Dodaj do ulubionych

ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM....

09.08.08, 21:54
Dziekuje Tym ktorzy sa tutaj by chociaz w minimalny sposob pomoc wsparciem kobietom takim jak ja,jednak za ciezkie to miejsce jak dla mnie...moze zbyt slaba jestem,moze za szybko tutaj sie znalazlam.I tak nikt minie pomoze w tym co czuje,a niektorzy sprawiaja ze chociaz wydaje sie to nie mozliwe by czuc sie jeszcze gorzej to tak wlasnie jest...wiecie co nie chce mi sie juz zyc,nie dam rady tego dzwignac,moze wlasnie powinnam zasnac i sie nie obudzic,lepsze chyba to niz zyc ze swiadomoscia tego co sie zrobilo...ale ma corke i wiem ze jestem jej jeszcze tutaj potrzebna...dlatego musze walczyc.Dwa slowa do tych ktore potepiaja,a potem twierdza ze tak nie czynia...(t.oja)skoro jestes bez grzechu to rzuc kamien....rzucasz nimi a nie wierze ze jestes juz swieta....ranisz i moze o tym nie wiesz,ranisz tych ktorzy i tak maja juz serca w strzepach. Zegnam was i zycze wszystkim nadzieji na lepsze jutro.
Obserwuj wątek
    • micra41 Do marikaa30 10.08.08, 06:52
      marikaa30-Z Twojego " pożegnania z forum" bije zal,rozpacz i rozczarowanie,że nie znalazłaś tu zrozumienia.To nie tak.Może nie wszystkie ale wiele tu kobiet potrafi zrozumieć co teraz czujesz.Podstawą dyskusji jest szczerość,chyba nie chciałabyś by ktoś tutaj sztucznie głaskał Ciebie po głowie.Sama czujesz,że popełniłaś błąd więc pomyśl,że inni też mogą tak uważać.
      życzę Ci byś jak najszybciej nabrała dystansu do sprawy i wyszła z dołka psychicznego w jakim jesteś.W życiu tak już jest,że za błędy musimy płacić.Pamiętaj,że po złych chwilach wczesniej czy póżniej przychodzą lepsze.Kiedy one nastaną?-to też zależy od Ciebie.Nie zagłębiaj się w rozpaczy.Poproś Boga o wybaczenie i podziękuj za dziecko które masz.Jeśli w tej chwili nie umiesz żyć dla siebie to żyj i w miarę funkcjonuj normalnie dla córki.
      Trzymaj się
      • t.oja Re: Do marikaa30 10.08.08, 17:33
        Powiem wprost.
        abrocji dokonalas swiadomie, analizowalaz oba zwiazki stawialas za i
        przeciw, decyzja ojca dziecka byla prosta chcial wiedziec czy jestes
        z nim bo go kochasz czy jest on tylko dobrym wyjsciem. Dal ci wybor
        a kiedy podjelas decyzje do konca liczyl ze zmienisz zdanie.
        co czuje ze wydarlas z serca jego czastke, dostal odpowiedz.
        Mowiac brak pokory bo nie dostrzegasz winy szukasz wsparcia,
        wytlumaczenia siebie. Bedziesz niosla na plecach wielki kamien przez
        lata pod jego ciezarem bedziesz w koncu tarla twarza po ziemii, wtedy
        przyznanie sie do winy zrozumienie czynu i winy wlasnej tylko
        wlasnej. Pozwoli cie sie powoli podniesc z ziemi.
        Nie dziw sie ze inni nie akceptuja morderstw z premedytacja.
        Jest mi ciebie zal bo ludzie popelniaja bledy, upadaja i sie
        podnosza. Szkoda ze zajmie ci to wiele lat. Pozostaje ci tylko
        modlitwa. Przykro mi ale tak wyglada twoj problem.
        Ja cie nie oceniam nie po to przyszlam na swiat to Bog oceni nas w
        swoim czasie.To forum jesli zostaniesz i z pokora przyjmiesz rady
        szybciej sie uporasz z faktem.
        Pozdrawiam cieplo.
        • oliwija Re: Do marikaa30 10.08.08, 19:35
          t.oja napisała:

          > Powiem wprost.
          > abrocji dokonalas swiadomie,

          podaj jeden przykład aborcji dokananej nie świadomie? uwazasz ze
          ktoras z kobiet dokonujacych abocji robi to nie świadomie? chyba ze
          ma 5 lat.

          > Mowiac brak pokory bo nie dostrzegasz winy szukasz wsparcia,

          a nie czasem po to jest to forum?

          > wytlumaczenia siebie. Bedziesz niosla na plecach wielki kamien
          przez
          > lata pod jego ciezarem bedziesz w koncu tarla twarza po ziemii,
          wtedy
          > przyznanie sie do winy zrozumienie czynu i winy wlasnej tylko
          > wlasnej.


          moze niekoniecznie. moze autorka jest przekonan ze zrobila dobrze
          moze jej dziecko było chore? moze uważała ze tak jest lepiej?


          > Nie dziw sie ze inni nie akceptuja morderstw z premedytacja.


          morderstwo z premedytacja? w którym momencie?

          > Jest mi ciebie zal bo ludzie popelniaja bledy, upadaja i sie
          > podnosza. Szkoda ze zajmie ci to wiele lat.

          no i na tym polega życie. ludzi popełanija błedy i je bedą popelniąc
          życie bez błędów było by nudne! nie prowadziłoby do niczego. Ludzie
          by sie niczego nie uczyli.
          Co ma jej zając kilka lat? popełnianie błedów?


          >Pozostaje ci tylko
          > modlitwa.
          a zastanowilaś sie czy ona jest wierząca? czy sie wogóle modli?

          >Przykro mi ale tak wyglada twoj problem.
          > Ja cie nie oceniam nie po to przyszlam na swiat.


          owszem nie po to przyszłaś na swiat ale oceniasz każdego kto ma inne
          zdanie i kto dokona innego wyboru niz ty.


          > to Bog oceni nas w
          > swoim czasie.


          Bóg? Bóg ocenia - jesli wogóle osopby , które w niego wierzą. A
          wiara to wymysł ludzi. poza tym według tej samej wiary Bóg umie
          wybaczacz w przeciwieństwie do ludzi ( w szczególnści tych mocno
          wierzących). Ja także umiem wybaczac i wybaczam nawet jeśli ktoś
          popealnił najweiększy w życiu bląd. Na tym poleca bycie człowiekiem
          a nie na bezustannym potępianiu.


          >To forum jesli zostaniesz i z pokora przyjmiesz rady
          > szybciej sie uporasz z faktem.

          rady? po aborcji? no ciekawe jakie masz rady dla tych co juz
          dokonały aborcji? zrob nowe dziecko? To forum jest niestety bardzo
          stronnicze. niestety
          • t.oja Re: Do marikaa30 10.08.08, 21:01
            > podaj jeden przykład aborcji dokananej nie świadomie? uwazasz ze
            > ktoras z kobiet dokonujacych abocji robi to nie świadomie? chyba
            ze
            > ma 5 lat.
            Kiedy morduje sie nieswiadomie - widzisz jak malo wiesz.
            wtedy kiedy osoba jest pod wplywem szatana, slyszalas o egzorcyzmach
            bylas swiadkiem takiego egzorcyzmu?

            > > Mowiac brak pokory bo nie dostrzegasz winy szukasz wsparcia,
            >
            > a nie czasem po to jest to forum?

            Tak po to jest to forum, ze jesli ktos jest gotowy na zmiany to ma
            wsparcie, ale jesli ktos chce usprawiedliwienia morderstwa to nie
            powinien sie dziwic sprzeciwu. wolna wola, chciala zrobila ja
            wyrazilam zdanie, nie potepilam jej jako czlowieka a jej czyn.
            Jesli ty akceptujesz mord to twoja sprawa, masz prawo.

