Dodaj do ulubionych

ŚMIERĆ na drzewie

20.02.05, 13:57
Przydrożne drzewa stwarzają szczególne zagrożenia dla kierowców w okresie zimy
i przedwiośnia, a wielu niedoświadczonych kierowców nie zdaje sobie z tego
sprawy. Gdy lutowe słońce mocniej przygrzeje i do południa roztopi resztki
lodu i śniegu na jezdni, nawierzchnia staje się sucha a przyczepność idealna.
Wtedy kierowca dostosowuje prędkość do warunków panujących na drodze.
Gdy rozpędzony pojazd wjedzie w odcinek drogi, gdzie rosną przydrożne drzewa
może okazać się, że panuje tam ślizgawica. Gęste gałęzie i konary drzew mocno
ograniczające dostęp promieni słonecznych utrudniają w takich miejscach
roztopienie resztek lodu po nocnym mrozie. Pojazd wpada w poślizg, co grozi
czołowym zderzeniem z jadącym z przeciwka, lub wypada z drogi na pobocze,
gdzie czekają na niego mimowolni sprawcy tego zagrożenia – przydrożne drzewa.

Szanse wyjścia żywo z takiej pułapki są niewielkie. Jeszcze groźniejsza jest
sytuacja, gdy słońce w ciągu dnia roztopi resztki lodu i śniegu, lecz na
odcinku drogi porośniętym drzewami nie zdąży wysuszyć jezdni. Gdy wieczorem
temperatura spadnie poniżej zera, zamarznięte resztki wody tworzą w tych
miejscach gołoledź. Gdy droga jest nam znana, jest szansa, by to przewidzieć.
Gdy nie znamy drogi, taka sytuacja może nas zaskoczyć, a pojazd jadący z
przeciwka, lub przydrożne drzewo, wyznaczą nie tylko kres podróży ale również
kres całego życia. Gdyby drzewa rosły w bezpiecznej odległości od jezdni, tych
zagrożeń by nie było. Gdy już dojdzie do wypadku, winny będzie oczywiście
kierowca, gdyż nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze.
Drzewa - ciągle czekają na swe kolejne ofiary.

Obserwuj wątek
    • e2rdwo Re: ŚMIERĆ na drzewie 20.02.05, 14:01
      STOP ŚMIERCI NA PRZYDROŻNYCH DRZEWACH
      Sulęcin, 23.11.2004
      LIST OTWARTY DO PANA PROFESORA DOKTORA HABILITOWANEGO
      ANDRZEJA ZOLLA
      RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH
      Zwracam się do Pana z prośbą o interwencję w sprawie dotyczącej bezpieczeństwa w
      ruchu drogowym. Problem ten jest ważny nie tylko dla mnie, ale także dla wielu
      obywateli korzystających z dróg publicznych w Polsce. Sprawa dotyczy przepisów,
      które zezwalają na uprawianie drzew w bliskiej odległości od krawędzi jezdni.
      Uważam, że przepisy te są niezgodne z Konstytucją RP, naruszają podstawowe prawa
      obywatelskie i przyczyniają się do około 20% łącznej liczby tragicznych wypadków
      na polskich drogach.
      Zwyczaj sadzenia przydrożnych drzew wywodzi się z dawnych czasów, kiedy to
      podróżowano konno, a drogi były nieutwardzone. Wtedy to drzewa wyznaczały linię
      drogi – miało to niemałe znaczenie w nocy czy po obfitych opadach śniegu. W
      czasie wojen drzewa osłaniały ruchy wojsk. Latem cień drzew dawał ulgę w czasie
      upałów. Wtedy to przydrożne drzewa spełniały bardzo pożyteczną rolę. W miarę
      rozwoju motoryzacji, poprawy jakości dróg i wzrostu prędkości podróżowania,
      przydrożne drzewa stawały się coraz większym zagrożeniem w ruchu drogowym, gdyż
      każde wypadnięcie pojazdu z drogi i zderzenie z pniem drzewa przeważnie kończy
      się tragicznie.
      Wypadnięcie z drogi może się przydarzyć każdemu kierowcy, szczególnie młodemu,
      początkującemu, ale ci najbardziej doświadczeni też popełniają błędy. Wystarczy
      chwila dekoncentracji, odwrócenie uwagi, zła ocena stanu nawierzchni, zbyt
      szybkie wejście w zakręt, nagłe hamowanie, przemęczenie, zasłabnięcie, czy nawet
      zaśnięcie za kierownicą. Do wypadnięcia z drogi nie zawsze dochodzi z winy
      kierującego. Często następuje to z winy innych użytkowników dróg np.: gdy pojazd
      jadący z przeciwka wpadł w poślizg, lub gdy ma nagłą awarię i kierowca stracił
      panowanie nad pojazdem, gdy kierowca pojazdu jadącego z przeciwka jest pijany,
      lub zasłabł za kierownicą, gdy niedoświadczony kierowca niebezpiecznie prowadzi
      pojazd, czy zajeżdża drogę. Do tego samego doprowadzić może próba ominięcia
      pieszego, zwierzęcia lub rowerzysty, gdy nagle wtargną na jezdnię. Jeżeli przy
      drodze nie ma drzew, takie sytuacje nie oznaczają zazwyczaj nic groźnego. Pojazd
      ląduje na poboczu, w krzakach lub w polu, a w najgorszym przypadku w rowie.
      Nawet gdy dojdzie do przewrócenia się pojazdu lub tzw. „dachowania”, podróżni
      mają ogromne szanse wyjść z takiej przygody bez szwanku.
      Niestety, zarządcy dróg publicznych w Polsce uprawiają na poboczach, blisko
      krawędzi jezdni miliony drzew, czego efektem jest śmierć lub kalectwo tysięcy
      podróżnych, których pojazd wypadł z drogi.
      Często wypadnięcie z niej spowodowane jest fatalnym stanem nawierzchni. Do
      utraty panowania nad pojazdem i wypadnięcia z drogi może przyczynić się
      nieoznakowana dziura w jezdni, koleina, garb lub wybój, śliska nawierzchnia
      (nawet gdy jest sucho), kałuża, rozlany olej, rozsypany żwir, błoto lub glina
      naniesione na jezdnię przez maszyny rolnicze, czy zła geometria drogi. Dla
      motocyklistów niebezpieczne są nawet poziome znaki na jezdni malowane zbyt
      śliską farbą, czy okruchy hartowanego szkła leżące na jezdni po kolizji. Wypaść
      z drogi możemy również wskutek niemożliwej do przewidzenia nagłej awarii
      technicznej pojazdu np.: nagłe pęknięcie opony w czasie jazdy, pęknięcie drążka
      układu kierowniczego, pęknięcie półosi koła, wyciek w czasie jazdy płynu
      hamulcowego itp. Jeżeli przydarzy się to na drodze, gdzie rosną przydrożne
      drzewa, wówczas te pożyteczne rośliny mimowolnie wykonają makabryczną egzekucję
      na niewinnych użytkownikach dróg. Największy tego typu wypadek z udziałem
      autobusu i drzewa wydarzył się 2.5.1994 pod Gdańskiem. Wskutek pęknięcia opony w
      czasie jazdy, autobus wypadł z drogi i uderzył w przydrożne drzewo. Siła
      bezwładności w zetknięciu z pniem drzewa spowodowała krwawą masakrę, w której
      zginęło około 30 osób.
      Drzewo, rosnące blisko krawędzi jezdni, jest tak samo niebezpieczne, jak
      wojskowa mina przeciwpancerna i podobnie jak mina nie robi nikomu krzywdy,
      dopóki ktoś na nią nie najedzie.
      Czy urzędnikom odpowiedzialnym za nasze drogi, tak trudno porównać skutki
      wypadnięcia pojazdu z drogi na odcinku porośniętym drzewami, do skutków
      identycznego zdarzenia na odcinku wolnym od przydrożnych drzew?
      Przydrożne drzewa powodują wiele zagrożeń w ruchu drogowym. Zasłaniają
      widoczność na poboczach, na zakrętach i łukach jezdni, przed skrzyżowaniami czy
      przejściami dla pieszych.
      Utrudniają swobodny zjazd na pobocze w celu ominięcia niebezpiecznej sytuacji na
      drodze lub nagle zauważonej przeszkody. Utrudniają poruszanie się pieszych,
      rowerzystów i zwierząt poboczem drogi. Utrudniają obsychanie jezdni, a system
      korzeniowy powoduje rozsadzanie nawierzchni. Szybko odrastające gałęzie często
      zasłaniają ważne znaki drogowe, co dla podróżnych nie znających drogi jest
      śmiertelnie niebezpieczne. Do poślizgu i wypadnięcia z drogi może doprowadzić
      warstwa leżących na jezdni liści, pod którą nieraz znajduje się szron. Taki sam
      efekt może spowodować warstwa rozgniecionych owoców dębu lub kasztanowca,
      zwłaszcza po opadach deszczu. Zimą cień rzucany przez gęste konary na jezdnię
      utrudnia stapianie powłoki lodu, co powoduje, że sucha jezdnia na odcinku wolnym
      od przydrożnych drzew niespodziewanie zamienia się w ślizgawicę na porośniętym
      drzewami odcinku drogi.
      Dużym zagrożeniem dla podróżnych są gałęzie leżące na jezdni po burzy, lub
      opadach śniegu.
      Zmuszają one kierujących do gwałtownego hamowania, co grozi poślizgiem i
      wypadnięciem z drogi wprost na drzewo lub do bardzo niebezpiecznego manewru ich
      omijania – co z kolei grozi czołowym zderzeniem z pojazdem jadącym z przeciwka.
      W podobnych okolicznościach doszło do tragicznego wypadku w dniu 17.10.2004 pod
      Lublinem, w którym zginęło kilku sportowców ze Świdnika. Gdyby nie gałąź leżąca
      na jezdni, tej tragedii by w ogóle nie było.
      Drzewa, rosnące blisko jezdni, przyczyniają się do tysięcy tragicznych wypadków
      na polskich drogach. Ale to nie drzewa są winne, gdyż o tym, gdzie one rosną,
      decydują ludzie mający zdolność logicznego myślenia i przewidywania skutków i
      następstw swoich decyzji. Drzewa mogą rosnąć w lesie, w parku, na skwerze czy w
      ogrodzie i cieszyć człowieka swym pięknem, pełniąc jednocześnie wiele
      pożytecznych funkcji. Niestety, mogą też rosnąć na poboczach dróg, siejąc
      niepotrzebnie zniszczenia i kalectwo, cierpienia i śmierć.
      Drzewa rosnące blisko jezdni stwarzają szczególne zagrożenie w czasie silnych
      wiatrów, a zagrożenie to dotyczy nie tylko użytkowników dróg. Gdy prędkość
      wiatru przekroczy 100km/h na jezdnię spadają duże ułamane konary, które mogą
      przygnieść pojazd i ranić lub zabić podróżnych. Gdy prędkość wiatru wzrośnie,
      walą się na jezdnię powyrywane z korzeniami drzewa, całkowicie tarasując drogi.
      Tylko w jednym dniu 18.11.2004 miało miejsce kilka tego typu wypadków: w
      Starogardzie Gdańskim na jadący w kierunku Chojnic samochód upadło przydrożne
      drzewo, zabijając dwie osoby, w Pruszczu Gdańskim drzewo runęło na samochód
      raniąc dwie osoby, w Giżycku drzewo przewróciło się na samochód, zabijając
      osobę, która kierowała pojazdem itd.
      Odblokowywanie zatarasowanych przez powalone drzewa dróg trwa nieraz bardzo
      długo i w tym czasie podróżni zmuszeni są do długich postojów lub objazdów,
      przez co ponoszą straty materialne. Natomiast mieszkańcy miejscowości, do
      których prowadzą zatarasowane drogi, pozbawieni są możliwości korzystania z
      pomocy Pogotowia Ratunkowego, Straży Pożarnej, Policji i innych służb
      ratowniczych. Przykładem może tu być huragan, jaki miał miejsce w rejonie Pisza
      4.7.2002. Silny wiatr powyrywał z korzeniami około tysiąca przydrożnych drzew,
      całkowicie tarasując ponad 250 kilometrów dróg publicznych. Podobne huragany
      wydarzają się w różnych rejonach kraju i w naszym klimacie są zjawiskiem
      całkowicie normalnym. Dlaczego obecnie obowiązujące przepisy pozw
      • e2rdwo Re: ŚMIERĆ na drzewie 20.02.05, 14:04
        . Dlaczego obecnie obowiązujące przepisy pozwalają na to, aby w takich
        sytuacjach pozbawić ludzi możliwości podróżowania i korzystania z pomocy służb
        ratowniczych? Jaką wartość w świetle tych przepisów ma zdrowie i życie ludzkie,
        skoro można spokojnie je poświęcić dla wartości, jaką przedstawia drzewo?
        Dlaczego ktoś zgodnie z „przepisami” może igrać życiem, zdrowiem i mieniem
        obywateli? Ile potrzeba jeszcze strat, ile cierpienia i śmiertelnych ofiar, by
        odpowiednie władze zaczęły wyciągać właściwe wnioski?
        Szanowny Panie Profesorze, już 24.1.1986 Rada Ministrów w swym Rozporządzeniu w
        sprawie wykonania niektórych przepisów o drogach publicznych stwierdziła w
        paragrafie 16 ...zadrzewienia zagrażające bezpieczeństwu ruchu na drodze
        stanowią drzewa (...) rosnące w odległości mniejszej niż 2,5 m od krawędzi
        jezdni... W dniu 2 marca 1999 Minister Transportu i Gospodarki Morskiej wydał
        Rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi
        publiczne i ich usytuowanie (Dz.U. Nr 43, poz. 430) i w części dotyczącej „pasów
        zieleni”, w paragrafie 53 p. 3 stwierdził ...Odległość pnia drzewa od krawędzi
        jezdni nie powinna być mniejsza niż 3,0 m...
        Tym przepisem pozornie poszerzył strefę bezpiecznego pobocza na korzyść
        użytkowników dróg. Pozornie, bowiem w drugiej części tego przepisu czytamy ...a
        w wypadku przebudowy lub remontu drogi dopuszcza się mniejszą odległość..., a
        przecież przebudowa czy remont drogi nie sprawiają, że zagrożenia powodowane
        przez przydrożne drzewa znikają, wręcz przeciwnie, poszerzenie drogi powoduje
        wzrost zagrożenia. Ponieważ na wszystkich drogach przeprowadza się jakieś drobne
        remonty, ten zapis umożliwia urzędnikom odpowiedzialnym za drogi publiczne,
        uprawianie drzew w dowolnej odległości od krawędzi jezdni, ignorując całkowicie
        problem bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego. Uważam, że zapisy tego
        rozporządzenia w istotny sposób naruszają Konstytucję RP, a mianowicie Art. 38.
        Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia, Art.
        66.1. Każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Art. 68.1.
        Każdy ma prawo do ochrony zdrowia. Art. 76. Władze publiczne chronią (...)
        użytkowników (...) przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu i
        bezpieczeństwu..., dlatego też proszę Pana o wystąpienie do Trybunału
        Konstytucyjnego, z wnioskiem o zbadanie zgodności z Konstytucją przepisów
        dopuszczających uprawianie drzew w pobliżu jezdni.
        Proszę Pana również o wystąpienie z inicjatywą ustawodawczą do właściwych
        organów państwa, o takie uregulowanie prawne przedstawionego problemu, by drzewa
        przydrożne nigdy więcej nie zagrażały bezpieczeństwu użytkowników dróg publicznych.
        Na zagrożenia związane z uprawianiem drzew przydrożnych zwróciła uwagę Najwyższa
        Izba Kontroli w swym raporcie Nr ewid. 14/2000/P99/054/DTL. Jednak sprawa ta
        została przez władze całkowicie zlekceważona. Uważam, że na obecnym etapie
        rozwoju motoryzacji, dalsze ignorowanie tego problemu jest niedopuszczalne.
        Utrzymywanie obecnego stanu, to niekończąca się seria makabrycznych wypadków, do
        jakich niepotrzebnie dochodzi na naszych drogach. To pasmo bezsensownej śmierci
        i cierpienia rannych. To gigantyczne koszty płacone przez nas wszystkich –
        według krajowych analiz śmierć jednej osoby w wypadku drogowym to koszt około
        860 tys. złotych, a koszt jednej osoby rannej 128 tys. złotych.
        Usprawiedliwianie obecnej sytuacji ochroną przyrody i ekologią jest wielkim
        nadużyciem. Te piękne idee powinny służyć wartości nadrzędnej, jaką jest dobro
        człowieka. Ich realizacja nie może odbywać się kosztem życia i zdrowia tysięcy
        obywateli i ogromnych strat moralnych i materialnych. Przecież funkcje
        przyrodnicze i ekologiczne, jakie spełniają przydrożne drzewa, mogą w zupełności
        zastąpić bezpieczne dla użytkowników dróg, odpowiednio dobrane przez biologów
        krzewy.
        Szanowny Panie Rzeczniku, statystyki dotyczące wypadków na polskich drogach są
        przerażające. W 2003 r. doszło do 51 078 wypadków, w których zginęło 5 640 osób
        a 63 900 odniosło rany. Na 100 wypadków w Polsce ginie aż 11 osób, a na przykład
        w Niemczech tylko jedna osoba. Taki stan, to w dużej części efekt zaniedbań,
        nieudolności i indolencji wielu instytucji, których celem jest dbanie o
        bezpieczeństwo obywateli. Dlatego też, zwracam się do Pana z prośbą o rozważenie
        czy w tej sytuacji nie ma potrzeby utworzenia nowego, niezależnego urzędu do
        spraw bezpieczeństwa użytkowników dróg publicznych, którego celem byłoby
        rzetelne analizowanie przyczyn, okoliczności i skutków wypadków drogowych, a
        następnie skuteczne eliminowanie ustalonych zagrożeń. Liczę, że Pana mądrość,
        rozwaga i wrażliwość na problemy zwykłych obywateli zaowocują korzystnymi dla
        uczestników ruchu drogowego rozwiązaniami przedstawionych problemów.
        Z wyrazami należnego szacunku
        Edward Woźniak
        Jana Ch. Paska 54
        69-200 Sulęcin
        0-95/7554156
        e2rdwo@vp.pl



    • gieroy_asfalta świetnie napisane 20.02.05, 18:37
    • olewin Re: ŚMIERĆ na drzewie 21.02.05, 02:05
      największe zagrożenie zalodzeniem powierzchni asfaltu występuje wtedy gdy na
      wskutek wypromienienia energii cieplnej wieczorem i wychłodzenia następuje
      skroplenie się a następnie zamarznięcie wody .. opady marznące też nie padają w
      słoneczne dni .. W przypadku słońca czarny asfalt nagrzewa się na tyle mocno że
      lód jest się w stanie stopić (drzwa nie zasłaniają przecież 100% powierzchni
      asfaltu) .. W przypadku silnego mrozu, kiedy lód nie stopi się w słońcu
      obecność drzew też nie ma większego znaczenia ..Drzewa drzewami ale nie
      szukajmy winy gdzie indziej zważywszy na to że to kierowca niedostosowuje
      prędkości do panujących warunków a nie drzewo mu to uniemożliwia ..
      • mejson.e Przesada niewskazana 21.02.05, 11:00
        W zasadzie wszystkie z argumentów przytoczonych przez autora wątku są słuszne.
        Obecność drzew w pobliżu drogi niesie wiele zagrożeń i usunięcie ich poprawiłoby
        na pewno statystykę wypadków.

        Ale nie można popadać w przesadę.
        Owszem - nowo budowane drogi mogłyby spełnić warunki bezpiecznej odległości od
        drzew - np. 10 m.
        Ale też tylko drogi ważne, tranzytowe, czy budowane na obszarach mniej zalesionych.
        Zmuszanie drogowców do wycinania drzew w bliskiej odległości od wszystkich
        obecnych dróg, zarówno międzynarodowych jak i gminnych, byłoby wielką przesadą,
        mającą niemały wpływ na środowisko naturalne.

        Nie możemy zamienić kraju w pustynię tylko dlatego, że masa ludzi roztrzaskuje
        się o przydrożne drzewa.
        Wiele ze śmiertelnych wypadków ma mniejsce na wąskich drogach lokalnych a
        spowodowane jest często brawurą i/lub alkoholem.
        Próba zapewnienia bezpieczeństwa takim kierowcom wymagałaby budowania dróg na
        pustyni, tak jak trzymanie nieodpowiedzialnego pacjenta w wypełninym miękkimi
        sprzętami i ścianami pomieszczeniu.

        O zagrożeniach na drogach w lasach przestrzegają nas doświadczeni kierowcy i
        publicyści motoryzacyjni od dziesięcioleci.
        Wiadomo, że pod drzewami jest cień, może być wilgoć lub szron, mogą zalegać
        liście czy gałęzie, można dostać nagły podmuch boczny przy wyjeżdżaniu na
        otwartą przestrzeń, z lasu mogą wybiec dzikie zwierzęta.

        Ale czy kierowca nie powinien posiadać minimum wyobraźni i zdrowego rozsądku?
        Czy musi być zawsze prowadzony za rękę i pocieszany, gdy nabije sobie guza albo
        zedrze kolano?

        Czy dlatego, ze wielu nierozważnych pędzi lokalną drogą przez las z trzycyfrową
        predkością na liczniku mamy wyciąć drzewa i postawić zasieki dla dzikiej zwierzyny?

        Możemy dojść do sytuacji, że zaczniemy wycinać drzewa, bo siadają na nich ptaki
        brudzące ludziom samochody!

        Powinniśmy doprowadzić do sytuacji, gdzie nie będzie budowało się dróg szybkiego
        ruchu w bliskim sąsiedztwie drzew, uniemożliwi sie wtargnięcie na jezdnię
        dzikiej zwierzyny. Ale jednocześnie nie będzie się robić pustyni w sąsiedztwie
        dróg lokalnych czy wojewódzkich, bo nie są to drogi szybkiego ruchu, choć dla
        niektórych taka rolę pełnią wszystkie drogi o w miarę równej nawierzchni.

        A ochrona środowiska to nie tylko czyste powietrze i obfitość gatunków zwierząt.
        To także ochrona przed kurzem, hałasem, erozją gleby, silnym wiatrem itp.

        Brońmy swoich praw mądrze i skutecznie.
        Ale nie zapominajmy o prawach innych.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • bocian4 rozbudowany wniosek do RPO 21.02.05, 10:54
      DO RPO

      Szanowny Rzeczniku,

      Chciałbym wymienic kilka struktur budowlanych przez które gina kierowcy i
      których to usunięcia stanowczo sie domagam:
      - budynki stojace bliżej niż 20 metrów od drogi,
      - wszelkie latarnie uliczne (wszak ilu to zginęło przez te latarnie),
      - drzewa,
      - krawężniki (zwłaszcza te wyższe),
      - parkingi - wszak ile było wypadków kiedy rozpędzony pojazd wpadł na samochody
      zaparkowane,
      - i wszelkie temu podobne.

      Szanowny Rzeczniku, domagam się również zakazu zatrzymywania sie przez Policję
      i wszelkei granatowe poajazdy blizej niż kilkaset metrów od drogi. Ile to razy
      zdarza sie gwałtowne hamowanie kierowcy który bedąc pewnym iż namierza go
      policja reagował w tak ostry sposób. Wpadajac w poslizg mógł by zginąć
      chociażby na tym radiowozie.

      Szanowny Rzeczniku, na koniec chciał bym prosić również o interwencje w sprawie
      wszystkich innych użytkowników dróg publicznych. Wszak kazdy z nich stanowi dla
      mnie potencjalne zagrożenie! Proszę o doprowadzenie do tego bym mógł być
      bezpiecznym na drogach pustych, prowadzących wsród ksieżycowych krajobrazów, z
      nikąd do nikąd. Mógł bym wtedy spokojnie, nie używajac głowy, cisnąć ile
      fabryka dała, nawet w najbardziej zaśnieżone i oblodzone dni.

      Licząć na Pańskie wsparcie i pomoc w tej sprawie.

      Bocian4,
      Żabia 6
      Trawienno Wysokie.
    • nikodem_dyzma Re: ŚMIERĆ SIEJA DROGOWI DEBILE A NIE DRZEWA 21.02.05, 12:10
      jak ktos ma 2 szare komórki to wcale nie nalezy zwalać winy za wypadek na
      przydrozne drezwa, bo to nie one sa jego sprawcą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka