Dodaj do ulubionych

Unia ma problem. Przez Amerykę.

23.03.09, 21:40
W miniony piątek, 20 marca 2009, Unia przyjęła "European Economic Recovery
Plan", który przewiduje inwestycje na sumę 5 mld EUR.
Cała lista inwestycji jest na przykład tu:
register.consilium.europa.eu/pdf/pl/09/st07/st07848-re01.pl09.pdf
Na stronie 7, w tabelce C są projekty związane z wychwytywaniem i składowaniem
dwutlenku węgla, łącznie na 1,05 mld EUR. Wszystko po to, żeby zapobiec
globalnemu ociepleniu i przy okazji ekonomię europejską nieco rozruszać.

I tu jest problem, bo oto Amerykanie (a dokładniej sławni "Amerykańscy
naukowcy") ogłosili oto koniec globalnego ocieplenia:
wiadomosci.onet.pl/1939257,12,item.html
worldnetdaily.com/index.php?fa=PAGE.view&pageId=92557
I co teraz?
Obserwuj wątek
    • robisc Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 23.03.09, 21:44
      zmienia zdanie kiedy huragany jeszcze klka razy spustosza Floryde, a pare innych
      miast podzieli los Nowego Orleanu
      • szczurek.polny Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 23.03.09, 22:14
        Kiedy właśnie:
        "A new study by Florida State University researcher Ryan Maue shows worldwide
        cyclone activity – typhoons, as well as hurricanes – has reached at least a
        30-year low."
        www.coaps.fsu.edu/~maue/tropical/
        Ja sobie żartuję, ale ten sympatyczny pan Ryan psuje całą "waluację rynków i
        przyspieszenie powstawania wirtualnego GDP, zestrukturalizowanego instrumentami
        pochodnymi dającymi większą dźwignię". To się może naprawdę źle skończyć!
        • vice_versa Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 23.03.09, 23:42
          > ten sympatyczny pan Ryan psuje całą "waluację rynków i
          > przyspieszenie powstawania wirtualnego GDP, zestrukturalizowanego
          > instrumentami pochodnymi dającymi większą dźwignię".

          Ależ oczywiście... tylko on nie ma nic do gadania. Poza tym
          20letniej indoktrynacji kilku gości nie przekreśli.

          Instrument pierwotny-klimat/CO2-oderwie się od instrumentu
          pochodnego-praw do emisji CO2, to nie zmiany temperatur czy spadek
          masy lodowców będzie przedmiotem obrotu na giełdach tylko prawo do
          emisji CO2. Rządy będą udzielać kwot emisyjnych zupełnie niezależnie
          od zmian klimatycznych i aktywności słońca, czyli podaż będzie
          czysto uznaniowa, a realne emisje i tak będą wzrastać.

          Fikcja naukowa utrzymuje się tylko dzięki państwowym pieniądzom i
          będzie jeszcze jakiś czas obowiązywała jako oficjalny straszak.
          Rynki w zasadzie już są zorganizowane, żadni naukowi kontestatorzy
          oficjalnych teorii nic nie zmienią, a z tym co się będzie działo z
          klimatem nie będą miały nic wspólnego.
          Coraz więcej naukowców będzie tę oficjalną doktrynę kwestionować.
          Już od dawna niektórzy naukowcy twierdzą, że CO2 stanowi bloker dla
          promieniowania słonecznego, a co za tym idzie OCHŁADZA Ziemię... A
          obowiązująca doktryna nadal twierdzi, że ocieplenie klimatu jest
          czynnikiem egzogennym, czyli, że ludzie produkują więcej ciepła
          przez spalanie i to skutkuje ociepleniem klimatu.

          Ilość nonsensów jakie zostały "naukowo wyprodukowane" w kwestii
          ocieplenia klimatu kompletnie dyskredytuje całą naukę.

          > To się może naprawdę źle skończyć!

          Dla kogo źle??? Chyba tylko dla podatnika i niektórych
          przedsiębiorstw które za pomocą opłat emisyjnych zostaną
          doprowadzone do upadłości. Powstaną nowe instrumenty spekulacyjne i
          łatwiej będzie wyciskać tych, którzy nie chcą się modernizować.
          A dzięki Chinom czy Indiom globalna emisja i tak wzrośnie, tego
          akurat możemy być pewni.
          • poszi Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 23.03.09, 23:56
            > obowiązująca doktryna nadal twierdzi, że ocieplenie klimatu jest
            > czynnikiem egzogennym, czyli, że ludzie produkują więcej ciepła
            > przez spalanie i to skutkuje ociepleniem klimatu.

            Możesz rozwinąć?
            • llukiz Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 24.03.09, 08:00
              > Możesz rozwinąć?

              Ja ci rozwinę z innej strony.
              1) Bez udziały człowieka na ziemi co pewien okres występują zlodowacenia.
              2) Cały CO2 który uwalniamy do atmosfery już wcześniej kiedyś był w atmosferze,
              a pod ziemią w postaci ropy i węgla znalazł się na skutek bujnego rozwoju
              roślinności któremu sprzyjał właśnie wysoki poziom CO2
              3) Jeden głupi wybuch wulkanu może uwolnić do atmosfery takie ilości CO2 że
              ludzka działalność się chowa. Jednocześnie ilość pyłów która znalazłaby się
              wtedy w atmosferze spowoduje małą epokę lodowcową na skutek zmniejszenia ilości
              promieni słonecznych docierających do powierzchni ziemi.

              Tak więc twierdzenie że człowiek może wpływać na klimat to zwyczajne łgarstwo
              mające za zadanie oskubać idiotów z kasy. (w tym polaków)
              • poszi Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 24.03.09, 08:16
                > Ja ci rozwinę z innej strony.

                Ja chciałem, żeby rozwinął tę "obowiązującą doktrynę":

                "(...)że ludzie produkują więcej ciepła
                przez spalanie i to skutkuje ociepleniem klimatu."
                • vice_versa Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 24.03.09, 11:54
                  Nie widzę powodu żeby Ci wyjaśniać teorię efektu cieplarnianego,
                  poszi. Google nie gryzie, wystarczy poszukać, wszystko masz w sieci
                  od opracowań naukowych po beletrystykę prasową. Odwagi.
                  • poszi Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 24.03.09, 12:54
                    > Nie widzę powodu żeby Ci wyjaśniać teorię efektu cieplarnianego,
                    > poszi. Google nie gryzie, wystarczy poszukać, wszystko masz w sieci
                    > od opracowań naukowych po beletrystykę prasową. Odwagi.

                    Ja nie chcę wyjaśnienia efektu cieplarnianego, chcę tylko wiedzieć, jak mam
                    rozumieć Twoje zdanie. Czy uważasz, że "obowiązująca doktryna" mówi, że za efekt
                    cieplarniany odpowiedzialne jest ciepło powstałe w wyniku spalania paliw
                    kopalnych? Bo ja tak rozumiem Twój zwrot "(...)że ludzie produkują więcej ciepła
                    przez spalanie i to skutkuje ociepleniem klimatu."
                    • vice_versa Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 24.03.09, 15:42
                      Nie rozumiem Twoich intencji, bo na oficjalnych stronach rządowych,
                      europejskich masz wystarczająco dużo informacji, z których możesz
                      czerpać pełnymi garściami co mówi "oficjalna doktryna".
                      Nieszczególnie wierzę w Twoje zapewnienia że chciałbyć tylko
                      wiedzieć jak rozumieć moje zdanie. Mówiąc wprost zupełnie nie
                      wierzę. Z jednego powodu: nie wiem dlaczego akurat to zdanie
                      wywołuje w Tobie taką ciekawość poznawczą świata a mnie w
                      szczególności, a inne zdania już nie...

                      Zapewne Twoja polemiczna natura każe Ci sprowokować mnie do
                      nieścisłości,że np. nie chodzi o efekt spalania, które czym prędzej
                      mi wytkniesz.

                      "Moje zdanie" nie ma tu nic do rzeczy, w sieci jest zatrzęsienie
                      znacznie bardziej miarodajnych informacji których ja siłą rzeczy na
                      forum nie jestem w stanie przedstawić. Nie pretenduję też do roli
                      arbitra czy eksperta klimatycznego.
                      Natomiast zwykły rozsądek, czy jeśli wolisz w kategoriach
                      jungowskich- umysł krytyczny, nakazuje mi daleko posunięty
                      sceptycyzm wobec tworzenia fałszywych związków przyczynowo
                      skutkowych które wg oficjalnej doktryny łączą wzrost CO2 i
                      ocieplenie klimatu z działalnością człowieka. Próby racjonalnej
                      oceny sytuacji klimatycznej i wpływu człowieka, przy ogromnej
                      zmienności klimatu w różnych epokach historycznych, niedostatecznej
                      ilości danych meteo i obserwacji aktywności słonecznej, nie
                      pozwalają na jednoznaczne określenie co jest powodem ocieplenia
                      klimatu. Obowiązująca doktryna mówi natomiast, że wzrost średnich
                      temperatur jest antropogenny, czyli jest wynikiem wpływu człowieka
                      na środowisko, a gazy cieplarniane zapobiegają wydostawaniu się
                      promieniowania podczerwonego z Ziemi.
                      edu.pgi.gov.pl/muzeum/efekt/mechanizm.htm

                      "wzrost stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze wywołany
                      działalnością człowieka może być powodem ocieplenia klimatu na
                      Ziemi."
                      "Dwutlenek węgla jest drugim, istotnym dla efektu cieplarnianego
                      składnikiem atmosfery ziemskiej, chociaż jego udział w tym zjawisku
                      jest o rząd wielkości mniejszy od udziału pary wodnej.
                      Działalność ludzka ma znacznie większy wpływ na jego obecność
                      w atmosferze. Od początku ery przemysłowej zawartość dwutlenku węgla
                      w powietrzu systematycznie wzrasta i przewiduje się,
                      że w 2100 roku będzie go w powietrzu dwa razy więcej niż dziś.
                      Udział w efekcie cieplarnianym mają także metan, podtlenek azotu i
                      freony, które również są uwalniane w różnych procesach
                      przemysłowych. "
                      edu.pgi.gov.pl/muzeum/efekt/gazy_szklarniowe.htm
                      Raport Sterna będący podstawą rozważań IPCC też jest znany:
                      www.hm-treasury.gov.uk/d/Chapter_1_The_Science_of_Climate_Change.pdf
                      www.hm-treasury.gov.uk/stern_review_report.htm
                      Niezależnie czy mówimy o procesie spalania, emisji CO2, freonach w
                      lodówkach i areozolach czy zmniejszeniu powierzchni lasów "oficjalna
                      doktryna" mówi że zasadniczy wpływ na nasz klimat jest egzogenny
                      czyli przyczyną są zjawiska zachodzące na Ziemi, a antropogenny w
                      szczególności. I o to było sensem mojej wypowiedzi, który-
                      naturalnie przypadkiem- uszedł Twojej skrupulatnej uwadze, poszi.
                      Cieszę się, że nie ujdą Twojej uwadze wnioski, zagrożenia i
                      katastrofy jakimi raczy nas raport Sterna.

                      Z pewnością jednak Twoja pasja poznawcza woli ograniczyć rozważania
                      do mojego, z zasady błędnego, jakże uproszczonego i nieadekwatnego
                      zdania, że "ludzie produkują więcej ciepła przez spalanie i to
                      skutkuje ociepleniem klimatu". W samym raporcie Sterna znajdziesz
                      więcej absurdalnych zdań i fatalistycznych prognoz, więc gdybyś tak
                      zechciał rzucić okiem...

                      Masz jeszcze trochę oficjalnej indoktrynacji uprawianej przez
                      polityków, na tacy:
                      www.timetolead.eu/background/
                      www.cop14.gov.pl/
                      Z kolei oficjalna wersja zmian klimatycznych dla nauczycieli wg
                      WSiP, jest nieco bardziej okrojona i jako pierwsze źródło informacji
                      podaje film Gore'a"Inconvinient Truth", tak na wszelki wypadek, żeby
                      było bardziej merytorycznie dla z zasady niedorozwiniętych
                      nauczycieli uczących z zasady niedorozwiniętych uczniów(bardzo
                      przepraszam wszystkich nauczycieli, ale tak Was traktuje WSiP):
                      www.wsip.pl/dla_nauczycieli/przedmioty/geografia/klub/aktualnosci/czy_redukcja_emisji_co2_powstrzyma_ocieplenie_klimatu
                      • poszi Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 24.03.09, 16:14
                        Vice,

                        Chciałem sprawdzić, czy to jest nieścisłość językowa, czy po prostu nie
                        rozumiesz problemu na takiej samej zasadzie, jak ktoś, kto usłyszał coś
                        dziwnego, prosi, żeby powtórzyć, czy się nie przesłyszał. Bo sformułowanie, że
                        za efekt cieplarniany odpowiada ciepło spalania (nawet w jakiejkolwiek części)
                        jest nie tylko błędne, ono jest po prostu kompletnie absurdalne. Jeśli ktoś nie
                        rozumie problemu (a to sugerowałoby przedstawianie tak absurdalnych tez), to nie
                        ma sensu z nim polemizować i cieszę się, że Twoja wiedza na ten temat jest
                        bardziej poprawna niż wynikało z tego feralnego zdania.

                        Jeśli znajdę czas, to odniosę się później do merytorycznej strony wątku.
                        • llukiz Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 25.03.09, 01:50
                          Ja tylko nie wiem skąd u ciebie poszi wzięło się przekonanie, że jak Vice pisze
                          o oficjalnej doktrynie, to uznają ją za zgodną z rzeczywistością? Przecież cały
                          post krytykuje bzdury które podają nam jako oficjalną doktrynę politycy.
                      • herm-es28 Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 26.03.09, 10:37
                        Wpadły mi w ręce ostatnio testy maturalne z geografii. Siostrzenica akurat
                        zdaje. Tam na hasło C02 od razu masz odpowiedź w kluczu globalne ocieplenie. W
                        ogóle nie możesz odpowiadać wbrew kluczowi bo nie dostaniesz punktów. |Dzisiaj
                        przeciętny uczeń nie mający styczności z tematem na hasło CO2 reaguje
                        odpowiedzią globalne ocieplenie. Pamiętam jak 10 lat wstecz zdawałem maturę to
                        już nam o tym mówiono. Później pobieżnie zainteresowałem się tematem na studiach
                        i okazało się, że jest wiele teorii na ten temat. Najbardziej ogólna mówi o tym,
                        że za globalne ocieplenie odpowiedzialna jest ilość pary wodnej w powietrzu. To
                        ilość pary wodnej związana z NATURALNYM i NIEPRZEWIDYWALNYM cyklem kilmatycznym
                        ziemi ma większy wpływ na ocieplenie się klimatu niż CO2, którego w innych
                        historycznych epokach było dużo, duzo więcej.
                        Niesamowicie wku.. mnie goebelsowskie metody nauczania. Teraz juz nawet
                        faszystów nie trzeba, żeby ludziom propagandę wcisnąć. Wystarczy powszechny
                        przymus szkolny standardowy klucz odpowiedzi w państwowym programie nauczania i
                        kłamstwo powtarzane 100 razy staje się prawdą.
          • szczurek.polny Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 24.03.09, 23:10
            Eeee, tam... Rynki, rynki, derywaty...
            A ja sobie myślę, że chodzi o stare dobre strzyżenie owieczek, albo inaczej
            mówiąc kolejny chamski skok na kasę podatników. I w Europie, i w Stanach. Bo i
            tu, i tam rządy koniecznie i natychmiast potrzebują kasy. Olbrzymich ilości
            kasy. Każdej ilości kasy.
            A więc wymyślili, że będą "sprzedawać zezwolenia na emisję CO2", czyli pobierać
            nowy podatek. Jak zwykle dla naszego dobra, tym razem aby nas uchronić przed
            końcem świata.

            W jednym się z tobą zgadzam w 100%. Obiektywne, naukowe istnienie bądź nie
            istnienie globalnego ocieplenia nie tu nic do rzeczy. Chodzi tylko o to, żeby
            P.T. Publiczność jakoś to przyjęła i się nie zbuntowała.

            A że przy okazji cała masa ludków piecze swoje małe pieczenie na tym samym
            wielkim ogniu (fachowcy od derywatów upieką opcje na prawa emisji, goście od
            elektrowni atomowych swoją działkę, ci którzy konstruują i budują systemy
            podziemnego składowania CO2 też coś tu mają, o "naukowcach" i różnych grantach
            dla nich również nie wolno zapominać, no i oczywiście nasi ukochani politycy
            mogą się czymś wykazać) - cóż, takie życie.
          • sendivigius Swiat ma problem, przez kapitalizm 25.03.09, 02:30
            V_V, ty nic nie rozumiesz jak dziala rzad kapitalistyczno-
            burzuazyjny.

            Gdy nagle sie okaze ze zamiast globalnego ocieplenia jest globalne
            ochlodzenie, to rzad zacznie DOPLACAC do produkji CO2. Bo
            taksowanie, to tylko, jakby powiedzial niezastapiony profesor Leszek
            B., "pierszy etap reformy".

            Drugim i wlasciwym etapem jest przesyfonowanie tych pieniedzy do
            prywatnych kieszeni. Doplaca sie do rolnikow, gornikow, produkcji
            samochodow, stali, zapalniczek etc a caly powazny przemysl
            petrochemichny jest bez zadnej dotacji. Toz to przeciez skandal! Kto
            nas ochoroni przed lodowcem? Tylko rafinerie i elektrocieplownie z
            ciepelko niosacym dwutlenkiem. Zapewniam cie ze nie zabraknie
            naukowcow co udowodnia ze w zwiekszonym CO2 lepiej sie spi, ma
            lepsza cere, rozum i wogole jest sie bardziej seksy a odpowiedznik
            Joli Rutowicz nazwie swoje potomnstwo dwutlenek. A przy okazji okaze
            sie ze ci muzulmanie to juz wygrzewaja sie w ciepelku, nie produkuja
            odpowiednio duzo stanowiac tym zagrozenie dla pokoju swiatowego.
            Pare miliardow jouli wpuszczone w atmosfere z wybuchu atomowego
            upiecze (!) dwie pieczenie przy jednym ogniu. Kto dozyje - zobaczy.
      • ronsko Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 23.03.09, 22:17
        Nie neguję że lód się topi bo się topi, tylko co nam do tego ?
        Czy to my jesteśmy w 100% temu winni (po części mogę się z tym zgodzić)?
        Czy wg. "ekologów" klimat na Ziemi ma być stały, niezmienny ?
        Czy niedługo jak powiem że Antarktydę porastały lasy i była wolna od lodu
        zostanę spalony na stosie jak zwolennicy Darwina ?
        Czy zamiast nakładać nowe podatki, próbować zmieniać klimat (ZSRR i Chiny mają w
        tym doświadczenie ) nie lepiej przeznaczyć środki i siły na przystosowanie się
        do tego.
        Wg wielu naukowych analiz ocieplenie klimatu będzie miało pozytywne skutki na
        bardzo rozległych obszarach Ziemi.

        A co do Antarktydy to nie tak dawno (w skali geologicznej) była wolna od lodu:
        www.cbs3springfield.com/weather/climatecenter/recentclimatearticles/41466802.html
        i ostatni artykuł
        www.polskatimes.pl/gloswielkopolski/opinie/64047,czlowiek-jest-bezradny-wobec-przyrody,id,t.html
        • szczurek.polny Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 23.03.09, 22:32
          > Nie neguję że lód się topi bo się topi, tylko co nam do tego ?

          Jak to się topi, kiedy według najnowszych doniesień amerykańskich naukowców się
          nie topi!
          icecap.us/images/uploads/Arctic_Ice_Extent_Now_Likely_Highest_Level_Since_2002.pdf
          • ronsko Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 23.03.09, 22:47
            o cho...era a ja już podkupiłem karton olejku do opalania i zacząłem sadzić
            palmy przed domem/
        • ago-ya Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 24.03.09, 01:13
          10-20 lat temu katastrofą ekologiczną miała być dziura ozonowa. Czy ktoś jeszcze
          o niej pamięta? Kilku profesorów na koniec całej chucpy złamało sobie kariery,
          ale jakby nie patrzeć przez te kilka lat pewnie i tak sie odpowiednio ustatwili.
          Z Alem Gorem i pokrewnymi zwolennikami co2 będzie podobnie. A to że przy okazji
          i inni chcą na tym zarobić? Ci chociaż na koniec będą mieli na kogo zwalić.
          • vice_versa Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 25.03.09, 02:52
            Zdaje się, że pamiętają.
            wyborcza.pl/1,75476,6415107,Jak_uniknelismy_piekla_na_Ziemi.html
            I mówisz, że to TEŻ była hucpa? Ale czemu miałoby to służyć? CO2, od
            strony rynków i pieniądza, rozumiem, ale dziura ozonowa to były
            wyłącznie koszty. W końcu człowiek naprodukował trochę tych
            substancji ewidentnie trujących które trzeba było wycofać, od DDT
            czy azbestu poczynając.
            • ago-ya Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 26.03.09, 14:17
              Widzisz te sprawy wcale nie są czarno białe.

              www.youtube.com/watch?v=FfHW7KR33IQ
              www.pardon.pl/artykul/5132/najwieksze_oszustwo_w_historii/3
              Wytłumacz mi jak zwykli ludzie mają rozumieć niby empiryczne badania naukowaców
              którym wychodzą sprzeczne rzeczy: - jedni mówią że sie ociepla, inni ze wrecz
              przeciwnie i ze robi sie zimniej? Lodowce niby topnieją ale powiększa się
              powierzchnia zmarzliny etc.

              Jeśli chodzi o dziure ozonową to faktem jest, że każdej wiosny nad Antarktydą
              tworzy się „dziura ozonowa”, tak jak faktem jest, że zanika ona potem w ciągu
              kilku tygodni, by „rozpłynąć się” w atmosferze, kiedy to wir „ulatnia się”, a
              bogate w ozon powietrze wpada do dziury, aż do następnej wiosny. Faktem jest, że
              chlor wchodzi w reakcje z ozonem powodując jego niszczenie i faktem jest
              również, że chlor zawarty jest we freonach, których nie wytwarza natura i
              których rosnąca koncentracja w atmosferze jest dziełem człowieka.

              Jeśli chodzi o chlor, który niszczy ozon, to istnieje teoria, że nie jest to
              chlor będący skutkiem działalności człowieka. Normalna cyrkulacja powietrza
              atmosferycznego zawierająca zanieczyszczenia przemysłowe nie przekracza granicy
              troposfery, czyli śr. 10 km. Roczna produkcja freonów (CFC) do atmosfery wynosi
              ok. 750.000 ton w przeliczeniu na czysty chlor. Taką samą ilość chloru jest w
              stanie „wyprodukować” i „wpuścić” do atmosfery sam jeden wulkan Mount Erebus i
              to w ciągu tygodnia! Wszystkie wulkany świata wypuszczają w ciągu roku ok. 36
              mln ton chloru. Gdy zdarzają się wielkie erupcje jest tego znacznie więcej
              (dochodzi jeszcze spalanie lasów i parowanie oceanów). Gdyby, więc uznać
              katastroficzne wizje entuzjastów „dziury”, należałoby się spodziewać, że życie
              na naszej planecie już wkrótce przestałoby istnieć. Dowodem są kwaśne deszcze w
              tych rejonach o odczynie 2,4-2,5 pH (czyli kwaśniejsze od soku cytrynowego).
              Jest to bardzo ważny i kapitalny argument w teorii, że czynnikiem
              odpowiedzialnym za destrukcję ozonu stratosferycznego są gazy wulkaniczne
              (erupcje piroklastyczne) i wznoszące prądy monsunowe. Obok dużej ilości pyłu,
              pary wodnej, gazów zawierających CO2,H2,N2,SO2,S2,Cl2,H2S,B(OH)3,NH3,CH4 oraz
              chlorków i fluorków metali m.in. rtęci.

              Drugi czynnik kształtujący omawiane zjawisko, to prądy wznoszące osiągające
              wysokość 25 km, gdzie temperatura powietrza w tropikalnych monsunach wynosi –40
              stopni C. W takim wypadku powstaje azotan chloru (ClONO2), gdzie cząsteczki
              uprzednio wolnego chloru uwięzione są w kryształkach lodu, więc są nieaktywne z
              ozonem. Masy powietrza zwrotnikowego wraz z azotanem chloru przemieszczają się z
              obrębu antycyklonu zimowego w stratosferze w kierunku biegunów. Inaczej rzecz
              biorąc: zimowe powietrze wzbogacone w ClONO2 wysoko nad Ziemią leci ku
              najbardziej wysuniętym na północ punktom naszej planety. Przy ocieplaniu się
              powietrza następuje uwolnienie chloru i jego reakcja z ozonem.

              Freony, które są podstawą przemysłu chłodniczego i klimatycznego w świetle
              przedstawionych argumentów mają znikomy udział w powstawaniu i przyczynianiu się
              do „dziury ozonowej”. Ich wpływ (a w zasadzie produkt ich rozpadu – chlor) nie
              upoważnia do podjęcia radykalnych kroków na rzecz ograniczenia ich emisji.
              Regulowanie przemysłu, jak w każdym wypadku mogłoby doprowadzić do prawdziwej
              tragedii, zwłaszcza w krajach tropikalnych.

              Dziś znane zamienniki dla CFC (tzw. HCFC z dodatkowym atomem wodoru) są ponad
              dziesięciokrotnie droższe od freonów, a ich wymianie musiałoby podlec tysiące
              urządzeń (co wiąże się z setkami milionami $). Czy na taki ogromny obrót nie
              będzie stać jedynie największych i najbogatszych gigantów świata przemysłowego?

              Natężenie UV rośnie o 1% co każde 50 metrów wysokości. Na poziomie 5 km jest
              dwukrotnie większe niż na poziomie morza. Wg teoretycznych założeń 1% spadek
              ozonu odpowiada 2% wzrostowi promieniowania UV – a to odpowiada ok. 20 km
              wycieczce na południe. Jeśli miałby się spełnić czarny scenariusz freonowy (na
              co się nie zanosi) to spowodowałoby to wzrost UV równoważny przejażdżce ok. 100
              km w kierunku równika np. z Gdańska do Grudziądza.

              Nie zmienia to faktu, że dziura istnieje i istniała od początku tworzenia się
              skomplikowanej formy organizacji materii, zwanej życiem.
              • vice_versa Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 27.03.09, 00:26
                Ago-ya, bardzo ciekawy post wyrazy uznania. Mnóstwo bardzo
                przekonujących informacji. Wielkie dzięki, że Ci się CHCIAŁO to
                napisać. To naprawdę ważne.
                Super, że takie osoby to forum przyciąga. Kiedy czytam takie posty,
                to wiem, że jestem w dobrym towarzystwie. smile
      • sendivigius Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 24.03.09, 04:07
        robisc napisał:

        > zmienia zdanie kiedy huragany jeszcze klka razy spustosza Floryde,
        a pare innyc
        > h
        > miast podzieli los Nowego Orleanu

        Mily robi, Nowy Orlean zostal spustoszony przez glupi rzad federalny
        prezydenta Busha, to byl kataklizm wiekszy od wszystkich huraganow
        razem wzietych i przede wszystkim bardziej kosztowny. Na
        komunistycznej Kubie huragany to chleb powszedni, czy slyszales aby
        Castro sie skarzyl? Czy aby zwalal cos na globalne ocieplenie? Po
        raz kolejny widac wyzszosc systemu komunistycznego nad kapitalizmem.

        Hasta la victoria siempre!
        Comandante en jefe ordene!
    • scorupion Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 24.03.09, 09:05
      Prosta sprawa....pieniądze podatników powstrzymały przyrodę. Brawa dla Komisji
      Europejskiej.
    • coondelboory Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 24.03.09, 12:25
      No, patrz, jaki zbieg okoliczności. Dosłownie kilka dni temu na blogu michalkiewicza pokazał się tekst, w którym jest przywołany Tyrmand CytatW „Dzienniku 1954” Leopold Tyrmand zapisał historyjkę o słynnym locie z Warszawy do, bodajże Szczecina. Kiedy samolot, wystartowawszy z Okęcia, nabrał wysokości przelotowej, z kabiny pilotów wyszedł do pasażerów ZMP-owiec w czerwonym krawacie i rzekł: obywatele – gratuluję wam! Ten samolot reakcyjni inżynierowie przeznaczyli do kasacji, ale nasza brygada ZMP w czynie społecznym postanowiła go wyremontować i oto - lecimy! Wśród pasażerów wybuchł nieopisany lament, kobiety zaczęły mdleć, a obecny na pokładzie wysoki dygnitarz partyjny zawołał: dość tych błazeństw! Natychmiast lądować!
      No i mamy chyba taką sytuację, dopóki ekonomia kręciła się jako tako, to można było pozwalać różnym zetempowcom w czerwonych i zielonych krawatach na różne harce - układy z Kioto, prawa do emisji, itepe itede, ale teraz... "dość tych błazeństw!".

      C.
    • poszi Radio Erewań 25.03.09, 01:24
      > I tu jest problem, bo oto Amerykanie (a dokładniej sławni "Amerykańscy
      > naukowcy") ogłosili oto koniec globalnego ocieplenia:
      > worldnetdaily.com/index.php?fa=PAGE.view&pageId=92557


      Worldnetdaily.com to serwis "evangelical-conservative-oriented"
      en.wikipedia.org/wiki/WorldNetDaily
      To tak samo wiarygodne źródło w sprawie globalnego ocieplenia, jak tygodnik
      "Nie" w sprawie katolickiej teologii.

      A cóż tam mimo wszystko mamy.

      Pierwszy wypowiadający się Roy Spencer
      pisze, że "globalne temperatury spadają od 5 lat". Istotnie ostatnie 2 lata był
      chłodniejsze niż wcześniej, ale pisanie, że trend się "prawdopodobnie odwrócił"
      to wishful thinking redaktorów WorldNetDaily:
      data.giss.nasa.gov/gistemp/graphs/
      Roy Spencer oprócz bycia przeciwnikiem konsensusu w sprawie globalnego
      ocieplenia jest też m.in. zwolennikiem "inteligent design":
      en.wikipedia.org/wiki/Roy_Spencer_(scientist)
      No cóż.

      Następny to Ryan Maue, który jako doktorant studiuje cyklony i informacja, że
      aktywnośc cyklonalna według accumulated cyclone energy była najniższa od 30 lat
      jest najciekawsza w całych tym kawałku. Jednak aktywność cyklonalna jest luźno
      związana z globalnym ociepleniem, a są też bardzo silne krótkookresowe wahania
      zwiazane z efektem El Nino.

      Sam Maue w innej wypowiedzi nie twierdzi, że to obala tezę o "global warming", a
      raczej, że z danych o cyklonach trudno wyłuskać jakiś silniejszy trend:
      www.usatoday.com/weather/news/2008-11-12-northern-hemisphere-hurricane-activity_N.htm
      Dalej mamy
      en.wikipedia.org/wiki/Don_Easterbrook
      oraz
      www.sourcewatch.org/index.php?title=Joseph_D'Aleo
      "well known climate change skeptics"
      Oprócz tego jakis niezydentifikowanych naukowców z Niemiec (ha, więc nie
      Amerykanów smile) oraz jakis niezidentyfikowany gosć z University of Wisconsin.

      > I co teraz?

      Wspaniale, że dzieki niestrudzonej postawie redaktorów z WordNetDaily można spac
      spokojnie, bo oto eksponują spisek zapewne lewicowych mediów w sprawie
      globalnego ocieplenia. Ja jednak poczekam na bardziej przekonujące argumenty.
      • boorack Roy Spencer 25.03.09, 07:35
        Ten kołek wierzy też w kreacjonizm i odrzuca teorię ewolucji. To mówi samo za
        siebie. Teorie tego pana można z czystym sumieniem uznać za szum lobbystyczny.
        • jotde2 Re: Roy Spencer 25.03.09, 11:01
          i co z tego ?
          hitler był wegetarianinem .wiec uznasz wegetarianizm za niemoralny ?
          • llukiz Re: Roy Spencer 25.03.09, 12:21
            > hitler był wegetarianinem .wiec uznasz wegetarianizm za niemoralny ?

            nie tyle niemoralny co idący w parze z innymi odchyłami intelektualnymi wink
          • boorack Re: Roy Spencer 25.03.09, 19:11
            Równie dobrze mógłby wierzyć że ziemia jest płaska. No, bo "każdy widzi że
            ziemia jest płaska". Mniej więcej taką samą wartość ma "teoria" kreacjonizmu.
            Średnio rozgarnięty uczeń szkoły średniej dochodzi mniej więcej do tego samego
            wniosku po kilku lekcjach biologii.

            Zastanawiam się tylko kto i po co wykłada pieniądze na promowanie takich bzdur.
            Ktoś PO COŚ to robi - musi mieć jakieś racjonalne wyjaśnienie swoich działań. Z
            jednej strony trudno mi uwierzyć że ci co za tym stoją sami w to wierzą
            (buszmeni). Z drugiej strony trudno wymyślić jakieś rozsądne uzasadnienie tego
            zjawiska nie popadając w paranoję (ćwiczenie w obszarze manipulowania ludźmi?).

            Obserwuję też że te dwie "teorie" ("temperatura na ziemi się nie podnosi" i
            "ewolucja nie istnieje") są z reguły głoszone przez te same osoby.

            • zolw.007 kreacjonizm 25.03.09, 22:12
              Nie masz racji. Zainteresuj się takim pojęciem jak kladyści. To grupka
              ewolucjonistów, która starała się znaleźć jakiekolwiek dane (od genetycznych po
              opisowe), które by dało się ułozyc w jakiś ciąg. Niestety wymarli bo nie da sie
              udowodnić że jest jakikolwiek następujący po sobie 'rozwój' jakichkolwiek tworów
              biologicznych. Najlepiej to widac w genetyce gdzie każda istota jest bardzo
              ściśle powiązana z inną żywą istotą.
            • szczurek.polny Re: Roy Spencer 25.03.09, 22:40
              A ja obserwuję też że dwie "teorie" ("temperatura na ziemi się podnosi się z
              winy człowieka" i "należy opodatkować") też są z reguły głoszone przez te same
              osoby.

              I to mnie już wystarczająco zniechęca do teorii globalnego ocieplenia.

              Zresztą dzisiaj (25 marca!) muszę grzać chatę w dzień, a poza tym moja chata
              stoi 110 m n.p.m., a więc co mnie obchodzą jakieś tam holenderskie problemy?
              Niech się Holendrzy martwią. Ja bym wolał, żeby było trochę cieplej, to mniej za
              gaz bym płacił.

              Są trzy słabe punkty teorii globalnego ocieplenia, trzy wątpliwości, których do
              tej pory nikt nie potrafił mi przekonująco rozwiać.

              Po pierwsze: nie mamy wystarczających danych. Wbrew pozorom ustalenie średniej
              temperatury planety nie jest taką prostą sprawą. W zasadzie jedynym wiarygodnym
              narzędziem są zdjęcia satelitarne w podczerwieni, na przykład z satelity NOOA.
              Tylko że jakiekolwiek fotografowanie Ziemi w podczerwieni rozpoczęło się bodajże
              w 1978, a takie kompletne, codzienne, użyteczne i wiarygodne dane mamy od
              drugiej połowy lat 80 ubiegłego wieku. Tu masz dane na temat wielkości pokrywy
              lodowej w Arktyce: www.ijis.iarc.uaf.edu . Dokładne, satelitarne,
              powierzchnia lodu dzień po dniu. Tylko co my tam mamy? Dane od połowy 2002. Moim
              zdaniem trochę za mało, aby badać zjawiska o okresie kilkuset lub kilku tysięcy
              lat. Dane ze stacji pomiarowych (naziemnych) nie są zbyt wiarygodne, bo stacje
              się... przemieściły! Na przykład kiedyś Greenwich było poza miastem, potem było
              dalekim przedmieściem, teraz jest w mieście. Otoczenie wokół stacji (w promieniu
              1-2 km) zmieniło się diametralnie. A w miastach zawsze jest cieplej. O jakieś
              0,8 do 2 st. C. Tak więc uśrednianie danych za ostatnie 100 lat ze stacji
              naziemnych nie jest moim zdaniem zbyt wiarygodne.

              Po drugie nie ma przekonywujących, moim zdaniem, dowodów na wywołanie globalnego
              ocieplenia przez człowieka. Łączna emisja CO2 przez człowieka to 4-6% emisji
              naturalnej. Dlaczego taki szeroki przedział? Bo emisja naturalna się zmienia.
              Potrafi się zmienić nawet o 8% rok do roku. Nasza emisja CO2 jest mniejsza niż
              wahania naturalnej emisji CO2.

              Po trzecie rozmawiałem kiedyś z gościem, naukowcem, zwolennikiem teorii
              globalnego ocieplenia. Jego córka się puszcza, a facetowi strasznie jechało z
              gęby cebulą. Jest więc oczywiste, że gość racji mieć nie może i żadnego
              globalnego ocieplenia nie ma.
              wink
        • vice_versa Re: Roy Spencer 25.03.09, 21:15
          Wyczuwam w powietrzu nastroje inkwizycyjne. Może więc Panowie (i
          Panie) zacznijmy od siebie... Ktoś powinien wreszcie zaproponować
          nam lustrację ideologiczną w celu odgórnego ustalenia WHO IS WHO.

          Wtedy wystarczyłoby pisać: "ale vice_versa to animalista" i od razu
          wiadomo, kto zacz. Jeśli dla kogoś mój animalizm nie jest
          wystarczający do absolutnego zdyskredytowania mojej osoby czy tez
          dotyczących SDRów i IMF, to mogę dostarczyć bardziej pikantnych
          szczegółów obrządków szamańskich, tajemnej mocy numerologii,
          znajomości z niewłaściwymi ludźmi, lubieżnych bezeceństw, i innych
          totalnie dyskredytującego przejawów występowania przeciwko
          ustalonemu porządkowi rzeczy.

          No to Panowie, karty odkryte, pora na Was, zapolujmy na czarownice,
          stwórzmy zdrowy zrąb forumowej NORMY, tak, żeby każdy z nas wiedział
          jakie poglądy WOLNO wyznawać, a które oznaczają już ostracyzm
          społeczny.


          Piszę o tym z drwiną, bo metoda dyskredytacji osób i ich
          działalności tylko ze względu na odmienne przekonania to jest metoda
          TOTALITARNA.

          Isaac Newton też byl kreacjonistą, a jego koncepcja Zegarmistrza
          Świata jest powszechnie znana. Znane są też jego bardzo szerokie
          zainteresowania alchemią a nawet magią i okultyzmem, POMIMO, że był
          Nadzorcą Królewskiej Mennicy.

          bacon.umcs.lublin.pl/~lukasik/Filozofia%20przyrody%20Newtona.pdf
          www.hypatiamaze.org/isaac/newton.html
          Jeśli ktoś z Was jest wyznawcą kabały, shintoizmu, czy tarota czy
          Zen, to w moim przekonaniu nie podważa wiarygodności waszych opinii
          o ile nie posiłkuje się kabałą czy shintoizmem w celu wysnuwania
          wniosków ekonomicznych (a wielu analityków posługuje się wykresami
          jak tarotem).

          Nie bierz boorack, tego do siebie, to przypadek ze wpisałem się
          akurat pod Twoim wpisem.
          • bagracz Re: Roy Spencer 25.03.09, 21:41

            Niektórzy biorą na poważnie gazetowe schematy tumaniące, w których np. Giertych absolutnie nie może mieć racji w sprawie np. szkolnych mundurków, bo jego ojciec jest podobno kreacjonistą.
            • boorack Re: Roy Spencer 25.03.09, 21:48
              Ten sam ojciec-giertych-kreacjonista co niedawno był Prezydentem Wszystkich
              Wszechpolaków a w PRL był doradcą tow. jaruzelskiego ?

              Hipokryzja to bardzo łagodne określenie takiego człowieka. Nie poluję na
              czarownice. Twierdzę natomiast że większość buszmenów głoszących że
              lodowce-się-nie-topią i ewolucja-nie-istnieje ma zbliżoną mentalność do tego pana.

              BTW, to z jakiego powodu lodowce jednak się topią (bo być może nie z naszej
              winy) jest tutaj drugorzędną sprawą. To że się topią zostało pomierzone i
              udokumentowane, podobnie jak temperatura.
              • bagracz Re: Roy Spencer 25.03.09, 22:10
                Trochę nie na temat.
                To ja sie vice-versa spytam. Jak tam dziura ozonowa? Albo problem roku 2000? Rządy odniosły oszałamiające sukcesy? Wydając oszałamiajace kwoty na koszt podatnika.
                Kto zarobił?
          • poszi Re: Roy Spencer 25.03.09, 21:58
            > Wyczuwam w powietrzu nastroje inkwizycyjne.

            Vice,

            Napisałem, że Spencer jest kreacjonistą, tylko żeby pokazać, że dobór rozmówców
            w artykule bynajmniej nie jest przypadkowy i że to są osoby o określonej
            ideologii i nie są to "bezstronni eksperci" (poza tym gościem od cyklonów).

            Nie obchodzi mnie, co kto prywatnie wyznaje, a nawet, co publicznie głosi poza
            dziedziną, w której się wypowiada. To była krytyka WorldNetDaily.

            P.S Nie przesadzasz z tym Newtonem? On troszku wcześniej się urodził niż Darwin
            i darwinistą być nie mógł.
          • dorota_3 "Etykietowanie" ludzi czy zdrowy rozsądek? 26.03.09, 11:28

            "Autolustracja ideologiczna" wcale nie jest konieczna, Vice_versa,
            żeby szybko zorientować się, kto zacz wśród dyskutantów.
            Nie tylko ujawniane poglądy, ale sam sposób pisania - zasób
            leksykalny, znajomość ortografii - mówi o człowieku WSZYSTKO, a
            napewno więcej, niż chciałby sam ujawnić wink

            To nie jest przejaw zapędów inkwizycyjnych ani totalitarnych, że
            oceniamy ludzi "za całokształt" poglądów, to raczej zdrowy rozsądek,
            który mówi, że jeżeli dany osobnik ma w jakiejś dziedzinie
            poglądy... silnie odbiegające od powszechnie przyjętych, to i w
            innej dziedzinie może mieć równie... nietypowe.

            Najlepszy przykład, jaki mi po głowie chodzi - Janusz Korwin-Mikke.
            Ten człowiek w sposób niezrównanie skuteczny "upupił" idee
            liberalizmu w Polsce, ponieważ demonstracyjnie obnosił sie ze swoją
            oryginalnością (najłagodniej mówiąc). Reakcja przeciętnego widza -
            dziwak, oszołom, a w domyśle - ten liberalizm to też musi być jakieś
            oszołomstwo. Niestety psychika ludzka tak działa, jesteśmy
            zaprogramowani do socjalizowania się, niewyróżniania zbyt
            drastycznie z grupy. Ma to swoje zalety wbrew pozorom.

            Dlatego żeby zachować wiarygodność nie powinieneś się ze swoim
            animalizmem obnosić, kultywuj go dyskretnie smile

            • llukiz Re: "Etykietowanie" ludzi czy zdrowy rozsądek? 26.03.09, 13:00
              > Ten człowiek w sposób niezrównanie skuteczny "upupił" idee
              > liberalizmu w Polsce

              Czyli sugerujesz że jak by nie było korwina mikke to mielibyśmy liberalne
              państwo z niskimi podatkami? Niedoczekanie twoje. Zapewniam cię, że korwin nie
              posiada żadnej mocy zatapiania idei. Gdyby miał to zacząłby głosić socjalizm
              (inteligencji ma na tyle by wpaść na to). Jakoś różnoracy idioci po lewej
              stronie nie zatopili idei państwa złodziejskiego (choćby Leper).
              Idee liberalne zatopione zostały przez media opanowane przez wiadomo kogo. A że
              większość polaków to idioci, opanowanie mediów wystarcza by wybory wygrywały
              partie, które nie dokonują znaczących zmian.

              Poza tym jak się posłucha co korwin mówił w oryginale i porówna to co potem jest
              powtarzane to dwie różne rzeczy. Zdania wyrwane z kontekstu albo zwyczajne
              przekręcenia. Potem jest proces, korwin wygrywa, o wyroku cisza. Amen
              • dorota_3 Re: "Etykietowanie" ludzi czy zdrowy rozsądek? 26.03.09, 20:50
                Nie sugeruję, że to Korwin zatopił bardzo słuszną skądinąd ideę. Ale
                niestety przyczynił się do tego.
                Idee są w pewnym sensie jak każdy towar - trzeba go marketingowo
                dobrze opakować, to się sprzeda. Korwin był "antyreklamą" - kimś
                wystarczająco barwnym, żeby przyciągnąć uwagę ale zbyt
                kontrowersyjnym w wypowiedziach, żeby przeciętny zjadacz chleba mógł
                się z nim utożsamić.
                Dopóki liberałowie nie zrozumieją, że trzeba do "zwykłych" ludzi
                trafiać będą tylko folklorem i niszą w polityce. Ubolewam nad tym.


                • bagracz Re: "Etykietowanie" ludzi czy zdrowy rozsądek? 26.03.09, 21:07
                  Korwin nie ma nic wspólnego z ośmieszaniem liberalizmu w Polsce.
                  To kolejny mit lansowany przez niechętne libralizmowi czy Korwinowi osobiście, środowiska. Wpisujące się zresztą w wyjątkowo wyraźnie widoczne trendy i medialne metody, które postkomunistyczne siły lansują z całą dostępną medialną siłą. Metoda na ośmieszenie jest równie skuteczna i popularna jak opisana przez Ciebie metoda na wyszukiwanie na siłę jakichś odstępstw od powszechnie przyjętych nawyków myślowych.
                  Obserwacje więc masz celne. Wnioski, niekoniecznie.
          • boorack Who is who 28.03.09, 13:52
            Problem polega na tym że kreacjoniści wyszli już daleko poza formę hobby czy
            religii. Porównywanie kreacjonistów do animalistów czy zwolenników płaskiej
            Ziemii to jakby porównać Rodzinę Radia Maryja do kółka różańcowego w lokalnym
            kościele. Podobieństwa są uderzające - głównym "bastionem" kreacjonistów w US
            jest geriatryczny elektorat zbliżony do naszych słuchaczek RM. I tak samo jak u
            nas, można nimi sterować w prawo i w lewo, szczuć na przeciwników politycznych,
            kazać wybierać określonych kandydatów, generować poparcie dla swoich brudnych
            interesów ("Wojna w Iraku jest nam dana przez Boga" - S. Palin) itp. itd.
            Szczerze mówiąc żal mi trochę tych starszych pań robionych w konia. Mam
            pretencję do cwaniaków którzy nadużywają ich religijności w tak haniebny sposób.

            Kreacjoniści stosują jeszcze jedną parszywą taktykę - wcinają się w tematy nauk
            ścisłych zastępując systematyczne badania i peer review swoją ideologią - a jak
            "dostają baty" od porządnych naukowców, wtedy idą do sądu i z awanturą o obrazę
            uczuć religijnych. To czym oni do cholery są ? Religią czy nauką ścisłą ?
            Dlaczego usiłują mieszać dwie rzeczy które z definicji są rozdzielne ?

            Z ewolucją - czy oni tego chcemy czy nie - mamy do czynienia również w życiu
            codziennym. Na przykład jak dostajesz od lekarza porcję antybiotyków to masz je
            zażywać regularnie i nie wolno przerwać serii nawet na chwilę. Inaczej bakterie
            się dostosują (tak tak, ewolucja!) i bakteryjną przypadłość trudniej będzie
            leczyć (większymi porcjami silniejszych i bardziej szkodliwych antybiotyków - o
            ile w ogóle). Na dodatek możesz potem "sprzedać" nową, lepszą bakterię
            bliźniemu. Oto co kreacjoniści piszą na ten temat:

            creationwiki.org/Bacteria#Antibiotic_resistance
            "Research from the Proceedings of the National Academy of Sciences suggests that
            immunity and resistance play less of a role than previously thought. Instead,
            the spread and variation of bacteria depends more on chance."

            Nie wiem co wy o tym myślicie, mi to wygląda na płatną reklamę krówek karmionych
            paszą z antybiotykami. Mam głośno mówić kto jest sponsorem reklamy ? Ciekaw
            jestem co ma do powiedzenia ktoś kto uwierzył w tę bzdurę i nie pilnując
            ciągłości kuracji nabawił się przez to jakiejś nieuleczalnej infekcji.

            To samo dotyczy tematu klimatu i ogólnie środowiska w którym żyjemy - sponsorom
            kreacjonistów opłaca się łożyć w tych notorycznych kłamczuchów więc ruch ma
            finansowanie. To samo dotyczy ~1 miliona ofiar wojen w Iraku i Afganistanie -
            dużą częścią elektoratu popierającego te dwie wojny były starsze panie
            zmanipulowane przez buszmenów-"kreacjonistów" (swoją drogą nie wierzę że oni
            sami w to wierzą). Bush wycinając finansowanie w różnych dziedzinach nauki w US
            i przekierowując te środki na wojenkę w Iraku również podpierał się poparciem
            tego elektoratu..


            Miałem się nie wysilać bo temat jest bardzo nieprzyjemny - ludzie którzy za tym
            stoją (kreacjonizm) to mendy najpodlejszego gatunku które do celu będą szły po
            trupach i bez najmniejszego poczucia winy. To regularni psychopaci. Niestety,
            czytając różne odpowiedzi na ten "zaczepny" post, trochę się zawiodłem. Skoro
            mówimy "nie - nastrojom inkwizycyjnym" i hołdujemy politycznej poprawności
            zamiast myśleć samodzielnie to może weźmy jeszcze pod ochronę jehowców i
            scjentologów - to nic że zniszczyli życie tysiącom ludzi, najważniejsze to "nie
            polować na czarownice" i nie wnikać w szczegóły.
      • jotde2 Re: Radio Erewań 25.03.09, 11:05
        no oki.
        są to oszołomy i podali głupie argumenty co wcale nieznaczy że tzw.
        efekt cieplarniany to nie wciskany małpom kit.
    • dorota_3 Prof. Jaworowski o efekcie cieplarnianym 25.03.09, 11:35
      Kilka miesięcy temu dyskutowaliśmy na blogu PK o efekcie
      cieplarnianym. Cytowałam wtedy publikacje polskiego glacjologa
      (lekarza, radiologa i taternika) prof. Jaworowskiego.
      Nie zauważyłam, żeby był wymieniony w tej dyskusji (może mi
      umknęło), a warto wspomnieć jego prace - nasz rodzimy wkład w
      odkłamywanie motywowanych politycznie i biznesowo bredni "ekologów":

      www.rp.pl/artykul/2,230987.html
      miniurl.pl/47786
    • lete11 Re: Unia ma problem. Przez Amerykę. 25.03.09, 22:02
      Dyskusja o efekcie cieplarnianym to kolejny przykład tego, jak
      głupkowate idee socjalizmu znajdują poklask, posłuch u 80%
      populacji. Motłochowi można wcisnąć wszystko, bo jest ciemny i nie
      zna się, a co gorsza nie chce poznać, dowiedzieć się. To cięzka
      praca użyć szarych komórek.
      Człowiek jeszcze bardzo niewiele wie o systemie, jaki tworzy Ziemia.
      Jakiś czas temu przycinek zainicjował temat trzęsień Ziemi.
      Napisałem tam, mniej więcej to samo, co w poprzednim zdaniu.
      W dalszym ciągu (tylko i aż) obserwujemy procesy zachodzące na
      naszej planecie, ale to wciąż za mało, żeby móc powiedzieć
      cokolwiek sensownego o przyszłości na podstawie tych obserwacji.
      Nie potrafimy przewidzieć niczego w skali większej, niż kilka dni.

      Zanim zabierze się głos w dyskusji dobrze byłoby co nieco
      dowiedzieć się wcześniej,a nie bić pianę pustym bełkotem.

      I jeszcze w sprawie ewolucja kontra kreacjonizm.
      Jak należy się do grona tych 80%, to lepiej nie zabierać głosu.
      Otóż chyba jednak kreacjonizm.
      Oj, jak mi się nie chce...
    • bling.bling dodam ten watek do ulubionych 26.03.09, 18:26
      podobnie jak watek o "naukowych dowodach" na celowe zniszczenie WTC przez tajemnicze "osoby trzecie"

      w tamtym watku ktos grzecznie rdzil by nie wypowiadac sie na tematy na ktore nie ma sie wiele do powiedzenia zwyczajnie z braku kompetencji. Ale jak widac harcerska przygoda z anuka trwa nadal. Moze sie skonczyc o odznaka za sprawnosc "naukowca" jesli dalej ta zabawa bedzie szla tym torem. Oczywiscie harcerska zabawa w nauke ma tyle miejwiecej wspolnego z prawdziwa nauka co wiekszosc "faktow" cytowanych tutaj.
      Najzabawniejsze jest ze czym wiecej rzeczywistych faktow z teorii climate change znajduje swoje potwierdzenie tym coraz zalosniejsze argumenty sa przytaczane i coraz bardziej egzotyczni ich tworcy.
      • vice_versa Egzotyczne linki 27.03.09, 02:38
        Witaj na forum, ostre masz wejście, świecidełko.

        > Najzabawniejsze jest ze czym wiecej rzeczywistych faktow z teorii
        > climate change znajduje swoje potwierdzenie tym coraz
        > zalosniejsze argumenty sa przytaczanei coraz bardziej egzotyczni
        > ich tworcy.

        Pewnie dlatego taki Stern pominął w swoim raporcie tak nieistotną
        sprawę jak mała epoka lodowcowa (little ice age)... wink

        Nie będę się mądrzyć nie będę wolę sobie mądrzejszych poczytać.
        Merytorycznie o klimacie jest np. tutaj:
        members.shaw.ca/sch25/FOS/Climate_Change_Science.html
        "Climat Change znajduje potwierdzenie." "Egzotyczni twórcy."

        Chyba czegoś nie zrozumiałeś. Nie wydaje mi się by tu ktoś poważnie
        kwestionował sam fakt ocieplenia klimatu, bo trudno polemizować z
        takimi danymi:
        www.noaanews.noaa.gov/stories2008/20081216_climatestats.html
        Zasadniczą sprawą jest to czy zasadniczym czynnikiem jest
        działalność człowieka, a nie same obserwacje ocieplenia.

        Problem w tym, drogi bling.bling, że w raportach świat wygląda
        inaczej, a gdy się obserwuje w ciągu roku mapy lodowe i
        przepustowość szlaków wodnych NWPassage czy NEPassage, to
        statystyczne wnioski można sobie wsadzić. Statystyka nie mówi całej
        prawdy o fluktuacjach.
        Sam sobie z resztą popatrz jak różnie kształtuje się ice cap:
        arctic.atmos.uiuc.edu/cryosphere/sea.ice.minimum.2008.html
        arctic.atmos.uiuc.edu/cryosphere/
        Wielu naukowców zwraca też uwagę na znacznie większe zaawansowanie
        technologii, ilość danych pomiarowych i niezawodność instrumentów
        badawczych, co również może być przyczyną innych odczytów i
        nieadekwatności poprzednich i dzisiejszych danych.

        O huraganach i ich sile, abstrakt i raport NOAA:
        www.aoml.noaa.gov/hrd/tcfaq/G3.html
        Sensowne i wyważone artykuły z Washington Post:
        voices.washingtonpost.com/capitalweathergang/2009/01/climate_of_2008_fit_mainstream.html
        voices.washingtonpost.com/capitalweathergang/2009/01/are_climate_scientists_oversel.html

        P.S.
        Nie robiłem kwerendy "who is who" pod kątem dyskredytowania autorów.
        Nie zamierzam też rezygnować z filmów Polańskiego tylko dlatego, że
        Samantha Geimer zrobiła mu dobrze, wolę myśleć, że zrobiła to dla
        dobra sztuki filmowej wink
        • bling.bling Re: Egzotyczne linki 27.03.09, 12:18
          > Pewnie dlatego taki Stern pominął w swoim raporcie tak nieistotną
          > sprawę jak mała epoka lodowcowa (little ice age)... wink

          A od kiedy to Stern jest naukowcem badajacym zjawiska klimatyczne? Przypomnij jaki tytul nosi Raport Sterna i w jakim celu powstal.

          > Nie będę się mądrzyć nie będę wolę sobie mądrzejszych poczytać.
          > Merytorycznie o klimacie jest np. tutaj:
          > members.shaw.ca/sch25/FOS/Climate_Change_Science.html
          > "Climat Change znajduje potwierdzenie." "Egzotyczni twórcy."

          I slusznie ze sie nie madrzysz. Ci panowie z linka nie sa wiarygodni. Skoro nie zabralo ci wiele wysilku znalezienie w internecie ich argumentow to uwierz mi jeszcze mniej czasu zajmie cie dowiedzenie sie kim sa autorzy za tym stajacy i dlaczego swiat nauki uwaza ich za egzotyke. Rownie latwo znajdziesz podane jak na tacy argumenty ktore czynia twierdzenia 'madrzejszych' jak o nich ladnie sie wyrazasz stekiem pseudo naukowych bzdur i celowo falszywych interpretacji.
          Dorzuce ci jeszcze jedno nazwisko Lord Christopher Monckton. Pogooglaj, doda ci argumentow na niejedna dyskusje o climate change.

          A do raportu IPCC to kolega siegnal? Co? za duzo danych? Za duzo do czytania? Pewnie, teorie spisku zawsze sa latwiejsze bo nie wymagaja wysilku intelektualnego. Rozwiazanie podaja na tacy.

          > Zasadniczą sprawą jest to czy zasadniczym czynnikiem jest
          > działalność człowieka, a nie same obserwacje ocieplenia.

          To chyba jest jasne wink na tak postawiona teze nauka stara sie znalezc odpowiedz.

          Hmmm... czy w linku wyzej ci sami panowie nie kwestionowali wlasnie obserwacji ocieplenia?

          > Wielu naukowców zwraca też uwagę na znacznie większe zaawansowanie
          > technologii, ilość danych pomiarowych i niezawodność instrumentów
          > badawczych, co również może być przyczyną innych odczytów i
          > nieadekwatności poprzednich i dzisiejszych danych.

          Co nie jest rownoznaczne ze stwierdzeniem ze ci sami naukowcy postuluja przeciwne wnioski. Kazdy naukowiec podpisze sie pod zdaniem ze im lepsze dane tym bardziej prawdpopodobne wnioski i obserwacje. To tautologia nie wymagajaca dowodu.

          > Nie robiłem kwerendy "who is who" pod kątem dyskredytowania autorów.
          > Nie zamierzam też rezygnować z filmów Polańskiego tylko dlatego, że
          > Samantha Geimer zrobiła mu dobrze, wolę myśleć, że zrobiła to dla
          > dobra sztuki filmowej wink

          Niestety ale nie unikniesz pytania o to kto twierdzi. Tak juz jest ten swiat zbudowany ze glupiec z wielka doza prawdopodobienstwa jest glupcem. Nauka w swoim procesie dochodzenia do prawdy ma wszczepiony mechanizm korygujacy polagajacy na tym ze kazde twierdzenie lub kazda praca podlega krytyce i ocenie.

          To jest nauka:
          ipcc-wg1.ucar.edu/wg1/wg1-report.html
    • poszi Eksperci fotelowi 29.03.09, 16:07
      W tytule jest element autoironii, bowiem sam nie jestem żadnym ekspertem od
      spraw klimatu, ale dlatego trzeba uważać z "genialnymi" tezami burzącymi wszelki
      porządek.

      Prawda jest taka, że klimatolodzy głupi nie są. W dodatku pracują jak naukowcy,
      tzn. przy otwartej kurtynie. Wiele tez, które pojawiło (jeśli nie wszystkie) się
      w tym watku, było testowanych.

      Nie twierdzę, że należy to traktować, jak prawdę objawioną, ale krytykujacy
      mogliby zadać sobie więcej trudu niż powoływanie sie na pisma o poziomie "Faktu"
      czy na strony WWW przeciwników.

      Raport IPCC to kopalnia informacji (zamieszczony również wyżej przez
      bling.bling). Warto najpierw zajrzeć tam, zanim się zacznie krytykować konsensus.


      Podam tylko kontrargumenty do jednej tezy, która tu sie pojawiła, tzn. takiej,
      że "za przyrost CO2 nie odpowiada człowiek, bowiem emisja antropogeniczna to
      ułamek naturalnej", ale takich odmitologizowań można tam znaleźć więcej.

      Po pierwsze należy odróżnić "efekt cieplarniany" od "globalnego ocieplenia".
      Jasne, że para wodna odpowiada za większość efektu cieplarnianego, bez tego
      temperatura byłaby kilkadziesiąt K niższa i oceany zamarzłyby do dna. To jest
      pozytywny efekt. Problemem jest to, że ten efekt (w wyniku działania człowieka)
      narasta i ten przyrost to "globalne ocieplenie".

      Po drugie, to prawda, że emisje związane z działalnością człowieka to drobna
      część tylko naturalnych. Ale emisje i absorpcje naturalne były dobrze
      zbalansowane. Ogromna częśc emisji i absorpcji bierze się z dobowym i sezonowym
      cyklem. W dzień roślinność chłonie CO2, w nocy oddaje. Latem chłonie, zimą
      oddaje (ze względu na różne proporcje lądu i oceanów na półkulach północnej i
      południowej, to ładnie widac w postaci sporej amplidudy wahania stężenia CO2 w
      cyklu rocznym na półkuli północnej). Emisje i pochłanianie z wód oceanicznych w
      podobny sposób zależą od cyklu sezonowego. Ta równowaga została przez człowieka
      zaburzona. Nie da się łatwo zmusić roślinności, żeby chłonęła więcej CO2. Ten
      stopień zależy od wykorzystania powierzchni. Podobnie oceany też mają
      ograniczoną chłonność. Nota bene przyrost roczny CO2 w atmosferze jest mniejszy
      niż emisja człowieka, bowiem część zostaje pochłonięta przez oceany i wegetację.
      Ale to za mało, żeby pochłonąć całość antropogenicznej emisji.

      Cały cykl jest przedstawiony na rysunku 5 na tej stronie:
      www.globalchange.umich.edu/globalchange1/current/lectures/kling/carbon_cycle/carbon_cycle_new.html
      Dlaczego wiemy, że za przyrost CO2 odpowiada człowiek, a nie źródła naturalne?

      Są bardzo mocne dowody związane ze zmianą składu izotopowego C12/C13 w
      atmosferycznym CO2 (str. 138-139 raportu IPCC, rys. 2.3). Paliwa kopalne mają
      nieco inny skład izotopowy niż atmosferyczny CO2, rozpuszczony w oceanach czy
      emitowany przez wulkany. Organizmy żywe (kopalne i współczesne) mają preferencję
      do wbudowywania węgla C12 i niższy udział węgla C13. Spalanie paliw kopalnych
      powinno spowodować spadek udziału izotopu C13 w atmosferze. I tak sie dzieję
      (rys 2.3) i jest to proporcjonalne do przyrostu stężenia CO2 w atmosferze.

      Jest jeszcze niezależny test. Spalanie paliw kopalnych powoduje zużywanie tlenu,
      proporcjonalnie do przybywania CO2. Spalanie powoduje zatem spadek stosunku
      tlenu do azotu w powietrzu atmosferycznym. Emisje nie związane ze spalaniem nie
      dają takiego efektu. I również (górny panel rys 2.3) tak się dzieje. Co więcej
      szybkość spadku stężenia O2 jest większa niż przyrost CO2, co znowu pokazuje, że
      częśc emisji CO2 człowieka jest absorbowana.
      • szczurek.polny Re: Eksperci fotelowi 29.03.09, 22:25
        Podyskutujmy zatem jak fotelowy ekspert z fotelowym ekspertem. Jak równy z równym.

        Nie do końca o to chodzi... Niektórzy są za, inni są przeciw. Tak było, jest(?)
        i tak być musi. Zauważ bowiem, że cała nasza nauka, bez przesady napiszę cały
        nasz dorobek cywilizacyjny, opiera się na prawie do kwestionowania.

        Nauka, ta prawdziwa, nie zna żadnych świętości, każde twierdzenie może zostać w
        dowolnej chwili zakwestionowane. Na przykład to, że odważnik 1 kg ma zawsze masę
        1 kg, albo że czas płynie tak samo dla wszystkich obserwatorów.

        Nie o to więc chodzi, że ktoś kwestionuje. Bo jeśli zwolennicy teorii
        antropogenicznego globalnego ocieplenia mają rację, to będą w stanie tego bez
        wysiłku dowieść za każdym razem.

        Dlaczego zatem dla zwolenników owej teorii jest tak ważne są nie tylko fakty,
        ale również kto je przedstawia? Dlaczego ten wykres:
        www.ijis.iarc.uaf.edu/en/home/seaice_extent.htm był przez pięć lat dobry,
        a teraz te same dane prezentowane przez Joe D'Aleo są już "oszołomskie"? Wykres
        pokazuje powierzchnię lodu w Arktyce, dzień po dniu. Przez pięć lat każdego
        kolejnego roku było mniej lodu w Arktyce, w 2007 i 2008 niespodziewanie było
        więcej. Dlaczego taka "niewygodna prawda" ma zostać przemilczana?

        Po drugie fakt, że ktoś jest autorytetem w jednej dziedzinie nie wyklucza
        możliwości, że w innej jest kompletnym idiotą. I przeciwnie - z faktu, że ktoś
        po pracy zajmuje się kreacjonizmem nie wynika, że na pewno nie zna się na
        statystyce albo że nie potrafi przetwarzać i wyciągać danych ze zdjęć
        satelitarnych. Mogę ci podać przykłady kilku wybitnych ścisłych umysłów, które w
        dziedzinie nauk społecznych wyznawały poglądy kretyńskie - mówiąc wprost
        wierzyli w komunizm. I w niczym to nie umniejsza ich geniuszu w dziedzinie
        matematyki czy fizyki.

        Po trzecie naprawdę nie mogę uznać IPCC za niezależną i obiektywną organizację
        badawczą. Ta organizacja została powołana do monitorowania "human-induced
        climate change" - ona z tego żyje. "I" stands for "intergovenmental". Została
        powołana decyzją polityczną i nie posiada niezależnych źródeł finansowania. Jej
        finansowanie jest oparte o dobrowolne wpłaty poszczególnych rządów, co wprost
        otwiera drogę do nacisków i nadużyć. Zobacz dokument:
        www.ipcc.ch/pdf/ipcc-principles/ipcc-principles-appendix-a.pdf . Dlaczego
        przy powstawaniu każdego raportu konieczny jest punkt 4.2.4.2? Nie może raport
        powstać jedynie na podstawie opinii naukowców, bez politycznego dodatku? Sama
        naukowa prawda, bez dodatku polityki, nie potrafi się obronić?

        W tej chwili jest tylko jeden temat, na który nie wolno dyskutować, gdzie za
        próbę przedstawienia nieprawomyślnych poglądów idzie się do więzienia.
        Podyskutujmy zatem jak fotelowy ekspert z fotelowym ekspertem, dopóki żadnemu z
        nas nie grożą 2 lata za "kłamstwo climate change".

        A na koniec 2 malutkie kamyczki do ogródka:

        > Nie da się łatwo zmusić roślinności, żeby chłonęła więcej CO2.
        Ależ da się! Wystarczy nieco zwiększyć stężenie CO2 i podnieść temperaturę.
        Dysponując budżetem 200 PLN i pewną ilością wolnego czasu sam możesz
        przeprowadzić eksperyment. Spróbuj hodować 2 fasolki z nasion, w dwóch dużych
        słojach. W jednym zwiększ stężenie CO2 i utrzymuj temperaturę wyższą o jakieś
        2-3 stopnie. Która fasolka urośnie większa? Już w latach 50 ubiegłego wieku
        badano możliwości zwiększenia wydajności upraw szklarniowych przez zwiększenie
        stężenia CO2.

        > Organizmy żywe (kopalne i współczesne) mają preferencję do wbudowywania węgla
        C12 i niższy udział węgla C13.
        To też mi brzmi jak herezja. Bo niby po czym one poznają? Przecież dwa izotopy
        tego samego pierwiastka są nie do odróżnienia na drodze chemicznej. No chyba, że
        im Latający Potwór Spaghetti mówi, który atom wbudować, a który odrzucić. Jeśli
        byłaby to prawda, to metoda datowania radiowęglowego szczątków organicznych
        stałaby się wysoce wątpliwa.
        • poszi Re: Eksperci fotelowi 30.03.09, 00:08
          > Nie o to więc chodzi, że ktoś kwestionuje. Bo jeśli zwolennicy teorii
          > antropogenicznego globalnego ocieplenia mają rację, to będą w stanie tego bez
          > wysiłku dowieść za każdym razem.

          OK, ale zaczynając wątek napisałeś, że "Amerykańscy naukowcy ogłosili koniec
          globalnego ocieplenia". Wybacz, ale do "obalenia globalnego ocieplenia" trzeba
          czegoś więcej niż tylko artykułu w piśmie pokroju "Fakt" z wypowiedziami kilku
          ekspertów i pseudoekspertów. Argumenty w raporcie IPCC są dużo większej wagi niż
          tamte.

          > pokazuje powierzchnię lodu w Arktyce, dzień po dniu. Przez pięć lat każdego
          > kolejnego roku było mniej lodu w Arktyce, w 2007 i 2008 niespodziewanie było
          > więcej. Dlaczego taka "niewygodna prawda" ma zostać przemilczana?

          Ojej. No straszne. Niektóre lata są chłodniejsze niż trend. To nie jest
          ukrywane. Pomiary globalnej temperatury też pokazuja, że ostatnie lata sa
          chłodniejsze. Dlaczego to ma coś obalać. Czy jak akcje wzrosną w ciągu miesiąca
          o 10%, to znaczy, że koniec bessy?


          > możliwości, że w innej jest kompletnym idiotą. I przeciwnie - z faktu, że ktoś
          > po pracy zajmuje się kreacjonizmem nie wynika, że na pewno nie zna się na
          > statystyce albo że nie potrafi przetwarzać i wyciągać danych ze zdjęć
          > satelitarnych. Mogę ci podać przykłady kilku wybitnych ścisłych umysłów, które
          > w
          > dziedzinie nauk społecznych wyznawały poglądy kretyńskie - mówiąc wprost
          > wierzyli w komunizm. I w niczym to nie umniejsza ich geniuszu w dziedzinie
          > matematyki czy fizyki.

          Nie chce wchodzić w śliskie tematy, ale jak ktoś to robi "po pracy", to OK, ale
          jeśli ktoś uznaje kreacjonizm za naukę, to ma mocne skrzywienie ideologiczne,
          bowiem to nauką nie jest i nigdy nie będzie, bowiem wierzenia nie są
          falsyfikowalne.

          > Po trzecie naprawdę nie mogę uznać IPCC za niezależną i obiektywną organizację
          > badawczą. Ta organizacja została powołana do monitorowania "human-induced
          > climate change" - ona z tego żyje. "I" stands for "intergovenmental". Została
          > powołana decyzją polityczną i nie posiada niezależnych źródeł finansowania.

          Zgoda, ale raport jest dość suchy i zawiera odwołania do danych źródłowych. Taki
          "przegląd literaturowy". Możesz się nie zgadzać z wnioskami, ale dane, które tam
          sa zaprezentowane sa opublikowane gdzie indziej.

          > Ależ da się! Wystarczy nieco zwiększyć stężenie CO2 i podnieść temperaturę.
          > Dysponując budżetem 200 PLN i pewną ilością wolnego czasu sam możesz
          > przeprowadzić eksperyment. Spróbuj hodować 2 fasolki z nasion, w dwóch dużych
          > słojach. W jednym zwiększ stężenie CO2 i utrzymuj temperaturę wyższą o jakieś
          > 2-3 stopnie. Która fasolka urośnie większa? Już w latach 50 ubiegłego wieku
          > badano możliwości zwiększenia wydajności upraw szklarniowych przez zwiększenie
          > stężenia CO2.

          Owszem i to dzieje się też w pewnym stopniu obecnie w naturze, bowiem roślinność
          chłonie w tej chwili netto CO2, ale trzeba by było zmusić jeszcze rośliny, żeby
          nie umierały i nie były zjadane (bowiem wtedy CO2 z powrotem się uwalnia), a to
          już nie jest takie proste.

          > > Organizmy żywe (kopalne i współczesne) mają preferencję do wbudowywania w
          > ęgla
          > C12 i niższy udział węgla C13.
          > To też mi brzmi jak herezja. Bo niby po czym one poznają? Przecież dwa izotopy
          > tego samego pierwiastka są nie do odróżnienia na drodze chemicznej. No chyba, ż
          > e
          > im Latający Potwór Spaghetti mówi, który atom wbudować, a który odrzucić. Jeśli
          > byłaby to prawda, to metoda datowania radiowęglowego szczątków organicznych
          > stałaby się wysoce wątpliwa.

          Oczywiście, że się różnią chemicznie. Bardzo niewiele, bo mają taką samą
          strukturę elektronową, a różnią się masą i spinem jądra, stąd efekt jest
          subtelny, ale się rożnią. Fachowo to się nazywa "izotopowy efekt kinetyczny":
          en.wikipedia.org/wiki/Kinetic_isotope_effect
          I cząsteczki o tym wiedzą bez Flying Spaghetti Monster. smile

          Ten efekt różnego stosunku izotopów węgla jest znany jako
          en.wikipedia.org/wiki/Suess_effect
          I brana jest na to poprawka w datowaniu C14.

          --
          Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?
          licznikmieszkan.atspace.com
          • jotde2 Re: Eksperci fotelowi 30.03.09, 13:46
            a masz może dane o ile wzrosł poziom oceanów w ciągu ostatnich np
            100 lat i jak to sie ma do danych historycznych ?
            bo coś mi sie wydaje że człowiek jakiś wpływ na klimat ma ale jest
            on godny pominięcia bo sama natura może nam zgotować wieksze psikusy.
            a nasza walka z ociepleniem przez ograniczenie teraz spalania paliw
            kopalnych może sie okazać droższa niż np. wpłyniecie na rozwój
            planktonu wchłaniającego co2 czy adaptacja do skutków zalania np.
            holandi (jakoś bym to zniósł wink.
            a przykład z fasolką był trafiony bo ona jedna może i zgnije i odda
            swój węgiel ale chodziło o to że całość biomasy na planecie chłonąc
            dużą część co2 powiekszy sie .kiedyś przecież ten węgiel zanim stał
            sie paliwem kopalnym był w obiegu ?
            pozatym zasatanawia mnie jakie lobby energetyczne mogło by być
            silniejsze od producentów kopalin by wmówić wszystkim ten efekt
            cieplarniany jeśli on jak podejrzewam jest nieistotny? a może to
            poprostu rządy chcą uzasadnienia nowych podatków ?
    • vice_versa Galaktyka ma problem. Dzięki naukowcom wiemy jaki. 08.04.09, 16:32
      Dziś w Gazecie pojawiło się to:
      www.tinyurl.pl?yrysGI2A
      Natomiast przy okazji tragicznego w skutkach trzęsienia Ziemi we
      Włoszech naukowcy zarzekają się, że nie było możliwości przewidzenia
      wstrząsów, a temu który ostrzegał o nadchodzących wstrząsach
      zamknięto usta by "nie siał paniki": www.tinyurl.pl?QRvaGHT1

      Pozornie dwie nie związane ze sobą sprawy, ale mające dużo wspólnego.
      ZANIM nie nastąpi tragedia, naukowcy każą nam wierzyć, że "nie ma
      powodu do obaw", "wszystko jest pod kontrolą", "obserwujemy, pracują
      nad tym sztaby ludzi" etc.
      PO tragedii okazuje się, że "nie można było przewidzieć".

      Tę samą zmienność nastrojów można z resztą zobaczyć u ekonomistów i
      analityków w związku z kryzysem, choć mało kto wierzy by kryzys był
      wywołany siłą wyższą a jego pochodzenie kosmiczne, w końcu to my
      ludzie tworzymy pieniądz i nadajemy mu wartość. Tu przynajmniej mamy
      jasność, że pieniądz jest antropogenny.

      News o promieniowaniu gamma ma cokolwiek zbyt daleko idące
      konsekwencje, więc gawiedź trzeba pospiesznie uspokoić że nic nam
      nie zagraża:
      CytatNaukowcy uspokajają zarazem, że nie ma powodu do paniki. -
      Oczywiście, coś takiego może się wydarzyć, jest jednak tak mało
      prawdopodobne, że nie warto się tym martwić - tłumaczy David
      Thompson, astrofizyk z NASA.


      Promieniowanie gamma wykryto w latach 70tych, na dobrą sprawę nie
      wiemy czy jest "w normie" czy może jego poziom już dziś nam nie
      zagraża. A teraz jeszcze mamy wierzyć, że bystrzy naukowcy
      przeczesali wszechświat w promieniu 6,5tys lat świetlnych uznając,
      że nic nie jest w stanie nam zagrozić. To bardzo frapujące.

      Precedensów kiedy naukowcy mylili się jest całe mnóstwo. Taka np.
      gwiazda SN2005gl, kiedy zamieniła się w supernową naukowcy orzekli
      że zrobiła to "zdecydowanie przedwcześnie" więc musiała być czym
      innym niż dotąd uważali astronomowie i astrofizycy wink
      news.astronet.pl/news.cgi?6066
      Szczególnie zabawne jest to, że promieniowanie gamma ma prędkość
      zbliżoną do prędkości światła, więc nasza obserwacja kosmosu dotyczy
      faktów z przeszłości a resztę newsów zbieramy po fakcie. Jeśli więc
      jutro dowiemy się WR104 już zamieniła się w gwiazdę neutronową albo
      czarną dziurę, to promieniowanie gamma dotrze tu z takim opóźnieniem
      jakie faktycznie ma promieniowanie gamma wzgledem światła. Tzn
      promieniowanie gamma dotrze do nas równocześnie z chwilą
      obserwacji!!! W końcu promieniowanie gamma badamy niemal
      organoleptycznie przez sondy CGRO, INTEGRAL czy wcześniej SAS-2, i
      nie u źródła tylko, w skali kosmicznej, u siebie. Nie mamy więc
      najmniejszych szans na przewagę informacyjną, bo informacja
      musiałaby do nas dotrzeć szybciej niż promieniowanie gamma.

      Mamy jednak błogą pewność, że uznanie naukowe opiera się na
      konsensusie środowiska naukowego. Pozwala to spać spokojnie wierząc,
      że ośrodki naukowe i politycy zadbają o uciszenie/wyeliminowanie
      kogoś kto "siałby niepotrzebną panikę" i chciałby np. poinformować
      społeczeństwo o nadchodzącej "nadspodziewanie szybkiej" przemianie
      gwiazdy zagrażającej życiu na Ziemi. Globalna panika przed groźbą
      wymiercia mogłaby mieć nieobliczalne skutki, znacznie szybsze niż
      samo wymieranie spowodowane zmniejszeniem warstwy ozonowej. Kontrola
      informacji jest dobrodziejstwem dla ludzkości. Ignorancja jest
      siłą. smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka