emes-nju
06.05.05, 09:05
Wczoraj widzialem ladny przyklad przerostu formy nad trescia. Byl to dwudrzwiowy Mercedes, kabriolet, poddany (dawno) tjunikowi. Wielkie alufelgi, szerokie opony i zawieszenie obnizone tak, ze czesc opon prawie wchodzila w nadkola. W silniku tez chyba ktos dlubal bo kopa maszyna miala poteznego.
Dlaczego o tym pisze? Zauwazylem ww. auto w czasie p o w o l n e g o przejazdu przez torowisko tramwajowe. Tak nozka za nozka... Szalenie rozbawil mnie widok kierowcy (klasyczny ABS), ktoremu w czasie tego zabiegu glowka podskakiwala jak na sprezynce - i nie pomogly wytrenowane miesnie szyi :-P Po p o w o l n y m przejechaniu przez torowisko, kark dal ostro buta po tylko, zeby na laczeniu dwoch warstw asfaltu sypnac efektownymi iskrami. Auto sprowadzone bylo z Niemiec (blachy wyjazdowe) i wygladalo na rozlazace sie w szwach (ale rowne zmatowienie czarnego lakieru na rownych blachach nie sugerowalo powaznych przygod z krajobrazem) - moze zawieszenie bylo jednak zbyt ekstremalne nawet jak na niemieckie drogi... Ot tak, w sam raz na gladki jak stol tor wyscigowy.
Rozumiem chec "rasowania" samochodow, ale po co robic to w sposob uniemozliwiajacy normalna eksploatacje? Przeciez ABS w czasie jazdy przez Warszawie bedzie mial srednia predkosc Pani Babci Sasiadki posuwajacej na rowerze marki Jubilat! Po co cos takiego kupil? Dla szpanu? Chyba na postoju, bo w czasie jazdy wygladal zalosnie...