bywalec.hoteli
15.01.19, 14:57
Trochę OT, ale dla Was pewnie interesujący. Kurczę, a ambasador to nie jest od tego by być wzywanym na dywanik ministra spraw zagranicznych kraju, w którym przebywa, żeby tłumaczyć się z postępowania swojego kraju?
Czyli np. Trump przedłuża wizy Polakom albo Kongresmeni głosują za jakąś niekorzystną dla Polski ambasadą, to Czaputowicz wzywa Mosbacher i każe się tłumaczyć dlaczego wciąż Polacy musza jeździć do stanów z wizą albo żeby połajać go przeciwko tej ustawie.
A tutaj widzę, że działa to odwrotnie - ambasador Mosbacher łaja listownie premiera, ministrów i wzywa na dywanik członków polskiego rządu czy parlamentarzystów.
Kurczę, czy Prezes jeszcze nie walnął w stół?