ilhan
18.11.04, 22:47
Koniec roku się zbliża, podsumowania wszelakie będą na forum dokonywane za tygodni kilka, więc zasygnalizuję jeden album, który w ostatnich dniach dobija się u mnie do pierwszej piątki 2004 r.
Wprawdzie kilka miesięcy temu oceniałem tę płytę na 7/10, to jednak dzisiaj przyznaję, że trochę nie doceniłem self-titled debiutu The Futureheads i jest jeszcze lepszy niż podejrzewałem. Zwarte i nieschematyczne kompozycje, unikanie dłużyzn, świeżość, umiejętne, nie męczące nawiązania do przeszłości (The Jam, The Clash, Gang Of Four). Świetne, oryginalne rozwiązania wokalne, o których już wspominałem w innym wątku. Odrobina humoru w tekstach, które są zgrabnymi, typowo brytyjskimi komentarzami codzienności.
Dodatkowym atutem "The Futureheads" jest jej długość - trwa dokładnie tyle ile jadę z domu na uczelnię.
Polecam jak ktoś lubi takie klimaty.