Dodaj do ulubionych

Punktowe pułapki: wyprzedzanie cz. 2

22.03.06, 19:11
Dobzie. Wezmy pod uwage taka sytuacje. Mamy skrzyzowanie, przeciecie 2 ulic, z
przejsciami dla pieszych na kazdej ulicy. Auto jadace ulica, w mysl definicji,
wyprzedza pieszego przechodzacego przez ulice poprzeczna na przejsciu dla
pieszych. Druga sytuacja. Auta ruszajace z wiecej niz jednego pasa w jednym
kierunku, na dowolnym skrzyzowaniu, zawsze lamia przepisy o zakazie
wyprzedzania (w mysl tej definicji). Chyba ze roznica ich predkosci jest rowna
zeru. I jeszcze jedno. Mamy skrzyzowanie z lewoskretem. Na lewoskrecie stoi
samochod i czeka, az bedzie mogl skrecic w lewo. My mozemy go wyprzedzic wtedy
i tylko wtedy, gdy ma sygnalizuje zamiar skrecenia (art. 24 pkt. 9).
Obserwuj wątek
    • rafal_m17 Kto kogo wyprzedza? 23.03.06, 18:39
      Hej
      Kolejna dziura logiczna w naszych przepisach:
      mamy drogę jednokierunkową dwujezdniową czyli dokładnie to co na obrazku w
      Gazecie. Mamy dwa jadące obok siebie "łeb w łeb" samochody.Też na rysunku.
      Mamy definicje wyprzedzania ("przejeżdżanie obok pojazdu poruszającego się w
      tym samym kierunku") czyli to co w przepisach.
      Pytanie za (nie wiem) ile punktów i złotych: Kto kogo wyprzedza? Ponieważ OBA
      pojazdy jadą w tym samym kierunku i obok siebie, w myśl definicji oba nawzajem
      się wyprzedzają, czy się mylę?
      A na dodatek - jeżeli mamy znak zakazu wyprzedzania - kierujący pojazdem
      jadącym po prawym pasie ŁAMIE PRZEPISY (ponieważ albo wyprzedza na zakazie albo
      wyprzedza z prawej strony a są tylko dwa pasy ruchu a nie trzy,nie wiem czy to
      teren zabudowany czy nie). Łamie przepisy i to zupełnie nic nie robiąc,
      wystarczy że ten drugi jadący za nim zmienił pas na lewy i przyśpieszył.
      Na szczęście to zdrowy rozsądek a nie durne przepisy (że durne to nie wprost
      przyznają sami policjanci) pozwala nam dojechać do celu cało, zdrowo i w miarę
      sprawnie.Czego sobie i Wam życzę
      Rafi.
    • wojtek33 Re: Punktowe pułapki: wyprzedzanie cz. 2 23.03.06, 22:08
      et21, złóż CV w Agorze, od redaktora MS w znajomości przepisów nie jesteś
      gorszy, a gdybyś się trochę postarał to i tego komisarza od lewoskrętów na dwa
      razy wygryziesz.
    • idziboss Re: Punktowe pułapki: wyprzedzanie cz. 2 24.03.06, 09:54
      "Ale nie daj Boże miniemy kolumnę, która wolniutko pełznie - możemy zostać
      ukarani za złamanie zakazu wyprzedzania."

      Po co mijać kolumnę, w która i tak za chwile bgędziemy musieli się właczyć?? Toz
      to czyste chamstwo i bezczelnosć omijać (wyprzedzac) stojacych w korku po to by
      w tym korku nie stac, lub właczyc się w ta kolumne przy zwęzeniu (i tak jest to
      konieczne). NIerzadko korki przy zwęzeniach powstaja własnie przez spieszacych
      się cwaniaków, którzy poboczem, lub konczacym sie pasem dojezdzaja do konca i
      potemk na siłe się wciskaja. Moim zdaniem, takie zachowanie powinno byc karane
      wysokim mandatem, a kierowcy spokojnie jadacy prawidłowym pasem nie powinni
      tolerowac takiego zachowania i bezwzględnie nie wpuszczac takich chamów na swój pas.
      • tno2 Re: Punktowe pułapki: wyprzedzanie cz. 2 24.03.06, 14:27
        Tu akurat sie nie zgodze. Obydwa pasy sa do tego , aby po nich się poruszać.
        Korek na jednym pasie robi się dlatego, że wielu kierowcow zaraz po zauwazeniu
        znaku (pionowego lub poziomego) o zwężeniu jezdni OD RAZU zmienia pas na ten,
        który się nie kończy (niejednokrotnie się wpychając w kolumne zwalniających
        aut). A przecież można spokojnie dojechać do końca pasa, a tam włączyć się do
        ruchu na tzw. zakładkę, czyli jeden z pasa prawego, jeden z pas lewego - nie ma
        korka, ruch na obydwu pasach jednakowy. Ale niejednokrotnie tego kierowcy,
        ktorzy zawczasu juz pojawili się na "prawidłowym" pasie nie rozumieja, i
        wszystkich, którzy nie mogą już konktunuwać jazdy zwężającym się pasem traktują
        jak chamskich wpychaczy.

        pozdrawiam.
        • staruch5 popieram tno2 10.11.06, 14:32
          no coz, idziboss nie ma racji...

          W takowej sytuacji czesto robie tak.
          Zalozmy, ze jest 2 pasy, lewy sie konczy barierka.
          Wowczas jade tym lewym, ale w tempie prawego, zeby nie byc uznanym za chama
          (choc kodkes pozwala podjechac do barierki i wejsc na zakladke - o ile nie ma
          zakazu wyprzedzania, a prawy jedzie). Przed barierka wchodze na zakladke.
          oczywiscie, przewaznie nie chca mnie wpuscic! mozna sie powiesic...

          Taki moj manewr nie przyspiesza przejazdu przez zwezenie, ale pozwala
          zmniejszyc szanse korkowania skrzyzowania przed owym zwezeniem, bo wiecej aut
          sie miesci na 2 pasach, niz na 1.
        • grzek Re: Punktowe pułapki: wyprzedzanie cz. 2 10.11.06, 14:56
          no2 napisał:

          > Tu akurat sie nie zgodze. Obydwa pasy sa do tego , aby po nich się poruszać.
          > Korek na jednym pasie robi się dlatego, że wielu kierowcow zaraz po zauwazeniu
          > znaku (pionowego lub poziomego) o zwężeniu jezdni OD RAZU zmienia pas na ten,
          > który się nie kończy (niejednokrotnie się wpychając w kolumne zwalniających
          > aut). A przecież można spokojnie dojechać do końca pasa, a tam włączyć się do
          > ruchu na tzw. zakładkę, czyli jeden z pasa prawego, jeden z pas lewego - nie ma
          >korka,

          Nie byłoby korka gdyby w zwężeniu jechali wszyscy dwa razy szybciej a zazwyczaj
          jest odwrotnie. Czasowo wychodzi tyle samo, czy jeden korek na jednym pasie
          długi na kilometr czy dwa po 500m. Nic to nie przyśpiesza, ale jestem za wjasdem
          na zakładkę.
          • staruch5 Re: Punktowe pułapki: wyprzedzanie cz. 2 10.11.06, 20:03
            grzek pare linijek wczesniej napisalem, jaki jest plus takiego rozwiazania.
    • robocop Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 10.11.06, 13:56
      Jasno wynika że Pan Jasiński sam sobie zaprzecza. W poprzedniej sytuacji gdy
      samochód się gwałtownie ZATRZYMA to go jednak nie wyprzedzamy tylko omijamy
      (aha pieszych na przejściu nie było)
      • staruch5 Re: Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 10.11.06, 14:11
        dopiero teraz przeczytalem artykul nr 1.
        Jestem zalamany.jak taki Pan
        Komisarz Marcin Szyndler z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji

        moze takie glupioty wygadywac? zalamka!

        nawiasem mowiac dawno juz donosilem o bledzie w definicji wyprzedzania. Jest to
        przejezdzanie obok pojazdu poruszajacego sie (WOLNIEJ) w tym samym kierunku.
        Brak tego wolniej to qriozum!
        Gdzie byli prawnicy? kto ustala tak bledne definicje?
        • misiekmisiek6 Re: Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 10.11.06, 22:14
          > przejezdzanie obok pojazdu poruszajacego sie (WOLNIEJ) w tym samym kierunku.
          > Brak tego wolniej to qriozum!
          > Gdzie byli prawnicy? kto ustala tak bledne definicje?

          A powiedz mi jak chciałbyś minąć pojazd poruszający się w tym samym kierunku co
          Ty i jadący szybciej od Ciebie?
          • staruch5 Re: Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 10.11.06, 22:45
            ??????
            chyba jednak jakies braki w wyksztalceniu.
            Definicja ma tlumaczyc pojecie, a nie poslugiwac sie owym pojeciem....
            • misiekmisiek6 Re: Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 10.11.06, 23:31
              > ??????
              > chyba jednak jakies braki w wyksztalceniu.

              A mógł wyzwać od idiotów. Dzięki za łagodny wymiar kary

              > Definicja ma tlumaczyc pojecie, a nie poslugiwac sie owym pojeciem....
              Już wiem o co Ci chodzi, ale uważam, ze dodanie WOLNIEJ nic tu nie zmieni. To
              tak jakby do cofać dodać TYŁEM :-)
              Nie widzę tu próby definiowania pojęcia poprzez wykorzystanie definiowanego
              wyrazu. "Przejeżdzanie obok" - określa Twój stan, czyli ruch, a "w tym samym
              kierunku" kierunek ruchu drugiego pojazdu względem Ciebie. Przejeżdżanie obok
              nie jest tożsame z wyprzedzaniem.
              • staruch5 Re: Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 11.11.06, 00:33
                "przejezdanie obok to nie jest wyprzedzanie."

                Przejezdzanie obok moze oznaczac wyprzedzanie, bycie wyprzedzanym, omijanie,
                ale nawet i wymijanie.
                Jak dodasz, ze ten drugi sie porusza, to odpada omijanie, a jak dodasz, ze w te
                sama strone, to odpada wymijanie.
            • tkjaaa Re: Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 10.11.06, 23:36
              staruch5 napisał:

              > Definicja ma tlumaczyc pojecie, a nie poslugiwac sie owym pojeciem....

              Definicja :
              " przejezdzanie obok pojazdu poruszajacego sie w tym samym kierunku "

              W ktorym to niby miejscu ta definicja wyprzedzania posluguje sie pojeciem ktore
              definiuje ????

              > chyba jednak jakies braki w wyksztalceniu.

              nooo
              • staruch5 Re: Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 10.11.06, 23:56
                O Boshheeee.
                Poslugujesz sie w swoim umysle pojeciem "wyprzedzanie", skoro uwazasz, ze w
                definicji nie ma sensu pisac, ze wyprzedzajacy jedzie szybciej, bo to przeciez
                oczywisyte.
                jak masz definicje, to zapomnij o pojeciu, ktore ona objasnia.

                Z textu objasnienia wyprzedzania wynika ze obydwaj klienci wyprzedzaja. i nie
                ma tu nic do rzeczy tzw. zdrowy rozsadek. gdyby wystarczal zdrowy rozsadek, to
                po co tworzyc (zla) definicje.

                definicja wyprzedzania miala pokazac wyraznie, ze wyprzedzanie to tylko
                przejezdzanie obok, a wiec na jezdni wielopoasmowej, gdy kilka aut jedzie obok
                siebie z rownymi predkosciami (w te sama strone), to to JEST wyprzedzanie. Bo
                coponiektiorzy ciagle uwazaja, ze to nie jest wyprzedzanie.

                Na drodze z jednym, pasem w jedna strone przed i po wyprzedzeniu musimy zmienic
                pas ruchu. I to NIER JEST czesc wyprzedzania. to jest zmaina pasa ruchu. Na
                drodze wielopasmowej mozemy, ale nie musimy.
                • misiekmisiek6 Re: Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 11.11.06, 00:17
                  Przejeżdżanie obok jest pojęciem szerszym od wyprzedzania, więc użycie go w
                  definicji nie jest błędem.
                  Banalny przykład: Trójkąt równoramienny to trójkąk, którego przynajmniej dwa
                  boki mają tę samą długośc. Definicja poprawna i nie musimy tu wklejać definicji
                  trójkąta, bo ona już wcześniej została określona. Tak samo jest z "przejechaniem
                  obok".
                  Pamiętaj też, że istnieje coś takiego jak definicja rekurencyjna, która z
                  założenia wykorzystuje samą siebie (bez skojarzeń proszę).
                  • staruch5 Re: Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 11.11.06, 00:31
                    prawda, ale w naszym przypadku tak jest (byloby) przy definicji wyprzedzania z
                    prawej strony.
                  • staruch5 Re: Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 11.11.06, 00:38
                    piszesz Przejeżdżanie obok jest pojęciem szerszym od wyprzedzania, więc użycie
                    go w
                    definicji nie jest błędem.

                    ale czy ja tak twierdze?

                    Moze jeszcze raz powtorze:
                    definicja ma byc autonomiczna od pojecia. Nie mozemy sie poslugiwac
                    zdroworozsadkowym rozumieniem pojecia przy rozumieniu definicji.
                    Brak w definicji wyprzedzania powiedzenia, kto z dwoch jedzie szybciej jest
                    bledem. W sensie logiki, to obaj wykonuja manewr wyprzedzania.
                    • wojtek33 Re: Jak to się ma do poprzedniej sytuacji?? 11.11.06, 09:00
                      Ale to już było, bodaj klemens przeprowadzał analizę i nawet wpowadził nowe
                      pojęcie - "wytyłanie" ;-)
    • maclover Punktowe pułapki: wyprzedzanie cz. 2 23.09.07, 17:59
      Wczoraj (22.09.2007) jechałem do Częstochowy i w miejscowości Julianów czy
      Julianówek zdarzyła mi się taka sytuacja: Przed skrzyżowaniem jest ograniczenie
      prędkości do 70 km/h i zakaz wyprzedzania. Jadę lewym pasem, a prawym wlecze się
      lokalny kierowca (wlecze, bo jechał ok. 50 km/h). 200 m dalej kosztowało mnie to
      5 pkt. i 100 zł. pomimo, że nie wykonywałem żadnego manewru, mieściłem się w
      ograniczeniu prędkości, a pojazd na prawym pasie zwolnił i skręcił w prawo.
      Szczerze mówiąc nie rozumiem do tej pory swojej winy i jestem przekonany, że
      albo nie naruszyłem przepisów, albo wymyślił je imbecyl, bo kierowca z prawej
      "wsadził mnie na minę" i jeżeli już mamy posługiwać się niezbyt rozgarniętą
      interpretacją zakazu wyprzedzania na jezdni jednokierunkowej z dwoma i więcej
      ciągami ruchu, to tamten kierowca w myśl kodeksu karnego oraz kodeksu wykroczeń
      albo jest współwinny, albo swoim działaniem wymusił na mnie popełnienie
      wykroczenia. Jestem więc ofiarą, anie sprawcą. Niech wreszcie ustanawianiem
      przepisów, rządzeniem i interpretacją prawa zajmą się w Polsce przytomni i
      mądrzy ludzie, czego sobie i wszytkim życzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka