annouk.pl
02.05.08, 19:38
Dzisiaj jest piatek, zrobilam aborcje w srode. Fizycznie czuje sie
coraz lepiej, zanikaja wszystkie symptomy ciazy, nie bola mnie juz
piersi, przeszly mdlosci, ssanie w zoladku. Przypomnialo mi sie
przczytane kiedys zdanie, ze plywaczki niemieckie zachodzily w ciaze
i potem je usuwaly, by uzyskac lepsze wyniki ? Wiem, okropne
skojarzenie, ale nasunelo mi sie samo; sadzilam, ze bede fizycznie
slaba, a tutaj cos kompletnie przeciwnego.
Boje sie jednak, ze nie dam sobie rady psychicznie, ze zaczne
zalowac, rozpamietywac, rozdrapywac. Wszystko mi mowi, ze to byla
dobra decyzja, ze to nie jest czas na dziecko. Lecz za chwile
zastanawiam sie - skoro tak kocham moje troje dzieci, pokochalam je
bezwarunkowo w pierwszym dniu ich istnienia, dlaczego tym razem nie
czulam nic, nie chcialam tego dziecka?
Czy ktos moze mi powiedziec, ile tygodni mialo moje dziecko? Aborcji
dokonalam w 6 tygodniu i 2 dniu po ostatniej miesiaczce, trzy dni po
potwierdzeniu ciazy przez lekarza. Skoro do zaplodnienia dochodzi ok
polowy cyklu, to dziecko mialo 4 tygonie? Dlaczego mowi sie - 6
tygodni. Moze ciaza 6-tygodniowa ale plod 4-tygodniowy? Chcialabym
to wiedziec. Chcialabym wiedziec na jakim etapie rozwoju bylo...
Jak dostac sie na blizne?
A moze lepiej nie starac sie tam dostac? Skoro radze sobie jako
tako, moze lepiej zacisnac piesci i dalej starac sie zapomniec?
Tylko skad te lzy?