kaisia
12.10.08, 00:16
Ostatnio miałam przyjemność przebywać we Wrocławiu służbowo i prywatnie.
Na pierwszy ogień poszedł hotel Wodnik na ulicy Na Grobli - syf, brud,
pajęczyna w łazience, łuski słonecznika na podłodze (!!) wbite w dywan i
śmierdzący papierosami pokój, ale tak śmierdzący że jak poruszałam się w nocy
to z popuszonej poduszki uwalniał się "zapaszek".
Plusem było dobre śniadanie, ale sniadanie to można i na rynku znaleźć dobre,
a spać niekoniecznie bym chciala z pająkami i zapaszkiem za 270 zł za dwójkę
Podejście drugie - Lothus na Wita Stwosza, polecany przez organizatora.
Porządek lepszy, nie brzydziłam się spać w łóżku, wystrój troszkeę na
korytarzach jak nie z tej epoki - da się przeżyć.
Śniadanie pierwsze jako takie, podejście do obiadu (chińskie jedzenie) -
tragiczne. Breja: kawałek kurczaka, warzywa mrożone w zalewie mąka + woda +
sos sojowy (takie odniosłam wrażenie)z curry (kurczak w pięciu smakach) był
nie do zjedzenia. Najlepsza z zestawu była surówka i herbata. Pani kelnerka
dziwiła się że nam nie smakuje bo nie dojedliśmy,, ciekawe czy sama to jadła.
Śniadanie następnego dnia - wczorajsze pomidory dokładane na oczach
śniadaniujących na nową tacę, "dzisiejszą", wędlina z daleka wygladająca na
zeschniętą więc jej nie dotknełam i stary chleb, z twardości wnioskuje że
jakiś minimum dwudniowy. Plusem było wygodne łóżko - jedno, bo drugie to była
wersalka przechylająca się jak sie na niej usiądzie na brzegu. 255 zł za dwójkę.
Podejście trzecie - studenckie - Hostel Centrum.
Mieliśmy pecha, bo zjechała się wycieczka i na 7 czy 8 pokoi na piętrze (razem
ze 20 osób plus my) dwa prysznice i jedna toaleta.
Jak dzieciarstwo poszło spać można było wyjść i się umyć w zimnej wodzie :]
Przeżyliśmy, aczkolwiek łózka z Ikei na deskach spadających na ziemie przy
ruszaniu się w czasie snu to niezbyt wygodne rozwiązanie. Jak na hostel było
może i ok, ale te łóżka i zimna woda to przegięcie,, dzień można przeżyć mycia
w zimnicy, ale więcej?
Powiedzcie: czy mi się zdaje czy coś nie tak z tymi noclegami?
Szukam jakiegoś średniej klasy hotelu, do 300 zł za dwójke żeby było tak
normalnie, nie muszą być jakieś luksusy, ale czysto, nie PRL-owsko i żebym nie
bała się jeść śniadania żeby się nie zatruć (nie mówie tu już o gustach
smakowych a o świeżości).
Podzielcie się opiniami, bo po zdjęciach i po cenie nie bardzo można wybrać i
się nie rozczarować. Tak, tak,, wiem,,, jak zapłace 600 zł za dwójkę to się
nie rozczaruję, ale bez przesady ;)
A Savoy na pl. Kościuszki jak? Bo na zdjęciach wygląda ok..