Dodaj do ulubionych

tolerancja

04.03.05, 22:45
nie chcialabym tu nikogo obrazac ale mam wrazenie ze wypowiedzi niektorych
osob sa strasznie nietolerancyjne, ustawione w jednym kierunku i koniec
(najczesciej kosciola, czasami odnosze wrazenie jakby to jakas sekta byla),
kazdy moze miec rozne zdanie na rozny temat i tzreba to uszanowac, czasmi
trzeba postawic sie w sytuacji innych, nie kazdy ma tak silna psychike zeby
sobie z tym poradzic podjac decyzje, niektore zaluja to konca zycia a inne
nie nie i z tego powodu maja byc gorsze?? nie nalezy nikogo potepiac, a jak
juz to zaczac od siebie bo nie ma osob bez win i bledow w zycu, kdyby wszytko
bylo czarno biale. chcialabym prosic o troche wiecej tolerancji, zrozumienia,
nie potepianie, jeden czuje sie dobrze w domu z gromadka dzieci a inny robiac
kariere wiec kazdy ma prawo wybrac to z czym jest mu dobrze
Obserwuj wątek
    • lucy01 Re: tolerancja 05.03.05, 09:11
      "Staram" się zrozumieć co napisałaś, ale wybieranie między karierą, a życiem
      dziecka??????????PARANOJA!!!!Na litość boską przecież dziecko to nie zabawka!!!
      Ja nikogo nie potępiam, ale "ten wybór" nie mieści mi się w głowie.
    • reniatoja Re: tolerancja 05.03.05, 20:45
      natalya20 napisała:


      > kazdy moze miec rozne zdanie na rozny temat i tzreba to uszanowac,


      Nie uwazam, ze nalezy szanowac zdanie osob, ktore twierdza, ze mozna usuwac
      ciaze wedle uznania. Czy mialabym rowniez szanowac zdanie osoby, ktora w szkole
      wybieralaby sobie dzieci, ktore lubi i stawiala im same piatki, oraz te, ktore
      bedzie bila po glowie wskaznikiem i dawala jedynki za wszystko? Pewnych rzeczy
      nie nalezy tolerowac, w tym w scislej czolowce jest krzywda dzieci, na czele z
      zabijaniem ich z jakiegokolwiek powodu


      > nie nalezy nikogo potepiac, a jak
      > juz to zaczac od siebie bo nie ma osob bez win i bledow w zycu, kdyby wszytko
      > bylo czarno biale.

      Zgadzam sie.

      > chcialabym prosic o troche wiecej tolerancji, zrozumienia,
      > nie potepianie, jeden czuje sie dobrze w domu z gromadka dzieci a inny robiac
      > kariere wiec kazdy ma prawo wybrac to z czym jest mu dobrze

      Mam tolerancje dla takich wyborow. Ktos chce miec gromadke dzieci, niech ma.
      Ktos nie chce - niech nie zachodzi w ciaze i nie ma. Jesli ktos zachodzi w
      ciaze, a szczescie swe upatruje w stanie bezdzietnym, to to jest analogiczna
      sytuacja do takiej gdy ktos jest bezplodny, a szczesciem jest dla niego
      urodzenie kilkorga dzieci i doczekanie gromadki wnuczat. Nie zawsze mozemy miec
      to czego pragniemy. Czasem trzeba zweryfikowac swoje pojecie szczescia,
      dostosowac je do realiow. Naprawde czy nie widzisz tego, ze kariera, wiek mlody
      i brak urody, to NIE MOGA byc powody zabijania dzieci????

      P.S. Jesli ktos zarodka, plodu, zygoty, jakkolwiek to nazwimy, nie uwaza za
      czlowieka, wtedy sytuacja sie troche zmienia. Wtedy mam znacznie wiecej
      zrozumienia dla aborcji. Ale jesli ktos uwaza ze zarodek ktory nosi w sobie
      jest dzieckiem a nie zlepkeim komorek, wtedy nie mam zadnej tolerancji dla
      zabijania ciazy z powodow tak blachych jak kariera na przyklad. Wtedy w ogole
      tego nie rozumiem, nadawania temu dziecku imienia, wyznawania mu milosci, a
      nastepnie pojscia na skrobanke. Nie jestem z zadnej sekty. Bylam o krok od
      aborcji, wiec nie posadzaj mnie o propagande czy to, ze jestem nawiedzona. Tak
      uwazam po prsotu, tak mi sie wydaje, jest logicznie, wykaz moj blad w
      rozumowaniu, jesli sie myle. I wyjasnij mi jeszcze dlaczego Twoim zdaniem
      nalezy miec tolerancje dla zabijania dzieci nienarodzonych, a dla zabijania
      dzieci np piecioletnich przeszkadzajacych w karierze to nie? Jaka jest roznica
      iedzy tymi dziecmi, a moze miedzy tymi dwoma aktoami zabijania? Bol? MOim
      zdaniem bol nie moze byc tu zadnym wskaznikiem dopuszczalnosci zabijania. Bo
      czasem smierc na pewno oszczedzilaby niejednemu dziecku cierpien, a jednak
      ratuje sie je za wszelka cene, kosztem rowniez bolu. Nikt nie zabije
      kilkuletniego dziecka cierpiacego na raka, choc ono potwornie by cierpialo.
      Rowniez nikt nie moze dowiesz, ze plod odczuwa bol w mniejszym stopniu niz
      dziecko juz urodzone. Wiec gdzie jest uzasadnienie tej tolerancji dla usuwania
      ciazy, skoro nie ma tolerancji dla zabijania dzieci chodzacych juz po swiecie?
      Jaka jest roznica miedzy zabiciem tych dzieci? Dlaczego ma byc tolerancja dla
      aborcji, a dla niesprawiedliwego traktowania w szkole, powiedzmy, to juz nie?
    • agacz2905 Re: tolerancja 06.03.05, 11:43
      Ja również nie chciałabym nikogo obrazaćsmile) niemniej jednak pisanie tu na forum
      z li i jedynie czystej chęci dowiedzenia się, JAK TO JEST usunąć dajmy na to
      trzecią ciążę, mając już w domu dwoje dzieci - jest nieco dziecinne, nie
      sadzisz? (zapewne nie). Jak również deklaracja, że trzecia ciążę to na pewno
      byś usunęła, bo nie zamierzasz swoim dzieciom fundować nędzy. Osobiście czuję
      się tym postem trochę wywołana do odpowiedzi, bp pamiętam Twój dopisek w
      watku "to nie aborcja" i właściwie dopisując się tam, niejako komentowałam
      Twoją wypowiedź.
      1.Znajdź sobie w wyszukiwarce netowej dokładne znaczenia słowa "tolerancja".
      2.Kto i kiedy tu napisał, że dziewczyny po aborcji są GORSZE??
      3.Kto tu komu napisał "potępiam cię"? Można potępić CZYN, a nie człowieka.
      4.Wreszcie - zastanów się, czy Kościół Katolicki to sekta.
      5.I na koniec - więcej tolerancji dla osób, którym zabicie nienarodzonego
      dziecka nie mieści się w ich pojmowaniu świata. I to by było na tyle.
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
    • dominigag1 Re: tolerancja 06.03.05, 15:30
      Jasne, moge tolerowac wiele spraw: głupi rząd, związki jednopłciowe i inne
      kontrowersyjne sparwy, ale tam, gdzie dochodzi do zadawania krzywdy,
      pozbawiania zycia i (choc to jest najmniej istotne) do łamania prawa
      stanowionego (bo przecież teoretycznie jest "ustawa"), sorry natalko, ale nie
      mogę. Nie jako obywatel, nie jako matka, ale jako człowiek. Normalnie nie mogę.
      I nie jestetm żadną sektą, działam tu w pojedynkę. Jesteś jeszcze bardzo młoda
      i znać po tobie "młodzieńczy bunt" i chęć bycia taką mądrą,
      nowoczesną, "tolerancyjną". Ale uwierz, kiedy w imię tej rzekomej,
      bardzo "trendy" tolerancji będziemy pozwalać na wszystko, to niebawem będzie
      można dać ci legalnie po buzi, bo się komuś ona nie spodobała. I wtedy też
      będziesz musiała to uszanować, no bo przecież jesteś bardzo tolerancyjną osobą.
      • nabakier Re: tolerancja 06.03.05, 19:50
        • nabakier Re: tolerancja 06.03.05, 19:57
          "mogę tolerować głupi rząd, związki jednopłciowe i inne kontrowersyjne sparwy"

          Dlaczego stawiasz w jednym rzędzie głupi rząd i związki jednopłciowe- czyżby
          wyraz homofobii?

          Co zaś do meritum- coż, życie nie jest najwyższą wartością- tak twierdzi nawet
          Kościoł Rzymsko-Katolicki. Właśnie Ci, którzy nie uciekają się do nazewnictwa
          zastępczego typu: płód, zygota, czyli nie odczłowieczają istoty ludzkiej mają
          prawdziwą odwagę, by powiedzieć- tak, w niektórych przypadkach trzeba ( można)
          życie ludzkie poświęcić dla innego życia.
          • reniatoja Re: tolerancja 06.03.05, 21:48
            nabakier napisała:

            > prawdziwą odwagę, by powiedzieć- tak, w niektórych przypadkach trzeba (
            można)
            > życie ludzkie poświęcić dla innego życia.

