Gość: Nina
IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.*
15.05.02, 12:50
Sorki,ze tak od razu od debili zaczynam,ale to,co wczoraj widzialam,prawie mnie
powalilo...Wczesny wieczor,burza,ulewa,gradobicie.Szaro,mokro,jazda po miescie
w porywach do 20km/h i ciezka kombinacja-jak jechac,zeby dojechac i nie zastac
na amen w jakiejs metrowej kaluzy.Przede mna rozlewisko,autobus(sic!) i dwa
osobowe tocza sie powolenku,poziom wody taki,ze po otwarciu drzwi wlewa sie do
srodka,tocze sie i ja.Za mna rzeczony wczesniej debil,ktory uznal,ze wszyscy
ciut wolno sie poruszaja wrzuca wyzszy bieg i slalomem po tej wodzie potrojne
wyprzedzanie uskutecznil.Z przeciwka tez jechali,mniej odporni prawie po
chodniku zaczeli jechac,fale sie zrobily jak na morzu,podejrzewam,ze kogos
zalalo.I tak mi sie pomyslalo,ze glupich nie sieja,sami rosna...
Daje slowo honoru-gdyby mi wowczas auto zgaslo,to wplaw bym bydlaka dogonila i
tak dlugo tlukla lbem o kierownice,az by mu sie przypomnialo,po co dobry Bog w
mozg go wyposazyl.
Pozdrawiam.
PS.A swoja droga to skandal,ze na swiezo wyremontowanym kawalku drogi woda byla
wieksza niz gdzie indziej...