Gość: katarek
IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl
06.08.02, 14:21
Nie mam już siły...gubię się w swoich myślach...
Czy ludzie są warci śmierci innych?
Czy warto umierać w imię miłości...?
Nie rozumiem, nic nie rozumiem...dlaczego?
Błagam niech mi ktoś pomoże...!
Moja najlepsza przyjaciółka, próbowała odebrać sobie życie...na szczęście
żyje...a może na nieszczęście..?
Zrobiła to dla Niego... dla DUPKA który zostawił Ją dla jakiejś małolaty...a
może miał prawo..?
Skoro przestała być dla Niego ważna, skoro Jej nie kochał, może miał prawo
odejść...?
Ale Ona..? czemu to zrobiła ?
Dlaczego ludzie tak postępują, czy życie jest naprawdę tak niewiele warte..?
Ona...piękna...młoda...zawsze uśmiechnięta...
Przecież była taka silna...a może Jej miłość była silniejsza...?
Przecież ludzie radzą sobie...są silni.. nie raz przeżywają zawody miłosne...
A Ona..? zawsze była silniejsza ode mnie, stawiała czoło wszystkim
przeciwnością...a teraz...?
Słabość...? Chwila słabości...?
Żyje...ale czy chce żyć...?
Mimo, że siedziałam z Nią całą noc...
Nie mogę patrzeć prosto w Jej oczy...spuchnięte...sine i zapadnięte...
Dlaczego ja czuje teraz do Niej wielki żal...? Wręcz nienawidzę...?
To egoizm...?
Przecież zawsze była moją podporą...razem płakałyśmy...razem się śmiałyśmy...
Ehhhh
I po co ja to wszystko piszę...?