            Zycie poswiecic dla innego zycia tak, ale dla kariery? Dla pracy? Dla wygody?
            Ktora tak naprawde kobieta dokonala aborcji poswiecajac zycie swojego dziecka
            dla innego zycia? Wiekszosc usuwa ciaze bo jest za malo kasy, za duzo dzieci w
            domu, za dobra praca, za mlody wiek itd itd. I dla tych rzeczy nie wolno
            poswiecac zycia ludzkiego.
            • kimono24 Re: tolerancja 07.03.05, 14:27
              a ja wlasnie dlatego usunelam
              bo balam sie ze na jakis czas zostane pobawiona tego co mam teraz
              ze pozniej bedzie trudno
              ze nie bede miala pieniedzy
              ze nie skoncze studiow
              ze bedzie mi zle z tym wszystkim
              to byl glowny powod mojej decyzji
              bo nic innego mi ani mojemu mezczyznie nie przeszkadzalo ..
              niczego sie nie balismy
              mialo byc rozowo i zawsze sie zastanawialismy co by bylo gdybysmy wreszcie
              mieli dzidziusia ...
              a stalo sie tak ... nie inaczej

              coz teraz moge powiedziec
              psychicznie wlasciwie wciaz mam dolka
              utwierdzalam sie w przekonaniu ze dobrze zrobilam
              ale teraz moge powiedziec tylko tyle - nic nie jest warte wiecej niz zycie
              Twojego dziecka
              nie zrobilabym tego drugi raz..
              teraz chyba wiem ze zaluje .....

              jeszcze jedno

              kiedy dowiedzialam sie o ciazy (1 miesiac) mijal drugi miesiac mojego okresu
              probnego w tym miejscu
              strasznie sie balam, ze zostane potraktowana jak oszustka, ktora specjalnie
              znalazla nowa prace, wiedziala o tym ze jest w ciazy itd
              balam sie reakcji na swoj brzuch, spojrzen, usmieszkow - ja jestem w dalszym
              ciagu dla nich jeszcze nowa, balam sie ich reakcji
              to glupio wprost powiedziec ze wstydzilabym sie swojej ciazy, ale wtedy tak
              wlasnie myslalam
              ze jako nowa osoba bede w jakis sposob pietnowana
              moze to wcale by sie nie stalo
              i byloby rozowo ale zadecydowalam inaczej sad

              tylko tyle w tym temacie
              teraz wiem ze jestem do kolejnej ciazy jestem przygotowana bardziej niz
              niejedna kobieta
              to wszystko nauczylo mnie dojrzalosci i wielkiej, wielkiej milosci do
              wszystkich i wszystkiego ...
              nie cofne czasu, staram sie postepowac tak zeby teraz odplacic za to co zrobilam
              licze na szczescie i na to ze bede mogla miec kiedys dziecko - bardzo go
              pragne, bardziej niz kiedykolwiek ..

              m

              • hancik5 Re: tolerancja 07.03.05, 16:24
                Wiesz, kimono, kiedy czytając Twoje słowa, wyobraziłam sobie sobie w tej
                sytuacji, poczułam się podobnie jak Ty- przestraszona, zagubiona, niepewna...

                I to tym bardziej upewnia mnie w przekonaniu, że aborcja musi być zakazana, w
                przeciwnym razie straciłoby życie dużo więcej dzieci... I tym bardziej oburza
                mnie postawa niektórych kobiet, które zamiast wesprzeć wołają - to Twój brzuch,
                masz prawo, itd...
                .A ile matek, co mało prawo cierpi ?
                • kimono24 Re: tolerancja 07.03.05, 17:50
                  Hancik dokladnie tak
                  nigdy przenigdy nie bede za tym zeby aborcja byla dozwolona
                  to moze jedynie dawac taki komfort psychiczny
                  bo nie dosc ze kobieta poddaje sie zabiegowi i zazwyczaj ma batrdzo mieszane
                  uczucia, nie wie czy dobrze robi itd
                  to jeszcze dochodzi do tego fakt ze robi cos zakazanego
                  ale NIE ... mowie glosno i stanowczo NIE

                  nie jestem zadnym pro-liferem chociaz chyba to ze przeszlam przez to cale
                  pieklo zblizylo mnie do tego tematu i teraz jestem bardziej na nie niz na tak
                  ale kurcze, glosy walnietych feministek gloszacych te wszystkie rzeczy - to sie
                  w glowie nie miesci

                  buziaki

                  m

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka