kaczor1919
22.02.14, 22:18
Jestem jeszcze mężatką, od 3 miesięcy decyzja o rozwodzie jest podjęta, pozew nie jest jeszcze złożony. Mamy 2 dzieci. Mieszkamy razem.
Ja nie mam pracy, nie mam żadnych dochodów, oszczędności, nic... nawet ubezpieczenia.
Niedawno poznałam kogoś, jest 20 lat ode mnie starszy (ja mam prawie 40 lat), byliśmy ze sobą, zakochałam się jak głupia, wpatrzona w niego jak w obrazek, ktoś w końcu okazał mi trochę serca, czułości, więc byłam w siódmym niebie. Tydzien temu okazało się, że jestem w nieplanowanej ciąży. Jego reakcją była złość, odrzucenie, pretensje. On naciska na to, abym to ja podjęła decyzję o naszym dziecku. Nie mam żadnego punktu oparcia, chociażby pracy, jakichkolwiek pieniędzy. Mój mąż zapewne wykorzysta fakt ciąży do tego, aby wywalczyć naszą dwójkę dzieci, oczernić mnie przed nimi. Nie wiem co dalej robić, pustka... Zeby chociaż ktokolwiek chciał mnie zatrudnić...
Do poniedziałku muszę podjąć decyzję. Ojciec dziecka odsunął się ode mnie po to, żebym nie myślała, że jesteśmy razem (jak to określił). Jest dosyć niestabilny - raz ciepły, raz zimny, odrzucający mnie i ciążę. Boi się tego, że obarczę go moimi dziećmi z obecnego małżeństwa, że będzie musiał nas utrzymywać. Jednocześnie on utrzymuje i uwielbia dziecko pewnej Murzynki, której - jak twierdzi - pomaga. A ja znienawidziłam tamto dziecko, zajęło miejsce mojego nienarodzonego dziecka.
Oboje jesteśmy w wieku, gdzie ryzyko chorób dziecka jest większe...
Co robić, jak poradzić sobie w tej sytuacji? Czym ja mam się kierować, co robić? Wiszący nade mną rozwód, brak pracy, brak dochodów... Jestem w tej chwili finansowo uzależniona od męża, jeśli się dowie o ciąży, nie da mi pieniędzy na życie, nie będę miała ich dla moich dzieci. Czarna dziura... nie wiem jak ja mam z tego wybrnąć, błagam pomóżcie...