Dodaj do ulubionych

japonczyki

06.03.07, 19:27
chcialam sie zapytac jakie sa ceny czesci do samochodow japonskich w
porownaniu do innych marek ,jak wyglada eksploatacja,tzn.jak czesto psuja sie
i co w nich wysiada najczesciej

dzieki za odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • homer3 Re: japonczyki 06.03.07, 19:50
      Nie, nie psują się.

      Ceny części do suzuki swift `93

      tłumik środkowy: 130,-
      świece zapłonowe:28,-
      pasek rozrządu:23,-
      rolka rozrządu:52,-
      wahacz kompl.140,-
      filtr pow.26,-
      błotnik przedni:70,-

      Miałem poloneza - ceny części były wyższe...
      • habudzik Re: japonczyki 06.03.07, 20:02
        homer3 napisał:

        > Nie, nie psują się.

        ale wcenach się orientujesz najlepiej .



        > Ceny części do suzuki swift `93
        >
        > tłumik środkowy: 130,-
        > świece zapłonowe:28,-
        > pasek rozrządu:23,-
        > rolka rozrządu:52,-
        > wahacz kompl.140,-
        > filtr pow.26,-
        > błotnik przedni:70,-

        To chyba jakieś zamienniki z najniższej grupy czyli czwartej . Zawsze cześci do
        żółtków były sporo droższe . Do Lexusa sam towar na wymiane układu wydechowego
        kosztuje wg przedstawiciela t/L 7500PLN-ów . Koszmar bo w MB jest to o wiele
        mniej .
        • homer3 Re: japonczyki 06.03.07, 20:43
          Nie, nie są to ceny z "czapy" lecz realne, ze sklepu. Komplet wydechu do swifta
          to koszt 500,- zamiennik. Oryginał (markowa firma) ok. 1500,-. Szwagier do
          punto `95 1,2 zapłacił 600,- za tzw. dwururkę, czyli kawałek wydechu za
          kolektorem. No i gdzie te droższe części. A co do Lexusa - sorry, nie
          porównujmy go swifta...
          • habudzik Re: japonczyki 06.03.07, 23:32
            Nie porównywałem Lexusa do Swifta tylko Lexusa do MB . Do Swifta w salonie nie
            masz co wchodzić bez kilku tys. w kieszeni.
      • habudzik Re: japonczyki 06.03.07, 20:04
        Mam w rodzinie Swifta ale sporo nowszego ( tuż przed zmiana modelu ) i cena
        wydechu jest jakaś od czapy .
      • miszasty Re: japonczyki 06.03.07, 20:19
        homer3 napisał:

        > Nie, nie psują się.

        Wszystko się psuje;) Japońce też.
        Ale statystycznie rzecz biorąc, rzeczywiście mniej i rzadziej.
        Jednak jak już się sypnie to koszty są (nie zawsze, ale dość często) zawrotne:
        jakiś rezystorek (opornik) albo grubszy kabel potrafi kosztować dobrych
        kilkaset złotych. W przybliżeniu 2-3x lub więcej drożej jak "europejska"
        konkurencja.
        Natomiast co ciekawe, często mimo to użytkowanie japońca może być tańsze
        niż "tańszego" innego auta. Przez mniejszą awaryjność.
        Jednak trudno generalizować - powyższe to bardzo ogólne rozumowanie, poparte
        doświadczeniami, jednak obarczone dużym błędem statystycznym: bo nie wiemy jaka
        marka, model, rocznik itp.
        A rzeczy, aut co się "na pewno nigdy nie popsują"... nie ma;)
        • simon_r Re: japonczyki 07.03.07, 08:51
          Nie bardzo wiem o jakim rezystorku opowiadasz...
          przez pięć lat jeździłem Civickiem i dojeździłem nim do 300kkm zaczynając od
          117kkm.. przejechałem więc używanym autem prawie dwieście tysięcy i w tym czasie
          wymieniłem:
          - amorki - komplet KYB powietrzne kosztował ok. 800zł
          - przegub - 140zł
          - wydech - 250zł ( z Asmetu... wystarczająco dobry)
          - sprzęgło Daikin - 800zł (za komplet czyli tarcza, docisk i łożysko oporowe)
          - tarcze hamulcowe Brembo - po 150zł za sztukę
          - wahacz lewy przód - 250zł
          - końcówki drążków i jakieś silent ringi - w sumie ok. 500zł.
          - chłodnica (po potrąceniu psa) - 300zł
          - reflektor (też po tym psie) - 150zł oryginalny Stanley kupiony używany..
          - zderzak (ten sam pies psie) - 200zł używany
          - szyba od strony pasażera (włamanie) - 250zł

          jeśli to są zawrotne koszty na pięć lat jeżdżenia praktycznie bezawaryjnego
          (wymiana przegubu czy wahacza to nie są awarie zatrzymujące na drodze) to nie
          wiem co w takim razie jest tanio.... mój kolega za silniczek wycieraczki
          reflektora w Volvo zapłacił 800zł i cieszył się że tak tanio bo u Bociana a w
          ASO zabuliłby 1200.

          Teraz mam ścierwo zwane Megane II od nowości i 800zł poszło na wymianę łożysk
          (sic!!!) kół przednich bo sie posypały po 40tys km a że rok minął to i gwarancja
          się skończyła.. całe szczęście że rozrząd posypał się jeszcze na gwarancji (przy
          8 tys)

          ----------------------
          Pomóżcie w projekcie - Klik TU
    • llaszczewski Re: japonczyki 06.03.07, 20:39
      mam honde civic w wersji 5 drzwiowej (angielskiej) z roku 1996 wiec juz dosc
      leciwą i powiem szczerze ze nie znam cen czesci zamiennych! Smigam juz prawie
      rok od kupienia mojej hondy od uroczej pani z warszawy i jak dotąd nic sie nie
      popsuło a samochod wydaje sie byc w doskonałej kondycji, zwłaszcza na tle
      konkurencji. Po kupieniu pojechałem do mechanika i jedyne co zmieniłem to
      amortyzatory (250zł/sztuke - kayaba) i jakies elementy zawieszenia ale juz nie
      pamietam co. Do tego oczywiscie płyny itp. Koszt do zniesienia. Uwazam ze warto
      miec japonczyka, bo mimo wyzszych cen czesci zazwyczaj nic sie nie psuje.
      • asserwis Re: japonczyki 06.03.07, 21:16
        a ile km zrobiłes nią?
    • ogiogi Re: japonczyki 06.03.07, 20:49
      dodam ze chcialabym auto ok. 5do 10/letnie,wiec troche wysluzone
    • black_code Re: japonczyki 06.03.07, 20:59
      czesci eksploatacujne sa mniej wiecej na tym samym poziomie ,przewaznie
      drozsze sa amortyzatory , sprzegla , przeguby .
      Za to duzo drozsze moga byc bardziej skomplikowane podzespoly ,do
      samochodow japonskich mniejszy jest wybor zamiennikow .
      Ogolnie nie ma sie czym przejmowac ale mocno uzywany japonczyk moze
      przespozyc wieksze koszty niz np. europejskie .Im starszy samochod
      tym bardziej bezpieczny jest zakup popularnego europejczyka.
      • asserwis Re: japonczyki 06.03.07, 21:18
        zgadzam sie z powyższym.
        np wymiana rozrządu w mikrze to koszt kolo 3 tyś. zł
        japonce dobre do czasu. najlepiej do 7-8 lat pozniej to skarbonka
        • simon_r Re: japonczyki 07.03.07, 08:55
          No i tu właśnie panowie się mylicie... najlepsze japońce to te z początku lat
          90tych... bo to właśnie oryginalne japońce są... Jeśli tylko były prawidłowo
          eksploatowane to są nie do zdarcia. Potem jak np. Hondę zaczęli robić w UK to
          jakość spadła.

          ----------------------
          Pomóżcie w projekcie - Klik TU
          • homer3 Re: japonczyki 07.03.07, 19:29
            To prawda. Po moim doświadczeniu z pierwszym swiftem tak mi się spodobał, że
            Żonie kupiłem drugiego. Obydwa z `93 ale oryginalne made in Japan. Takie są
            najlepsze. Żaden nie bierze oleju, nie wiem co to wycieki z silnika i stukające
            przeguby. A wracając do części, dużo rzeczy można kupić z aut z rozbiórki.
            Sorry ale obydwa swifty kosztowały mnie 7 kafli z opłatami, więc nie będę
            kupował cześci nowych.
    • flamengista corolla 95 06.03.07, 22:19
      Mam 12 letnią Corollę.

      Ceny części - niestety dosyć drogie. Dlatego dobrze mieć mechanika, który ma
      dojścia i może kupić (oryginalne) części z dużymm upustem. W przeciwnym wypadku
      ponosi się spore koszty. O serwisowaniu w ASO oczywiście zapomnij.

      Natomiast psuje się to auto bardzo rzadko. 12 letni samochód to już de facto
      staruszek, a ja na toyotkę nie narzekam. Miałem niewielki kłopot z zamkiem (50
      zł), przepaliła się żarówka w środku (łącznie z naprawą zamka), klema trochę się
      zsuwała - odpowiednia jej regulacja kosztowała również 50 zł. No i po poprzednim
      właścicielu konieczne było kupienie nowego akumulatora (140 zł).

      Czyli tyle, co nic. Silnik działa bez zarzutu, zawieszenie w dobrym stanie mimo
      naszych fatalnych dróg. Auto jest prawie niezniszczalne.

      Z normalnej eksploatacji - co 10 tys. wymienia się pasek rozrządu (ok 300 zł).
    • wujaszek_joe almera 97 06.03.07, 23:39
      w rok zrobiłem 30tyś km (było 140tyś). pali 6-7L/100
      na początku musiałem zrobić coś z zawieszeniem, ceny chyba normalne.
      kilka stów wydałem u blacharza bo dziura w progu i rdza w bagazniku, mam teraz
      nadkola. jest łańcuch rozrządu co oszczędza kilka stów po zakupie.
      wymieniłem sobie podswietlenie deski rozdzielczej i mechanik przesmarował
      mechanizm wycieraczek bo zaczął skrzypieć. to była jedyna usterka przez rok.
      od roku dzwoni mi tłumik (oryginalny), podobno rdzewieje od środka i nie
      odpadnie. auto jest bezobsługowe, oleju nie zużywa, żadnych łożysk, tarcz,
      elektryki, sprzęgła to auto chyba nie posiada. poprzednik stwierdził krótko, ze
      nic nie wymieniał (poza olejem itd, mam nadzieje).
      tyle że spartańskie to auto jakieś, ale dobrze mi z nim.
      następne auto to będzie chyba avensis, primera albo 626 ta ostatnia, ale z rok
      jeszcze pojeżdże almerą
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka