Dodaj do ulubionych

I jak tu nie byc deresem?

IP: *.klab1.keele.ac.uk 10.05.01, 11:10

Ehh, ludzie to mają nasrane w tych głowach...

Sroda, piękne słoneczne popołudnie. Jadę sobie wąską uliczką mojego rodzinnego Ursynowa
(nawet wolno jechalem - tak z 40 km/h). Po ubu stronach drogi rzędy zaparkowanych aut. Nagle
widzę że z lewej strony zaczyna tyłem wyjeżdżać na drogę Tico. Puściłem gaz - i słusznie, bo kierowca
Tico widocznie mnie nie zauważył i kontynuwał włączanie się do ruchu. W baaardzo żółwim tempie.
Kiedy odległośc między nami zmalała to kilku metrów zacząłem się zatrzymywać - i zatrzymałem się
1.5 m od Tico. Przejechać nie dałbym rady - Tico tarasowało bowiem bokiem całą szerokość drogi.
Kierowczyni (tak, to byłą kobieta) dopiero w tej chwili mnie zauważyła - raptownie wcisnęła hamulec i
odwóciła się do mnie wykrzykując jakieś niecenzuralne słowa. Zdumiałem się bardzo. Po
półminucie tych wrzasków połączonych z gwałtownym gestykulowaniem zacząłem tracić cierpliwość -
i podjechałem do przodu (odległość między nami zmalała do 75 cm) i zatrzymałem się. Pani w Tico
odjęło mowe. Po chwili zaczęła dalej cofać - do momentu aż uderzyła swoim zderzakiem w mój.
Prędkość tak jak poprzednio była iście żółwia, więc i szkody były żadne. I tu najlepsze:
w momencie uderzenia stojący na chodniku gość (starszy facet, tak ok. 50-siątki) podbiegł do nas i
zaczął krzyczeć: wszystko widziałem, to ten gówniarz zajechał Pani drogę i specjalnie panią stuknął !
Ja wszystko widziałem ! A ciebie, gnoju, to już od dawna obserwuję ! No q...wa !!! Zapienilem sie w
tym momencie. Wyskoczylem z auta i mialem ochote "stuknac" goscia - tak bez slowa, w ten jego
glupi, zapluty ryj. Ale wtedy niczym bym się nie różnił od zwykłego dresa.

Odpuściłem.

Co Wy byscie zrobili?
Obserwuj wątek
    • Gość: jozek Re: I jak tu nie byc deresem? IP: *.unn.ac.uk 10.05.01, 11:19
      Ja bym walnal goscia w zeby, a potem skopalbym babe :))))))))))))
      • Gość: skeen Re: I jak tu nie byc deresem? IP: 195.136.25.* 10.05.01, 11:34
        Piącha w nosal tak że farba leci i z buta mu w kapustę.
        • Gość: jozek Re: I jak tu nie byc deresem? IP: *.unn.ac.uk 10.05.01, 11:52
          I z glowki mu jeszcze przylozyc i potem z kolanka.

          A jak sie wywroci na ziemie, to skoczyc mu na gardlo. A potem wyciagnac z
          bagaznika kij bejsbolowy i tak mu popiescic uszka. I na koniec polac benzynka z
          kanisterka i podpalic.

          A babie powiedziec: spadaj malenka, bo spotka cie to samo

          ;))))))))))))))))))

          pozdrowka
    • Gość: A.A. Re: I jak tu nie byc deresem? IP: 213.76.4.* 10.05.01, 22:03
      Gość portalu: Karol napisał(a):

      >
      > Kiedy odległośc między nami zmalała to kilku metrów zacząłem się zatrzymywać -
      > i zatrzymałem się
      > 1.5 m od Tico.

      Twój błąd!

      > i podjechałem do przodu (odległość między nami zmalała do 75 cm) i zatrzymałem
      > się.

      Jeszcze większy błąd!!

      > Co Wy byscie zrobili?

      Ja, gdy znajduję się w podobnej sytuacji, natychmiast wrzucam wsteczny i wycofuję
      się na bezpieczną odległość. Gdy z tyłu jestem już zablokowany, w pośpiechu
      opuszczam pojazd i oddalam się na bezpieczną odległość. ;-) Charakterystyczną
      bowiem cechą kobiety za kierownicą jest "niemyślenie". A jak już coś stuknie
      wtedy na pewno będzie się tłumaczyć "a ja myślałam, że ..."

      • Gość: Kajetan Re: I jak tu nie byc deresem? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 11.05.01, 08:35
        Jak zwykle ludzie, ktorzy nie sa i nigdy nie byli kierowcami, ale za to stosuja
        zasade, ze kobieta ma zawsze pierwszenstwo, to tak to potem idiotycznie
        wychodzi. Nie wiem, czy mi by sie udalo zachowac stoicki spokoj. A nawet
        telefon na Policje i wyszloby, ze to Ty przy zancznej predkosci najechales i
        specjalnie stuknales Tico.

        Ty barbarzynco :)))
        \

        pozdroowka dl wszystkich, ktorzy maja podobne problemy z ludzmi o pokroju
        nobliwego starszego pana :)))
    • Gość: Tomasz Re: I jak tu nie byc drechem? IP: 193.59.192.* 11.05.01, 08:58
      Zostałbym drechem i wbiłbym Ticu do rury wydechowej
      białą marchewkę.
      • Gość: Sławek Re: I jak tu nie byc drechem? IP: *.artcom.pl 11.05.01, 21:43
        Dobra dobra,a wyobrazcie sobie,że ten starszy kolo jest kierowcą :)))))
        • Gość: andre Re: I jak tu nie byc drechem? IP: *.pcplus.com.pl 30.07.01, 21:12
          Czy ktoś wie gdzie kupić walec drogowy?
          Może być powypadkowy.
          • Gość: Wojtek Re: I jak tu nie byc drechem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.01, 23:30
            Walca nie mam, ale oferuje kombajn (kiedys zbozowy) w dobrym stanie za dobra
            cene. Sprawdzony. Przemlocil juz 3 maluchy, 2 tico, 4 DU, najlepiej jednak
            pochlania BMW, Audi i Merce :)) Powstaly granulat swietnie nadaje sie na
            przedze do produkcji dresow!
        • Gość: bObO Re: I jak tu nie byc drechem? IP: 212.244.192.* 31.07.01, 09:36
          Hmm, to może rzeczywiście była twoja wina? ;)
    • Gość: Remo Re: I jak tu nie byc deresem? IP: 192.168.0.* / *.zetokat.com.pl 31.07.01, 09:14
      Hehehe... Ręcę opadają- to fakt. Obrazek świerzy, z dzisiejszego poranka:
      jedzie pani. Z podporządkowanej ma zamiar włączyć się w główną. Staje, włącza
      kierunkowskaz i looka... W lewo... W prawo... (widzę to wszystko stojąc na
      chodniku) Z prawej strony jedzie śmieciara. Pani mogłaby spokojnie ruszyć, z
      resztą śmieciara nie BeMWu - kula się powoli. A pani siedzi i znowu: w lewo...
      w prawo... A śmieciara (zaznaczam widoczna dla tej pani z odległości co
      najmniej 100 m) się zbliża... A pani: w lewo... i w prawo... I nagle sru!
      Wyjeżdża jakieś paręnaście metrów przed ciężarówą! I nagle się kobita obcięła i
      po hamulcach! Śmieciara też stanęła. A pani co wtedy? Patrzy na kierowcę
      ciężarowego i puka się w czoło mamrocząc coś pod nosem (wszyscy wiemy co)...
      Szkoda, że nie puknęła się w czoło tą śmieciarą... Może coś by pomogło...
    • Gość: grogreg Re: I jak tu nie byc deresem? IP: 212.160.165.* 31.07.01, 11:14
      Z calym szacunkiem, ale twoje zachowanie bylo prowokujace. Jechales sobie
      czterdziestka, wiec sie Ci chyba nie szczegolnie spieszylo. Jak zobaczyles, ze
      kobitka jest u kranca swych umiejatnosci jadac do tylu Tico powinienes sie
      cofnac, zrobic miejsce, usmiechnac sie itd, co Ci szkodzilo? . Nie kazdego
      matka zrodzila w samochadzie.
    • Gość: Niknejm Re: I jak tu nie byc dresem? IP: *.pg.com 31.07.01, 16:02
      Nie będę starał się oceniać sytuacji, bo nie było mnie przy tym. Myślę, że
      mogłeś troszkę odpuścić, choć z punktu widzenia przepisów drogowych miałeś
      więcej racji (choć nie powinieneś kobitki "podjeżdżać").
      Natomiast "zjawisko starszego gościa", o którym mówisz, jest mi znane.
      Mój ojciec miał kiedyś podobny przypadek. Kobitka skręcała w lewo na
      skrzyżowaniu i nie ustąpiła pierwszeństwa. W rezultacie ojczulek rąbnął ją w
      bok. Zaraz po stuknięciu kobitka stwierdziła, że po prostu nie widziała
      samochodu ojca. Cóż, zdarza się. Po przyjeździe polismenów zaczęła jednak
      straszliwie kręcić i kombinować, a sekundował jej starszy gość z pieskiem -
      który notabene przybył dopiero kilka minut po puknięciu. Na szczęście obok był
      postój Taxi i jeden z taksówkarzy widział wypadek. Zgodził się być świadkiem
      (sam podszedł, bo słyszał, co się dzieje). Policjant (lekko już wkurzony
      natarczywością gościa z pieskiem) zapytał go, czy był świadkiem kolizji.
      Odpowiedź brzmiała ''nie''. Policjant poprosił zatem gościa, aby odszedł na bok,
      skoro świadkiem nie jest. Gość wściekł się na maksa i dopiero wizja wniosku na
      kolegium nieco go uspokoiła. Protokół spisano i uznano kobitkę za winną
      kolizji, ale to już mniej ważne.
      Kiedyś zastanawiałem się, skąd tacy dziwni ludzie się biorą. Bardzo często
      trafia się ktoś, kto wtrąca się do sytuacji w żaden sposób go nie dotyczących
      (np. kolizji drogowych, których nie był nawet świadkiem) i zieje jadem na
      oślep. Pewien znajomy, lekarz zresztą, wyjaśnił mi, że takie pieniactwo to po
      prostu schorzenie, na szczęście mniej niebezpieczne niż niektóre inne choroby
      psychiczne :-) W sądach podobno leży sporo spraw cywilnych zakładanych przez
      takich ludzi.
      Ja takich ludzi na ogół ignoruję, ale to niestety działa na nich zazwyczaj jak
      płachta na byka - oni muszą być ważni!

      Pozdrawiam,
      Niknejm
      • Gość: andre Re: I jak tu nie byc dresem? IP: *.pcplus.com.pl 31.07.01, 19:20
        Bardzo dawno temu gdy byłem kierowcą o zerowym stażu,5 tys.km. na Cytrynie
        Visa, zmuszono mnie do jazdy Fordem Tranzitem i to na terenie RFN (było kiedyś
        takie państwo). Wyobraźcie sobie mój szok.
        Nic to pojechałem. I cóż się okazało ? ZERO PROBLEMÓW ! Takiego lebiegę jak ja
        traktowano pobłażliwie. Tam tak naprawdę nauczyłem się jazdy.
        Ludzie trochę tolerancji. !!!
        Agresja drechów i drechopodobnych to poważne zagrożenie
    • Gość: julia Re: I jak tu nie byc deresem? IP: 10.10.41.* 01.08.01, 10:33
      Panowie!!!
      jezdze od paru lat. przejechalam ponad 100 tys. km
      Zdarzyly mi sie w tym czasie dwie stluczki i w obu tych przypadkach winni byli faceci.
      Wiec nie piszcie tu o nieporadnosci kobieta za kierownica
      pozdrawiam
      • Gość: MK Re: I jak tu nie byc deresem? IP: 212.160.138.* 01.08.01, 10:52
        Wyjatek potwierdza regule!
        Moja zona (prawo jazdy od 6 lat, ale zawsze jako pasazer) widzac pojazd
        wykonujacy dziwne i nieskoordynowane ruchy zwykle stwierdza "pewnie baba". I
        jeszcze nigdy sie nie pomylila!

        PZDR dla kobitek za kolkiem!
        MK
        • Gość: dorka Re: I jak tu nie byc deresem? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 01.08.01, 14:18
          Panowie, niektóre kobiety za kierownica stanowia takie samo zagrożenia jak
          Panowie w kapeluszu w Skodzie. Jak widzę sierotke na drodze omijam szerokim
          łukiem, bez prowokacji.Jeśli ktoś zajedźa , to stosowne spojrzenie i uśmiech -
          pomaga, bez potoku zbędnych słów, które i tak nie zmienią zaistniałego faktu.
          A poza tym może to "coś" własnie zdało egzamin?
          Samo życie
          • Gość: RAMOL Re: I jak tu nie byc deresem? IP: *.pcplus.com.pl 01.08.01, 21:51
            Gość portalu: dorka napisał(a):

            > Panowie, niektóre kobiety za kierownica stanowia takie samo zagrożenia jak
            > Panowie w kapeluszu w Skodzie. Jak widzę sierotke na drodze omijam szerokim
            > łukiem, bez prowokacji.Jeśli ktoś zajedźa , to stosowne spojrzenie i uśmiech -
            > pomaga, bez potoku zbędnych słów, które i tak nie zmienią zaistniałego faktu.
            > A poza tym może to "coś" własnie zdało egzamin?
            > Samo życie
            uśmiechnij się do mnie mam Skodę
    • Gość: tomato Re: I jak tu nie byc deresem? - [pewna historyjka ze Stanów] IP: *.acn.waw.pl 01.08.01, 21:34
      cześć,
      tak mi się w związku z tym przypomniała pewna historyjka (za pl.rec.humor):


      "...Jechalem wczoraj do pracy, kiedy zauwazylem, jak pewna mloda dama
      zajechala droge jednemu pick-up''owi, zmuszajac kierowce do gwaltownego
      zjazdu na pobocze.
      Facet sie tak wsciekl, ze odkrecil szybe i wyzwal kobiete od
      najgorszych.

      "Boze, ten czlowiek jest nienormalny !" - pomyslalem, poniewaz ja
      zawsze staram sie milo usmiechac i raczej zachowywac przyjaznie,
      bez wzgledu na to jak niebezpieczny manewr wykona niewiasta za kolkiem.
      Dlaczego reaguje tak a nie inaczej?

      Ano przejezdzam codziennie do pracy 38 mil w jedna strone, czyli
      lacznie 76, z tego 16 w kazda strone to jazda w korku. Wiekszosc korkow
      jest na 8-pasmowej autostradzie, stad, jezeli popatrze na te 7 pasow
      obok
      mojego, to mozna zalozyc, ze przejezdzam kolo innego auta jakies 40 stop
      na pas.
      To daje 7 samochodow co 40 stop przez 32 mile, czyli 982 auta na mile,
      lacznie 31 424 samochody.
      Nawet jezeli pozostaly odcinek 34 mil nie jest jazda w korku, mozna
      zalozyc, ze mijam nastepne 4000 samochodow.
      Czyli codziennie mija mnie okolo 36 000 samochodow.

      Statystycznie polowa z nich prowadzona jest przez kobiety, zatem mamy
      18 000.
      Podobno w kazdej grupie kobiet 1 na 28 ma akurat najgorszy dzien
      okresu - to daje 642.
      Wedlug Cosmopolitan 70% kobiet opisuje swoje zycie uczuciowe jako
      niezadowalajace lub nie dajace satysfakcji seksualnej, to daje liczbe
      449.
      Wedlug Narodowego Instytutu Zdrowia 22% powaznie rozwaza popelnienie
      mordrstwa lub samobojstwa, to daje liczbe 98. 34% podaje, ze ich
      najwiekszym
      problemem sa mezczyzni - mamy 33.
      Dodatkowo National Rifle Association podaje, ze 5% wszystkich kobiet
      wozi ze soba bron, i ta liczba stale wzrasta.

      Wszystko to oznacza, ze KAZDEGO dnia przejezdzam PRZYNAJMNIEJ kolo
      jednej kobiety, ktora jest sfrustrowana seksualnie, za swoj najwiekszy
      problem uwaza mezczyzn, powaznie rozwaza zabojstwo lub samobojstwo, ma
      najgorszy
      dzien okresu i w dodatku posiada bron.

      Niech sobie w tym samochodzie robi co chce. Ja wole byc mily...."

      a więc???

      pozdrowienia :-))
      tomato
      • Gość: bocian Masz tomato poczucie humoru!!! :-))))))))) IP: 157.25.119.* 02.08.01, 16:02
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka