krzysztofus
08.12.05, 02:08
Drodzy czytelnicy
Im bliżej świąt, tym szybciej i goręcej. Jakby ktoś poprzestawiał zegary, a
nawet pogodę. Ale Barbara była „po wodzie”, więc Boże Narodzenie powinno
mrozić, a być może i śnieżyć. To ważne, bo nie-białe święta deprymują, a
nawet niszczą atmosferę, którą tak mozolnie budujemy w Adwencie
Adwent-show
Co wolno biskupowi, to nie radnemu – tak można spuentować wydarzenia w
Sulejówku po wizycie abpa. Głódzia na sesji rady miasta. Poszło o
Piłsudskiego, więc sprawa jest poważna. Na tyle, że miejscowy proboszcz wraz
z przewodniczącym i burmistrzem zaprosili pierwszego purpurata na wschodnim
Mazowszu. Miało być po chrześcijańsku, a wyszło jak zawsze – arcybiskup
zmieszał z błotem radnego Radziszewskiego tylko za to, że ten ośmielił się
ironizować, iż ci, którym było daleko do kościoła, teraz podpierają się
hierarchą. Dostało się też opozycyjnym radnym, a za ich pośrednictwem –
wszystkim Sulejówczanom. Głódź nie przebierał w słowach, a jego wstawki o
anonimach mających tumanić i przestraszać były tak niesmaczne, że aż chciało
się je wyklaskać, a nie oklaskiwać. Identycznie, jak niektóre pouczające
gadki mińskiego prałata, który co jakiś czas daje owieczkom do zrozumienia,
że nie są godne słuchania tak wielkiego barana. Niech też nie ważą się czytać
znanego im czasopisma i też znanego redaktora (tu oko do gawiedzi), bo... I
tutaj sypie oszczerstwami, za które zamiast sądu, otrzyma dziś podziękowanie.
Lepszej reklamy nie potrzebujemy i to za darmo. Bóg zapłać.
Jakże inne wrażenie na wiernych wywołuje prymas Glemp. Był on gościem
honorowym prezentacji stołów świątecznych w Wilanowie (vide: Folklor na
stołach, s. 6-7). Spokojny, uśmiechnięty, a przede wszystkim normalny i
emanujący życzliwością. Nawet żart prezesa Serafina o czekających na prymasa
nalewkach przyjął z uwagą, że wszystko jest dla ludzi. Ważne, by wiedzieć
ile, kiedy i z kim.
Umiar adwentowy (nie mówiąc o samych świętach) nie dotyczy gnuśnej władzy i
jej klakierów. O tym, że wielu z możnych nie lubi tzw. inicjatyw oddolnych
lub spoza ich kręgu przekonaliśmy się podczas organizacji redakcyjnych
plebiscytów, zawodów sportowych, promocji książek czy nawet festiwalu chleba,
który wypromował miasto na całą Polskę. Zdziwiłem się i to bardzo, gdy
podczas prezentacji ludowego rękodzieła w Siedlcach czy stołów świątecznych w
Wilanowie wiele osób związanych z folklorem lub kulturą wsi co najmniej
słyszało o mińskim festiwalu. To dobry zadatek na przyszłoroczne święto
chleba, by nad Srebrną stworzyć drugi Kazimierz, odnowić tradycje i dać
mieszkańcom nietuzinkową rozrywkę.
Wysyłamy właśnie do wszystkich uczestników festiwalowe pamiątki, by w czasie
świąt mogli spokojnie obejrzeć film, zdjęcia i poczytać artykuły – słowem
wrócić do festiwalowej atmosfery. Film z festiwalu chleba jest dostępny także
w naszej redakcji za 5 zł (tj. zwrot kosztów produkcji). To naprawdę 1,5
godziny wytchnienia po przedświątecznej gonitwie.