Dodaj do ulubionych

Dawca w W-wie.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 13:37
Pozdrawiam pana motocyklistę nr rej. WL 2112 lub WL 1221, który wczoraj
urządzał sobie wyścig na Powst. Śl. w W-wie. Forumowiczów zmartwię jednak
faktem, że jechał tak szybko, że pozostałe po nim organy nie będą sie nadawać
do transplantacji i umrze biedaczyna bez sensu. Z całą pewnością do
transplantacji nie należy brać mózgu tego pana, lepiej wziąśc małpi...
Pozdrawiam normalnych motocyklistów,
Obserwuj wątek
    • okrutny_mariuszek Re: Dawca w W-wie. 27.07.05, 14:34
      a czego mamy się martwić o jego organy?
      chce je zachować dla potomnych - jeog sprawa, nie chce - jeszcze bardziej jego
      sprawa, ot wsio!
      umie jeździć szybko - niech jeździ
      nie moja sprawa.

      za dużo młodych gniewnych przestrasznoych na to 4um zagląda
      --
      Pomóż dzieciom KLIKNIJ_TU!!!!
      • Gość: okrutna_prawda okrutny_mariuszek IP: 195.124.114.* 27.07.05, 16:39
        Normalnie nie udzelam sie w kwestiach nie do przejscia ale w drodze wyjatku:

        Twoj muzg wnioskujac z biezacej i kilku wczesniejszych wypowiedzi na 100% tez
        nie jest dobrym materialem transplantologicznym!

        ale jak by co to klapki moga sie jeszcze komus przydac!

        > a czego mamy się martwić o jego organy?
        > chce je zachować dla potomnych - jeog sprawa, nie chce - jeszcze bardziej
        jego
        > sprawa, ot wsio!
        > umie jeździć szybko - niech jeździ
        > nie moja sprawa.

        ...To pewnie dla Ciebie niepojete ale niektorych interesuje i martwwi to ze sa
        wsrod nas pseudo motocyklisci ktorzy mysla tylko o sobie i np popie... po
        miescie ile wlezie majac gdzies to ze moga nie sobie ale innym zrobic krzywde

        ...Moze kiedys sam na to wpadniesz jak dorosniesz lub bedziasz mial kogos na
        kim bedzie Ci zalezalo LOSIU! I obys do tego czasu mial szczesie a my razem z
        Toba


        .............motocyklista


    • goha66 Re: Baran w Maniowie... 27.07.05, 16:34
      Drogi gościu ... ja dla równowagi nie przesyłam pozdrowień głąbowi, który w piątkowy wieczór zachaczył o moją Hondę i zwiał... nie sprawdziwszy nawet czy kierujący da radę o własnych siłach wydostać się z rowu... Jakbym go dorwała, to też niewiele organów nadawałoby się do przeszczepu... Trudno być "normalnym" motocyklistom, jeżeli wkoło tylu jest bezmyślnych użytkowników puszek. Goha
      • pirus55 Re: Baran w Maniowie... 27.07.05, 17:20
        Wszystko moim zdaniem zależy od tego jaka to ulica tych Poswtańsców śląskich
        czy jak im tam.
        Jeśli nie ma tam żadnych podporządkowanych dojazdówek, nie ma chodnikow z
        pieszymi, a pasy w dwóch kierunkach odzielone są barierką, to niech sobie leci,
        najwyżej krzwydę zrobi sam sobie. Natomiast jeśli jest to ulica gdzie przez
        głupi wybryk mgółby uszkodzic kogoś niewinnego, to oczywiście wrzucić go nalezy
        do worka kretynów, mających zanic życie swoje i innych. Takich pełno jest, nie
        tylko wśród kierujących autami, ale i moto.
        Ale to tylko moja skromna opinia.

        MariuszW
        cbr600f4i
        3miasto
        • irish76 Re: Baran w Maniowie... 27.07.05, 17:26
          niestety Powstanców to cos jak Wasza Grunwaldzka, czyli przelotowka z jednej
          dzielnicy do drugiej z mnostwem świateł, zjazdów i dojazdów
          --
          jade jade na motorze
          wiater mi owiewa twarz
          • pirus55 Re: Baran w Maniowie... 27.07.05, 17:35
            no ale na całej długości naszej grunwaldzkiej zdarzają się czasem odcinki (jest
            ich kilka), na których nie ma dojazdówek, i spokojnie można przyciąć bez
            narażania postronnych, wtedy jedynym minusem jest generowanie nadmirnego halasu
            po godz 22.
            Ale rozumiem o co chodzi. Tak jak napisałem wcześniej, jesli pałując bez sensu
            mógł kogoś narazić, bo np. dostałby shimmy i wtedy wiadomo leci gdzie popadnie,
            to był to debil, jeśli natomiast było to na odcinku o niewielkim ryzyku, to w
            sumie czemu nie, jak ma ochotę się odstresować to nech sobie leci, bo zagraża
            tylko sobie. A to, że dramat i tragedię w razie wypadku zrzuca na swoich
            bliskich to jego sprawa, może kiedyś zmądrzeje.
            Ja osobiście nie jeżdżę po mieście na złamanie karku, być może już nie ten wiek
            no i wyobraźnie większa :-))

            MariuszW
            cbr600f4i
            3miasto
          • rayy Re: Baran w Maniowie... 27.07.05, 17:39
            Dokładnie, ulica człuchowska (poprzeczna do powstanców) też jest torem testowym
            do bicia rekordów prędkości, szczególnie w nocy. Tylko czekam na huk, juz przy
            jednej latarni palą się znicze... Pozdro.
    • Gość: rzawy Re: Dawca w W-wie. IP: *.unicity.pl / *.unicity.pl 27.07.05, 18:48
      Sądząc po ilości wypadków spotykajacych uczestników tego forum większe szanse
      przeżycia na drodze ma pacan na ścigaczu w stringach i berecie ale ze sprytem
      niż jeżdżący zgodnie z kodeksem i pełną gębą frazesów o bezpieczeństwie pod
      opieką pana policjanta.Ulica to nie parkowy deptak.Aha jeszcze jedno NUDZIARZE
      którym wszystko przeszkadza od postów Justynelli po teorie Dzakassa i
      wulgaryzmy wypie..ć z forum.I nie kapować do Dziawera.
      • pirus55 Re: Dawca w W-wie. 27.07.05, 19:22
        Mówiąc o rozwadze na drodze i jeżdżeniu bezpiecznie mamy chyba na myśli również
        jeżdżenie ze sprytem, ale stwarzanie niepotrzebnego zgrożenia to już ze sprytem
        niewiele ma wspólnego, bo można bardzo sprynie zrobić krzywdę samemu sobie, a
        co gorsza i komuś innemu.
        Fakt ulica to nie deptak parkowy, ale też nie tor wyścigowy gdzie masz dookoła
        toru trawę albo piach.
        Co do kodeksu drogowego, to żaden motocyklista nie stosuje się w 100% do jego
        przepisów, bo po prostu się nie da. Ale trochę rozsądku i dobrego tonu na
        drodze trzeba zachować i tego nikt mi nie powie.
        Ja sam lubię sobie poszaleć na moto, ale staram się tego nie robić na ulicach
        gdzie może mnie spotkać coś nieprzewidzianego. Jeśli jakiś odcinek drogi daje
        mi dosyć duże poczucie bezpieczeństwa to oczywiście z tego korzystam i chyba
        każdy tak robi, ale jeśli co 50 m jest dojazdówka to głupotą byłoby walić na
        złamanie karku. Rozwaga to ne frazes o bezpieczeństwie.

        MariuszW
        cbr600f4i
        3miasto
    • sunshine600 Re: Dawca w W-wie. 28.07.05, 13:35
      Najbardziej płaczliwą grupą na naszych drogach sa mococyklisci. Ludzie tak nie
      mozna! Ciagle tylko płacz i lamenty. "Oh Oh, gosc na jakims plastyku wyprzedzil
      moja pierdziawą WSK-e. Toz to kretyn, wariat." Na to reszta motocyklistow
      "Taak, wariat, strzelac do takich, pewnie w klapkach jechal pseudomotocyklista
      jeden!". Ktos pisze ze jezdzi sobie 300 tez oberwie. Pewnie dlatego ze szkodzi
      społecznemu wizerunkowi motocyklisty.

      Eh ide sobie pojezdzic na miasto. Bede jezdzil 180 (wiecej nie pojedzie),
      straszyl staruszki, przejezdzal na czerwony i jezdzil po chodnikach, a łajzy
      niech zjezdzaja na prawy pas.

      • Gość: synus Re: Dawca w W-wie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.05, 14:08
        Popieram Cię "sunshine600"
        Po prostu czasy się zmieniają a polacy zostają w tyle i myślą że po ulicach
        będą nadal jeździć WSK-i z V-max 85 czy 90 km/h!!! Tak samo poza terenem
        zabudowanym jest jeżeli ktoś wyjeżdza z podporządkowanej i widzi motor ale
        daleko i pcha się bo myśli że zdąży...a tu motorem koleś (lub i ja) tnie 200
        km/h to za kilka sekund siedzi już na tyłku samochodu o ile nie w nim. Polacy
        po prostu nie przyzwyczaili się jeszcze do szybkich motocykli a nie jakiś
        pierdziaw typu WSK-a. Oto moje zdanie...Pozdro
        • pirus55 Re: Dawca w W-wie. 28.07.05, 16:39
          Gość portalu: synus napisał(a):

          > Popieram Cię "sunshine600"
          > Po prostu czasy się zmieniają a polacy zostają w tyle i myślą że po ulicach
          > będą nadal jeździć WSK-i z V-max 85 czy 90 km/h!!! Tak samo poza terenem
          > zabudowanym jest jeżeli ktoś wyjeżdza z podporządkowanej i widzi motor ale
          > daleko i pcha się bo myśli że zdąży...a tu motorem koleś (lub i ja) tnie 200
          > km/h to za kilka sekund siedzi już na tyłku samochodu o ile nie w nim. Polacy
          > po prostu nie przyzwyczaili się jeszcze do szybkich motocykli a nie jakiś
          > pierdziaw typu WSK-a. Oto moje zdanie...Pozdro

          człowieku o czym Ty piszesz. Jak będziesz leciał 200 km/h i nagle Ci wyjedzie
          auto i wjedziesz mu w tył to marna Twoja dupa. I co Ci z tego, że miałeś
          pierszeństwo? Raczej niewielkie jest to pocieszenie. Słyszałeś kiedyś takie
          przysłowie "Cmentarze pełne są tych co mieli pierszeństwo"
          Że też niektórzy mają takie lekkie podejście do własnego życia.
          Problem w tym, że jeżdżąc na motocyklu musisz nauczyć się myśleć również za
          innych, starać się przewidywać to co się może stać i podchodzić do każdego
          samochodu tak, jakby chciał Cie rozjechać, do każdej uliczki tak jakby zaraz
          stamtąd miał wyjechać rozpędzony samochód. Musisz nauczyć się przewidywać i
          dmuchać na zimne, bo jeśli ktoś kiedyś Cię nie zauważy, a Ty nie naprawisz jego
          błędu to marnie Cię widzę, i to się tyczy właśnie pałowania w głupich miejscach.
          A to ze ludzie nie rozumieją, że dzisiejsze motocykle to super szybkie sprzęty
          to inna sprawa.
    • okrutny_mariuszek Re: Dawca w W-wie. 28.07.05, 19:00
      chciałbym tylko napisać żebyście odwalili się od Sunshine'a
      gośc wie co pisze a ja wiem jak on jeździ
      nie sra po nogawkach tylko jeździ

      gdybanie co się stanie jak... zostawcie miękkim pipkom - młodym gniewnym
      wystraszonym posiadaczom motocykli, którzy kupili padaki by się lansować, albo
      ponieważ ojciec widząć ze z syna rośnie c*pka lub pedał, kupił mi 2oo (tonący
      brzytwy się chwyta)

      Sunshine zterroryzował motocyklem okolicę i tylko dzięki niemu samochodziarze
      zastanawiają się 3 razy nim wyjadą z podporządkowanej (a policja widząć
      nadjeżdżający motocykl, nawet sie nie wygłupia i nie próbuje za3mać).
      Jestem pewien, że mało osób na tym 4um może poszczyciś się umiejętnosciami i
      taką żyłką do jazdy jaką ma Sunshine.

      --
      Pomóż dzieciom KLIKNIJ_TU!!!!
      • Gość: NYorker Re: Dawca w W-wie. IP: *.kondylis.com 28.07.05, 19:09

        'Eh ide sobie pojezdzic na miasto. Bede jezdzil 180 (wiecej nie pojedzie),
        straszyl staruszki, przejezdzal na czerwony i jezdzil po chodnikach, a łajzy
        niech zjezdzaja na prawy pas.'

        'gośc wie co pisze'

        'Jestem pewien, że mało osób na tym 4um może poszczyciś się umiejętnosciami i
        taką żyłką do jazdy jaką ma Sunshine.'

        i innymi walorami. podziwiam szacunek do babc. przysiegam nie zapuszczac sie
        dalej, niz 15cm od prawej krawedzi prawego pasa.


        • pirus55 Re: Dawca w W-wie. 28.07.05, 19:40
          I widzisz nasz Okrutny_Mariuszku znowu Cię dopadło jakieś otumanienie i piszesz
          głupoty.
          Jakie cipki, jakie pipki, jakie miękkie buły, jakie motocykle dla dzieciaków.
          Rozmawiamy tu o bezpieczeńswtwie, o tym, że nie należy zbytnio ryzykować, że
          nie należy narażać rodziny na przechodzenie przez dramaty, że owszem i można
          trochę poszaleć bo motocykl jest również po to by na nim poszaleć, a można też
          i zaryzykować stwierdzenie, że głównie po to by poszaleć, ale w tej swojej
          obłąkańczej jeździe zachowajmy trochę zdrowego rozsądku i minimum kultury na
          drodze. Ot co.
          • okrutny_mariuszek Re: Dawca w W-wie. 28.07.05, 20:32
            jestem za tym by nikomu nie mówić jak ma jeździć
            skoro ktoś posiada prawo jazdy, znaczy się że jest dorosły i sam odpowiada za
            swoje czyny.
            umoralnianie nic nie da a osoba umoralniający wyjdzie na przewrażliwionego
            przestraszonego fajfusa

            180 km/h to wcale nie tak dużo jak się wydaje (zwłaszcza posiadaczom motocykli
            o maleńkich pojemnościach)
            --
            Pomóż dzieciom KLIKNIJ_TU!!!!
            • Gość: NYorker drugorzedna opinia. IP: *.kondylis.com 28.07.05, 21:13
              'jestem za tym by nikomu nie mówić jak ma jeździć
              skoro ktoś posiada prawo jazdy, znaczy się że jest dorosły i sam odpowiada za
              swoje czyny'

              brzmi sensownie. meczy mnie jednak pytanie: co to za odpowiedzialnosc, jezeli
              jakis chloptasek pofrunie z predkoscia z trzycyfrowa predkoscia przewyzszajaca
              wlasny wzrost i przyczyni sie do czyjejs smierci? pojdzie siedziec. sam siebie
              tez zabije. coz to za odpowiedzialnosc za swoje czyny? niechby sprawil, ze
              zginie piec osob. dostanie 25 lat za kratami. odpowiada za swoje czyny, a piec
              osob nie zyje. sranie w banie. chloptasek skasuje sprzet, komus cos wgniecie.
              zaplaci za szkody i jest ok. polamie sobie kregoslup na krawezniku, pojezdzi na
              wozku do konca zycia i jest ok. ale zycie innych ceny nie ma. zadna
              odpowiedzialnosc karna nikomu zycia nie zwroci.
              jasne, nikomu mi mowic, jak mam jezdzic. moze sporo osob w puszkach
              poirytowalem, ale nikogo w zyciu na nic nie narazilem i nikt jeszcze nie zostal
              sprowokowany tak, by zwracac mi uwage na to, jak jezdze.
              chrzanie to, czy jestem ciota, czy nie. bierzcie sobie to za lament, za placz
              pipy, ktora nie radzi sobie z niczym wiekszym, niz 650 w jednym garze. dla mnie
              gadka o wyczynach polegajacych na straszeniu babc to pianie skretynialych
              kogutow z nabrzmialymi wydmuszkami zamiast jaj. nie na tym polega meskosc,
              chlopcy. meskosci nie trzeba dowodzic cyframi.

              abstrakcyjna gadka. z szacunkiem.
            • Gość: nico Re: Dawca w W-wie. IP: *.kl.amwaw.edu.pl 18.08.05, 01:41
              Racja, nie tak dużo - nawet całkiem malutko jak ci dziecko wybiegnie w mieście
              mądra główko. I jak potem w lustro spojrzysz ośla łąko??? I zacznie się lament
              że atakują motonitów i że naprawdę nie mogłes tego przewidzieć. Ech ludzie,
              czasem pieprzycie jak potłuczeni. JA umiem jeździć to se będę jechał. A jak
              ojciec tego dziecka w łeb potem wykopci to larum na całe forum i wirtualne
              świeczki...
    • sly69 Re: Dawca w W-wie. 28.07.05, 22:11
      A ja po ostatnich kilometrach (pięknie mruczy) mam chęć założyc ostrogi i
      zaznaczać gnojków w puszkach. Są różna sytuacje, sami je znacie ale opiszę dwie:
      1. Przystanek w mieście, autobus w zatoczce sznór aut przede mną i za mną, ze 4
      przejechały, ja stanąłem - autobus wyjechał i uwaga!! - podziękował.
      2. Lecę do Darłowa jakieś 90 na budziku, z naprzeciwka 3 auta, pierwszy leci
      środkiem, ja do prawej a on... do lewej suk*i*n$yn, hamowanie do jakiejś 40 i
      mijanka - uf....
      Ja tam wolę zbierać przyjazne gesty i podziękowania a nie byc przyczynkiem do
      takich postów. A tego gnojka to bym skopał najcętniej.

      --
      ... powiedz, co czujesz na zakręcie...

      VN 750 TWIN
      • goha66 pax panowie :) 30.07.05, 10:08
        witam :)
        jeżeli chodzi o mnie jeżdże zgodnie z rozsądną oceną moich umiejętności i sytuacji na drodze - jeżli można zamykam manetkę, jeżeli trzeba jadę grzeczną 50tką (z jednej strony nie mam ochoty nikogo mieć na sumieniu i cholernie nie chce mi się umierać, z drugiej jestem zbyt leniwa by robić "pokazy grzecznej jazdy") ... mam tak samo gdzieś co pomyśli kierowca autobusu gdy go wpuszczam (a robię tak, bo przecież po kilku sekundach i tak jestem daleko przed nim) i wał któremu poślę wiązankę (nie mylić z bukietem <lol>) gdy zajedzie mi drogą...w sumie najbardziej przychylam się do zdania Sly (pozdrawiam Sly :D)... Goha
    • sunshine600 Re: Dawca w W-wie. 29.07.05, 09:22
      >dla mnie
      >gadka o wyczynach polegajacych na straszeniu babc to pianie skretynialych
      >kogutow z nabrzmialymi wydmuszkami zamiast jaj. nie na tym polega meskosc,
      >chlopcy. meskosci nie trzeba dowodzic cyframi.

      Mamusia? Czy to Ty?

      To czym trzeba dowodzic? Scigac sie po miescie - nie, uliczne bijatyki - nie,
      picie wódy na czas - nie, zaliczanie lasek - nie. To jak mam dowodzic? Qrwa mam
      ogrodek kwiatowy zalozyc?
      • okrutny_mariuszek Re: Dawca w W-wie. 29.07.05, 10:36
        dokładnie!

        jeszcze do niedawna motocyklista kojarzył się z twadym facetem, co i w mordę
        potrafi dać
        obraz ten był kreowany przez różna produkcje filmowe tak polskie jak i
        zagraniczne
        obecnie pozujemy na miękkie lale, przyjaciół zwierząt, osób starszych i dzieci
        (co aż zalatuje odpowiednio: zoofolią, nekrofilią, pedofilią)
        Niemal codziennie widzę w Stalowej Woli gość w full motocyklowych ciuchach na
        motocyklu wlecze się w korku ze srednią predkością 25-30 km/h.
        Aż się nie chce machać takiej pipce. Zresztą, mało-kiedy ten gest będzie
        zrozumiany i odwzajemniony.
        Czasem aż chce mi sie za3mać i dać w mordę takiemu patałachowi. Za co? Za
        stwarzanie zagrożenia dla innych motocyklistów!
        Jak napisałem Wyżej Sunshine sterroryzował okolicę i kierowcy widząc motocykl
        spierda*aja po rowach. Natomiast taki ułożóny pajac na motorze wlekący się w
        korku może sprawić, że katamaryniarze zaczną uważąć iż są równoprawnymi
        użytkownikami dróg i jeszcze w to uwierzą!!
        Podobnie z pieszymi - zaczną wierzyć ze są na pasach nietykalni i mogę sobie na
        nie wchodzić bez upewnienia się że nic nie nadjeżdża...

        motocyklista ma mieć jaja a nie orzeszki! motocykliście podczas jazdy powinien
        się włączać "god mode" - nieśmiertelnośc i możliwość przenikania przez
        przeszkody.
        Nie nawołuję do łamania przepisów, ale bezpieczna prędkość motocyklisty to
        prędkość samochodów plus 20 km/h (min)
        Mojej Joli również wydawało się ze motocyklem należy jeździć wolno (zawsze jak
        zabierałem się do latanie powtarzała: "Lataj nisko i powoli.." - kto lata ten
        wie jaka to bzdura).
        Do czasu. Zobaczyła co mogłoby się stać, a co nie stałoby się gdybym jechał z
        odpowiednią prędkoscią (jechałem z Jolą - ja motocyklem a ona za mną
        samochodem, miałem ja cały czas widzieć z lusterkach i to ona miała dyktowac
        prędkość, po jakimś czasie inny samochod wyprzedził Jolę i zaczął zmieniać pas
        na właściwy do kierunku jazdy, wtedy zobaczył mnie na motocyklu, mój anioł
        wiedział co robić).
        Wolna jazda nie ratuje tyłka.
        Jeśli chceciebyć zawalidrogami, jeśli chcecie by porownywano was do pedałów to
        pozwólcie się jakoś rozpoznawać - przepasajcie tablice rejestracyjną różową
        wstążką i podobnie zróbcie na przednim reflektorze. NIe będę machał. Jak
        zobacze ze ktoś za3mał się na poboczu drogi to będę wiedział, że albo poleruje
        komuś gałkę, albo wącha przydrożne kwiaty i podziwia motyle.
        Mi motocykl służy do szybkiego przemieszczania się z punktu A do punktu B w
        czasie T ( gdy T dąży do zera).
        MAm w dupie to że przeze mnie staruszka nie przejdzie przez jezdnię, niech
        przechodzi gdy ja już przejadę, nie interesuje mnie to ze samochodziarz nie
        może włączyć się do ruchu - niech się włącza za mną! Czerwone swiatło na
        skrzyzowaniu nie będzie dla mnie oznaczało postoju tylko zwiększenie
        ostrożności przy przejeżdżaniu przez skrzyżowanie.
        Podobnie ze strojem. Wiem jak boli stłuczona dupa i skóra zdarta na asfalcie.
        Będę jeździł tak jak mi wygodnie. NIe mam zamiaru jeździć w takim upale jak
        teraz ubrany od stóp do głowy.
        Przyznam się że wolałbym by w Polszy nie było obowiązku jazdy w kasku na
        motocyklu. Podobnie z zapinaniem pasów w samochodzie. WOlna wola.
        Do jazdy na motorze można założyć klapki i krótkie galotki. CHyba, że ktoś
        przewiduje, ze będzie schodził na kolano albo inną część ciała z powodu tego,
        że "ratując się położył motocykl" (chyba najgłupsze tłumaczenie jakie można
        wymyśleć! tak długo jak motocykl jest na kołach można coś jeszcze zrobić, gdy
        się go kładzie to dupa zbita - nie ma szansy na cokolwiek!)
        Na motocyklu nie wolno się nudzić. Jeśłi ktoś kupuje motocykl po to by
        odstawiac kiche to moim zdaniem bardzo źle inwestuje. Raz zę wartośc motocykla
        dramatycznie spada, dwa trudno padakę za jakieś rozsądne pieniądze sprzedać,
        trzy Radio Maryja wie jak możnaby było tą kasę spożytkować.

        No to tyle.
        Nie ma co płakać - cza jeździć jak chłop z jajami w gaciach (bo często widuję
        baby z jajami jadące na targ jaja sprzedawać)
        --
        Pomóż dzieciom KLIKNIJ_TU!!!!
      • Gość: NYorker Re: Dawca w W-wie. IP: *.nycmny.east.verizon.net 29.07.05, 14:14
        'To czym trzeba dowodzic? Scigac sie po miescie - nie, uliczne bijatyki - nie,
        picie wódy na czas - nie, zaliczanie lasek - nie. To jak mam dowodzic? Qrwa mam
        ogrodek kwiatowy zalozyc?'

        moze lepszy polski kretyn ze swoim trzycyfrowokonnym implantem, niz
        amerykanski. amerykanski, by czuc sie facetem potrzebuje jeszcze broni.
        nie czujesz sie facetem, biedaku, szukaj cale zucie erzacow.
    • Gość: NYorker jestem ciota IP: *.nycmny.east.verizon.net 01.08.05, 02:56
      jestem ciota, bo zamiast siedziec na forum i udawac srogiego terroryste z dwoma
      kolkami w miejsce bejsbola albo tepe narzedzie drwala zrobilem dzis 449 mil
      (722km). nikmu nic nie urwalem, nikogo - ja ciota - nawet nie wystraszylem. do
      tego zatrzymywalem sie z dziesiec razy (czytaj: polerowalem galke - cokolwiek
      ten andron znaczy), bo tyl wsiakal mi w siodlo. o kompletnym spedaleniu mojej
      osoby swiadczy fatalna srednia 46.8 m/h, a takze fakt, ze dalem sie polknac
      jednemu nissanowi, jednemu audi, cadillacowi, trzem porshe i kilku innym autom,
      ktorym sie nie przyjrzalem (poniewaz akurat pucowalem galke).
      pisze te slowa nielegalnie (czytaj: nie mam prawa ich pisac), bo ze stanow,
      gdzie odleglosci sa znaczne i nijak porownywalne do tych pieciuset metrow
      dzielacych rogatke A w stalowej woli od rogatki B w tejze miescinie.
    • Gość: Gienek Dawca??? IP: *.bochnia.pl / 195.136.25.* 18.08.05, 08:36
      1. Nie zawsze jest sie dawcą z własnego wyboru...
      wezmy taki przyklad: kiedys sobie jade /grzecznie/ za tirem, bo trasa kreta i
      nic nie widać z naprzeciwka i nie wiadomo czy wyprzedzic. Od czasu do czasu
      wychylam sie tylko niesmialo zeby cos zobaczyc. Nagle z okna szoferki kierowca
      wystawia rękę i przyjaznym kolistym gestem daje sygnał dawaaaaaj..... No to ja 2
      biegi w dol i jak sie juz dobrze wychyliłem zeby "odpalic" to wlos mi sie zjezyl
      bo z przeciwka napp ciezarowka. - zgadnij co by pozniej w gazecie napisali?
      Codziennie spotykam tez wielu samochodziazy zakapiorow - co ci pol kola nie
      zjedzie, jak jedziesz koleiną /po kolana/ pelna wody to ci trombil bedzie, a
      ruszajac z pod swiatel chce sie scigac /:)/
      ... a ktory katamaraniarz patrzy w lusterko jak chce wyprzedzic - wychodzi z
      zalozenia ze tylko jego katamaran pozbiera sie z kolumny i wyprzedzi ...
      wszystkich...i ze z cala pewnoscia nie moze sam byc wyprzedzany wiec po ch...
      patrzec w lusterko? a dla wyprzedz. bikera to tak jakby slop wyrosl ...
      - mysle ze wiecej jest pseudo samochodziazy, a przede wszystkim pseudotirowców,
      ktosy swoim hanstwem i bezmyslnoscią powodują i przyczyniają sie do powodowania
      znakomitej wiekszosci wypadkow. Nie demonizujmy siec motocyklistow. Wogole to
      jest jakas nagonka na bikerow. Fakt ze zdazaja sie debile /jak wszedzie/. Trzeba
      miec jednak na uwadze ze niektozy doswiadczeni bikesy, ktozy znaja swoje sprzety
      moga sobie pozw. na wiecej. Znam kilku takich zyja, nigdy nikomu krzywsy nie
      zrobili, chociaz jak sie popatrzy to czasem wlos sie jezy.

      Tak wiec widzisz czlowieku ze czasami ktos rozdysponuje twoimi organami za
      ciebie - milo jest dawac nie swoje

      Prawda jest taka: w wypadku zawsze wina przypadnie motocykliscie /chocby dla
      tego ze pewnie bedzie jechal pare km wiecej niz trzeba/, ale bezposrednia wine
      czesto ponosi kierowca, ktory niedopelni odpow. czynności, nie popatrzy w
      lusterko...
      ... koniec koncem zawsze zlinczuja motocykliste - powiedza to wariat
      • Gość: siekiera77 Re: Dawca??? IP: 193.110.99.* 14.10.05, 06:38
        Gość portalu: Gienek napisał(a):
        Trzeb
        > a
        > miec jednak na uwadze ze niektozy doswiadczeni bikesy, ktozy znaja swoje
        sprzet
        > y
        > moga sobie pozw. na wiecej. Znam kilku takich zyja, nigdy nikomu krzywsy nie
        > zrobili, chociaz jak sie popatrzy to czasem wlos sie jezy.
        ========================================================================

        czytaj joker czytaj
        codziennie
        az sie porzygasz
        i wyzdrowiejesz...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka