Dodaj do ulubionych

Panowie Liberałowie ruszcie głowami !

12.02.05, 17:41
>>>>>robisc napisał:

> biznes.interia.pl/news?inf=591588<<<<


Kiedyś mnie do niego porównałeś, Robi....

Przysięgam, że Michałkiewicz to nie ja ani nikt z mojej rodziny ...
Naprawdę! smile
On tylko trochę podobnie do mnie pisze, w częsći o tym samym i nawet
bezczelnie te same cytaty Gierka przytacza.
Tyle, że kilka dni PO MNIE .... Hi hi hi ....)

Pisałem o tym co on w tekście, który przytoczyłeś jeszcze wtedy kiedy
Balcerowicz dla WSZYSTKICH był CACY więc z nieukrywaną przyjemnościa
podzielę sie ze wszystkimi zainteresowanymi swoim dawnym artykułem na ten
temat: KochajmySie@exite.com

Tak poza żartami Michałkiewicz jest CIENIAS.

On STWIERDZA.

TYLKO.

Może rzeczywiście można odczuć pewien niedosyt trafnych diagoz na temat
sytuacji w Polsce ale jeszcze bardziej brakuje PRZEPISÓW NA UZDROWIENIE tej
gospodarki i kraju!

Pisać, że takie pożyczanie jest beeee, że jest tylko tanim matactwem
Balcerowicza trafiającym na dobry bo głupi grunt, że takie pozyczanie tworzy
jedynie pozory potęgi, to ja truję od lat cytując "Wyspiańskiego"
Czecha...
Wyliczać, ze to klasyczny przykład pułapki zadłużeniowej też mi sie tu
zdarzało, również całkiem niedawno ....

TO ZA MAŁO !

Panowie! Kto odważy się na coś praktycznego ???????!!!!!

Ty Robi mówisz, że receptą na polskie schorzenia jest obniżka stóp
procentowych.

Jakies inne sugestie Panowie Liberałowie?

Złożymy to wszystko razem i wyślemy temu cianiasowi Michałkiewiczowi, niech w
końcu coś TWÓRCZEGO napisze a nie tylko samo narzekalstwo....

Czego jemu sobie i wam wszystkim serdecznie życzę ...
Obserwuj wątek
    • vice_versa Re: Panowie Liberałowie ruszcie głowami ! 13.02.05, 16:32
      Wlasnie LBS... Tu nie ma latwych rozwiazan... Tu trzeba uciekac do przodu.
      Ucieczka do przodu oznacza:
      1. silniejsza integracje UE, bez wprowadzania budzetu centralnego i centralnych
      podatków
      2. ujednolicenie regulacji VATowskiej i zniesienie podatków dochodowych jako
      mniej efektywnego i starszego historycznie sposobu lupienia
      3. wprowadzenie zasady podzialu nowo zaciaganego dlugu per capita a nie per GDP.
      Tylko z takim mechanizmem wspólnego papieru dluznego UE bedzie mogla:
      1. nadazyc za ruchami deprecjacyjnymi najwiekszego z falszerzy, Stanów
      Zadluzonych Ameryki Pln.
      2. zredukowac róznice wynikajace w koszcie i dostepnosci do kredytu w róznych
      panstwach.
      3.zniesc kretynski system doplat i funduszy strukturalnych, tego
      biurokratycznego przelewania z pustego w prózne
      Tylko LBS Ty pytasz o cos praktycznego i jednoczesnie bedacego celem
      polityczym... Racjonalnosc zwykle przegrywa z krótkoterminowymi celami
      poliycznymi...wiec jest niepraktyczna. A juz na pewno nie dla Michalkiewicza
      który jest kretynem i nie rozumie, ze tworzenie coraz wiekszych rynków,
      znoszenie barier i unifikacja regul gry jest zjawiskiem historycznym i od
      sredniowiecza przybierajacym na sile, wiec EU w czambul potepia.
      Praktycznie, to powiem tak: nalezy wybic sobie z glowy, zeby cokolwiek z tych
      powyzszych nastapilo w przeciagu najblizszych 50 lat, przede wszystkim dlatego
      ze najpierw powstanie rzad federalny UE, wiec efekt synergii jednolitego rynku
      wyprzedzi wzrost biurwokracji.
      Jeszcze praktyczniej i enigmatyczniej dodam: nalezy zajac sie skróceniem obrotu
      pieniadza w srodowisku co nie koniecznie oznacza zmniejszenie sie odleglosci
      jaka mój pieniadz przebywa... a wrecz odwrotnie, wrecz odwrotnie...
      A o tym Michalkiewicz wie, natomiast poniewaz zródlem jego przychodów jest
      hucpa polityczna a merytorycznie to jest cienias, to on z takim przeslaniem
      g... bedzie w stanie zrobic.
      • vice_versa Panowie Szczesliwi i Zadowoleni, ruszcie głowami ! 14.02.05, 23:51
        Przy tym wszystkim co napisalem powyzej dodam, ze:
        1. bylem zwolennikiem wejscia do UE
        2. uwazalem, ze przystapienie do UE bedzie dla Polski korzystne (przede
        wszystkim ze wzgledu na narzucenie sobie przymusu w reformach prawa)
        3. mniej wiecej od polowiy lat 90 uwazalem, ze zaraz po przystapieniu trzeba
        zmienic front o 180 stopni i dazyc do wystapienia z UE. Powód jest prosty:
        niestety na zreformowanie UE nie mamy co liczyc, natomiast gros pozytywnych
        aspektów (jak deregulacja prawa dewizowego, prawo bankowe, czy
        quasiharmonizacja podatkowa) zostaly juz osiagniete i skonsumowane. Sprzeciw
        Niemiec i Francji przed dalszym jednoczeniem rynków a sieganie po spojrzenie
        inspirowane geopolitycznymi podzialami swiata cofa nas do czasów polityki
        Brandta. Caly impet i mobilizacja wynikajaca z koniecznosci dostosowania i
        harmonizacji juz za nami. W dodatku zupelnie nie widac sil które wizje
        proeuropejska maja i chca z niej uczynic os naszego uczestnictwa w UE. Obecnie
        panuje u nas ideologia UE jako dojnej krowy. Czyli kto komu doplaci... A jest
        to absurdalne szczególnie dla nas, bo transfery w ramach funduszy unijnych sa
        smiesznie male jak na zyski panstw bogatych z tytulu transfer pricingu czy
        wyprowadzania zysków a przede wszystkim z tytulu braku równego dostepu do
        kredytu!!! UE to jest chuchro w porównaniu z mniej widocznymi mechanizmami
        które dzialaja na nasza niekorzysc!!! A my, glupcy, cieszymy sie z jalmuzny bo
        nie wiemy jak bardzo jestesmy dojeni, o tych mechanizmach NIKT nawet nie pisze!
        Intelektualnie tego typu postulaty które zawarlem wyzej sa zupelnie nieobecne,
        dyskusja skupia sie czy za czy przeciwko UE, obie strony maja bardzo silne
        argumenty, ale istota fiansowa zjawiska pt UE pozostaje niezakwestionowana.
        Inaczej mówiac UWAZAMY ze PANSTWA UE MUSZA byc BOGATSZE i juz. Nasz rozwój NIE
        BEDZIE tymczasem trwal wiecznie. On jest wprost spowodowany JAKOSCIA zmian
        które wprowadzilismy u siebie... i to jest KONIEC.
        UE potrzebuje narzucenia nowego rytmu, tyle ze kraje oscienne bez krajów
        srodka nie chca i nie potrafia tego zrobic. Albo wiec jednoczenie i
        unowoczesnianie tego skansenu bedzie forsowane przez Frncje i Niemcy, albo z UE
        trzeba jak najszybciej wystapic i tworzyc zremby nowego sojuszu lokalnego. Tyle
        ze bez robienia tego pod auspicjami USA to jest zupelnie niemozliwe.

        Saint Exupery pisal ze najwazniejsze jest niewidoczne dla oczu. Wiec: swoboda
        przeplywu dóbr-TAK, swoboda przeplywu osób-TAK, swoboda przeplywu kapitalu-TAK,
        ale nie tylko prywatnego, jak jest teraz, trzeba zrównac takze mozliwosc
        zaciagania DLUGU (pamietajcie, ja mówie to sa kapitaly wlasne, wiec powinny byc
        zrównane-dlug zaciagany na glowe mieszkanca, nie w proporcji do PKB!!!), oraz
        ZRÓWNANIE KOSZTÓW KAPITALU!

        Baaardzo mnie dziwi, ze LBS np. namawia nas do stawiania nowych postulatów.
        Diagnoza Amerykanskiego Polaka brzmi: ulatw sobie zycie, wyemigruj.
        Tak jakby wszyscy mogli wyemigrowac. Nie kazdy. WSZYSCY. Bo kazdy faktycznie
        moze i pewnie moze na tym dobrze wyjsc.
        Tyle, ze to nie jest zaden program, zadna wizja i zadna przyslosc dla ogólu
        Polaków, wiec to nie jest zadne polityczne rozwiazanie problemu! Pytanie JAK
        zrobic TUTAJ STANY ZJEDNOCZONE i jakich bledów Stanów nie powielac... to jest
        Wasza dzialka Panowie zza Oceanu, tutaj WARTO abyscie sie wypowiedzieli. JAK
        wprowadzic ustrój republikanski przy zachowaniu fasad demokracji? Za pomoca
        jakich mechanizmów maja rzadzic elity?

        Niestety równiez bardzo charakterystyczne jest to ze ten mój post pozostal
        zupelnie niezauwazony! Jak to Panowie, mówie o zrównaniu kosztu kapitalu i tego
        co na ten koszt obecnie wplywa, jednoczesnie stawiam postulat który by sprawe
        wyrównal i uproscil a socjalizm zminimalizowal, a tu TAAAAAKA CIIIISZA???
        • lastboyscout Re: Panowie Szczesliwi i Zadowoleni, ruszcie głow 15.02.05, 04:39
          A mnie baaaaardzo dziwi, że to napisałeś .....

          Nigdy nie namawiałem nikogo do emigracji. Opisałem nawet jak trudna była moja
          emigracja ludziom, którzy mają przecież tak wysoką pozycje w Polsce!
          Tobie wręcz dosłownie napisałem, że jesteś prąd elektryczny i emigracja cie
          uziemni...czyż tak nie było?
          Nigdy też Viper, Przycinek a już na pewno ja nie stwierdziliśmy, ze emigracja
          to "ułatwienie sobie życia".
          Wręcz odwrotnie ! Każdy z nas ciągle pisze: tutaj nie ma zmiłuj !....

          Co do podpowiedzi ....
          Próbujemy, naprawdę próbujemy ale wy nawet nie jesteście zdolni nawet dostrzec,
          że próbujemy a gdzie tu w ogóle myśleć o podpowiedziach ....
          Nie musimy tu prowadzić tak odważnych dysput.
          Jeżeli lepszym jest rozmowa o zmieniających się wskażnikach i ukazujących sie
          artykułach niechaj tak sie stanie ! smile Pozdrawiam


          Baaardzo mnie dziwi, ze LBS np. namawia nas do stawiania nowych postulatów.
          > Diagnoza Amerykanskiego Polaka brzmi: ulatw sobie zycie, wyemigruj.
          > Tak jakby wszyscy mogli wyemigrowac. Nie kazdy. WSZYSCY. Bo kazdy faktycznie
          > moze i pewnie moze na tym dobrze wyjsc.
          > Tyle, ze to nie jest zaden program, zadna wizja i zadna przyslosc dla ogólu
          > Polaków, wiec to nie jest zadne polityczne rozwiazanie problemu! Pytanie JAK
          > zrobic TUTAJ STANY ZJEDNOCZONE i jakich bledów Stanów nie powielac... to jest
          > Wasza dzialka Panowie zza Oceanu, tutaj WARTO abyscie sie wypowiedzieli. JAK
          > wprowadzic ustrój republikanski przy zachowaniu fasad demokracji? Za pomoca
          > jakich mechanizmów maja rzadzic elity?
          • vice_versa Re: Panowie Szczesliwi i Zadowoleni, ruszcie głow 15.02.05, 11:03
            Fakt.
            Nie pisaliscie nigdy o tym ze emigracja jest ulatwieniem sobie zycia, tylko
            wrecz odwrotnie, ze tam nie ma zmiluj.
            Fakt.
            O emigracji mówisz jako o trudnym wyborze i odwaznej decyzji.
            Fakt.
            Piszecie o tym ze Wasz sposób patrzenia na swiat zdecydowanie sie zmienil a
            horyzonty i mozliwosci poszerzyly. Ze Polacy rzadko kiedy wychodza poza swoje
            narodowe getta i maja klopoty ze staniem sie Amerykanami.

            Prawde mówiac LBS mysle, ze emigracja to naprawde duze wyzwanie, a umiec
            stawiac przed soba duze wymagania i podejmowac wyzwania to chyba najwazniejsza
            umiejetnosc w zyciu. Wiec... moge tylko dodac, ze najbardziej balbym sie
            wlasnie tego mycia garów, i nie chodzi tu o dyshonor, tylko o brak mozliwosci
            robienia tego co sie lubi... a prawdopodobnie chodzi o sume przyjemnosci,
            prawda?
            Co do podpowiedzi...
            Alez LBS ja wiem ze nie tylko próbujecie, ale i to robicie.
            - jestescie zywymi przykladami ZE MOZNA odwazyc sie na wiecej
            - kazdy z nas uslyszal zachete, lub przemknela mu mysl o tym, ze moze warto do
            Hameryki pojechac i sie przekonac na wlasnej skórze
            - jestescie tez niespozyta kopalnia informacji o zyciu w Stanach, a finansach
            w szczególnosci, i dlatego tak Was lubie...

            Nigdy nie preferowalem rozmów "o zmieniających się wskażnikach i ukazujących
            sie artykułach". Wiecej wole rozmowy o szerszym kontekscie zarówno w finansach,
            jak i w polityce. Niesmialo tylko przypomne ze pierwszy post wlasnie takiego
            szerszego kontekstu szukal.

            To co jest moim niedosytem, to takie pytanie: co moglibyscie i co robilibyscie
            gdyby z ta wiedza która macie obecnie, w warunkach polskich chcielibyscie zajac
            sie zmienianiem tego kraju, i tych ludzi, w tych warunkach geopolitycznych i
            ekonomicznych jakie sa... Mozemy ubolewac nad stanem EU, nad stopami
            procentowymi, nad politykami, ale jak to ZMIENIC? Jak zmienic kontekst
            geopolityczny i ten klincz w którym Polska tkwi?

            Popatrz, dzis w GW jest wizja odnowy Polski wg PiSu. Zadnych aspiracji, zadnych
            celów, tylko czyszczenie, rozliczanie, i tzw. nowe otwarcie z bilansem
            oczywiscie, czyli co zlego to nie my... odtad bedzie lepiej. Z calym szacunkiem
            ale tylko naiwni nie zorientuja sie ze Ci panstwo maja wizje wsteczne, moze i
            trafne tyle ze spóznione o jakies 15 lat, ze to juz bylo i sie nic nie
            zmienilo. Na dodatek jakies bajki podatkowe nam zapowiadaja... Do
            amerykanskiego skoku do przodu i na zewnatrz, mobilizacji KU CZEMUS...
            strasznie duzo brakuje... Moze ja tylko tego impetu nie widze i nie slysze, za
            to karmia mnie w kólko liderami w ilosci od 3 do 5 ciu. W PO ubranej w
            liberalna frazeologie tez tego nie widac. To w gruncie rzeczy oznacza
            centralizm juz na poziomie partii i jest dowodem upartyjnienia Polski, zamiast
            burzy mózgów. Politycy którzy beda grac pierwsze skrzypce i BEDA DECYDOWAC sa
            politykami, których wigor gasl przez ostatnie 15 lat! Czy Kaczynscy lub Dorn sa
            liderami, czy maja wigor?

            P.S. Czy nie ulegasz zbytnio czarowi moich prowokacji? Czy ja bedac Polakiem w
            Polsce prowokowac nie moge? Wiec dobrze... napisze wprost... to byl kij w
            mrowisko... jesli skutek byl taki, ze obeszly Cie po tym poscie mrówki...
            prowokacja spalila na panewce. Trudno, zyje sie tylko raz.
            • lastboyscout Re: Panowie Szczesliwi i Zadowoleni, ruszcie głow 15.02.05, 14:55
              Ooooooch nie nadwyręzajmy się myśleniem o emigracji.
              Emigracja to żadna to wygoda, żadna niewygoda. WYBÓR. Jak każdy inny.
              To wszystko.
              Jeżeli chce się cos mądrego zrobić w swoim zyciu to trzeba mieć na nie pomysł i
              potrafić ten pomysł zrealizować. Pomysłem może być wyjazd albo pozostanie, bez
              znaczenia co to będzie.
              Ktoś wie, że powinien wyjechać ale tego nie robi to i tak wyemigruje bo
              emigracja przychodzi do nas sama w dzisiejszych czasach sama: trzeba uczyć się
              języków, obce zwyczaje, kultury, systemy finansowe itd.
              Ktos powinien zostać a wyjechał? Wróci! Nie będzie potrafił gdzie indziej to
              będzie sprzątał polskie domy.
              Mycie garów? Nie musisz! Naprawdę POTRAFISZ być lepszy od obecnego dyrektora
              Bank of America? Udowodnij to tutaj a BĘDZIESZ Dyrektorem Banku of America
              ponieważ Bank of America potrzebuje pieniędzy jakie TY dla nich zrobisz!
              Potrafisz tylko myć gary? To je myj i nie marudz. Jezeli naprawde niczego
              więcej nie potrafisz to polubisz mycie garów i przejdą ci wszystkie
              niepotrzebne emocje i ambicje. Jezeli potrafisz coś więcej to już jutro
              będziesz mył sałatę a jak wieczorami pójdziesz do szkoły to wkrótce będziesz
              dyrektorem Bank of America!
              Amerykańskim narodowym hobby jest emigracja: dom zmienia się średnio co 7 lat,
              pracę jeszcze częściej , juz nie mówiąc o żonach czy kochankach.
              Wy też już niezle weszliście w tą karuzelę.
              Welcome to the club! smile
              Jak zmienić kraj?
              Pisałem niedawno o tym.
              Kolejnośc zawsze MUSI byc taka:
              1. tworzymy pomysł na nasze życie - ideologia
              2. zapisujemy zasady, według, których zrealizujemy ten pomysł -zapisy prawne
              3. zobowiązujemy się zralizować nasz pomysł na życie zgodnie z wyznaczonymi
              zasadami - konstytucja
              4. dopuszczamy zmiany zasad (prawa) nawet korygujemy zobowiązania
              (konstytucje).
              *** NIGDY nie podważamy swojego pomysłu na życie (ideologii)...
              ....przynajmniej do czasu porzucenia porzedniej i ZASTĄPIENIA jej następną.

              W Polsce w 1989 tak naprawdę nie zmieniono ideologii a więc nie zmieniono PRAWA.
              I dlatego PRAWNIE grasuje tam taka masa czerwonych, antyczerwonych i czarnych
              duchów. Zgodne z prawem są tam też bezprawne (w sensie obiektywnym) relacje
              prawne. Ludzie więc nie mają w co wierzyć. Oni nawet nie wierzą w siebie ....
              A kraj nalepiej zmnienia się zmnieniając SIEBIE.
              Inny, lepszy JA ma więcej do zaoferowania krajowi i potrafi więcej I MĄDRZEJ
              od kraju wymagać.
              A jak się zmienia siebie? Bywając w nowych, mądrzejszych sytuacjach, wśród
              nowych, mądrzejszych ludzi. To forum to całkiem niezłe miejsce na mądrzenie
              zwłaszcza jak się tutaj skupić .... tylko na nauce ...

              Miłego dnia! U nas kilkanaście stopni wilgotnego ciepła z poludnia , pełne
              słońce ale od jutra ma wrócić u ha ha zima zła smile

    • robisc Re: Panowie Liberałowie ruszcie głowami ! 13.02.05, 16:43
      lastboyscout napisał(a):


      > Ty Robi mówisz, że receptą na polskie schorzenia jest obniżka stóp
      > procentowych.

      Nigdzie tak nie napisalem. Obnizenie stop odnosi sie do aktualnej sytuaji
      rynkowej i pisze o tym tylko i walacznie w kontekscie zaprzestania zacisniania
      polityki pienieznej, co wktotce doprawadzi do recesji.

      Jezeli chodzi o rozwiazania do najblizej mi do koncepcji zaprezentowanej przez
      nieodzalowanego Krzysztofa Dzierzawskiego. Gdzies niedawno dawalem link, ale
      przeszlo to niezauwazone , wiec tym razem zacytuje caly artykul.


      To nie jest deficyt, to rezultat

      KRZYSZTOF DZIERŻAWSKI

      Finanse publiczne znalazły się w opłakanym stanie. Poziom długu publicznego
      zbliża się do konstytucyjnych granic, a rozmiary deficytu zaczynają jako żywo
      przypominać słynną dziurę z lipca 2001 r. Co robić? Wydawałoby się, że
      odpowiedź jest oczywista, i tę, zdawałoby się oczywistą, odpowiedź słyszymy w
      radiu i telewizji, czytamy o niej w gazetach codziennych i niecodziennych, a
      udzielają jej wybitni znawcy przedmiotu: ekonomiści, analitycy, komentatorzy,
      politycy wreszcie. To jednak, co jest na pozór oczywiste, wcale nie musi być
      słuszne.

      Pozornie poprawne rozumowanie jest następujące: deficyt finansów publicznych
      jest spowodowany nadwyżką wydatków nad dochodami. Redukcja deficytu wymaga
      zmniejszenia wydatków, ponieważ są za wysokie. Za wysokie są zwłaszcza wydatki
      socjalne i te należy ograniczyć w pierwszej kolejności. Wszystko jasne. Jasne,
      pod warunkiem że traktuje się ekonomię jak naukę o rachunkowości. Ale ekonomia
      to coś bez porównania więcej - nie bez powodu nazywana jest ekonomią
      polityczną. Otóż przedstawione przed chwilą rozumowanie jest błędne, ponieważ
      abstrahuje od społecznego kontekstu. Ekonomia wypreparowana z tego kontekstu
      musi przyjąć punkt widzenia głównego księgowego - zamiast punktu widzenia
      uczonego czy polityka.

      Tak, wydatki publiczne są w Polsce za wysokie. Za wysokie są zwłaszcza wydatki
      socjalne. Ale dlaczego? Przecież pojedyncze świadczenie jest bardzo niskie, a
      świadczenia z pomocy społecznej - hańbiąco niskie. Prawo do zasiłku ma ledwo
      co piąty spośród ponadtrzymilionowej rzeszy bezrobotnych. Jeśli więc wydatki
      te są za wysokie, to dlatego, że ogromna jest liczba świadczeniobiorców.
      Liczba pobierających świadczenia jest w Polsce pochodną zjawiska polegającego
      na wykluczeniu poza nawias normalnie funkcjonującej gospodarki znacznego
      odsetka ludności.

      Ta kwestia ma dwa aspekty. Pierwszy, nazwijmy go historycznym, to skutek
      rewolucji, jaka dokonała się w związku z gwałtownym i niemającym precedensu w
      świecie (wcześniej i później) przejściem od gospodarki centralnie planowanej
      do kierującej się regułami wolnego rynku. Upadały pojedyncze zakłady -
      mniejsze i większe - ale upadały też całe branże. W ciągu trzech lat, od 1990
      do 1992 r., straciło z tego powodu pracę cztery i pół miliona ludzi! Skutki
      nagłego i niespodziewanego wstrząsu społecznego zamortyzowano skierowaniem
      części tracących zajęcie do państwowego systemu ubezpieczeniowego. W tym celu
      rozluźniono, w sposób mniej lub bardziej formalny, kryteria, wedle których
      przyznawano prawo do świadczeń emerytalnych i rentowych. W 1995 r. liczba
      świadczeniobiorców była o 2,3 miliona większa niż w 1989 r. To rozwiązanie
      było wówczas społecznie usprawiedliwione, a politycznie absolutnie konieczne.
      Było warunkiem, pod którym mogła powieść się ustrojowa zmiana. Powtórzę: wtedy
      rozwiązanie to było konieczne i usprawiedliwione. Jego echem jest dzisiaj
      wysoki ponad miarę odsetek rencistów. Ci, co z przerażeniem odkryli w 2003 r.,
      że odsetek ten jest ponad miarę wysoki, sprawiają wrażenie, jakby urodzili się
      wczoraj i w związku z tym nie muszą rozumieć historycznego kontekstu swojego
      odkrycia.

      Drugi aspekt tego zjawiska to bezrobocie. W przeciwieństwie do wątku
      emerytalno-rentowego bezrobocie współczesne nie ma żadnego związku z owym
      heroicznym czasem przemian systemowych. Jest nie tylko od nich niezależne -
      jest zaprzeczeniem ich ducha. Powstająca na gruzach gospodarki planowej nowa
      gospodarka rynkowa od pierwszych dni 1990 r. była obdarzona niezwykłą siłą
      twórczą; wspaniałą witalnością; wigorem i stanem ducha - pełnym nadziei i
      wiary. Te cechy w sferze materialnej wyraziły się w liczbie utworzonych od
      nowa miejsc pracy; liczbie idącej w kilka milionów. Dzisiaj (ściślej mówiąc,
      od 1999 r.) gospodarka swoje twórcze zdolności utraciła - nie tylko nie tworzy
      nowych miejsc pracy, ale traci utworzone wcześniej. Gospodarka pozostawiła na
      marginesie zarejestrowanych bezrobotnych (około 20 proc. ludzi w wieku
      produkcyjnym) i nieznaną liczbę osób, które znalazły schronienie przed
      bezrobociem w systemie ubezpieczeniowym.

      Ponieważ nie pracują - nie tworzą produktu krajowego. Gospodarka się nie
      rozwija. Popada w stagnację lub recesję. Nie przybywa dóbr do podziału, ale
      przybywa gąb do wykarmienia w ramach sektora publicznego. Sektor publiczny
      musi się więc zadłużać - stąd rosnący deficyt i zwiększający się
      niebezpiecznie poziom długu. Ale zarówno dług, jak i deficyt oraz wysoki
      poziom wydatków socjalnych są tylko skutkiem, a nie przyczyną. Przyczyną
      problemów jest owa tragiczna niezdolność gospodarki do wykorzystania zasobów
      pracy, którymi kraj dysponuje. Płacimy za to wysoką cenę niedorozwoju. PKB
      jest niższy niż potencjalny; niższy, niż byłby, gdyby wzrost gospodarczy
      wynosił 6 - 7 proc., jak w latach 1995 - 1997. Gdy zatem na skutek stagnacji
      trwającej od 2000 r. PKB w 2004 r. będzie niższy może o 20 proc., niż mógłby
      być - obciążenie wydatkami publicznymi staje się nie do udźwignięcia.

      Ciąg przyczynowo-skutkowy jest więc następujący: - Ponieważ gospodarka nie
      jest zdolna tworzyć miejsc pracy, pozostawia poza sferą aktywności ogromną
      rzeszę ludzi. - Ci ludzie - nie pracując - nie tworzą dóbr do podziału, z
      drugiej zaś strony stają się klientami państwowego systemu zabezpieczenia
      społecznego. - Skutkiem tego dramatycznie zwiększa się różnica między
      rosnącymi wydatkami socjalnymi a malejącymi możliwościami ich sfinansowania. -
      Wzrasta przeto deficyt, powiększa się dług, rosną koszty jego obsługi, znów
      rośnie deficyt...

      To nie jest deficyt, to rezultat - pozwolę sobie skorzystać z Kisielowej
      diagnozy kryzysu gospodarczego w PRL. Mechaniczne cięcie wydatków socjalnych -
      jeśli byłoby w ogóle politycznie możliwe - to leczenie objawowe. Nic nie da.
      Niewiele zmieni dopóty, dopóki renta czy przedwczesna emerytura będą
      alternatywą dla statusu bezrobotnego. Przerwać błędne koło można w jeden tylko
      sposób: radykalnie obniżając pozapłacowe koszty pracy i likwidując narosłe
      przez lata przepisy ograniczające swobody gospodarcze. W polskim
      społeczeństwie tkwi ogromny niewykorzystany potencjał. Trzeba go wreszcie
      uwolnić.

      Autor jest ekspertem Centrum im. Adama Smitha
      • lastboyscout Re: Panowie Liberałowie ruszcie głowami ! 13.02.05, 18:07
        Tak Pan Dzierżawski dobrze mówi!

        Może nie na wprost ale dociera do sedna tematu: ZMIANY PRAWA.

        Kolejnośc zawsze MUSI byc taka:
        1. tworzymy pomysł na nasze życie - ideologia
        2. zapisujemy zasady, według, których zrealizujemy ten pomysł -zapisy prawne
        3. zobowiązujemy się zralizować nasz pomysł na życie zgodnie z wyznaczonymi
        zasadami - konstytucja
        4. dopuszczamy zmiany zasad (prawa) nawet korygujemy zobowiązania
        (konstytucje).
        *** NIGDY nie podważamy swojego pomysłu na życie (ideologii)...
        ....przynajmniej do czasu porzucenia porzedniej i ZASTĄPIENIA jej następną.

        Powyższe odnosi sie zarówno do państwa, małżeństwa, koleżeństwa czy relacji ze
        swoim Burkiem podwóżowym....

        Było JEDYNYM sukcesem polskiego socjalizmu, że w 1945 roku wypełnił on prawie
        dokładnie (poza bałaganem w stosunkach własności) wszystkie powyższe cztery
        wymagania. Ideologia była oczywiście zła więc to nie mogło zadziałać.

        Po 89 roku CELOWO ominięto wszystkie stopnie powyższego mechanizmu = nie
        stworzono PRAWA . Celowo ponieważ istniała potrzeba przeniesienia części starej
        ideologii (nomenklatura) w nową. NIKT się temu nie sprzeciwił bo WSZYSCY
        chcieli na tym cos UGRAĆ. Powiodło sie więc to o czym pisze Dzierżawski:
        dostali wszyscy (1) kosztem wszystkich (2)ale jako, ze tych
        pierwszych "wszystkich" było wiecej niż drugich "wszystkich" narasta zjawisko
        niekorzystej zmian w gospodarce i polityce.
        Dzierżawski słusznie twierdzi, że jedynym sposobem wyrwania się z tej pętli
        (również zadłużeniowej) jest uprzywilejowanie "wszystkich numer 2" a przy
        jednoczesnym odebraniu przywilejów "wszystkim numer 1"

        Więc ja na to mówię, ŻE TO NIEMOŻLIWE W ISTNIEJĄCYCH UWARUNKOWANIACH PRAWNYCH!

        Dlaczego niemożliwe?! Z bardzo prostej przyczyny o której mówi sam
        Dzierżawski: "wszystkich numer 1" JEST WIĘCEJ niż "wszystkich numer 2"
        więc "wszyscy numer 1" nie mają żadnych szans W PRZEGLOSOWANIU tego w
        jakichkolwiek demokratycznych wyborach !!!!
        Nie uwierzę w żadne samowolne wyrzeczenia skrzywdzonych ludzi, ktorzy w
        obecnych uwarunkowanich politycznych oddają resztki swoich przywilejów!
        Więc dyktatura? Niestety WŁAŚNIE DYKTATURA nieprzypadkowo pojawia się
        historycznie w takich sytuacjach - dlatego też pojawił się Lepper (dyktatura
        to ideologia, prawo, konstytucja jako efekt pomysłu jednego przypadkowego
        najcześciej obłąkanego człowieka i to nie może zadziałać....).

        Istnieje jedyny sposób na wyjście z takiej sytuacji.
        Wykorzystanie obecnej sytuacji a dokładnie energii w niej tkwiącej PRZECIW
        uwarunowaniom pseudoprawnym i pseudoekonomicznych jakie dzisiaj istnieją w
        Polsce. NIKT (poza jednak nieliczną nomenklaturą) w Polsce nie może dzisiaj
        mieć dzisiaj wątpliwości co do potrzeby ostatecznych rozliczeń, ujawnienia
        sytuacji majątkowej (nawet kosztem prawa do zachowania tajemnicy prywatności) i
        konieczności ustalenia zupelnie nowych ram prawnych w gospodarce i polityce.
        Mam na myśli przejęcie w wyborach części "wszystkich numer 1" , którzy
        chroniąc swoje resztki przywilejów (nieuchronnie zanikających) mogę jednak
        zgodzić się na zmianę preferencji wyborczych jeżeli przekona ich konkretnymi
        propozycjami NOWYCH rozwiązań prawnych, nawet na szczeblu konstytucyjnym.
        Zdaje sobie sprawę, że dokładnie właśnie to robi PO, PiS a wcześniej włśnie na
        tym aż tyle ugrała Samoobrona ale oni Iciągle ci sami i to samo) robią to
        absolutnie nieprzekonywująco i nieudolnie.
        Choć kilkakrotnie społeczeństwo totalnie rozczarowało mnie złapaniem się na ten
        lep zmieniający kolor zaraz po wyborach tym razem ODPOWIEDNIO poprowadzona
        Lista Wildsteina, informacje o dewastującym zadłużeniu kraju i braku sukcesu
        Unii Europejskiej może stworzyć inną bazę do zmian tymbardziej, ze na Ukrainie,
        Białorusi, Rosji juz wrze ......
    • bush_w_wodzie umiarkowany optymizm 14.02.05, 00:08
      uwazam za wysoce prawdopodobne ze polska ma juz najgorsze za soba. nie bedzie
      krachu zlotowki. w najlepszym wypadku bedzie spadek o 15% do koszyka walut w
      ciagu 2 lat. w najgorszym - aprecjacja zlotowki o 5-10% w ciagu 2 lat

      inaczej niz vice_versa uwazam obecna aprecjacje zlotowki za pochodna wynikow
      polskich firm raczej niz za skutek manipulacji ksiegowo-propagandowych polskiego
      rzadu. niestety wskutek wysokich stop nbp zastosowanych w celu utrzymania
      niskiej inflacji w otoczeniu wyrownujacych sie z ue cen - zostala istotnie
      obnizona konkurencyjnosc polskich firm kontrybuujacych do pkb: producentow i
      eksporterow (importerzy nie maja praktycznie wkladu do pkb)

      przez ta niepotrzebna aprecjacje zjedzone zostana zyski eksporterow i opoznione
      inwestycje. gospodarka bedzie rosnac wolniej i pozniej uruchomi sie
      samonapedzajacy wzrost gospodarki polegajacy na wzroscie popytu przez spadek
      bezrobocia...

      jednoczesnie ta cholerna aprecjacja umozliwila rzadowi rezygnacje z czesci
      reform fiskalnych bo formalnie dlug to tylko 51% pkb...
      no i bedzie pot krew i lzy. ale nie bedzie krachu

      dlaczego nie bedzie krachu i nie bedzie przekroczenia poziomu dlug/pkb=60%?

      dlatego ze obecnie polska nie zadluza sie zagranica. dowiedzialem sie dzis (co
      mnie ucieszylo ogromnie) 2% deficytu obrotow biezacych jest pokrywane niemal
      calkowicie przez fdi. a poza tym krowe sie doi a nie zarzyna. dlatego zlotowka
      bedzie utrzymywana na tak wysokim poziomie zeby eksport rosl - ale nie za
      szybko... w ten sposob zysk z zainwestowanych przez zagranice kapitalow bedzie
      najwiekszy najbezpieczniejszy i bedzie trwal najdluzej

      acha. w walucie gosci zza oceanu mamy dlugu tylko jakies 8 mld i to z dlugimi
      terminami splaty. a jakby chcieli zamieniac zlotowki na dulary to zanim rozwala
      zlotowke to potrwa... rezerw mamy 37 mld a budzet musi wykupic rocznie papierow
      za jakies 10-15 mld usd... jest zastem czas podczas ktorego deprecjacja zlotowki
      da takiego kopa eksportowi ze budzet bedzie mial nadwyzki hej!

      • bush_w_wodzie ps 14.02.05, 00:24
        ach. z tego wszystkiego zapomnialem o meritum. co robic?

        zgadzam sie z lbs.

        1) prawo
        2) urzednicy
        3) polityka monetarna

        ad 1.

        najbardziej szkodzacym elementem w polsce sa sluzby skarbowe oraz rozne pipy. ci
        ludzie potrafia zniszczycy firme bo nie dostali lapowki. ich odpowiedzialnosc za
        decyzje jest znikoma. zmiany praw apowinny isc w kierunku wiekszego
        zrownowazenia w relacji urzednik skarbowy - przedsiebiorca

        do tej samej kategorii naleza konieczne zmiany w procedurach. chodzi o to zeby
        maksymalnie uprocic i przyspieszyc procedury tworzenia firm. ulatwic rozliczenia
        (np sprawozdania kwartalne zamiast miesieczne w malych firmach) zrezygnowac z
        memorialowego sposobu rozliczania vat. wywalic te cholerne kasy fiskalne od
        fryzjerow i z taksowek. jeszcze raz przyjrzec sie niedawno idiotycznie
        fragmentami znowelizowanemu prawu budowalnemu (odralnianie ciaglosc zabudowy).
        zmusic gminy (przynajmniej wielkomiejskie) do natychmiastowego przyjecia planow
        zabudowy. starac sie obnizyc vat do poziomu niemieckiego. wprowadzic stawke
        obnizona vat w budownictwie mieszkaniowym

        ad 2.

        z roku na rok rosnie armia urzednikow i szybko rosna koszty z nimi zwiazane.
        uwazam ze mozna by sporo zaoszczedzic dokonujac tu ciec. i jakby to dobrze
        wplynelo na morale reszty! moze udaloby sie reszte zmusic do myslenia w duchu:
        petent ma wyjsc z urzedu zadowolony z uslugi ktora oplacil w formie podatku


        ad 3.

        zdaje sobie sprawe ze glownym celem nbp jest jak najszybsze dojscie do euro i w
        zwiazku z tym wlasnie stale mamy zbyt wysokie stopy w stosunku do stop
        optymalnych dla gospodarki w sredniej i krotkiej perspektywie. rozumie to - ale
        panowie - margines 150 punktow to doprawdy za duzo jak na domniemanych
        profesjonalistow!!!
      • lastboyscout Re: umiarkowany optymizm 14.02.05, 04:41
        Polaryzuje się nam towarzystwo i opinie, uwielbiam się rożnic !
        Drużyna gospodarzy w czerwonych koszulkach (to po kolorze partii ...hmmm
        trenerów): Bush_w_wodzie, Robi, Komentator
        Drużyna gości w pasiastych koszulkach z gwiazdeczkami(to symbol wygnańca):
        Przycinek i LastBoyScout.
        A wy Vice_Versa i camille_pissarro zdecydujcie się w końcu po czyjej
        jesteście stronie a jak nie to będziecie tylko dmuchać w gwizdki sędziego!
        • bush_w_wodzie Re: umiarkowany optymizm 14.02.05, 11:01
          lastboyscout napisał(a):

          > Polaryzuje się nam towarzystwo i opinie, uwielbiam się rożnic !

          > Drużyna gospodarzy w czerwonych koszulkach

          bialo-czerwonych lbs jesli laska

          (to po kolorze partii ...hmmm trenerów): Bush_w_wodzie, Robi, Komentator

          > Drużyna gości w pasiastych koszulkach z gwiazdeczkami(to symbol wygnańca):
          > Przycinek i LastBoyScout.

          ja nie wiem czy to druzyna czy raczej kibice druzyny z dwoma trojkatami na piersi

          > A wy Vice_Versa i camille_pissarro zdecydujcie się w końcu po czyjej
          > jesteście stronie a jak nie to będziecie tylko dmuchać w gwizdki sędziego!

          przeciez vice versa jest naszym kapitanem (albo przynajmniej cheerleaderem)
          • lastboyscout Re: umiarkowany optymizm 14.02.05, 20:27
            Uuuuuu ... Bush się w końcu ujawnia jako ... skrajny narodowiec = TO MY stoimy
            po WŁAŚCIWEJ stronie smile

            Hej Bushu, nie rozważałeś może doczekania na końcowy wynik meczu?
            • bush_w_wodzie :)))) 15.02.05, 10:14
              lastboyscout napisał(a):

              > Uuuuuu ... Bush się w końcu ujawnia jako ... skrajny narodowiec = TO MY stoimy
              > po WŁAŚCIWEJ stronie smile

              bardzo mnie to imponuje ze raz bywam kosmopolita a innym razem narodowcem. ale
              niestety przekrecasz moje intencje. mnie sie wydaje ze ty bys nie mial nic
              przeciwko krachowi polski... dla dobra kraju rzecz jasna... ale tego krachu nie
              bedzie smile


              > Hej Bushu, nie rozważałeś może doczekania na końcowy wynik meczu?

              jako zawodnik? toz to bylby horror

              • lastboyscout Re: :)))) 15.02.05, 15:05
                Ha! Jednak się rozumiemy bo już z lekka zadrżałem po twoim ostatnim poście.
                Można widzieć przecież rzeczy inaczej byle zawsze twórczo.
                Tak nie ukrywam ,że jestem zwolennikiem "przymrozków" wybijajcych w pień
                wszelakiego rodzaju polityczne i ekonomiczne robactwo w KAZDYM zresztą
                kraju ....
      • vice_versa Re: umiarkowany optymizm 14.02.05, 09:54
        bush_w_wodzie napisał:
        > inaczej niz vice_versa uwazam obecna aprecjacje zlotowki za pochodna wynikow
        > polskich firm raczej niz za skutek manipulacji ksiegowo-propagandowych
        > polskiego rzadu.

        Zaczynam sie zastanawiac jakie jeszcze zwiazki przyczynowo-skutkowe bush moze
        skonstruowac z moich wypowiedzi. Nigdzie tego co bush mi przypisuje nie
        napisalem. Jesli operacja przewalutowania dlugu do której potrzebna jest
        wspólpraca rzadu i NBPu nazywa sie "manipulacja ksiegowo-propagandowa" to bush
        siega tego stopnia absurdu i ignorancji z którym nie zamierzam polemizowac.

        Bushowi radze kupno mieszkania finansowane z kredytu w USD i poczekanie na
        rozwój wypadków. Moze zrozumiesz jak USD zacznie rosnac czemu warto bylo
        zrobic "manipulacje".Dalej mozesz nie czytac bo zaczynaja sie kalumnie.

        > (importerzy nie maja praktycznie wkladu do pkb)
        Wyrazic nalezy podziw dla dezynwoltury z jaka bush chwali sie niespozytymi
        zasobami ignorancji. To juz wykracza na tyle poza mój zasieg percepcji. To sa
        absurdy zwielokrotnione przez ilosc palców z jakich mozna je wyssac
        (najprawdopodobniej w ilosci sztuk 20). NIKT nie posiada takich danych.

        >niestety wskutek wysokich stop nbp zastosowanych w celu utrzymania
        > niskiej inflacji w otoczeniu wyrownujacych sie z ue cen - zostala istotnie
        > obnizona konkurencyjnosc polskich firm kontrybuujacych do pkb

        Niestety bez tych stóp rentownosc budzetu by spadla, a stopien narazenia na
        zagrozenia zewnetrzne nasilil, co spowodowaloby wzrost ryzyka podnoszenia
        podatków i pozostalych obciazen fiskalnych.

        > ta cholerna aprecjacja umozliwila rzadowi rezygnacje z czesci
        > reform fiskalnych bo formalnie dlug to tylko 51% pkb...
        >nie bedzie przekroczenia poziomu dlug/pkb=60%

        > no i bedzie pot krew i lzy. ale nie bedzie krachu
        To sie bush zdecyduj. Nie mozna miec ciasteczka i zjesc ciasteczka!
        Albo rybka albo pipka.

        > 2% deficytu obrotow biezacych jest pokrywane niemal
        > calkowicie przez fdi. a poza tym krowe sie doi a nie zarzyna. dlatego zlotowka
        > bedzie utrzymywana na tak wysokim poziomie zeby eksport rosl - ale nie za
        > szybko... w ten sposob zysk z zainwestowanych przez zagranice kapitalow
        > bedzie najwiekszy najbezpieczniejszy i bedzie trwal najdluzej

        OK. To sie zgadza. Jednak przekroczenie 60% nastapi tak czy siak, bo wiekszy
        dlug MOZE oznaczac wieksza atrakcyjnosc i wiarygodnosc gospodarki. Wynika to z
        oczywistego faktu ze wraz z globalnym wzrostem rentownosci na calym swiecie
        kazde panstwo jest w stanie udzwignac coraz wiecej dlugu a jednoczesnie kredyt
        staje sie coraz powszechniejszy i bardziej dostepny, powodujac ze osoby
        rentowne i kreatywne maja coraz wieksza szanse na sukces. Ja wiem ze mozna dac
        przyklad Bangladeszu, tylko ja NIE PISZE ze ZAWSZE tylko ze MOZE. A moze, bo to
        zalezy od reform takze tych które juz zostaly przeprowadzone bo pozytywne ich
        skutki sie kumuluja, oraz rentownosci wydatków. Wiec dlug rosnie równiez WRAZ z
        rozwojem, a nie jest tylko i wylacznie swiadectwem NIEDOROZWOJU, jak niektórzy
        chcieliby go widziec. Rozmiar dlugu W OGÓLE NIC NIE MÓWI o tym NA CO sa
        przeznaczane wydatki i czy podnosza RENTOWNOSC SYSTEMU czy obnizaja!!! Nie wiem
        jak TAK PROSTE RZECZY moga sie odbijac o nieprzenikniony mur fanatycznego
        pesymizmu, który z liberalizmem gospodarczym nie ma NIC wspólnego!
        Po prostu jestesmy skazani na sukces.

        w walucie gosci zza oceanu mamy dlugu tylko jakies 8 mld i to z dlugimi
        > terminami splaty. a jakby chcieli zamieniac zlotowki na dulary to zanim
        > rozwalazlotowke to potrwa... rezerw mamy 37 mld a budzet musi wykupic rocznie
        > papierowza jakies 10-15 mld usd... jest zastem czas podczas ktorego
        > deprecjacja zlotowkida takiego kopa eksportowi ze budzet bedzie mial nadwyzki
        hej!

        Tak, tyle ze przewalutowujemy równiez dlug w Euro, bo Euro takze wzrosnie wobec
        naszej waluty, mniej niz USD ale równiez wzrosnie!!! Wiec 600mld dlugu w Euro z
        2000r równiez oplaca sie przewalutowywac! Tyle ze dlug oplaca sie miec w
        calosci nominowany w walucie krajowej bo kazda zlotówka wyemitowana w papierach
        skarbowych obniza wartosc zlotówki, powodujac jej deprecjacje!!!
        • bush_w_wodzie Re: umiarkowany optymizm 14.02.05, 10:54
          vice_versa napisał:

          > bush_w_wodzie napisał:
          > > inaczej niz vice_versa uwazam obecna aprecjacje zlotowki za pochodna wyni
          > kow
          > > polskich firm raczej niz za skutek manipulacji ksiegowo-propagandowych
          > > polskiego rzadu.
          >
          > Zaczynam sie zastanawiac jakie jeszcze zwiazki przyczynowo-skutkowe bush moze
          > skonstruowac z moich wypowiedzi. Nigdzie tego co bush mi przypisuje nie
          > napisalem. Jesli operacja przewalutowania dlugu do której potrzebna jest
          > wspólpraca rzadu i NBPu nazywa sie "manipulacja ksiegowo-propagandowa" to bush
          > siega tego stopnia absurdu i ignorancji z którym nie zamierzam polemizowac.

          `przewalutowywanie dlugu' to efektywnie kupno walut za pozyczone zlotowki. to
          powinno dzialac dokladnie w przeciwna strone. w dodatku z tego co mozna wyczytac
          w minfin skala przewalutowania jest mniej wiecej stala w czasie ostatnich paru
          lat a teraz wrecz maleje. moze takze dlatego zloty sie umacnia?

          dla mnie `wspolpracujac na rzecz umacniania zlotowki' rzad zmierzal do poprawy
          wskaznika ksiegowego dlug/pkb na koniec roku wskutek zmiany kurswo walut w celu
          skonstruowania latwego budzetu. stalo sie to mozliwe dzieki swietnym wynikom
          polskiego eksportu i naplywowi netto funduzy z ue

          >
          > Bushowi radze kupno mieszkania finansowane z kredytu w USD i poczekanie na
          > rozwój wypadków. Moze zrozumiesz jak USD zacznie rosnac czemu warto bylo
          > zrobic "manipulacje".

          alez ja rozumiem - tylko ze budzet nie przewalutowuje! nie mozna tego wyczytac z
          danych ani z trendu eurozloty! budzet sie cieszy bo mu sie dlug zagraniczny
          chwilowo zdeprecjonowal!


          > Dalej mozesz nie czytac bo zaczynaja sie kalumnie.
          >
          > > (importerzy nie maja praktycznie wkladu do pkb)

          > Wyrazic nalezy podziw dla dezynwoltury z jaka bush chwali sie niespozytymi
          > zasobami ignorancji. To juz wykracza na tyle poza mój zasieg percepcji. To sa
          > absurdy zwielokrotnione przez ilosc palców z jakich mozna je wyssac
          > (najprawdopodobniej w ilosci sztuk 20). NIKT nie posiada takich danych.
          >

          tu masz racje. skrot myslowy byl stanowczo zbyt duzy i wyszla kalumnia smile.
          co prawda import nie jest elementem pkb ale dziala deflacjogennie i ma jakis tam
          efekt mnoznikowy wiec cos tam moze wnosi do pkb. oczywiscie duuuuzo mniej niz do
          zagregowanej konsumpcji ale cos tam moze wnosi. moze wnosic nawet na minus jesli
          mnoznik jest mniejszy od jedynki


          > >niestety wskutek wysokich stop nbp zastosowanych w celu utrzymania
          > > niskiej inflacji w otoczeniu wyrownujacych sie z ue cen - zostala istotni
          > e
          > > obnizona konkurencyjnosc polskich firm kontrybuujacych do pkb
          >
          > Niestety bez tych stóp rentownosc budzetu by spadla,

          niekoniecznie bo roslaby szybciej baza podatkowa

          > a stopien narazenia na zagrozenia zewnetrzne nasilil,

          nie. wlasnie teraz sa najlepsze warunki do gry na szybki spadek zlotowki. jesli
          zl spadnie odpowiednio szybko to nastepny budzet bedzie pisany w warunkach
          dlug/pkb 55% co oznacza polityczne jaja. no i mamy szach. polakomilismy sie na
          pionka w zamian za pogorszenie pozycji

          > co spowodowaloby wzrost ryzyka podnoszenia
          > podatków i pozostalych obciazen fiskalnych.

          koszta w euro i tak rosna. jak sie nie ruszysz to plecy z tylu


          >
          > > ta cholerna aprecjacja umozliwila rzadowi rezygnacje z czesci
          > > reform fiskalnych bo formalnie dlug to tylko 51% pkb...
          > >nie bedzie przekroczenia poziomu dlug/pkb=60%
          >
          > > no i bedzie pot krew i lzy. ale nie bedzie krachu

          > To sie bush zdecyduj. Nie mozna miec ciasteczka i zjesc ciasteczka!
          > Albo rybka albo pipka.

          nie rozumiesz. uwazam ze bez aprecjacji takze nie byloby krachu ale byloby latwiej

          >
          > > 2% deficytu obrotow biezacych jest pokrywane niemal
          > > calkowicie przez fdi. a poza tym krowe sie doi a nie zarzyna. dlatego zlo
          > towka
          > > bedzie utrzymywana na tak wysokim poziomie zeby eksport rosl - ale nie za
          > > szybko... w ten sposob zysk z zainwestowanych przez zagranice kapitalow
          > > bedzie najwiekszy najbezpieczniejszy i bedzie trwal najdluzej
          >
          > OK. To sie zgadza.

          ach. wiec sa wreszcie te kalumnie wink

          > Jednak przekroczenie 60% nastapi tak czy siak, bo wiekszy
          > dlug MOZE oznaczac wieksza atrakcyjnosc i wiarygodnosc gospodarki.

          nie nastapi. nie tym razem. nadrzednym celem nbp-u jest przyjecie euro

          > Wynika to z
          > oczywistego faktu ze wraz z globalnym wzrostem rentownosci na calym swiecie
          > kazde panstwo jest w stanie udzwignac coraz wiecej dlugu a jednoczesnie kredyt
          > staje sie coraz powszechniejszy i bardziej dostepny, powodujac ze osoby
          > rentowne i kreatywne maja coraz wieksza szanse na sukces.

          to jest powojenna tendencja - ale - w ramach jednego cyklu panstwa zadluzaja sie
          w czasie recesji i redukuja dlug/pkb w czasie rozwoju. o troche mniej niz sie
          zadluzyly. pl jest bardzo zadluzona jak na panstwo na tym etapie rozwoju (mniej
          wiecej tak jak usa jesli wliczyc w amerykanski dlug naleznosci wobec emerytow) i
          przezywa teraz czas ekspansji. nalezy redukowac dlug bo ... argentyna przy
          nastepnej recesji

          > ja wiem ze mozna podac przyklad Bangladeszu

          nie. japonii wloch belgii usa i zjednoczonego krolestwa

          >
          > zalezy od reform takze tych które juz zostaly przeprowadzone bo pozytywne ich
          > skutki sie kumuluja, oraz rentownosci wydatków. Wiec dlug rosnie równiez
          > WRAZ z rozwojem, a nie jest tylko i wylacznie swiadectwem NIEDOROZWOJU,
          > jak niektórzy chcieliby go widziec.

          nie obraz sie ale to samo mowil gierek. i tez mial racje w zasadzie.

          > Rozmiar dlugu W OGÓLE NIC NIE MÓWI o tym NA CO sa
          > przeznaczane wydatki i czy podnosza RENTOWNOSC SYSTEMU czy obnizaja!!!


          mozna przyjac bez zbytniego ryzyka ze polski budzet zwiekszajac w ciagu 3 lat
          dlug o te 200 mld zl nie wydal go rentownie

          > Nie wiem
          >
          > jak TAK PROSTE RZECZY moga sie odbijac o nieprzenikniony mur fanatycznego
          > pesymizmu, który z liberalizmem gospodarczym nie ma NIC wspólnego!

          jestem umiarkowqanym optymista i dlatego uwazam ze dlug publiczny polski w
          stosunku do pkb spadnie w czasie najblizszych 5 lat. pytanie czy spadnie
          wystarczajaco

          > Po prostu jestesmy skazani na sukces.

          nie sformulowalbym tego tak - ale tez uwazam ze bedzie lepiej

          >
          > w walucie gosci zza oceanu mamy dlugu tylko jakies 8 mld i to z dlugimi
          > > terminami splaty. a jakby chcieli zamieniac zlotowki na dulary to zanim
          > > rozwalazlotowke to potrwa... rezerw mamy 37 mld a budzet musi wykupic roc
          > znie
          > > papierowza jakies 10-15 mld usd... jest zastem czas podczas ktorego
          > > deprecjacja zlotowkida takiego kopa eksportowi ze budzet bedzie mial nadw
          > yzki
          > hej!
          >
          > Tak, tyle ze przewalutowujemy równiez dlug w Euro, bo Euro takze wzrosnie wobec
          >
          > naszej waluty, mniej niz USD ale równiez wzrosnie!!!

          niestety nie ma na to dowodow ze chcemy/mozemy cos wiecej przewalutowac. uwazam
          tez ze pewien niewielki procent kredytu w euro warto miec przy naszej strukturze
          handlu zagranicznego


          > Wiec 600mld dlugu w Euro z
          >
          > 2000r równiez oplaca sie przewalutowywac!

          ???

          obecnie dlug publiczny to cos okolo 450 mld zl z czego dlug w euro to jakies 17
          mld euro

          > Tyle ze dlug oplaca sie miec w calosci nominowany w walucie krajowej
          > bo kazda zlotówka wyemitowana w papierach skarbowych obniza wartosc
          > zlotówki, powodujac jej deprecjacje!!!
          >

          tylko ze waluta moze tez gwaltownie aprecjonowac i wtedy dobrze jest miec
          niewielka czesc kredytu w euro jako bufor
          • vice_versa Optymizm spowodowany... wlasnie, czym? 14.02.05, 13:41
            > `przewalutowywanie dlugu' to efektywnie kupno walut za pozyczone zlotowki. to
            > powinno dzialac dokladnie w przeciwna strone. w dodatku z tego co mozna
            > wyczytacw minfin skala przewalutowania jest mniej wiecej stala w czasie
            > ostatnich parulat a teraz wrecz maleje.

            Taaaak???? Kupno walut za pozyczone PLN, tak??? I tobie sie wydaje ze to sie
            odbywa na rynku walutowym, tak Bush? Rzad kupuje waluty od NBPu na rynku walut?
            Ufff...
            Bush jesli tylko tyle zrozumiales, to przynajmniej sie na mnie nie powoluj.

            Pisze: panstwa o bardziej zaawansowanym kapitalizmie maja mniej dlugu
            dnominowanego w walutach obcych.Czemu? Bo wtedy mniej sa wystawione na cyrki
            walutowe Wujka Sama. Dluzsze sa bowiem okresy umacniania walut przez Wujki i
            Ciocie, niz deprecjacji. Skutek jest taki ze w okresie umacniania walut
            zagranicznych calosc impetu lokalnych falszerzy idzie w deprecjacje ich
            wlasnego dlugu. I o to chodzi.
            Celem rzadu jest wykup zadluzenia zagranicznego denominowanego w walucie obcej
            na rzecz papierów denominowanych w PLN. Suma dlugu sie nie zmieni, ale ryzyko
            zmian walutowych przejdzie na nabywców papierów wartosciowych. Nad wlasna
            waluta rzad panuje, bo wie ile drukuje pieniadza i ile wypuszcza papierów
            skarbowych.Do tego potrzeba wysokich stóp procentowych. Zaden "wykup walut", bo
            waluty same naplywaja i wcale nie trzeba ich kupowac! Juz predzej "umorzenie
            zlotówek" wyemitowanych pod skupowane przez NBP waluty. Tylko te zlotówki musza
            z powrotem do NBPu trafic, a nie zostac wydane, na tym polega wspólpraca.

            >moze takze dlatego zloty sie umacnia?

            Zloty umacnia sie bo Wujek Sam drukuje. Wiec inwestorzy przenosza sie tam,
            gdzie deprecjacja postepuje wolniej. I ze zródlo umacniania sie zlotówki lezy
            poza Polska. I ze to samo mówi Filar. Powoli bush mam wrazenie ze zanika u
            Ciebie zdolnosc nie tylko rozumienia ale i czytania. To nie jest irytujace, ze
            przypisujesz mi takie uwagi. To jest rozpaczliwe.

            > dla mnie `wspolpracujac na rzecz umacniania zlotowki' rzad zmierzal do poprawy
            > wskaznika ksiegowego dlug/pkb na koniec roku wskutek zmiany kurswo walut w
            > celuskonstruowania latwego budzetu. stalo sie to mozliwe dzieki swietnym
            > wynikompolskiego eksportu i naplywowi netto funduzy z ue

            To jest klasyczna dziennikarsko-polityczna papka. W dodatku za glówny cel i
            motyw dzialan rzadu stawiasz sobie OSZUSTWO. I to po prostu glupie i zamyka
            dyskusje. Ty bush sobie chcesz dalej w swojej bezsilnym rozgoryczeniu na rzad
            biadolic i wyrzekac zamiast starac sie zrozumiec co sie dzieje. To prawda ze to
            zmniejsza relacje dlug/PKB. Tylko to tez przenosi RYZYKO zmiany kursu na
            inwestorów w te papiery, i równiez za to przeniesienie RYZYKA trzeba placic w
            formie wysokich odsetek.

            Wspólpraca zas polega na tym ze jedni trzymja wysoko stopy, a drudzy-MSP
            dukujac papiery nie przeznacza wszystkiego na biezace wydatki. To w rzadzie
            powstaja nadwyzki na wykup dlugu, które trzeba z powrotem przetransferowac do
            NBPu, umozliwiajac NBP rozwiazywanie rezerw i operacje wykupu dlugu na rynkach
            zewnetrznych. Jak rzad sie z NBPem nie zgadza to wydaje wszystko jak leci,
            wszystko co zgarnie z emisji a potem sie domaga rozwiazania rezerw, które
            nastapic nie moze bo by spowodowalo inflacje.

            > alez ja rozumiem - tylko ze budzet nie przewalutowuje! nie mozna tego
            > wyczytac zdanych ani z trendu eurozloty! budzet sie cieszy bo mu sie dlug
            > zagranicznychwilowo zdeprecjonowal!

            O tym, ze tego nie mozna wyczytac to sam pisalem. Trend PLN/Eur nie ma tu NIC
            do rzeczy, bo jest prostym odbiciem faktu ILE KTO DRUKUJE papierów, a skoro
            drukowanie liczy sie w % PKB to jest oczywiste ze szybciej falszowac beda
            budzety europejskie, trudno wiec zeby sie to nie przelozylo na kurs, trend
            PLN/Eur nie jest zalezny od operacji przewalutowania!!! Operacje
            przewalutowania mozna robic DZIEKI temu trendowi i mozna jej pomagac badz
            szkodzic stopami procentowymi. Jesli jednak wyznaje sie wiare ze stopy dotycza
            inflacji to z wiara nie mozna polemizowac. Bo tak jest zapisane w Konstytucji...
            Ha, ha, ha... Tyle mozna rzec.

            O PKB. Bush Ty uwazasz ze PKB to jest wskaznik. Ja ze wskaznikami nie dyskutuje
            bo sie na nich nie znam. Oczywiscie ze moge siegnac po definicje... tylko po co?
            Wiec: jesli import przynosi zysk i/albo importerzy oplacaja podatki to ZAWSZE,
            ZAWSZE, ZAWSZE importer przyczynia sie do wzrostu PKB, niezaleznie od
            metodologii obliczania. Bo jest rentowny.

            > nie. wlasnie teraz sa najlepsze warunki do gry na szybki spadek zlotowki.
            >jesli zl spadnie odpowiednio szybko to nastepny budzet bedzie pisany w
            > warunkachdlug/pkb 55% co oznacza polityczne jaja. no i mamy szach.
            > polakomilismy sie napionka w zamian za pogorszenie pozycji

            Alez te gre prowadzi PANSTWO (a scislej to panstwo gra w rytmie który narzucaja
            inne panstwa) i ono ja wygrywa, bo ono ustala warunki gry. Nie so
            called "spekulanci"! Co wiecej bush ja juz zupelnie nie wiem o czym gaworzymy,
            skoro jeszcze niedawno tlumaczyles ze przekroczenia norm ostroznosciowych NIE
            BEDZIE. Teraz czytam juz ze bedzie... Szybki spadek zlotówki BEDZIE I TAK.
            Tylko jego przyczyny leza daaaaaleko poza granicami naszego kraju. A Ty
            patrzysz na te mala piaskownice, widzisz, ze coraz wiecej piasku naplywa, wiesz
            ze piasek naplywa bo tam teraz szaleje burza piaskowa, wiesz, ze im wiecej
            piasku tym latwiej mozna go wywiezc furgonetka, ale nie sadzisz ze to dlatego
            ze idzie burza piaskowa i kazdy normalny przed burza ucieka, tylko uwazasz ze
            to dozorca piaskownicy zle pilnuje piasku... A oskarzanie dozorcy jest
            absurdalne, bo wlasnie sie przed przyszla burza zabezpiecza, a ze robi to na
            koszt inwestorów to nie moze im tych danych w publikacjach przedstawiac, bo
            zaczna zwiewac juz teraz, no nie?

            Naprawde uwazam ze mozna tej gry nie rozumiec, ale ona jest do zrozumienia,
            nawet w warunkach niewystarczajacych danych. Trzeba tylko zrezygnowac z teorii
            spiskowej rzadu i RPP. Wystarczy pytac czemu sie cos dzieje, skoro uwaza sie ze
            powinno byc inaczej, bo zarzucanie indolencji to powazny zarzut który trzeba
            umiec udowodnic, a zazwyczaj stanowi wynik dziennikarskiej publicystyki, bedac
            przykrywka dla ignorancji.

            > nie rozumiesz. uwazam ze bez aprecjacji takze nie byloby krachu ale byloby
            > latwiej
            Aprecjacja MUSIALA BYC (a scislej nadal MUSI) wiec gdybanie nie ma sensu.
            Aprecjacja nie wynika z dzialan rzadu! A przynajmniej nie tego rzadu. Stopy
            procentowe maja bardzo krótkotrwaly wplyw na kurs i nie powoduja zmiany
            trendu. Aprecjacja wynika z takich dzialan innego rzadu które powoduja
            ucieczke piasku z tamtej piaskownicy, a tamta piaskownica jest o wieeeeeele
            wieksza. Nasze stopy nie sa w stanie zmniejszyc zagrozenia nadejscia burzy
            piaskowej.Sa za to w stanie oslabic tempo zabezpieczania dlugu i PRZYSZLYCH
            kosztów obslugi zadluzenia, przerzucajac ryzyko na pozostale podmioty bawiace
            sie w piaskownicy. Równiez eksporterów, tak!

            > mozna przyjac bez zbytniego ryzyka ze polski budzet zwiekszajac w ciagu 3 lat
            > dlug o te 200 mld zl nie wydal go rentownie

            Nigdzie nie pisalem o 3 latach!!! Pisalem o ostatnim roku.

            > > Po prostu jestesmy skazani na sukces.
            > nie sformulowalbym tego tak - ale tez uwazam ze bedzie lepiej

            Jakim cudem, skoro wydajemy nierentownie? Jak moze byc lepiej? Najpierw trzeba
            inwestowac aby bylo lepiej. Ja nie wiem czy bedzie lepiej czy nie. W zasadzie
            jestem przekonany ze dla niektórych bedzie gorzej, bo jak widac kwestia burzy
            piaskowej sprawia klopoty. A tornado przyjdzie i zmiecie. I kryzys finansów
            publicznych tez bedzie, tylko dzieki Millerowi, Kolodce, nie Gronickiemu. I to
            jest fantastyczne bo moze da sie wreszcie przeprowadzic wbrew politykom kilka
            rozsadnych rzeczy.
            Sukces i rozwój nigdy nie zachodza liniowo.

            W najsmielszych marzeniach bym ni
            • vice_versa Re: Optymizm spowodowany... wlasnie, czym? 14.02.05, 13:52
              Jesli mamy 450 mld Euro to znaczy ze kupilismy twarde w 2000 a juz splacilismy
              150+odsetki. Mielismy tez inne dlugi nominowane w Euro, wiec albo wykup, albo
              przewalutowanie.

              Mysle ze ten watek zupelnie czego innego dotyczyl. Sorry LBS, zapowiadalo sie
              tak ciekawie...Koncze drukowac w tym watku.
            • bush_w_wodzie Re: Optymizm spowodowany... wlasnie, czym? 17.02.05, 15:36
              gratuluje ci vice versa. aktywa netto nbp wzrosly w styczniu o 4 mld euro to
              jest o 10%. jednoczesnie spadla podaz pieniadza m3 (co jest normalnym zjawiskiem
              w styczniu). to oznacza ze nbp kapital pcha sie drzwiami i oknami a nbp kopcuje
              waluty ktore moga zostac uzyte do splaty dlugu pod zastaw rzadowych obligacji

              oczywiscie mozna popatrzyc na to i od drugiej strony. szybki i
              niezneutralizowany przez bank centralny naplyw kapitalu doprowadzilby do
              inflacji (zanim nie wygenerowalby wiekszego deficytu handlowego). dlatego bank
              trzyma wysokie stopy. to oznacza niestety dodatkowe przyciaganie kapitalu i
              dodatkowa aprecjacje zlotowki szkodzaca firmom (np depozyty firm szybko spadaja)

              fundamentalna czynniki sprzyjajace aprecjacji to szybka poprawa polskiego
              bilansu handlowego szybko rosnaca wydajnosc pracy i - w sumie nieco zaskakujaca
              mocna i pozytywna odpowiedz polskiej gospodarki na przewidywany szok akcesyjny

              latwo zauwazyc ze te czynniki poprawiaja pozycje budzetu niezaleznie od wybranej
              taktyki wplywania na kurs waluty. sa to takze czynniki stymulujace poprawe
              sytuacji makro polski w dlugiej perspektywie czasowej. tymczasem korzystny wplyw
              aprecjacji na poziom dlugu jest efektem krotkotrwalym i neutralizowanym przez
              wolniejszy wzrost bazy podatkowe. w dodatku dlug w zlotowkach jest wyzej
              oprocentowany niz dlug w euro czy usd i zyski z ewnetualnego przewalutowania
              bylyby jedynie wtedy gdyby zlotowka znaczaco oslabla

              ocena rzadu i nbp. zgadzam sie - moj stosunek do tych instytucji jest cyniczny.
              uwazam ze dla wszystkich wlasciwie politykow dorazne cele polityczne sa
              przynajmniej rownie istotne jak cele statutowe. gronicki i belka nie chcieli
              przekroczyc drugiego progu ostroznosciowego (55%). dlatego modlili sie w lecie o
              aprecjacje waluty. no a jak ktos stoi pod sciana to sie spelnia jego prosbe
              jedynie za suta gratyfikacje. no wiec ktos niezle zarobil pomagajac naszym
              dzielnym chlopcom z big banku. nbp natomiast nie ukrywa ze calkowicie
              podporzadkowuje swoja polityke dazeniu do szybkiego przyjecia euro. to zas
              oznacza zbijanie inflacji. wypowiedzi czlonkow rpp ktorzy zawsze przestrzeliwuja
              inflacje i zawsze podaje zawyzone projekcje inflacyjne (ze zanmiennym
              wyjatkiem skutkow akcesji) moga swiadczyc o jednej z mozliwosci

              1. asymetria strachu. oni wyolbrzymiaja zagrozenia inflacyjne a skutki
              gospodarcze ostrej polityki monetarnej ich nie interesuja. czyli skupianie sie
              na swoim wycinku rzeczywistosci - i stad bledy w ocenie

              2. swiadoma (lub wpojona) propaganda bedaca zaslona dla transferu srodkow z
              budzetu do sektora bankowego (ci ktorzy wiedza ze prognozy inflacji i stopy sa
              zawyzone maja z tego spora premie zwielokrotniona wplywem stop inflacji na kurs
              walutowy). oczywiscie mozna znalezc tu ideologiczna podkladke. taka gra powoduje
              koniecznosc racjonalizacji budzetu i przekazuje pieniadze nierentownych (czyli
              podatnikow hle hle) rentownym czyli bankom

              nie podejrzewam zreszta ekonomistow z rpp o swiadome oszustwo. podejrzewam tylko
              ze do rpp selekcjonuje sie ludzi o odpowiednich pogladach i sympatiach. to w
              zupelnosci wystarczy
    • robisc zgadzam sie, ale... 14.02.05, 19:48
      takie postulaty sa w tym kraju, szczegolnie po wejsciu do etatystycznej UE,
      nierealne. Pozostaje kreowanie popytu zagranicznego na nasze towary i praca po
      kilknascie godzin dziennie za psie pieniadze.

      Przeczytane

      Po 15 latach transformacji już czas zaprzestać opierania rozwoju gospodarczego
      na taniej sile roboczej, niskich płacach i słabej walucie. To dobra recepta dla
      krajów Trzeciego Świata, a nie dla Unii Europejskiej. Nie w ten sposób
      powinniśmy konkurować z Chinami sztucznie zaniżającymi kurs juana i koszty
      robocizny czy ze Słowakami gotowymi dopłacać do inwestycji zagranicznych. Trzeba
      stworzyć warunki, by wzrost wydajności pracy przewyższał wzrost płac i redukować
      koszty pozapłacowe, w tym podatki, a nie kombinować z budowaniem silnej
      gospodarki na słabej walucie.

      Janusz A. Majcherek, publicysta, w komentarzu pt. "Impet złotówki" (PS)

      dzis.dziennik.krakow.pl/test/?Kraj/m4/m4.html
      • przycinek.usa Re: zgadzam sie, ale... 15.02.05, 06:33
        szczerze mowiac chetnie przeczytalbym ten artykul, ale nie zalezy mi do tego
        stopnia, zeby wpisywac jakies hasla i kody.

        Badz prosze uprzejmy na drugi raz wklajac caly artykul jezeli zrodlem jest
        dziennik lub inne pismo z dynamicznie generowanymi stronami.

        Chyba nie sprawi ci to az takiej trudnosci?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka