Dodaj do ulubionych

równorzędne skrzyżowanie

22.06.11, 13:17
hipotetyczna sytuacja: skrzyżowanie równorzędne, z każdej strony zbliża się auto, każde jedzie prosto, wszystkie w tym samym czasie wjeżdżają na skrzyżowanie i bum stłuczka - jakby była interpretowana wina? :)
ciekawi mnie to bo mam takie skrzyżowanie blisko domu, kiedyś była mało ruchliwa, dzisiaj w godzinach szczytu jest dużo aut i fajnie poobserwować te wahania - ja się staram wpychać raczej niż puszczać :)
Obserwuj wątek
    • profhenry Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 13:24
      Na takich skrzyżowania wykorzystujemy regule prawej ręki.
      • szymizalogowany to wytlumacz jak hehe 22.06.11, 13:27
        bo z mojego doswiadczenie wynika ze ktos musi sie odwarzyc pojechac pierwszy
      • tocqueville Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 13:53
        Na takich skrzyżowania wykorzystujemy regule prawej ręki.

        olśniłeś mnie - kompletnie o tym nie pomyślałem a jeżdżę tyle miesięcy tym skrzyżowaniem :)

        ps: co prawda rzadko się zdarza, że nagle jadą auta z czterech stron, natomiast właściwie do chwilę dochodzi do sytuacji (specyfika miejsca) w której kierowca ma auto po prawej i po lewej stronie, a to po prawej skręca w lewo - i jest impas :) - ktoś musi zacząć...
    • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 13:33
      Nie wiem jak w Polsce, ale byłem świadkiem takiej stłuczki w USA. Tam sprawa jest prosta. Kto ma uszkodzony bok, ten jest niewinny. Kto ma uszkodzony przód, ten wymusił pierwszeństwo i ponosi winę za kolizję.
      • tocqueville Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 13:54

        teoretycznie w takiej sytuacji każdy będzie miał obity bok i przód - ale to jest rozwiązanie,
        A dochodzi roszczeń od B, B od C, C od D, a D od... A :)
        • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 23:05
          > teoretycznie w takiej sytuacji każdy będzie miał obity bok i przód - ale to jes
          > t rozwiązanie,
          > A dochodzi roszczeń od B, B od C, C od D, a D od... A :)


          To Twoja teoria, nie moja. Czy mógłbyś mi wyjaśnić, jakim cudem ten, kto pierwszy wjechał na skrzyżowanie i ktoś przywalił mu w bok miałby mieć obity przód?
    • tiges_wiz Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 16:30
      mi 20 lat temu instruktor powiedzial, ze zawsze sie znajdzie jeden ktory po prostu zostanie puszczony, bo ma wiecej pewnosci siebie i pojedzie pierwszy. Oczywiscie z porozumieniem tego, kto z pierwszenstwa nie skorzysta ;)
      • nazimno W USA jest prosto: 24.06.11, 12:05
        Ten jedzie pierwszy, kto byl najwczesniej.
        Czyli zasada FIFO ( First In First Out).
    • jarod17 Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 17:46
      Przy 4 każdy będzie winny - każdy kierowca miał kogoś z prawej i go nie puścił. Wiec 4 mandaty
      • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 22:27
        > Przy 4 każdy będzie winny - każdy kierowca miał kogoś z prawej i go nie puścił.
        > Wiec 4 mandaty


        A to ciekawe... Czy ten, co pierwszy wjechał na PUSTE skrzyżowanie i został stuknięty w bok też? A kogo on stuknął? Za co mu chcesz dać mandat? Jakaś odpowiedzialność zbiorowa?
        • tocqueville Re: równorzędne skrzyżowanie 23.06.11, 17:26
          rozumiesz co napisałem?- pisałem o teoretycznej sytuacji, kiedy wszystkie 4 auta wjeżdzają w tym samym czasie i dochodzi do stłuczki - co znaczy, że każdy wymusił pierwszeństwo wobec innego auta
          • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 23.06.11, 20:02
            Dawno, dawno temu, na egzaminie dostałem takie pytanie - czy jest możliwe, że przypadkowo zderzające się cząsteczki powietrza zaczną poruszać się tak, że wokół ciebie na chwilę zapanuje próżnia? Większość próbowała powołać się na różnicę ciśnień, co oczywiście jest błędną odpowiedzią. Chodzi oczywiście o inne prawo...

            Rozumiesz co napisałem?
            • bimota Re: równorzędne skrzyżowanie 23.06.11, 22:52
              A ty rozumiesz co sam napisales ? Auta sa 4, czastek "troche" wiecej...
              • galtom @Adrian 24.06.11, 09:41
                Twoj przyklad (o czastkach powietrza) potwierdza mozliwosc zaistnienia hipotetycznej sytuacji opisanej przez kolegę tocqueville.
                Z p. widzenia mechaniki Newtonowskiej nie ma mozliwosci aby taka sytuacja zaistniala. Jak jendka dobrze wiesz "fizyka Newtonowska" opisuje nasza rzeczywistosc tylko w ogranicznonym zakresie. Z p. widzenia fizyki/mechaniki kwantowej taki stan jest jaknajbardziej realny!!! Natomiast prawdopodobiensto oraz czestotliwosc wystepnowania to inna sprawa. Byc moze na taka pronie kolo ciebie poczekasz tydziena moze milion lat.
                W przypadku aut jesli nadal chcesz sie poslugiwac taka analogia z powodu znaczaco mniejszej ilosci czastek sytuacja opisana w poscie 1 moze wystepowac z o wiele wieksza czestotliwoscia.

                Zatem jesli swoim przykladem chciales pokaza -ZE TO NIE MOZLIWE TO SIE MYLISZ.

                I jesli do takiej hipotetycznej syt. dojdzie wszyscy beda winni. W praktyce jednak zawsze ktos bedzie odwazniejszy.
                Pozdrawiam, Galtom
                Google link -> zmień IP przez VPN -> oglądaj HULU i BBC
                • adrian_ktostam Re: @Adrian 24.06.11, 13:41
                  > Zatem jesli swoim przykladem chciales pokaza -ZE TO NIE MOZLIWE TO SIE MYLISZ.

                  W takich kuriozalnych sytuacjach zwykłem pisać: "Masz problemy ze zrozumieniem tego co czytasz. Przeczytaj jeszcze raz, to być może zrozumiesz co napisałem, a przynajmniej sprawdź czy użyłem gdziekolwiek słowa niemożliwe czy wyrażenia nie możliwe"...

                  Tym razem jednak zaapeluję jednak do Ciebie - nie czytaj, bo szkoda czasu. Temat najwyraźniej Cię przerasta. Musiałbyś mieć pewne podstawy np z rachunku prawdopodobieństwa. W wojsku też chyba nie byłeś, bo gdybyś był, to by ci wpojono bardzo uproszczoną wersję stanowiska świata nauki na temat zdarzeń niemożliwych - Niemożliwe jest otworzenie parasola w dupie. Wszystko inne jest możliwe. Jest to oczywiście wersja bardzo uproszczona, bo np niemożliwe jest wylosowanie czarnej kuli z urny zawierającej 3 białe kule, ale doskonale oddaje stan rzeczy.

                  Teoretycznie możliwe jest, że dziś w nocy na niebie pojawi się olbrzymia dupa, ale co z tego? Przecież każdy normalny człowiek oceni, że prawdopodobieństwo tego zdarzenia jest tak znikome, że śmiało można ZAŁOŻYĆ , że nic takiego nie zdarzy się ani dziś ani w tym stuleciu czy tysiącleciu.

                  Co do Twojej wypowiedzi na temat cząsteczek, to trafiłeś kulą w płot, bo pewien matematyk zadał sobie trud i oszacował prawdopodobieństwo takiego zdarzenia. Fizyka newtonowska plus Prawo Wielkich Liczb w zupełności do tego wystarczają, by wykazać, że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest tak znikomą liczbą, że musiałbyś żyć ponad 550 miliardów razy dłużej niż istnieje Wszechświat (założył bodajże, że Wszechświat istnieje 15 mld lat), by mieć 1% szansy, że to Ci się przydarzy. Jak to się ma do Twego miliona lat? Trochę groteskowo...
                  • galtom Re: @Adrian 24.06.11, 21:50
                    Coz... otworzenie parasole w dupie jest jaknajbardziej mozliwe. Jesli twierdzisz inaczej zapraszam na wyklada z nowoczesnej fizyki.
                    W przypadku mechaniki kwantowej liczenie prawdopodobienstwa ma sie nijak do rzeczywistosci obserwowanej.
                    Wlasnie to co wg fizyki Newtonowskiej i rachunku prawdopodobienstwa jest prawie niemozliwe jest obserwowane w eksperymentach.
                    • adrian_ktostam Re: @Adrian 24.06.11, 22:55
                      Myślę, że mógłbym wybrać się na taki wykład, ale muszę postawić dwa warunki wstępne:

                      1. To nie mój parasol będzie w dupie otwierany.
                      2. To na Twojej dupie zostanie przeprowadzony eksperyment, nie na mojej.
                      • galtom Re: @Adrian 27.06.11, 11:11
                        Nie ma to jak siła argumentów, na Twoje szczeście Bóg przewidział istnienie takich modeli jak Ty stad nie cierpisz w bólu i (jak to powiedział doktor Strosmajer w jednym z odcinków kultowego serialu) nie latasz :-)
                        • adrian_ktostam Re: @Adrian 27.06.11, 19:44
                          Sami widzicie. Chciałem odpuścić, brednie tego głupca w żart obrócić, ale nie dało się.

                          W naukach ścisłych jest zasada, że nie chodzi tylko o to, by rozwiązać jakiś problem. Należy to jeszcze zrobić jak najprostszym sposobem. Nie wyciąga się więc armat na muchy. Jeżeli mam obliczyć pole prostokąta czy trójkąta, to można to zrobić przy pomocy całek, ale po co? Używa się najprostszego rozwiązania. Gdy mam przejechać samochodem Niemcy, by dotrzeć do granicy francuskiej o określonej godzinie i mam obliczyć o której godzinie mam wyjechać, by jadąc ze średnią prędkością 120 km/h, stosuję prosty wzór na drogę, prędkość i czas i nie mieszam do tego teorii względności. Chociaż wiadomo, że w obiekcie poruszającym się czas płynie wolniej, to nikt nie sprawdza zegarka po dotarciu do celu, bo wie, że nie o takie prędkości chodzi, by różnice upływu czasu były zauważalne, odczuwalne.

                          Tak samo, w dyskusji o cząstkach powietrza w ziemskich warunkach wystarczy w zupełności klasyczna fizyka newtonowska. Wielu głupców jest na świecie, ale takiego idioty, który próbuje mieszać mechanikę kwantową do próby otworzenia parasola w dupie, to jeszcze nie spotkałem.

                          Tak się składa, że miałem na studiach styczność z mechaniką kwantową, więc trochę ogarniam, resztę przypomnę. Masz więc pecha, idioto. Czekam więc na KONKRETY, bo takie żałosne pie.rdo.lenie, że za pomocą mechaniki kwantowej można wyjaśnić, udowodnić to i tamto, mało mnie wzrusza. No to wyjaśnij, udowodnij. Czekam
                          • adrian_ktostam Re: @Adrian 27.06.11, 20:04
                            Oczywiście wiem, że ten idiota nie miał nigdy styczności z fizyką kwantową. Skąd wiem? Ponieważ ogarniałby chociaż postawy, choćby kwantowe, jakie zachodzą na Słońcu.

                            Wiedziałby np, że ponad 70% masy Słońca stanowi wodór, ale w postaci zjonizowanej, czyli upraszczając takiej "zupki" gdzie protony poruszają się sobie, a elektrony sobie. Wiedziałby też, co się stanie, gdy 4 protony zderzą się jednocześnie. Wiedziałby, że na Słońcu panują idealne warunki do takich zderzeń - niewyobrażalnie wysoka temperatura, olbrzymia masa, ciśnienie, zagęszczenie, zjonizowana materia. I co? Na Słońcu zupełnie inaczej zachodzi proces syntezy, he he he.

                            Reakcja syntezy, w której wyzwala się stosunkowo duża ilość energii (27,7 MeV), polega na
                            przereagowaniu czterech protonów i utworzeniu jądra helu (cząstki α). Ponieważ syntezie
                            ulegają izotopy wodoru, a wodór znajduje się wszędzie w naszym otoczeniu, idea
                            otrzymywania energii z syntezy wodoru jest niezwykle atrakcyjna: stwarza ona nadzieję na
                            niemal nieograniczone źródło energii dla przyszłych pokoleń. Zwykłe reguły
                            prawdopodobieństwa mówią jednak, że jednoczesne zderzenie czterech protonów jest nawet
                            w warunkach panujących na Słońcu czymś bardzo rzadkim i w takim razie synteza helu
                            powinna zachodzić częściej w inny sposób.

                            www.ipj.gov.pl/pl/szkolenia/ej/11.pdf
              • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 14:07
                > A ty rozumiesz co sam napisales ? Auta sa 4, czastek "troche" wiecej...

                Ludzie, apeluję o odrobinę wyobraźni, bo ręce normalnie opadają....

                Weź 3 kolegów i pójdź do pubu, gdzie mają stół bilardowy. Stańcie po rogach stołu i spróbujcie bez porozumiewania się rzucić kule tak, by wszystkie zderzyły się jednocześnie w jednym punkcie.

                • mgr8 Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 15:54
                  A co ma wyobraźnia do tego ? Z rachunku prawdopodobieństwa jest to sytuacja jak najbardziej możliwa. A że bardzo mało prawdopodobna, to już inna sprawa.
                  • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 16:39
                    Zniżę się do Twego poziomu rozumowania i oświadczę, że z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że jak najbardziej możliwe jest, że dziś w nocy na niebie pojawi się olbrzymia dupa. Nie zapomnij czuwać...

                    Wyobraźnia jest między innymi po to, by nie zawracać głowy trzem kumplom i nie marnować życia rzucając kule po stole bilardowym licząc na cud, że 4 bile zderzą się idealnie w tym samym punkcie.

                    Widzę jednak, że ty musisz spróbować, by zrozumieć....
                    • mgr8 Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 16:46
                      Muszę Ci jedno przyznać. Pieprzyć to potrafisz, ale z rachunku prawdopodobieństwa to dostałbyś na matematyce pałę. Albo zniżając się do Twojego poziomu - wielką dupę.
                      • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 17:20
                        Z przykrością stwierdzam, że niestety nie nadążasz za tokiem mojego rozumowania. Spróbuję więc z drugiej mańki:

                        Z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że jest to sytuacja wcale nie jak najbardziej możliwa, ale jest to sytuacja jak najmniej możliwa. Wręcz prawdopodobieństwo takiej sytuacji jest bliskie zeru.

                        Poza tym, musisz popracować nie tylko nad swoją umiejętnością logicznego myślenia, ale również nad swoją polszczyzną. Napisałaś: Z rachunku prawdopodobieństwa jest to sytuacja jak najbardziej możliwa. Mogłabyś przetłumaczyć to na polski?

                        Przecież to rachunek prawdopodobieństwa analizuje różne sytuacje, służy do obliczania prawdopodobieństwo ich zaistnienia, ale to nie z rachunku prawdopodobieństwa te sytuacje wynikają...
                        • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 17:29
                          "służy do obliczania prawdopodobieństwA", oczywiście. Literówka
                        • mgr8 Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 17:34
                          Nie musi Ci być przykro.
                          Pisząc że coś nie jest możliwe, tylko dlatego że jest bardzo mało prawdopodobne, wystawiasz świadectwo tylko sobie. Nie mi.
                          Idąc Twoim tokiem 'rozumowania' nikt nie powinien wygrać w lotto. Też jest bardzo mało prawdopodobne na trafienie szóstki. Nie jesteś w stanie pojąc, że jeżeli coś jest bardzo mało prawdopodobne, to nie koniecznie musi zdarzyć za ostatnim razem. Może też za pierwszym. Prawdopodobieństwo jest dokładnie takie samo.
                          Teraz zrozumiałeś, czy znowu czegoś się czepniesz ?
                          • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 17:54
                            Pisząc że coś nie jest możliwe, tylko dlatego że jest bardzo mało prawdopodobne, wystawiasz świadectwo tylko sobie. Nie mi.

                            No właśnie. TWOIM, nie moim problemem jest to, że ja NIGDY nie napisałem, że "coś nie jest możliwe, tylko dlatego że jest bardzo mało prawdopodobne" , więc pisząc to wystawiłaś sobie świadectwo. Nie mi, he he he

                            Wybacz, ale nie będę tego dłużej owijał w bawełnę - masz zwidy, schizy, itp....

                            Zostań ze mną. Tak świetnie się bawię, że gdy kiedyś mnie opuścisz, będę za Tobą tęsknił...
                            • mgr8 Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 18:23
                              Muszę Ci przyznać. Jesteś oszołom pierwszej wody.

                              W pierwszym swoim poście napisałem, że sytuacja jest możliwa, aczkolwiek bardzo mało prawdopodobna. Na co ty raczyłeś napisałeś:
                              "Zniżę się do Twego poziomu rozumowania i oświadczę, że z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że jak najbardziej możliwe jest, że dziś w nocy na niebie pojawi się olbrzymia dupa. Nie zapomnij czuwać... ".
                              Rozumiem, że Twoja odpowiedź odnosi się negatywnie do tego napisałem. Czyli że nie zgadzasz się ze mną. A skoro tak, to napisałem w pierwszym swoim poście, mniej więcej to samo, co Ty napisałeś w poprzednim poście.
                              Ale oczywiście to ja mam zwidy i schizy. O'k niech będzie.

                              Napisze jeszcze raz: dla jakiegokolwiek zdarzenia, prawdopodobieństwo zaistnienia wymaganej sytuacji za pierwszym razem, czy też za ostatnim jest dokładnie takie samo. Najlepszym na to dowodem jest gra w lotto. Dlaczego nie napisałeś nic o tym przykładzie ? Przerasta Ciebie ?
                              • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 18:53
                                Miej trochę honoru i odwagi i przestań nieudolnie gmatwać, próbować rozmydlać dyskusję, zadawać głupie pytania, by odejść od tematu. Po prostu zacytuj i podlinkuj mój post, w którym rzekomo napisałem że "że coś nie jest możliwe, tylko dlatego że jest bardzo mało prawdopodobne" . To takie proste. Podpowiadam, że jest jeszcze jedno honorowe wyjście - przyznać, że rzeczywiście miałaś schizy, że nigdy czegoś takiego nie napisałem...

                                Poza tym, naucz się wyrażać logicznie, precyzyjnie. Co to znaczy "ostatnim"? Czy chodzi Ci o koniec świata? Poza tym, co ma piernik do wiatraka?
                                • mgr8 Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 19:24
                                  Jak w takim razie opiszesz swoją odpowiedź na mój pierwszy post ?
                                  Zgadzasz się z moimi poglądami, czy tez próbujesz mnie zwyczajnie ośmieszyć, bo śmiem mieć inne zdanie niż Ty. Wprost nie napisałeś że coś nie jest możliwe, tylko dlatego że jest bardzo mało prawdopodobne. Ale ton Twoich odpowiedzi już to jak najbardziej sugeruje.

                                  Co z tym lotkiem ? Coś napiszesz, czy przerasta Ciebie ?

                                  > Poza tym, naucz się wyrażać logicznie, precyzyjnie. Co to znaczy "ostatnim"? Cz
                                  > y chodzi Ci o koniec świata? Poza tym, co ma piernik do wiatraka?

                                  Naprawdę nie rozumiesz, czy po prostu rżniesz głupa ?
                                  Podam Ci przykład.
                                  Prawdopodobieństwo trafienia szóstki w lotto wynosi 1:13983816. Jeżeli zaczniesz grać i za każdym razem będziesz skreślał te samy liczby ( dla uproszczenia 1,2,3,4,5,6 ), to takie samo prawdopodobieństwo trafienia szóstki masz za pierwszym razem, jak i za ostatnim, czyli 13983816 razem.

                                  Zdawało mi się że cały czas rozmawiamy o rachunku prawdopodobieństwa. Nie wiesz o czym piszesz ? Tutaj masz link:
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,20,126368051,126421749,Re_rownorzedne_skrzyzowanie.html
                                  • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 21:48
                                    > Jak w takim razie opiszesz swoją odpowiedź na mój pierwszy post ?
                                    Nie wiem czy to wypada..., ale opiszę ją jako krótką, rzeczową i błyskotliwą, aczkolwiek nie idealną. Przyznam, że gdybym zauważył, że mam do czynienia z kobietą, nie "prorokowałbym" pojawienia na dzisiejszym nocnym niebie Olbrzymiej Dupy, ale sugerowałbym Ci byś czekała na pojawienie się na niebie Olbrzymiego Fallusa, bo to prawdopodobnie bardziej by zadziałało na Twoją wyobraźnię...

                                    > Zgadzasz się z moimi poglądami, czy tez próbujesz mnie zwyczajnie ośmieszyć, bo
                                    > śmiem mieć inne zdanie niż Ty.

                                    Nie znam Twoich poglądów, natomiast wiem, że masz problemy z wysnuwaniem logicznych wniosków. Nie muszę więc Ciebie ośmieszać, bo sama z tym sobie świetnie radzisz...

                                    Wprost nie napisałeś że coś nie jest możliwe, t
                                    > ylko dlatego że jest bardzo mało prawdopodobne. Ale ton Twoich odpowiedzi już t
                                    > o jak najbardziej sugeruje.

                                    Oooooo! To może będą z Ciebie ludzie... Przypomnę jednak co napisałaś: "Pisząc że coś nie jest możliwe, tylko dlatego że jest bardzo mało prawdopodobne, wystawiasz świadectwo tylko sobie. Nie mi." Proszę więc o cytat mojej wypowiedzi, która rzekomo sugeruje, że "coś nie jest możliwe, tylko dlatego że jest bardzo mało prawdopodobne"
                                    >
                                    > Co z tym lotkiem ? Coś napiszesz, czy przerasta Ciebie ?
                                    >
                                    > > Poza tym, naucz się wyrażać logicznie, precyzyjnie. Co to znaczy "ostatni
                                    > m"? Cz
                                    > > y chodzi Ci o koniec świata? Poza tym, co ma piernik do wiatraka?
                                    >
                                    > Naprawdę nie rozumiesz, czy po prostu rżniesz głupa ?
                                    Naprawdę nie rozumiem co poetka miała na myśli pisząc "za pierwszym razem, czy też za ostatnim"

                                    > Podam Ci przykład.
                                    > Prawdopodobieństwo trafienia szóstki w lotto wynosi 1:13983816. Jeżeli zacznies
                                    > z grać i za każdym razem będziesz skreślał te samy liczby ( dla uproszczenia 1,
                                    > 2,3,4,5,6 ), to takie samo prawdopodobieństwo trafienia szóstki masz za pierwsz
                                    > ym razem, jak i za ostatnim, czyli 13983816 razem.

                                    A dlaczego zakładasz, że losowanie nr 13983816 jest ostatnie? A co będzie, gdy okaże się, że mimo 13983816 losowań ani razu nie trafiłaś szóstki? Poza tym, czy potrafisz sobie wyobrazić, jak mała to liczba jedna-trzynastomilionowoodziewięćsetosiemdiesiąttrzytrysięcznaośmiusesnasta(pisownia moja, prwatna)?
                                    >
                                    > Zdawało mi się że cały czas rozmawiamy o rachunku prawdopodobieństwa. Nie wiesz
                                    > o czym piszesz ? Tutaj masz link:
                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,20,126368051,126421749,Re_rownorzedne_skrzyzowanie.html


                                    Ależ jak najbardziej. Fizyka bez rachunku prawdopodobieństwa stanęłaby w miejscu. Co więcej, jestem w stanie udowodnić na przykładzie z życia, że prawdopodobieństwo jednoczesnego zderzenia się 4 kul jest niewyobrażalnie bliskie zeru i dzięki temu jeszcze istniejemy....

    • kos52 Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 21:26
      Załóżmy 4 zbliżające się pojazdy do skrzyżowania równorzędnego z zamiarem jazdy na wprost.
      Pojazd A zatrzymuje się wobec zbliżającego się z prawej pojazdu B tak aby nie zmusić go do istotnej zmiany prędkości i nie wjeżdża na skrzyżowanie.
      Gdy pojazd B będzie miał z prawej zbliżający się pojazd C - zatrzyma się też przed skrzyżowaniem.
      Wtedy pojazd A może pojechać na wprost obok stojącego z prawej pojazdu B ( u nas ustępowanie pierwszeństwa jest pojazdom w ruchu - nie zabrania się przejeżdżania obok stojącego pojazdu z kierunku pierwszeństwa).
      Żaden pojazd nie ma prawa ruszenia i wjechania w jadące z lewej pojazdy.
      Żaden pojazd nie ma prawa blokowania skrzyżowania (wjazdu na tor pojazdu z lewej).
      Gdy rusza pojazd z prawej - możliwość ruszenia i wjazdu na skrzyżowanie się kończy.

      Takie rozwiązanie komunikacyjne w XXI wieku nie powinno być stosowane - gdyż powstaje chaos.

      definicja:
      "23) ustąpienie pierwszeństwa - powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego - do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku;"
      • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 22:59
        Chaos to panuje w głowach niedzielnych kierowców i niektórych drogowców. Ja też będąc pierwszy raz w USA podchodziłem do takich skrzyżowań z dystansem, ale już po tygodniu przyzwyczaiłem się, a później nawet je polubiłem. Z praktyki wiem, że się świetnie sprawdzają, więc Wasze teorie szukania dziury w całym trochę mnie bawią. Skrzyżowania dróg równorzędnych stosuje się nie na autostradach, ale na jednokierunkowych drogach osiedlowych i takie rozwiązanie tam świetnie się sprawdza i jest bezpieczniejsze dla pieszych. Gdyby nie takie rozwiązania, to miasta typu NY czy Filadelfia czy Miami doszczętnie by się zapchały, a przejście przez ulicę byłoby sportem ekstremalnym.

        Czy zauważyliście, że na takich skrzyżowaniach każda ze stron ma znak stop? Jeżeli znacie skrzyżowanie, że tak nie jest i nie ma sygnalizacji świetlnej, zgłoście projektanta takiego skrzyżowania do nagrody Darwina. Nie opłaca się też projektować skrzyżowań dróg równorzędnych o ruchu dwukierunkowym, bo są one mało wydajne.
        • piotr33k2 Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 23:32
          zasada tzw. prawej reki niby jest jasna i prosta ale tylko na skrzyzowaniach które są mało obiażone i z małych nateżeniem ruchu bo gdy jest odwrotnie to z doswiadczenia wiem ze na takich skrzyzowaniach panuje raczej "wymuszone wymuszanie pierwszęnstwa" i trzeba je pokonac na tzw."czuja" , he he.
        • kos52 Re: równorzędne skrzyżowanie 22.06.11, 23:44
          Widzisz - w Polsce skrzyżowania równorzędne mogą wystąpić bez żadnego znaku.
          Nigdy nie widziałem znaku USTĄP, znaku STOP przed tego rodzaju skrzyżowaniem.
          W większości są to ulice dwukierunkowe.
          Bez nagrody się nie da :)

          Czy to prawda, że w USA po zatrzymaniu wg STOP dalsza jazda jest wg kolejności przyjechania?
          • v-6 Four stops w USA i gdzie indziej. 23.06.11, 01:02
            kos52 napisał:

            > Czy to prawda, że w USA po zatrzymaniu wg STOP dalsza jazda jest wg kolejności
            > przyjechania?

            Tak. Dlatego słuszne skądinąd uwagi adriana należałoby opatrzyć komentarzem, że reguła prawej ręki na takim skrzyżowaniu zaczyna obowiązywać dopiero wtedy, kiedy pojazdy nadjadą na skrzyżowanie równocześnie. Jak napisał adrian, to rozwiązanie stosuje się na mniejszych ulicach typu osiedlowego, więc trudno sobie wyobrazić sytuację, żeby w tym samym momencie ze wszystkich 4 kierunków nadjechały samochody. A gdyby jednak? Na takie pytanie mój instruktor odparł: pierwszy pojedzie ten najmniej grzeczny (taki był sens). Odpowiedzi udzielono w Texasie w latach 80s.
            Ciekawostką jest rozwiązanie tej sytuacji przez kodeks drogowy RPA (jeździłem tam trochę). Stosuje się tam four stops i zasadę, że pierwszy zjeżdża ze skrzyżowania ten, który pierwszy nadjechał (czyli jak w USA). Ale w RPA jest ruch lewostronny i nie ma reguły prawej ręki. Więc jeśli pojazdy nadjadą równocześnie, kierowcy mają obowiązek nawiązać kontakt wzrokowy, migowy lub słowny i ustalić kolejność przejazdu.
            Przepisy nie precyzują "słownika" tego kontaktu :)
            Pozdrawiam
            v-6


            • tiges_wiz Re: Four stops w USA i gdzie indziej. 23.06.11, 10:32
              czyli mniej wiecej to co ja napisalem ;)
            • bimota Re: Four stops w USA i gdzie indziej. 23.06.11, 12:03
              ruch lewo
              > stronny i nie ma reguły prawej ręki

              To jedno wynika z drugiego ?
              • v-6 Re: Four stops w USA i gdzie indziej. 23.06.11, 15:09
                bimota napisał:

                > To jedno wynika z drugiego ?

                Tak jakby. Jedynym krajem na świecie, gdzie przy ruchu lewostronnym obowiązuje reguła prawej ręki jest Nowa Zelandia. To ulubiony temat dyskusji wśród tamtejszych automobilistów. Podobno mają to znieść w 2012. W NZ byłem tylko raz ale prowadziłem tam samochód (moja żona konsekwentnie odmawia prowadzenia w ruchu lewostronnym). Zastosowanie reguły prawej ręki w ruchu lewostronnym nie sprawia specjalnego kłopotu komuś przyzwyczajonemu do zasad USA/Europy kontynentalnej. Wiekszym wyzwaniem jest sam ruch lewostronny jako taki.
                Pozdrawiam
                v-6
                • bimota Re: Four stops w USA i gdzie indziej. 23.06.11, 22:54
                  To wszystko jasne, bo wlasnie tamtejszy kodeks czytalem. LAdnie zredagowany, w przeciwienstwie do naszego...
            • tocqueville Re: Four stops w USA i gdzie indziej. 23.06.11, 17:32
              Jak napisał adrian, to rozwiązanie stosuje się na mniejszych ulicach typu osiedlowego, więc trudno sobie wyobrazić sytuację, żeby w tym samym momencie ze wszystkich 4 kierunków nadjechały samochody.

              ale przecież wam piszę, że mam do czynienia z takim skrzyżowaniem, gdzie co jakiś czas auta nadjeżdżają z 4 stron, a sytuacja gdzie jest impas wytworzony przez 3 auta (opisałem go wyżej) jest standardem - nie są to drogi o statusie osiedlowym (takie są podporządkowane), ale istotnie są blisko osiedla
          • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 23.06.11, 20:06
            Może ten, kto wymyślił takie skrzyżowanie miał w pobliżu kilku blacharzy w rodzinie?
        • galtom Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 09:46
          adrian_ktostam napisał:

          > Czy zauważyliście, że na takich skrzyżowaniach każda ze stron ma znak stop? Jeż
          > eli znacie skrzyżowanie, że tak nie jest i nie ma sygnalizacji świetlnej, zgłoś
          > cie projektanta takiego skrzyżowania do nagrody Darwina.

          Nie wiem jak jest w USA ale w PL i w Katowicach 99% skrzyżowań równorzędnych ma tylku trójkąt (ustąp pierszeństwa) albo wogóle nie ma żadnego oznakowania (dla mnie jak nie ma znaku, że mam pierszeństwo to się na wszelki wypadek nie pcham).

          Co więcej, w PL STOP też jest uważany za znak tzw. umowny - czytaj doradzamy zatrzymanie chyba, że kierowca wie lepiej :-)
          • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 11:41
            > Nie wiem jak jest w USA ale w PL i w Katowicach 99% skrzyżowań równorzędnych ma
            > tylku trójkąt (ustąp pierszeństwa) albo wogóle nie ma żadnego oznakowania (dla
            > mnie jak nie ma znaku, że mam pierszeństwo to się na wszelki wypadek nie pcham
            > ).


            Gdy zobaczysz dojeżdżając do skrzyżowania trójkąt (ustąp pierwszeństwa), to zapamiętaj sobie, że nie jest to skrzyżowanie dróg równorzędnych, więc nie obowiązuje tam reguła prawej ręki, ale musisz bezwzględnie ustąpić pierwszeństwa!!!

            > Co więcej, w PL STOP też jest uważany za znak tzw. umowny - czytaj doradzamy za
            > trzymanie chyba, że kierowca wie lepiej :-)


            W PL i nie tylko znak STOP oznacza BEZWZGLĘDNY nakaz zatrzymania się. Złamanie tej zasady kosztuje 350 zł...

            Wybacz, ale nie mogę powstrzymać się - kto Ci dał prawo jazdy?
            • galtom Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 21:59
              Mylisz sie.

              W Polsce znak STOP oznacza, ze warto sie zatrzymac.... ale za nie zatrzymanie sie nic Ci nie grozi.
              Tak samo jak znak 50 (okragly, otoczony czerwona obwodka) nie zonacza ograniczenia predkosci tylko zalecana predkosc ekonomiczna dla biednych kierowcow. A ze narod bogaty to jak sam pewnie wiesz.... juz nie wielu takich co sie wloka.

              Tlumaczyc sarkazm poprzedniego listu dalej czy dotarlo?

              Co zas sie tyczy trojkata... coz... widac wielu rzeczy jeszcze kolego nie widziales.

              Jak czesto w USA jedziesz ok. 18 mph (dla ulatwienia dodam, ze to nasze 30 km/h) bo 6 miesiecy temu byly w tym miejscu roboty drogowe, o ktorcyh nadal informuja znaki?

              Jak czesto zdarza Ci sie by na miejskiej obwodnicy, ktos jechal slalomem po 3 pasach miedzy autami jednoczesnie reklamujac jakas firme w aucie typu Seicento?

              Jak czesto zdarza Ci sie spotkac na miejskiej obwodnicy, nieoswietloney autobus marki Jelcz, cofajacy pod prad bo przejechal wlasciwy zjazd?

              Jak czesto zdarza Ci sie wlaczac z drogi podporzadkowanej na autostrade w taki sposob, ze musisz zwolnic do 30km/h zeby trafic w dziore w plocie (jednoczesnie modlac sie, zeby auta, ktore nadjezdzaja z tylu (majac 140km/h na budziku) byly na tyle zorientowane aby Cie nie trafic.

              Jak czesto zdarza Cie sie jezdzic po tej samej ulicy, przez 10 miesiecy dziurawej i z garbami, ktora jest czescia drogi krajowej. I na ktorej zamiast robot naprawczych widzisz tylko inf. kto za to (jaka kopalnia) odpowiada?

              Itd... itd.... itd...
              • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 27.06.11, 20:33
                Swoją głupotą, uporem i nieuctwem stanowisz zagrożenie dla innych.

                > W Polsce znak STOP oznacza, ze warto sie zatrzymac.... ale za nie zatrzymanie s
                > ie nic Ci nie grozi.

                1. Kliknij tu
                2. Odszukaj obrazek przedstawiający znak B-20.
                3. Pod obrazkiem jest napisane: "bezwzględny nakaz zatrzymania się". Naucz się tego na pamięć.

                > Co zas sie tyczy trojkata... coz... widac wielu rzeczy jeszcze kolego nie widzi
                > ales

                Tu nie chodzi o to co widziałem a czego nie. Tu chodzi o bezpieczeństwo Twoje i innych użytkowników dróg. Wkleję więc moje wyjaśnienie z poprzedniego postu. Tego też naucz się na pamięć:
                Gdy zobaczysz dojeżdżając do skrzyżowania trójkąt (ustąp pierwszeństwa), to zapamiętaj sobie, że nie jest to skrzyżowanie dróg równorzędnych, więc nie obowiązuje tam reguła prawej ręki, ale musisz bezwzględnie ustąpić pierwszeństwa!!!

                Dalsza część postu ta jakieś brednie, ponieważ mieszkam w Polsce. Do USA jeżdżę na kilka miesięcy raz na dwa lata. Jakieś zakupy, później brat mi pożycza samochód, więc jadę w trasę, by pozwiedzać stany, w których jeszcze nie byłem.
    • bimota Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 12:18
      Wiec co w tej Ameryce oznacza znak "stop" ?? I skoro ten pierwszy ma pierwszenstwo to po cholere musi sie zatrzymywac ?
      • nazimno On sobie tego pytania nie zadaje. 24.06.11, 12:35

        Jest stop, to sie zatrzymuje.
      • adrian_ktostam Re: równorzędne skrzyżowanie 24.06.11, 12:47
        w praktyce znak STOP jest po to, by kierowcy mogli jednoznacznie ocenić z dokładnością do ułamka sekundy, kto pierwszy dojechał do skrzyżowania, czyli kto ma prawo pierwszy na nie wjechać
        • nazimno Tekst oryginalny. 24.06.11, 12:57
          Perpendicular intersections Also known as a "four-way" intersection, this intersection is the most common configuration for roads that cross each other, and the most basic type.

          If traffic signals do not control a 4-way intersection, signs or other features are typically used to control movements and make clear priorities. The most common arrangement is to indicate that one road has priority over the other, but there are complex cases where all traffic approaching an intersection must yield and may be required to stop.

          In the United States, South Africa, and Canada, there are four-way intersections with a stop sign at every entrance, called four-way stops. A failed signal or a flashing red light is equivalent to a four-way stop, or an all-way stop. Special rules for four-way stops may include:

          In the countries that use four-way stops, pedestrians always have priority at crosswalks – even at unmarked ones, which exist as the logical continuations of the sidewalks at every intersection with approximately right angles – unless signed or painted otherwise.
          Whichever vehicle first stops at the stop line – or before the crosswalk, if there is no stop line – has priority.
          If two vehicles stop at the same time, priority is given to the vehicle on the right.
          If three vehicles stop at the same time, priority is given to the two vehicles going in opposite directions, if possible.
          If four vehicles stop, drivers usually use gestures and other communication to establish right-of-way.

          In Europe and other places, there are similar intersections. These may be marked by special signs (according to the Vienna Convention on Road Signs and Signals), a danger sign with a black X representing a crossroads. This sign informs drivers that the intersection is uncontrolled and that default rules apply. In Europe and in many areas of North America the default rules that apply at uncontrolled four-way intersections are almost identical:

          Rules for pedestrians differ by country, in the United States and Canada pedestrians generally have priority at such an intersection.
          All vehicles must give priority to any traffic approaching from their right,
          Then, if the vehicle is turning right or continuing on the same road it may proceed.
          Vehicles turning left must also give priority to traffic approaching from the opposite direction, unless that traffic is also turning left.
          • adrian_ktostam Re: Tekst oryginalny. 24.06.11, 13:58
            "If three vehicles stop at the same time, priority is given to the two vehicles going in opposite directions, if possible. "

            To jest ciekawe, bo przeczy regule prawej ręki. Przyznam, że tego nie wiedziałem. Widocznie z powodzeniem można jeździć "na czuja"...
            • nazimno Oni sa bardzo praktyczni. 24.06.11, 14:02
              Reguly sa proste i nie wymagaja kwalifikacji "badcza pisma PoRD" jak w Polsce.

              Logika, czytelna logika.
              • adrian_ktostam Re: Oni sa bardzo praktyczni. 24.06.11, 14:11
                Zgadza się. Poza tym sytuacja ich zmusza. Reguły muszą być na tyle proste, by szybko przyswoił je również meksykański emigrant półanalfabeta z faweli, bo przecież oni też jeżdżą samochodami.
                • nazimno I jeszcze jedno. 24.06.11, 14:33
                  I mniej ofiar jest dzieki przejrzystym regulom.


                  • adrian_ktostam Re: I jeszcze jedno. 24.06.11, 14:41
                    a egzamin na prawo jazdy jest prościutki i praktycznie każdy zdaje. Nie wiem czy tak jest we wszystkich stanach, sam nie zdawałem bo jeździłem na polskim, ale podobno żadnych problemów nie robią.
            • v-6 Re: Tekst oryginalny. 24.06.11, 21:40
              adrian_ktostam napisał:

              > "If three vehicles stop at the same time, priority is given to the two vehic
              > les going in opposite directions, if possible. "

              >
              > To jest ciekawe, bo przeczy regule prawej ręki. Przyznam, że tego nie wiedziałem.

              Hehe, ja też nie ... Dlatego sprawdziłem. Być może w jakimś stanie USA, może w Kanadzie, ale na pewno nie w Texasie (punkt Four-way stops):

              www.texashighwayman.com/laws.shtml#4WayStops

              Żeby mieć zupełną pewność co do tego pierwszeństwa dla dwóch samochodów nadjeżdżających z przeciwnych kierunków względem tego co przecina im tor jazdy, sprawdziłem w samej ustawie i tyż nic. Natomiast o "prawej ręce" jest wyraźnie (par. 545.151):

              www.statutes.legis.state.tx.us/docs/TN/htm/TN.545.htm


              > Widocznie z powodzeniem można jeździć "na czuja"...

              Oczywiście. Zawsze możesz być "ten grzeczniejszy" i nawiązawszy przepisowy kontakt wzrokowo-gestykulacyjny przepuścić delikwenta. I tak się to w praktyce często robi.
              Pozdrawiam
              v-6

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka