Dodaj do ulubionych

podobna sytuacja

08.12.11, 15:45
Ja mam podobną sytuację jak jedna z dziewczyn piszących tutaj (chodzi mi o cowell). Też jestem w chcianej przeze mnie ciąży, ale za to z facetem, z którym nie można mieć dzieci. On nie nadaj się na wychowywanie dziecka. Jest porywczy, gwałtowny. Zdarzyło się już kilkakrotnie, że mnie uderzył. To jest chory związek, i ja mam tego świadomość. Ogólnie z pozoru jesteśmy normalną parą, zwyczajną, wszyscy patrzą na nas i widzą szczęśliwych ludzi. Chociaż to w pewnym sensie pozory. Co prawda on twierdzi, że mnie kocha, ale to jest chora miłość. Już nawet pomijam kwestię tego, że uderzył mnie kilka razy. Wszystko musi być tak, jak on chce. On decyduje, co robimy, gdzie jedziemy, wszystko planuje. I dotyczy to wielu spraw. Ja wiem, że to związek toksyczny. Wiem, że teraz pewnie każda z was popuka się w głowę, i zapyta się mnie, czemu go jeszcze nie wyrzuciłam. Czasami chyba nie potrafię. Nie wiem, może to ze strachu wynika. Mieszkam w innym mieście, z dala od bliskich i znajomych przyjaciół. Z ludźmi z jego towarzystwa za dobrze się nie dogaduję. Ale teraz już może pomijam kwestie naszego prywatnego życia.
Ostatnio okazało się, że w ciąży jestem. Od dłuższego czasu źle się czułam, więc zrobiłam test. Potem jeszcze wizyta u ginekologa. Ciąża potwierdzona. On już o wszystkim wie, w zasadzie pokazałam mu już wynik testu. W zasadzie jego pierwsza reakcja to... jej brak. W pierwszym dniu kompletnie nic. Na drugi dzień już inaczej - uważa, że nie powinniśmy mieć dziecka. Że nie pora na taki wydatek. Że przy obecnych obciążeniach finansowych (budujemy dom, i niestety, koszty nas faktycznie pożerają) nie możemy sobie pozwolić na, jak to powiedział: bachora, pieluchy i kaszki. Ogolnie sprawa jest taka, że nie lubi dzieci.
Dla nie to nie byłby problem. Wierzę, może naiwnie, ale wierzę, że sobie poradzimy., Że jakoś ogarniemy to finansowo., Ja się dziecka nie boję, przeciwnie. Chce być matką.
Jedna rzecz mnie niepokoi: boję sie jego porywczości i gwałtowności. Co prawda nic mi nie robi, ale zdarza się, ze traci panowanie nad sobą.
Jak przemówić do niego? Najlepiej byłoby, gdybym odeszła, ale gdzie?
Dla niego aborcja to rozwiązanie.
Obserwuj wątek
    • nomya Re: podobna sytuacja 08.12.11, 16:13
      Ciężko cokolwiek doradzić, bo z tego co piszesz wyraźnie wynika, że jesteś świadoma sytuacji w jakiej się znajdujesz. Wiesz, że to chory związek z przemocowcem, bez sensu, bez przyszłości, ale jednak tkwisz w nim. Najgorsze, co mogłabyś teraz zrobić, to usunąć dziecko, by z kimś takim kontynuować wspólne życie, które i tak się prędzej czy później rozpadnie, z większymi bądź mniejszymi stratami dla Ciebie. Budowanie z kimś takim wspólnego domu to co najmniej nierozsądne, stracisz jedynie środki finansowe i nigdy nie odzyskasz... Abortując dziecko nie odzyskasz szacunku do siebie, jeszcze robiąc to dla takiej gnidy, która już na obecnym etapie podnosi na Ciebie łapy uncertain
    • cherry_cola Re: podobna sytuacja 08.12.11, 16:59
      Nie wiesz co robić? Przecież to najlepsza okazja, żeby nareszcie się uwolnić od pajaca! Zacząć być szczęśliwą i spełnioną w macierzyństwie kobietą! Sama piszesz, że w zasadzie nie wiesz, dlaczego jeszcze tkwisz w tym związku. Ano dlatego, że nie miałaś motywacji do jego zakończenia, bo wszyscy są daleko, bo sobie nie poradzisz. Łap Pana Boga za nogi, zdarzyło się coś, co może odmienić Twoje życie na lepsze. On nie chce dziecka, Ty chcesz - świetnie! Sam ułatwia Ci zadanie.
      Nie myśl nawet o aborcji, pomyśl o tym, jakie szczęście Cię spotkało. Pozdrawiam, odwagi!
      • aniulka8503 Re: podobna sytuacja 08.12.11, 17:08
        Właśnie...budujesz z nim wspólnie dom...i teraz będzie to wasze wspólne dziecko...on nie ma prawa głosu w tej sprawie...to ty i dziecko jesteście teraz najważniejsi...
        Jeśli chcesz z nim być, bądź, ale nie pozwól by cię skrzywdził aborcją...zwłaszcza, że ty chcesz tego dziecka...
        Jeśli nie chcesz z nim być - odejdź...sama nie będziesz...będzie jeszcze ten malutki wspaniały człowieczek...
        nie pozwól kolejny raz się upokorzyć...
        Życzę dużo siły...
    • aguar Re: podobna sytuacja 08.12.11, 21:22
      Szczerze mówiąc, to uważam, że jesteś w sytuacji znacznie trudniejszej niż cowell, bo ona przemocy fizycznej chyba nie zaznała i finansowo chyba też u niej ciekawiej...
      I tak w ogóle to niezależnie od ciąży ja bym Ci radziła uciekać od tego damskiego boksera jak najdalej! A jakie masz relacje z rodziną? Możliwy jest powrót w rodzinne strony? Bo, że daleko od niego to dobrze, a jeśliby nawet mieli Ci dogadywać, to lepsze to od bicia.
      • ela696 Re: podobna sytuacja 08.12.11, 22:26
        Uciekałabym aż by się kurzyło. Skoro potrafi Cię uderzyć będzie to robił i nie zmieni tego wspólny dom i dziecko i ślub. W przyszłości są duże szanse, że będzie się znęcał również nad dzieckiem. Zastanów się proszę, czy chcesz z nim być, jakie są wady i zalety związku, co przeważa.
        Nie pozwól skrzywdzić siebie i dziecka. Przecież chcesz zostać mamą. Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie Wasze wspólne życie po aborcji?
        • nikt.ciekawy Re: podobna sytuacja 08.12.11, 23:17
          Masz do wyboru..po jednej stronie toksyczny facet, który cię nie kocha skoro używa przemocy i nakłania do aborcji, z którym przyszłość jest niepewna i dość przerażająca a po drugiej stronie niewinne, bezbronne dziecko, które jest częścią ciebie, które pokocha cię bezwarunkowo, które sprawi, że w każdym dniu twojego życia pojawi się na twarzy uśmiech, które uderzy cię..najwyżej niechcący nogą gdy będziesz go przebierać w śpiochy,dziecko które uczyni z ciebie szczęśliwą kobietę.matkę. Dla mnie wybór jest oczywisty..no ale może upraszczam.
    • gosia.rogoda12 Re: podobna sytuacja 09.12.11, 00:31
      Zawalcz o siebie, nie zmarnuj swojego życia za nim nie jest jeszce za póżno. Poczęło się dziecko w twoim łonie, ono czuje się bezpiecznie leżąc pod twym sercem. Uciekniej z nim, gdzie tylko możesz. Piszesz, że mieszkasz w mieście, napewno znajdziesz w nim jak dom matki i dziecka, ośrodek interwencji kryzysowej, ośrodek dla ofiar przemocy w rodzinie. Nie czekaj, idź do ludzi, którzy ci pomogą.
      Nie decyduj się na aborcję, ponieważ teraz nie jesteś sama, towarzyszy ci dzieciątko, jak go urodzisz może nie będzie łatwo, ale przynajmniej będziesz miała dla kogo żyć, dla dziecka, które cię pokocha, jak dorośnie pomoże. Cieszę się, że jesteś odważną kobietą, bo nie myślisz o aborcji, myślisz jak sobie pomóc, ponieważ napisałaś tu na forum, zrobiłaś pierwszy krok, teraz kolej na drugi.
      Powodzenia, jestem z tobą. gosia
      • lilia-wodna Re: podobna sytuacja 09.12.11, 02:31
        Po pierwsze - zostaw faceta, nie jest Ciebie wart. Jeśli uderzył (i to nie raz) - to będzie tak czynić. Nie warto o kogoś takiego walczyć. Nie warto dla niego zabijać. Nie wierz w cudowną odmianę.

        Po drugie - jak pisały dziewczyny - walcz o swoje maleństwo. To jedno pewne, o co warto walczyć na świecie.
        Aborcja, by zadowolić mężczyznę, który bije - to już dwie ofiary jednego człowieka.

        Z pewnością nie jest łatwo podejmować takie decyzje, zwłaszcza w Twoim stanie - jednak mam nadzieję, że znajdziesz w sobie dość siły. Trzymam kciuki smile
        • madzia1708 co Wy piszecie? 09.12.11, 09:08
          przeciez Ona nie chce usunąć. Chyba na forum rozwód powinna pojsć, a najlepiej do psychologa, moze by Jej uświadomil, ze bez sensu tkwić w takim związku.Jakfacet raz uderzy,to trzeba o Nim zapomnieć,bo będzie tak robił,co jakiś czas... każdy Ci to powie.
          Jasne,ze ciężko jest odejść, zwlaszcza jak coś Was wiąże (wspólny dom), ale tak od strony prawnej, to na jakich ukladach go budujecie razem? to jest wspólność, czy jak? moze można to sprzedać,podzielić się pieniędzmi i wszystko?
        • wiesia140 Re: podobna sytuacja 09.12.11, 09:15
          jesteś w ciąży , masz dobry bodziec , by coś w swoim życiu pozmieniać na lepsze , życie z przemocowcem to piekło. Zobacz tutaj edukacja.gazeta.pl/edukacja/1,101856,5756027,Organizacje_wsparcia_dla_ofiar_przemocy_w_rodzinie.html
          • niutaki0_02 Re: podobna sytuacja 09.12.11, 12:17
            Ja usunąć nie chce. Wiem, że to dziecko byłoby dla mnie największą i na razie jedyną radością.
            To on mnie namawia na aborcję. Sam chce szukać lekarza, który wykona zabieg. Dla niego nie ma miejsca na to dziecko. I żadne rozmowy nic nie dają.
            Niestety, tutaj nie mam w kim szukać oparcia. Znajoma, którą tutaj poznałam, tez uważa, że w mojej sytuacji powinnam usunąć, i że ona mi w tym pomoże.
            Rodzina nie wie nic o ciąży. Inaczej - rodzina w ogóle nie wie o tym, z kim żyje. Prawdą jest, że od trzech lat nie utrzymujemy ze sobą kontaktów, nad czym ja ubolewam, niestety. Wcześniej mieliśmy normalne, spokojne relacje rodzinne, ale potem z pewnego powodu to się popsuło. Zerwał się tez kontakt z przyjaciółmi z poprzedniego miejsca zamieszkania.
            Tutaj naprawdę w zasadzie jestem sama, i sama na siebie muszę liczyć. Chciałabym odejść od niego, wiem, że ten dom nic nie zmieni, że to tylko niepotrzebna inwestycja, ale jest pewien, dla mnie, problem. Nie mam gdzie odejść. Poza tym zwyczajnie boję się, że on mnie znajdzie. Jak pisałam we wczorajszym poście, oprócz tej jednej znajomej, w zasadzie nikt nie wie, co się u nas dzieje. Mam oszczędności, ale nie są to oszczędności, za które mogłabym kupić jakiekolwiek mieszkanie. Chciałam wynająć pokój nawet w innym mieście, ale znajduje sama wysokie koszty, nawet do ponad tysiąca na miesiąc. Wiem, ze to głupio brzmi, że pewnie zaraz ktoś napisze, że sama się daje tak traktować, zamiast zostawić go, ale żyję w takim zamkniętym kręgu. Nie pracuje bo on twierdzi, że poradzi sobie sam. Nie wiem teraz nawet, jak ze znalezieniem pracy w moim zawodzie, na dodatek w ciąży. W moim przypadku najlepsze byłoby odnowienie kontaktu z rodzina labo chociaż z kimkolwiek z dawnym znajomych. Ale jak to wszystko poukładac, nie wiem. Nie wiedza przecież, z kim żyje. Był konflikt w przeszłości. Nie wiem, kogo tutaj mogłabym poprosić o radę. Naprawdę nie wiem.
            Przepraszam za to użalanie się, ale teraz chyba to jedyny moment, gdzie naprawdę muszę odejść.
            Nie wyobrażam sobie w ogóle dalszego zycia z nim, jeszcze w obecnej sytuacji, gdzie sam szuka sposobu na usunięcie ciąży. Już nie wspominając o tym, jakich używa określenia na temat dziecka.
            • madzia1708 pakuj sie i jedź do domu 09.12.11, 12:30
              do mamy
              • ela696 Re: pakuj sie i jedź do domu 09.12.11, 13:21
                Może napisz list lub zadzwoń do mamy, byłej przyjaciółki, rodzeństwa.
                Myślę, że znajdzie się ktoś na kim się nie zawiedziesz. My też Ci pomożemy miarę możliwości.
            • summerspring Re: podobna sytuacja 09.12.11, 14:19
              Jak teraz wyraża się tak źle o dziecku, to po urodzeniu może dopuszczac się przemocy i w stosunku do dziecka i do ciebie.

              Rozsadnie będzie odejsc od niego.

              Chcesz przecież dziecka, jak usuniesz pod presja będziesz cierpiała a on dalej będzie się na tobie wyżywał.
              Urodzisz to będzie się wyżywał na tobie i dziecku. Dziecko nie zasługuje na nienawiśc. A jak jest nerwowy to może go złościc płacz dziecka (kolka), wstawanie w nocy i może dojśc jeszcze do jakiegoś karalnego czynu. Możesz byc zdana na łaskę i niełaskę "pana i władcy" , zależna finansowo tylko od niego. Żyłam z takim typem (tatuśsmile wiele lat, matka przy nim całe zycie zmarnowala, zmusil ją do aborcji, oglądałam to wszystko "od wewnątrz" i błagam cię-ratuj siebie i dziecko.

              Pojedź do mamy, zorientuj się w MOPS-ie o jakąś zapomogę, nawet idź do księdza, niektórzy są ludzcy i pomagają. Żaden wstyd się spytac, bo walczysz o dziecko.

              Jest też forum na którym mamy pomagają:
              forum.gazeta.pl/forum/f,615,Pomocne_emamy.html
              Dziewczyny ci tam też doradzą co robic, w miarę mozliwosci kupią ci nawet ubranie, opłacą rachunki jak nie bedziesz miala.

              Ja mogę ci wysłac duży worek ubranek. Mam też niepotrzebny głęboki wózek, można go używac jako spacerówkę, całkowicie się rozkłada gdy dziecko chce spac. Finansowo narazie jest u mnie źle, ale gdy będzie lepiej to i "parę" zl ci przyślę. Dlaczego? Bo mnie też obchodzi los twój i twojego dziecka.

              Gdy będzie cie nękał przemysl dzwonienie na policję. Damscy bokserzy to tak naprawdę tchórze, może się okazac że boi się "aparatu panstwowego" i będzie bał się ciebie zaczepiac. Wystarczy pokazac trochę stanowczości. Może zadzwoń na niebieską linię?
              Ale dziecka nie zabijaj bo on tak chce.
            • nati1011 Re: podobna sytuacja 09.12.11, 17:48
              a skąd jesteś?

              słuchaj może na początek nienajgorszym rozwiązaniem byłby dom samotnej matki? Luksusów tam nie ma, ale są ludzie, któzy pomogą ci stanąć na nogi. Pozwoliłoby ci to zaoszczędzić pieniądze na późniejsze rozpoczęcie nowego etapu. A i łatwiej byłoby przejśc przez etap ciaży i małego dziecka gdy jest ktoś, kto wspomoże.

              Ale moze najpierw spróbój wrócić do domu. Możesz? Pomogą ci?
              • aniulka8503 Re: podobna sytuacja 09.12.11, 17:58
                Mama powinna zrozumieć...
                A od faceta dostaniesz alimenty...pewnie to nie dużo, ale zawsze coś...
                a gdy maluszek podrośnie to znajdziesz jakąś pracę i będzie łatwiej...
                Cóż, jeśli mama lub dalsza rodzina nie pomogą, to może naprawdę warto poszukać domu samotnej matki...chociaż do czasu, aż nie znajdziesz pracy i będziesz w stanie sama sobie radzić...wiem, że łatwo się to pisze, ale nie warto zniszczyć siebie dla potwora...
                Jeśli Cię znajdzie...mhmh...czy on ma jakieś prawa do ciebie? NIE! Nie jesteś jego własnością...masz dosyć toksycznego związku i niech to pojmie...
                Jak tworzyć rodzinę, gdy twoje zdanie nie ma żadnego znaczenia?
                Ty chcesz dziecka...i to jest najważniejsze...trochę trudnych chwil przed tobą, ale dasz radę...kobiety mimo wszystko są silniejsze...
                Proszę, nie ulegnij temu facetowi...
                Jak chcesz, zamieszkać możesz nawet u mnie...proszę, nie pozwól zabić tego dziecka...kiss
    • aniulka8503 Re: podobna sytuacja 09.12.11, 22:12
      katus, to nie jest tak, że komuś jest dobrze...sama przeżyłam kryzys związany ze znęcaniem się...i wiesz, każdego człowieka można "doprowadzić do pionu"
      Nie mówię, że takie życie jest dobre, NIE! Jednak my kobiety mamy coś takiego w sobie, jak wiele nadziei, wiary, przywiązania, "przeczekiwania" tych ciężkich dni...Najgorzej jest wtedy, gdy są już dzieci...
      Jedyne, żeby ratować ten związek, jeśli chcesz go ratować, to proponuję terapię małżeńską...zdaję sobie sprawę, że twój m stwierdzi, że jemu jest to niepotrzebne...mój też tak mówił...do czasu...dziś naprawiamy wszystko pomału spokojnie, ale też nie sami...
    • aguar Niutaki, co u Ciebie? Jak sobie radzisz? 12.12.11, 20:37
      • niutaki0_02 Re: Niutaki, co u Ciebie? Jak sobie radzisz? 19.12.11, 10:07
        U mnie na razie jest w porządku.
        Na razie wyprowadziłam się od partnera.
        Ale nie poszłam do domu samotnej matki, tam nie chce iść.
        • madzia1708 jesteś u rodziny? 19.12.11, 10:17

          • niutaki0_02 Re: jesteś u rodziny? 19.12.11, 10:19
            Na razie u znajomej.
            Do rodziny nie mogę się na razie dodzwonić.
            • madzia1708 a jak sie czujesz? tęsknisz za Nim? 19.12.11, 10:27

              • niutaki0_02 Re: a jak sie czujesz? tęsknisz za Nim? 19.12.11, 10:30
                Nie. I teraz coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że nie mam za kim tęsknić.
                • madzia1708 i tak trzymaj i dbaj o Was :) nowe życie dostałaś 19.12.11, 10:33
                  trzymam kciuki, żeby Ci się poukładało wszystko, tak jak chcesz. Dobry czas na decyzje i zmiany, okres świąteczny, Nowy Rok
                  wszystkiego dobrego Ci życzę i ściskam mocno
                  pisz od czasu do czasu smile
                  Buziak
                  M
                • toniewazne niutaki0_02 19.12.11, 10:55
                  Na kiedy masz termin porodu? Ja rodzę niebawem, może potrzebujesz jakichś ciuszków dla dziecka? Może mogłabym Ci jakoś pomóc po porodzie tym, co zostanie po moim dzieciątku?
                • summerspring Re: a jak sie czujesz? tęsknisz za Nim? 19.12.11, 12:01
                  Gratuluję odwagi. Gdybyś czegoś potrzebowała-pisz. Ja również postaram się pomóc.
              • mamaanieli Re: a jak sie czujesz? tęsknisz za Nim? 19.12.11, 10:32
                3 maj się. gdybys jednak zmieniła zdanie - daj znać. pod warszawą jest calkiem sensowny dom samotnej matki. gdybys chciala - pisz.
                • tikitaki00_55 Re: a jak sie czujesz? tęsknisz za Nim? 23.01.12, 12:14
                  Żyjesz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka