Dodaj do ulubionych

Są, ale ich nie ma

    • Gość: kierowca bombowca Re: Są, ale ich nie ma IP: *.ip.netia.com.pl 23.07.10, 12:33
      Wypowiedzi samych cieniasów. Skoro Was nie stać na 100 tys na samochód, nie dyskutujcie o samochodach za 500 tys. i więcej. To jak mówić o przewadze pasztetowej nad polędwicą albo jedzeniu w domu nad restauracją. Kupcie sobie parówki i używajcie do woli a szlachetne gatunki pozostawcie tym, kogo na to stać. Krytykowanie czegoś na co mnie nie stać tylko dlatego, że mnie nie stać, to baaardzo polskie. Żenada.
    • Gość: m Re: Są, ale ich nie ma IP: *.centertel.pl 23.07.10, 13:46
      Moje Polo nie było bite...chyba ty byłeś bity w dzieciństwie fałszywy m :)

      SZKODA KASY NA NOWE BO ONO TRACI 50% po 3 latach jakby jego żywotność była 6 lat;-) ... cena spada ze sztucznie zawyżonej salonowej do prawdziwej rynkowej...KONCERNY I SALONY WAS SKUBIĄ FRAJERZY

      Hahahahahahhaahaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
    • Gość: m Re: Są, ale ich nie ma IP: *.centertel.pl 23.07.10, 13:53
      kierowca bombowca

      Auta za 500 tys.zł nie są szlachetne...szlachetny to może być rodowód lub zachowanie a nie samochód...to tylko blacha...ktoś wam wmawia że auto za 500 tys.zł jest lepsze od tego za 100 tys.zł...a to nieprawda! Jest tylko droższe...a w sumie też jest zbudowane z blachy,gumy i plastiku...bo np. Passat też jest luksusowy bo ma klime,esp,skóre,elektronike,alumfelgi,DVD...Auta za 500 tys.zł nie są od niego lepsze lecz kreowane są na takie żeby dowartościować i połechtać swoje próżne EGO Bogaczy . Żenada.
    • Gość: m Re: Są, ale ich nie ma IP: *.centertel.pl 23.07.10, 13:58
      Różnica między autem za 80 tys.zł a tym za 200 tys.zł jest tylko w cenie bo oba auta są luksusowe (mają klime,esp,elektronike,DVD alufelgi skóre)....ale producent droższego auta wmawia naiwnym bogaczom że auto ma większy prestiż i dlatego jest droższe....

      góóó... prawda...jest droższe bo koszty produkcji są większe a Frajer bogacz się cieszy bo myśli że jest lepszy a tak naprawde dał duupy Haha
    • Gość: lolo Re: Są, ale ich nie ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.10, 15:57
      Piszecie że "... Polak jest oszczędny i nie kupuje nowych aut... ". Tyle, że jak wszyscy będą tak "oszczędni" to braknie tych używanych. Oczywiście możemy do Polski ściągać wszystkie z innych krajów, a co w końcu jesteśmy tacy wspaniali że z technologii wymyślonej dzisiaj z przyjemnością możemy zacząć korzystać za 2 -3 lata.
      Pomijam aspekt ekonomiczny takich "zakupów" - miejsca pracy itp.

      Z innej beczki:
      Niestety Polska to nie Niemcy i w Polsce (do czerwca) sprzedało się:
      VW Phaeton - 0 (a w zeszłym roku 16) sztuk
      Lexusa LS - 16

      ---------------------------
      trynid.pl - auta na stokach u dealerów
    • faziasty Re: Są, ale ich nie ma 23.07.10, 17:19
      Ktoś tu się posiłkował recenzją Clarksona co do Phaetona. Swoją drogą cudo na kółkach.
    • Gość: m Re: Są, ale ich nie ma IP: *.centertel.pl 23.07.10, 17:28
      lolo

      Nie wszyscy Polacy ściągają używane...niektórzy kupują nowe...ale to ogromna mniejszość...bo po 1: to się nie opłaca (utrata wartości po 3 latach aż 50%)...a po 2: nie dość że nowe auta są drogie to jeszcze producent nas zmusza pod groźbą utraty gwarancji do serwisowania auta w drogim ASO...przykład: wymiana żarówki w ASO kosztuje 200 zł a w używanym ja sobie sam kupię żarówkę w sklepie za 15 zł i za darmo wymienię...w przypadku droższych części cena jest oczywiście większa...poza tym w ASO zawsze zakładają oryginalne części czyli 3 razy droższe od dobrej jakości zamienników...dlaczego nie dają mi prawa wyboru ?....to ździerstwo...
    • Gość: lolo Re: Są, ale ich nie ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.10, 20:10
      @m
      Nie do końca tak jest jak piszesz ( o ASO ). Na tyle na ile sobie przypominam nowe wytyczne Unii Europejskiej (do której w końcu należymy i musimy się do nich stosować ) tzw. GVO wygląda to następująco:
      1. warunkiem utrzymania gwarancji na auto jest robienie przeglądów zgodnie z instrukcją obsługi co potwierdzone musi być w książce gwarancyjnej (czyli nie robienie w ASO, a np. w warsztatach zrzeszonych w PZMotach)
      2. ASO może oferować tzw. alternatywne części (nazywane przez niektórych "zamiennikami" ) jednak naprawa gwarancyjna musi być wykonana na częściach dostarczonych przez Importera (czyli tzw "oryginałach"). A to że tego nie robi, lub też klienci się nie dopytują to już inna historia.

      Co do cen w ASO to sami sobie je ustalają. Ostatnio wymieniałem tłumik i różnica pomiędzy ASO a warsztatem nie zrzeszonym wyniosła 30 PLN (słownie: trzydzieścizłoty). To dużo ??

      ------------------------
      trynid.pl - auta na stokach u dealerów
    • Gość: m Re: Są, ale ich nie ma IP: 178.56.41.* 23.07.10, 20:55
      Rozumiem że w ASO było o 30 zł drożej a nie w warsztacie ? Hahahaha ;-)

      a jeśli przy jednej wizycie będziesz wymieniał np. tłumik,klocki, opony i olej to już w ASO będzie 120 zł drożej...a to sporo...

      Nie znam się na przepisach...ale wiem że w ASO się nie opłaca bo zazwyczaj jest drożej...a co do kupowania nowych aut to jeśli ktoś nie jest zamożny to lepiej kupić używane 3-5 letnie 50-60% taniej niż nowe...takie autko jeśli tylko nie jest po poważnym wypadku pojeździ jeszcze kupe lat bo jest młode...a jego wypadkowość można sprawdzić w specjalistycznym warsztacie ... i to odpowiedź dlaczego Polacy wolą używane....zbyt duża utrata wartości nowego....moim zdaniem ta utrata wartości bierze sie stąd, że cena autka powraca z kosmicznej sztucznie zawyżonej salonowej do prawdziwej rynkowej...koncern musi zarobić...dealer musi zarobić...a przy używanym te FRYCOWE czyli haracz został już zapłacony przez pierwszego właściciela ... Proste...

    • Gość: lolo Re: Są, ale ich nie ma IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.07.10, 22:51
      Nie chcę być adwokatem dealerów, ani tym bardziej importerów (tez uważam że auta w Polsce w stosunku do zarobków są za drogie) ale koszty ponoszone przez dealerów w związku z wymaganiami importerów (spełnianie standardów, szkolenia pracowników, urządzenia, oprogramowanie, itp itd) też pochłaniają znaczną ilość środków które gdzieś trzeba by odrobić - każdy przecież prowadzi firmę licząc na zysk z niej.
      Uważam że każdy powinien zarabiać tyle żeby miał wybór, a nie stawał pod ścianą z sentencją: albo kupisz używkę, albo będziesz jeździł dalej komunikacją zbiorową.
      Oczywiście chodzi mi o danie ludziom możliwości do zarabiania, a nie rozdawania pieniędzy, a czy będzie im się chciało zarabiać to już inna sprawa (w końcu najbardziej powszechny w tym kraju tryb to "należy mi się")
      OK nowe auta dużo tracą na wartości, ale przecież nie kupujesz tylko auta, ale również "święty spokój" (gwarancję) na parę lat (w zależności od marki). Pewnie powiesz że 3-5 letnie auta nie psują się. I tak i nie. Każdy z nich ma swoją historie i mogły się nie psuć poprzedniemu właścicielowi, ale nie jest powiedziane że właśnie będziesz pierwszym który zacznie w nie "inwestować". I nie ważna jest tutaj jego wypadkowość tylko sposób w jaki był eksploatowany. Auto to tylko urządzenie i właściwie użytkowane będzie "służyć" latami, a nie właściwie po prostu szybciej się zużyje. A już przy zakupie tego nie sprawdzisz - oczywiście niby możesz sprawdzić wpisy w książce serwisowej, ale skąd będziesz wiedział że są prawdziwe ? Niestety żyjemy w Polsce, a tutaj takie praktyki - niestety - są na porządku dziennym

      -----------------------
      trynid.pl - auta na stokach u dealerów
    • Gość: m Re: Są, ale ich nie ma IP: *.chello.pl 24.07.10, 07:41
      Moje Polo jak się okazało jednak było bite, fałszywy m.
    • Gość: m Re: Są, ale ich nie ma IP: 178.56.12.* 24.07.10, 12:47
      lolo

      Oczywiście że każdy samochód używany się kiedyś zepsuje...Ba! nawet nowy potrafi się zepsuć po kilku miesiącach jazdy...ale 3-5 lat to niewiele na dobrej klasy autko,jeśli tylko jest bez poważnego wypadku to pojeździ jeszcze dłuugie lata a kosztuje aż 50% taniej niż nowe mimo że nie osiągnęło jeszcze 50% swej żywotności...no może 15-20% żywotności osiągnęło ;-) Jedynym rozsądnym wytłumaczeniem tego spadku wartości jest sztucznie zawyżona cena w salonie która po 3 latach obniża się do ceny rynkowej bardziej uczciwej...a wydawałoby się że przecież mamy kryzys i auta powinny być dużo tańsze...ale nie są...Wiele zależy też od strategii firmy...lepiej przecież sprzedać więcej aut po niższej cenie i zarobić tyle samo niż trzymać wysokie ceny i sprzedać mniej....Dlatego ludzie kupują używane....nawet jeśli ma ono lekko obdarte drzwi to nie jest problem...można wtedy utargować niższą cenę a drzwi zamalować lub wymienić na oryginalne np. za 1000 zł i wtedy na oryginalnych drzwiach rdzy nie będzie na pewno...
      Na rynku aut używanych jest mnóstwo powypadkowych złomów - to fakt. Złoma bym nie kupił...Ale przed zakupem można sprawdzić u dealera podając numer vin czy autko było serwisowane do końca i poznać jego prawdziwy przebieg(podczas wizyt w ASO jest spisywany przebieg i widzimy jakie średnie przebiegi właściciel robił na rok więc kręcenie licznika tuż przed sprzedażą od razu widać...a u specjalisty w warsztacie można zmierzyć grubość lakieru miernikiem,spasowanie elementów blacharskich...można sprawdzić zużycie amoryzatorów,zawieszenia...czy nie ma rdzy itp.
      Ja rozumiem że dealer ponosi koszty szkolenia,zatrudnia pracowników i musi zarobić...jednak koncern często produkuje auta w Chinach gdzie koszty są niskie lub Japońskie marki produkują auta w Europie i nie ponoszą kosztów transportu i cła...dlatego koncerny powinny ciąć koszty produkcji żeby móc obniżać ceny...
    • Gość: lolo Re: Są, ale ich nie ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.10, 15:07
      Obym się mylił, ale chyba trafiłeś na jakąś pętle myślenia.
      Kupujemy tylko używane ... nie serwisujemy w ASO (bo drogo) ... przed kupnem sprawdzamy w ASO historię ... i cieszymy się że mamy auto 3-5 letnie z gwarantowaną historią
      Gdyby wszyscy wzięli sobie taką formę kupowania aut to ... po prostu by takich w ogóle nie było
      Z grubsza rozumie Twój tok rozumowania, ale ... na całość ceny składa się wiele czynników (koszt produkcji, transportu, marże fabryki, importera, haracze dla US... itp, itd), a nie tylko "pazerność" dealerów. Inną sprawą jest że dla większości marek rynek polski to jakiś mało znaczący punkcik na mapie świata (przykładowo wszystkie fabryki Hondy produkują w ciągu jednego dnia tyle aut ile sprzedaje się w ciągu całego roku w Polsce) - więc jak mają się PRZEJMOWAĆ takim rynkiem.

      A wracając do głównego nurtu rozmowy: nowy czy używany
      Nie twierdzę że używany MUSI się psuć, a nowy jest NIEZNISZCZALNY. Różnica polega tylko na tym że jak zepsuje się nowy to naprawę masz w gratisie (lub też - jak wolisz - ujętą w cenie zakupu), a jak zepsuje się używany to jedyny gest jaki pozostaje to ... sięgnięcie po portfel i zaciśniecie zębów.
      Coraz bardziej popularna staje się konfiguracja: mała pojemność silnika + sprężarka (lub jak kto woli: turbina). Przy takim tandemie niewłaściwe użytkowanie auta powoduje drastyczny spadek trwałości sprężarki. A to już nie są małe wydatki (parę tysięcy). A jak to jesteś w stanie sprawdzić przy zakupie ?

      -------------------
      trynid.pl - auta na stokach u dealerów
    • Gość: mm Re: Są, ale ich nie ma IP: 94.254.144.* 24.07.10, 16:55
      "Podobny opór materii musi pokonać zjawiskowo piękny Citroën C6 (od 240 tys. zł). To obecnie jedyna francuska limuzyna klasy wyższej. Peugeot wycofał z salonów model 607, a Renault zrezygnowało z modelu VelSatis z powodu niezadowalającej sprzedaży."

      ^^Autorze artykułu, Filipie Otto, tak rażące błędy w określaniu przynależności poszczególnych samochodów do klas jest żenująca. Jak można auta klasy wyższej-średniej nazywać "limuzynami klasy wyższej"?? Poniżej kontynuacja podobnych niedorzeczności:

      "Firmy japońskie chyba już dawno zdały sobie sprawę, że nie wyciągną nas zza kierownicy mercedesa, bmw i audi, więc nie oferują modeli wyższych klas. Toyota, Mazda, Nissan i Mitsubishi nie mają żadnego modelu klasy wyższej w europejskiej ofercie, choć na innych rynkach sprzedają takie auta. Wyjątkiem jest Honda z modelem Legend"
    • Gość: m Re: Są, ale ich nie ma IP: *.centertel.pl 24.07.10, 17:27
      lolo


      Ja nie twierdzę że wszyscy kupują 3-5 letnie auta...tylko twierdzę że jest to bardziej opłacalne wyjście...Naprawdę wierzysz że właściciel nowego wystarczy że kupi i nie musi płacić za naprawy i wogóle za nic? Jesteś w dużym błędzie...Właściciel nowego nie płaci tylko za naprawy GWARANCYJNE...czyli wady fabryczne....a jeśli jakaś część się zużyje w sposób naturalny,albo minie gwarancja to niestety trzeba zapłacić za robociznę i części dużo drożej w ASO niż w zwykłym warsztacie...części też są droższe do samochodów nowych niż do tych starszych...poza tym naprawy gwarancyjne są wliczone w cenę...a cena jest kosmiczna bo używane 3 letnie jest o 50% tańsze czyli w praktyce jest tańsze o 20-30 tys.zł...a za taką kwotę to ja sobie mogę pokryć wszystkie koszty napraw,paliwa,ubezpieczenia mojego używanego autka przez okres 10 lat :-) Amen.
    • Gość: lolo Re: Są, ale ich nie ma IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.07.10, 19:13
      Części eksploatacyjne - jak sama nazwa wskazuje - zużywają się w trakcie użytkowania auta. Dużo jeździsz = więcej zużywasz = częściej wymieniasz. Proste. I nie ma tutaj znaczenia czy jeździsz nowym czy starym autem.
      Jak wydajesz na auto 2-3 tys rocznie to .... szacun. Jeździsz nim w ogóle ? Przecież to trochę ponad 650 litrów paliwa, więc jakbyś wszystko chciał "przepalić" i spalał 6l/100 km to rocznie daje niecałe 11 tys km. Przy takim przebiegu nie dziwię się że nic się nie psuje w aucie. Teraz już rozumie dlaczego tak jesteś za używkami. W Twojej sytuacji też bym był.
      FAKTYCZNIE w Twoim przypadku zakup nowego auta jest bez sensu. Odczujesz podwójnie spadek jego wartości przy sprzedaży.

      ------------------
      trynid.pl - auta na stokach u dealerów
    • Gość: m Re: Są, ale ich nie ma IP: *.centertel.pl 24.07.10, 20:36
      Cieszę się że się rozumiemy ;-) Moje roczne przebiegi to faktycznie około 10-12 tys.km...zazwyczaj jeżdże po mieście i czasem ale rzadko wyjade w trasę...więcej nie potrzebuje :)
      A nawet gdybym kupił nowe i chciał sprzedać po 3 latach z prawdziwym przebiegiem 30 tys.km to nikt mi nie uwierzy i każdy powie że cofałem licznik....musiałbym licznik przestawić do przodu na 90 tys.km to by się sprzedał ;-) Haha
    • Gość: romek Re: Są, ale ich nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 25.07.10, 18:50
      "Croma to hybryda limuzyny, kombi i vana, w efekcie czego auto, niestety, nie wygląda zbyt dobrze."
      Skończ chrzanić Filip. Croma to po prostu wyższe o kilka centymetrów kombi, a obecna generacja wygląda całkiem dobrze. W brązowym metaliku prezentuje się elegancko i wszelkie docinki co do wyglądu są wyciągane na siłę i bez pokrycia.
    • Gość: Axton Re: Są, ale ich nie ma IP: *.chello.pl 26.07.10, 07:17
      Najczęściej i tak widać Phaetona, czy ktoś widział Lancię Musę na ulicy?
    • Gość: m Re: Są, ale ich nie ma IP: *.centertel.pl 26.07.10, 10:53
      Phaetona nie widziałem...a Polo widzę codziennie ;-) Polacy wiedzą co dobre Haha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka