dorota_333
09.09.25, 23:15
...no, chyba że naprawdę zatęsknią za peronizmem. A wygląda na to, że tęsknią.
W poniedziałek 8.09 indeks Merval spadł 13%. Peso też oberwało, około 4,5% do głównych walut. Powinno to być na pierwszych stronach gazet przecież.
"To efekt zaskakującego wyniku wyborów prowincjonalnych w Buenos Aires.
Prezydent Argentyny Javier Milei w trakcie kampanii wyborczej podkreślał, że będą to wybory "na śmierć i życie". Na każdym kroku przypominał o wadze tego głosowania. Ostatecznie jednak jego partia bardzo wyraźnie przegrała. Zyskała tylko 34 proc. głosów, a jego przeciwnicy, tzw. peroniści, aż 47 proc. Javier Milei przyznał, że to "oczywista porażka" i zapowiedział wyciągnięcie lekcji z "błędów politycznych". Zeszłotygodniowe wybory to bowiem dopiero zapowiedź tego, co może wydarzyć się za miesiąc, gdy dojdzie do wyborów uzupełniających w argentyńskim parlamencie. Zaskakująca i mocna przewaga peronistów w Buenos Aires, gdzie jest ok. 40 proc. całego krajowego elektoratu, zapowiada, że partia Javiera Milei może mieć duży problem, by zwyciężyć." *
No, to chyba byłby koniec reform budżetowych w Argentynie, zwyciężyć może populizm.
Dlaczego zakładam taki wątek? Bo Argentyna jest w swoich krachach modelowa. No i dlaczego jeszcze? Zgadnijcie (podpowiem: na razie tylko obniżono Polsce perspektywę ratingu).
Dla sceptyków: Nawrockiego z Peronem łączy coś znacznie więcej niż słabość do pewnego typu dziewczyn.
*
next.gazeta.pl/next/7,151003,32236636,zwrot-w-argentynie-peso-runelo-krach-na-gieldzie-koniec-javiera.html