            > moze niekoniecznie. moze autorka jest przekonan ze zrobila dobrze
            > moze jej dziecko było chore? moze uważała ze tak jest lepiej?
            >
            Moze poczytaj watki a potem gdybaj.

            > morderstwo z premedytacja? w którym momencie?

            Seks jest mily ale niesie za soba zobowiazania, poczecie czlowieka i
            usuniecie to jak nazwac kiedy lekarz tnie na kawalki i wywala do
            smietnika poczete zycie to wedlug ciebie co? dla mnie premedytacja.

            > no i na tym polega życie. ludzi popełanija błedy i je bedą
            popelniąc
            > życie bez błędów było by nudne! nie prowadziłoby do niczego.
            Ludzie
            > by sie niczego nie uczyli.
            > Co ma jej zając kilka lat? popełnianie błedów?

            Aborcja nie jest bledem, jest morderstwem. Jesli tobie ktos zabije
            bliska osobe tez powiesz ze sprawca popelnil tylko blad?
            to po co nam prawo? Po co wiezienia. z nudow zabijac?

            > a zastanowilaś sie czy ona jest wierząca? czy sie wogóle modli?

            A ty uwazasz ze jak ty sie nie modlisz to inni tez nie powinni?


            > owszem nie po to przyszłaś na swiat ale oceniasz każdego kto ma
            inne
            > zdanie i kto dokona innego wyboru niz ty.

            wyboru o jakim wyborze ty mowisz? Nie potepilam tu innej kobiety po
            aborcji, jej tez nie napisalam tylko to co zobaczylam co poczulam,
            bylas swiadkiem aborcji? dla mnie byl to szok, napisalam to co
            poczulam nie ocenilam jej, pierwszym krokiem do terapii zrozumienie
            czynu to podstawa, alkoholik tez musi uswiadomic sobie ze jest
            alkoholikiem. Ona nie rozumie ze zabila uwaza ze aborcja jest
            wstydem, poczytaj a potem pisz.

            > Bóg? Bóg ocenia - jesli wogóle osopby , które w niego wierzą. A
            > wiara to wymysł ludzi. poza tym według tej samej wiary Bóg umie
            > wybaczacz w przeciwieństwie do ludzi ( w szczególnści tych mocno
            > wierzących). Ja także umiem wybaczac i wybaczam nawet jeśli ktoś
            > popealnił najweiększy w życiu bląd. Na tym poleca bycie
            człowiekiem
            > a nie na bezustannym potępianiu.

            To ze jestes niewierzaca To twoj wybor, to ze dla ciebie wiara jest
            wymyslem rowniez, jesli zes nie wierzaca to skad wiesz jak wierza
            mocno i slabo wierzacy, jak poznajesz to jak wierzy, podaj mi
            przyklad. Co do wybaczania ja wybaczam krzywdy wyrzadzone mnie bo
            cos mnie dotyczy, a co ja mam wybaczac kobiecie po aborcji?
            Czy jej nie wybaczac. Ja nie potrzebuje jej wybaczenia a ona mojego i
            co do tego ma wiara mowimy tu o czynie a nie wierze.

            > rady? po aborcji? no ciekawe jakie masz rady dla tych co juz
            > dokonały aborcji? zrob nowe dziecko? To forum jest niestety bardzo
            > stronnicze. niestety

            Po pierwsze nie mialam siebie na mysli.
            stronnicze bo osoby wypowiadajace nie toleruja morderstw,
            wypowiadaja sie tu osoby po aborcji wiec one tez sa stronnicze.
            Poczytaj siebie i ocen swoj wlasny stosunek i wlasna ocene osob
            zarowno po jak i bez dokonania aborcji. Potepiasz wszystkich.

            Po nicku wiesz ze wszystkie posty sa pisane tylko przeze mnie?
            Na tym forum mam inny nick.Pod tym napisalam tylko dwa na tym forum.
            To tak dla twej ciekawosci.
            Pozdrawiam
            • iktoto Re: Do marikaa30 10.08.08, 21:35
              marikaa, napisałam do Ciebie i cofa mi meile do Ciebie adresowane,
              nie rozumiem czemu, piszę na adres marikaa30@gazeta.pl
          • skp110 Re: Do marikaa30 12.08.08, 19:07
            > morderstwo z premedytacja? w którym momencie?

            W momencie zlecenia lekarzowi zabicie dziecka, lub połkniecia środka
            farmakologicznego powodującego niemożliwość dalszego rozwoju dziecka
            w okresie płodowym.

            > >Pozostaje ci tylko
            > > modlitwa.
            > a zastanowilaś sie czy ona jest wierząca? czy sie wogóle modli?
            Zawsze może zaczać się modlić

            > Bóg? Bóg ocenia - jesli wogóle osopby , które w niego wierzą.
            Te osoby też zostana przez Boga osądzone

            > A wiara to wymysł ludzi.
            Ateizm też jest ludzkim wymysłem

            > poza tym według tej samej wiary Bóg umie
            > wybaczacz
            Jeżeli zobaczy żal za grzechy i postanowienie poprawy, a nie żądanie
            innej oceny popełnionych czynów.

            > Ja także umiem wybaczac i wybaczam nawet jeśli ktoś
            > popealnił najweiększy w życiu bląd. Na tym poleca bycie
            > człowiekiem a nie na bezustannym potępianiu.

            Możesz wybaczyć błedy popełnione w stosunku do ciebie a nie w
            stosunku do innych, nie możesz przebaczyć matce która zabiła
            dziecko, moze jej przebaczyć tylko Bóg i to dziecko które zabiła
            (nie to które dzięki zabójstwu ma lepsze warunki materialne)



      • iktoto Re: Do marikaa30 10.08.08, 20:38
        marikaa, nie zamykaj się w sobie, nie uciekaj, był taki czas, że nie
        byłam w stanie wejść na forum, bo każde przeczytane tutaj słowo,
        nawet jesli nie było skierowane do mnie było jak sztylet wbity w
        serce, dostawałam potem doła, bo widziałam wszędzie krytykę kobiet
        PO, jednak po jakims czasie nabrałam dystansu, zaakceptowałam pewne
        fakty, zaakceptowałam siebie i przyjęłam za fakt to co zrobiłam bez
        zrzucania winy na kogokolwiek, nie było to proste, droga przez męke
        bez mała, ale warto było, oczywiście teraz słowa nadal mnie ranią,
        ale nie tak bardzo, jednak musiałam pójść na kilka terapii i dużo
        musiałam w swoim zyciu zmienić, bardzo duzo. Stad wiele pytań tutaj
        pada w Twoim kierunku, bo aby pomóc trzeba drugą osobę poznać, jej
        motywacje, sytuację, rodzinę, partnera, wiarę. Jeśli nie wiadomo z
        kim ma się do czynienia to trudno jakoś ukierunkować.
        Zajęło mi wiele lat, żeby poukładac układanke w swoim zyciu,
        musiałam wygrzebac wszystkie brudy, żeby zrozumieć to co zrobiłam i
        dlaczego to zrobiłam i dlaczego byłam tak słaba, że mozna było mnie
        zmanipulować i zepchnąć na dno, długo sie odbijałam od dna, zbyt
        długo. Jeśli Ty już teraz zaczniesz wszystko układać w sobie, to
        jest nadzieja, że szybciej siebie pokochasz smile Ale trzeba dojść do
        przyczyny. Każda chyba kobieta wpierw zrzuca winę na innych, ja i
        tak uwazam, że potrzebnych jest wiele czynników, żeby ktoś padł na
        całej linii jednak to nie zmienia faktu, że to my ponosimy
        odpowiedzialnosć za swoje czyny, ponieważ Bóg dał nam wolną wolę, na
        nasze nieszczęście.
        napiszę zaraz na priva, odbierz smile
        szkoda życia na to, aby sie gniewać, zamykać w sobie, samemu ciężko
        jest uporac się z aborcją.
        Żyj dla córki

        pozdrawiam
        monika
        • t.oja Re: Do marikaa30 10.08.08, 21:10
          iktoto napisała:

          > serce, dostawałam potem doła, bo widziałam wszędzie krytykę kobiet
          > PO, jednak po jakims czasie nabrałam dystansu, zaakceptowałam
          pewne
          > fakty, zaakceptowałam siebie i przyjęłam za fakt to co zrobiłam
          bez
          > zrzucania winy na kogokolwiek, nie było to proste, droga przez
          męke
          > bez mała, ale warto było, oczywiście teraz słowa nadal mnie ranią,

          Dokladnie tak, to przyznanie sie do winy bez szukania jej w innych
          to pierwszy krok do przodu do zmian, walki z tym co sie zrobilo,
          poznanie i zrozumienie i walka z tym, wybaczenie sobie, ono jest
          najwazniejsze. Ucieczka jest zlym wyborem. staw temu czola, bo i tak
          jesli nie teraz to kiedys bedziesz musiala.
          Nie przyjmuj niczego jako ataku, bo atakiem nie jest.
        • marikaa30 Re: Do marikaa30 15.08.08, 00:23
          dziekuje,dobrze ze sa tacy ludzie jak ty.
    • oliwija Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 10.08.08, 19:36
      a uprzedzajac twój tekst zebym ci pokazała gdzie potępiasz i
      oceniasz to od razu ci odpowiem ze szkoda mi czasu na przeszukiwanie
      forum tego czy owego.
      • marikaa30 Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 15.08.08, 00:25
        dziekuje oliwija za wsparcie.
    • misia27.0 Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 12.08.08, 17:23
      ja nie bede cie potepiac,skarzysz sie na lekarzy mowiac ze jestes w
      Niemczech..dziwi mnie jedna rzecz owszem aborcje do 12 tyg.sa tu
      dokonywane na zyczenie,ale przedtem obowiazkowe jest przeprowadzenie
      rozmowy"niby uswiadamiajacej"wszystkie za i przeciw"!!ja tez jestemw
      Niemczech gdy bylam w ciazy tez nosilam sie z ta mysla,nawet
      powiedzialam o tym swojej ginekolog pamietam do dzis bo bylam prawie
      pewna ze to zrobie, a ona mi na to "DAJ SPOKOJ TWOJA DUSZA TEGO NIE
      WYTRZYMA"te jej slowa byly jak wyrocznia...teraz mam wspanialego
      zdrowego synka....pytam czy przeprowadzil z toba ktos te rozmowe,czy
      bylas tak zdeterminowana postawa mamy i jej osadami,ze nie
      realizowalas co sie wokol ciebie dzieje......czego oczekiwalas w
      Niemczech w klinice,wiesz ze narod germanski z natury juz jest
      oziebly i ograniczony do wykonania polecen...pozdrawiam
    • mmmartyna31 Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 12.08.08, 20:04
      Ciii... spokojnie... choc wiem ze to trudne.

      Jesli musisz - odejdz z forum. Ale pamietaj ze wrocic mozesz zawsze i sa ludzie ktorzy tu na Ciebie beda czekac z otwartymi ramionami.

      Chyba wszystkie wiemy ze aborcja to tragedia,morderstwo,potwornosc... ale tez przeciez wiele z nas wie że nikt z radością tego nie robi - zawsze ze strachu,burzy hormonow,niezrozumienia,poplątanego zycia...

      Wiele z nas powie jeszcze, ze aborcja to grzech smiertelny.Ale tak jak sama powiedzialas - nie wolno nam rzucac kamieni w grzesznika.Grzesznika szczegolnie takiego cierpiacego z powodu swoich błędów, takiego z sercem w strzępach - jak to powiedziałaś trafnie - takiego człowieka najpierw trzeba przytulić i uratować w nim... czlowieka.

      Przytulam Cię, droga Mariko. Wracaj do nas, wracaj do swojego poranionego serca. Oby zostalo uleczone +
      • iktoto Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 12.08.08, 21:51
        ja nikogo nie potępiam, jednak zadaniem naszym jest uzmysłowić
        człowiekowi, co zrobił.

        tylko osoba pisząca o swojej aborcji wie, czy naprawdę żałuje czynu
        czy szuka u innych usprawiedliwienia, my tego nie możemy wiedzieć
        tak do końca.
        Nas ma prawo osądzić wyłącznie Bóg, nikt więcej.
        Nieraz ktoś uważa że ktoś inny atakuje jakąś osobe, ja nieraz
        odbieram dane słowa zupełnie inaczej, różnie odbieramy daną osobę,
        to zależy w dużej mierze od naszego wnętrza, od naszych intencji
        zależy czy chcemy komuś dokopać czy coś mu uzmysłowić a może chcemy
        zaatakować, żeby siebie obronić i poczuć się lepiej?? Te same słowa
        wypowiedziane przez dwie różne osoby mogą być odebrane w dwojaki
        sposób, bardzo różny, zasadniczo różny, bo zależy kto co nosi w
        swoim sercu i ten co pisze słowa i ten kto stoi z boku i ten do
        którego słowa zostały skierowane.
        Każda kobieta po aborcji powinna za życia poukładać ten grzech w
        sobie, odbyć pokutę za niego, nieważne czy jest wierząca czy nie, to
        rozliczenie z grzechów kiedyś czeka każdego z nas. To, że ktoś nie
        wierzy w nic, to nie oznacza, ze jest zwolniony z odpowiedzialności
        za swoje czyny. Dlatego warto ponieść odpowiedzialność za swoje
        życie, nie warto oskarżać wszystkich wkoło, ale warto wyciągnąć
        wnioski.
        Pisząc to jestem spokojna, ktoś kto mnie czyta może odebrać to jako
        krzyk, a zaręczam, że nie krzyczę smile
        Nieraz słowa uderzają nas w samo serce, a tego nie chcemy, bo to
        boli, prawda boli, a niekoniecznie chcemy prawdy o sobie, wolimy
        grać przed sobą, przed innymi.
        Lepiej dla nas byłoby zamknąć się w pokoju, pomilczec a nie uciekać
        we wrzawę, ale to trudne i bolesne.
        Dobra jest książka Augustyna Pelanowskiego "Umieranie ożywiające",
        warto tam zajrzeć.

        pozdrawiam smile))
        monika
        • t.oja Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 14.08.08, 20:14
          dokladnie masz racje iktoto, ludzie boja sie uslyszec prawde
          szczegolnie Ci ktorzy nie sa gotowi przyznac sie przed samym soba
          ze zle zrobily. A prawda nas wyzwoli, to pierwszy krok do zmian.
          Ja nie krzycze nie potepiam, doznalam szoku na to co zobaczylam i
          poczulam, moje slowa sa tylko i wylacznie zrozumiale dla
          zalozycielki postu, tylko ona rozumie to co napisalam bo przekaz byl
          dla niej, ale czesc jest dla osob wspierajacych tu kobiety Po.

          Skupiamy sie na cierpieniu kobiety, zadajemy pytania aby zrozumiec
          czyn, co go spowodowalo chcemy uwierzyc w to ze jej zal wspolczujemy,
          a Zapominamy o uzywanych tu czesto slowach, Bog milosierny wybaczy
          nam bo jestesmy Jego dziecmi, Jego milosierdzie trwa na wieki.
          Grzechami wyrywamy Bogu serce, Jego cierpienie jest nieskonczone bo
          grzeszymy wszyscy co sekunde ktos, a ilu pamieta o Jego cierpieniu?
          Ilu upada na kolana i sie modli aby Jemu ulzyc, skupiamy sie na
          sobie czlowiek na czlowieku a gdzie w tym jest Bog?
          Iktoto zamiescila tu post wies krzyczy, opisuje to mistyczka, tam sa
          doklanie moje slowa skierowane na tym forum w poscie do zalozycielki
          tego watku i nie tylko bo sama dostalam dla siebie odpowiedz czy
          pomoc jaka jest okazywana na tym forum jest wlasciwa.
          Nie bo zadne slowa czlowieka nie sa w stanie ukoic bolu kobiety Po
          ale modlitwa wszystkich za grzesznikow i uwiezionych w grzechu TAK
          a prosba dla nich o swiatlo i prowadzenie, to najwieksze wsparcie
          niz slowo jakiekolwiek. Tylko to chcialam powiedziec.
          Dochodzenie co bylo powodem decyzji to utwierdzanie kobiety Po ze
          czyn ja usprawiedliwia ze wzgledu na sytuacje. Pokora do czynu i
          uznanie swej winy jest pierwszym krokiem do wybaczenia sobie, Bog
          daje milosierdzie i jesli jest szczery zal i pokora do czynu to i
          Bog nam wybacza wtedy sobie tez nalezy wybaczyc i isc przez zycie z
          podniesionym czolem. To nie jest trudne. Wiem ze sa tu osoby
          niewierzace ale sa tez wierzace.

          Do oliwiji
          Moja droga jesli jestes uczciwa wobec tego co piszesz
          daj temu wyraz prawdy. Ja nie znize sie do twego poziomu i nie
          napisze nic, co mogloby cie urazic.
          Niech Cie Bog Blogoslawi.
          • iktoto Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 14.08.08, 20:56
            Łatwiej jest ominąć Boga, bo Go nie widać, więc a nóż Go nie ma, to
            po co się przejmować na zapas sad(

            Czy czyn usprawiedliwia kobietę? niekoniecznie usprawiedliwia,
            jedynie stawia w trochę innym świetle, natomiast czyn wciąż jest ten
            sam, niezmienny bez względu na to z jakich pobudek została dokonana
            aborcja zawsze pozostaje aborcją.

            Uważam, że należy kobiecie pomóc w tym, aby uzmysłowiła sobie co
            zrobiła i nakierować ją, jak może chociaż w części odpokutować to
            zło wyrządzone. Napewno nie wolno zatuszować, przyklepać, jakby nic
            się nie stało.
            Warto za zycia przebyć pokutę, żeby było łatwiej po smierci i tu nie
            chodzi tylko o chrześcijan, każdy z nas po śmierci dostanie to na co
            zasłuzył. To, że ktoś jest ateistą to nie oznacza, że zostaje
            zwolniony z odpowiedzialności i nie ponosi konsekwencji za swoje
            czyny.

            pozdrawiam
            monika
            • t.oja Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 14.08.08, 23:01
              > Czy czyn usprawiedliwia kobietę? niekoniecznie usprawiedliwia,

              nic nie usprawiedliwia zlego czynu, ale kiedy jest juz dokonany
              szuka sie usprawiedliwienia bo byc moze jak sobie wmowimy ze bylo
              tak to bedzie mniej bolalo. Po wybaczeniu sobie i wybaczeniu Bozym
              nic nie wymaze z pamieci samego faktu, ale stawienie czola prawdzie
              pozwoli szybciej przerobic pokute i wyjsc na prosta a przeciez o to
              chodzi, aby wlasciwie i szybko ulzyc zbolalemu sercu.

              > Uważam, że należy kobiecie pomóc w tym, aby uzmysłowiła sobie co
              > zrobiła i nakierować ją, jak może chociaż w części odpokutować to
              > zło wyrządzone. Napewno nie wolno zatuszować, przyklepać, jakby
              nic
              > się nie stało.

              Napewno nie mozna przejsc obok obojetnie, Nie napisalam tego co
              doznalam aby komus dozucic do pieca, a tylko podzielic sie tym co
              bylo mi dane i wskazac kierunek, kazdy sam dokona wyboru, wedlug
              potrzeb i wiary. Zostalo wskazane konkretnie pokora do czynu i
              modlitwa. To najwieksza sila do wyjscia na prosta.

              > Warto za zycia przebyć pokutę, żeby było łatwiej po smierci i tu
              nie
              > chodzi tylko o chrześcijan, każdy z nas po śmierci dostanie to na
              co
              > zasłuzył.

              tu jest o tyle latwiej, bo jestesmy tu i teraz, nikt nie wie jak
              jest w czysccu, bedac w otoczeniu wlasciwych osob jest latwiej
              przejsc trudne chwile.
              Co do chrzescijan, Bog stworzyl nas na Swoje podobienstwo i dal nam
              wolna wole wiec czy my chcemy czy nie jestesmy czescia Boga.
              Reke nalezy wyciagnac do kazdego bez wzgledu na wiare czy dokonany
              czyn, kazdy czuje i cierpi tak samo.Byle ta pomoc byla wlasciwa.
              • marikaa30 Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 15.08.08, 00:19
                wiesz co kobieto nic do ciebie nie mam ale chyba nie uwznie czytalas to co pisalam,czytasz i rozumiesz to w taki sposob jaki chcesz zrozumiec.Ja wiem co zrobilam nie musisz mnie w tym utwierdzac i wiem ze popelnilam cos najgorszego w zyciu,gdybym tak nie myslala napewno nie znalazlabym sie tutaj,splynelo by to po mnie jak po kaczce.Nie chce zadnego usprawiedliwienia,poprostu chcialam tu byc,a ty skutecznie mnie do tego zniechecilas,opierasz sie ciagle na Bogu,wierze w niego ale nie sadze by to forum bylo jako forum glownie chcrzescijanskie,pokute...ty chcesz mnie nakierowac na dobry kierunek,a myslisz ze jestem jakas zmanierowana i pusta kobieta?to ze popelnilam glupstwo i cos niewybaczalnego i do koncza zycia sama sobie tego nie wybacze nie oznacza ze jestem kims kto zawsze kroczy zla droga.Wiem w kim mam wsparcie,wiem ze sa ludzie ktorzy chociaz w jakis sposob potrafia mnie zrozumiec,nie tylko tutaj ale i wsrod moich bliskich,nie zmienie tego co sie stalo,nie cofne czasu,do konca zycia bede pamietala moja mala biedroneczke,bede o niej myslec i wierze ze mi wybaczy.Napewno wiele ta sytuacja zmienila i zmieni w moim zyciu,a kazdej kobiecie ktora chcialaby kiedykolwiek usunac ciaze opowiem swoja historie i powiem ze nic nie mozna postawic na szali i zyciem swojego dziecka,czastki siebie!!!!!!!!!!!!!!aha zapomnialabym nie tobie wyznaczac pokute dla ludzi,ja mysle ze to ty nie masz w sobie pokory i zabardzo sobie wmowilas ze pomagasz ludziom i czujesz sie kims lepszym,wydajesz sie zarozumiala osoba a ja nie mam ochoty na konfrontacje z kims taki,tobie jest potrzebna pomoc i to pschiatryczna.Zegnam


                • t.oja Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 16.08.08, 00:01
                  marikaa30 napisała:
                  > wiesz co kobieto nic do ciebie nie mam ale chyba nie uwznie
                  czytalas to co pisa
                  > lam,czytasz i rozumiesz to w taki sposob jaki chcesz zrozumiec

                  Ja tez do ciebie nie mam nic. Ty nieuwaznie czytasz to ze zalozylas
                  ten post nie znaczy ze kazde slowo dotyczy tylko twej osoby, aborcja
                  jest ogolnym tematem na tym forum.

                  > a ty skutecznie mnie do tego zniechecilas,opierasz sie ciagle na
                  Bogu,wierze w
                  > niego ale nie sadze by to forum bylo jako forum glownie
                  chcrzescijanskie,pokute
                  > ...ty chcesz mnie nakierowac na dobry kierunek,a myslisz ze jestem
                  jakas zmanie
                  > rowana i pusta kobieta?
                  Tak opieram sie i moja wiara w niego jest tak silna ze nie
                  popelnilam takiego czynu. a skoro ty wierzysz to znaczy ze wiesz ze
                  grzechy nalezy odpokutowac a wiec nie jest to moje narzucenie a
                  wzmianka regol wiary i przykazan. Nie zadalam nikomu pokuty i nie
                  zadam kazdy sam wie co w nim gra, kazdy jest kowalem wlasnego losu.
                  Jestes tak skupiona na sobie ze jakbym napisala ze to co pisze
                  dotyczy Zosi tez bys uznala ze chodzi o ciebie. Nie napisalam nic co
                  mowi o manierach, widac sama sie tak czujesz i masz obsesje wraz z
                  pretensjami do innych.

                  Napewno wiele ta sytu
                  > acja zmienila i zmieni w moim zyciu,a kazdej kobiecie ktora
                  chcialaby kiedykolw

                  Nie jest to dla nikogo zadna nowina ze kazdy z nas placi za wlasne
                  wybory.

                  !!!!!!!!!!!!!!aha zapomnialabym nie
                  > tobie wyznaczac pokute dla ludzi,ja mysle ze to ty nie masz w
                  sobie pokory i z
                  > abardzo sobie wmowilas ze pomagasz ludziom i czujesz sie kims
                  lepszym,wydajesz
                  > sie zarozumiala osoba a ja nie mam ochoty na konfrontacje z kims
                  taki,tobie jes
                  > t potrzebna pomoc i to pschiatryczna.Zegnam

                  Jaka pokute wyznaczylam tobie? Pokora to przede wszystkim myslenie o
                  innych, przyjmowanie cierpien i innych nawet osady z pokora, emocje
                  przyslaniaja ci fakty. Moge dla ciebie byc zarozumiala i nie tylko
                  ale nie zmienie dla ciebie ani nikogo wlasnych zasad, etyki.
                  Czy jestem lepsza od ciebie? mam inne zasady, wartosci dzieki ktorym
                  nie stanelam przed faktem ktory doprowadzilby mnie do stanu
                  nieporzadanego przeze mnie. Staram sie byc czysta mysla i czynem ale
                  to nie czyni mnie lepsza od ciebie czy innej osoby, zyje dla siebie
                  a nie dla udowadniania czegokolwiek. A co do pomocy umiem o nia
                  prosic jesli jej potrzebuje.

                  Pozdrawiam
                  • zielone_pasemko Do t.oja - wyluzuj kobieto! 16.08.08, 14:10
                    Po przeczytaniu Twoich postów odnoszę wrażenie, że postawiłaś się w
                    roli "sędziego sprawiedliwego". Twoje posty przypominają sforę psów
                    goniących ofiarę. Chcesz naprawiać świat zadręczając dziewczyny,
                    które są po? A co to da? Nie widzisz, że wiele z nich i tak jest na
                    skraju załamania? To dobrze, że autorka wątku pisze o swojej
                    emocjonalnej stronie. Może to da do myślenia innym dziewczynom,
                    które stoją przed dylematem co z ciążą. Tobie radzę wyluzować.
                    • t.oja Re: Do t.oja - wyluzuj kobieto! 16.08.08, 22:30
                      > Po przeczytaniu Twoich postów odnoszę wrażenie, że postawiłaś się
                      w
                      > roli "sędziego sprawiedliwego". Twoje posty przypominają sforę
                      psów
                      > goniących ofiarę. Chcesz naprawiać świat zadręczając dziewczyny,
                      > które są po?

                      Nie stawiam sie w zadnej roli, nikogo nie zmieniam kazdy niech sie
                      sam zmieni a swiat bedzie piekny pelen milosci. Jeszcze troche to ja
                      uslysze ze jestem winna decyzji kobiet po.

                      Czasem brutalna prawda otwiera oczy jednak nie dla kazdego jest ona
                      potrzebna. Kobiety Po same sie przyczynily do swego cierpienia.

                      To dobrze, że autorka wątku pisze o swojej
                      > emocjonalnej stronie. Może to da do myślenia innym dziewczynom,
                      > które stoją przed dylematem co z ciążą. Tobie radzę wyluzować.

                      Jestes pewna ze to co autorka pisze jest szczere?
                      co do kobiet stojacych przed dylematem co z ciaza, to mozna urodzic
                      i oddac do adopcji, sa osrodki dla matek samotnych. Jest wiele
                      sposobow. Koscioly aby zapobiec aborcji szukaja chetnych rodzin do
                      wsparcia w czasie ciazy, bywa ze wspieraja po urodzeniu tez lub
                      pomagaja sie ustawic mlodej matce zawodowo. Wiele kosciolow wspomaga
                      darami roznego typu.
                      • zielone_pasemko Do t.oja - wydajesz się być bardzo sfrustrowana 17.08.08, 12:58
                        Skąd ten pomysł, że usłyszysz, że to Ty jesteś winna decyzji kobiet
                        po? Wolałabyś zapewne, żeby każdy tutaj rzucał kamieniem w autorkę
                        postu, zadręczał ją i przyklaskiwał temu, co napisałaś. Ale
                        przyjrzyj się sobie. Bijesz tu na forum pianę. Co się stało to się
                        nie odstanie, nie możesz tego pojąć? Pytasz, czy jestem pewna, że
                        autorka pisze szczerze. Tak, myślę, że pisze szczerze. Dlaczego
                        miałabym zakładać, że jest inaczej? Trochę zaufania do ludzi może
                        też by Ci się przydało.
                        • t.oja Re: Do t.oja - wydajesz się być bardzo sfrustrowa 18.08.08, 21:37
                          zielone_pasemko napisała:

                          > Skąd ten pomysł, że usłyszysz, że to Ty jesteś winna decyzji
                          kobiet

                          Po tym co slysze.

                          > po? Wolałabyś zapewne, żeby każdy tutaj rzucał kamieniem w autorkę
                          > postu, zadręczał ją i przyklaskiwał temu, co napisałaś.

                          Absolutnie nie ma prawa nikt w nikogo rzucac niczym. Napisalam ze
                          czyn jest zly nie kobieta, pamietam tez ze napisalam ze podstawa
                          wyjscia z cierpienia jest przyznanie sie do winy nie ustami a dusza
                          i sercem a to wielka roznica. Podejscie do tego kobiet Po z pokora i
                          przyjecie zadanej pokuty przez Boga, wybaczyc sobie czyn i isc przez
                          zycie z podniesiona glowa nie ogladajac sie za siebie.

                          To co napisalam zostalo zle odebrane, faktem jest ze mam pewne
                          predyspozycje ktore tu umiescilam, postaw sie w sytuacji kiedy Ty
                          widzisz to czego nie chcesz czujesz to czego nie chcesz, to ze
                          nierozumiesz to nie znaczy ze to niemozliwe, Moje intencje sa zawsze
                          szczere i czyste. Tak jestem osoba b wierzaca nie fanatyczka, nie
                          pomagam na forum padly tu slowa ze nie umiem sie ustosunkowac do
                          tematu bronilam kamm. Nie dla upodobania, moim nickiem jest
                          totylkoja. Zadalam pytanie Bogu otrzymalam odpowiedz akurat padlo na
                          marike moze to nie przypadek. Jest wiele form pomocy. wszystko mozna
                          przedyskutowac nie rozumiem tylko osob ktore wspierac umieja jednych
                          potepiajac innych, bez proby rozmowy zapytanie dlaczego skad jak ja
                          czegos nie rozumiem to pytam. stad miedzy innymi pomysl z moja wina
                          za aborcje. Patrzac z dystansu jak chce sie cos dostrzec zawsze sie
                          to zobaczy. To przykre.

                          Ale
                          > przyjrzyj się sobie. Bijesz tu na forum pianę. Co się stało to się
                          > nie odstanie, nie możesz tego pojąć? Pytasz, czy jestem pewna, że
                          > autorka pisze szczerze. Tak, myślę, że pisze szczerze. Dlaczego
                          > miałabym zakładać, że jest inaczej? Trochę zaufania do ludzi może
                          > też by Ci się przydało.

                          Odp wyzej

                  • twoj_aniol_stroz Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 16.08.08, 18:17
                    > Ja tez do ciebie nie mam nic. Ty nieuwaznie czytasz to ze
                    zalozylas
                    > ten post nie znaczy ze kazde slowo dotyczy tylko twej osoby,
                    aborcja
                    > jest ogolnym tematem na tym forum.

                    Też mam tę cechę, że jeśli zakładam jakiś wątek to potem dużo
                    wypowiedzi odczytuje jako te skierowane do mnie. Pewnie jest to
                    przewrażliwienie na swoim punkcie, ale mimo to jest to jakaś cecha z
                    którą niestety mój rozmówca musi się liczyć.

                    > Jestes tak skupiona na sobie ze jakbym napisala ze to co pisze
                    > dotyczy Zosi tez bys uznala ze chodzi o ciebie.

                    Też Marikę odebrałam jako osobę bardzo skupioną na sobie, ale... Z
                    drugiej strony teraz ze swoimi odczuciami i emocjami trudno wymagać,
                    żeby nie była na sobie skupiona. tyle, że może właśnie te słowa,
                    które u usłyszała były potzrebne do zdania sobie sprawy z tego
                    skupienia i walki z nim.
                    • t.oja Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 16.08.08, 22:42
                      > Też mam tę cechę, że jeśli zakładam jakiś wątek to potem dużo
                      > wypowiedzi odczytuje jako te skierowane do mnie. Pewnie jest to
                      > przewrażliwienie na swoim punkcie, ale mimo to jest to jakaś cecha
                      z
                      > którą niestety mój rozmówca musi się liczyć.

                      Watek sie zaklada aby przedyskutowac temat ktory sie w nim poddaje,
                      jest on dla wszystkich dostepny, jesli jest brak dialogu na dany
                      temat a potem kazdy chce aby sie z nim liczyc to dlaczego nie
                      wypowiada sie tylko ma potem pretensje, to tak jak w zwiazku brak
                      dialogu nie ma zgody bo cos narasta a potem bum. Do tego nagle kazdy
                      cos dorzuci bo wczesniej nie chcial albo czekal na pierwszy ruch
                      innej osoby. Ja tez moge napisac ze lekcewazenie rozmowcy jest nie
                      fer, jesli ktos mial inne zdanie mogl wyrazic w tym wlasny poglad a
                      nie krytykowac nie wchodzac w temat jaki wysunelam.

                      • twoj_aniol_stroz Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 17.08.08, 19:46
                        Ja tez moge napisac ze lekcewazenie rozmowcy jest nie
                        > fer, jesli ktos mial inne zdanie mogl wyrazic w tym wlasny poglad
                        a
                        > nie krytykowac nie wchodzac w temat jaki wysunelam.

                        To nie jest lekceważenie, czasem można nie mieć po prostu nic
                        mądrego do napisania, prawda? Ja właśnie tak mam, jak milczę na
                        jakiś temat to nie dlatego, że kogoś lekceważę (czyjś ból, emocje,
                        problem nie nadaje się do lekceważenia), a właśnie dlatego, że nie
                        mam nic mądrego do napisania. Tu właśnie tak było smile
                        • t.oja Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 18.08.08, 21:42
                          twoj_aniol_stroz napisała:

                          > Ja tez moge napisac ze lekcewazenie rozmowcy jest nie
                          > > fer, jesli ktos mial inne zdanie mogl wyrazic w tym wlasny
                          poglad
                          > a
                          > > nie krytykowac nie wchodzac w temat jaki wysunelam.
                          >
                          > To nie jest lekceważenie, czasem można nie mieć po prostu nic
                          > mądrego do napisania, prawda? Ja właśnie tak mam, jak milczę na
                          > jakiś temat to nie dlatego, że kogoś lekceważę (czyjś ból, emocje,
                          > problem nie nadaje się do lekceważenia), a właśnie dlatego, że nie
                          > mam nic mądrego do napisania. Tu właśnie tak było smile

                          Trudno sie dziwic ja sama sobie nie umiem tez odpowiedziec, inni
                          prawie linczuja zamiast choc na chwilke postawic sie w innej
                          sytuacji. Ksieza nie potrafia sie do tego ustosunkowac. Jeden tylko
                          ale pojmuje kiedy to dopiero doswiadczam.sad
                          • twoj_aniol_stroz Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 18.08.08, 22:10
                            Bo temat jest bardzo trudny, łatwo o przegiecie zarówno w jedną jak
                            i drugą stronę, a do tego w sumie każdy może tu wymyśleć dowolną
                            bajeczkę na poparcie swojej tezy, więc także to dodatkowo zaciemnia
                            sytuację. A dodając do tego wszystkiego emocje i zranienia, własne
                            doświadczenia z życia to już się robi węzeł gordyjski.
                            • iktoto Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 19.08.08, 11:07
                              węzeł gordyjski powiadasz? zrób więc krótkie cięcie wink)
                • twoj_aniol_stroz Marika 16.08.08, 18:28
                  Myślę, że nie ma się co tak ciskać...(tak odebrałam ten post,
                  wielkie litery, właśnie jako Twoje rozżalenie i wściekłość na to co
                  tu usłyszałaś) Jest Ci teraz bardzo źle i rozumiem Twoje patrzenie
                  na każdego jak na ewentualnego wroga, ale postaraj się zrozumieć, że
                  wszystko co człowiek słyszy jest po coś w życiu. Najczęściej po to,
                  żeby gruntownie przemyśleć dotychczasowe życie i dokonać korekty.
                  Oczywiście, że najlepiej byłoby usłyszeć same pochwały, a jeśli
                  krytykę to tak delikatną, żeby ewentyulanie tylko gdzieś uwierała,
                  ale nie bolała przypadkiem. Niestety nie jest tak i przypuszczam, że
                  kazdy z nas usłyszał kiedyś takie słowa, które bębnią w uszach
                  niczym perkusja, bolą bardzo i jesteśmy wściekli na tego, kto był
                  ich autorem. Dobrze jednak jest jeśli na spokojnie i we własnym
                  wnętrzu najpierw zadamy sobie pytanie dlaczego one tak bolą, czy nie
                  ma w nich choćby cienia prawdy i co z tą prawdą dalej zrobić. Wcale
                  nie musisz głośno mówić o tym co wymyśliłaś, ważne, żebyś była
                  uczciwa tylko wobec siebie i pracowała nad sobą.
                  • iktoto Re: Marika 17.08.08, 14:47
                    praca nad sobą to ciężki kawałek chleba a to dlatego, że trzeba
                    dojrzec swoje słabostki, grzeszki, uwikłania, słabe strony a to
                    bardzo boli. Ja też niekiedy słyszę ostre słowa pod moim kierunkiem
                    i nie rozumiem czemu tak je odbieram więc siadam i analizuję, czemu
                    tak do tego podchodzę, czemu jestem wśkiekła na tamtą osobe, chociaż
                    nic złego nie zrobiła tamta, a mnie roznosi od środka i niekiedy
                    okazuje się, ze to we mnie coś bywa nie tak, skoro zwykłe słowa
                    potrafią mną wstrząsnąć a nie powinny. warto na spokojnie podejść do
                    postów, chociaż kiedy jesteśmy w rozsypce trudno tego dokonać,
                    najlepiej zamknąć się w domu i w ciszy pomysleć, o co chodzi, czemu
                    tak się dzieje, napewno nalezy wysnuć własne wnioski i być tego
                    pewnym, a nie słuchac się wszystkich i nikogo.
                    Nie wiem marika jaką jesteś osoba, nie mam pojęcia, ja często tutaj
                    pisze ogólnie a może ktoś mnie pojmowac jakbym mu szpilkę wbijała,
                    nie jest to moim zamiarem. nie jestem Twoim wrogiem, chciałabym abys
                    wyszła na prostą, kiedy to się stanie, to zalezy wyłącznie od Ciebie
                    i tego, czy ponosisz odpowiedzialność za swoje czyny czy nie.

                    Ja byłam i jestem szczera w stosunku do siebie aż do bólu ale
                    warto smile

                    pozdrawiam
                    monika
                    • marikaa30 Re: Marika 19.08.08, 10:41
                      Nie mam Moniko nic do ciebie nie odebralam Twoich postow jako atak na mnie to nie o ciebie tu chodzilo.Tak to prawda ze gdy czlowiek jest w dolku,takim duzym dolku to ciezko sie zebrac tym bardziej gdy inni rzucala w ciebie kamieniami jak np.t.oja.Nie zmienie swojego zdania na temat tej kobiety,teraz wypiera sie ze tak nie bylo,ale ja wiem co czytalam i nie tylko ja tak sadze dlatego nie mama zamiaru juz wchodzic w jakiekolwiek dyskusje z ta pania.

                      Zdaje sobie spraw z tego co zrobilam,pisze to juz nie po raz pierwszy,konsekwencje tego bede ponosic do konca zycia i czuje sie za to odpowiedzialna.Ale i tak to bardzo boli.
                      pozdrawiam M
                      • t.oja Re: Marika 19.08.08, 23:13
                        marikaa30 napisała:

                        Jestes katoliczka moze zle ujelam swoje slowa ale nie chcialam
                        urazic nikogo zwlaszcza ciebie.

                        konsekwen
                        > cje tego bede ponosic do konca zycia i czuje sie za to
                        odpowiedzialna

                        No wlasnie to jest twoj kamien. Tam gdzie jest grzech jest i szatan.
                        Bog wie ze ludzie sa slabi i ulegaja namowom szatanskim, dal swego
                        syna na odkupienie grzechow za kazdego z nas z osobna. Jest
                        milosierdziem ale my ludzie o tym mowimy ale nie potrafimy tego
                        milosierdzia przyjac.

                        Czwarta czesc bolesna.
                        Nikt nas nie prosi abysmy poszukiwali bolu, ale gdy on nadejdzie,
                        wszystko co mozemy zrobic to oddac sie uzdrawiajacemu milosierdziu
                        Bozemu i znalezc w sobie odwage, aby cierpiec w konkretnej intencji,
                        lub potraktowac go jako pokute za nasze grzechy. Poniewaz kiedys
                        wyznalismy je, odczuwalismy zal i Bog nam je odpuscil, nie nalezy
                        ich rozpamietywac.

                        Do grzechu nalezy podejsc z pokora, pokuta to cierpienie za grzechy,
                        a skoro Bog wybaczyl a ksiadz odpuscil je w konfensjonale to trzeba
                        przyjac milosierdzie wybaczyc samej sobie i nie rozpamietywac.

                        Jedyna watpliwosc jaka mam to jest podejscie do jednej sprawy.
                        Jestem nauczona ze nie wolno wkraczac w Boski Plan zawsze to bylo u
                        mnie na pierwszym miejscu, i skoro cierpienie jest pokuta to czy
                        wolno ingerowac innym w pokute, jak jatraktowac najlepsza i
                        najsilniejsza pomoca jest modlitwa. Niestety nadal nie wiem jak sie
                        do tego tematu ustosunkowac tu nikt sie nie wypowiedzial, nie pytal
                        o nic wysunieto tylko wlasne zdania. Ty moja droga odeszlas z forum.
                        Pisalam do tych ktorzy tu byli. Na mnie tez wplynely emocje niestety,
                        jestem czlowiekiem nie przedmiotem. Myslalam ze to co wyrazilam bylo
                        zrozumiale. Moglo byc chaotyczne ze wzgledu na emocje.
                        • t.oja Re: Marika 19.08.08, 23:29
                          do watku powyzej dodam ze po ciezkim grzechu kiedy czlowiek cierpi
                          ponad miare i sumienie jest poruszone korzysta z tego szatan to on
                          walczy o wiekszy ciezar dla tych osob on dodaje na plecy a czlowiek
                          to przyjmie lub nie, ma wolna wole. To on dokalada wszelkich staran
                          aby grzesznika zaciagnac do bram piekiel. Oskarza i dodaje wiecej.
                  • marikaa30 Re: Marika 19.08.08, 10:36
                    Nie do konca odebralas moj post tak jak ja to czuje,rozzalenie,wscieklosc napewno tak ale wyloncznie na sama siebie,nie mam tutaj do nikogo nic oprocz jednego wyjatku o ktorym juz pisalam.."t.oja"nie wiem ale uwazam ze ta osoba albo zabardzo przejela sie rola tej niby pomocy,albo sama jej potzrebuje.Ja staram sie zyc dalej,musze mam przeciez corke,nie jest mi latwo codziennie o tym mysle i wiem ze myslec juz zawsze bede ale nie sadze by jakis czlowiek mial prawo mnie potepiac czy tez pisac mi o pokucie nic jej do tego.Tak masz racje,kazdy na spokojnie sam powinien przemyslec swoje czyny i dojzec do tego co sie stalo,tego i tak nic ani nikt juz nie zmieni.Staram sie byc uczciwa nie tylko wzgledem siebie i napewno nie ranie ludzi ktorzy i tak juz sa poranieni,nie chodzi mi tylko o temat aborcji,ogolnie.
                    • iktoto Re: Marika 19.08.08, 11:32
                      ja wiem że toja nie ma niby prawa pisać o pokucie dla Ciebie, jednak
                      każda z nas ma jakies tam odczucia, pomysły, prawdy, może pomimo
                      wszystko warto pomysleć, co dla nas może być dobre, może modlitwa,
                      jesli ktoś jest wierzący, moze coś innego, nie mam pojęcia, ja
                      jestem wierząca i mi modlitwa bardzo pomaga, pomaga mi pójście do
                      spowiedzi, do komunii, bo wtedy przybliżam do siebie dobro, oddalam
                      zło a o to przecież w życiu chodzi smile żeby wciąż zbliżać się do
                      naszego Źródła. Nie wiem jak to jest u Ciebie, ja uciekałam przed
                      prawdą bardzo długo. Nieraz ludzie pokutują na pokaz, nieraz żal
                      odczuwają duszą, sercem (piszę ogólnie!!!), staram się nie oceniać,
                      bo nie moge mieć 100% pewności jak jest u ciebie, to wiesz jedynie
                      Ty i tego doświadczasz na codzień.
                      Wiesz, jest fajna książka, która w sumie daje popalić, ale jest
                      niesamowita Augustyn Pelanowski "Umieranie ozywiajace", będę ją
                      polecac każdemu, kto chce zajrzeć w siebie smile)
                      toi też nie zamierzam bronić, bo każdy umie się sam obronić, ale
                      rozumiem Jej sytuacje, ponieważ jako ezoteryk odczuła na sobie
                      odczucia dziecka abortowanego, nawet nie próbuję sobie tego
                      wyobrazic, jaki to musiał być wstrząs. Niektórzy ezoterycy odczuwają
                      na sobie inne osoby, czy tego chcą czy nie, to odczuwają, odczuwają
                      ich lęk, stres, radość, choroby, mimowolnie albo i niemimowolnie
                      łączą się z nimi, dostrajają i odbierają ich uczucia jak swoje.
                      Dużo czytałam o ojcu Pio, ten mnich bardzo dużo wycierpiał za
                      grzechy innych ludzi, Marta Robin mistyczka tez odczuwała grzechy
                      innych, ich konsekwencje po smierci, cierpiała przez całe zycie,
                      była nękana, na szczęście miała opiekę smile) ale musiała mieć duzo
                      siły w sobie żeby to wszystko znieść. My ludzie sobie nie zdajemy
                      sprawy jak bardzo grzeszymy myślą, słowem....nie czujemy tego,
                      jesteśmy poblokowani, żeby tego nie czuć, zeby nie być świadomym i
                      grzeszyć dalej, zły duch cały czas nad nami wszystkimi pracuje, aby
                      nas odsuwać od Źródła, od dobra. czy ktoś katolik, czy ewangelik,
                      buddysta, ateista to walka dobra ze złem istnieje czy nam się to
                      podoba czy nie, jesli ktoś ma podwyższoną wrażliwość radiestezyjną
                      to odczuwa te siły na sobie, są to trudne odczucia sad i ciężkie do
                      zaszufladkowania, określenia. Pomimo tego wszystkiego to i tak
                      człowiek ma wolą wolę i to do niego nalezy ostateczne decyzja na
                      temat własnego zycia, na temat popełniania grzechów. Czyn jest zły i
                      należy uświadamiac że jest zły, jednak nie należy odrzucac człowieka
                      przez to, tylko mu wskazać ze to było złe, uwazaj, nigdy tego nie
                      rób, bo bo bo.... każda z nas ma inny sposób pomocy, jeden jest
                      trafiony, inny mniej, zalezy co w kim siedzi, jedna pomoc nam
                      odpowiada inna nie, jednak pisząc na takim otwartym forum musimy być
                      przygotowani na to, że i kopniaki się pojawią, ale i tak warto tutaj
                      zostać i te kopniaki znieść, bo lepiej jak ktoś otwarcie napisze,
                      wtedy stawiamy temu czoła, uczymy się, bo nawet jesli ktoś tutaj Cię
                      nie kopnie to w realu wielu by to zrobiło, bo tacy niestety
                      jesteśmy, że mamy ochotę kopnąć słabszego sad.
                      może gdyby mnie ktoś kopnął kilkanaście lat temu, to wyszłabym na
                      prostą wiele lat temu, nie straciłabym tylu lat na poszukiwania????

                      pozdrawiam
                      monika
                    • twoj_aniol_stroz Re: Marika 19.08.08, 17:42
                      Tak masz racje,kazdy na spoko
                      > jnie sam powinien przemyslec swoje czyny i dojzec do tego co sie
                      stalo,tego i t
                      > ak nic ani nikt juz nie zmieni.

                      Tego co się stało nie da sie cofnąć, ale skoro stalo sie zlo to
                      trzeba nauczyć się omijać na przyszłość ten kamień by nie potknąć
                      się o niego po raz drugi. Aborcja (tak jak i każdy poważny bład w
                      życiu) nie jest wynikiem tylko jednej chwili, kaprysu, czy drobnego
                      zachwiania samopoczucia. To jest wynik wielu spraw, które nie
                      zostały zawczasu uregulowane, poukładane. Właśnie te sprawy miałam
                      na myśli pisząc, że trzeba wszystko na nowo przemyśleć i postarać
                      się przepracować problemy, które tkwią gdzieś głęboko w Tobie. Tak
                      naprawdę im szybciej się nimi zajmiesz tym szybciej wyjdziesz na
                      prostą. Aborcja jest tu wynikiem wcześniejszych nierozwiązanych
                      problemów, a nie źródłem problemu.
              • twoj_aniol_stroz Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 16.08.08, 18:12
                > nic nie usprawiedliwia zlego czynu, ale kiedy jest juz dokonany
                > szuka sie usprawiedliwienia bo byc moze jak sobie wmowimy ze bylo
                > tak to bedzie mniej bolalo

                Ja bym nie nazwała tego co piszą tu kobiety o aborcji
                usprawiedliwianiem. To jest początek analizy własnego systemu
                wartości, wlasnych problemów i początek wyprowadzania wszystkiego na
                prostą. Inna kwestia jak to dalej się potoczy.

                > Napewno nie mozna przejsc obok obojetnie, Nie napisalam tego co
                > doznalam aby komus dozucic do pieca, a tylko podzielic sie tym co
                > bylo mi dane i wskazac kierunek

                Czasem niestey jest za wcześnie na brutalną prawdę...
      • marikaa30 Re: ZYCZE POWODZENIA I ZEGNAM.... 15.08.08, 00:27
        bardzo ci dziekuje za te slowa,sprawilas ze sie poplakalam...wiem ze sa tez dobrzy ludzie,ja wiem ze popelnilam straszna rzecz i wiem ze musze z tym nadal zyc....jeszcze raz dziekuje
    • iktoto sprostowanie? zrozumienie? 21.08.08, 18:36
      muszę dorzucić tu parę słów od siebie, zeszło mi kilka dni na to, bo
      sama nie mogłam pojąć o co w tym wszystkim chodzi ;/

      to.ja to moja koleżanka? powierniczka? wyciągacz z opresji? znam Ją
      od wielu lat, chyba trzech. mamy za sobą wiele tomów przerzuconych
      meili. niestety zamiast zadawać Jej pytania tutaj na forum robiłam
      to jak zawsze na privie, żeby pojąć o co chodzi w tym wątku i
      brakiem zrozumienia Jej osoby tutaj, szkoda, że nie tutaj, bo byłoby
      z tego więcej korzyści, a tak jedynie ja pojęłam co autor miał na
      mysli. Jako że znam toje troszkę to nikt ani nic nie było w stanie
      • iktoto Re: sprostowanie? zrozumienie? 22.08.08, 12:21
        no tak, zżarło większość tekstu mojego, nic dziwnego, trudno dopiszę
        od nowa, tyle pisania na nic :[[[[
      • iktoto Re: sprostowanie? zrozumienie? 22.08.08, 15:01
        to jest niesamowite ale znowu mi wcięło list, więc może to nie czas
        na takie pisanie i wyjasnianie.

        jedno tylko napiszę o toi, że za Nia moge poręczyć, za Nią i Jej
        czyste intencje, bo znam Ją od wielu lat i pomagała mi
        niejednokrotnie i zawsze bezinteresownie.

        od nas zalezy co zrobimy z tym przekazem który toja dostała od tych,
        którzy nam próbują pomóc, bo tacy są smile))

        Warto tak od serca pozałowac tych wszystkich grzechów i zacząć żyć
        miłosierdziem nie dając sobie wmówić, że jesteśmy beznadziejni,że
        nam się nic już nie nalezy od życia tylko ciężar aborcji, Bóg jest
        miłosierny i chciałby nas wszystkich pozbierać do siebie, ale my
        dajemy sobie wmówić, że zostałyśmy odrzucone, my jak i inni po
        grzechach ciężkich. Gdyby nam już naprawde nic sie nie należało, to
        juz by nas nie było na tej Ziemi, ale dostajemy wciąż nowe szanse na
        to aby zblizyć się do Źródła. Każdy ma inny sposób na powrót, ja mam
        swój i jest mi z nim dobrze. Jeśli ktoś śmieje się z modlitwy, jest
        ateistą, proszę bardzo, wolny wybór, ale nie śmiejmy się z tych
        którzy mają inaczej, którzy się modlą i mają dodatkową ochronę
        dzięki temu smilei dzieki temu pomagają również innym. Jednak
        oczywiście sama modlitwa to za mało, trzeba chciec zmian, trzeba
        siebie pokochać, a nie patrzeć na siebie z obrzydzeniem, trzeba
        zajrzec do środka i powoli wszystko poukładać. Ucieczka, atak jest
        tutaj najgorszym co można dla siebie zrobić.
        skoro ja dałam radę wrócić do żywych po tych wszystkich
        doświadczeniach zyciowych to i inne kobiety też maja taką szansę, to
        trudna droga, ale mozliwa smile)) jednak wymaga pokory i chęci smile)))

        pozdrawiam
        monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka