nousecomplaining
09.01.22, 17:59
Pies znajomej mało się nie przekręcił po zjedzeniu na spacerze zostawionej przy alejce (uczęszczanej przez spacerowiczów z psami) parówki. Widziała, że coś zeżarł, ale nie udało się jej go skłonić do wyplucia tego czegoś (jak ktoś ma psa, to wie, o czym mowa). Potem trzeba było do weterynarza, bo było źle z psiakiem, ale jakoś go odratowali. W kawałku parówki, którego nie zdążył zjeść, były powtykane zszywacze biurowe... Jakim trzeba być skurwielem, żeby coś takiego zrobić...