Dodaj do ulubionych

Burak na drodze

18.07.06, 16:16
Temat kultury na naszych drogach przewija się na tym forum jsk bumarang.
Buraka zna każdy z nas, możemy go spotkać zarówno w zardzewiałym szrocie, jak
i wypasionej furze, zarówno w Warszawie, jak i w Pcimiu Dolnym. Nie chodzi mi
jednak o dyskusje typu - gdzie buraków jest więcej czy w Warszawie, czy w
Pcimiu Dolnym, więc darujmy ją sobie.
Czy macie jakieś "patenty" na buraków? Jak reagujecie na wyjątkowo chamskie
zachowanie, które widzicie na drogach? Czy jest jakiś sposób, aby burak sie
nad sobą zastanowił i zrozumiał, że nie jest sam na drodze?
Obserwuj wątek
    • franki8 Re: Burak na drodze 18.07.06, 16:20
      Ja nie reaguję, chyba że oddaleniem się najszybciej jak można. Na świecenie
      długimi szkoda żarówek... Czasami jak kolo wyjątkowo wkurzający to np. jadę
      przed nim z prędkością kodeksową czas jakiś. Jak już mnie w końcu wyprzedzi
      pozwalam oddalić się na kilkaset metrów i dopiero trochę przyspieszam
      (zaznaczam, że w ogóle nie łamię przepisów w sposób rażący - tj. poza obszarem
      zabudowanym mogę jechać 100-120 jak jest pusto, ale nie więcej).
    • edek40 Re: Burak na drodze 18.07.06, 16:29
      Z reguly trzymam sie jak najdalej.
      • logis_on_line Re: Burak na drodze 18.07.06, 16:32
        > Z reguly trzymam sie jak najdalej

        ja dodatkowo puszczam go przodem i nie wyprzedzam.

        Pozdrawiam
        • franki8 Re: Burak na drodze 18.07.06, 16:34
          No to jak na razie wszyscy robimy podobnie. Może to jest metoda...
          • jusytka Re: Burak na drodze 18.07.06, 16:37
            Nie jest to żadna metoda, bo burak puszy sie jak paw przy ogólnej akceptacji (?)
            otoczenia.
            Podobno wzmocnienia pozytywne są bardziej skuteczne niz negatywne, więc ja
            staram się być uprzejma na drodze w nadziei, ze inni odwdzięczą sie tym samym.
            • logis_on_line Re: Burak na drodze 18.07.06, 16:46
              Puszczenie przodem buraka jest bezpieczne i jednocześnie daje mu pozytywne
              wzmocnienie. Dwa w jednym :)

              Pozdrawiam
            • emes-nju Re: Burak na drodze 18.07.06, 16:51
              usytka napisała:

              > Nie jest to żadna metoda, bo burak puszy sie jak paw przy ogólnej akceptacji
              > (?) otoczenia.


              Burak jest najszczesliwszy jak na jego wyczyny ludzie reaguja klaksonami. Ma poczucie, ze udalo mu sie zamieszac i jest strasznie wazny.

              Ale raz udalo mi sie buraka zawstydzic i do dzis jestem z tego dumny :-) Koniecznie musial mnie, w czasie skretu w lewo na rondzie z sygnalizacja, wyprzedzic po prawej. Ja udalem, ze go nie widze i pojechalem na najdalszy prawy pas (w tym miejscu bylo mi wolno). Chamek, ktoremu spieszylo sie tak, ze MUSIAL mnie wyprzedzic, stanal w koncu po mojej lewej (po co sie ciskal skoro wcale nie zamierzalem zajmowac lewego pasa, bo zaraz za rondem skrecalem w prawo?). Zauwazylem, ze otwiera prawa szybe i wrzeszczac barbiowatej pasazerce w ucho, probowal mnie obsobaczyc. Uprzejmie otoworzylem okno i poprosilem o powtorzenie. Uslyszalem swoje. Nie czulem sie winny, wiec odpowiedzialem pytaniem: "Co? To twoj pierwszy samochod?" Perlisty smiech pasazerki i wsciekla geba buraka, gwaltownie zamykajacego szybe - bezcenne :-) Hi, hi... Chyba trafilem :-P

              Nieniejszym dziekuje barbiowatej panience za niewymuszona i przypadkowa wspolprace :-)
              • jusytka Re: Burak na drodze 18.07.06, 22:55
                :)
                • emes-nju Re: Burak na drodze 19.07.06, 10:00
                  Tylko usmieszek?!

                  Ja lalem po majtach tak, ze nie moglem ruszyc jak zapalilo mi sie zielone! :-D
    • emes-nju Re: Burak na drodze 18.07.06, 16:42
      tolekatolek napisał:

      > Czy macie jakieś "patenty" na buraków? Jak reagujecie na wyjątkowo chamskie
      > zachowanie, które widzicie na drogach?


      Cenie sobie zycie wiec zwykle nie reaguje. Staram sie chamowi z drogi usunac. Jedynym wyjatkiem jest to, jak reaguje na klienta pospieszajacego mnie na dwujezdniowce, jak jestem akurat w czasie wyprzedzania. Skoro nie moge gwaltownie przyspieszyc ani sie zdematerializowac (wjazd w bok wyprzedzanego przeze auta tez, z powodu mojego egoizmu drogowego, w gre nie wchodzi), zdejmuje noge z gazu i pozwalam sie wyprzedzic temu, ktorego przedtem wyprzedalem. Jak mnie wyprzedzi, zjezdzam na prawy pas i puszczam czlowieka, ktory swiatlami dawal mi znac, ze nie powienienem przed nim jechac lewym pasem.


      > Czy jest jakiś sposób, aby burak sie nad sobą zastanowił i zrozumiał, że nie
      > jest sam na drodze?


      Nie ma szans. Najwieksze zamieszanie robia osobniki absolutnie bezrefleksyjne. mozna ich wkurzyc, ale nauczyc czegos, za nic :-/
      • loyezoo Re: Burak na drodze 18.07.06, 17:13
        Ostatnio jechałem za typowym już nie burakiem ale hamem.Jechałem busem z
        ludźmi.Klient nową A-classe.Jechał ok 80-90km/h.Jako że ja busem to musiałem
        się trochę napędzić i jak miałem 100-110 zacząłem wyprzedzać a on przyspieszył
        do ok 120.Ok.Puściłem palanta jadę sobie dalej 100-110.Klient powoli ale
        zwalnia znowu do owych 80-90.Więc ja już rozpędzony ponowna próba i...ponowne
        fiasko.Sytuacja powtórzyła się 3lub 4 razy i ciśnienie mi podskoczyło więc
        podczas kolejnej próby po prostu zacząłem busem doś agresywnie wjeżdżać na
        niego.Poskutkowało.Tak szybko odpuścił że potem ja jechałem ok 90 a on się
        oddalał i oddalał oczywiście we wstecznym lusterku.Każdy chyba ma granice
        cierpliwości (ja się zaliczam do naprawdę bardzo cierpliwych i ustępujących)ale
        jakbym jechał jakimś starym dezelem to autentycznie bym te ładene nowe autko
        poprzecierał.Ponieważ utrudnianie wyprzedzania jest wykroczeniem wina byłaby
        jego.Pzdr.
        • niknejm Re: Burak na drodze 19.07.06, 17:14
          Też tak ostatnio miałem, ale... na odwrót. Jechałem poza miastem 110, w
          zabudowanym około 70. Kierowca busa jechał cały czas 90. Oczywiście wyprzedzał
          mnie w terenie zabudowanym, po czym ja wyprzedzałem go poza terenem zabudowanym.

          Raz czy dwa dochodził mnie już przy znaku 'koniec terenu zabudowanego'. Zanim
          zaczął manwewr, ja już przyspieszałem i miałem 'przelotowe' 110. Matołek mrugał
          wtedy światłami. A może po prostu nie wiedział, do czego służy taka blaszana
          tabliczka z 'domkami'? ;-)

          Pzdr
          Niknejm
      • niknejm Re: Burak na drodze 19.07.06, 16:53
        emes-nju napisał:

        > Cenie sobie zycie wiec zwykle nie reaguje. Staram sie chamowi z drogi usunac.
        J
        > Jedynym wyjatkiem jest to, jak reaguje na klienta pospieszajacego mnie na
        > dwujezdniowce, jak jestem akurat w czasie wyprzedzania. Skoro nie moge
        > gwaltownie przyspieszyc ani sie zdematerializowac (wjazd w bok wyprzedzanego
        > przeze auta tez,
        > z powodu mojego egoizmu drogowego, w gre nie wchodzi), zdejmuje noge z gazu i
        > pozwalam sie wyprzedzic temu, ktorego przedtem wyprzedalem. Jak mnie
        > wyprzedzi,
        > zjezdzam na prawy pas i puszczam czlowieka, ktory swiatlami dawal mi znac,
        > ze nie powienienem przed nim jechac lewym pasem.

        Też tak robię w skrajnych przypadkach (może ze dwa razy jak dotąd), z tym, że
        lekko wciskałem hamulec, żeby było widać, że zwalniam (sygnalizacja światłami
        stopu). Efekt był piorunujący - styl jazdy buraka ulegał radykalnemu
        uspokojeniu.

        Pzdr
        Niknejm
        • emes-nju Re: Burak na drodze 19.07.06, 17:03
          niknejm napisał:

          > Efekt był piorunujący - styl jazdy buraka ulegał radykalnemu uspokojeniu.


          A mi sie kiedys zdarzylo "ustapic drogi" mercedesowi z workami od smieci na szybach. A potem spotkalismy sie na tej samej stacji benzynowej :-) Na szczescie ochrona okazala sie czujna, a panowie o praktycznych krotkich fryzurach malo sklonni do konfrontacji.
    • simon_r Re: Burak na drodze 19.07.06, 09:49
      Ja walę mu z piąchy w boczną szybę (a mógłbym oberwać lusterko :))... może sie
      wtedy zastanowi taki gość zanim następny raz zajedzie drogę.
      Aha... jest to mozliwe tylko na moto.
    • kaqkaba Re: Burak na drodze 19.07.06, 09:53
      A ja się powoli uczę nie reagować na buraków. Żona mnie oduczyła. Czasami się
      jadnak zdarza. Puknąć się w głowę.
      Jedyne co robię to dostosowuję się do warunków, tak aby jechać bezpiecznie. Co
      oznacza, że jak ktoś jedzie mi na tyłku w odległości 5 metrów to zwalniam.
      Wali światłami przeciwmgielnymi w nocy z bliska to daje się wyprzedzić.
    • patyska Re: Burak na drodze 19.07.06, 10:40
      zlewam bydlo ;) moze dlatego, ze wiem, ze i tak kiedys przyjdzie im zaplacic za buractwo. dlaczego? a
      dlatego:
      dawno dawno temu, jak jeszcze bylam ponetna studentka, a nie dostojna matka i zona kuzyn mojej
      przyjaciolki wiozl nas na letni wywczas. wiozl nas czyms, co (dzis wydaje mi sie) bylo fiatem
      cinquecento. kuzyn byl kierowca doskonalym - odpowiedzialnym, zdecydowanym, ostroznym. gdzies w
      polowie drogi wyprzedzil nas jakis mercedes z czworka gowniarzy w srodku. wyprzedzil i zaczal
      draznic - jechac wolno, zmuszajac do wyprzedzania, nagle hamujac i przyspieszajac etc. kuzyn
      zimnokrwisty, ale w koncu stracil cierpliwosc i jak znowu przyszla ich kolej na wyprzedzanie, to sie
      wyprzedzic nie dal. gnojki mialy w obliczu autobusu pks jadacego im na czolowke dwa wyjscia - dac
      spokoj, albo spotkac sie z tymze autobusem. do dzis nie rozumiem jakim cudem fiacik nie dal sie
      wyprzedzic tamtej wypasionej bryce, ale widocznie cuda sie zdarzaja ;) dzieciak skapitulowal, ale
      najwyrazniej byl zbyt mlody, zeby wiedziec, ze "skretnosc" auta jest nieco inna przy roznych
      predkosciach. w kazdym razie schowal sie za nas i wydawalo nam sie, ze po sprawie, gdy uslyszalam
      huk a katem oka zobaczylam dym... o zgrozo, krzycze, chyba sie gnojki rozwalili! kuzyn spojrzal w
      lusterko i powiedzial, ze nic nie widzi (dobre z nas ludziska i oczywiscie gdybysmy zobaczyli, ze cos sie
      stalo, to bysmy sie mimo wszystko zatrzymali i udzielili pomocy) a reszta pasazerow stwierdzila, ze
      wydawalo mi sie, nic nie slyszeli. ale... kuzyn nas odwiozl i wracal ta sama droga. zatrzymal go "patrol
      miejscowy" jako - uwaga! - sprawce wypadku drogowego!!! okazalo sie, ze dzieciaki nalezaly do
      rodziny jakiegos miejscowego kacyka a niestety zmysly mnie wtedy nie zawiodly - mercedes wpadl na
      przystanek, rozwalil siebie i tenze przystanek dokumentnie, na szczescie gowniarzom nic
      powazniejszego sie nie stalo. rozjuszony kacyk nakazal swoim pieskom "dopadsc smiecia, ktory to
      zrobil". ale kacyk kacykiem, a rozum rozumem - patrol przyjal do wiadomosci, ze kuzyn ma trzech
      swiadkow na prawdziwosc swoich slow i puscil go wolno. ciesze sie, ze nic sie tym ludziom nie stalo i
      mam nadzieje, ze nauczka nie poszla w las. od tego czasu nawet nie trabie - zamiast tego uzywam
      opcji "uciekamy" bo i tak wiem, ze burak kiedys sie na swoim chamstwie poslizgnie ;) szczerze polecam
      swoja metode.
      • pizza987 Re: Burak na drodze 19.07.06, 10:51
        Jak pacan dojeżdża do mnie i usiłuje wjechać mi do bagażnika a nie mam jak przyspieszyć/zjechać na bok to zdejmuję lekko nogę z gazu. Zaczyna się burak grzać, ale przecież mu się niezmaterializuję. A tak na marginesie to buraki powinny wyposażyć się w urządzenia do teleportacji. Byliby dużo szybciej u celu swojej podróży....

        Dobry sposób miał mój ś.p. ojciec chrzestny. Był osobą z problemami ruchowymi, miał malucha i jazda za dobrze mu nie wychodziła. Kiedyś zaczął na niego trąbić gość na światłech stojący za nim (a chrzestnemu maluch zgasł był). On wtedy włączył światła awaryjne, wyplątał się z pasów, wygramolił (z widocznymi kłopotami) z malczorka i pokulał do gościa i zapytał czy tamten przypadkiem nie potrzebuje pomocy bo zaczął jej wzywać..... Koleś nie był w stanie wydusić z siebie słowa widząc niepełnosprawnego. Teraz to raczej dotałby po twarz yza taki manewr....
    • jusytka Tu jest ciekawy sposób, przeczytajcie ;))) 19.07.06, 15:32
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=791&w=41545771&a=41804180
      • tolekatolek dobre :) 20.07.06, 15:04
        • krakus.mp Czy na pewno buraki? 20.07.06, 19:53
          Witam.
          Kraków jaki jest, wiele osób wie doskonale.Jazda po Krakowie w godzinach
          szczytu,doprowadza do furii.Jeszcze niedawno,powrót z pracy do domu po godz.15
          tej, zajmował mi niecałe 20 min.Teraz tą samą drogę pokonuję w godzinę z
          haczykiem!
          Rozkopane ulice,niedokończone budowy,ogrom samochodów,niezdyscyplinowani
          piesi,stada busiarzy i taryfiarzy,bezczelni i aroganccy policjanci wraz
          z "czarnymi" z SM, to pełnia szczęścia w godzinach szczytu.
          Dlatego już nie dziwi mnie widok drogowego chamstwa i cwaniactwa.Powiem
          więcej,sam zacząłem tak jeździć.Skończyłem z upszejmością na drodze.
          Nie przepuszczam pieszych i rowerzystów,nie ułatwiam potrzebującym wjazdu przed
          siebie,często klaksonem poganiam innych i jeżdzę na zderzaku.Wcinam się na
          bezczelnego w każde wolne miejsce, w myśl zasady "kto pierwszy,ten lepszy".
          Powiecie że jestem chamem,burakiem? Jestem! I mam to w dupie.Przynajmniej nie
          marnuję czasu na stanie w korkach, dłużej nisz muszę.
          Pzdr.
          • mobile5 Re: Czy na pewno buraki? 20.07.06, 20:12
            krakus.mp napisał:
            > Nie przepuszczam pieszych i rowerzystów,nie ułatwiam potrzebującym wjazdu przed
            >
            > siebie,często klaksonem poganiam innych i jeżdzę na zderzaku.Wcinam się na
            > bezczelnego w każde wolne miejsce, w myśl zasady "kto pierwszy,ten lepszy".
            > Powiecie że jestem chamem,burakiem? Jestem! I mam to w dupie.Przynajmniej nie
            > marnuję czasu na stanie w korkach, dłużej nisz muszę.

            I co? Teraz krócej jedziesz, czy czas szybciej płynie?
            • krakus.mp Re: Czy na pewno buraki? 22.07.06, 15:15
              mobile5 napisał:

              > I co? Teraz krócej jedziesz, czy czas szybciej płynie?

              Jasne,że krócej jadę.
              • mobile5 Re: Czy na pewno buraki? 23.07.06, 10:12
                krakus.mp napisał:

                > mobile5 napisał:
                >
                > > I co? Teraz krócej jedziesz, czy czas szybciej płynie?
                >
                > Jasne,że krócej jadę.
                >
                Taa. O dwie zmiany świateł.
                • krakus.mp Re: Czy na pewno buraki? 23.07.06, 21:20
                  mobile5 napisał:

                  > krakus.mp napisał:
                  >
                  > > mobile5 napisał:
                  > >
                  > > > I co? Teraz krócej jedziesz, czy czas szybciej płynie?
                  > >
                  > > Jasne,że krócej jadę.
                  > >
                  > Taa. O dwie zmiany świateł.

                  O dwie, a może więcej?
                  Zawsze to mniej czekania w korku.
          • tolekatolek reasumując: Jestem burakiem i dobrze mi z tym? n/t 22.07.06, 16:26
    • prawdziwy.tebe jakie to zabawne... 20.07.06, 20:55

      kazdy opisuje swoje wyczyny na drodze i jest swiecie przekonany, ze burakami sa
      inni, nie on...
      • krakus.mp Re: jakie to zabawne... 22.07.06, 15:12
        Jeżdżę brawurowo.Nie wstydzę się tego.
        Często łamię przepisy świadomie i z premedytacją,zwłaszcza ograniczenia
        szybkości.:)
        • wielki_czarownik Jak widać nie dorosłeś do posiadania samochodu. nt 23.07.06, 13:18

          • jacszaj Re: Jak widać nie dorosłeś do posiadania samochod 23.07.06, 22:46
            A Ty dorosłes? To Twoj pierwszy samochód, prawda???
            • wielki_czarownik Czwarty. /nt 23.07.06, 22:59

              • jacszaj Re: Czwarty. /nt 23.07.06, 23:06
                juz czas na przesiadke z matchboxa na burago.......
                • mobile5 Re: Czwarty. /nt 24.07.06, 00:35
                  jacszaj napisał(a):

                  > juz czas na przesiadke z matchboxa na burago.......

                  Idź się pogibać.
                  • jacszaj Re: Czwarty. /nt 24.07.06, 06:55
                    Dzięki za radę..... Dobrze, że są wakacje, bo byś się do gimanzjum spóźnił....
                    • mobile5 Re: Czwarty. /nt 24.07.06, 14:25
                      jacszaj napisał(a):

                      > Dzięki za radę..... Dobrze, że są wakacje, bo byś się do gimanzjum spóźnił....

                      Niestety, nie doczekałem czsów gimnazjalnych.
                    • mobile5 Re: Czwarty. /nt 24.07.06, 14:29
                      jacszaj napisał(a):

                      > Witam, mam zamiar kupic Hondę Accord , model '98-02

                      Kupiłeś już swoją pierwszą brykę? :-)))
                      • jacszaj Re: Czwarty. /nt 24.07.06, 15:12
                        Jeszcze nie! Nadal szukam, mam na oku czarniutką liftback, tylko, że ten pan
                        ociąga się ze sprzedażą. "Ja poczekam, ja mam czas" jak śpiewał mój ulubiony
                        artysta, Mieczysław Fogg. PS. Nie pierwszy, nie pierwszy, ale ja jestem na
                        etapie, że nikomu niczego nie muszę udowadniać....
                        • tolekatolek Re: Czwarty. /nt 26.07.06, 19:34
                          nie kłócić się !!!
                • wielki_czarownik Wolę modele do sklejania. /nt 24.07.06, 14:06
      • emes-nju Re: jakie to zabawne... 23.07.06, 10:48
        prawdziwy.tebe napisał:

        > kazdy opisuje swoje wyczyny na drodze i jest swiecie przekonany, ze burakami
        > sa inni, nie on...


        Cos w tym jest :-) Ale jezeli podejdzie sie do sprawy statystycznie, to
        wychodzi na to, ze w tym watku mamy przekroj spoleczny. Krakus przyznal sie do
        chamstwa, a reszta w mniejszym lub wiekszym stopniu do jazdy pasywnej. I, wbrew
        pozorom, tak to wlasnie na drogach wyglada. Zdecydowana wiekszosc jezdzi mniej
        lub bardziej pasywnie. Chamow i burakow jest stosunkow niewiele, ale sa
        najbardziej widoczni i przeszkadzajcy. Jakby w Polsce bylo wiecej (chociaz)
        dwujezdniowek, to problem chamkow prawie by zanikl - latwiej na takich
        drogach "oderwac sie" od przeciwnika :-)
    • swoboda_t Re: Burak na drodze 22.07.06, 16:04
      Ja raczej nic nie robię poza usunięciem się z drogi. Rozsądny człowiek, któremu
      zdaży się błąd lub głupstwo sam to zauważy i zrozumie. Idiota tylko się
      wścieknie, jeszcze komuś krzywdę zrobi. Jak zrobiłem prawko i jeździłem
      maluchem to zwykle trąbiłem, jak się ktoś wepchał, po chamsku wyprzedził itp.
      Z czasem, już w Polonezie, nabrałem większego dystansu i spokoju, chociaż
      chwilami mnie ktoś podk... i zatrąbiłem, raz nawet wyprzedziłem kolesia jak
      blokowal lewy pas i zacząłem ostentacyjnie hamować. Jak zacząłem jeździć
      szybszymi autami to już mi całkiem przeszło - chyba męskie ego się uspokoiło :P
      A już najwięcej dystansu do ciuli i w ogóle całego ruchu drogowego miałem
      prowadząc '68 DF-a. Klasyk, jak muzyka - łagodzi obyczaje :) Może wszyscy PH
      powinni dostawać zabytkowe auta??
      Żeby nie było, że jestem święty - notorycznie na dwujezdniówkach przekraczam
      dop. prędkość torując sobie drogę lewym migaczem(ale nigdy siedząc komuś na
      tyłku). Dla niektórych to objaw buractwa :)
    • odin-2 Re: Burak na drodze 23.07.06, 07:00
      Autor: tolekatolek
      Data: 18.07.06, 16:16
      Temat kultury na naszych drogach przewija się na tym forum jsk bumarang.
      Buraka zna każdy z nas, możemy go spotkać zarówno w zardzewiałym szrocie, jak
      i wypasionej furze, zarówno w Warszawie, jak i w Pcimiu Dolnym.


      Mój drogi Don Kichoté , chamstwo zawsze zwyciezalo i zawsze zwyciezac bedzie-
      zajmij sie lepiej Dulcinea.
      • jacszaj Re: Burak na drodze 23.07.06, 12:26
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=45523803&a=45523803
    • grzek Re: Burak na drodze 23.07.06, 19:45
      Ja puszczam, albo dodaję gazu. Zauważłem jednak, że teraz jest mniej buraków,
      może za wyjątkiem kierowców busów z mocnymi silnikami, a więcej nieudolnych
      kierowców i z nimi jest większy problem niż z burakami.
      • uny Re: Burak na drodze 24.07.06, 07:17
        a ja kiedyś widziałem taką scenkę. jakiś ziutek zaparkował na chodniku tak, że
        nie cholery nie dało się przejść, kolo nie reagował na nic. Pech chciał, że
        przechodził tym chodnikiem pewien leciwy jegomość i zwrócił się do ziutka temi
        oto słowami: "wie Pan to duże miasto, my tu inaczej jeździmy" przyznam że
        okrutnie mi się to spodobało i pozwoliłem sobie przywłaszczyćte słowa. cholerka
        świetnie działają.
    • gosc82 Re: Burak na drodze 24.07.06, 08:47
      Ja nie mam sposobu, z nimi nie ma co walczyc...
      Ostatnio bardzo miły Pan w Warszawie na Radzymińskiej przy Obi nie raczył
      wpuszczac spowrotem na pas kierowców ktorzy zjechali aby zrobic wolne dla
      karertki.

      Pozdrawimy Pana w Oplu Frontera z rejestracja WPI...
    • clex2 Re: Burak na drodze 28.07.06, 00:23
      burak nie mysli wiec zastanawanie i zrozumienie sa mu zupelnie obce. podobnie
      jak bydlo kieruje sie glownie instynktem. w niektorych autach sprawdzahja sie
      spryskiwacze, zalezy to tez od predkosci, dobre sikniecie i klient musi
      uruchamiac wycieraczki. czasami dziala. kiedys przy bardzo zatloczonym zjezdzie
      na autostradzie tak manewrowalem predkoscia i dystansem od poprzedzajacego
      auta, ze musial pojechac prosto i zawracac za jakies 20km. zazwyczaj nie mam
      ochoty na takie rzeczy.
      ciekawa sytuacja zdarzyla mi sie w chorwacji z tamtejszym burakiem. na mocno
      obciazonej autostradzie (srodek sezonu) wjezdzal mi w bagaznik wtedy gdy nie
      moglem zjechac na lewy pas poniewaz jachaly tam autobusy. dodam , ze jechalem
      dosc szybko (160), ale wolniej niz miejscowy burak. chwile pozniej byl tunel,
      po wczesniejszym miganiu swiatlami i wjezdzaniu w bagaznik, ostentacjnie
      zwolnilem do dozwolonej predkosci 80. poniewaz autostrada byla mocno obciazona
      burak nie mogl mnie wyprzedzic z prawej chociaz podejmowal kilka prob. po
      wyjezdzie z tunelu zjechalem na prawo, po czym zgodnie z moimi przewidywaniami
      (i znajomoscia stylu jazdy takich osobnikow) zajechal mi droge,na co oczywiscie
      bylem przygowowanuy i gdy zaczal hamowac bylem z powrotem na prawym pasie.
      sytuacje obserwowalo koledzy na polskich numerach (GD, to chyba gdansk), jeden
      obstawil prawy pas, ja obstrawilem lewy a trzeci zamknal go od tylu. tak sobie
      jechalismy przez kilka kilometrow, pozdrawiajac sie przez szyby. buraka w koncu
      puscilismy, odjechal sobie nie probujac wycinac kolejnych sztuczek.
    • arkusz.plano Re: Burak na drodze 28.07.06, 08:37
      Odpuszczam sobie wszystkich buraków,
      aby ktoś trzeci nie wziął mnie za buraka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka