asqe
20.10.09, 12:43
od jakiegos tygodnia, dwoch, ale nie jestem i pewnie nigdy nie bede,
bo osiem miesiecy temu podjelam taka wlasnie decyzje, sama, bez
konsulatcji z druga strona, bez jego wiedzy.
on powiedzial, ze odmowilam naszemu dziecku prawa do zycia, a ja
mysle, ze zabilam moje dziecko(w moich snach to zawsze jest
dziewczynka).
i niby racjonalnie wszystko to ma dalej sens: rozstanie, moja
depresja i przyjmowianie lekow, wiadomosc o ciazy, wizyta u lekarza,
rozwazanie moich opcji, proba powiedzienia mu, bardzo nieudolna
zreszta, strach, samotnosc, wizyta w klinice i aborcja
farmaceutyczna. emocjonalnie jestem "zmasakrowana".