Dodaj do ulubionych

jakie ono bylo?

02.05.08, 19:38
Dzisiaj jest piatek, zrobilam aborcje w srode. Fizycznie czuje sie
coraz lepiej, zanikaja wszystkie symptomy ciazy, nie bola mnie juz
piersi, przeszly mdlosci, ssanie w zoladku. Przypomnialo mi sie
przczytane kiedys zdanie, ze plywaczki niemieckie zachodzily w ciaze
i potem je usuwaly, by uzyskac lepsze wyniki ? Wiem, okropne
skojarzenie, ale nasunelo mi sie samo; sadzilam, ze bede fizycznie
slaba, a tutaj cos kompletnie przeciwnego.
Boje sie jednak, ze nie dam sobie rady psychicznie, ze zaczne
zalowac, rozpamietywac, rozdrapywac. Wszystko mi mowi, ze to byla
dobra decyzja, ze to nie jest czas na dziecko. Lecz za chwile
zastanawiam sie - skoro tak kocham moje troje dzieci, pokochalam je
bezwarunkowo w pierwszym dniu ich istnienia, dlaczego tym razem nie
czulam nic, nie chcialam tego dziecka?
Czy ktos moze mi powiedziec, ile tygodni mialo moje dziecko? Aborcji
dokonalam w 6 tygodniu i 2 dniu po ostatniej miesiaczce, trzy dni po
potwierdzeniu ciazy przez lekarza. Skoro do zaplodnienia dochodzi ok
polowy cyklu, to dziecko mialo 4 tygonie? Dlaczego mowi sie - 6
tygodni. Moze ciaza 6-tygodniowa ale plod 4-tygodniowy? Chcialabym
to wiedziec. Chcialabym wiedziec na jakim etapie rozwoju bylo...
Jak dostac sie na blizne?
A moze lepiej nie starac sie tam dostac? Skoro radze sobie jako
tako, moze lepiej zacisnac piesci i dalej starac sie zapomniec?
Tylko skad te lzy?
Obserwuj wątek
    • mazia1986 Re: jakie ono bylo? 02.05.08, 22:34
      Witaj!
      Ja dokonalam aborcji tydzien temu, fizycznie czuje sie swietnie, ale
      psychicznie jest coraz gorzej. Ciagle o tym mysle. Od daty
      miesiaczki odejmuje sie 2 tyg, tak mialam przy pierwszej ciazy, mam
      coreczke. Tym razem bylo inaczej, nie moglam miec tego dziecka,
      wydawalo mi sie ze nic do niego nie czuje, mylilam sie. Mam nadzieje
      ze twoja psychika sobie z tym poradzi, ze bedziesz silniejsza niz
      ja.
      Pozdrawiam
      • annouk.pl Re: jakie ono bylo? 03.05.08, 00:30
        Dziekuje Maziu za wsparcie,
        Wydaje mi sie, ze trzeba przejsc przez wszystkie etapy, jak w
        zalobie. Byc moze za tydzien bede w gorszym stanie niz dzisiaj. Nie
        jestem pewna, czy to pisanie pomoze mi, (czy pomaga nam?) czy wrecz
        przeciwnie - rozjatrzy cos, o czym powinno sie starac zapomniec?

        Pytajac o "wiek" mialam jednak na mysli cos innego. Ciaza 6-
        tygodniowa = zatem 4-tygodniowemu plodowi? Chcialabym wiedziec jak
        to odniesc do tabel rozwoju plodu - czterotygodniowy czy
        szesciotygodniowy etap rozwoju?

        pozdrawiam rowniez
    • bissss Re: jakie ono bylo? 02.05.08, 23:10
      Witaj!
      Podjęłaś decyzje, nie żałuj jej, nie rozdrapuj ran, to może zniszczyć życie
      Twoje i Twoich dzieci, a na pewno nie zmieni przeszłości. Dlaczego nie chciałaś
      zostać ponownie matką wiesz tylko Ty. Pamiętaj, że nikt nie ma prawa Cię
      oceniać. Jestem na tym forum jedną z nielicznych, które nie uważają, że aborcja
      to morderstwo,zarazem nie uważam by można było podchodzić do tej sprawy zbyt
      lekko. Ty na pewno przemyślałaś swoją decyzję i miałaś powody, by postąpić
      właśnie w ten sposób.
      • annouk.pl Re: jakie ono bylo? 03.05.08, 00:25
        Dziekuje za wsparcie, to wazne.
        Gdyby jeszcze dalo sie latwo oddzielic rozum i emocje...
        W dniu w ktorym dowiedzialam sie o ciazy, szefostwo oglosilo, ze
        firma przstanie istniec 31 grudnia 2008, czyli za osiem miesiecy
        (jak ciaza, powiedziala wowczas moja kolezanka z pracy).
        Gdyby to sie stalo rok wczesniej, albo rok pozniej. Nie bylam
        przygotowana na to ani psychicznie, ani fizycznie.
        Nie bede sie katowac, mam juz tez swoje lata (36), doswiadczenie i
        mieszkam poza Polska juz 8 lat, co czyni mnie odporna na "rady
        prawdziwych polskich matek". Duza dawka pracy i obowiazkow mam
        nadzieje zlagodza bol.
        • mazia1986 Re: jakie ono bylo? 03.05.08, 09:35
          Ja tez zeby nie myslec siegam ale po nauke, studiuje wiec teraz nic
          tylko siedze nad ksiazkami. Dobrze jest miec wsparcie ale wiem ze
          same musimy to przezyc, pogodzic sie z tym i wybaczyc sobie. To nie
          takie latwe i troche trwa ale wierze ze sie uda mi, tobie i wielu
          innym. Wydawalo mi sie ze to proste, ze po tym co zrobie bede zyla
          jakby nigdy nic, ale juz wiem ze musze przejsc przez to pieklo,
          ktore sama sobie zgotowalam.
          Trzymaj sie
        • iktoto Re: jakie ono bylo? 04.05.08, 17:59
          annouk.pl napisała:


          > Nie bede sie katowac, mam juz tez swoje lata (36), doswiadczenie i
          > mieszkam poza Polska juz 8 lat, co czyni mnie odporna na "rady
          > prawdziwych polskich matek".

          mam pytanie, kim dla Ciebie jest "prawdziwa polska matka" bądź
          prawdziwa polska matka? każda radzi jak potrafi najlepiej, może
          warto czasem wysłuchać rad tych matek również? Moze rady są
          nietrafione, nie wiem.

          Pozdrawiam
          Monika
    • jednamama Re: jakie ono bylo? 03.05.08, 15:32
      A po co wyliczasz ile dni czy tygodni miała twoja ciąża ( jak wy to mówicie embrion ). Nic już nie zmienisz, nie cofniesz czasu. Nie chciałaś tego dziecka więc zapomnij o nim ! Ono już nic nie czuje, już nie odczuwa bólu, już się pogodziło ze swoim losem. Może jest w lepszym świecie? Może przytulił go i pocieszył jakiś inny aniołek (również odrzucony, bezmyślnie okaleczony i zabity).
      Byłaś pewna swojej decyzji, uważasz, że dobrze zrobiłaś. Więc rozwiązanie jest tylko jedno. Musisz dalej żyć (sama, bez swojego dziecka).
      • annouk.pl Re: jakie ono bylo? 03.05.08, 16:04
        U, celnie strzelasz. To tez z milosci blizniego? Dla mojego dobra
        zapewne?

        Pytam, bo chce wiedziec. Wiedza w ktorym tygodniu komorki nerwowe
        rozwinely sie na tyle, by ludzki embrion czul bol, pomoze mi sie z
        tym uporac. Bez wzgledu na to jaka bedzie ta odpowiedz, wole
        wiedziec; pomoze mi to uporac sie, raczej nie zmierzyc moja wine,
        ale uporac sie z bolem i strata. Bo cierpie mimo wszystko i wbrew
        sobie. Pomimo, iz twoje epatowanie aniolkami jest mi calkowicie
        obojetne, gdyz jestem niewierzaca.



        • mazia1986 Re: jakie ono bylo? 03.05.08, 16:59
          Nikt nie jest w stanie ci pomoc uporac sie z bolem wiem to z
          doswiadczenia, musisz przez to przejsc sama. Lepiej by bylo o tym
          tak poprostu zap[omniec ale tak sie nie da, powodzenia
        • twoj_aniol_stroz Re: jakie ono bylo? 03.05.08, 18:02
          Niestety jednym z etapów wychodzenia z żałoby po dokonanej aborcji
          jest stanięcie w prawdzie, powiedzenie sobie jasno i wyraźnie, że
          zbiłam własne dziecko. Wiem, że starasz się zmniejszyć swój ból
          umniejszając tych, ktorzy stają w obronie dzieci nienarodzonych.
          Stąd pewnie Twoja wzmianka o pobycie za granicą, gdzie jesteś z dala
          od "rad prawdziwych matek polek", stąd także atak na jednąmamę,
          która ośmieliła się napisać brutalną prawdę. Nie tędy droga jednak,
          choć rozumiem dlaczego tak piszesz.
          • iktoto Re: jakie ono bylo? 03.05.08, 21:56
            nieraz ludzie używają słów, niby nie piszą, nie mówią nic złego, ale
            te słowa są ostre, "dobrze" dobrane, to się niekiedy czuje między
            wierszami. to tak jak moja mama, ona nic złego nie powiedziała, a
            skądże znowu, ona?? Ale ton głosu, spojrzenie, akcent daje taki
            efekt końcowy, że idzie to w pięty i odechciewa się rozmowy i
            kontaktu. A potem tylko ból pięt pozostaje sad(

            mazia, nie masz racji pisząc że samemu nalezy przejść przez ten
            etap, ja to odbieram inaczej, można mieć kogoś kto pomoże przez to
            przejść, nie wiem na ile ważna jest nasza pomoc, ale pomocny bywa
            psycholog, mi pomogła pani psycholog, ktora kazała gadać do fotela
            jak do dziecka, ze je zabiłam, sadziłam roślinki, jakby to bylo
            dziecko, pielęgnowałam je, to pomagało, jednak ja jestem katoliczką
            i dopiero prawdziwe ukojenie przyniosła mi spowiedź i pogodzenie się
            z Bogiem, przez 30 lat odrzucałam Go, obwiniałam, narzucano mi wiare
            więc się na to wszystko wypięłam, człowiek nie zdaje sobie sprawy
            jak bardzo to jest ważne. I tak oczywiście największa praca czeka
            nas, nie pania psycholog czy postronne osoby, ale te działania
            bywają pomocne, szczególnie wygadanie się, nawet 100 razy to samo,
            ale wywalić, aż emocje miną, przyjda refleksje, spokój, napewno
            nadmierne rozdrapywanie ran nie pomga, ja musiałam wiele razy ja
            rozdrapać, żeby się zagoiła.

            Nie trzeba byc wierzącym w Boga aby wierzyć w to, że istnieje coś co
            jest niewidzialne. Skończyłam kiedyś kurs bioenergoterapii,
            chirurgii fantomowej a nie byłam wtedy wierzącą osoba, raczej miałam
            przymróżone oczy na to co niewidzialne, nie widać to nie ma, koniec
            problemu, kurcze, jak ja się myliłam. pracowałam przez jakiś czas i
            nagle okazało się, że oprócz tego co widać jest dużo więcej i dużo
            szerzej. Czy jesteśmy wierzący czy nie, to te istoty istnieją,
            niekiedy pomagają, jeśli poprosimy, jeśli nie, to one odchodzą coraz
            dalej od nas, skoro my wiemy lepiej, to co po nich? Inaczej
            postrzega się wiarę kiedy uzyskuje się bez mała namacalną pomoc od
            Aniołów, Jezusa.....smile Inaczej jeśli człowiek jest wierzacy
            bądź "wierzący", sama nie wiem, ale tej pomocy nie uzyskuje, chociaż
            prosi Boga o pomoc, ale niekiedy musimy cos przezyc, żeby się
            wzmocnić, żeby uwierzyć, żeby się czegoś nauczyć,.... Prościej jest
            kiedy można odczuć na własnej skórze, że pomoc po prostu jest, jesli
            dopuszczamy tę pomoc, te przyjazne istoty. Napewno wierzącemu
            człowiekowi jest dużo prościej w życiu.
            Mam koleżankę, ktora wierzy w Jezusa, bo udowodniono naukowo, że On
            żył i wierzy w Niego jak w człowieka, który kiedys żył, ale nie
            potrafi nic wiecej, jest umysłem ścisłym, to bardzo dobra osoba,
            mówiła, że chciałaby uwierzyć, ale nikt nie jest na tyle
            przekonywujący zeby Ją przekonać, czy się uda, nie wiem, jestem
            dobrej mysli smile)

            Mozna normalnie zyc, jednak trzeba wszystko sobie poukładać w swoim
            wnętrzu, może nie żałujesz, może żałujesz, zastanawiasz się nad tym,
            co myśleć, jak się ustosunkować do dokonanej aborcji. Rany, jesteś
            kilka dni po aborcji, ja już nie pamiętam, jak to bylo, ja
            próbowałam nie mysleć baaaaaaaaaaardzo długo. Może i sa takie osoby
            które nie żałują swojej decyzji, może i tak, życze im jak najlepiej.

            Czy to bywa bezmyślna decyzja? tego napewno nie moge o swoim
            przypadku powiedzieć, byłam wtedy totalnie zamyślona, przemyślona,
            pomieszana, skołowana, zaćmiona, otumaniona,młoda, głupia,
            zmanipulowana i nic nie wiedziałam, ciąża dla mnie to nie było
            dziecko, były dziesiątki zastanowień, czy powiedizeć komuś, a co
            powiedizeć, a czy mnie nie zlinczują, czy nie wyrzucą, co na to
            partner, a może jest inna możliwość, a może się uda, ale nie ma
            pieniędzy, nie mam gdzie mieszkać, a co ludzie powiedzą, a co ze
            studiami, rodzice nie zaakceptują, rodzice partnera ponoć tym
            bardziej sad( Czy takie decyzje wogóle bywają bezmyslne? Może i
            bywają, może ktoś inny takie zna, ja nie sad(

            Staram sie nie oceniać innych, robiłam to a jakże, bo tak jest
            najprościej robić, ale to bywa takie krzywdzące, człowiek lubi komuś
            innemu dac pstryczka w nos, bo sam czuje się wtedy lepiej i zakrywa
            swoje wady, a to nieładnie sad(
            • mazia1986 Re: jakie ono bylo? 03.05.08, 22:16
              Bardzo madrze piszesz iktoto, zgadzam sie z toba. Dzieki ze opisalas
              jak wyglada terapia. Tez bede musiala skorzystac z pomocy
              psychologa, ale boje sie, zawsze bylam zamknieta w sobie, cicha,
              wszystkie emocje dusilam w sobie. Tak naprawde nawet nie wiem do
              jakiego psychologa sie zglosic jak zaczac. Napewno to bedzie dla
              mnie trudny krok, zamierzam isc tam razem z partnerem, moze wtedy
              bedzie mi latwiej, moze oboje lepiej sie zrozumiemy, bo po tym tylko
              sie klocimy, nasz zwiazek legl w gruzach, oboje chcemy to odbudowac.
              Ale potrzebna nam pomoc, mam nadzieje ze uda nam sie ja znalezc.
              Pozdrawiam
              • twoj_aniol_stroz Re: jakie ono bylo? 03.05.08, 23:06
                Na górze tego forum masz adresy psychologów specjalizujących się w
                problemach kobiet po aborcji.Proponuję, żebyś poszła do takiej
                osoby, ponieważ dość często zdarza się, że ten problem jest
                spłycany - niestety aborcja jest tematem, który wzbudza bardzo dużo
                skrajnych reakcji i warto, żeby osoba do której pójdziesz ze swoim
                bólem umiała Ci pomóc.
                Jest bardzo mądra książka: "Nie trać nadziei" To książka napisana
                przez księdza, który właśnie pomaga kobietom po aborcji. Warto po
                nią sięgnąć bez wzgledu na to, czy jesteś wierząca, czy nie. Z tej
                książki dowiesz się np. dlaczego czujesz się zagubiona,
                wystawiona "rufą do wiatru", jakie są etapy żałoby i co po kolei
                robić, żeby sobie pomóc.
                To co jest niezmiernie ważne to konkretna fachowa pomoc. W
                przeciwnym razie człowiek rzuca się w wir pracy, zabawy,
                czegokolwiek byle nie myśleć, byle zagłuszyć w sobie żal i smutek.
                To jest droga donikąd, takie działanie kończy się uzależnieniem
                różnego typu: pracoholizm, zakupy, przypadkowy seks, alkohol...
                Warto zmusić się do przeżycia żałoby po stracie dziecka, do
                przemyślenia swoich emocji i wreszcie do zaakceptowania takiego
                stanu rzeczy jaki jest. Właśnie w tym pomoże psycholog, pomogą inne
                dziewczyny, które też przeszły ten proces. Nie jesteś sama, a to
                jest najważniejsze. Wierzę, że dasz radę, poukładasz swoje życie na
                nowo i kiedyś na nowo nauczysz się uśmiechać smile
                • annouk.pl Re: jakie ono bylo? 04.05.08, 00:45
                  Dziekuje,
                  W swoich postach dotknelyscie tak wielu spraw, nie sposob to wszysko
                  ogarnac. Sprobuje jednak uporzadkowac sprawy dla mnie najwazniejsze,
                  te, ktore mnie nie dotycza pomijam z wrodzona asertywnoscia.

                  Mieszkam od osmiu lat w stolicy pewnego panstwa afrykanskiego (nie
                  podam jakiego, bo jest tu nas Polek w wieku rozrodczym bardzo malo).
                  Jestem niewierzaca, czyli nie wierze w dusze, aniolki i swietych.
                  Dokonalam aborcji dwa dni po potwierdzeniu ciazy. Chcialabym
                  wiedziec, czy istotce we mnie sie rozwijajacej zadalam bol i
                  cierpienie z czysto medycznego punktu widzenia, bo inny, jak wyzej
                  podalam w moim przypadku nie ma racji bytu. Niestety w danych na
                  internecie widze wiele rozbieznosci na ten temat. Czytajac te
                  wszystkie wpisy zaczynam miec wrazenie, ze nieprzypadkowo dane te sa
                  manipulowane - znalazlam informacje, ze nie zostalo udowodnione,
                  jakoby embrion ponizej 10 tyg. odczuwal bol, choc reaguje na dotyk.

                  Gdy tylko zaczelam domyslac sie ciazy pobieglam do mojego
                  ginekologa. Bardzo sie ucieszyl widzac mnie - odbieral moj porod
                  kilka lat temu - bylo to moje trzecie dziecko - wspanialy, najlepszy
                  porod, w pelni swiadomy, bez oksytocyny, bez naciecia krocza, a
                  poloznik z wielkim doswiadczeniem (wszak Afrykanki rodza sporo).
                  Bardzo sie zmartwil, gdy powiedzialam mu, ze nie moge urodzic tego
                  dziecka, ale do licha pomyslalam - nie zmienie decyzji, by komus
                  zrobic przyjemnosc albo go nie martwic - wszak to ja bede sie parac
                  ze skutkami, a nie on.
                  dal mi adres do gino - chirurga, w tajemnicy oczywiscie, bo tutaj
                  takze jest to nielegalne. Ten drugi lekarz wytlumaczyl, zbadal, dal
                  termin za dwa dni. wszystko odbylo sie w spokoju, bez zbednych
                  komentarzy; to pewnie brzmi pompatycznie, lecz i lekarz i
                  anestezjolog uszanowali moje lzy.

                  Moj maz nie jest Polakiem. Jest wierzacym muzulmaninem. Ubolewa, ale
                  co dziwne, dal mi wybor i na pewno nie bedzie mi wypominal. Czy
                  jednak moge na niego liczyc podczas tych bezsennych i placzliwych
                  nocy? Mam nadzieje, ze tak.

                  Czy oszukuje sie i wale na slepo w wir pracy? Chyba nie. Pracy przy
                  trojce dzieci jest sporo, firma bedzie funkcjonowac do konca roku
                  wiec jest co robic.

                  Jestem bardzo wdzieczna za wszystki wpisy. Na pewno dokladnie je
                  przestudiuje, bo zawieraja wiele cennych rad, mysli. ale... Wlasnie,
                  nie moge oprzec sie wrazeniu, ze sa zbyt ... standardowe... nie
                  napisane do mnie, tylko tak... ze szablonu?
                  • bissss Re: jakie ono bylo? 04.05.08, 09:43
                    www.pregnancy.org/pregnancy/fetaldevelopment1.php#week2 Naprawdę nie
                    powinnaś katować się rozmyślaniem. Nie do końca wierzę , że medycyna jest w
                    stanie odpowiedzieć Ci na Twoje (bolesne ) pytania, sama napisałaś o sprzecznych
                    info w necie. Mam 33 lata, nie jestem katoliczką, mam rocznego synka, poddałam
                    się aborcji 11 lat temu i do dziś nie żałuję. Nie chcę pisać stereotypowo,
                    cieszę się, że nie obwiniasz się, chciałabym żebyś nie patrzyła wstecz, jeśli
                    chcesz pogadać prywatnie podam gg.
                    • wzr1 Re: jakie ono bylo? 04.05.08, 20:10
                      > Nie do końca wierzę , że medycyna jest w
                      > stanie odpowiedzieć Ci na Twoje (bolesne ) pytania.
                      Jak dobrze zapłacisz to znajdziesz lekarza co będzie dowodził że 8
                      miesieczne dziecko to nie człowiek? Musisz tylko poszukać tych co
                      kochają pieniądze.

                      > poddałam
                      > się aborcji 11 lat temu i do dziś nie żałuję
                      To skąd obecność na forum, czy to nie oblądanie się wstecz i ciągłe
                      udowadnianie sobie że nie popełniłaś błędu? to tak trochę jak
                      zagłuszanie wyrzutów sumienia
                    • annouk.pl Re: jakie ono bylo? 07.05.08, 21:48
                      Dzieki, to dla mnie bardzo wazne. Mysle, ze zrozumiesz z jakich
                      powodow, nie bede sie rozpisywac, by nie dolewac oliwy.

                      Jest ok. Praca, dom, dzieci. Nie pozwalam sobie na rozklejanie sie i
                      wlasciwie od czterech dni nie mialam czasu na to.

                      Zdaje sobie sprawe, ze kobietom wierzacym jest duzo trudniej.

                      Dziekuje raz jeszcze
                      • annouk.pl Re: jakie ono bylo? 07.05.08, 21:50
                        powyzszy koment byl do biss, tylko "nie ucelowalam"

                        A dziekowalam za podanie strony internetowej. To wlasnie mi bylo
                        potrzebne i uspokoilo mnie.
                      • nati1011 Re: jakie ono bylo? 13.05.08, 12:50
                        annouk.pl napisała:

                        > Zdaje sobie sprawe, ze kobietom wierzacym jest duzo trudniej.


                        Mylisz się. Wierzącym jest o wiele bardziej - bo na płaszczyźnie
                        wiary w Boga syndrom poaborcyjny jest do wyleczenia. O wiele cieżej
                        jest pomóc dziewczynie, która uświadamia sobie, że zabiła swoje
                        dziecko, żałuje tego, a równocześnie zupełnie nie wierzy w Boga. A
                        przecież z punktu widzenia życia ziemskiego, zabicia drugiej osoby
                        nie da się naprawić.

                        Oczywiście nie zamierzam wpędzać cię w poczucie winy. Brak żalu
                        pozwoli ci lepiej funkcjonować. Nie ma żadnego porzytku z tego, że
                        dziewczyna po aborcji załamuje się i traci chęć do życia.

                        Możliwe, że twoje dziecko nie odczuwało jeszcze bólu. Jest to o
                        wiele bardziej prawdopodobne niż w przypadku starszej ciaży. Niemal
                        na pewno dziecko czuje ból ok 10-12 tygodnia ciaży (są 2 równoległe
                        sposoby liczenia: od ostatniej miesiaczki i od zapłodnienia - jedni
                        licza tak drudzy inaczej - raczej bez szans na normalizację)

                        mam nadzieję, ze jeżeli kiedyś poczujesz jednak żal, nie popadniesz
                        od razu w czarną rozpacz, tylko zajrzysz na nasze forum i pozwolisz
                        sobie pomóc. pozdrawiam
                        • iktoto Re: jakie ono bylo? 13.05.08, 17:47
                          annouk piszesz że zdajesz sobie sprawe że kobietom wierzącym jest
                          ciężej, ale czegoś tu nie rozumiem, przecież to nie od tego tylko
                          zalezy czy komuś jest łatwiej czy trudniej, ja to samo mogę
                          powiedziec o tych którzy nie wierzą w nic, że im jest trudniej.

                          Dolewać oliwy do ognia? hm, a kto niby dolewa, wszyscy wyrażają
                          swoje zdanie, nie czuję wylewania czy wlewania oliwy, ja podchodzę
                          do tego bez emocji, nawet jesli piszesz annouk że np mi jest
                          trudniej a zapewniam Cie że nie jest mi trudniej to nie ma dolewania
                          oliwy, to dyskusja a nie walka na pięści między wierzącymi a
                          niewierzącymi.Nie rozumiem czemu to napisałaś w kwestii wiary.

                          Pozdrawiam
                          Monika
                  • twoj_aniol_stroz Re: jakie ono bylo? 04.05.08, 10:57
                    Tak naprawdę nigdy nie dowiesz się, czy dziecko cokolwiek czuło,
                    informacje są sprzeczne z wielu powodów najczęściej
                    światopoglądowych. Znam osoby, które na dziecko w trzecim miesiącu
                    ciąży mówią zlepek komórek, ja rozwijające się we mnie dziecko od
                    początku traktowałam jako dziecko a nie zlepek komórek. Wszystko
                    zależy od tego jak podchodzimy do ciąży i dziecka.
                  • iktoto Re: jakie ono bylo? 04.05.08, 11:38
                    Moje wypowiedzi nie są szablonowe, piszę co czuję, ja przeżyłam
                    aborcję i piszę to co mi się nasuwa tylko do Twojej osoby, do mazi
                    napisze inaczej, do Ciebie inaczej smile)
                    Chodzi Ci chyba o to, żeby potraktować Cie nie jak koljeny
                    przypadek, tylko jak czującą osobę, jak indywiduum. Tak Cie
                    traktuję, próbuję pomóc, z jakim skutkiem, nie wiem.

                    Nie wiem co mowi medycyna o aborcji i o odczuciach dziecka
                    abortowanego, myślę, że Ono czuje ból, bo czy ważne jest ile ono ma
                    tygodni, miesięcy, to i tak czuje, badania coś tam mówią, potem one
                    się zmieniają, ich czułość się zmienia, więc nie zastanwaiam się nad
                    tą kwestią, dla mnie pewne jest że to była istotka ktora żyła, nie
                    umiem okreslić jak to się zmienia w kolejnych tygodniach życia tych
                    dzieci.
                    Manipulacji wkoło nas jest tak dużo, że nawet nie chce mi się
                    zastanawiać co jest prawdą, kto ma z tego zysk, że jakies badania
                    wyjda na jaw, inne są chowane do szuflady, bo idą za tym pieniądze,
                    dla mnie temat nie istnieje. Dokonałam aborcji i czy dziecko odczuło
                    ból czy nie, to ja muszę ponieść tego konsekwencje.

                    Jak Ci się żyje wśród muzułmanów? Ja nie mam najlepszych wspomnień
                    ze studiów z nimi związanych, ale może to są błędne oceny, jaki jest
                    Twój mąż?

                    pozdrawiam
                    Monika
                  • kizdam47 Re: jakie ono bylo? 13.05.08, 10:56
                    >Jestem niewierzaca, czyli nie wierze w dusze, aniolki i swietych.
                    Dokonalam aborcji dwa dni po potwierdzeniu ciazy. Chcialabym
                    wiedziec, czy istotce we mnie sie rozwijajacej zadalam bol i
                    cierpienie z czysto medycznego punktu widzenia, bo inny, jak wyzej
                    podalam w moim przypadku nie ma racji bytu. Niestety w danych na
                    internecie widze wiele rozbieznosci na ten temat. Czytajac te
                    wszystkie wpisy zaczynam miec wrazenie, ze nieprzypadkowo dane te sa
                    manipulowane - znalazlam informacje, ze nie zostalo udowodnione,
                    jakoby embrion ponizej 10 tyg. odczuwal bol, choc reaguje na dotyk.<

                    Bardzo mnie wzruszają niektóre fragmenty Twoich wypowiedzi.
                    Własciwie cały wątek. To dobrze, że próbujesz sobie radzić, dla
                    dobra rodziny i dzieci - szczerze życzę spokoju ducha.

                    Piszesz o odczuwaniu bólu fizycznego. Ale czy nas jako matek nie
                    boli to że to miejsce gdzie dziecko powinno miec swoje schronienie
                    nie spełniło swego zadania? Że zawiodłyśmy nasze dzieci? Wiara w
                    Boga, jezusa i aniołki nie ma tutaj nic do rzeczy. Tylko taki zwykły
                    ludzki rodzaj postępowania.
              • iktoto Re: jakie ono bylo? 04.05.08, 11:24
                wiesz mazia, ja trafiłam do psychologa dopiero wtedy gdy mi dziecko
                zmarło 3 lata temu, za wcześnie się urodziło i odeszło. Ja poszłam
                tylko po poradę jak się zachować w takiej sytuacji, co z pogrzebem,
                kompletnie nie wiedziałam a wiedziałam że musze tam pójść, może coś
                mi doradzą. Od słowa do słowa Pani mi powiedziała że mój problem
                jest głębszy i powinnam pójść na terapię DDA, czyli dorosłego
                dziecka alkoholika, poleciła mi ośrodek w Łodzi na Niciarnianej i ja
                tam miałam terapię całego mojego życia, czyli dzieciństwo,
                rodzeństwo, rodzice, "partner", aborcja, dziecko, wszystko po kolei.
                Ja też dusiłam wszystko w sobie, a jakżeby inaczej, ja potrafiłam
                nie odzywać sie do mojego obecnego męża przez kilka dni i właściwie
                on nie był niczemu winien a ja ubzdurałam sobie, że "biorę zabawki i
                idę na swoje podwórko", wielce obrażona, puk puk sad( terapia byla
                trudna, bo pani na mnie patrzyła, ja płakałam a ona czekała aż
                wyduszę z siebie te wszystkie uczucia zalezałe, ona bez emocji,
                czekała. Ale to pozwala sie otworzyć, tym bardziej jest to dobre, bo
                to zupełnie obca osoba nie oceniająca.

                Nic gorszego jak zdusić w sobie, to sie odezwie sad(

                Trudno powiedzieć czy terapia jest potrzebna obydwojgu z Was, może i
                tak, Twój facet inaczej może odbierać wszystko niż Ty, próbuje Cie
                zrozumieć, Ty nie mówisz, On się domyśla, wtedy Ty się domyslasz i
                jest bałagan. Ważne że chcecie to odbudować, myslę że chociaż macie
                coś takiego za sobą to i tak macie szansę na odbudowę związku, bo
                tego chcecie, może ta sytuacja Was umocnic, trudno powiedzieć jak
                się Wam potoczy, oby jak najlepiej smile)

                Ta pani psycholog kazała mi krzyczec, ale to trudne było, kazała po
                polach chodzić i krzyczeć, po lesie, w poduszkę. nie mogłam, dla
                mnie było najlepsze krzyczenie w aucie, kiedy sama podróżowałam, ale
                się wywrzeszczałam, każdy nawet bez aborcji czasem jak sobie
                pokrzyczy to mu nie zaszkodzi, przynajmniej tarczyca bedzie w
                lepszym stanie smile)))

                jeśli nie potrafisz krzyczec to zacznij o wszystkim pisac, po kolei,
                dokładnie, aż się odblokujesz i zaczniesz krzyczec, chyba że nagle
                okaze się że krzyku nie potrzebujesz, bo już wszystko się uwolniło


                trzymam kciuki
                • woliwa1 tak bardzo zaluje ze nie trafiłam tu wcześniej 14.06.08, 12:51
                  tak bardzo sie ciesze ze jest takie forum jestem 5 miesiecy po zabiegu usuniecia
                  ciazy 6 tygodniowej bardzo tego załuje wtedy tak bardzo nie chciałam tego
                  maleństwa miałam 1001 powodow aby go zabić jakie one teraz mi sie błahe wydają
                  mysle że zrobiłam najgorszy bład w swojm życiu jak mogłam być tak bezmyslna i
                  zabic to maleństwo patrze teraz na moja roczną córeczke i placze bo serce mi
                  pęka ze ono też byłoby takie kochane a ja go skrzywdziłam nie daje sobie rady
                  psychicznie nie moge przestac myslec o tym maleństwie tak bardzo chciała bym
                  cofnac czas.dobrze ze powsało takie forum mysle ze jak bym trafiła tu wczesniej
                  moje zycie potoczyloby sie inaczej boje sie ze juz nigdy nie bede szczesliwa
                  tak bardzo spaprałam sobie zycie stworzyłam sobie piekło na ziemi DZIEWCZYNY
                  PRZEMYśLCIE TO TYSIAC RAZY ZA NIM TO ZROBICIE PRZED JEST ZLE A PO JESZCZE GHORZEJ

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka