pawellewinski
20.03.06, 21:23
Jechałem wozem kolegi. Slisko jak cholera i nie dało rady sie zatrzymac,
wyleciałem z podporzątkowanej. Jakis koles co by we mnie nie trafic zwiał na
pobocze. Troszke porysował samochód, przebił opone, zniszczył felge.... nic
wielkiego.
Spisalismy oswiadczenie ze to moja wina. Samochód kumpla miał OC i badania
tech. ( Tamten tez. )
Pomogłem kolesiowi w zmianie koła i gdzies pomknoł ( spieszył sie gdzies )
Co teraz ? On pewnie bedzie walczył o $$$ z ubezpieczenia... bede gdzies
wzywany ? Jakas policja ? Dostane mandat ?