ilhan
11.08.04, 19:03
Wszystko wskazuje na to, że to jedna z najważniejszych płyt tego roku. Poznałem ją kilka dni temu i od tej pory słucham po kilka razy dziennie. Trio to gra długie, niebanalne, momentami rozjechane (przez to przywołujące skojarzenia z wykonawcami spod znaku shoegaze jak My Bloody Valentine czy Ride) kawałki gitarowe, ocierające się też o stylistykę Radiohead czy The Cooper Temple Clause (notabene wg mnie ciekawiej niż robią to ci drudzy).Trafiają się elektroniczne smaczki. Ogólnie jest w tej muzyce dużo przestrzeni, ale że przy tym, jak trzeba, to The Secret Machines nie boją się tych gitar używać, bywa też głośno.
Całość tworzy kapitalną całość, choć już pierwsze dwa utwory, dziewięciominutowy, potężny, transowy "First Wave Intact" (niesamowita jazda zaczyna się tuż przed siódmą minutą, kiedy wchodzi chórek, by po chwili ustąpić miejsca narastającemu hałasowi) i dysponujący przepięknym refrenem "Sad And Lonely" robią kolosalne wrażenie. A potem jeszcze siedem nie mniej ciekawych kompozycji kończących się znów długaśnym, wielowątkowym utworem tytułowym - łącznie wszystko trwa 50 minut. Polecam wszystkim.