21.10.04, 16:41
Pełna treść notatki Zbigniewa Siemiątkowskiego
21.10.2004 16:19 (aktualizacja 16:29)
Oto tekst odtajnionej notatki ze spotkania Jana Kulczyka z Władimirem
Ałganowem w Wiedniu w lipcu 2003 r. sporządzonej przez Zbigniewa
Siemiątkowskiego.

Warszawa, dnia 1 sierpnia 2003

Szef Agencji Wywiadu Zbigniew Siemiątkowski

Ściśle Tajne Egz. nr 5

Notatka z rozmowy z Janem Kulczykiem

Rozmówca poinformował mnie, iż poprzez kontrolowaną przez niego
firmę "POLENERGIA" czyni starania w celu podpisania umowy na zakup
(reeksport) rosyjskiej energii elektrycznej za pośrednictwem Polskich Sieci
Energetycznych (PSE), Partnerem "POLENERGII" mają być rosyjskie sieci
energetyczne "RAO", reprezentowane przez Anatolija Czubajsa i Rappaporta
(b.d.b).

Szybkiemu zawarciu umowy przeszkodziły dokonane ostatnio zmiany w strukturze
własnościowej "RAO". W ich efekcie powstała na bazie rosyjskich elektrowni
atomowych i sieci energetycznych nowa spółka - "INTER RAO", kompetentna
decyzyjnie odnośnie kooperacji z "POLENERGIĄ". Nowo powstała spółka jest
kierowana przez Władimira Ałganowa, szefa zespołu doradców w Ministerstwie
Energetyki FR.

W celu przedstawienia i przedyskutowania oferty "POLENERGII" - za namową
Czubajsa - J.Kulczyk przystał na spotkanie z Ałganowem, które odbyło się w
Wiedniu, w dniu 18 lipca br. (spotkanie zostało zorganizowane przez Czubajsa
za pośrednictwem Rappaporta).

Wg J.K. spotkanie z Ałganowem odbyło się w dwóch turach

- w porze lunchu - dotyczyło głównie tematu sieci energetycznych, w tym PSE,
oraz rosyjskich elektrowni atomowych;

Rozmowę odbyłem na prośbę J. Kulczyka w dniu 31 lipca 2003, w siedzibie AW.
Wg J. Kulczyka, W. Ałganow jest bliskim znajomym prezydenta Putina, z którym
zaprzyjaźnił się w trakcie wspólnego szkolenia w szkole wywiadu FR. J.
Kulczyk otrzymał telefon od Andrzeja Kuny, który w imieniu swoim oraz
Aleksandra Żagla zaproponował wspólne spotkanie z Ałganowem. Spotkanie ww. z
Ałganowem odbyło się po zakończeniu rozmów J.K. z W.A., ale bez udziału J.
Kulczyka.

- w porze wieczorowej, połączone z konsumpcją alkoholu. W jego trakcie
Ałganow nawiązał do prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej (RG). Wyraził pretensje,
iż "mieli dostać RG, co było uzgodnione", oraz "robili wszystko, jak było
ustalone". Wg Ałganowa wejście Rosjan do RG miało odbyć się poprzez ROTCH
ENERGY i ŁUKOILA, co zostało wcześniej uzgodnione z min. W. Kaczmarkiem,
który otrzymał za to korzyść finansową.

W następstwie uzgodnień z min. Kaczmarkiem, do Moskwy przybył szef nafty
Polskiej - M. Gierej, który załatwiał formalności potwierdzające wcześniejsze
ustalenia Rosjan z ministrem skarbu RP. Gierej przyjął za to korzyść w
wysokości 5 mln USD.

W odpowiedzi na zarzuty Ałganowa odnośnie decyzji o prywatyzacji RG,
niezgodnych z wcześniejszymi ustaleniami ze stroną rosyjską, J.K. miał
stwierdzić, iż "postawił na złego konia", oraz że "należy dokonać nowych
uzgodnień".

J. Kulczyk uważa, iż wstrzymanie prywatyzacji RG odbiło się negatywnie na
wartości jego akcji PKN Orlen, które kosztowały go 300 mln USD.

J. Kulczyk twierdzi, iż osoba, która pośredniczyła w kontaktach z
przedstawicielami ROTCH ENERGY, był Gromosław Czempiński, koordynujący
ponadto kontakty pomiędzy tą firmą i ŁUKOILEM, za co był przez nie
wynagradzany. Nie najlepsze obecnie relacje J.K. z G. Czempińskim wynikają z
roszczeń tego ostatniego do kwoty 1 mln USD za pomoc przy prywatyzacji TP
S.A.

Szef Agencji Wywiadu Zbigniew Siemiątkowski

Wykonano w 5 egz.: Egz. nr 1 - Prezydent RP Egz. nr 2 - Premier RP Egz. nr 3 -
Prokurator Gen. RP Egz. nr 4 - Szef ABW Egz. nr 5 - a/a Opracował:
(informacja wyłączona decyzją nr 39 Szefa AW z dnia 21.10.2004 r. - nazwisko
funkcjonariusza AW) Wykonał: (informacja wyłączona decyzją nr 39 Szefa AW z
dnia 21.10.2004 r. - nazwisko funkcjonariusza AW)

DEWD: (informacja wyłączona decyzją nr 39 Szefa AW z dnia 21.10.2004 r. -
numer, pod jakim dokument został zarejestrowany w dzienniku ewidencji
wykonanych dokumentów)

Ściśle Tajne Strona 2/2

(PAP)
Obserwuj wątek
    • robisc Re: Bomba! - notatka agenta 21.10.04, 16:44
      Pełna treść notatki agenta wywiadu
      21.10.2004 15:23 (aktualizacja 15:54)
      Oto tekst odtajnionej notatki ze spotkania Jana Kulczyka z Władimirem Ałganowem
      w Wiedniu w lipcu 2003 r. sporządzonej przez funkcjonariusza Agencji Wywiadu.

      Notatka Informacyjna

      Wg uzyskanej w dniu 2003.07.31 jednoźródłowej informacji, w dniach 2003.07.18-
      19 w Wiedniu odbyło się spotkanie Jana Kulczyka z Władimirem Ałganowem.
      Spotkanie zorganizowali, licząc na profity finansowe, Oleg Żagiel i Andrzej
      Kuna, obywatele RP i Austrii, znajomi W.Ałganowa z okresu współpracy w imporcie
      do Polski rosyjskiego zboża.

      Wg posiadanych informacji, w trakcie spotkania J. Kulczyk, pomimo podjętej
      ostatnio przez Ministerstwo Skarbu RP decyzji w sprawie Rafinerii Gdańskiej,
      przekonywał W. Ałganowa, iż ma wszelkie pełnomocnictwa na dalsze prowadzenie z
      Rosjanami negocjacji w sprawie sprzedaży tego zakładu. Miał przy tym, nie
      wprost, powoływać się na poparcie Prezydenta RP, używając w rozmowie
      sformułowania "pierwszy".

      Wg uzyskanych informacji, W. Ałganow nie wierzy w zapewnienia J. Kulczyka w to,
      iż posiada on pełnomocnictwa do prowadzenia rozmów. Uważa, iż skompromitowało
      go forsowanie prywatyzacji przy współudziale ROTCH ENERGY. Nie wierzył również,
      by Prezydent RP miał realne możliwości wpłynięcia na decyzje w sprawie
      prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej.

      Z uzyskanych informacji wynika, iż W. Ałganow nie posiadał
      pełnomocnictw "ŁUKOIL" na prowadzenie rozmów w ww. sprawie. Wziął w niej udział
      z uwagi na przyszłe możliwe zyski za pośrednictwo.

      Wg uzyskanej informacji, polski przedsiębiorca Marek Dochnal, prowadzący
      interesy m.in. w Rosji, negocjuje z J.Kulczykiem nt. możliwości odkupienia
      posiadanych przez niego akcji PKN Orlen. Początkowo J. Kulczyk miał żądać 100
      mln USD, lecz po rozmowach stanęło na 30 mln USD, przy zastrzeżeniu, by kwota
      ta została przelana w całości na wskazane przez J.Kulczyka konto.

      Podpis nieczytelny Zastępcy Szefa AW potwierdzający zapoznanie się z notatką

      Wykonano w 5 egz.: Egz. nr 1 - Prezydent RP Egz. nr 2 - Prezes Rady Ministrów
      RP Egz. nr 3 - Prokurator Generalny RP Egz. nr 4 - Szef ABW RP Egz. nr 5 - ad
      acta Opracował/Wykonał - (informacja wyłączona decyzją nr 39 Szefa AW z dnia
      21.10.2004 r. - nazwisko funkcjonariusza AW)

      DEWD: (informacja wyłączona decyzją nr 39 Szefa AW z dnia 21.10.2004 r. -
      numer, pod jakim dokument został zarejestrowany w dzienniku ewidencji
      wykonanych dokumentów)

      Ściśle tajne Strona 1/1

      (PAP)
    • bush_w_wodzie sam sie podlozyl? 21.10.04, 17:05
      to jest ciekawe. kulczyk nie byl ponoc na wieczornym spotkaniu ale wie o czym
      sie tam mowilo i nawet odpowiedzial na zarzuty alganowa...
      • robisc Re: sam sie podlozyl? 21.10.04, 17:13
        bush_w_wodzie napisał:

        > to jest ciekawe. kulczyk nie byl ponoc na wieczornym spotkaniu ale wie o czym
        > sie tam mowilo i nawet odpowiedzial na zarzuty alganowa...

        O ile dobrze pamiętam wypowiedz Kulczyka, to nie miał on pojęcia przed
        spotkaniem z Ałganowem z kim się miał spotkac, bo umawiała go sekretarka, czy
        jakoś tak.
        Z notatki Siemiątkowskiego wynika zupełnie co innego. Jeżeli panowie takiego
        gafy popełniają to moze świadczyć o tym jak nerwowa jest atmosfera w kręgach
        bezpośrednio zainteresowanych sprawą.
        • klip-klap Re: sam sie podlozyl? 21.10.04, 20:10
          > O ile dobrze pamiętam wypowiedz Kulczyka, to nie miał on pojęcia przed
          > spotkaniem z Ałganowem z kim się miał spotkac, bo umawiała go sekretarka, czy
          > jakoś tak.

          Wlasnie,tez to zauwazylem.

          > Z notatki Siemiątkowskiego wynika zupełnie co innego. Jeżeli panowie takiego
          > gafy popełniają to moze świadczyć o tym jak nerwowa jest atmosfera w kręgach
          > bezpośrednio zainteresowanych sprawą.

          A kto jest najbardziej nerwowy ? Kto chce by dziennikarze go przepraszali ?
          Prezydent taki sie zrobil zmartwiony o dobro panstwa. Zaczal nawet lacine
          wykladac,primus...
    • robisc wstrzasająca lektura 21.10.04, 17:09
      Ktoś jest winny, a wiec komuś już dawno powienien zostac postawiony akt
      oskarzenia. Nic takiego nie miało miejsca, co ozacza że w aferę zamieszane są
      osoby z kregów władzy i to wysoko postawione. Po przeczytaniu tych notatek mam
      wrażenie, jakby dotychczasowe afery były jedynie czubkiem góry lodowej.
      W tej chwili należałoby chyba powolac klejne komisje sledcze do spraw w ktore
      zamieszani byli panowie: Kaczmarek, Kulczyk czy Dochnal np. do prywatyzacji
      STOEN-u czy Polskich Hut Sali. Kto wie, czy prowizje w tamtych wypadkach nie
      były wieksze niż wspomniane 5 mln USD?

      Nie wiem jednak, czy moge sie łudzić, ponieważ przy okazji ostatnich afer
      ukazuje sie nam tragiczny stan prokuratury, która sama jest w nie zamieszana.
      Czy ktoś jeszce wierzy, że Polska to państwo prawa?
      • viper39 Re: wstrzasająca lektura 21.10.04, 19:39
        robisc napisał:

        > Ktoś jest winny, a wiec komuś już dawno powienien zostac postawiony akt
        > oskarzenia. Nic takiego nie miało miejsca, co ozacza że w aferę zamieszane są
        > osoby z kregów władzy i to wysoko postawione. Po przeczytaniu tych notatek
        mam
        > wrażenie, jakby dotychczasowe afery były jedynie czubkiem góry lodowej.
        > W tej chwili należałoby chyba powolac klejne komisje sledcze do spraw w ktore
        > zamieszani byli panowie: Kaczmarek, Kulczyk czy Dochnal np. do prywatyzacji
        > STOEN-u czy Polskich Hut Sali. Kto wie, czy prowizje w tamtych wypadkach nie
        > były wieksze niż wspomniane 5 mln USD?
        >
        > Nie wiem jednak, czy moge sie łudzić, ponieważ przy okazji ostatnich afer
        > ukazuje sie nam tragiczny stan prokuratury, która sama jest w nie zamieszana.
        > Czy ktoś jeszce wierzy, że Polska to państwo prawa?
        >


        mysle ze po ostatnich doniesieniach mozna na kazdym watku politycznym zaczapc
        pisac o grillowaniu,
        jak widac wladza ma ludzikow w dupie, bardzo gleboko ze nawet tak powaznymi
        rzeczami sie nie przejmuje.

        wiec nie ma sie co podniecac, wybory pewnie tez nic nie zmienia..

        a moze oddac panstwo Polskie w ajencje? dobry ajent to by i sam biznes mial i
        ludziom zyloby sie dostatniej...hehehe
        • robisc Re: wstrzasająca lektura 21.10.04, 20:39
          viper39 napisał:


          > a moze oddac panstwo Polskie w ajencje? dobry ajent to by i sam biznes mial i
          > ludziom zyloby sie dostatniej...hehehe

          Tak mysleli niektórzy eurentuzjaści: przyjdzie unia i posprząta.
          • viper39 Re: wstrzasająca lektura 22.10.04, 14:01
            robisc napisał:

            > viper39 napisał:
            >
            >
            > > a moze oddac panstwo Polskie w ajencje? dobry ajent to by i sam biznes mi
            > al i
            > > ludziom zyloby sie dostatniej...hehehe
            >
            > Tak mysleli niektórzy eurentuzjaści: przyjdzie unia i posprząta.


            Robert, znasz mnie na tyle ze wiesz ze nie mialem eu na mysli tam taki sam
            burdel i sraszna biurokracja zanim by nasza kolejka na posprzatanie przyszla to
            lasow w polsce by zabraklo od papierkowej robotyu...a ile zebran i narad i
            innych takich wycieczki do brazylii i na madagaskar... stary nie mysle ze
            sprzatanie byloby mozliwe przed 2025

    • robisc Najwiekza afera III RP 22.10.04, 20:33
      No sam juz nie wiem, która afera jest wieksza, ale zgadzam sie, z wnioskami
      Rzepy, że bezei miała wpływ na układ sił na polskiej scenie politycznej. Nie
      zdziwłbym sie gdyby SLD jednak nie przykroczyło progu wyborczego.

      Największa afera w III RP


      Największa afera w III RP - w taki sposób wielu polityków określa to, co dzieje
      się wokół ujawnionych wczoraj notatek relacjonujących spotkanie Jana Kulczyka z
      Władimirem Ałganowem, pisze "Rzeczpospolita". Inni mówią jeszcze mocniej.

      Ta afera może zmieść ze sceny całą obecną elitę polityczną - twierdzi jeden z
      rozmówców "Rzeczpospolitej". - Wszystko wskazuje na to, że notatki to zaledwie
      wierzchołek góry lodowej, a teraz należy spodziewać się dalszego "nurkowania" i
      kolejnych sensacji - dodaje.

      Wszyscy zgadzali się, że to prezydent Aleksander Kwaśniewski najbardziej straci
      na całej sprawie. Znalazł się w centrum wydarzeń i ze swojego obecnego
      położenia nie ma dobrego wyjścia. Tym bardziej że z notatek wprost wynika, że
      wymieniony w notatce "pierwszy" to on, analizuje "Rzeczpospolita".

      - Prezydentowi zaszkodziło już samo zestawienie go z nazwiskiem Ałganow. Teraz
      trudno się spodziewać, że opozycja przyjmie tłumaczenia Kulczyka, że nie
      powoływał się na "pierwszego" lub tłumaczenia prezydenta, że jeśli nawet się
      powoływał, to bezpodstawnie. A gdy np. okaże się, że podczas wizyty w Rosji
      prezydent nakłaniał firmy rosyjskie do inwestowania w Polsce, wszyscy będą to
      interpretować jako sprzyjanie sprzedaży Rafinerii Gdańskiej firmie Łukoil -
      przekonuje prominentny polityk partii wspierającej rząd.

      Jakie będą tego polityczne skutki dla Kwaśniewskiego? Afera może być kresem
      jego marzeń o patronowaniu nowej lewicowej formacji, o czym ostatnio w
      sejmowych kuluarach znów się mówi. Może utrudnić mu też działania, zmierzające
      do pojednania dwóch lewicowych partii - SLD i SdPl.

      Te same powody mogą wyeliminować Kwaśniewskiego jako politycznego "ojca"
      kandydata na swojego następcę, popartego przez całą lewicę. Pod znakiem
      zapytania może też stanąć jego ewentualna kariera międzynarodowa po zakończeniu
      kadencji (ostatnio znów zaczęto spekulować na temat możliwości objęcia przez
      Kwaśniewskiego nawet fotela sekretarza generalnego ONZ).

      Czy skutki tego trzęsienia ziemi dotkną też rządu Belki? Było to widać już w
      ostatni piątek, kiedy sprawa notatek omal nie doprowadziła do przesunięcia
      głosowania wotum zaufania dla rządu. Jednak mimo że osłabiony aferą prezydent
      nadal patronuje rządowi, to kalendarz polityczny jest już ustalony i wybory
      odbędą się najpewniej na wiosnę. Zburzyć mogłyby go jedynie kolejne, jeszcze
      mocniejsze rewelacje w tej sprawie, pisze na łamach "Rzeczpospolitej" Piotr
      Śmiłowicz. (PAP)
    • robisc wywiad z Belką 22.10.04, 20:46
      No wcale mu sie nie dziwię, ze nie jest szczęsliwy z faktu upublicznienia
      notatek.

      wiadomosci.wp.pl/kat,12571,wid,5968276,prasaWiadomosc.html
    • robisc wyręczę vipera - coś z WPROST 22.10.04, 22:04
      Koniec świata salonów
      Tygodnik "Wprost", Nr 1143 (24 października 2004)


      Towarzystwo cofa się jak Hitler - na wszystkich frontach

      Salon ustępuje. To już nie on decyduje o tym, jak uprawia się politykę, biznes
      czy dziennikarstwo. Najlepiej widać to w partyjnych sondażach. Do zwycięstwa
      prą siły, których na salony się nie wpuszcza: Prawo i Sprawiedliwość, Liga
      Polskich Rodzin, Samoobrona. Nawet Platforma Obywatelska jest na cenzurowanym,
      od kiedy liberałowie zdradzili profesora Geremka i przeszli na ciemną stronę
      mocy. Salon nie kreuje już idoli. Jego bohater Aleksander Kwaśniewski, co
      prawda, wciąż przewodzi najpopularniejszym politykom, ale depczą mu po piętach
      okropni populiści i radykałowie. Sejmowe komisje dręczą ludzi zacnych i
      niewinnych - Leszka Millera, prezydenta i prezydentową. I nikt nie jest ich w
      stanie obronić, bo salon traci wpływ na opinię publiczną. "Gazeta Wyborcza" nie
      jest już najpotężniejszym dziennikiem. A w poważnych mediach królują
      niepoważne - zdaniem salonu - poglądy. Innymi słowy: salon cofa się jak Hitler -
      na wszystkich frontach.
      Salon traci kontrolę nad sytuacją. Posłowie przypomnieli sobie, że Sejm jest
      najwyższym organem władzy, i chcą wszystko wiedzieć, o wszystkim decydować. A
      przecież polityka - zdaniem salonu - jest zajęciem zbyt poważnym, by zostawić
      ją politykom. Chwieje się najpotężniejszy bastion salonu - polityka
      zagraniczna. Polska mówi głosem Giertycha i Rokity, a nie Geremka i
      Olechowskiego. Salon traci wpływy, salon się wali.

      Ziobro, nie Geremek
      Co takiego się stało, że nagle towarzystwo znalazło się w defensywie? Otóż nie
      nagle - jesteśmy świadkami ewolucji, powolnej erozji niegdyś wszechwładnych,
      samozwańczych autorytetów moralnych i klęski ich pomysłu na Polskę. Zdarzyły
      się przede wszystkim dwie afery: Rywina i Orlenu. Postponowane przez wielu
      komisje śledcze siłą rzeczy ujawniły to, o czym dotychczas głośno mówiły tylko
      oszołomy. Że świat polskiej polityki i biznesu przypomina przeżartą korupcją
      kamarylę i nie ozdrowieje. Trzeba go po prostu wymienić. Mieliśmy też farsę,
      kiedy wyszło na jaw, że dziennikarstwo w Polsce jest salonowe do tego stopnia,
      iż Dziennikarka Roku nie zadaje premierowi pytań o aferę Rywina, bo wywiady
      w "Polityce" autoryzuje naczelny "Gazety Wyborczej".
      Zdecydowanie osłabło znaczenie dwóch wielkich patronów salonu: Aleksandra
      Kwaśniewskiego i Adama Michnika (któremu przy okazji życzymy dużo zdrowia).
      Agora do dziś nie może się otrząsnąć po aferze Rywina. Klęska SLD, co prawda,
      tylko nadwerężyła autorytet prezydenta, ale ostatecznie pogrzebać go może afera
      Orlenu. Kiedy okaże się, że to Kwaśniewski był ojcem chrzestnym kapitalizmu
      politycznego w Polsce, obywatele mogą zacząć stawiać niewygodne pytania. I
      wtedy może nie pomóc histeria, z jaką przed ujawnieniem źródeł finansowania
      swej fundacji broni się Jolanta Kwaśniewska. Jeśli dodać do tego wcześniejszą
      klęskę parlamentarnej emanacji salonu, czyli Unii Wolności, stanie się jasne,
      że sytuacja polityczna salonowi zdecydowanie nie służy.
      Do głosu, także w polityce, dochodzi pokolenie głuche i ślepe na autorytet
      salonu, pokolenie, które znakomicie charakteryzuje napis na murze na
      warszawskim Żoliborzu sprzed kilku lat: "Mam w dupie bohaterów Marca ?68". Co
      gorsza, to pokolenie dwudziesto- i trzydziestolatków nie czerpie wiedzy o
      świecie z "Gazety Wyborczej" i nie słucha z otwartymi ustami profesora Geremka.
      Woli raczej dociekliwość Rokity i bezkompromisowość Ziobry.
      I jest jeszcze jedna przyczyna upadku salonu: jego banalność. Salonowi
      intelektualiści recytują truizmy, w wypowiadaniu których prym wiedzie genialny
      pisarz science fiction Stanisław Lem. Jego sentencje są zazwyczaj publikowane w
      specjalnych ramkach, bo przecież ich autorem jest twórca, który już dawno temu
      powinien dostać Nagrodę Nobla. Największe jednak ramki i literacki talent nie
      zmieniają faktu, że jego przemyślenia polityczne i społeczne wyważają drzwi,
      które właściwie nigdy nie były zamknięte.
      Nic więc dziwnego, że salony straciły powab. Co to za salon, który przynudza?

      Lista Kossaka
      A było tak pięknie. Mogłoby się nawet wydawać, że salonowe uprawianie polityki
      nie musi prowadzić do katastrofy. Wszakże w latach 90. rządził Polską salon,
      ale kraj się zmodernizował, gospodarka sprywatyzowała, jesteśmy w NATO i Unii
      Europejskiej. Czego chcieć więcej? Groził nam jednak model włoski. Tamtejsza
      powojenna zmowa elit oraz zblatowanie świata biznesu i polityki również nie
      przeszkodziło przekształceniu Italii w nowoczesny kraj przemysłowy, przyjęciu
      do NATO i Unii Europejskiej. Coroczne zmienianie rządów, które i tak
      kontynuowały politykę poprzednika, doprowadziło jednak do buntu i rozniesienia
      skorumpowanych elit. Przenosząc to na polski grunt, można powiedzieć tak: nie
      da się jednocześnie opiewać salonowego, zakulisowego modelu uprawiania polityki
      i biadać nad widmem zwycięstwa Samoobrony czy innych populistów.
      Brak jawności, nieistnienie konfliktu interesów rodzi bowiem podejrzenia,
      że "góra się dogadała", że "oni sami się wyżywią", ale naszym kosztem. A fakt,
      że żadna głośna afera nie skończyła się w Polsce skazaniem ważnego polityka,
      tylko takie podejrzenia pogłębia. I tak ubocznym skutkiem salonowości jest
      również powstanie klimatu sprzyjającego korupcji. To w Polsce bowiem interesy
      załatwia się na imieninach u ministra K., a interesanci odnajdują swe nazwiska
      na liście fundatorów imieninowego Kossaka dla prezydenta.

      Zegarmistrz prezydenta
      Aleksander Kwaśniewski zapewnia, że spotyka się wyłącznie z zegarmistrzem. Jego
      żona widuje wyłącznie chorych i umęczonych, którym pomaga jej fundacja.
      Politycy dniami i nocami poświęcają się dla ojczyzny, więc gdzieżby mieli siły
      balować. Biznesmeni harują. Bywania na salonach prócz gwiazdeczek seriali (ale
      to subkultura) wypierają się wszyscy ze wszystkich sił. Rodzimi bywalcy
      przekonują, że w Polsce tak jak nie ma arystokracji czy burżuazji, nie ma i
      salonów. To po części prawda, ale polska specyfika polega na tym, że skoro mamy
      antysemityzm bez Żydów, to i politykę salonową bez salonów.
      Salonowa polityka bez salonów polega na zakulisowości, czyli na tym, że
      najważniejsze decyzje podejmują nie ci, którzy powinni, i nie tam, gdzie
      powinni. Przecież wszyscy, prócz Janiny Paradowskiej biadającej w "Polityce"
      nad naszą sejmokracją, wiedzą, że polityki w Polsce nie uprawia się w
      parlamencie, że najważniejsze decyzje nie tu zapadają. Sejmowe debaty,
      błyskotliwe oracje, zaciekłe filipiki, cięte riposty - to wszystko sztafaż,
      element teatru. Wszak tego, kto będzie premierem, nie postanowił ani Sejm, ani
      klub SLD, tylko prezydent Kwaśniewski z Krzysztofem Janikiem. I tak jest od
      zawsze: przypomnijmy sobie choćby rok 1996, kiedy to świeżo powołany premier
      Włodzimierz Cimoszewicz konsultował skład swego gabinetu nie z postkomunistami,
      ale przede wszystkim z Adamem Michnikiem.
      Salonowcy za najgorszą chorobę, która toczy Polskę, uznali kłótliwość. To, że
      spór jest istotą i dowodem zdrowia demokracji, nasze elity rozumieją tylko w
      teorii. W teorii również przyswoiły sobie, że na tym polega parlamentaryzm, iż
      deputowani spierają się, a obywatel wybiera tych, których poglądy są mu
      bliższe. W praktyce jednak każdy przejaw sporu nasi salonowcy nazywają "polskim
      piekłem". Oczywiście piekielnikami w tej retoryce nie są wszyscy, tylko ci,
      którzy prezentują poglądy inne niż oświeceni.

      Salon nie trendy
      Salon ze swoimi przeciwnikami nie polemizuje - salon ich stygmatyzuje, a
      argumenty zakrzykuje bądź wyśmiewa. Na początku lat 90. każdy, kto chciał
      elementarnego rozliczenia z PRL, był "zoologicznym antykomunistą" (co ciekawe,
      nikt nie ukuł terminu "zoologiczny antyfaszyzm"). Każdy, kto wspominał o byłych
      esbekach, zyskiwał przydomek wyznawcy spiskowej teorii dziejów i skierowanie do
      Tworek. Z kolei tych, którzy mówili o korup
    • robisc Lis u Pierwszego (?) 23.10.04, 20:56
      tech-geeks.org/tiny.php?url=1334
    • klip-klap oswiadczenie Kulczyka 26.10.04, 18:40
      Oświadczenie Jana Kulczyka:

      W ostatnim czasie polska opinia publiczna atakowana jest informacjami związanymi
      z rozmową, którą przeprowadziłem w Wiedniu w lipcu ubiegłego roku z
      przedstawicielem InterRAO, państwowego przedsiębiorstwa rosyjskiego działającego
      na rynku energii elektrycznej.

      Odtajnione notatki publikowane przez prasę nie odzwierciedlają przebiegu
      "wiedeńskiego spotkania". Nie ponoszę odpowiedzialności za treść żadnej z nich.
      Tymczasem to właśnie te notatki stanowią podstawę wniosków i dowolnych, licznych
      interpretacji. Pragnę zdecydowanie przeciwko temu zaprotestować.

      Kategorycznie stwierdzam, że notatka agenta wywiadu dotycząca "spotkania
      wiedeńskiego" nie oddaje jego faktycznego przebiegu. Spotkanie to odbyło się w
      dniu 17 lipca 2003 r., a nie - jak pisze się w notatce - w dniach 18 - 19 lipca
      ub. roku. Wylądowałem w Wiedniu 17 lipca 2003 roku o godz. 13.38, a po spotkaniu
      odleciałem z wiedeńskiego lotniska o godz. 20.18, udając się do Poznania, przy
      czym na pokładzie samolotu znajdowałem się już przed godz. 19.50.

      18 lipca 2003 r. przebywałem w Poznaniu, uczestnicząc także w spotkaniach o
      charakterze publicznym, w towarzystwie wielu osób. Dysponuję dokumentami w pełni
      to potwierdzającymi. Spotkanie, wbrew lansowanej opinii, nie dotyczyło rynku
      paliw, ale kwestii obrotu energią elektryczną, konkretnie projektu tranzytu
      energii elektrycznej z Rosji i Ukrainy przez Polskę na południe Europy. Ten fakt
      nie został dostrzeżony przez autora owej tajnej notatki.

      Stanowczo dementuję zawarte w notatce informacje, jakobym prowadził rozmowy z
      Panem Markiem Dochnalem w sprawie sprzedania mu pakietu akcji PKN ORLEN, do tego
      po drastycznie zaniżonej cenie. Stwierdzenia te są nieprawdziwe. Nie prowadziłem
      z Panem Markiem Dochnalem rozmów handlowych na ten, ani na żaden inny temat.
      Pomysł rzekomego sprzedania akcji za ułamek ich wartości giełdowej uznaję za
      absurdalny. Stanowczo dementuję także stwierdzenia, jakobym przekonywał W.
      Ałganowa, iż mam wszelkie pełnomocnictwa do prowadzenia z Rosjanami negocjacji w
      sprawie sprzedaży Rafinerii Gdańskiej i powoływał się na poparcie Prezydenta lub
      kogokolwiek innego - takich deklaracji nie składałem. Notatka Min. Zbigniewa
      Siemiątkowskiego zawiera informacje nieścisłe i nieprawdziwe, w szczególności
      dotyczące terminu i liczby spotkań oraz treści tej jednej rozmowy z W.
      Ałganowem. Uważam, że uzasadnione jest przypuszczenie, że doszło do sfałszowania
      notatki agenta wywiadu na temat mojego spotkania w Wiedniu.

      Same sformułowania zawarte w notatce, takie jak "miał powoływać się" lub
      "Ałganow nie wierzy w zapewnienia" świadczą o tym, że nie jest ona oparta na
      bezpośredniej obserwacji zdarzenia, a opiera się na nieprawdziwych informacjach
      z drugiej ręki. Pomimo tego, notatka ta jest wykorzystywana jako bezpośrednie i
      wiarygodne źródło informacji, na których opiera się zarzuty kierowane pod moim
      adresem. Jestem zdania, że okoliczności powstania tej notatki powinny być
      zbadane przez prokuraturę. Protestując przeciwko prowadzeniu niejasnej i
      niezrozumiałej dla mnie gry, domagam się szczegółowego i bezstronnego
      wyjaśnienia wszelkich okoliczności tej sprawy, deklarując swoją pełną i lojalną
      współpracę.

      Jan Kulczyk

      (INTERIA.PL/PAP)
      • przycinek.usa Re: oswiadczenie Kulczyka 26.10.04, 19:22
        No i Kulczyk wszystkich zalatwil.
        He he he he. Jedno oswiadczenie i sprawa zamknieta.
        Zawsze wszystko na pismie. Pisac. He he he.

        Swietne oswiadczenie. Punkt dla dr. Kulczyka. Gratuluje.

        Wszystkie szczegoly, zawarte w oswiadczeniu, sa weryfikowalne dokumentami, na
        wszystko sa dowody, alibi jest ustalone ze swiadkami, ktorzy wyrazili zgode na
        potwierdzenie publiczne wersji doktora i sprawa musiala trwac kilka dni.
        To zrozumiale, ze nikt w tym czasie nie mogl znalesc rezydencji Kulczyka.



    • klip-klap Kulczyk juz w USA 27.10.04, 19:51

      "Z upoważnienia Jana Kulczyka chciałem poinformować państwa, że jest on chory i
      przebywa na leczeniu w Stanach Zjednoczonych - powiedział w środę podczas
      uroczystości związanej z otwarciem nowego odcinka autostrady A2 prezes spółki
      Autostrada Wielkopolska Andrzej Patalas"

      Wroci ?
      • robisc Re: Kulczyk juz w USA 27.10.04, 22:24
        klip-klap napisał:

        > Wroci ?

        A po co? Żeby dać ubaw plebsowi? On, najbogatszy Polak miałby stać się
        przedmiotem gierek naszych poilitykierów? Pokazał, że ma ich wszyskich w dupie.
        • bush_w_wodzie siemiatkowski sypie a pierwszy sie poci 27.10.04, 22:37
          robisc napisał:

          > klip-klap napisał:
          >
          > > Wroci ?
          >
          > A po co? Żeby dać ubaw plebsowi? On, najbogatszy Polak miałby stać się
          > przedmiotem gierek naszych poilitykierów? Pokazał, że ma ich wszyskich w dupie.
          >

          a mnie sie zdaje ze on sie po prostu asekuruje bo zwyczajnie moze sie zdarzyc ze
          wyplyna dowody na to ze jest zamieszany w przestepstwa

          co do politykierow - kto mieczem wojuje ten od miecza ginie
          • robisc Re: siemiatkowski sypie a pierwszy sie poci 27.10.04, 22:47
            bush_w_wodzie napisał:


            "a mnie sie zdaje ze on sie po prostu asekuruje bo zwyczajnie moze sie zdarzyc
            ze wyplyna dowody na to ze jest zamieszany w przestepstwa co do politykierow -
            kto mieczem wojuje ten od miecza ginie"

            Z pewnoscią to równiez. Czystego sumienia to ten facet nie ma. Najśmieszniejsze
            jest to, że chyba rozsypala sie drużyna Pierwszego i teraz każdy chroni swój
            własny tylek. Pierwszy mówi, że to nie on jest Pierwszy, Piwnikowa udaje
            debilkę, prokuratozry obciażja sie nawzajem, Kaczmarek sypie wszystkich
            (zresztą to on wywołał całą awanturę, wiec wygląda na to, że jest z nich
            najczystszy), Simiątkowski sypie Kulczyka, a Kulczyk Siemiątkowskiego. A nie
            zeznawał jeszcze Miller, który może chcieć sie zemścić na Kwaśniewskim, za
            przwrót pałacowy. Sprawa na pewno jest rozwojowa.
          • klip-klap Re: siemiatkowski sypie a pierwszy sie poci 28.10.04, 14:39
            Mam podobne odczucia. Patrzac tez na dazenie Kwasniewskiego,ktory chce jak
            najszybciej przed komisje,mozna sie spodziewac,ze wazny jest uplyw czasu i ze
            niedlugo moze wyplynac cos jeszcze grubszego,na co Kwas nie chcialby sie podczas
            przesluchania natknac i odpowiadac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka