kali.gulla
07.06.05, 11:50
Witam.
Trafiłem w sobotę przypadkowo na coś co się nazywało "zlot miłośników volvo".
Miłośnicy po przyjeździe postawili swoje umiłowane samochodziki na ogrodzonym
terenie i pilnowali bardzo czujnie. Na pytanie, czy można wejść i pooglądać
samochody otrzymałem odpowiedź "NIE, NIE WOLNO!!"
W życiu trafiłem na parę innych zlotów (motocykle, trabanty, mercedesy). Na
każdym włąściciele pojazdów starali się propagować markę, wystawiali pojazdy,
pokazywali wnętrza i silniki, opowiadali o danych technicznych i historii
pojazdów.
W związku z popwyższym mam pytania:
1. czyżby właściciele volvo sądzili, że ich samochodziki są tak cenne, że
plebs nie może nawet popatrzeć? (a nadmienię, że jeden z mercedesów ze zlotu
merca był wart więcej niż wszystkie volviaki z sobotniego zlotu)
2. może od patrzenia na volvo spada jego wartość?
3. a może ogólne wyobrażenie o marce nie przystaje do rzeczywistości i
uczestnicy zlotu nie chcieli ujawnić jakie to marne samochody? (rdza?,
wycieki?)
4. i ostatnia możliwość - uczestnicy byli tajnym stowarzyszeniem (mafia,
masoni, etcetera) i nie chcieli, żeby obcy pałętali się wokół ich tajnych
pojazdów.
Ciekawe, która z możliwości jest prawdziwa? Ma ktoś jakiś pomysł?