Dodaj do ulubionych

Strach przed Wielkim Krokiem

28.08.07, 12:30
Od zawsze marzyłem o mieszkaniu na wsi, na uboczu świata. A teraz -
masz ci los... Udało mi się kupić kawał ziemi, nie tak bardzo daleko
od miasta, w którym pracuję i mam coraz więcej wątpliwości.
Wiadomo - koszt wybudowania czegokolwiek jest niemały, ale nawet
gdyby nagle potrzebna kwota spadała z nieba, to chyba długo bym się
wahał. Dlaczego?
- a jak będzie śnieżna zima, to jak dojadę?
- a jak będę miał dzieci, to gdzie i jak będą chodzić do szkoły?
- a jak zechcę pójść do knajpy na piwo ze znajomymi, to jak wrócę?
- a jak znudzi mi się dojeżdżanie?
- a jak będę chciał wyjechać na wakacje i zostawić dom pod lasem bez
opieki?
Da się jakoś rozwiać te wątpliwości czy jestem skazany na dożywocie
w mieście..?
Obserwuj wątek
    • bury_wilk Re: Strach przed Wielkim Krokiem 29.08.07, 07:40
      Ja mam problem zupełnie odwrotny, bo z przyczyn powiedzmy ekonomicznych
      przeprowadziłem się z Warszawy do Piaseczna i teraz za wszelką cenę chcę
      wrócić... Ale nie o tym ten temat, więc może rozwinę innym razem.
      Co zaś się tyczy wątpliwości, to, czy wybierzesz taki, czy inny styl życia,
      zawsze będą. Zastanawiając się, tak na prawdę tylko tracisz czas. Weź na plecy
      skrzynkę z narzędziami i jedź się budować. Ot tak, po prostu. Z tego, co się
      zdążyłem zorientować, to udaje się z reguły tylko tym, co biorą życie za rogi.
      Jasne, z byka można spaść, ale jeśli to naprawdę jest Twoje marzenie, to raczej
      warto zaryzykować. Zwłaszcza, jeśli jeszcze nie masz wspomnianych dzieci i za
      dużo zobowiązań. Im dłużej to potrwa, tym będzie trudniej...
      Pozdrawiam
      p.s. A turystyka, to dobre miejsce. W sumie też kocham klimat, o jakim
      wspominasz. Nie chciałbym tak mieszkać na stałe, ale wyjechać na jakiś czas,
      nawet na dłuższy, jak najbardziej.
      • stief Re: Strach przed Wielkim Krokiem 29.08.07, 08:38
        Być może właśnie tak się to powinno zrobić - skrzynka z narzędziami
        i do roboty. Czasem rzeczywiście w szaleństwie jest metoda i z
        perspektywy czasu to właśnie szaleństwo okazuje się najbardziej
        racjonalnym rozwiązaniem.
        A dlaczego nie chciałbyś na stałe? Bo rozumiem, że nawet gdybyś miał
        taką możliwość, to byś się na to nie zdecydował. To strach przd
        Wielkim Krokiem, czy są jakieś inne przyczyny?
        • bury_wilk Re: Strach przed Wielkim Krokiem 30.08.07, 07:22
          Nie, nie boję się, ale na stałe bym nie chciał. Uwielbiam się szwędać, uwielbiam
          się gdzieś zaszyć, gdzieś zniknąć, wyjechać, etc, etc, ale mieszkać na stałe
          mogę tylko w jednym miejscu, bo to miejsce w którym się urodziłem, w którym mi
          dobrze, z którym się identyfikuje, znów etc, etc... Próbowałem z Piasecznem i
          jest to moja porażka. Pomysł nie był dobry i mam nadzieję, że jak najszybciej
          wrócę do domu. Są nawet pewne szanse, więc powiedzmy z optymizmem patrzę w
          przyszłość. Ludzie mają różne zboczenia, ja muszę mieszkać w Warszawie...
          • stief Re: Strach przed Wielkim Krokiem 30.08.07, 08:53
            Czyli wybór w Twoim przypadku nie polega na wyborze "miasto albo
            wieś", tudzież "Warszawa albo wieś"... Chodzi natomiast o
            wybór "Warszawa albo inne miejsce na świecie" i tutaj Warszawa
            wygrywa. Szczerze powiedziawszy trudno mi sobie wyobrazić jakieś
            argumenty, które mnie mogłyby skłonić do mieszkania w Warszawie,
            natomiast być może byłoby inaczej, gdym się tam urodził.
            • bury_wilk Re: Strach przed Wielkim Krokiem 03.09.07, 07:44
              No mniej więcej jest tak, jak mówisz. Rozumiem też doskonale, że Warszawa jest
              specyficznym miejscem i nie każdemu podchodzi, ale to jakby nie jest mój
              problem. Nie jestem bezkrytyczny i widzę sporo wad mojego miasta, ale zdania nie
              zmienię.
              Natomiast bardzo chciałbym mieć kilka takich miejsc gdzie czekałby na mnie cichy
              samotny domek, albo i nawet nie domek, tylko kawałek ziemi. Mam na przykład
              działkę nad morzem, która, kiedy ją kupowaliśmy, była czymś takim. Kawałek łąki
              z dala od miast, do wsi też kawałek, bez prądu, bez wody, bez niczego (cyt.
              Kononowicz ;) ), za to 300 metrów od morza. Jeździliśmy co roku pod namioty i
              było super. Teraz ludzi tam już znacznie więcej, ale nadal z każdym kurortem
              wygrywa w blokach. Wciąż nie ma prądu, jest za to pompa i niezwykle cywilizowana
              wygódka, o którą toczymy wojny z szerszeniami. Zamiast namiotów są przyczepy
              kempingowe i jest też ogrodzenie, ale nadal jest spoko.
              Przymierzam się też do kupienia jakiejś ziemi nad jeziorem (jeszcze nie wiem czy
              na Mazurach, czy zupełnie gdzie indziej) i zdaję się, że na najbliższą
              pięciolatkę to będzie właśnie taki mały cel.
              A potem w górach, a potem koło Zwierzyńca, potem mieszkanko na poddaszu
              paryskiego Montmartre, potem na Cyprze, potem kawałek pustyni, potem, potem,
              potem... :D
              Ale przede wszystkim widzę perspektywy na Ursynów :)
    • veronix Re: Strach przed Wielkim Krokiem 29.08.07, 10:40
      Nie ma się czego bać: więcej atutów i korzyści płynie z takiego
      wyboru.Obawom,o których wspominasz,da się zaradzić skutecznie. Jak
      ktoś poradzi sobie z osiedleniem w głuszy,to i rozwiąże problemy z
      tym związane.
      Moim marzeniem-od kiedy pamiętam moje świadome w tym kierunku myśli-
      było osiedlenie się w jakimś miejscu na kształt leśniczówki.Nie
      wyszło.
      Mieszkanie w mieście przytłacza o tyle,że nie ma oddechu świeżości
      ciszy (połączonej z naturalnymi odgłosami przyrody;tego mi
      brakuje).Nawet w nocy(z daleka od głównej ulicy)słyszę wszystkie
      trajtki,buczące samochody i motorki.Może nie potrafię się wyłączyć?
      Za to usypiam,jak dziecko przy szczekaniu psów,cykaniu owadów,szumie
      wiatru i przez niego-drzew,deszczu,czy burzy.
      Wszelkie krańce świata są zdecydowanie lepsze,bo niosą więcej
      walorów,możliwości,dystansu do codzienności,wszechstronności w
      przeróżnych aspektach.
      Życie nigdzie nie jest usłane różami.Warto jednak wybrać tak,by tego
      nigdy później nie żałować w nadmiarze,bo to bardziej zniechęca na
      codzień.
      I pomyśl,jaka zima tam (poza zawianiem,które też ma swoje uroki;a
      odśnieżanie jak najbardziej możliwe (umowy z drogowcami),nie tylko
      ręczne,na które,owszem,trzeba mieć sporo czasu),a jaka w mieście!
      I jaką dzieci będą miały radochę ze swobody i możliwości,i czego
      (więcej) mogą się nauczyć w takim miejscu.
      Moja rada taka:jeśli nie chcesz,to się nie skazuj.Miej odwagę,a siły
      Ci dopiszą.:)
      Powodzenia. Uda Ci się.:))
      • stief Re: Strach przed Wielkim Krokiem 29.08.07, 13:54
        A co to znaczy "nie wyszło"...? Czuć w tym zdaniu rezygnację, że się
        nie uda. Przecież żeby mieszkać w leśniczówce, albo w czymś na jej
        kształt, niekoniecznie trzeba wychodzić za leśniczego za mąż.
        Wiele słów otuchy dla mnie. A dla Ciebie? Dlaczego rezygnujesz z
        marzeń?
        • veronix Re: Strach przed Wielkim Krokiem 31.08.07, 11:21
          Heh,nie wyszło z różnych powodów.Ja nie widzę tam rezygnacji,ino
          stwierdzenie.:))
          Pewnie,że nie trzeba wychodzić za leśniczego;w ogóle nie trzeba.
          Ja kiedyś (jakieś dziewięć lat temu) spakowałam najpotrzebniejsze
          rzeczy i pojechałam do Nowego Targu w celu osiedlenia się tam.
          Oczywiście miałam taką możliwość.
          Chciałam być bliżej ukochanych gór i górek,a N.T. i okolice akurat z
          premedytacją sentymentalną sobie wybrałam.
          No i,po dość krótkim czasie,wróciłam.
          Poczułam (właściwie udowodniłam sobie,co przypuszczzałam,ale
          chciałam spróbować-może dałabym radę?),że nie będę potrafiła być tam
          sama.Nie jestem typem samotnika.Lubię i bardzo cenię czasową
          samotność,szanuje ją u in.,jako potrzebę pobycia sam na sam ze
          sobą.Tyle,że każdy potrzebuje jej inaczej, jedni mniej,inni więcej.
          Lubię wracać do ścian uśmiechniętych ludzkim wyrazem twarzy i
          ciepłem głosu.
          Wtedy ten brak bardzo mnie męczył i dezorganizował.
          To,że lubię być panią własnego życia nie znaczy,że zadowala mnie
          przemierzanie w pojedynkę 24-rech godzin na dobę.Czasem lubię sama
          ustalać kurs,stawiać żagle i uzgadniać cumowanie,a czasem wspólnie z
          kimś.
          Wtedy,w wieku,26 lat,nie potrafiłam dokonać tego wyboru skutecznie.
          Pewnie tak miało być,choć to powiedzonko powtarzam z dużym
          sceptycyzmem.
          Heh;no,to się odkryłam.Dobra,kiedyś trzeba.:)
          A co do marzeń i rezygnacji z nich,czy nie,wolałabym,żeby były
          skolidowane z realnymi zamysłami.Wtedy mają szanse na spełnienie.
          Dokonałam wielu czasowych wyborów w swoim,już trochę
          długim,życiu.Mam jednak nadzieję,że najważniejsze jeszcze przede
          mną. Zobaczymy.


          • stief :) 31.08.07, 11:31
            Właśnie (po przeczytaniu Twojego postu) sobie przypomniałem, że w
            czasie studiów zrobiłem już mały wielki kroczek. Zakupiłem szałas
            pasterski w Gorcach, które były (i chyba ciągle są) moimi ulubionymi
            górami. No i miałem go jakiś czas, dopóki się Baca (a właściwie jego
            żona, która mu nie dawała żyć) nie rozmyślił i nie zaczął namawiać
            mnie do cofnięcia transakcji. No i zgodziłem się, bo to w sumie było
            dość daleko, a na dodatek na całkowitym uboczu i gdybym wyremontował
            szałas, to pewnie niewiele by z niego zostało po imprezowych
            wizytach miejscowych...
            No ale - jak widać - mam ciągoty do mieszkania na końcu świata od
            bardzo dawna...:)
    • kadei Re: Strach przed Wielkim Krokiem 30.08.07, 11:03
      tak stief, przeprowadzka na wieś, to szczytny cel, wszak człowieka
      ciągnie do natury, jak wilka do lasu, bo i zdrowiej i
      modnie...zwłaszcza od paru lat, w pewnych kręgach...no
      właśnie...chyba zdajesz sobie sprawę, ze aby zamieszkać na wsi,
      pracując jednak w mieście, aby też zapewnić dzieciom "lepsze"
      szkoły, itp. potrzebne są peiniądze...powiem wprost, jeżeli je masz,
      to nic nie powinno stać na przeszkodzie, żebyś zdecydował się na ten
      krok....podpisuje się pod tym wszystkimi członkami ciała ;)...moze
      dlatego, że powoli dochodzę do wieku, w którym ceni sie ciszę i
      spokój...osobiście mam rodzinę na wsi, i muszę Ci powiedzieć, ze
      jeżeli chodzi o towarzystwo, nigdy nie słyszałem narzekania z ich
      strony na jej brak...zawsze znajdzie się ktoś, kto ma ochotę na
      chwilę kontaktu z naturą :)..a jeszcze jak jest to gospodarstwo
      rolne, to kontakt może się powiększyć o krówki, świnki, króliki,
      konie, kurki, kaczki, gęsi, czy co tam jeszcze :))...ciekaw jestem,
      czy Ty będziesz hodował coś z tych "drobiazgów" ;),jezeli oczywiście
      zdecydujesz się na życie bliżej przerody :)....i jeszcze jedno, w
      tym co napisała nix, jest dużo prawdy, nie ma się za dużo co
      zastanawiać nad wszystkimi szczegółami życia po przeprowadzce na
      wieś, czasem samo się ułoży...będzie musiało...osobiście mam
      znajomych, którzy zdecydowali się na życie bliżej przyrody, mając
      przy tym gromadkę dzieci!...dziś mają tam nawet małą
      sarenkę :).....i nie żałują...problemy mają jak wszyscy...ale żyją
      spokojniej
      idealnym rozwiązaniem byłoby chyba, mieć dwa domy, w mieście, gdzie
      ma się pracę, i na wsi, gdzie ucieka się w przy każdej okazji aby
      odreagować...niestety nie mogę się wypowiedzieć, bo nie znam z
      autopsji ;)
      • kadei Re: Strach przed Wielkim Krokiem 30.08.07, 12:29
        acha, co do budowy domu, bo i takie masz plany...ja swój dom
        zacząłem budować mając 23 lata, a skończyłem mając 27...trochę to
        trwało, ale budowałem sie w strasznych czasach, gdzie nic nie było
        można kupić...dziś jest inaczej, kiedy obserwuję jakie piękne domy
        się buduje i z jakich materiałów, i jak szybko, to łza się zakręca w
        oku :)...ale muszę jedno powiedzieć, swój dom, to fajna rzecz, choć
        wieczna skarbonka...jeżeli więc masz okazję, to się buduj :)...dziś
        możesz obie dowolnie wybierać projekty, nie tak jak kiedyś, gdy
        architekt narzucał plan ( a właściwie rżnął i powielał), i naprawdę
        możesz sobie postawić extra chałupkę, tym bardziej na wsi, gdzie nie
        ma praktycznie żadnych ograniczeń (prawnych i budowlanych)
        • kadei Re: Strach przed Wielkim Krokiem 30.08.07, 12:45
          przepraszam, ze z doskoków, ale czasem tak bywa ;)...doczytałem się
          jeszcze, że pytasz się z czego można żyć na wsi...jeżeli masz
          ziemię, to polecam gospodarstwo ekologiczne (jeżeli chce Ci się
          robić)..albo agroturystykę, duży nakład ale korzystny, jest chyba
          dofinansowanie na rozwój takich gospodarstw...
          • stief Re: Strach przed Wielkim Krokiem 30.08.07, 13:27
            Takiego drobnego inwentarza raczej nie planuję. Planuję o wiele
            grubszy...:) Myślę o założeniu winnicy (takiej dla siebie), bo
            miejsce jest do tego idealne.
            Natomiast co do gospodarstwa agroturystycznego, to nie wiem... Mój
            teren leży w okolicy niezwykle malowniczej krajobrazowo, ale mało
            znanej, poza tym nie ma tam żadnych typowych atrakcji turystycznych,
            czasem dość ciężko dojechać, tylko lasy, górki, dziki - jednym
            słowem koniec małej wsi położony pod samym lasem, więc dla wielu
            mogłoby to być nieco odstręczające.
            Ale dom - jak najbardziej w planach. Tylko właśnie cały czas się
            waham czy tylko letniskowy jakiś, czy całotoczny większy.
            • veronix Re: Strach przed Wielkim Krokiem 31.08.07, 11:36
              Całoroczny mniejszy,Stief.Taki z możliwością ewentualnego
              dobudowywania kolejnych cześci.(Całotoczny:),żeby mógł się roztaczać
              na większy,w miarę potrzeb.)
              Myślę,że dobrze jednak mieć możliwość przebywania tam o każdej porze
              roku-kiedy ma się na to ochotę.
              A w ogóle,to wg. mnie zależy gdzie takie miejsce jest:czy w środku
              wsi,czy na obrzeżach. Już napisałeś,więc jak na mój gust,to
              zdecydowanie lepsze usytuowanie-koniec wsi,pod lasem,malownicze
              tereny.Duże plusy umiejscowienia.
              Co do "minusów"...Dzieci i tak dowozi się do szkół,szczególnie tych
              dobrych.Wszystko zależy od odległości.W mieście też mnóstwo czasu
              traci się na dotarcie do pracy.No,zależy jak dużym i od dystansu od
              punktu A do punktu B.Poza tym,ile to ludzi wyjeżdża całą rodziną
              rano (rodzice do pracy,dzieci do szkoły) i wraca po skończonych
              zajeciach? Cało mnóstwo.Formuje sie to w normalny tryb.Niezły
              przecież.A co za róznica,czy to z A do B,czy ze wsi do miasta?
            • mirabel1 Re: Strach przed Wielkim Krokiem 04.09.07, 13:16
              Witam,
              Ja zaryzykowałam spęłnić swoje marzenie. 12 lutego 5 lat temu było
              deszczowo i zimno. Pomimo tego postanowiłam wsiąść w somochód i
              pomarzyć bo co w taki dzień robić w domu? Kupiłam gazetę z
              ogłoszeniami. Tego dnia znalazłam swoje miejsce. 13 lutego tego
              samego roku byłam właścicielką domu na wsi 60km od Warszawy w której
              się urodziłąm, wychowałam i mam tam całą rodzinę. Dodam, że banki
              nie chciały mi udzielić kredytu bo nie miałąm zdolności jednak się
              udało i to w miesiąc. Szczerze - nie było łatwo. Pracowałam w Wawie,
              córka chodziła do szkoły również w Wawie. Zimą wstawałyśmy o 5.30
              wracałyśmy o 22. Dom był nie ocieplony okna jak się okazało
              rozeschłe i cieknące i kredyt na 25 lat w euro, które zaraz potem
              poszło w górę mocno. Rodzina radziła, abym dom sprzedała, znajomi
              wątpili, że sobie poradzę itd. Dzisiaj uważam, że była to moja
              najlepsza decyzja w życiu.Mieszkamy tutaj z córką już 5 lat. Nie
              chciałabym być nigdy zmuszona wrócić do miasta. Nie obrażając nikogo
              to są moje tylko subiektywne odczucia, gdy obserwuję ludzi w
              Warszwie czy innym dużym mieście uważam, że są ubożsi w niektóre
              doznanie natury duchowo-estetycznej. Apropos zimy. Mieszkając w
              stolicy 30 lat nienawidziłam zimy. Tutaj ją pokochałam w poprzednim
              roku, gdy było -30 stopni czułam się jak w krainie królowej śniegu.
              Swoje szczęście odczułam najbardziej przed Wigiliją Bożego
              Narodzenia , gdy weszłam w Wawie do supermarketu. Wojna na parkingu,
              wyścig w środku sklepu, złość, frutracja i ... zmęczenie. Po
              powrocie wyszłam z psami na spacer przy pięknym księżycu i po białym
              dywanie stąpając, wsłuchiwałam się w cudowną ciszę. Jestem
              szczęśliwym człowiekiem.
              Właśnie dzisiaj podjęłam decyzję, że za rok przeprowadzam się na
              roztocze do miejscowości której nawet nie ma na niektórych mapach.
              Od pewnego czasu zdaję sobie sprawę, że powiedzenie "życie mam tylko
              jedno" nie jest pustym banałem, dlatgo chcę je przeżyć a mogę nie
              zdążyć bo "nie znam dnia ani godziny". Powiało grozą, ale te prawdy
              dotarły do mnie po śmierci mojej koleżanki, która wracałą z majówki,
              zginęła będąc w ciąży zostawiła męża i dwoje dzieci.
              pozdrawiam
              Na koniec powiem tylko, że na wiosnę założę winnicę, podłoże już
              jest do tego przygotowane, już posadzone jest kilkaset krzaków
              borówki amerykańskiej, czekam na dotacje unijne aby przerobić budynki
              i dostosować do małej agroturystyki w siodle mam na razie 2 konie
              ale będzie więcej. Robię naturalne soki z jabłek i gruszek (bez
              dodawania cukru, konserwantów) w poprzednim roku na użytek własny
              starczyło na cały rok ale myśle, że znajdą się chętni aby je
              kupować, poza tym pyszne naleweczki. I tym optymistycznym akcentem
              kończę ipozdrawiam wszystkich nie zdecydowanych marzycieli

              www.pomocnalapa.pl
              • stief Niesamowita historia, naprawdę! 04.09.07, 13:52
                Ogromne wrażenie zrobiło na mnie to, co napisałaś.
                Powiem szczerze, że właśnie zima na wsi jest jedną z najbardziej
                pociągających perspektyw. To jest zupełnie inny świat, niż w mieście.
                Szczerze gratuluję odwagi. To jest coś! W tak diametralny sposób
                zmienić swoje życie.
                Argument, któy przytoczyłaś (życie mam tylko jedno) też często
                kołacze mi się pod czaszką. I z każdym dniem pozostaje o jeden dzień
                mniej na spełnianie marzeń i na takie życie, jakiego by się chciało.
                Tyle na gorąco. Na pewno jeszcze będę wracał do tego postu.
                P.S.
                A Roztocze pięknym jest i to bardzo dobry wybór. Wiem coś o tym, bo
                się tam wychowałem...:)
                A co do winnicy - pisałem gdzieś powyżej, że o niej marzę. Mam na
                ten cel świetny teren i cóż... Wierzę, że się kiedyś uda..:)
                • kadei Re: Niesamowita historia, naprawdę! 05.09.07, 12:36
                  stief!...bierz przykład z Mirabelli :)...winnice, ciekawa rzecz, ale
                  wszystko zależy od pogody, która niestety szczególnie u nas potrafi
                  być kapryśna...wiem, że ważna jest też ziemia, odmiany winnic, nie
                  wszystkie możesz hodować...ale na początek mozesz przcież spróbować
                  z niewielkim nakładem i zaryzykować, prawda?...
                  • stief Re: Niesamowita historia, naprawdę! 11.09.07, 16:32
                    Masz rację, Kadei...:) Do uprawy winorośli w Polsce potrzebne są:
                    odpowiednia (południowa lub południowo-zachodnia) ekspozycja stoku,
                    odpowiednie nachylenie terenu (od 5 do 15 %), odpowiednia wysokość
                    nad poziomem morza (ok 300 m), możliwość odpływu zimnego powietrza
                    do (najlepiej) głęboko wciętej doliny rzeki, możliwość utworzenia
                    stawu u podnóża winnicy, odpowiednia (najlepiej gliniasta) gleba,
                    osłona od zimnych, wschodnich wiatrów... To wszystko mam. Klimat też
                    zmienia się na cieplejszy (znajomi mają winnicę i winogrona były w
                    tym roku gotowe do zbioru już w drugiej połowie sierpnia).
                    Do tego trzeba dorzucić odrobinę determinacji i odwagi. Nad tym cały
                    czas pracuję...:)
              • pansloik Re: Strach przed Wielkim Krokiem 07.11.07, 12:09
                To wspaniałe że Ci się udało, jestem ciekaw jak uda Ci się z winnicą. Ja również
                2 lata temu miałem taki pomysł, aby założyć winnicę, ale rodzina stukała się w
                czoło więc na razie odpuściłem, tzn. odłożyłęm pomysł, ale mam nadzieję że
                kiedyś się uda. Mam trochę ziemi na zachodnich krańcach Roztocza, ciekaw jestem
                jakie gatunki winorośli zasadziłaś. Podziwiam Twoją odwagę i przedsiębiorczość,
                pozdrawiam
    • naturelovers Re: Strach przed Wielkim Krokiem 31.10.07, 12:44
      Stary, w ogole sie nie zastanawiaj! Choc nie warto tez robic planow na dluzszy
      okres niz 10 lat. Sadze, ze jestes na tyle mlody, ze jezeli zamieszkanie na wsi
      okaze sie niewypalem, zawsze bedziesz mogl zmienic plany - zamieszkac w miescie,
      albo za granica.

      Ja z narzeczona kupilem w grudniu siedlisko na Podlasiu. 5 ha w jednym kawalku.
      Poniewaz urodzilem sie w bloku, cale zycie mieszkalem w bloku, cala moja rodzina
      byla miastowa od pokolen, od najmlodszych lat moim marzeniem bylo zamieszkac na
      wsi. Wreszcie spelnilem to marzenie. Teraz jeszcze zarabiamy na remont
      istniejacego domku i przeniesienie drugiego - drewnianego.

      Moj dobry kolega po skonczeniu studiow przeniosl sie na wies, byl on i jest moim
      przewodnikiem i doradca. Popelnil wiele bledow, ale ja moge stac sie bogatszy
      jego doswiadczeniem.
      Wiele razy pomieszkiwalem u niego. Rowniez zima. Chalupe ma drewniana, stara,
      grzana drewnem. Wrazenia co do zimy, a nawet przedwiosnia, ktore w miescie jest
      przepotwornym depresyjnym doswiadczeniem mam takie same jak przedmowczyni. Na
      wsi jest pieknie nawet na przednowku.
      Podstwawowa roznica, jaka dostrzegasz, to ze na wsi kazdego dnia widzisz roznice
      w przyrodzie. Doslownie kazdego dnia! W miescie kazdy dzien wyglada bardzo
      podobnie. A na wsi kazdego dnia widzisz nowe ptaki, nowe listki, zamarzniete
      kaluze, ktore poprzedniego dnia byly plynne, szron malujacy nowe piekne wzory,
      nowe slady w sniegu, nowe slady w blocie...

      Podstawowy problem to z czego chcesz zyc.
      Poniewaz dojezdzanie do miasta jest uciazliwe, my wymyslilismy sposob na
      zarabianie pieniedzy na wsi. Ale mozesz przez jakis czas dojezdzac i zobaczyc
      jak to wyglada. Dojezdzanie, to prawda, jest meczace, ale za to wracanie... z
      kazdym kilometrem zostawiasz jakas czastke gwaru, stresu, zmeczenia za soba i
      wplywasz do swego azylu wypoczety i spokojny. Kazda podroz do domu moze byc
      malym rytualem przejscia. Mieszkalem wczesniej rok na wsi pod Poznaniem i
      uwielbialem powroty z niego.

      Co do Twoich watpliwosci:
      - Moj kolega, podobnie jak Adam Wajrak z Wyborczej zima zaklada biegowki i
      dojezdza do zaparkowanego u znajomych samochodu. Ew. mozesz namowic sasiada z
      plugiem przy traktorze, zeby Ci odsniezyl droge dojazdowa. Poza tym wcale az tak
      czesto snieg nie jest tak wysoki, zeby sie nie dalo jezdzic
      - podstawowki i gimnazja na wsi (lub w malych miasteczkach) wcale nie odbiegaja
      zasadniczo poziomem od tych z miast, a czesto maja bardzo fajny kameralny
      klimat, gdzie nauczyciele maja bliski kontakt z dziecmi, coraz wiecej jest
      pasjonatow, ktorzy tak jak Ty wyjechali na wies spelniac swoje marzenie
      Silaczki. Liceum moze stanowic problem, to prawda. Rozwiazan wiele.
      - chodzenie do knajp moze byc problemem, ale mozesz jezdzic z zona i zmieniac
      sie rola kierowcy, albo wpadac na weekendy do miasta, (nocujac u znajomych),
      zeby sie wybawic, jak wlasnie robi od czasu do czasu moj kumpel i jak planujemy
      robic my
      - jak Ci sie znudzi dojezdzanie, to moze Twoje winogrona beda juz na tyle duze,
      ze moze bedziesz sprzedawal wino :-)
      Moim zdaniem nie powinienes myslec o tym, co mozesz czuc kiedys, a czego nie
      czujesz teraz, ale boisz sie, ze zaczniesz. To bez sensu. Jak Ci sie znudzi
      dojezdzanie, to zaczniesz kombinowac, czy sie wyniesc ze wsi, czy wprost
      przeciwnie - na niej postawic obie nogi
      - dom bez wlascicieli w Polsce latwo staje sie lupem zlodziei - trzeba to
      traktowac jako pewnik, a nie mozliwosc. Na szczescie zabezpieczenia (dobre okna,
      drzwi, rolety, okiennice, a nawet alarm i subskrypcja ochrony) nie sa juz w tej
      chwili jakos bajonsko drogie, a poza tym jesli zyjesz dobrze z sasiadami, a oni
      maja Twoj dom na widoku, zawsze mozesz poprosic o dogladanie.

      Decyzja nalezy do Ciebie. Jak to ktos keidys powiedzial: miasto jest dla ciala,
      wies jest dla duszy. Ty musisz zdecydowac, co jest wazniejsze.

      Zycze powodzenia!

      Kochankowie Natury
      • mimbla.londyn Re: Strach przed Wielkim Krokiem 31.10.07, 14:28
        Dziekuje Ci bardzo za ten piekny list.
        Widac,ze naprawde zyjesz wsia i jej urokiem.
        Od dawna ,jak wielu z nas,marze o Siedlisku na wsi.
        Marze o wlasnych krzakach malin,herbacie z miodem z sasiedzkiej
        pasieki,spokoju.
        I tak jak wielu z nas,nie wiem jak sie do tego zabrac-od strony
        urzedowej,np czy musze miec jakies licencje czy cos w tym
        stylu ,zeby zalozyc malenkie gospodarstwo agroturystyczne? A jak np
        z noclegami dla turystow? Jak to jest z domami na wsi-od jakiej
        ilosci terenow placi sie KRUS a nie ZUS?
        Pragnienia i marzenia sa,jak najbardziej,ale wiem,ze
        takie "zwyczajne " organizacyjne sprawy musze poznac PRZED
        przeprowadzka.

        Jeszcze raz dzieki za piekny list,pozdrawiam serdecznie.

        Mimbla





        *****************************************************

        ...taki zwyczajny ,pogodny dzien - a tyle zmienil...
        • naturelovers Re: Strach przed Wielkim Krokiem 01.11.07, 13:50
          Droga Mimblo,

          Od strony urzedowej w dzisiejszych czasach wszystko sie da stosunkowo latwo
          zalatwic. Polecam skontaktowanie sie z dowolnym Osrodkiem Doradztwa Rolicznego.
          Tam Ci wszystko powiedza. Poczytaj tez w internecie. Wszystko tam jest - zarowno
          o KRUSie, jak i wymogach co do agroturystyki, oraz mozliwych doplatach do
          pozarolniczej dzialalnosci z UE - to na stronach Agencji Restrukturyzacji i
          Modernizacji Rolnictwa.
          Generalnie jesli chcesz mieszkac na wsi i z niej zyc, musisz tak:
          1. kupic siedlisko
          2. oplacac podatek gruntowy (US)
          3. zarejstrowac sie w KRUSie
          4. ubezpieczyc sie (ubezpieczenie rolnika, np. w PZU)

          Reszta, czyli np. doplaty - poprzez ARiMR.

          Hope this helps,

          Wloczykij
    • stukam_kopytkami Re: Strach przed Wielkim Krokiem 01.11.07, 23:59
      stief napisał:

      > Od zawsze marzyłem o mieszkaniu na wsi, na uboczu świata. A teraz -
      > masz ci los... Udało mi się kupić kawał ziemi, nie tak bardzo daleko
      > od miasta, w którym pracuję i mam coraz więcej wątpliwości.
      > Wiadomo - koszt wybudowania czegokolwiek jest niemały, ale nawet
      > gdyby nagle potrzebna kwota spadała z nieba, to chyba długo bym się
      > wahał. Dlaczego?

      Jak pomyślę ile kosztują mieszkania w mieście to naprawdę taniej wychodzi na
      początek mały domek na wsi, potem możesz się rozbudować.

      > - a jak będzie śnieżna zima, to jak dojadę?

      Spokojnie, pługowców zaskakuje zima jak co roku, ale da się wyjechać i wrócić.

      > - a jak będę miał dzieci, to gdzie i jak będą chodzić do szkoły?

      Z tego co słyszałam, ( kopytka dzieci nie mają, ale mają brata w wieku
      szkolnym), autobusy jeżdzą a jak nie, to na pewno będziesz dojeżdzał do pracy,
      więc jaki problem?

      > - a jak zechcę pójść do knajpy na piwo ze znajomymi, to jak wrócę?

      Taxi, albo zabawa bez piwa albo nocleg u znajomych :)


      No i pięknie, w wątku poniżej mylnie założyłam, że jesteś kobietą. Przepraszam.
      Ale pora robi swoje, już powinnam się nakryć kopytkami a jeszcze stukam tu ;)
    • roolsy Re: Strach przed Wielkim Krokiem 11.11.07, 08:57
      stief napisał:

      > Od zawsze marzyłem o mieszkaniu na wsi, na uboczu świata. A teraz


      i słusznie - ---------
      > masz ci los... Udało mi się kupić kawał ziemi, nie tak bardzo

      fajnie-------------


      > od miasta, w którym pracuję i mam coraz więcej wątpliwości.
      ?
      > Wiadomo - koszt wybudowania czegokolwiek jest niemały, ale nawet
      > gdyby nagle potrzebna kwota spadała z nieba, to chyba długo bym
      się
      > wahał. Dlaczego??
      ?
      > - a jak będzie śnieżna zima, to jak dojadę?

      ja mieszkam w lesie. Nie ma zawieji, zamieci,pługi nie spychaja
      wszystkiego na kupe,nie ma tuneli aniwaskich traktów

      > - a jak będę miał dzieci, to gdzie i jak będą chodzić do szkoły?
      do najblizszej!!małej fajnej! zawsze dowioza szkolne autobusy--------
      > - a jak zechcę pójść do knajpy na piwo ze znajomymi, to jak wrócę?
      to jest nowy rodzaj zycia.Ty postzregasz to przez pryzmat Mieszkańca
      miasta. Bdziesz miała nowuch znajomych.Zobaczysz co to znaczy
      sąsiedzto (nawet 20km)spotkania spacery (jakie bary? puby? knajpy?)
      siedż w mieście:)
      > - a jak znudzi mi się dojeżdżanie?
      do czego??-------
    • ewa_naranjes Re: Strach przed Wielkim Krokiem 11.11.07, 22:27
      hmmm ...
      w sumie to krok doradzam ale na śnieg w zimie nic ci nie pomoże
      ja mam sasiada co przejeżdza traktorem i ubija mi dojazd do
      drogi.Wczesniej wiele razy nie udało mi się przejechać.
      Szkoła tak wiejska tak, a potem... 2 autobusy dziennie do
      gimnazjum.Zajęcia dodatkowe odpadają jeśli pracujesz w mieście.
      Nie dasz rady jak masz wiecej niż jedno dziecko.Piwo - sklepik i
      wszyscy od sklepikiem. U nas problem pojawił się wraz z chorobą
      syna.Dojazdy do szpitala i rehabilitacja to jakis dramat
      nie liczac kosztów dojazdu.
      ale mimo to warto .. chcoćby po to żeby rano popatrzeć na sarny
      przed domem i zjeść miód z włąsnej pasieki.
      Nic łatwo nie przychodzi.Wg mnie ważne jest nawiązanie kontaktów z
      miejscowymi bo można mieszkać na wsi będąc otoczonym murem i cieszyć
      się z własnego ogródka


      • kresowysamowar Re: Strach przed Wielkim Krokiem 09.11.08, 20:47
        Ciekawe myśli tu się niejedne przewinęły. Może niech tu jeszcze pobędą na forum.
        Ja choć kupiłem domek na obrzeżu kraju,to ten Wielki Krok mam jeszcze przed
        sobą. To znaczy przenosiny z miasta i zamieszkanie.Patrzę na to
        optymistycznie,choć wiadomo,że to poważna i wielka zmiana. Teraz kusi mnie choć
        raz tej zimy zajrzeć,już w te swoje okolice,zażyć powietrza i zobaczyć jak tam
        będzie wówczas inaczej. Może się uda...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka