dorota_333
15.09.22, 13:09
... czyli dlaczego nie płakałam po królowej. (brytyjskiej).
Przypadkiem trafiłam na dobry, krótki artykuł Marka Migalskiego na temat żalu publiki po śmierci królowej brytyjskiej. Kim była Lizzy, dlaczego z jej nijakości uczyniono zaletę i jaką moc ma popkultura.
www.msn.com/pl-pl/podroze/news/marek-migalski-kr%C3%B3lowie-s%C4%85-nadzy/ar-AA11NrZc?ocid=msedgntp&cvid=8e494b3938564e06a34efbd8286eee1a
Przyznam, że dla mnie momentem zdziwienia była notka prasowa o tym, że królewskim pszczołom (pasieka w Buckingham) oznajmiono śmierć Elżbiety II. I że mają nowego władcę. Królewski pszczelarz im oznajmił, po przystrojeniu uli czarnymi wstążeczkami. Zaczęłam się zastanawiać, gdzie są granice hucpy.
A miś Paddington na to: thank You, Madam.