje aktywa w taki sposób, żeby nie przynosiło to nikomu szkody.
      • bagracz Re: 4% srebra w amerykańskim srebrnym denarze 22.02.13, 23:37
        Obawiam się, że to nie będzie jednak wyglądać tak różowo. Nie bierzesz pod uwagę kosztów jakie muszą być ponoszone na utrzymanie status quo. Żadne łupki, własna ropa itp. nic tu nie pomogą. USA nie jest już w stanie odrodzić się gospodarczo. Nie z obecnym systemem i elitami. Ten system jest już martwy. Agonia może jednak potrwać długo.
      • zonaryrabbit Re: 4% srebra w amerykańskim srebrnym denarze 24.02.13, 22:45
        Przetrwało jeszcze dwa stulecia, bo nie było dla niego alternatywy. Następowała coraz większa oligarchizacja systemu (tworzyły się wielotysięcznohektarowe latyfundia należące do patrycjuszy (dzisiejsze korporacje) na których nominalnie wolni chłopi, koloni, faktycznie robili za niewolników). Niestety nie mieli gdzie uciec, aż do IV wieku gdzie za Rrenem i Dunajem powstały zorganizowane królestwa barbarzyńców, gdzie nie było podatków, co spowodowąło masowe ucieczki ludności z zachodniej części imperium za Ren. Od 380 roku Galia była wstrząsana ustawicznymi buntami kolonów i niewolników. Wszystkie imperia padają pod wpływem nadmiernej koncentracji majątku i oligarchizacji, gdzie zdecydowana większość zaczyna z czasem robić za niewolników. Tak było z zachidnim Rzymem, tak padło Bizancjum (tu magnateria rozwinęła się na przesteni X wieku), tak padła I Rzeczpospolita (kilka rodzin magnackich + rzesze wynędzniałej szlachty) itp, itd....No i w końcu mamy obecny korporacyjny system z rajami podatkowymi dla wybranych....
    • poszi Wygra silniejszy 22.02.13, 12:23
      > Mimo prężenia wszystkiego co tam maja. Czyli polityków, rządów, mediów. FED nie
      > ma najmniejszych szans na wygraną. Dlaczego?

      Sprawa nie jest taka prosta. Myślę, że największy błąd, który popełniają permabears jest taki, że zakładają, że wszystko jest statyczne. Tymczasem czas leczy rany. Zarówno system finansowy, jak i gospodarka są w lepszym stanie niż w 2008 roku. FED gra na czas. To potrafi i to może zrobić. Teraz wszystko zależy od tego, czy poziom bagna, który poprzedni boom wywołał był nie do przeskoczenia, czy jednak nie i czas (np. postęp technologiczny nie śpi) załatwi problem.

      Długoterminowo moim zdaniem największym problemem jest erozja klasy średniej w USA. Jeśli trend się nie odwróci, to może być to zarówno spory problem ekonomiczny (praprzyczyną kryzysu było to, że średnio i niezamożni konsumowali na kredyt, bo ich dochody były w stagnacji), jak i polityczny.
      • bagracz Wygra fizyka 22.02.13, 23:32
        poszi napisał:

        > Sprawa nie jest taka prosta. Myślę, że największy błąd, który popełniają permab
        > ears jest taki, że zakładają, że wszystko jest statyczne. Tymczasem czas leczy
        > rany. Zarówno system finansowy, jak i gospodarka są w lepszym stanie niż w 2008
        > roku. FED gra na czas. To potrafi i to może zrobić. Teraz wszystko zależy od t
        > ego, czy poziom bagna, który poprzedni boom wywołał był nie do przeskoczenia, c
        > zy jednak nie i czas (np. postęp technologiczny nie śpi) załatwi problem.

        System finansowy i gospodarka jest w lepszym stanie niż w 2008? Przed krachem? Czy po krachu? Bo teraz jest przed. Długi zapewne są też mniejsze. Waluty stabilniejsze.
        Moim zdaniem bujasz w obłokach Poszi.
        A cuda, owszem, czasem się zdarzają. Ale nie zawsze i nie na zawołanie. Wiara w Wunderwaffe musiała się pojawić. Bo tak jest zawsze. Bardziej kwestia psychologii niż realiów.

        > Długoterminowo moim zdaniem największym problemem jest erozja klasy średniej w
        > USA. Jeśli trend się nie odwróci, to może być to zarówno spory problem ekonomic
        > zny (praprzyczyną kryzysu było to, że średnio i niezamożni konsumowali na kred
        > yt, bo ich dochody były w stagnacji), jak i polityczny.

        Największym problemem jest obecny system polityczno-ekonomiczno-finansowy a nie skutki, które on powoduje. Bo skutki to rzecz wtórna.
        Czas na zmiany i coś nowego.
        Przyjdzie prędzej czy później. Bo taka jest kolej rzeczy.
        • wodnik_jancio Re: Wygra fizyka 23.02.13, 03:45
          ....
          > Największym problemem jest obecny system polityczno-ekonomiczno-finansowy a nie
          > skutki, które on powoduje. Bo skutki to rzecz wtórna.
          > Czas na zmiany i coś nowego.
          > Przyjdzie prędzej czy później. Bo taka jest kolej rzeczy.

          Pełna zgoda po raz kolejny, tyle że największą bolączką obecnego systemu jest wybieranie przez ogłupione lemingi sterowalnego zza pleców tymczasowego wodza, przy czym ci sterujący zza pleców cierpią na między innymi na przypadłości zwane chciwością i żądzą władzy.
          W tym momencie dyskusja dochodzi zazwyczaj do momentu, w którym stawia się tezy, że należy jakoś nałożyć kaganiec uczciwości na słabości i bolączki człowieka;
          a jednocześnie kilka tysięcy lat historii człowieka dowodzi, że nie da się tego zrobić. Każde kolejne imperium zdycha mniej więcej z tych samych powodów: toleruje, akceptuje owe wewnętrzne słabości człowieka, które zazwyczaj prowadzą do destrukcji.
          Czeka nas albo czas chaosu czyli wojen, albo zgody na życie zorganizowane w oparciu o wyższe wartości.
          - na stole leżą ciągle te same opcje... nic się nie zmieniło od czasu kiedy Ewa zerwała jabłko z drzewa.
          • bagracz Re: Wygra fizyka 23.02.13, 08:07
            Masz rację. Mechanizmy władzy są takie same jak 1000 i 3000 lat temu. Zmieniają się tylko narzędzia i "skórki".
            Ale imperia nie upadają z powodu chciwości i żądzy władzy. Bo dokładnie z tych samych powodów się one tworzą. Jest faza wzrostu i faza upadku. Fazy stabilnego trwania nie ma. Bo widać, nie ma takiej możliwości by takowa mogła zaistnieć. To tak jak jojo. Albo leci do góry albo w dół.
            Imperia upadają pod ciężarem kosztów utrzymywania ich istnienia. Kosztów, które rosną wraz ze wzrostem złożoności systemu i jego słabnięciem. Bo gdy imperium słabnie, rosną koszty utrzymywania go w całości. Im bardziej słabnie tym bardziej rosną koszty. A im bardziej rosną koszty, tym bardziej rosną siły odśrodkowe. Co z kolei wymusza wzrot kosztów utrzymywania stabilności. Znajomy schemat kuli śniegowej.
            Dlatego nie da się wyznaczyć punktu w którym zaczyna się kolaps systemu. Bo do tego potrzebna by była stabilna faza trwania i krótki epizod upadku. Nic takiego nie zachodzi.
            To jest długi proces, który właśnie trwa. I szczerze pisząć, w obecnej odsłonie, zachodzi zaskakująco dynamicznie i szybko. Pytałeś o timing. Czyli prawdopodobnie chodziło Ci o moment gdy updanie zaufanie do dolara. Ja sądzę, że w obecnej sytuacji, będziemy mieli upadek zaufania do zdecydowanej większości walut.
      • przycinek.usa Re: Wygra silniejszy 23.02.13, 06:58
        Co za zdumiewajaca opinia, przeciez czas przede wszystkim jest czynnikiem przyrostu pieniedzy. Im dluzej to wszystko trwa, tym wiecej pieniedzy i tym wieksza presja na zloto i srebro - obecnie wedlug roznych opinii - obroty fizyczne zlota w eksporcie z Londynu do Azji to zakres w przedziale 20 do 30 ton dziennie. Przyjmijmy, ze takich dni jest w roku okolo 250 i przyjmijmy dolny zakres tych opinii - 250x20=5000 ton rocznie! Produkcja roczna = 2700, z czego lwia czesc to zloto w chinach, ktore z Chin nie wyjezdza. To jak myslisz, czas dziala na korzysc, czy na niekorzysc posiadaczy zlota?


        Erozja klasy sredniej - jest spowodowana przede wszystkim kosztami - oraz zamknieciem rynku pracy USA - co spowodowalo transfer technologii do Chin i caly proces trwa juz kilkadziesiat lat. Obecnie ta erozja przyspiesza, ze wzgledu na koszty, ktore - duh - sa spowodowane dodrukiem pieniedzy.

        I wszystko wraca do punktu wyjscia - psucie pieniadza powoduje znaczna czesc obecnych problemow - ale to sie zkoryguje. Tylko trzeba cierpliwie czekac. Tylko zloto i srebro zabezpieczy twoja emeryture Poszi. Nie licz na to - ze obecne papierowe waluty utrzymaja sile nabywcza. Permabears niestety maja racje. Szkoda, ze statystyczny zjadacz chleba w to nie wierzy.

        Ten trend na pewno sie nie odwroci.
        Ale nadal sa mozliwosci przechowywania metali - na szczescie nie wszystkie rzady sa tak glupie, zeby utrzymywac tax na metale. Bardzo dobrymi miejscami na trzymanie metali sa Australia i Singapur albo Hong Kong.

        Przyczyny zblizajacej sie nawalnicy finansowej sa podobne do poprzedniej. Nic sie nie zmienilo. Bedzie powtorka z rozrywki. Ten moment sie do nas zbliza bardzo wyraznie.
        • bagracz Re: Wygra silniejszy 23.02.13, 08:18
          przycinek.usa napisał:

          > Przyczyny zblizajacej sie nawalnicy finansowej sa podobne do poprzedniej. Nic s
          > ie nie zmienilo. Bedzie powtorka z rozrywki. Ten moment sie do nas zbliza bardz
          > o wyraznie.

          Pełna zgoda. Tylko, że zmieniło się o tyle, że organizm, który ma zwalczyć następny atak gorączki jest teraz bardzo mocno osłabiony przez poprzedni atak. Przez co stanie się podatny na wszelkie infekcje.
          W sumie to ja bym się na miejscu FED cholernie bał odpalenia jakiegoś, nawet malutkiego lontu. Bo wszystko może runąć w sposób zupełnie niekontrolowany. Być może nie mją wyjścia i chcą jeszcze raz rozładować jakieś naprężenia. Nic nierobienie też prowadzi do krachu, więc różnica niewielka. To może być ten ostatni raz, bo wiele na to wskazuje.
        • wodnik_jancio Re: Wygra silniejszy 23.02.13, 15:42
          przycinek.usa napisał:


          > Ten trend na pewno sie nie odwroci.
          > Ale nadal sa mozliwosci przechowywania metali - na szczescie nie wszystkie rzad
          > y sa tak glupie, zeby utrzymywac tax na metale. Bardzo dobrymi miejscami na trz
          > ymanie metali sa Australia i Singapur albo Hong Kong.

          A co sądzisz o trzymaniu metalu w skarbcach prywatnej firmy VIA MAT np. w Zurychu lub w Londynie?

          > Przyczyny zblizajacej sie nawalnicy finansowej sa podobne do poprzedniej. Nic s
          > ie nie zmienilo. Bedzie powtorka z rozrywki. Ten moment sie do nas zbliza bardz
          > o wyraznie.

          - rzekłbym, że ściana na którą jedziemy gwałtownie rośnie w oczach.
          Napiszę o zwykłej rozmowie z "Kowalskim " - pomyślałem przekonam kumpla z roboty, żeby ochronił swoje oszczędności i zamienił je na PM, bo ściana się zbliża.
          - ale on mówi, że ma za mało bo tylko 20kPLN żeby się w to bawić, ja mu na to weź kredyt np. drugie 20 do 40tys. - kup za całość np. srebro. Za rok sprzedasz połowę, żeby spłacić kredyt i zostanie ci trochę metalu w ręku na trudne czasy (chciałem zrobić z niego inwestora).
          Popukał się w czoło. Nie będzie ryzykował, nie zna się na tym, nikt nie da mu gwarancji, że za rok srebro będzie o połowę droższe (tu mnie złapał, fakt nie ma gwarancji! choć wszyscy widzimy, że tak się powinno stać [timing, ...timing ?] )
          A 20tys. gotówki może mu być w każdej chwili potrzebne na jakieś nieprzewidziane sytuacje. No to mówię to zamień chociaż połowę tego co masz zamień na 100oz Ag, odpowiedź: szkoda zachodu.
          Wnioski jakie uzyskałem po tej rozmowie:
          1. Jak już wjedziemy na ścianę to "Kowalski" w Polsce i na świecie kompletnie nie będzie na to przygotowany, zostanie wręcz zrujnowany przez tych których wybierał do władzy.
          2. Potwierdzenie zasady u "Kowalskich", że prawdziwy metal służy do ochrony posiadanego wolnego kapitału, a nie do inwestowania za "nie swoje".
          3. Jedna z tez przecinka, (z wątku o srebrze), że lud musi ruszyć po srebro - wtedy dojdzie do zwały - jeśli jest prawdziwa - to timing zwały z tego tytułu jest jeszcze odległy. Coś się już zmienia patrząc na wyniki sprzedaży orłów, tylko pytanie: czy to najbystrzejsze lemingi kupują czy też dokupują dla swoich rodzin: maklerzy, menedżerowie, prezesi słowem ludzie świata finansów.
          • bagracz Re: Wygra silniejszy 23.02.13, 23:21
            wodnik_jancio napisał:

            > A co sądzisz o trzymaniu metalu w skarbcach prywatnej firmy VIA MAT np. w Zuryc
            > hu lub w Londynie?

            Złośliwiec z Ciebie. Jak donosi Simon Black, Viamat już nie chce klientów z USA.

            "We are currently experiencing rapid and substantial changes in the general regulations within this business. The changes mainly relate to the tax structures and taxation systems of various countries. As a consequence of these changes VIA MAT INTERNATIONAL has taken the decision to stop offering this service at its vault [sic] outside of the US to private customers with potential US-tax liability."
          • przycinek.usa Re: Wygra silniejszy 24.02.13, 09:21
            VIA MAT to najbardziej renomowana firma przechowujaca zloto na swiecie. Wlasnie powiedzieli, ze obywatelom US juz dluzej nie oferuja uslug. ZH nawet ten list pokazal publicznie. Kilku wiekszych hurtownikow internetowych wlasnie u nich trzymalo konta i zloto.
            Nie ma wprawdzie jednoznacznej wykladni podatkowej na temat zlota i srebra, moj ksiegowy twierdzi, ze metale szlachetne kupione za granica sa wylaczone z obowiazku raportowania do IRSu, ale najwyrazniej VIA MAT dmucha na zimne.

            A co do kolegi z pracy - to ja sie z nim zgadzam. Nie powinno sie inwestowac w rzeczy, ktorych sie nie zna - a zwlaszcza na kredyt. W ogole juz wiele lat temu doszedlem do wniosku, ze wsrod osob ktore sie zna - nie powinno sie w ogole rozmawiac o inwestycjach.
            To jest prywatna sprawa co kto robi ze swoja forsa. To zreszta ma rowniez inne powody - ludzie sa generalnie strasznie zazdrosni - jak im powiesz, ze kupujesz srebro i cena spadnie - to sie ciesza, ze tracisz - a jak pojdzie w gore - to sa strasznie zazdrosni i przestana sie odzywac. Kiedys przyznalem sie przed kolegami do jednej dobrej inwestycji i zrobily sie takie kwasy - ze od tej pory nikomu nic nie mowie.

            Wprawdzie cala sytuacja rynkowa srebra jest dziwna, ale sila rzeczy nawet jesli sie z nia nie zgadzam, to nie ma powodu na sile forsowac pogladow. Np. nie powinno sie nikogo namawiac z zarzadzajacych. To nieetyczne. A co robia sell side managers? A wlasnie zawsze namawiaja i namawiaja.

            Najlepsza rzecza jaka moglby zrobic KGHM to wynajac sejf w takim miejscu jak powiedzmy FreePort w Singapurze i wyslac tam cala produkcje srebra. Nic nie sprzedawac. W zadnym wypadku - tylko po prostu wsadzic do sejfu. Bez podatku. Wziasc wynajac ten sejf od dowolnej firmy, od Brinksa, albo Malca Amit albo inna renomowana firme.

            To srebro bedzie niedlugo warte wielkie pieniadze, no ale co ja mowie - ja juz o tym mowie od 2 lat i nic. No wiec na razie sie nie odzywam, bo obiektywnie rynek niezupelnie kieruje sie w te strone cen. -)

          • ewa12321 Re: Wygra silniejszy 13.04.13, 16:22
            Kilka lat temu, jak juz sie rysowaly powazne problemy finansowe, tez sie zastanawialam nad zakupem srebra. Zloto juz wtedy polecialo do gory. Dzis, jak sobie mysle, iz moglam bez najmniejszych problemow kupowac sobie wczesniej przez cale lata miesiecznie jedna monete uncyjna za 360€, to jestem na siebie zla, ale coz, okazja poszybowala.
            Natomiast srebro wtedy stalo jeszcze i uncja byla za jakies 12€. Jest tylko jednen problem ze srebrem: o ile zloto sprzedawane jest bez VATu, to juz za srebro trzeba je bylo placic. Czyli, aby je sprzedac bez strat, jego cena musialaby sie podniesc o conajmniej 20%. A to nie bylo az takie widoczne. Trzymanie sztabek nie ma sensu, trzeba miec male odcinki, dlatego np. monety.

            O wiele lepiej bylo inwestowac w inne metale, ale na to trzeba bylo dobrego rozeznania. To nie jest az takie latwe. Wolfram, ktory swietnie "wtapia" sie w sztabki zlota poszybowal w cenie prawie do wartosci tego pierwszego. Metale rzadkie sa osiagalne jako certyfikaty, malo kto jest w stanie zalozyc sobie magazyn, gdzie bedzie trzymal sobie cos w postaci fizycznej.
            A takie certyfikaty moga byc diabla warte: ludzie, ktorzy maja certyfikaty na zloto lub srebro, zyja w zludnej nadziei, ze ich metal rzeczywiscie istnieje w jakims skarbcu. A tak nie jest, jak udowodnilo niedawno internetowe nawolywanie, aby sprawdzic fizyczne istnienie srebra z certyfikatow.

            Nawolywanie kogos, kto ma odlozone raptem 20000 zl do inwestowania w metal moze wiec byc bardzo ryzykowne. Takie sumy musi miec kazdy pod reka, nawet nie w banku, jak widzielismy na przykladzie Cypru. Juz chyba latwiejsze jest inwestowanie w kamienie szlachetne, ale trzeba zawsze miec na uwadze, iz w razie koniecznosci musze miec mozliwosc wymiany na zywy pieniadz.

            Moze lepiej inwestowac wiec w produkty stale, remonty, ktore i tak kiedys trzeba bedzie przeprowadzic, metody obnizania zuzycia energii, ktora trzeba kupowac, kawalek ziemi, ktora bedzie mozna uprawiac.



    • forall4a Re: Kto wygra? FED czy rzeczywistość? 22.02.13, 17:22
      z tym się nie zgadzam, nie mogą drukować dowolną ilośc pieniędzy bo to wywoła przesunięcia cenowe, co moze spowodowować inflację lub deflację. Drukują tyle, żeby starczyło na moment.
    • byly-kadi Pelna zgoda 23.02.13, 15:23
      Tak siem tu zaczyna wiekszosc postow. W odpowiedzi na snucia fatalistyczne smile
      Ja tez siem chyba zgadzam. Ale ja dzis koncze kolejne 50 ( z plusem) i ja, koledzy, to pierdole.
      Swoje przezylem, swoje nadupczylem, napodrozowalem sie, napsulem ludziom krwi ze hej !
      Co dalej trudno powiedziec. Zlota nie kupuje, bo pamietam scene, bodajze z Polskich Drog, w ktorej Zyd kupuje piwo i schaboszczaka za zlota 20 dolarowke, ktoa wtedy byla rownowartoscia dla ogromnej ilosci pieniedzy i towaru. Wszystko zalezy od okolicznosci, jak rzeczywiscie bedzie Armageddon, to ile tego zlota bedziesz musial miec by kupic chleb? Liczyl sie bedzie barter i to, kto szybciej strzeli. Raczej wiec bede kupowal bron i inwestowal w strzelanie ( z jednym i drugim bedzie trudniej).
      Wczoraj kolega zadzwonil zebm wpadl we czwartek na lotnisko JFK. Dawno nie dzwonil a tu prosze- opylil wszystko- dom, samochod , meble, graty, cuchy wywalil i z dwoma walizkami oraz zona Meksykanka ucieka do Polski. Kupil domek na Warmii i bedzie podobno uprawial cos tam ( pewnie maryche, hehe).
      • dorota_333 Re: Pelna zgoda 23.02.13, 17:33
        Kolega ma świetny pomysł, żeby się okopać w jakimś popegeerowskim grajdole, w dodatku z meksykańskim tłukiem u boku. Przy dobrym doborze gumiaków powinno pójść pomyślnie.

        Kadi - gratulacje i życzę jeszcze conajmniej 50 lat nienawiści do Polski. Nic nie daje takiej motywacji do życia jak silne uczucie (podobno każde).
        • kaszebe12 FED ? 24.02.13, 10:06
          -Dlaczego ograniczacie sie tylko do tego pojecia ? -Przeciez FED jest tylko instrumentem , niczym wiecej. -Byloby bardziej sensownie pisanie o grupie Bilderberga.
          • wodnik_jancio Re: FED ? 24.02.13, 16:51
            kaszebe12 napisał:

            > -Dlaczego ograniczacie sie tylko do tego pojecia ? -Przeciez FED jest tylko ins
            > trumentem , niczym wiecej. -Byloby bardziej sensownie pisanie o grupie Bilderbe
            > rga.

            A mógłbyś trochę rozwinąć tę myśl. Czy to ta grupa steruje rzeczywistością czy FED-em ?
          • przycinek.usa Re: FED ? 24.02.13, 19:07
            W mojej opinii grupa Bilderberga jest organizacja medialna i szkoda na to poswiecac czas.
            • kaszebe12 Re: FED ? 28.02.13, 16:37
              Organizacja medialna moze byc , np, Davos , ale nie Bilderberg , ktorego pierwsze spotkania usilowano ukrywac przed mediami. -FED a rzeczywistosc ? -Jak najbardziej ! -FED = Bilderberg = Rzeczywistosc...
    • szutnik Bagracz.....zmiłuj się. 24.02.13, 22:37
      Kto wygra?
      > Nie ma łatwiejszej odpowiedzi. Oczywiście rzeczywistość.
      A nie przyszło Ci na myśl, że wszystkie działania FED są odpowiedzią na Rzeczywistość?

      Bo w swojej pysze i bezczelnej arogancji, ludziom zawsze się wydaje, że mogą do
      > wolnie kszałtować rzeczywistość. Wszystko mieć pod kontrolą. Dowolnie długo.

      Nikt tak nie myśli. Tobie się tylko wydaje, że FED tak myśli, ale takie myslenie odeszlo w przeszłość wraz z inżynierami ZSSR z lat 50-tych. Wbrew temu, co sądzisz, FED jest świadom swoich ograniczeń.
      FED kupuje czas, a nie próbuje zmieniać Rzeczywistość. To istotna róznica, której nie kompletnie zauważasz. Stąd w Twoim pytaniu pobrzmiewa fałszywa alternatywa.

      A po co FED kupuje czas?
      Liczy, że nim zabraknie mu naboi (wbrew temu co myślisz Bernanke wie, ze magazynek nie jest nieskończony), delewarowanie sektora prywatnego będzie na tyle zaawansowane, że będzie on mógł zacząć nowy supercykl kredytowy, wspomagany postepem technologicznym.

      Nie mają szans dlatego, że te naprężenia powodują, że wszyst
      > kie liczące się siły będą stopniowo stawać się przeciwnikami FED. Bo FED nie ma
      > kasy. Mimo, że może sobie ją drukować w dowolnych ilościach.

      Zdecyduj się. Albo FED ma albo nie ma kasy?

      Naprężenia narastają coraz
      > szybciej i nic się nie da zrobić.

      Dowody na stół poproszę. Na razie to tylko Twoje luźne domniemania. Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym!

      > Wiara w to, że FED może wycofać QE, że może zwalczyć przyszły wybuch inflacji i
      > znów rządzić i dzielić, jak za dawnych lat jest, jest dziecinnie naiwna.

      Przyjacielu Bagracz. Ileż razy można Ci wyjaśniać, ze Drukowanie nie równa się Inflacja, ze do tego trzeba czegoś o wiele więcej?
      To jest już męczące, a Ty dalej swoje. Podesłałem Ci prosto napisany artykuł - nic z niego nie zrozumiałeś (nie chciałeś zrozumieć?)
      Ostatni raz spróbuję, na zasadzie jak Pasterz Krowie. Moze to wreszcie dotrze - jeśli nie, to poddam się, bo ileż mozna?
      Uwaga - nie dyskutuję tu o tym, kto winny temu, ze doszło do 2008 roku. To osobny temat.

      1. W 2008 nastąpił potężny skurcz monetarny. "Wyparowało" ,mnóstwo Pieniądza, nie do odzyskania.
      2. W wyniku tego procesu bez interwencji FED przyszłaby Deflacja, potężniejsza nawet niż ta z lat 1930-34.
      Tylko interwencji FED z końca 2008 r. zawdzięczamy nawrót Zaufania do systemu bankowego, dzieki czemu nie nastapił powrót do XIX wiecznego sposobu handlu na poziomie 5-10% jego obrotów sprzed kryzysu, połączony z całkowitym upadkiem systemu finansowego Świata i zniknięciem praktycznie wszystkich długów i oszczędności. To naprawdę było realne zagrożenie!

      3 Nie będzie ŻADNEJ hiperinflacji!!! FED zasypuje dziurę po tamtych "znikniętych" pieniądzach , a nie dorzuca ich do normalnego systemu monetarnego! Nim system monetarny stanie się "normalny" miną lata. Pierwsze, co musi się stać, to zakończenie delewarowania sektora prywatnego - czyli powrót do normalnego systemu finansowego. Do tego momentu mamy jeszcze duzo czasu.

      4. Weź zapoznaj się wreszcie z pojęciem Cykl Kondratiewa. Wysokie inflacje i hiperinflacje zdarzają się w Lecie Kondratiewa, a teraz mamy Zimę Kondratiewa, gdy to deflacja a nie inflacja tworzy środowisko monetarne.
      Dowód na deflacyjne środowisko? Prosze bardzo - czy ceny aktywów rosły czy spadały między QE1 a QE2? Wystarczyło, ze FED na chwilkę przestał i wszystkie ceny zaczęły spadać!
      To wskazuje, że "pod spodem" interwencji FED mamy deflacyjne,a nie inflacyjne środowisko!!!
      Spadanie zakończyło się w chwili, gdy rynek uznał, że FED zrobi nową rundę QE!
      Gdyby pod spodem było środowisko inflacyjne - ceny rosłyby dalej bez udziału FED.

      Pieniądze FED nie przekładają się na ruchy szarego obywatela, ktory nie chce zaciągac nowych kredytów i szybko biec wydać otrzymane pieniądze. On się ugina pod ciężarem dawnych długów, które chce spłacić!!!
      Spłacanie długów działa deflacyjnie a nie inflacyjnie!!!!

      5. O ile możliwe są krótkoterminowe epizody podwyższonej inflacji typu 5-10%/rok (a jakaż to w końcu tragedia? taka inflacja była normą w latach 80-tych i 90tych), ktore wystarczy zgasić wstrzymaniem dodruku, o tyle nie będzie żadnej hiperinflacji bez wcześniejszego powrotu do normalego reżimu monetarnego, a to nastapi dopiero lata po zakończeniu delewarowania przez sektor prywatny.
      Nie ma przejścia z Zimy do Lata bez Wiosny Kondratiewa po drodze!!!

      6. Zapoznaj się z pojęciami Deflacja, cykl Kondratiewa, skurcz monetarny, agregaty pieniężne (tu zwłaszcza z tym, co się dzieje, gdy spada ilość pieniądza - to jest klucz do tego byś wreszcie zrozumiał, czemu usiłuje przeciwdziałać FED!).

      7. Zmiłuj się! Na razie jedyna Wielka Inflacja, którą widać gołym okiem, to... inflacja Twoich wątków! Już chyba połowa wątków na PiG jest Twoja, a wszystkie o tym samym...
      • wodnik_jancio Re: Bagracz.....zmiłuj się. 25.02.13, 00:20
        szutnik napisała:

        > 4. Weź zapoznaj się wreszcie z pojęciem Cykl Kondratiewa. Wysokie inflacje i hi
        > perinflacje zdarzają się w Lecie Kondratiewa, a teraz mamy Zimę Kondratiewa, gd
        > y to deflacja a nie inflacja tworzy środowisko monetarne.

        Nie obraź się... ale tym z tym Kondratiewem to weź nieprzesadzaj. Szkoła ekonomi którą zdaje się wyznajesz - jest tylko wiarą w to, że działa. Mam nadzieję, że czytałeś M.Rothbarda o cyklach Kondratiwa
        mises.pl/blog/2004/06/18/135/
        Obecny kryzys wybuchnął z powodu nadmiernej chciwości, chęci zarabiania łatwego szmalu, ze stworzenia instrumentów pochodnych, których działania nie rozumieją ludzie poza tymi którzy te instrumenty tworzą.
        Te wszystkie CDS ... zabezpieczone hipoteką.... tego nikt nie kumał - co w tym gównie siedzi, nawet z samym Kondratiewem.
        • szutnik @ Jańcio Wodnik 26.02.13, 09:18
          > Nie obraź się... ale tym z tym Kondratiewem to weź nieprzesadzaj. Szkoła ekonom
          > i którą zdaje się wyznajesz - jest tylko wiarą w to, że działa.

          To działa, choć nie w sposób, w jaki przedstawił to pierwotnie Kondratiew. Bliższe jest Schumpeterowi

          Znam krytykę Rothbarda. I...jest baardzo słaba.
          No ale gdyby się zagłębił bardziej w cykliczność zjawisk gospodarczych musiałby przyznać, że do zaistnienia kryzysu gospodarczego wcale nie jest potrzebny bank centralny, co burzyłoby jego główny aksjomat.
          Musiałby także zweryfikować swoją tezę o tym, że wszyscy przedsiębiorcy nie mogą się równocześnie mylić (np. w" American Great Depresion" chyba w okolicach stron30-40).
          Mylą się i to już dziś wiemy dzięki ekonomii behawioralnej - to efekt stada powoduje złą alokację środków, a nie bank centralny, jak chce Rothbard.
          Ludzie są quasiracjonalni, a nie racjonalni jak twierdzi Rothbard i zachowania o podstawie biologicznej często biorą górę nad tymi umysłowo - kulturowymi.
          W tej krytyce Rothbard nie raczył się zagłębić poważnie w historię gospodarczą USA, a powinien, jesli mierzy się z tematem cykliczności. Zobaczyłby naprzemienne cykle wysokiej i niskiej inflacji a nawet i deflacji, połączone z okresami ekspansji i kontrakcji kredytu i gospodarki.
          Przykłady? Pierwszy krach nieruchomości w USA (1837-38) i po nim kilka lat deflacji+ poważna recesja. Tylko emigracji na Zachód USA zawdzięcza względnie łagodne przejście tego okresu. W Europie w tym samym momencie podobna presja deflacyjna lecz z innych powodów skończyła się Wiosną Ludów...
          Potem powolny wzrost inflacji z 2 szczytami 1864 i 73 (ten drugi także w części Europy, to tak a propos lokalnego charakteru) i znowu spadek ku deflacji aż do 1896 gdzie tylko interwencja JP Morgana uratowała obligacje rządu USA.
          A wszystko to bez FEDu i wbrew twierdzeniom Rothbarda wcale nie było wtedy miło i sympatycznie...

          Nie zgadzam się z Kondratiewem jeśli chodzi o długość cyklu - te cykle nie są stacjonarne - wykazują czasową nieregularność. Np. jesień Kondratiewa (spadek inflacji + wzrost cen akcji) z lat 1921-29 trwała tylko 8 lat, a ostatnia jesień w USA (1982-2000) aż 18, ale same obserwacje K. są w wielu miejscach niesamowicie trafne.
          Jego obserwacje dość dobrze zgadzają się z tym, co widać na rynkach - trend trwa, aż dochodzi do absurdu. Tak było z jenem - jego umacnianie trwało tak długo, aż doszlo do absurdu (wskutek ceny jena prawie cała gospodarka Japonii utraciła konkurencyjność).

          Takie samo zachowanie dotyczy cyklu inflacja/deflacja, powiązanego silnie z zadłużeniem sektora prywatnego.
          "Absurdem" dla rosnącej inflacji jest hiperinflacja, a dla procesu dezinflacji - deflacja. Tej ostatniej w formie długotrwałej zawsze towarzyszy nadmierne zadłużenie sektora prywatnego, obniżające zagregowany popyt.
          Nigdy w historii nie zaobserwowano momentalnego przejścia z hiperinflacji do deflacji i odwrotnie. Wysoka inflacja z lat 1921-25 potrzebowała 5 lat by stać się deflacją i to jest najkrótszy czas trendu dezinflacyjnego w nowożytnej historii.
          Podobnie jest i z inflacją. Nie można przejść od razu z deflacji do hiperinflacji. To wymaga po drodze istotnych zmian w nawykowych zachowaniach społecznych.
      • przycinek.usa Re: Bagracz.....zmiłuj się. 25.02.13, 06:14
        "4. Weź zapoznaj się wreszcie z pojęciem Cykl Kondratiewa. Wysokie inflacje i hiperinflacje zdarzają się w Lecie Kondratiewa,"


        przede wszystkim wielkie inflacje i hiperinflacje sa lokalne, zatem nie mozna mowic o wielkim cyklu, chocby z tego wzgledu, ze dotyczy calego globu.


        a sam fakt, ze w skali globu nie bylo do tej pory hiperinflacji - nie oznacza automatycznie, ze hiperinflacja nie jest mozliwa, chocby w takim USA. Hiperinflacja jest zjawiskiem monetarnym, rewaluacja monetarna - zatem nie mozna powiedziec, ze nie jest mozliwa, zwlaszcza, kiedy mamy FIAT money.

        Argument dotyczacy zlota - ze w momencie konfliktu zbrojnego malo sie kupi za zloto - bo nikt go nie bedzie chcial - jest bardzo naiwny, choc rozpowszechniony. Jesli nikt nie bedzie chcial zlota, to wtedy gwarantuje, ze nikt ni ebedzie chcial papieru. I to zadnego, ani zlotowek, ani dolarow, ani nic innego.

        A co do twojej ostatniej tezy, ze FED kupuje czas i oni drukuja malo, poniewaz chca zachowac rownowage na rynku - to powiem tylko tak - gdyby FED nie drukowal, to pieniadze nadal jechalyby do USA zamiast do londynku na zakupy zlota.

        Te pieniadze jada po zloto - wbrew szutnikom z Polski, poniewaz jest sprawa oczywista dla kazdego myslacego inwestora, ze gdyby FED przestal kupowac obligacje, to rynek obligacji zawalilby sie momentalnie.

        I to jest wlasciwa perspektywa ogladu rzeczywistosci panie szutnik.

        A co do tezy, ze drukowanie nie powoduje inflacji - jest zupelnie wylaczone z dyskusji, poniewaz jest oczywista rzecza, ze w dlugim terminie wplywa na ceny i inflacje.
        Zwlaszcza, kiedy jest tak masywne.

        Drukowanie zawsze i wszedzie = inflacji.

        Pomylilo ci sie najwyrazniej z teza, ze podaz pieniadza nie rowna sie inflacji.
        I choc to ostatnie jest prawda - to nie jest rownowazne z drukowaniem.
        Rozumiem jednak, ze te zagadnienia bywaja trudne i nieintuicyjne, wiec nie bede uzywal epitetow i nikomu mowil, ze jest glupi, choc sa tutaj dealerzy, ktorzy najwyrazniej lubia inym mowic, ze sa glupi. Taka najwyrazniej jest u was moda. I jak kazda moda - pewnie kiedys przeminie.

        Tak jak przemija moda na futra - zwlaszcza cudze. -)
        • bagracz Re: Bagracz.....zmiłuj się. 25.02.13, 22:44
          Argumenty przekonywujące jak zwykle. A co do epitetów to nie ma się o co żołądkować. Smaczny język i dyskusje wymagają przypraw z emocji a ja panienką nie jestem. I w końcu to Głupiś było z wielkiej litery. Co wyraża pewien szacunek jakby nie było. Tak jak w tym starym kawale z Czarną Małpą, królem i akademią dyplomacji w Moskwie smile
      • bagracz Re: Bagracz.....zmiłuj się. 25.02.13, 22:32
        szutnik napisał:

        > A nie przyszło Ci na myśl, że wszystkie działania FED są odpowiedzią na Rzeczyw
        > istość?

        Oczywiście, że są. Ale co to zmienia?

        > Nikt tak nie myśli. Tobie się tylko wydaje, że FED tak myśli, ale takie mysleni
        > e odeszlo w przeszłość wraz z inżynierami ZSSR z lat 50-tych. Wbrew temu, co są
        > dzisz, FED jest świadom swoich ograniczeń.
        > FED kupuje czas, a nie próbuje zmieniać Rzeczywistość. To istotna róznica, któ
        > rej nie kompletnie zauważasz. Stąd w Twoim pytaniu pobrzmiewa fałszywa alternat
        > ywa.

        Nie chodzi o interpretację moralnych intencji tego czy innego wielkiego kreatora. To zupełnie nieistotne. Rozregulować świetnie działający system złożony, można również z głową pełną autentycznych najlepszych i najszlachetniejszych dobrych intencji. A nawet to zdaje się, jest główna siła sprawcza w takich sytuacjach. Przynajmniej deklarowana.
        FED blokuje mechanizmy samoregulacji systemu złożonego. Oczywiście w dobrych i szlachetnych intencjach podobno. Ja nie wiem, czy są aż tak głupi, czy te szlachetne intencje to wielka ściema. Ale mam prawo przypuszczać, że ściema, bo to co ja wiem, oni też wiedzą. Zresztą wlaśnie takie są najnowsze teorie ekonomicze. Przynajmniej w/g J.Rickardsa.
        Z ich punktu widzenia (tych teorii) to co robi FED, to jest marnowanie a nie kupowanie czasu.
        To jest niszczenie systemu złożonego pod pozorem jego ratowania. Czy celowe czy wymuszone nie ma żadnego znaczenia dla oczekiwanych skutków.


        > A po co FED kupuje czas?
        > Liczy, że nim zabraknie mu naboi (wbrew temu co myślisz Bernanke wie, ze magazy
        > nek nie jest nieskończony), delewarowanie sektora prywatnego będzie na tyle zaa
        > wansowane, że będzie on mógł zacząć nowy supercykl kredytowy, wspomagany postep
        > em technologicznym.

        Bujanie w obłokach moim zdaniem. Drukowanie to góra nowego długu, który spada również na sektor prywatny a bezpośrednio na podatnika. Nie będzie żadnego nowego supercyklu kredytowego. A jeśli nawet będzie, to do super trzeba będzie dodać przyrostki krótki, anemiczny, pozorny itp. Dokładnie tak samo jak do tych całych recovery, green shot-ów itp.

        > Zdecyduj się. Albo FED ma albo nie ma kasy?

        Dolary sobie mogą drukować w dowolnych ilościach. Pieniędzy nie.

        > Dowody na stół poproszę. Na razie to tylko Twoje luźne domniemania. Ciężar dowo
        > du spoczywa na twierdzącym!

        Dowody cały czas tutaj przedstawiam. W końcu skądś się wzieło moje przekonanie. Ale nie dla każdego to co widzi czy słyszy, znaczy to samo. Nawet w matematyce, by coś udowodnić trzeba przyjąć jakieś początkowe założenia. Jeśli ktoś twierdzi, że wszystko jest super i będzie tylko lepiej a każda wątpliwość to dowód na głupotę wątpiącego to niczego nie można udowodnić. Co najwyżej się poprzekomarzać troszkę.

        ...
        > 7. Zmiłuj się! Na razie jedyna Wielka Inflacja, którą widać gołym okiem, to...
        > inflacja Twoich wątków! Już chyba połowa wątków na PiG jest Twoja, a wszystkie
        > o tym samym...

        Przemyślę jeszcze te 7 punktów ale nie przekonuje mnie historia o naprawie systemu złożonego, przez bohaterskich i genialnych wielkich kreatorów i dobroczyńców ludzkości.
        Jeśli są tacy dobrzy w te klocki, to dlaczego ten system jest taki schorowany?
        Przecież troszczą się o niego od 100 lat. Piaskowy dziadek opowiadał lepsze bajki.
        W czym naprawdę są dobrzy to w opowiadaniu takich bajek właśnie.
        • szutnik Re: Bagracz.....CD 26.02.13, 08:42
          > Bujanie w obłokach moim zdaniem. Drukowanie to góra nowego długu, który spada r
          > ównież na sektor prywatny a bezpośrednio na podatnika. Nie będzie żadnego noweg
          > o supercyklu kredytowego.

          Ooo, z takimi twierdzeniami to ostrożnie! W tej chwili właśnie raczyłeś "polecieć Fukuyamą" i stwierdziłeś, ze Historia się skończyła i żadnego nowego supercyklu kredytowego nie będzie.
          Odwaga czy bak wyobraźni?


          > To jest niszczenie systemu złożonego pod pozorem jego ratowania.
          Nie. Pozwolenie w 2008 r. na zapaść ( a do tego się sprowadza Twoja propozycja) oznaczałoby powrót po ustabilizowaniu się sytuacji do poziomu obrotów handlowych sprzed II wojny światowej + całkowite przejście wyłącznie na obrót gotówkowy (chcesz coś kupić w Chinach - wysyłasz chłopka z walizką gotówki), a więc powrót nawet nie do XIX a do XIV wieku w bankowości (bez weksli, czeków, żyra itd)

          To było ratowanie systemu finansowego, gdyż jego wywrotka wywróciła by cały porządek społeczny (wyparowanie większości długu i oszczędności musiałoby się tak skończyć) a wtedy to już tylko sposoby Kadiego by zostały (strzelba + konserwy i w góry)

          > Dowody cały czas tutaj przedstawiam. W końcu skądś się wzieło moje przekonanie.
          Ooo - bardzo celnie to ująłeś. Przedstawiasz tu swoje przekonania jako dowody smile Dokładnie tak właśnie jest.


          > Jeśli są tacy dobrzy w te klocki, to dlaczego ten system jest taki schorowany?
          > Przecież troszczą się o niego od 100 lat. Piaskowy dziadek opowiadał lepsze bajki

          1. Przeciętnie raz na pokolenie jakaś forma kryzysu się pojawia. Ale w końcu znika, bo nic nie trwa wiecznie, ani inflacja, ani deflacja, anie prosperity ,ani kryzys.

          2. Poszi miał rację - widzisz kryzys statycznie. Tymczasem pod spodem trwa powolna i cicha samonaprawa Systemu. Długi sektora prywatnego powoli acz systematycznie są spłacane lub "restrukturyzowane".
          A to sektor prywatny jest siłą napędową supercyklu kredytowego i to po jego regeneracji przyjdzie Wiosna. To nie jest kwestia 2-3 lat, raczej 8-10, ale to tylko kwestia czasu. I ten czas FED właśnie kupuje. Ty wolisz, by im się nie udało, bo wtedy będziesz mógł zatańczyć na grobie cywilizacji, powiedzieć "a nie mówiłem?" i po tym wszystkim chyba już tylko wyciągnąć spluwę i palnąć sobie w łeb.
          Ja odwrotnie.

          3. Aby wyleczyć się ze statycznego patrzenia na kryzys, powinieneś przeanalizować uważniej historię wcześniejszych kryzysów. Wszystkie w jakiś sposób się zakończyły, prawda? W jaki?
          To jest to, czego zrozumienia wyraźnie Ci brakuje i na co zwrócił uwagę Poszi. Kryzys zmienia się w czasie.
          Tylko mi nie mów, że ten Kryzys się nie skończy - bo to znowu będzie "jazda Fukuyamą".
          • bagracz Re: Bagracz.....CD 02.03.13, 12:53
            szutnik napisała:

            > Odwaga czy bak wyobraźni?

            Brak wiary. Ja w żadne supercykle nie wierzę. Podobnie jak w popularną wtedy numerologię.

            > To było ratowanie systemu finansowego, gdyż jego wywrotka wywróciła by cały por
            > ządek społeczny (wyparowanie większości długu i oszczędności musiałoby się tak
            > skończyć) a wtedy to już tylko sposoby Kadiego by zostały (strzelba + konserwy
            > i w góry)

            To było ratowanie wcześniej zepsutego. Tak jakby ktoś odcinał gałąź na której siedzi i przy pierwszysch trzaskach pękającego drewna złapał się za inną galąź. Teraz system złożony czyli rzeczywistość, ogranicza ruchy a drewno dalej pęka.

            > 1. Przeciętnie raz na pokolenie jakaś forma kryzysu się pojawia. Ale w końcu zn
            > ika, bo nic nie trwa wiecznie, ani inflacja, ani deflacja, anie prosperity ,ani
            > kryzys.

            Tu statystyka ma takie zastosowanie jak w rozpadzie cząstek. Przyczyną rozpadu cząstek nie jest statystyka.

            > 2. Poszi miał rację - widzisz kryzys statycznie. Tymczasem pod spodem trwa powo
            > lna i cicha samonaprawa Systemu. Długi sektora prywatnego powoli acz systematyc
            > znie są spłacane lub "restrukturyzowane".
            > A to sektor prywatny jest siłą napędową supercyklu kredytowego i to po jego re
            > generacji przyjdzie Wiosna. To nie jest kwestia 2-3 lat, raczej 8-10, ale to ty
            > lko kwestia czasu. I ten czas FED właśnie kupuje. Ty wolisz, by im się nie udał
            > o, bo wtedy będziesz mógł zatańczyć na grobie cywilizacji, powiedzieć "a nie mó
            > wiłem?" i po tym wszystkim chyba już tylko wyciągnąć spluwę i palnąć sobie w łe
            > b.
            > Ja odwrotnie.

            Oczywiście, że trwa naprawa. Ale to nie FED naprawia. FED walczy z siłami, które starają się zlikwidować anomalie.
            Dlaczego niektórzy usiłują mi ciągle wmówić, że chcę sobie zatańczyć na grobie cywilizacji czy coś w tym stylu? To nie są argumenty w dyskusji. To są numery, żywcem wyjęte z propagandowego chłamu, mającego za zadanie tumanić ludzi.

            > 3. Aby wyleczyć się ze statycznego patrzenia na kryzys, powinieneś przeanalizow

            Chyba jednak inaczej pojmujemy statyczne myślenie.
    • wolo Głupiś 24.02.13, 23:02
      i tyle w temacie.

      Na samym początku masz błędne założenie wynikające z głupoty i ograniczenia umysłowego. W jakiś zupełnie niepojęty sposób zakładasz, że prawa fizyczne stosują się do ludzi i społeczeństwa. Nie stosują się. Fizyką to możesz sobie w kulki pograć ale w naukach społecznych to jednak trochę inne rzeczy musisz stosować. Ludzie wierzą w takie rzeczy jak bóg, allah, nieśmiertelna dusza, złoto czy zamach w smoleńsku. Fizyka nie ma nic do tych rzeczy, to jest wiara i jest całkiem ważnym motywatorem dla człowieka.

      W scenariuszach jakie piszesz to powinieneś za radą kolegi kadiego kupować broń, amunicję, sól, ropę i aparat prądotwórczy, bo równie dobrze rozpad społeczeństwa może być tak duży, że te rzeczy będą miały większa użyteczność niż złoto. które będziesz mógł, co najwyżej wsadzić sobie w dupę.
      • damkon Re: Głupiś 24.02.13, 23:54

        Mówiąc wprost, nie jest to chyba zbyt elegancka ocena w stosunku do Bagracza. Co zaś się tyczy tych jego wątków, to ja w odróżnieniu do części z Was należę jednak do tych, którzy nieco inaczej rozumieją sens jego wypowiedzi. Dokładnie mówiąc, zwraca on uwagę, na często niedostrzegany fakt, że żadna polityka gospodarcza czy monetarna na dłuższą metę nie może być skuteczna, ponieważ działa wbrew istocie rynku. Mówiąc inaczej, im bardziej chcemy korygować rynek tym większe są tego niepożądane efekty uboczne. Bank centralny nie może być gwarantem stabilności systemu monetarnego, ponieważ to właśnie zmiana a nie stabilność jest immanentną cechą każdej ludzkiej działalności. Ktoś kto domaga się stabilności w jakiejkolwiek sferze ludzkiego działania, ten zupełnie nie rozumie istoty mechanizmu rynkowego.
        • bagracz Re: Głupiś 25.02.13, 22:35
          Dzięki! Sam nie mógłbym lepiej opisać moich poglądów smile
        • wolo Re: Głupiś 26.02.13, 21:54
          > Mówiąc wprost, nie jest to chyba zbyt elegancka ocena w stosunku do Bagracza.

          Jest jak najbardziej elegancka i poprawna. Jest nawet wysublimowana. I nie chodzi mi nawet o treść jego pisaniny tylko o formę. Kto wygra FED czy rzeczwistość? I takie pierdoły z dużego c, ustawiające oponentów na z góry gorszej pozycji. Krótko mówiąc kolega Bazgracz pisze tak: mówię wam będzie koniec świata, wrócimy do złota bo tylko złoto może zbawić swiat. Kto nie wierzy jest jebnięty na umyśle.

          I to nie treść jest ważna bo wierzyć w to, że waluta złota jest lepsza od fiat money - można. Dopuszczalny pogląd jak każdy inny. W każdym bądź razie większe głupoty czytałem na tym forum. Nie zapomnę piszącego tu przedtem niejakiego vice-versy, który twierdził, że bankructwo Amber Gold to tylko OFICJALNA WERSJA, zresztą nigdy nie odwołał swoich poglądów. Ale forma Bagracza jest bufońska i zasłużył sobie na taką odpowiedź jaką dostał.

          Co do meritum. Dopuśćmy przez moment, że wraca złoty pieniądz. Ile przetrwa? 4 lata? 8? Góra jeden dwa cykle koniunkturalne, góra dwie kadencje polityczne. Bo prędzej czy później ludzie i tak zagłosują za lewicowym, czy nawet lewackim rządem, który wydrukuje tyle pieniędzy ile mu będzie potrzebne. Chyba, że wprowadzimy dyktaturę i tych lewaków powywieszamy albo rozstrzelamy, wtedy być może trochę dłużej. I wtedy kolega Damkon będzie mógł powiedzieć, że to dobry liberalny rząd nie chce manipulować przy pieniądzu, wybrał tak jak chciał rynek.

          Tylko, że to są bzdury bo rynek potrzebuje pieniądza ale nie takiego, który by go ograniczał. Rynek potrzebuje pieniądza, któremu by ufał ale to niekoniecznie musi być złoty kaganiec, w zupełności wystarczą inne środki bezpieczeństwa. Ile tego pieniądza potrzeba? Nie wiem. To można tylko sprawdzić tylko metodą prób i błędów. I tylko przypadek mógłby sprawić, że dokładnie tyle ile można wyprodukować złota. I jeżeli już w tym kontekście mielibyśmy używać prawdopodobieństwa, to prawdpodobieństwo, że tak się stanie jest bliskie zera.

          Te uwagi o stabilności to nie bardzo się kupy trzymają. Bo przy złotej walucie też masz pewne wielkości, które się nie zmieniają. Przy złocie - wielkość podaży pieniędza jest praktycznie niezmienna lub masz na nią bardzo mały wpływ. Kursy walut są w zasadzie stałe i wszystko się kręci wokół złota, dostosowuje się do złota. Pieniądz jest stabilny wszystko inne nie. No możliwe są jeszcze skokowe dewaluacje ale to jakby nie było ingerencja polityczna i raczej prosta droga do papieru. To wybacz ale ja wolę trochę niestabilną walutę zmienne kursy i umiarkowaną inflację a nawet hiperinflację (byle nie częściej niż raz na 100 lat). I trochę stabilniejsze tempo wzrostu i poziom zatrudnienia. Tak jak mówi stare porzekadło - pieniądz to dobry sługa ale zły pan. Tutaj tylko w nieco innym znaczeniu.
          • przycinek.usa Re: Głupiś 02.03.13, 01:39
            "To wybacz ale ja wolę trochę niestabilną walutę zmienne kursy i umiarkowaną inflację a nawet hiperinflację (byle nie częściej niż raz na 100 lat). I trochę stabilniejsze tempo wzrostu i poziom zatrudnienia."


            waluta oparta na zlocie nie wyklucza automatycznie istnienia banku centralnego - masz to ewidentnie nieprzemyslane.
            • wolo Re: Głupiś 02.03.13, 21:36
              Bank centralny? Miałby sprawdzać zawartość cukru w cukrze?
          • bagracz Re: Głupiś 02.03.13, 12:08
            wolo napisał:

            > Jest jak najbardziej elegancka i poprawna. Jest nawet wysublimowana. I nie chod
            > zi mi nawet o treść jego pisaniny tylko o formę. Kto wygra FED czy rzeczwistość
            > ? I takie pierdoły z dużego c, ustawiające oponentów na z góry gorszej pozycji.
            > Krótko mówiąc kolega Bazgracz pisze tak: mówię wam będzie koniec świata, wróci
            > my do złota bo tylko złoto może zbawić swiat. Kto nie wierzy jest jebnięty na u
            > myśle.

            Jak zrozumiałem, nie jest to więc kwestia złych założeń a niedopuszczalnego podobno stawiania FED w gorszej pozycji. Jaja sobie robisz Wolo? Znaczy ja jestem za malutki by ośmielać się, w ogóle coś takiego pisać, bo Cię to drażni? To że FED podobno zbawia świat i robi robotę Boga, to Cię nie drażni? Oni nie jadą wysokim c?
            No więc mnie też to nie drażni. Mnie tylko dziwi, że ludzie wierzą w takie ciężkie pierdoły.
            Ale widać tak to już musi być.
            Co do interpretacji tego co piszę, to widać nie rozumiesz różnicy między próbą przewidzenia wydarzeń na podstawie dostępnych przesłanek a wieszczami, prorokami i głęboką wiarą.
            Być może nadepnąłem na Twoją głęboką wiarę w FED. Bo takie rozdrażnienie zwykle ma swoje powody. Nawet gdy rozdrażniony nie chce się do nich przyznać.
            Dzięki natomiast za bardzo ważne spostrzeżenie. Uświadomiłeś mi właśnie, że właściwie zadając pytanie, można uzyskać błyskawiczną odpowiedź. Czasami nawet, w ogóle na odpowiedź nie trzeba czekać. Unikając dzięki temu męczących, nudnych i czasochłonnych pierdół jakimi człowieka karmią. W tym przypadku, zawsze chętni do pomocy wyznawcy CBsonganddance. Teraz będę zwracał większą uwagę na pytania. Są warte większej uwagi niż większość odpowiedzi.

            Co do meritum, Twoich preferencji i teoretycznych rozważań na temat złota.
            Twoje osobiste preferencje i propagandowe mity jakie wyznajesz, nie mają żadnego znaczenia wobec tego co nastąpi. Ani Ty ani nawet boski FED nie będzie decydował co potrzebuje rynek. Rynek sam zdecyduje. Ale ten prawdziwy rynek. Czyli miliardy, tryliony cząstkowych decyzji rozciągnięte w czasie. Można tym próbować sterować i zawsze takie próby były i będą. Ale zawsze muszą się skończyć fiaskiem.
            To jest całkiem łatwe do zrozumienia.



            >
            > I to nie treść jest ważna bo wierzyć w to, że waluta złota jest lepsza od fiat
            > money - można. Dopuszczalny pogląd jak każdy inny. W każdym bądź razie większe
            > głupoty czytałem na tym forum. Nie zapomnę piszącego tu przedtem niejakiego vic
            > e-versy, który twierdził, że bankructwo Amber Gold to tylko OFICJALNA WERSJA, z
            > resztą nigdy nie odwołał swoich poglądów. Ale forma Bagracza jest bufońska i za
            > służył sobie na taką odpowiedź jaką dostał.
            >
            > Co do meritum. Dopuśćmy przez moment, że wraca złoty pieniądz. Ile przetrwa? 4
            > lata? 8? Góra jeden dwa cykle koniunkturalne, góra dwie kadencje polityczne. Bo
            > prędzej czy później ludzie i tak zagłosują za lewicowym, czy nawet lewackim rz
            > ądem, który wydrukuje tyle pieniędzy ile mu będzie potrzebne. Chyba, że wprowad
            > zimy dyktaturę i tych lewaków powywieszamy albo rozstrzelamy, wtedy być może tr
            > ochę dłużej. I wtedy kolega Damkon będzie mógł powiedzieć, że to dobry liberaln
            > y rząd nie chce manipulować przy pieniądzu, wybrał tak jak chciał rynek.
            >
            > Tylko, że to są bzdury bo rynek potrzebuje pieniądza ale nie takiego, który by
            > go ograniczał. Rynek potrzebuje pieniądza, któremu by ufał ale to niekoniecznie
            > musi być złoty kaganiec, w zupełności wystarczą inne środki bezpieczeństwa. Il
            > e tego pieniądza potrzeba? Nie wiem. To można tylko sprawdzić tylko metodą prób
            > i błędów. I tylko przypadek mógłby sprawić, że dokładnie tyle ile można wyprod
            > ukować złota. I jeżeli już w tym kontekście mielibyśmy używać prawdopodobieństw
            > a, to prawdpodobieństwo, że tak się stanie jest bliskie zera.
            >
            > Te uwagi o stabilności to nie bardzo się kupy trzymają. Bo przy złotej walucie
            > też masz pewne wielkości, które się nie zmieniają. Przy złocie - wielkość poda
            > ży pieniędza jest praktycznie niezmienna lub masz na nią bardzo mały wpływ. Kur
            > sy walut są w zasadzie stałe i wszystko się kręci wokół złota, dostosowuje się
            > do złota. Pieniądz jest stabilny wszystko inne nie. No możliwe są jeszcze skoko
            > we dewaluacje ale to jakby nie było ingerencja polityczna i raczej prosta droga
            > do papieru. To wybacz ale ja wolę trochę niestabilną walutę zmienne kursy i u
            > miarkowaną inflację a nawet hiperinflację (byle nie częściej niż raz na 100 lat
            > ). I trochę stabilniejsze tempo wzrostu i poziom zatrudnienia. Tak jak mówi sta
            > re porzekadło - pieniądz to dobry sługa ale zły pan. Tutaj tylko w nieco innym
            > znaczeniu.
            >
            >
            • wolo Re: Głupiś 02.03.13, 21:38
              Nie bardzo widzę sens żeby podejmować polemikę.
      • przycinek.usa Re: Głupiś 25.02.13, 05:08
        "te rzeczy będą miały większa użyteczność niż złoto. które będziesz mógł, co najwyżej wsadzić sobie w dupę."


        o ile dobrze pamietam to wystawiales IRSy 10 letnie po 1.7 a sa po 2.05, to jak jest z toba, wyszedles - czy przewiezli? zarobiles? Bylo warto?
      • bagracz Re: Głupiś 25.02.13, 21:46
        wolo napisał:

        > i tyle w temacie.

        Tu masz rację oczywiście. Każdy jest głupi w jakichś obszarach. Jeśli ktoś twierdzi, że jest mądry we wszystkich to jest głupi co najmniej w tym właśnie obszarze.

        > Na samym początku masz błędne założenie wynikające z głupoty i ograniczenia umy
        > słowego. W jakiś zupełnie niepojęty sposób zakładasz, że prawa fizyczne stosują
        > się do ludzi i społeczeństwa.

        Widzisz, są różne światy. A każdy ma własną fizykę, czyli prawa (fizyki) jakie w nim obowiązują. Świat finansów również ma własną fizykę. I to wcale nie oznacza, że prawa fizyki naszego wszechświata w nim obowiązują. Nie obowiązują, bo on ma zupełnie inną fizykę.
        Dlatego, masz oczywiście rację oburzając się, że ktoś może przykładać prawa fizyczne do świata finansów czy polityki. Tylko nie trafiłeś z pretensjami pod właściwy adres. Ja owszem, przykładam prawa fizyczne do świata finansów, ale to nie są prawa fizyczne jakie, mam wrażenie, masz na myśli.

        > W scenariuszach jakie piszesz to powinieneś za radą kolegi kadiego kupować broń
        > , amunicję, sól, ropę i aparat prądotwórczy, bo równie dobrze rozpad społeczeń
        > stwa może być tak duży, że te rzeczy będą miały większa użyteczność niż złoto.
        > które będziesz mógł, co najwyżej wsadzić sobie w dupę.

        Dzięki za rady. Jakkolwiek różne scenariusze są możliwe, nie można przygotować się na każdy.
        Dlatego mądry, w tym obszarze, człowiek, wybierze te najbardziej prawdopodobne a nie najbardziej wygodne dla siebie.

        To jest ciekawe samo w sobie, co jest takiego irytującego w mojej pisaninie, co tak drażni niektórych. Podejrzewam, że niewygodne ale prawdopodobne scenariusze. Gdyby nie były prawdopodobne, nie były by chyba warte aż takiej reakcji.
        • kaszebe12 "Wszystkie teorie ekonomiczne... 28.02.13, 16:52
          ...mozecie teraz wyrzucic do smietnika." - Kto to powiedzial ?
          -Czy nie widzicie ,ze wszelkie deflacje , inflacje , wzrosty , wskazniki,przyrosty i "teorie ekonomicznofinansowe" sa danymi pozbawionymi sensu ? -A moze jednak zaczniemy "na chlopski rozum" ? -FED a rzeczywistosc...- przyjrzyjmy sie bankom FED-u , przyjrzyjmy sie nazwiskom wlascicieli ,przyjrzyjmy sie ludziom grupy Bilderberga , przyjrzyjmy sie nazwiskom gangsterow "Funduszy "spekulacyjnoinwestycyjnych"...-przeciez chodzi o ta sama grupe , o tych samych ludzi , o te same nazwiska ! -"Crisis ? -What's crisis?" -Ktos ow kryzys sprowokowal i ktos, nadal ,na tym kryzysie zarabia super kasiore...a my , lemingi , mamy zaciskac pas i "oszczedzac", he,he,he...
          • szutnik Re: "Wszystkie teorie ekonomiczne... 28.02.13, 23:00
            > ...mozecie teraz wyrzucic do smietnika." - Kto to powiedzial ?

            A czy to ważne? Bzdura, wypowiedziana przez "uznany autorytet" wcale nie jest z tego powodu mniejsza. To stwierdzenie to bzdura, obojętne, kto puścił je w obieg.

            -Ktos ow kryzys sprowokowal
            Za dużo lektury Dana Brown'a i tym podobnych "Kodów..."
            Kryzysy nie pojawiają się dlatego, ze ktoś wymyślił "Teraz zrobimy sobie kryzys, żeby więcej zarobić". Kłaniają się teorie ekonomiczne, które powyżej raczyłeś wyrzucić na śmietnik.

            Nikt nie jest w stanie sterować Rzeczywistością na takim poziomie, jaki jest wymagany do tego, by kierować kryzysem w pożądanym przez siebie kierunku. Zbyt dużo zmiennych niezależnych i parametrów objętych sprzężeniami zwrotnymi dodatnimi i ujemnymi.
            Klęska systemu centralnego planowania jest chyba najlepszym tego dowodem niemozliwości kontrolowania setek zmiennych niezależnych.
            • kaszebe12 Re: "Wszystkie teorie ekonomiczne a ...Islandia. 01.03.13, 21:53
              Wybacz ,ale nie znam pana Brown'a i nie jestem amatorem "teorii spiskowych", tak wygodnych w propagandzie wlascicieli zachodniego swiata. -Wyrzucanie dotychczasowych teorii na smietnik ? -Jak najbardziej ! -Wspolczesny nawal teorii ekonomicznych przypomina system "leczenia cukrzycy".-Istnieje oczywisty FAKT , wokol ktorego buduje sie cala fikcyjna strukture. -Nie piszemy o kryzysach (n.p. kryzysie paliwowym) , a o dzisiejszym kryzysie , ktorego aspekty maja swoje zrodlo w danych majacych malo wspolnego z " technicznymi teoriami".-Bardzo dobrze trafiles ze sformulowaniami " sterowanie Rzeczywistoscia" i "kontrolowanie", bo wchodzisz na teren meritum problemu...-w jakim Systemie zyjemy. Skoro tematem jest" FED a Rzeczywistosc" , polecam tobie lekture Manifestu Madryckiego,obserwacje szwajcarskiej demokracji i casus Islandii. -Moze zrozumiesz , o co chodzi w temacie...a nie chodzi o "bzdury".
            • bagracz Re: "Wszystkie teorie ekonomiczne... 02.03.13, 13:03
              szutnik napisała:

              > Nikt nie jest w stanie sterować Rzeczywistością na takim poziomie, jaki
              > jest wymagany do tego, by kierować kryzysem w pożądanym przez siebie kierunku.
              > Zbyt dużo zmiennych niezależnych i parametrów objętych sprzężeniami zwrotnymi d
              > odatnimi i ujemnymi.
              > Klęska systemu centralnego planowania jest chyba najlepszym tego dowodem niemoz
              > liwości kontrolowania setek zmiennych niezależnych.

              Świetny kawałek! Nareszcie uznałeś, że nie da się sterować systemem złożonym.
              Ciekawe tylko dlaczego nie da się wywoływać kryzysów, ale da się robić same dobre rzeczy w tymże systemie, które by nie wystąpiły gdyby nie boscy manipulanci.
              Nie widzisz tutaj grubej niekonsekwencji? Tego, że rozumujesz dokładnie tak jakby chcieli ci manipulanci? Mimo, że to bez sensu?
    • szczurek.polny I gdzie ta rzeczywistość? 28.02.13, 23:51
      Mija kolejny dzień "zwycięstwa" FED'u. I jutro też będzie kolejny.
      No to ja się pytam, gdzie ta rzeczywistość, co niby miała wygrać? I po czym poznamy, że już wygrała? Jak ma wyglądać, to wielkie "niewiadomoco", które zdarzy się nagle i bez uprzedzenia i przed którym nie ma ratunku?

      Jak się dowiem, że już przegrałem?
      • wodnik_jancio Re: I gdzie ta rzeczywistość? 01.03.13, 03:04
        szczurek.polny napisał:
        > Jak się dowiem, że już przegrałem?

        Też chciałbym wiedzieć, pewnie to będzie niespodzianka dla wszystkich, gdy po latach mulącego kryzysu nikt nie będzie już wierzył, że to się w ogóle może stać.
        Jest taka scena w filmie "Chciwość", jak się chłopaki dopytują szefa - jak się mają sprawy i pada odpowiedź: "gówno jest już na wentylatorze" .... - zaryzykuję stwierdzenie, że niektóre kawałki już poleciały; np. Niemcy już oberwali... shitem i nie prędko zobaczą swoje złoto w Bubie, przecież amerykanie chcą oddawać 1/4 ich złota .... przez 7 lat; a co z resztą ?
        - ergo, znaki już są tylko trzeba chcieć je dostrzec...
        • szczurek.polny Re: I gdzie ta rzeczywistość? 01.03.13, 07:44
          No dobra, ale ja nie jestem Niemcy i mi żadnego złota Amerykanie oddawać nie muszą (niestety).

          Tak poważniej mówiąc, kolega Bagracz postawił tu bardzo interesującą teorię. A ja się pytam, jakie są kryteria falsyfikacji tej teorii. Co takiego (nawet bardzo mało prawdopodobnego) musiałoby się wydarzyć, żebyśmy zgodnie mogli uznać, że Bagracz racji nie miał.

          Na przykład, gdybyśmy zaczęli obserwować przedmioty lewitujące bez dostarczania żadnej energii, to moglibyśmy uznać, że teoria grawitacji jaką znamy jest do bani. Z tym że to bardzo mało prawdopodobne w rzeczywistym świecie. Ale jesteśmy sobie w stanie wynaleźć kryteria falsyfikacji teorii grawitacji.

          Jeśli poglądu Bagracza nie da się sfalsyfikować i ma on rację zawsze, bez względu co się wydarzy (nawet jak się dolar względem złota umocni), to raczej nie jest to materiał do wierzenia, a nie do dyskusji.
          • herr7 Re: I gdzie ta rzeczywistość? 01.03.13, 08:01
            Teorie ekonomiczne czy polityczne nie podlegają falsyfikacji. Podobnie jest zresztą z teorią ewolucji. Paradygmat stworzony przez Poppera ma się nijak do nauki. Po prostu jedna z wielu teorii...
          • dorota_333 Re: I gdzie ta rzeczywistość? 01.03.13, 10:16
            > raczej jest to materiał do wierzenia, a nie do dyskusji

            Jak najbardziej - ponieważ poglądy prezentowane tutaj przez Bagracza (a w innych miejscach przez legion jemu podobnych) są tylko dobitnym wyrazem stanu psychiki. Zresztą jestem w stanie to zrozumieć: w 2008 i na początku 2009 sama myślałam w kategoriach "niech się zawali ta Sodoma i Gomora" smile

            Własnie taki "pogląd" w najróżniejszych wariantach przedstawia Bagracz i inni: system jest zły, więc zaprawdę godne i sprawiedliwe byłoby, gdyby upadł. Stąd ich duże wyczulenie na najmniejsze symptomy możliwego upadku. Co zabawniejsze - w dużej mierze mają rację, "system" przeżarty jest nieprawością. Tyle że w świecie realnym to upadku nie gwarantuje.

            Co jeszcze zabawniejsze: również Goldbugi prezentują podobne skrzywienie psychiczne, częściowo tylko podbudowane racjonalnie.

            No cóż, nihil novi sub sole: od czasu Średniowiecza kaznodzieje wieszczą upadek cywilizacji - część ludzi po prostu CHCE tak myśleć. W pewnym sensie zresztą spełnia im się: cywilizacja upada w znanym kształcie, odradza się w innym.
            • wodnik_jancio Re: I gdzie ta rzeczywistość? 01.03.13, 15:57
              Goldbugi jarają się poniewaz banki centralne rozpoczęły walkę złoto. Ruskie chinole bliski wschód obkupuje sie w złoto. Azja ma wyraźny zamiar odejść od dolara. Wystarczy że ruskie i araby zaczną handlować ze skośnokimi ropą i będą się rozliczać nie w dolarze. To będzie podpalenie lontu pod bombą na której siedzi Usa.
              Właściwie to araby juz tak handluja z chinolami i resztą Azji. A jak z tego handlu wyjdzie im po chwili waluta oparta na złocie to marzenie ruskich i chińczykow o detronizacji hegemona zacznie się pomału realizować, najpierw w dziedzinie gospodarczej.
              To co ty sie dziwisz goldbugom, .... raz na 30 lat są górą i ten czas według nich nadchodzi.
              • dorota_333 Re: I gdzie ta rzeczywistość? 01.03.13, 17:47
                Nie tyle dziwie się Goldbugom, co się z nich naśmiewam - i oni i wszelkie zacne Bagracze mają poczucie misji.
                A poczucie misji z realizmem miewa mało wspólnego.
                • wodnik_jancio Re: I gdzie ta rzeczywistość? 01.03.13, 18:31
                  dorota_333 napisała:

                  > Nie tyle dziwie się Goldbugom, co się z nich naśmiewam - i oni i wszelkie zacne
                  > Bagracze mają poczucie misji.
                  > A poczucie misji z realizmem miewa mało wspólnego.

                  można się śmiać, ale pamiętaj, że raz na kilkadziesiąt lat to oni się śmieją. Rzadko .... ale za to rechotają do rozpuku, a właśnie zaczynają nieśmiało kumkać...
              • szutnik Re: I gdzie ta rzeczywistość? Goldbugom... 01.03.13, 22:26
                >Ruskie chinole bliski wschód obkupuje sie w złoto.
                Z tym obkupywaniem to lekka przesada. Zamiana 3-5% rezerw dolarowych na złoto to raczej dywersyfikacja rezerw niż obkupywanie się. Ale Goldbugi zawsze mają tendencję do wyolbrzymiania miłych im faktów.

                >Azja ma wyraźny zamiar odejść od dol
                > ara
                I dlatego dalej kupuje obligacje rządu USA?

                Wystarczy że ruskie i araby zaczną handlować ze skośnokimi ropą i będą się
                > rozliczać nie w dolarze.
                Goldbugi o tym trąbią od 10 lat. I co? Dalej trąbią....

                > Właściwie to araby juz tak handluja z chinolami i resztą Azji.
                No właśnie. I co z tego wynika dla USA? Przewracają się z tego powodu?
                A poza tym - nie wszyscy arabowie...

                >A jak z tego han
                > dlu wyjdzie im po chwili waluta oparta na złocie

                Islamski złoty dinar jako idea i projekt jest już od paru lat i co z tego wynika? Stał się gdziekolwiek walutą czy nadal jest tylko niespełnioną propozycją? Problemem Goldbug'ów jest to, ze oni totalnie upraszczają sytuację w krajach arabskich, której zresztą kompletnie nie rozumieją.

                Dla nich to, ze np. w Arabii Saudyjskiej i Bahrajnie mówią po arabsku oznacza, że tak samo myślą i wzajemnie się kochają i będą robić to samo "bo to Islam".
                Tymczasem prawda jest taka, ze nie ma czegoś takiego, jak jednolity front islamski i uzgodnić cokolwiek wspólnie w obrębie świata arabskiego jest...jeszcze trudniej, niż w obrębie UE. Sprzeczności interesów sa tu gigantyczne i mozna być pewnym, że gdy np. Egipt zaproponuje przejście na złotego dinara, to momentalnie Arabia Saudyjska powie, że tylko USD jest godzien bycia rezerwą walutową tylko dlatego, by opinia Egiptu "nie była na wierzchu".

                > To co ty sie dziwisz goldbugom
                Ja się im dziwię. Większość z nich złorzeczy Bernanke'mu, a tymczasem tylko dzięki niemu złoto lewituje tak wysoko. Niech no tylko go braknie, a zaraz spod spodu wylezie deflacja i zepchnie złoto w dół w szaleńczy korkociąg. Kto nie wierzy, niech sprawdzi, jak złoto zachowywało się jesienią 2008 i pomiedzy QE1 a QE2, gdy deflacja zaczęła wyłazić z cienia.
                Na miejscu Goldbugów zanosiłbym codzienne modlitwy o zdrowie Bernanke'go smile

                >raz na 30 lat są górą i ten czas według ni
                > ch nadchodzi.
                Mówią tak już od 30 lat. Takie teksty czytałem kopiąc w archiwaliach jeszcze z lat 80-tych.
                To po prostu stała spiewka Goldbugs - innej nie znają. Kiedyś im to zapewne w jakimś stopniu zadziała, ale jak znam życie i złośliwość rynków będzie to dokładnie wtedy, gdy nawet najbardziej zażarte Goldbugi nawrócą się na normalność smile
                Złoto też "złośliwie" zaczęło rosnąć w 2001, dokładnie wtedy, gdy tylko najbardziej niepoprawni ciągle glosili złotą hossę. Wszyscy inni widzieli tylko spadki smile
                Rynki to złośliwe bestie, których głównym zadaniem jest jak najdłużej wprowadzać w błąd jak największą rzeszę uczestników handlu smile

                .
                • nannek Re: I gdzie ta rzeczywistość? Goldbugom... 01.03.13, 23:22
                  Nie wszystkie araby ..... smile

                  Złoty dinar itd...... smile
                  itd...
                  itd..



                  Złoty dinar to Kaddafi a gdzie on jest teraz? komu przeszkadzał dobrobyt w tym afarykańskim kraju które w 50 było jednym z najbiedniejszych w świecie.

                  www.google.com/search?q=złoty+dinar
                  www.google.com/search?q=złoty+dinar+kaddafiego
                  To było naprawdę śmieszne , tylko czy to żarty? totalne oderwanie od rzeczywistości czy jednak coś innego?
                  • kaszebe12 Rzeczywistośc ,nannek... 02.03.13, 09:45
                    -Ot - sensowny wpis...zaraz ktos przylepi Tobie "teorie spiskowa". -Tych "spiskowych teorii" jest cholernie duzo , a wszystkie sa , dziwnym zbiegiem okolicznosci , ze soba tak bardzo zwiazane.
      • bagracz Re: I gdzie ta rzeczywistość? 02.03.13, 12:31
        szczurek.polny napisał:

        > Mija kolejny dzień "zwycięstwa" FED'u. I jutro też będzie kolejny.
        > No to ja się pytam, gdzie ta rzeczywistość, co niby miała wygrać? I po czym poz
        > namy, że już wygrała? Jak ma wyglądać, to wielkie "niewiadomoco", które zdarzy
        > się nagle i bez uprzedzenia i przed którym nie ma ratunku?

        Rzeczywistość, w tym przypadku świata finansów, to przeszłe, obecne i przyszłe procesy, wynikające z quadrylionów cząstkowych decyzji, zachodzące w systemie złożonym.
        Czyli ta rzeczywistość jest wszędzie i zawsze była od momentu gdy ludzie zaczęli współpracować.
        Każda próba manipulacji taką rzeczywistością, by uzyskać pożądane skutki, musi prowadzić do
        tzw. "nieoczekiwanych" skutków. Ona nie wygrywa, bo z nikim nie walczy. Nawet nie wraca do stanu równowagi. Likwiduje tylko chwilowe anomalie.
        Można przewidzieć, że cząsta się rozpadnie w zadanym czasie. Ale nie można przewidzieć kiedy dokładnie to nastąpi.
        Też chciałby wiedzieć w jaki sposób i kiedy. Już się nawet o to pytałem.
        Można próbować zgadywać co najwyżej. Ale zaraz by się znależli mędrcy, którzy by uznali, że jeśli nie zgadłeś jak i kiedy to znaczy, że to nigdy nie nastąpi.
    • wodnik_jancio Co stoi za ostatnim wzrostem sprzedaży domów w USA 04.03.13, 00:11
      W amerykańskich marketach sprzedaż leci na pysk.
      Natomiast rośnie liczba sprzedanych domów na rynku pierwotnym.
      dom.money.pl/budownictwo/wiadomosci/artykul/tak;dobrze;nie;bylo;w;usa;od;20;lat,104,0,1259368.html
      Jak to FED tłumaczy ? Lud przecież biednieje, to kto te domy kupuje ?
      Czy to bogaci posiłkowani tanim kredytem lub przymuszeni szmacącym się pieniądzem kupują 2 i 3 dom w celach ochrony majątku (zamiast złota w które nikt nie wierzy)?
      Czy też może to ten strumień dolarów wraca z zagranicy, np. rodziny chińskich biznesmenów zamieniają dolary na dobra trwałe wierząc w przyszłość ameryki.
      • bagracz Re: Co stoi za ostatnim wzrostem sprzedaży domów 06.03.13, 21:56
        Jeśli w marketach sprzedaż leci na pysk to raczej kupującymi są głównie obcokrajowcy. Dla nich jest tanio i jednak jest to jakiś prestiż czy interes. Ponoć dużo kupują Kanadyjczycy, Chińczycy i Ameryka Południowa. Trochę zapewne Rosjanie i Europa. Powody takich zakupów są pewnie różne. Główny to taki, że jest/było tanio.
        Czy już zaczął się powrót dolara do USA? Jeśli tak, to jeszcze jest spokojnie. Ale efekt będzie podobny. Uderzy inflacja. Domy, towary będą drożeć za sprawą wracającej masy dolarów.
        Jeśli świat nagle przestałby akceptować dolara to wybuchnie panika. Co spowoduje paniczny powrót dolara do jedynego miejsca, które go akceptuje. A to spowoduje hiperinflację.
        Bardziej prawdopodobna jest jednak stopniowa erozja wartości dolara do momentu jakiejś, zapewne bandyckiej, denominacji/zmiany waluty.
    • maciek.toma Re: Kto wygra? FED czy rzeczywistość? 09.03.13, 10:58
      Najpierw piszesz ze rzeczywistosc wygra z FED, a potem piszesz ze FED kreuje rzeczywistosc. Wiec jak to jest, jak moze rzeczywistosc wygrac skoro to FED kreuje rzeczywistosc?

      Zastanow sie kolego: FED ma poparcie najpotezniejszej i najgrozniejszej armii na planecie Ziemi, ma rowniez poparcie najsprytniejszych i najprzebieglejszych politykow w historii.

      To ze dzisiaj FED moze drukowac bezwartosciowe banknoty i wydawac je na potege zostalo opracowane i przygotowane 42 lata temu, kiedy to wprowadzono petrodolara. Wtedy to Amerykanie namowili kraje arabskie do rozliczania ropy wylacznie w USD oraz reinwestowania nadwyzek w amerykanskie obligacje. Czyli od 42 lat za kazdego wydrukowanego pustego dolara Ameryka otrzymuje spowrotem 2 pelnowartosciowe dolary. Do tego od 42 lat koszt barylki ropy dla USA wynosi tyle ile kosztuje wydrukowanie 100 dolarowego banknotu bez pokrycia, czyli 6 centow. Przez cale 42 lata- czy jestes to sobie w ogole w stanie wyobrazic co Amerykanie zrobili ze swiatem 42 lata temu?


      Wiec jesli ci sie wydaje ze Amerykanie przez 42 lata siedza i nic nie robia czekajac az im sie system na glowe zawali, to cie zmartwie. Tobie i innym spoznialskim medrcom zajelo 42 lata zeby przejrzec na oczy i zrozumiec co sie dzieje wokolo- Amerykanie z pewnoscia od 42 lat juz wydumali kilka innych przekretow i jak przyjdzie czas to wprowadza w zycie na kolejne 40 lat- i znow zajmie takim merdcom jak ty 40 lat zeby poznac w co graja Amerykanie.

      Przyjmij to raz na zawsze do wiadomosci: Amerykanie wyprzedzaja reszte swiata o ponad 40 lat, i to na co udalo ci sie wpasc, albo uda ci sie wpasc w najblizszym czasie, zostalo juz dekady wczesniej przewidziane i rozpracowane. My mozemy byc tylko obserwatorami w tej grze. W gre graja duzo bardziej sprytni i potezni ludzie niz ci sie kiedykolwiek snilo, zapamietaj to sobie.

      • bagracz Re: Kto wygra? FED czy rzeczywistość? 09.03.13, 11:51
        I cóż ja mogę odpowiedzieć na tak infantylne pouczenia?
        Wierz sobie w co chcesz kolego. Ale nie pisz mi co mam sobie zapamiętać. Wydaje mi się, że to akurat, wiem lepej od Ciebie. I jeszcze wydaje mi się, z powodu tak głębokiej wiary w teorie spiskowe i moc 40 letniego planowania geniuszów stojących za FED, że tacy jak Ty wyznawcy, dostaną w niedługim czasie to na co zasłużyli.
      • wodnik_jancio Re: Kto wygra? FED czy rzeczywistość? 09.03.13, 14:38
        maciek.toma napisał(a):

        > Wiec jesli ci sie wydaje ze Amerykanie przez 42 lata siedza i nic nie robia cze
        > kajac az im sie system na glowe zawali, to cie zmartwie. Tobie i innym spoznial
        > skim medrcom zajelo 42 lata zeby przejrzec na oczy i zrozumiec co sie dzieje wo
        > kolo- Amerykanie z pewnoscia od 42 lat juz wydumali kilka innych przekretow i j
        > ak przyjdzie czas to wprowadza w zycie na kolejne 40 lat- i znow zajmie takim m
        > erdcom jak ty 40 lat zeby poznac w co graja Amerykanie.

        - to w jakim celu wywołali kryzys kilka lat temu ?
        - po co doprowadzają swoich obywateli obecnie do zubożenia ?
        A może Ty nie piszesz o USA, tylko o kaście szczwanych lisów z USA, którzy chcą utworzyć rząd światowy, by panować nad całym światem a manipulacja narodem amerykańskim jest tylko etapem po drodze do tego celu?

        • 5magna Re: Kto wygra? FED czy rzeczywistość? 16.03.13, 15:33
          www.munknee.com/2013/02/how-the-ongoing-u-s-economic-collapse-compares-to-the-u-s-s-r-experience-dmitry-orlov/
        • kaszebe12 Re: Kto wygra? FED czy rzeczywistość? 19.03.13, 13:32
          Te szczwane lisy maja nazwiska , wodnik. -Dziwnym zbiegiem okolicznosci owe nazwiska sa tak specyficzne.
          • wolo FED? 19.03.13, 14:54
            Feliks Edmuntowicz Dzierżyński?
            • kaszebe12 Re: FED? 19.03.13, 16:58
              Znakomite , wolo ! -Dodam tylko Sachsonskiego , Goldmanskiego, Rota-szyldowa , Morganowickiego , Bernankowicza , Draghskiego i paru innych...-sami swoi -gdzie problem ?
              • wolo Re: FED? 19.03.13, 23:18
                kaszebe12 napisał:

                > Znakomite , wolo ! -Dodam tylko Sachsonskiego , Goldmanskiego, Rota-szyldowa ,
                > Morganowickiego , Bernankowicza , Draghskiego i paru innych...-sami swoi -gdzie
                > problem ?

                Morganowicki mówisz? JP? Ten syn pastora, do którego strzelano w kościele? Się kurna maskują, nikomu już nie można wierzyć!

                www.businessinsider.com/bullet-hole-meant-for-jp-morgan-2013-2
      • szutnik Re: Kto wygra? @ Maciek Toma 19.03.13, 19:27

        W gre graja duzo bardziej sprytni i potezni
        > ludzie niz ci sie kiedykolwiek snilo
        A wiec to w USA mieszkają Ubermensche? No popatrz Hitler twierdził, że w Niemczech... Ty, że w USA smile

        Ale, ale - czy Ty czasem z jakieś pół roku temu nie nauczyłeś się śpiewać Star spengled banner, a dwa miesiące temu nie zdałeś egzaminu z Historii USA, by tydzień temu w końcu dostać obywatelstwo i teraz rozpiera Cię duma neofity?
        Bo piszesz tak, jakbyś był zakompleksionym, małym Polakiem w stanie Euforii świezo po otrzymaniu obywatelstwa ?

        >Amerykanie z pewnoscia od 42 lat juz wydumali kilka innych przekretow
        Jasne. I przez 42 lata ani pary z gęby smile Nikt niczego nie mógł się dowiedzieć smile
        Ach, zapomniałbym. Wszyscy inni są po prostu zbyt głupi, by to zrozumieć smile
        A Ty jeszcze tydzień temu też byłeś tak głupi, ale odkąd dostałeś obywatelstwo, to już się do Ubermensch'ów liczysz...
    • bagracz Re: Kto wygra? FED czy rzeczywistość? 10.04.13, 17:37
      Nowy bełkot wydalony, przedwcześnie zresztą, przez FOMC.
      Chciałoby się zapytać, a kogo to obchodzi, co sobie myśli ten czy tamten członek FOMC?
      Okazuje się jednak, że świat jest tak dziwny, że prawie wszyscy uważają za niewykle istotne co mają oni do powiedzienia. Prawie się zabijają by wiedzieć wcześniej. Komunikaty wyglądają jak z bzdety wydalane przez Wielkie Mądre Głowy ze znanej komedii. Im więcej niejednoznaczności i ściemy tym lepiej. A głupi lud zasłuchany. Niemal jak fuzja Delfickiej Pytii z komunistyczną egzekutywą.
      Jest tak dlatego, ponieważ ogłupiałe i zmanipulowane rynki ruszają się tak jak im FOMC zagra.
      Co najlepiej dowodzi ile jest wolnego rynku na tych tzw. wolnych rynkach.
      Jeszcze niedawno nie mogłem uwierzyć, że całym finansowym światem trzęsie banda kilku napuszonych pajaców. Pajaców, którzy udają, że mogą sterować czymś tak skomplikowanym jak gospodarka.
      I dzięki rzeszom wyznawców mogą. Tak jak Bogowie w książce Pratchetta. Taki bóg mógł istnieć, tylko wtedy gdy miał wyznawców. A im więcej miał wyznawców, tym większą miał siłę i władzę. Gdy wyznawcy przestawali wierzyć w takiego boga, to karlał on szybko, gromowałdny głos słabł do ledwo słyszalnego popiskiwania a na koniec bóg znikał z dyskretnym pff.
      Oczywiście tak naprawdę FED nie steruje, tylko udaje. Udaje, że wypełnia misję. Przy okazji robiąc bardzo dużo by to się szybko rozleciało w cholerę. Bo każda interwencja to blokowanie naturalnych procesów. Co potem trzeba szybko naprawiać następną interwencją. Schemat działania znany z państw socjalistycznych doskonale.
      I potem, za parę lat, gdy już kurz opadnie, mogę się założyć, że nie będzie literalnie prawie nikogo kumatego, kto byłby skłonny przyznać, że faktycznie wierzył, że FED był w stanie sterować gospodarką. Dokładnie tak jak teraz, prawie nikt nie jest skłonny przyznać, że wierzył, że socjalistyczne centralne planowanie było czymś choć odrobinę sensownym.
      A kiedyś było przecież takich mądrali od cholery.
      W końcu tak niewiele różni zebranie FOMC-u od egzekutywy.
      • kaszebe12 Bildeberg... 11.04.13, 10:58
        ...tez nalezy do teorii spiskowych ?
        • bagracz Re: Bildeberg... 11.04.13, 18:54
          Zupełnie nie rozumiem pytania. Czy ja może napisałem, że całe to gadanie o wpływach FED to teoria spiskowa? Bilderberg to towarzystwo wzajemnej adoracji. A dla twórców narzędzie wpływu. W końcu jak się kogoś adoruje to nie dla samej adoracji. To całkiem dobre narzędzie wpływu. Wystarczy komuś poklaskać i już gość je nam z ręki. Jakieś zyski z takich teatrów muszą być. Zaproszenia pewnie dostają ci, którzy aktualnie coś mogą zrobić dla klakierów.
    • ewa12321 Cykl Kondratiewa sie przeciaga 13.04.13, 16:01
      Wirtualne kreowanie pieniadza to tylko metody dorazne. Niektorzy na tym zyskuja (ciekawe: zawsze ci sami), zdecydowanie wieksza ilosc ludzi traci. Ale jest tak, jak piszesz: jezeli nie dojdzie do jakies rewolucji, to wczesniej, czy pozniej status quo bedzie nie do utrzymania.

      Przy czym krwawa rewolucja, wojna, po ktorej trzeba wszystko odbudowac, to tylko jedna metoda na ozywienie koniunktury u tych, na ktorych obszarze ona miejsca nie miala. USA genialnie korzystala na wojnach, ale tylko na obszarach, gdzie pozniej mozna bylo oczekiwac realnych korzysci. Europa do tego idealnie sie nadawala. Ale juz Afryka nie.

      Natomiast ja czekam na nastepna rewolucje w technice, bo tak naprawde to tylko cos takiego jak wykorzystanie pary wodnej, elektrycznosc, informatyka pozwolilo swiatu na ozywienie bez rozelwu krwi. Ale jakos nie widze na razie swiatelka na koncu tunelu. Jezeli jednak sie pojawi, to ja typuje na nowa, tania i bezpieczna forme energii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka