Dodaj do ulubionych

Dylemat czyli zagwozdka

01.06.13, 23:57
Witam, mam dylemat w kwestii potencjalnego samochodu i będę wdzięczny za wszelkie sugestie.

Przede wszystkim jestem świeżo upieczonym kierowcą i prawo jazdy mam od miesiąca. Od momentu otrzymania dokumentu zacząłem się rzecz jasna zastanawiać co by tu sobie sprawić.

Jedna kwestia: tak naprawdę nie potrzebuję samochodu. Mieszkam w centrum Warszawy, pracuję też w centrum (10 min tramwajem) i na pewno nie używałbym auta do dojazdu do pracy. Jeździłbym nim raz w tygodniu na zakupy, raz w miesiącu do rodzinnego domu (jedna z podwarszawskich miejscowości - 40 km w jedną stronę) i może od czasu gdzieś bym wyskoczył wieczorem. Wątpie żebym robił więcej niż 200, w porywach do 300 km miesięcznie.

Z drugiej strony, nie chciałbym zapomnieć tego czego się nauczyłem, ba, raczej doskonalić umiejętności, a do tego potrzebny byłby jakiś wóz.

Generalnie mogę sobię pozwolić zarówno na nowe jak i używane auto, ale biorąc pod uwagę jak niewiele będę jeździł nie wiem na ile jest sensowane kupowanie nowego.

Opcja numer jeden, to kupno używanego. Jestem już po oględzinach i spędziłem godziny na allegro i otomoto, i jestem pewien że na pewno istnieją używane samochody, które łączą atrakcyjną cenę i dobry stan techniczny, ale jakoś niespecjalnie można na nie trafić. O wiele częściej zdarza się kombinacja zły stan techniczny plus cena z kosmosu.

Opcja numer dwa, to niestety zignorowanie faktu iż samochód będzie ledwo eksploatowany i kupno nowego. Ta opcja rozbija się na dwie podopcje: po pierwsze mogę wziąść nówkę w leasing, 20% taniej od ceny salonowej, poprzez mojego pracodawcę. darmowe ubezpieczenie, przeglądy i karty na benzynę (300 PLN miesięcznie) to dodatkowe plusy. Minus jest taki że wiąże mnie to z pracodawcą na okres trwania leasingu.

Druga podopcja nazywa się Dacia Sandero. Dla mnie super auto (nie przywiązuje wagi do prestiżu marki, dodatkowego wyposażenia czy super silnika).

Trzecia opcja, to po prostu wypożyczenie sobie 2 razy w miesiącu samochodu klasy A czy B na weekend. Z tego co widziałem, ceny zaczynają się od 70 PLN za dobę.

Właśnie skończyłem czytać co napisałem i widzę że sporo tego wyszło. Dziękuję jeżeli ktoś dobrnał do końca:) i będę wdzięczny za sugestię.
Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu może zatem coś nietypowego...? 02.06.13, 01:17
      Kup sobie jakiegoś oryginalnego youngtimera.
      Przyjemnego jaguara, może mercedesa coupe, jakiegoś rzadkiego saaba.
      Będziesz mieć satysfakcję, nie wydasz dużo, ludzie się za Tobą będą oglądali bardziej niż za innymi za kierownicą nowych bmw czy mercedesów...
      Zwykle takie auto powinno być kolejnym w gospodarstwie, ale przy planowanych przebiegach rzędu setek czy tysiąca km miesięcznie - dasz radę.
      Wiadomo - serwis i wacha będą kosztować, ale jakie to ma znaczenie czy spalisz 7 czy 12 litrów jeśli jedziesz 100 km?
      Pozdrawiam
      jeep
      • bluecart Re: może zatem coś nietypowego...? 02.06.13, 12:50
        Fajny jaguar byłby niezłą opcją, gdyby nie to że tak jak to widzę to do kupna youngtimera trzeba się znać na samochodach - a ja się nie znam. Dwa, trafienie na egzemplarz który jest w fajnym stanie jest zdecydowanie trudne, bo na takie sztuki znikają z rynku bardzo szybko. A przyznam że brak mi cierpliwości, czasu i wiedzy żeby inwestować w mocno wyeksploatowany wóz.
        • qqbek Skoro jeździć będziesz raz na tydzień. 02.06.13, 18:24
          To przecież nie musisz mieć wiedzy.
          Wystarczy zaprzyjaźniony warsztat, który od poniedziałku do piątku będzie reanimował trupka tak, żeby te 40km w sobotę pokonał ;)

          Nabijam się rzecz jasna.

          Kup na pierwsze auto coś niewielkiego, 4-5 letniego, segmentu B lub C.
          Nie od Ryśka "nicniepuka, nicniestuka, igła funkiel-nówka nie śmigana" z Alledrogo czy Otomoto, lecz od jakiegoś emeryta/wdowy po takowym (wbrew pozorom emeryci w tym kraju jeżdżą nierzadko niegłupimi samochodami). Wystarczy poszukać ogłoszeń w papierowych wydaniach gazet (tam się dziadkowie, przyzwyczajeni do tradycji, ogłaszają), albo rozejrzeć się po parkingu u siebie na osiedlu.
          Zapłacisz jak za 3-letnie "u Ryśka", ale 2-3 lata powinieneś pojeździć bez najmniejszych problemów.

          Wady rozwiązania: auto po gwarancji, więc za naprawy płacisz sam. Ktoś już pierdział w fotele, do tego bierzesz "co jest" - wyposażenia dodatkowego będzie tyle, ile zamówił emeryt (a polski emeryt rzadziej ma w aucie automatyczną, wielostrefową klimatyzację, czy zestaw audio z 10 głośnikami).

          Przewaga nad autem nowym: mniej żal tyłek będzie ściskał, jak gdzieś przerysujesz/Tobie przerysują. Niższa cena.

          Przewaga nad youngtimerem: mniej żal tyłek będzie ściskał, jak gdzieś przerysujesz/Tobie przerysują. Niższe koszty napraw, łatwiej dostępne części zamienne. Wada tutaj: -10 do "lansu".
      • lukka74 Re: może zatem coś nietypowego...? 13.06.13, 13:04
        o tym samym od razu pomyślałem...
        • jeepwdyzlu Re: może zatem coś nietypowego...? 13.06.13, 13:28
          206 to przyjemne autko
          jak będziesz chciał w nim uprawiać sex - to siedzenie pasażera jest lepsze niż tylna kanapa :-)
          Udanej i bezpiecznej jazdy!
          jeep
    • szymi_mispanda pasuje tylko wejnyhejron albo h...ara... 02.06.13, 10:41
      ....ew. konigeges

      przy tych przebiegach moze sie tak zdarzyc ze za pare lat sprzedasz go drozej niz kupiles

      z tanszych to moze byc cos limitowanego typu clk-dtm czy slr ale ich juz chyba nie robiom i juz kosztujom drozej niz kosztowaly nowe hyhy
    • tisi123 Re: Dylemat czyli zagwozdka 02.06.13, 17:36
      Jaki jest budżet ?
      • bluecart Re: Dylemat czyli zagwozdka 02.06.13, 22:39
        Teoretycznie jak podliczyłem się na kalkulatorach ze stron finansowych, które określają ile powinno się wydać na samochód, to wyszedł mi budżet ok 35 - 40 tys. Ale ja jestem konserwatywny finansowo i poza tym wydaje niestety swoje pieniądze:)

        Na pewno na używany nie chciałbym wydać więcej niż 15-20 tys., bo i tak nie chciałbym nim jeździć dłużej niż 2, 3 lata. Do 40 to mógłbym jak pisałem wcześniej wydać na Sandero, bo nie słyszałem o innym samochodzie z segmentu B który można by kupić za podobne pieniądze, a to byłoby auto na dłuższy okres czasu (być może za rok czy dwa lata zmienią się moje warunki mieszkaniowe i inne)
        • soner3 Re: Dylemat czyli zagwozdka 03.06.13, 08:16
          bluecart napisa
          Do 40 to mógłbym jak pisałem wcześniej
          > wydać na Sandero, bo nie słyszałem o innym samochodzie z segmentu B który możn
          > a by kupić za podobne pieniądze


          Skoda Fabia,
          Skoda Rapid
          VW Polo
          Peugeot 301
          Citroen C Elysee
          Chevrolet Aveo
          Fiat Punto
          Ford Fiesta
          Opel
          i jeszcze cos sie znajdzie
          • kolopko Re: Dylemat czyli zagwozdka 03.06.13, 20:28
            Fiat Linea
        • jeepwdyzlu Re: Dylemat czyli zagwozdka 03.06.13, 10:01
          Na pewno na używany nie chciałbym wydać więcej niż 15-20 tys.
          -----------
          fiesta, clio, polo
          oczywiście benzyna nie diesel - przy Twoich przebiegach

          Niemniej pomyśl jakie potrzeby ma zaspokajać auto.
          Jesli tylko transportowe - kup clio i będzie gut.
          Jesli ma Ci jazda sprawiać SATYSFAKCJĘ - to jednak youngtimer.
          Może volvo... ?
          ciao
          j.
          • bluecart Re: Dylemat czyli zagwozdka 04.06.13, 00:02
            Tak się składa że w ten weekend oglądałem youngtimera, producent już zbankrutował, auto od dawna nie jest produkowane. Jeździlo mi się świetnie, i bardzo mi się podobał. Do czasu jak zabrałem go na warsztat i mechanik zgasił mój entuzjazm. Dialog (mechanik: M, ja: J)

            M: Panie, hydraulika cieknie.
            J: bardzo cieknie?
            M: odrobinę, ale cieknie.
            J: Ale da się jeździć?
            M: Panie, może pan 5 lat jeździć, a może być jutro to panu szlag trafi.

            Plus po tym jak zwrócił moją uwagę jak bardzo skorodowane jest auto, to dałem się wyliczyć i zrezygnowałem. No i licznik z dość mało wiarygodnym stanem też zrobił swoje (miał poniżej 70 tys.)
        • tisi123 Re: Dylemat czyli zagwozdka 03.06.13, 20:29
          Czym jeżdżą Twoi znajomi?
          • bluecart Re: Dylemat czyli zagwozdka 03.06.13, 21:28
            nie chciałbym się kierować przykładem znajomych:)

            kupują samochody, żeby użyć cytatu z sienkiewicza "ne na to szczo je, ale na to szczo bude"
            • vogon.jeltz Re: Dylemat czyli zagwozdka 03.06.13, 22:01
              > nie chciałbym się kierować przykładem znajomych

              No właśnie. Popatrz, czym jeżdżą znajomi - i kup co innego.
            • tisi123 Re: Dylemat czyli zagwozdka 03.06.13, 22:43
              Tak czy inaczej, zawsze jest to jakiś punkt odniesienia. Chociażby po to, żeby nie kupować tego samego co oni ;)
              Tak czy inaczej, posiadanie własnych 4 kółek jest lepsze niż ich nieposiadanie. Nawet po to, żeby pokazywać innym "mam, ale wolę jeździć rowerem" ;-). A zawsze może przyjść taki dzień, w którym ten stojący na dole samochód okaże się absolutnie niezbędny. Co do modelu: przejedź się po paru salonach, czy komisach i znajdź samochód, który Ci się po prostu spodoba. Największa frajda to radość z posiadania i używania, a nie z tego że spala o 0,5 litra mniej od innych, albo przyspiesza o sekundę szybciej. Albo jest o 10 miejsc wyżej w klasyfikacji bezawaryjności. Tak kalkulują tylko ci, którzy muszą bez przerwy sobie coś udowadniać. Z Twoich postów wynika, że nie należysz do tej grupy
              • bluecart Re: Dylemat czyli zagwozdka 03.06.13, 23:52
                Dzięki, to bardzo fajna rada. Może faktycznie za dużo kalkuluje zamiast kupić to co mi się podoba:)
    • tomek854 Re: Dylemat czyli zagwozdka 02.06.13, 18:10
      Kup sobie jakieś nowe malutkie autko, takie, żeby od biedy się dało jechać w 3-4 osoby jakbyś chciał znajomych podrzucić gdzies, ale generalnie, żeby było takie 2 osoby + zakupy. Ale nie kupuj najtańszego barachła, tylko jakieś fajnie wyposażone z większym silniczkiem, żeby się przyjemniej jeździło.

      Takie autka wolniej traca na wartości, łatwo zaparkować, tanie są w utrzymaniu, a jak Ci się potrzeby samochodowe zwiększą (np. zalozysz rodzinę) to sobie kupisz drugie, większe, a to zostanie jako drugie auto.
    • mika_p Re: Dylemat czyli zagwozdka 02.06.13, 23:02
      No to jeszcze jedna kwestia do przemyśleń: kupowac czy nie.
      Jak tam z miejscem do parkowania tam, gdzie mieszkasz? Może się okazać, że od przystanku masz z zakupami tak samo daleko, jak od miejsca, gdzie zaparkujesz, więc odechce ci się jeżdżenia autem po zakupy. Więc zostanie tylko jeżdżenie do rodziny.
    • przemekthor Re: Dylemat czyli zagwozdka 02.06.13, 23:37
      Nie kupuj auta, wypożyczaj. Odpadną Ci następujące problemy:
      - wydatek związany z zakupem,
      - wydatki związane z ubezpieczeniem,
      - wydatki na przeglądy roczne i wynikające z eksploatacji (plus pilnowanie tego),
      - wydatki na części (w używanym masz jak w banku),
      - parkowanie, mycie, sprzątanie, robienie zaprawek na lakierze i inne takie,
      - CZAS NA TO WSZYSTKO!!!
      - strata związana z utratą wartości.
      Wypożyczasz, lejesz paliwko, ubezpieczenie masz i w długą - i możesz jeździć, i się nie przejmować. Pełna sielanka.
      • liczbynieklamia Re: Dylemat czyli zagwozdka 03.06.13, 08:10
        Jest jedno drobne "ale" - jak przy wypożyczaniu samochodu pokaże prawo jazdy wydane miesiące temu, to albo w ogóle go nie wypożyczy, albo wypożyczy za kosmiczną stawkę.
      • mapo0 Re: Dylemat czyli zagwozdka 03.06.13, 11:53
        A jaki jest koszt długookresowego wypożyczenia auta?
        Sam się kiedyś zastanawiałem, czy nie byłoby bardziej opłacalne wypożyczać niż kupować.
        Stawki za 1 dzień są wysokie: 100-150 zł za dobę, ale może na kilka miesięcy byłoby to sensowniej?

        Przy wynajmie nadal są wydatki:
        - wydatki związane z poszukiwaniem firmy wynajmującej i wyborem samochodu
        - wydatek związany z wynajmem
        - wydatki na przeglądy roczne i wynikające z eksploatacji (plus pilnowanie tego
        ) - w przypadku serwisu trzeba auto oddać
        - parkowanie, mycie, sprzątanie
        - pokrywanie szkód stwierdzonych przez firmę wynajmującą
        - pokrywanie udziałów własnych w ubezpieczeniu
        - CZAS NA TO WSZYSTKO!!!
    • fuiio Re: Dylemat czyli zagwozdka 03.06.13, 08:34
      z youngtimerow polecam oczywiscie volvo 240 w dobrym stanie to przynajmniej awarie nie beda Cie nekac. Jaguar to pojazd dla majsterkowicza i to raczej nie amatora.
      • przemekthor Re: Dylemat czyli zagwozdka 05.06.13, 21:23
        Po prostu zajebiste -> 沃爾沃的首席代表在論壇

    • mapo0 Re: Dylemat czyli zagwozdka 04.06.13, 00:04
      Garść moich porad:

      Kup 5-7 letnie auto od pierwszego właściciela, któremu się już ono znudziło albo jego status społeczny wzrósł, rodzina się rozrosła i kupuje coś większego.
      Raczej nie licz, że dostaniesz 3-letnie auto w super cenie za połowę ceny nowego i jeszcze niewiele wyjechanego. Takie są jak rodzynki w morzu.
      Ważne, by auto było od prywatnego właściciela i było w benzynie i nie od handlarza. Komisy i sprowadzaczy z Niemiec, Włoch itp. omijaj szerokim łukiem. Tam często kręcą (nie tylko liczniki), a Ty nie masz wiedzy by szukać i sprawdzać "igiełki".
      Od prywatnego właściciela będziesz miał dużą szansę na realny poniżej 100 000 przebieg. Stan techniczny po części będziesz mógł uwiarygodnić w historii serwisowej w Aso danej marki.
      Może to być np. segment B, np. Skoda Fabia, w pełni spełni ona twoje wymagania, jak wozisz dużo słoików, to kombi (ma ponad 500 litrów bagażnika).
      Takie auto będzie mieć dużo zalet:
      - tanie ubezpieczenie full pakiet (OC,AC,NW,Assistance,ZK) w salonie ASO kupisz. Na ogół jest ono tańsze od jakiejkolwiek firmy ubezpieczeniowej na rynku.
      - tanie części, niedrogie naprawy
      - starczy Ci to 12-20 tysięcy, a na wartości nie będziesz już tracił wiele.
      - przyzwoity stan techniczny, nie wyjeżdżone, w miarę ok wygląd, lakier itp.
      Sam kupiłem w podobnym wieku niedużą Skodę i wyjeździłem nią jeszcze ładnych kilka lat (i krajów :))) zanim nabyłem nowe większe auto z bardziej prestiżowym ;) znaczkiem.

      To nie tak dużo masz do wydania, więc nie obawiaj się aż tak bardzo tego zakupu.
      Jak jednak boisz się czy nie chce Ci się szukać, to kup to Sandero - za około 30 koła dostaniesz pachnącą nowością ładną Dacię. Tylko trochę szkoda wykładać tyle i później tracić na wartości na przebiegi 3000 km na rok.

      Skalkuluj też taxi :)

      Daj nam znać, co postanowiłeś.
    • jamesonwhiskey Re: Dylemat czyli zagwozdka 05.06.13, 14:29
      przy takim przebiegu jakies fajne v8
      np. sec cabrio
    • chlodny_ Re: Dylemat czyli zagwozdka 05.06.13, 19:33
      wybór jest raczej prosty..... kup używany +/- 10 letni w benzynie 1.4 - 1.6 z segmentu b lub c - marka kwestia gustu i opinii - poszukaj auta, które jest uznawane za mało awaryjne np. toyota lub tanie w naprawie i eksploatacji np. daewoo

      po 2-3 latach odsprzedaż bez większego spadku wartości - jeżeli znajdziesz przyzwoity egzemplarz - nie bity, malowany, w miarę zadbany to albo nic przez ten czas się nie zepsuje albo zrobisz to na wiosce za przysłowiowe grosze..... do tego czasu uzbierasz zniżki na oc, ac i będziesz mógł pomyśleć o lepszym aucie, poza tym po kursie brak jest odpowiednich nawyków i doświadczenia i często łatwo można złapać dzwona nie ze swojej winy wiec nowego auta trochę szkoda..... pomijam spadek wartości przy odsprzedaży
    • dr.hayd Re: Dylemat czyli zagwozdka 05.06.13, 21:18
      Najsensowniejsza wydaje się opcja trzecia, czyli wypożyczać kiedy chcesz sobie pojeździć.
      W Twoim przypadku wyjdzie to najtaniej.
      Ale co ważniejsze, raz sobie wypożyczysz taki samochód, za tydzień inny, za dwa tygodnie jeszcze inny. Dzięki temu przekonasz się co Tobie się podoba, na czym Ci zależy, jakim samochodem przyjemniej Ci się jeździ. I po kilku miesiącach jak zechcesz kupić sobie swój własny samochód będziesz już mądrzejszy o własne doświadczenia.
    • bluecart Re: Dylemat czyli zagwozdka 11.06.13, 00:43
      Dzięki wszystkim za rady - naprawdę się przydały.

      Ostatecznie kupiłem peugeota 206, od pierwszego właściciela, 7-letni, ze stosunkowo niskim przebiegiem jak na te lata (lekko poniżej 100 tys.).
      Mechanik który go oglądał powiedział że osobiście nie lubi peugeotów, ale ten jest w dobrym stanie i mogę kupić jak mi się podoba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka