libertine
02.04.06, 13:06
kiedy po tragicznym albumie babyshambles już straciłem na***eję na to, że z
obozu libertines coś jeszcze dobrego powstanie wreszcie pojawiły się kawałki
dirty pretty things (carl barat, gary powell z libertines, zastępca petera w
tychże antonio rossomando i didz hammond z the cooper temple clause).
dpt uderzyli "z przyczajki", gdy całe wyspy emocjonowały się pererem doherty,
oni siedzieli cicho i koncertowali we włoszech i francji - pierwszy występ na
wyspach mieli stosunkowo niedawno. gdy zainteresowanie babyshambles zasłużenie
spada, w maju dpt wypuszczają płytę "from waterloo to anywhere".
porównanie z babyshambles nieuniknione, ale i nokautujące: dużo lepszy wokal
carla (zawsze miał ciekawszy, bardziej sexy przede wszystkim), fajniejsze
kompozycje, z takim typowym dla carla zacięciem jak na "i get along" z debiutu
libertines. to proste rock'n'rollowe kawałki - takie, jakimi urzekł (razem z
peterem) w macierzystej formacji.
mnie to przekonuje. to jak na razie to debiut roku!
jak ktoś będzie chciał posłuchać, to mogę wrzucić na forumową skrzynkę.