Dodaj do ulubionych

Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio?

28.04.09, 09:36
Cześć,
mam pytanie do Pań, które mają jakieś "świeże" doświadczenia z
mińską porodówką. czy można dostać znieczulenie zewnątrzoponowe? Czy
można umówić położną, poród rodzinny? Jak to jest teraz - rodziłam 4
lata temu i zaproponowano mi takie znieczulenie a teraz podobno już
nie podają. Skwitowali moje pytanie jako faneberię.
Obserwuj wątek
    • inmiki Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 28.04.09, 21:06
      jeszcze nie rodziłam w MM :), czeka mnie to w czerwcu :) ale wiem na pewno, że
      zzo nie podają :( co do reszty to niestety nie wiem.
    • pierun-ek Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 28.04.09, 21:56
      Rodziłam dwa miesiące temu znieczulenia nie podają ewentualnie jakieś środki przeciwbólowe. Poród rodzinny oczywiście ja rodziłam z mężem i była przy mnie znajoma położna. Ogólnie wspomnienia mam bardzo miłe a do tego pani która odbierała mi poród okazała się bardzo zdyscyplinowaną i stanowczą kobietą dzięki której parłam kilka minut bez większych męk. Napewno będziesz mile zaskoczona bo na porodówce panuje taka spokojna atmosfera. Życzę szybkiego i w miarę bezbolesnego rozwiązania :)
      • abcde-25 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 29.04.09, 13:13
        Znieczulenie w Mmz - dobre, ten szpital "zajął" 2. miejsce w Polsce,
        a jest w nim jak w średniowieczu. Odradzam, polecam każdy w
        Warszawie - płacisz za zzo i dostajesz bez łachy!
        • aagata4 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 30.04.09, 00:21
          rodziłam 2 razy w w-wie - niestety ...

          za pierwszym razem chcialam znieczulenie i zapłacić. .. i ... anastezjolog
          jechal do mnie kilka godzin ... i nie dojechał i znieczulenia nie dostałam ...
          poprosu mnie olali i tyle ...

          kiedy mialam już stosowne rozwarcie pokazali jak przec i kazali mi to robić i
          sobie wyszli do ważniejszego porodu, zosałam sama i przez dwie godziny parłam ze
          strachem ze dzieciak sie stoczy po wysokim łózku na którym leżałam poprzypinana
          do za krótkich przewodów ( z jednej strony oxytocyna sobie lecałaa z drugiej
          strony stało KTG i nie bylam pewna czy ktoś patrzy na to gdzieś w drugim pokoju.
          kable byly krótkie tak,że się nie mogłam ruszać. komórka została w torbie pod
          scianą a na wolanie nikt nie reagował

          dopiero po dwóch godzinach parcia samej, nie będąc pewna czy z dzieckiem jest
          wszysko w porzadku bo ktg co chwila "odskakiwało" o 8 rano jak sie zmieniła
          zmiana ,jak maz dojechal z Minska i przedarł sie przez biurokrację aby sie do
          mnie dostac to przysżła polozna pomagac mi przy porodzie ... To była Karowa
          11,01,2006 roku nocna zmiana a ja mialam ciąze powikłaną po dwóch wcześniejszych
          stratach ciąż .

          z tego co wiem, to w Mińsku takie numery się nie zdarzają ... bardzo chcialam
          rodzić kolejne dziecko w mińsku ale ... poniewaz ciąza była bardzo powikłana -
          odesłali mnie znowy na karową w warszawie.. na szczęście trafiłam na dobrą
          zmianę i było łatwiej ...

          jeżeli patrzeć na porody w mińsku tobym wybała raczej kryterium dobra dziecka
          ... dobry przeciętny personel aly braki sprzetowe i to jest chyba poniżej
          przeciętnej jak sie coś dzieje ... i dlatego bym sie zastanawiała nad mińskiem,
          Zoo - todla mnie zadne kryterium ...

          jeżeli chodzi o opieke nad dzieckiem to Karowa jest rewelacyjna (ale jak
          porodówka nie wykończy dziecka i matki)

          takie opinie sprzed 2 i 4 lat

          pozdrawiam

          Agata
          Agata



          najpierw byłam z tego powodu zła ... ale potem uświadomiłam sobie ze w zasadzie
          od momentu kiedy podaje sie te znieczulenie juz poród tak mocno nie boli jak
          bolał do momentu kiedy sie je podaje (mialam oxytocynę) tak wiec przy drugim
          porodzie doszłam do wniosku ze nie warto sobie głowy zawracac tym znieczuleniem
          i ryzykować zdrowie ...


          wracając do znieczulenia ... wiem wiem, każdy powinien mieć możliwość, każdy kto
          chce ... ale jestem jednak przeciwnikiem nadużywania tej możliwości w tej
          sytuacji ... choc zwykle uważam, ze należy korzystać z róznych dobrodziejstw
          medycyny i takim jest możliwośc znieczulenia
          • mama_on_line czy musisz... 30.04.09, 14:56
            czy musisz nawet w tym wątku epatować tym podpisem
            www.poronienie.pl ???
            trochę taktu i wyczucia!!!
            • kaskakarolina Re: czy musisz... 01.05.09, 20:48
              Każdy ma prawo w podpisie umiescic to co chce i w przypadku agaty to
              nie jest to epatowanie ,uwierz mi.I podpis pokazuje się pod każdym
              postem nie ważne w jakim wątku.
              Ciesz się że nie musisz wchodzić na poronienie.pl .
            • aagata4 Re: czy musisz... 06.05.09, 22:53
              sorki ale zapomniałam o tym podpisie

              pozdrawiam

              Agata
        • joshima Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 01.05.09, 12:42
          abcde-25 napisała:

          > Znieczulenie w Mmz - dobre, ten szpital "zajął" 2. miejsce w Polsce,
          > a jest w nim jak w średniowieczu. Odradzam, polecam każdy w
          > Warszawie - płacisz za zzo i dostajesz bez łachy!

          Przepraszam, ale pierdoły opowiadasz. Co z tego, że niema tam pięknych
          nowiutkich kafelków na podłodze? W przeciwieństwie do Warszawskich szpitali jest
          cisza, spokój i co najważniejsze miły i profesjonalny personel, który nie
          pracuje pod presją takiego młyna jakie są w warszawskich szpitalach. Rodziłam
          tam miesiąc temu i wybrałam ten szpital spośród wielu innych, po tym jak je
          poodwiedzałam i zobaczyłam na miejscu jak jest. spokój, miłą atmosferę i
          kompetentny personel przedłożyłam nad piękne nowiutkie kafelki w szpitalach,
          gdzie położne nie mają czasu na zaopiekowanie się pacjentką a za obecność męża
          trzeba słono płacić.

          A poza tym poco płacić za coś co w Mińsku jest za darmo? Owszem ZZO dają tylko
          ze wskazań medycznych, ale może to i lepiej (z tym, że ja nie potrzebowałam to
          może nie wiem co mówię).
          • abcde-25 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 03.05.09, 15:24
            Rodziłam na Karowej i uważam, że to najlepszy szpital w Polsce pod
            każdym względem!

            Nie oceniaj mnie, bo mam gdzieś twoje kolory kafelków na podłodze.

            Napisałam swoją opinię, może innym się przyda jako podpowiedź!
            • dysia_1 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 04.05.09, 13:16
              Cześć,
              no własnie. Super że jest ktoś kto tam rodził. Zastanawiam się nad
              tym szpitalem. Naprawdę polecasz? Można wykupić znieczulenie? A co z
              porodem rodzinnym, czy jest jakoś dodatkowo płatny? A oddział
              noworodkowy? Czy jest duży nacisk na karmienie piersią? Jak położne,
              które pracują przy noworodkach, czy sa przystępne, czy dokarmiają
              dzieci? A co z ubrankami dla dziecka - trzeba mieć swoje czy szpital
              zapewnia je dziecku na czas pobytu w szpitalu ( w Mińsku tak było).
              Może masz jakieś jeszcze spostrzeżenia którymi chciałabyś się
              podzielić z lekko przerażoną przyszłą mamą :)
              Moje obawy dotyczą głównie porodu, nie wyobrażam sobie że miałabym
              nie mieć możliwości otrzymania znieczulenia gdyby dopadł mnie
              kryzys. Ten Mińsk to pod tym względem jednak masakra!
              Z góry dziękuję.
              • abcde-25 do dysi 04.05.09, 13:22
                Hej! Polecam, wiem, co piszę. Karowa to hotel 7-gwiazdkowy!
                Znieczulenie płacisz 400 zł i dostajesz bez łaski, płatne kartą.
                Rodziłam z mężem za darmo zupełnie, kosztuje tylko sala pojedyncza
                jeśli ma ktoś kaprys. Nie ma nacisku na naturalne karmienie, matki
                same decydują przy porodzie mówiąc. Położne super, jedna zołza tylko
                się trafiła na 5 dni mi. Ubranka i pościel na 1 dobę daje szpital,
                potem swoje. Pieluszki dają, pokarm też sztuczny. Opieka super,
                kąpanie maluszków, co kilka godzin badania. Co 2 godziny na wywiad
                wpadał pediatra, ginekolog, położna. Jest super domowa atmosfera.
                Odradzam Ci MMz, a jeśli jesteś lekko przerażona, to daj spokój
                sobie z naszym "szpitalem".
                Pzdr.
                • dysia_1 Re: do dysi 04.05.09, 16:11
                  Super, bardzo CI dziekuję. Chyba nie będę się zastanawiała nad
                  Mińskiem bo to faktycznie jakaś paranoja.
                  Mam jeszcze jedno pytanie: czy spotkałaś może dr Wociala? Wiem że
                  pracuje na Karowej.
                  • abcde-25 Re: do dysi 04.05.09, 16:49
                    Dobry wybór! Spotkałam raz na obchodzie.
    • bubcia75 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 30.04.09, 20:11
      Rodziłam w marcu. Na znieczulenie nie licz. Po prostu Ci nie dadzą i
      tyle. Mi nie dali. U mnie skończyło się cesarką i od tej pory jestem
      fanką cesarek:)
    • afrikana Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 01.05.09, 22:06
      Urodziłam kilka dni temu. Generalnie szpital polecam. Jeśli chodzi o
      zzo, niestety nie masz na co liczyć. Ja o nie błagałam, ale niestety
      nie ma możliwości:( Gdyby nie brak możliwości wzięcia znieczulenia,
      wychwalałabym ten szpital pod niebiosa, bo poza tym naprawdę
      wszystko było super. Miły i pomocny personel, sale poporodowe
      poodnawiane. Ale fakt jest taki, że brak znieczulenia w XXI wieku i
      na dodatek w szpitalu, który zgarania nagrody, to jakaś wieeelka
      pomyłka:(( Ja na drugi raz, bez zzo się niestety nie piszę:(
      Pozdrawiam.
      • aagata4 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 06.05.09, 22:56
        co do nagrody w Mińskim szpitalu to słyszałam, że nie wywiązali się z niej i
        szpital wcale nie dostał tych pieluch ...

        pozdrawiam

        agata
    • sliweke Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 03.05.09, 09:00
      Ja kilka dni temu urodzilam synka w szpitalu w Minsku i jestem
      zadowolona. Chociaz musze przyznac ze balam sie tu rodzic. Porod
      przebiegal sprawnie, polozna ok, nie mialam znieczulenia, ale nawet
      nie wiem czy bym chciala je miec. Co prawda nie obeszlo sie bez
      naciecia krocza i szycia, ale ogolnie ok. ja rodzilam sama, ale bez
      zadnych problemow mozna rodzic rodzinnie.
    • anna0906 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 07.05.09, 09:31
      Urodziłam w mińskim szpitalu dokładnie rok temu. Niestety spędziłam tam tydzień
      i w życiu nie dałabym mu tej nagrody, którą rzekomo dostał! Nawet na nią tak
      naprawdę nie zasłużył. Szczegółów może lepiej nie będę opisywać.
      • dysia_1 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 11.05.09, 09:29
        Cześć,
        Dlaczego tak długo - naprawdę było tak fatalnie. Czy jednak
        zechciałabyś podzielić się ze mną swoimi "doświadczeniami"? Chyna że
        to naprawdę trudny temat dla Ciebie to nie naciskam...

        pozdrawiam
        dysia_1
        • anna0906 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 12.05.09, 13:26
          Hej,
          Nie chciałabym Cię straszyć, ale jeżeli chcesz to mogę napisać jak wyglądał i
          być może wygląda oddział ginekologiczno - położniczy w mińskim szpitalu. Od
          samego początku ciążę prowadził "sławny" dr. Florczak. Dodam, że to moja
          pierwsza dzidzia więc o wielu rzeczach najzwyczajniej w świecie nie miałam
          pojęcia. Termin porodu miałam wyznaczony na 3 maja 2008. Ponieważ mała zbytnio
          nie spieszyła sie na świat na ostatniej wizycie przed porodem dr. Florczak kazał
          mi sie stawić w szpitalu 9 maja (piątek). Więc ja grzecznie z torbami stawilam
          sie w szpitalu (pomimo sprzeciwu wiekszosci mojej rodziny, ktora caly czas
          uswiadamiala mnie, ze bede lezala do poniedzialku i jezeli samo sie nic nie
          zacznie to mi na pewno porodu nie wywolaja). Jednak ja mialam taka cicha
          nadzieje ze bedzie inaczej, rozmawialam nawet z dr. Florczakiem, zeby mi dal cos
          na wywolanie, zebym jeszcze tego samego dnia urodzila, a on powiedzial, ze
          "zobaczy co sie da zrobic". Jak sie pozniej okazalo to byl ostatni dzien przed
          urlopem Florczaka i nawet do mnie przed koncem zmiany nie zajrzal, tylko
          pojechal do domu. Niestety bylam skazana na czekanie. Jak Florczak poszedl na
          urlop (razem z oddziałową - p. Basią) to dopiero wszystkie zobaczylysmy jak to
          wszystko funkjonuje. Polozne i pielegniarki chodza jak chca, caly weekend
          praktycznie malo ktora do nas zajrzala, tylko podczas rutynowych badan kazdego
          ranka i wieczoru. Potrafily byc bardzo nieprzyjemne. Jedna z dziewczyn ktora
          lezala razem ze mna na sali i miala wedlug niech "nie tak jak trzeba" ulozona
          poduszke potrafily powiedziec, ze jak to wogole wyglada itd. itp., ze ma balagan
          i pieprznik! Lekarze potrafili byc rowniez bardzo chamscy, juz nie wspomne o
          z-cy ordynatora - Hapunowiczu, ktory ma bardzo dziwne i rownie chamskie poczucie
          humoru. Widac, ze skoro Florczaka nie ma to on uwaza sie za nie wiadomo kogo,
          pacjentki ma za nic tak naprawde. Pracuje, zeby odbebnic swoja robote. Pracuje
          tam jeszcze jeden konował - dr. Skóra, ktory wogole powinien miec zakaz
          wykonywania zawodu! Jednej z pacjentek dawal raz kroplowki na wywolanie porodu a
          raz na wstrzymanie. A mnie po 3 badaniach USG + 1 USG 3D u Florczaka na ktorym
          slepy byl zobaczyl ze bede miala dziewczynke, on najpierw powiedzial ze bede
          miala chlopca! A pozniej jak mu powiedzialam ze chyba sobie zartuje i
          wspomnialam o tych USG Skóra powiedzial : o przepraszam, rzeczywiscie
          dziewczynka! I tak wszystkie na sali (u ktorych porod nie rozpoczal sie
          samoistnie, a wszystkie bylysmy po terminie!) przelezalysmy bez zadnej
          interwencji do poniedzialku. W poniedzialek Hapunowicz powiedzial mi ze daje mi
          jeszcze 24 godz. i jak nic sie nie bedzie dzialo to bedziemy wywolywac. Tego
          samego dnia urodzily 2 dziewczyny z mojej sali: i jednej wody plodowe juz byly
          mocno zielone, a u drugiej dziecko mialo 2 razy szyje owinieta pepowina i do
          tego mialo supeł zawiazany. jak sie okazalo bylo podduszone i dostalo tylko 2
          pkt. w skali Apgar! Pamietam, ze porodowka poprostu fruwala jak to zobaczyli!
          Dopiero wtedy zobaczylam jakies wieksze tempo! I oczywiscie jak sie napatrzylam
          na to wszystko to malo mnie szlag od tego czekania nie trafil i balam sie
          jeszcze bardziej. Nastepnego dnia rano po badaniu dr. Hapunowicz (Florczak byl
          caly czas na urlopie!, pomimo ze codziennie ktoras z pielegniarek mowila, ze
          ordynator bedzie w pracy nastepnego dnia) stwierdzil ze trzeba mi zalozyc tzw.
          cewnik Folleya (to taki balonik ktory ma sie powiekszac i spowodowac wieksze
          rozwarcie - ja mialam tylko 2 cm), ktory jezeli mi sam nie wypadnie to mi go
          wyjma za kilka godzin. Na cale szczescie cewnik spowodowal u mnie tez bole i to
          po 20 minutach od zalozenia, mialam wiec nadzieje, ze moze sie cos zacznie. No i
          sie zaczelo, tyle tylko ze bole mialam bardzo nieregularnie, az mi w koncu
          zaczely zanikac. Chcialam wiec widziec sie z lekarzem, zeby mi powiedzial, czy
          to normalne i czy jest juz jakis postep. Moja maz i moja mama ktorzy byli ze mna
          kilkukrotnie chodzili do dyzurki i prosili szanowne panie polozne, zeby ktoras
          poprosila lekarza, zeby do mnie przyszedl. Dodatm ze panie polozne byly w tym
          czasie bardzo rozbawione. Powiedzialy, ze lekarz jest na jakims zabiegu i w tej
          chwili nie moze. I tak minely chyba ze 3 godziny, w koncu moja matka sie
          wsciekla i zapytala co to jest za oddzial, ze jest tylko jeden lekarz dyzurny
          itd., ze corka ma bole i nie wiadomo czy zaraz nie bedzie rodzic a od kilku
          godzin nie mozna doprosic sie o lekarza! Wiec jedna z tych pań zapytala sie
          mojej matki czy ona nie wie jak wyglada porod itd.! A moja matka na to : A musze
          wiedziec?!?! Nie mam takiego obowiazku!!! Poza tym to Panie sa od tego zeby mi
          to wyjasnic! CHyba za cos dostajecie pieniadze nie obiboki! I powiedziala ze w
          tym przypadku dzwonimy do oddzialowej i do ordynatora. Telefon taki oczywiscie
          wykonalismy. Oddzialowa powiedziala ze to juz kolejna skarga tego samego dnia,
          przepraszala (dobrze ze chociaz ona w tym przypadku zachowala sie w porzadku) i
          powiedziala ze jak wroci to sobie porozmawia z tymi paniami. W trakcie
          wykonywania tego telefonu znalazl sie nagle lekarz!!! Jak sie pozniej okazalo
          zadna polozna u niego nie byla! i nie informowala go o o tym, ze ktoras z
          pacjentek chce sie z nim widziec! Jednoczesnie lekarz wyjal mi ten cewnik i
          okazalo sie ze mam juz 5 cm rozwarcia wiec bardzo prawodpodobne ze urodze w nocy
          :/ Dalej wiec chodzilam bez tego cewnika z bolami raz mocniejszymi a raz
          lzejszymi. O 22 polozylam sie spac, a o 23 obudzily mnie mocne regularne bole.
          1,5 godziny spacerowalam po korytarzu, a o 1 w nocy poszlam na porodowke. Panie
          polozne na porodowce zapytaly co ile mam bole - ja ze mam skorcze co 3 minuty, a
          jedna z pan na to, ze to nie sa na pewno skorcze - przy pierwsyzm porodzie to sa
          bole bo my jeszcze nie wiemy co to sa skorcze. I znowu po raz kolejny mnie
          zgasily. Wyladowalam na jednej z sal, po jakims czasie przyjechal do mnie maz,
          no i sie zaczelo. Podlaczyli mi oksytocyne, bolalo jak cholera, przez wiele
          godzin siedzialam na pilce i gdyby nie ta pilka to bym chyba zwariowala! Przez
          ten czas nie wiem dlaczego i jakim cudem przewinely sie kolo mnie ze 4 polozne.
          I na moje nieszczescie na samym koncu zajmowala sie mna najgorsza małpa na calym
          chyba oddziale. Co prawda zagladala do mnie dosc czesto, czesto tez sprawdzala
          rozwarcie, ale nie dala nic na przyspieszenie! Nawet mi nie przebila pecherza!
          Rodzilam wiec praktycznie -NA SUCHO! O czym wtedy jak juz wspomnialam nie mialam
          zielonego pojecia! Pytalam sie tez o ZZO, a ta Pani - nie ma takiej mozliwosci,
          dajemy tylko w przypadku zagrozenia zycia matki lub dziecka, no chyba ze
          dogadacie sie (czyt. dacie w łapę) anestezjologowi...Myslalam ze mnie cos
          strzeli! Na szczescie dala mi kilka czopkow przeciwbolowych, ktore nie wiem czy
          wogole podzialaly. Pozwolila tez na moja prosbe wejsc do wanny, ktora musze
          przyznac bardzo duzo mi dala - pozwolila odpoczac, zrelaksowac sie pomimo boli i
          na chwilke przysnac. Siedzialam w niej prawie godzine, ale naprawde wanne
          polecam wszystkim przyszlym mamom! O 8 rano na obchodzie pojawil sie po urlopie
          Florczak! dopiero wtedy przebil mi pecherz! A ja myslalam ze go dziada skrzywdze
          wlasnymi rekami! Przebicie pecherza jednak naprawde przyspieszylo porod,
          blyskawicznie mialam 10 cm rozwarcia i o 11.45 zaczal sie drugi etap porodu. Ten
          jednak przebiegl bardzo szybko i sprawnie, ta najgorsza polozna na szczescie
          skupila sie na tym zebym szybko urodzila. Zapytala sie tylko czy chodzilam do
          szkoly rodzenia, ja ze nie, a ona ze w takim razie nauczymy sie przec. Widac
          pojetna uczennica bylam ;) bo mala urodzila sie juz po 30 minutach. Na koniec
          zapytala tylko jakimi nicmi szyc, a moj maz na to ze rozpuszczalnymi - ona
          chciala mi zakladac jakies klamry. Przy szyciu powiedzialam tylko ze corka
          bedzie miala na imie Dominika, a ona na to ze dla niej moze sie nazywac
          kunegunda i naprawde nie interesuje jej to jak dziecko bedzie mialo na im
          • anna0906 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 12.05.09, 13:46
            ie, takie porody to dla niej chleb powszedni! Teraz sobie jeszcze przypominam ze
            w trakcie porodu kiedy mialam najgorsze bole to sie mnie wtedy wypytywala o dane
            do ksiazeczki, a jak nie moglam odpowiedziec to sie zaczynala wsciekac i
            niecierpliwic :( Na sam koniec juz po szyciu (dzeki Bogu ze jednak zszywala mnie
            ona a nie Skora ktory byl na koncu porodu!) zapytala czy sie dobrze spisala!
            Mialam chec jej odpowiedziec, ze nie chcialabym wiecej miec z nia doczynienia i
            niech mi juz najlepiej zejdzie z oczu, ale sie ugryzlam w jezyk. Niestety od
            samego poczatku mialam dosc duzy problem, zeby karmic piersia bo mialam wklesle
            brodawki (pozniej zauwazylam ze w karcie pobytu w spzitalu mialam wpisane ze mam
            wypukle, a nikt sie mnie o to wczesniej nawet nie zapytal jak mnie przyjmowali
            na oddzial). W zwiazku z tym przyszla do mnie jedna z pań od poradni
            laktacyjnej, zeby mi pokazac co i jak. Ona kazala mi bezposrednio przystawiac
            dziecko do piersi. Natomiast kiedy przyszla pielegniarka od noworodkow kazala
            kupic takie nakladki na brodawki, ktore znacznie ulatwia mi karmienie i uwypukla
            brodawki. Kiedy jednak w dniu wypisu przyszla taka mloda lekarz, chyba Niejadlo
            - Samson i zobaczyla u mnie te nakladki to sie na mnie wsciekla i zaczela drzec,
            ze mam karmic bez tych nakladek. Wiec ja powiedzialam ze pielegniarki od
            noworodkow mi te nakladki polecily bo mam problem z wkleslymi brodawkami, a ona
            na to: ze ktore pielegniarki>! ze to niemozliwe! oni wszyscy konczyli jedna
            szkole. Juz mi sie normalnie plakac chcialo i chcialam tylko wrocic juz z corka
            do domu. Gdyby nie ten jeden incydent, to w sumie pobyt na oddziale polozniczym
            wspominalabym dobrze, ale dzieki temu nawet ten oddzial negatywnie zapadl mi w
            pamiec. Tak mniej wiecej wygladal moj pobyt w minskim szpitalu na oddziale
            ginekologiczno - polozniczym. Ja naprawde nie jestem osoba wymagajaca, nie
            zalezy mi na pieknych kafelkach, ani wspanialych lozkach, ale na zwyklej
            ludzkiej atomosferze! Bez docinkow ani nieprzyjemnosci! Rozumiem, ze czasami
            mozna miec zly humor, zle sie czuc itp. ale codziennie 24 h na dobe to raczej
            nie jest mozliwe! Poza tym domagaja sie podwyzki - za co?! Pytam sie za co?! Za
            to ze traktuja swoje pacjentki czasami jak smieci?! Przykro mi to stwierdzic,
            ale przy kolejnym dziecku bede mocno sie zastanawiala czy mam rodzic w Minsku
            czy w W-wie. Pozdrawiam :)
          • joshima Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 12.05.09, 17:14
            Nie doczytałam bo trochę za długie dla mnie a poza tym rodziłam półtora miesiąca
            temu i mam absolutnie odwrotne niż Ty wspomnienia. A nazwisk nie będę wymieniać,
            bo nie pamiętam albo nie znam. Więc nie wiem kto tam teraz tym wszystkim trzęsie.
            • joshima Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 12.05.09, 17:18
              Nawet o tympisałam:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20877&w=90394749&a=93538598
    • mik5 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 12.05.09, 14:50
      Ja rodziłam drugie dziecko na początku tego roku i choć nie miałam
      tak drastycznych przeżyć jak poprzedniczka, przyłączam się niestety
      do tych niezbyt pozytywnych opinii o naszej porodówce. Pomijając zzo
      (poradziłam sobie bez niego) brak jest według mnie indywidualnego
      podejścia do pacjentek, co chyba dałoby się zrobić, bo wymaga to
      tylko dobrej woli a nie nakładów finansowych. Położne są może i
      miłe, z pewnością kompetentne, ale schematyczne, mam wrażenie, że
      oksytocyna i piłka to wszystko, co mogą nam zaproponować. Mój poród
      był wywoływany oksytocyną po odejściu wód, i po przeczytaniu takiej
      książeczki dostępnej z gazetą Dziecko pt. "Co to znaczy rodzić po
      ludzku" zastanawiam się, czy to było konieczne? Chyba, że chodziło o
      to, żeby p. położne miały "spokojną noc". A moze powinnam być
      wdzięczna, że urodziłam dość szybko, choć nie do końca "siłami
      natury".

      A odnośnie pierwszego postu, to z porodem rodzinnym chyba nie ma
      problemu, natomiast położnej podobno wybrać nie można.
      • emilkak Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 12.05.09, 15:35
        sam poród raczej w żadnym szpitalu nie będzie miło wspominany,
        choćby wszyscy dookoła stawali na głowie..
        anna0906 - współczuję (położna niemiła 24h na dobę to możliwe-
        pewnie miała zespół napięcia przedmiesiączkowego:-) ale nie musisz
        zniechęcać wszystkich dookoła. ciesz się, że wszystko jest w
        porządku z dzieckiem bo tylko to się liczy.
        rozwala mnie takie biadolenie... lekarz nie tak się spojrzał, nie
        tak się odezwał, położna się wydarła... oni nie są tam po to, żeby
        trzymać za rączkę (to nie serial "na dobre i na złe") i ładnie się
        uśmiechać do pacjentów tylko po to, żeby w odpowiednim momencie
        postawić do pionu, bo bez tego nie może się udać. zwykłe, ludzkie
        uczucia jak najbardziej miło widziane ale bez przesady...

        • mik5 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 12.05.09, 18:41
          Ok, ale mimo wszystko pierwszy poród (dawno temu) wspominam dużo
          milej, podczas tego drugiego miałam wrażenie, ze pani położna nie
          nadążała, bo u mnie to wszystko dosyć szybko się toczy + podano
          oksytocynę. Nie o trzymanie za rączkę mi chodzi - od tego jest
          mąż ;) tylko o indywidualne, a nie rutynowe podejście do rodzącej.
          Myślę, że nikt nie chce zniechęcać czy straszyć innych, tylko
          wskazac, co możnaby poprawić.
          • emilkak Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 12.05.09, 19:55
            jak ktoś się minął z powołaniem to nic nie zmienisz:-)
            zastanawiam się tylko dlaczego nikt nie porusza tematu braku miejsc
            w w-wskich szpitalach. nie wierzę, że problem zniknął
        • anna0906 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 12.05.09, 20:43
          Nie badz ironiczna i nie pisz ze rozwala Cie takie biadolenie, bo nie bylas na
          moim miejscu i nie wiesz przez z jakim chamstwem i brakiem kompetencji sie
          spotkalam. Ja nikogo nie zniechecam do minskiego szpitala, poprostu opisalam bez
          ogrodek jak to wszystko wygladalo. Ze byc moze nie zawsze jest tak wspaniale jak
          wiekszosc osob mowi. Nie tylko ja z takimi rzeczami sie spotkalam, nie tylko do
          mnie personel sie tak odnosil. Wszystkie dziewczyny, ktore ze mna rok temu
          lezaly mialy takie same odczucia. Wspomnialam tez juz wczesniej, ze zalezy mi
          przede wszystkim na LUDZKIM normalnym traktowaniu, bez nieprzyjemnych docinkow i
          odzywek. Nie na tym to chyba wszystko polega prawda? Ale skoro Ty tego typu
          rzeczy nazywasz stawianiem do pionu to chyba nie mamy o czym rozmawiac. Poza tym
          raczej wszystkie pacjentki gotowe sa wspolpracowac z personelem, zeby tylko jak
          najszybciej urodzic, a moze sie myle? I nikogo chamskim podejsciem nie trzeba
          stawiac do pionu. Ja nie wymagam trzymania za raczke - tak jak juz wspomniala
          jedna z moich przedmowczyn - od tego jest maz. Wymagam tylko, zeby traktowano
          mnie z szacunkiem, tyle sie przeciez teraz o tym mowi?! Poza tym im tez powinno
          zalezec na tym, zeby pacjentka ktora urodzila u nich jedno dziecko, za jakis
          czas wrocila ponownie, a nie poszla rodzic do W-wy.
          • emilkak Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 13.05.09, 09:17
            tak, nie byłam na Twoim miejscu bo rodziłam w "pięciogwiazdkowym
            hotelu" w w-wie, z super opieką lekarską i świetną położną. tylko
            zanim do tego doszło to najpier odesłano mnie ze szpitala w którym
            miałam rodzić a potem przez kilka godzin były komplikacje. cudem
            wszystko dobrze się skończyło więc tym bardziej takie podejście mnie
            rozwala.
            aż tak do końca nie jest ważne gdzie się rodzi, czy ktoś jest
            chamski czy nie...tylko to, żeby dziecko miało w razie czego
            zapewniony specjalistyczny sprzęt, odpowiednią opiekę lekarską
            itp... nie piszę na temat mińskiego szpitala bo nie mam pojęcia jak
            tam wygląda poród tylko ogólnie.
            masz rację, nie mamy o czym rozmawiać. tylko zanim zaczniesz po kimś
            jechać to zastanów się przez chwilę. niektórzy mieli mniej szczęścia
            i nie obnoszą się z tym na forum
            • anna0906 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 13.05.09, 21:01
              problem w tym, ze Ty i ja bardzo sie od siebie roznimy i rozne rzeczy uwaza za
              priorytety. Dla mnie oczywiscie dziecko rowniez bylo najwazniejsze, porod na
              szczescie odbyl sie bez komplikacji i problemow, chociaz nie wiem czy by ich nie
              bylo gdyby pecherz zostal przebity pozniej. Ale tak jak wspomnialam wazne jest
              rowniez dla mnie podejscie lekarzy i pielegniarek do przyszlych matek, zeby
              kiedys ponownie tam wrocily i mogly powiedziec "to jest fajny szpital". Piszesz,
              ze nie do konca wazne jest gdzie sie rodzi, bo tak jak sama napisalas rodzilas w
              swietnym szpitalu. Ciekawa jestem jednak czy bys tak mowila, gdybys byla wtedy
              ze mna na sali - watpie mowiac szczerze. Twierdzisz, ze ja jade po Tobie - sama
              sprowokowalas to swoimi zlosliwosciami skierowanymi do mnie, wiec nie miej teraz
              do mnie pretensji. Pozdrawiam :)
              • emilkak Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 14.05.09, 14:07
                tak, różnimy się jak woda i...olej (to z reklamy). mam nadzieję, że
                nigdy razem nie spotkamy się na żadnej sali. mimo wszystko jestem w
                miarę kumata i zrozumiałam o co Ci chodzi:-) niczego nie prowokuję i
                się nie czepiam więc skończmy już... też Cię kocham:-) pa
                • anna0906 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 14.05.09, 22:04
                  i vice versa kochanie :)
            • luczija74 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 14.05.09, 00:00
              Kobieto,twoja żółć zalewa cały watek...wszechwiedzące baby to
              najgorsze co może być!!!Nie masz pojęcia jak się rodzi w mińskim
              szpitalu a mądrzysz się!!!Dziewczyna opisała swoje doswiadczenia
              (!!!),więc to uszanuj,bo nie była chamska ani złośliwa tylko po
              ludzku napisała jak rodziła.Oczywiście nie jest istotne gdzie
              rodziła,ale istotne jest jacy ludzie pracuja w naszym szpitalu.
              • anna0906 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 14.05.09, 13:03
                Dziekuję Ci :) Widzę jednak, że są kobiety, które zrozumiały o co dokładnie mi
                chodziło. Pozdrawiam :)
          • dysia_1 Do anny0906 13.05.09, 09:48
            Zupełnie się z Tobą zgadzam. Nienawidzę kiedy leakrze czy
            pielęgniarki odnoszą się do pacjentów jak do intruzuów - w końcu
            płacimy za opiekę i należy nam się normalne traktowanie. Oczywiście
            na pewno można spotkać miłe osoby ale niestety to chyba zdarza się
            nieczęsto. Ja na szczeście przy pierwszym porodzie miałam do
            czynienia z bardzo miłymi położnymi - nie wyobrażam sobie gdyby
            któraś miała wtedy na mnie krzyczeć. Dla kobiety poród jest i tak
            wystarczająco trudny.
            "Ustawianie do pionu" - a czy to wojsko? Każda kobieta rodzi
            inaczej, jest inną osobą i wymaga indywidualnego podejścia. Niech
            pokażą że zasłużyli na tę nagrodę (na marginesie to zupełnie nie
            rozumiem za co ja dostali).
            Pozdrawiam Cię serdecznie i dziekuję że tak wszystko obszernie
            opisałś. Szkoda tylko że pojawiły się jakieś niepotrzebne komentarze
            tzw. "Matek Polek" którym jakoś poszło i myślą że w porządku jest
            krytykowanie innych - szkoda gadać... (mam nadzieję że nie spotkam
            takich na porodówce).
            • anna0906 Re: Do anny0906 13.05.09, 21:10
              Ciesze sie, ze w przeciwnosci do Twojej przedmowczyni emilkak zrozumialas o co
              mi chodzilo. Powtorze po raz kolejny, ze nie mialam i nie mam zamiaru nikogo
              zniechecac do tego szpitala, tak jak juz wczesniej wspomnialam, opisalam tylko
              swoje odczucia odnosnie tego oddzialu. Chyba mam do tego prawo? Nie rządałam nie
              wiadomo czego, tylko zwyklego, indywidualnego podejscia, bo tak jak sama
              napisalas, kazda z nas jest inna, a wystarczy, ze porod jest ciezkim i bolesnym
              przezyciem. Ale jak widac niektorzy tego nie rozumieja... Pozdrawiam :)
      • margot_may Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 14.05.09, 02:40
        > oksytocyna i piłka to wszystko, co mogą nam zaproponować. Mój poród
        > był wywoływany oksytocyną po odejściu wód, i po przeczytaniu takiej
        > książeczki dostępnej z gazetą Dziecko pt. "Co to znaczy rodzić po
        > ludzku" zastanawiam się, czy to było konieczne? Chyba, że chodziło o
        > to, żeby p. położne miały "spokojną noc". A moze powinnam być
        > wdzięczna, że urodziłam dość szybko, choć nie do końca "siłami
        > natury".

        Jak to jest- ja czytałam, że do oksytocyny powinno się podawać środki na
        znieczulenie, bo po niej poród przebiega bardzo boleśnie. A tutaj czytam:
        oksytocyna i oksytocyna, przy jednoczesnej odmowie znieczulenia...
        • joshima Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 14.05.09, 12:35
          margot_may napisała:


          > Jak to jest- ja czytałam, że do oksytocyny powinno się podawać środki na
          > znieczulenie, bo po niej poród przebiega bardzo boleśnie. A tutaj czytam:
          > oksytocyna i oksytocyna, przy jednoczesnej odmowie znieczulenia...
          Gama środków przeciwbólowych nie kończy się na znieczuleniu zewnątrzoponowym.
          • margot_may Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 14.05.09, 13:28
            Anna0906 napisała, że mińskim szpitalu stosują czopki. Czy to dobre znieczulenie
            po oksytocynie?
            • joshima Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 14.05.09, 14:08
              margot_may napisała:

              > Anna0906 napisała, że mińskim szpitalu stosują czopki. Czy to dobre
              znieczulenie po oksytocynie?

              Prawdę mówiąc nie sprawdzałam. Nie miałam potrzeby. Wiele kobiet nie potrzebuje
              żadnych środków znieczulających. Pianę z mózgu robią nam kolorowe czasopisma i
              internet :) Przepraszam jeśli ktoś poczuje się urażony, ale takie mam na ten
              temat zdanie.
              • inmiki Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 14.05.09, 14:52
                Czopki nie są znieczulające tylko przeciwbólowe (lub rozluźniające). Nie
                słyszałam co prawda nigdy, że przy oksytocynie powinno stosować się znieczulenie
                i sama go nie dostałam pomimo pompy z oksytocyną, ale może za mało się tym
                interesowałam... W każdym razie głowy do góry dziewczyny, tak czy inaczej damy
                radę i wydamy te dzieciaczki na świat, a one będą śliczne i zdrowe!!! A tak na
                marginesie :) gdzieś czytałam, że jak rodząca jest na coś zła to tę złość
                wyładowuje, żeby szybciej urodzić i podobno mocniej prze. Nie wiem ile w tym
                prawdy, ale może "nasze" położne też to czytały :):):):)
                • anna0906 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 14.05.09, 22:08
                  inmiki napisała:

                  > A tak na
                  > marginesie :) gdzieś czytałam, że jak rodząca jest na coś zła to tę złość
                  > wyładowuje, żeby szybciej urodzić i podobno mocniej prze. Nie wiem ile w tym
                  > prawdy, ale może "nasze" położne też to czytały :):):):)


                  Hehe to by tlumaczylo dlaczego drugi etap porodu trwal u mnie tak krotko - bo
                  bylam zla na caly oddzial :)))
                  • joshima Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 15.05.09, 09:40
                    anna0906 napisała:

                    > Hehe to by tlumaczylo dlaczego drugi etap porodu trwal u mnie tak krotko - bo
                    > bylam zla na caly oddzial :)))
                    A ja byłam w świetnym humorze i drugi etap to niecałe 20 minut. Więc albo buba
                    albo jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę.
              • margot_may Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 14.05.09, 15:39
                Dlaczego miałabym się czuć urażona? Przecież to co napisałaś to prawda: wiele
                kobiet nie potrzebuje środków znieczulających.

                Ja pytałam się o stosowanie środków znieczulających po oksytocynie.
    • mgo-nia Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 13.05.09, 06:57
      Rodzić w Mińsku nie rodziłam, ale leżałam tam w tym roku na
      ginekologii. Odczuć zbyt pozytywnych nie mam.
      Duże sale, brudno.
      A to co mnie najbardziej denerwowało to nie równe traktowanie
      pacjentek. Dziewczyny, które chodziły do lekarzy z mińskiego
      szpitala (chyba żaden poza p. Maguza (Siennica) nie przyjmuje na
      NFZ) były traktowane przez nich milej, szybciej udziela się takim
      pacjentkom informacji, szybciej zabiera się je na badania, zabiegi.
      Nie wiem jak jest na porodówce czy oddziale położniczym, ale na
      ginegologię też każda z ciężarna trafić może, więc może warto wziąć
      to pod uwagę i oprócz sali porodowej obejrzeć jeszcze ginekologię.
      • abcde-25 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 13.05.09, 07:38
        anna0906 jesteś odważna, że rodziłaś w mińskiej "wykańczalni" i
        dziecko żyje!

        Jeszcze raz napiszę - polecam Karową w W-wie i nie ma problemu z
        brakiem miejsc. Jak ja rodziłam było w tym czasie 8 porodów i
        wszystkie mamy miały salę i super ekipę lekarzy do dyspozycji.

        Tam kobieta jest traktowana jak w hotelu, a w MMz nie nazwę tego po
        imieniu...
        • joshima Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 13.05.09, 10:56
          abcde-25 napisała:

          > anna0906 jesteś odważna, że rodziłaś w mińskiej "wykańczalni" i
          > dziecko żyje!

          Wiesz. Uważam że takie teksty są poniżej krytyki. Wiele kobiet tam rodzi i jakoś
          nie zanotowano dramatycznej umieralności kobiet czy noworodków. Naprawdę ugryź
          się w dłoń nim coś wyklepiesz. Chyba, że masz powód, żeby straszyć dziewczyny i
          wysyłać je do W-wy gdzie po porodzie będą leżeć na korytarzu. Z pewnością
          poczują się bardziej zaopiekowane niż w MM. Bo problem z brakiem miejsc jest.
          • abcde-25 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 13.05.09, 11:18
            Gryzę się w dłoń wedle rozkazu ;)

            Pewnie, rodźcie w Mińsku, bo szpital ma 2. miejsce w rodzić... "po
            ludzku", bez znieczulenia w tym wieku.

            Zapraszam do MMz.! He, he, he.
            • joshima Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 13.05.09, 11:51
              abcde-25 napisała:

              > Gryzę się w dłoń wedle rozkazu ;)
              >
              > Pewnie, rodźcie w Mińsku, bo szpital ma 2. miejsce w rodzić... "po
              > ludzku", bez znieczulenia w tym wieku.
              >
              > Zapraszam do MMz.! He, he, he.

              Najmądrzej jest się nie wypowiadać o czymś czego się nie zna :)
              • abcde-25 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 13.05.09, 12:12
                Dobrze napisałaś o sobie zwolenniczko lipnych kafelków na podłodze ;)
                Pewnie, masz rację, we wszystkim, jesteś mądra.
        • anna0906 Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 13.05.09, 21:15
          Poprostu poszlam tam bo wg. opinii wiekszosci kobiet, ktore tam rodzily ten
          oddzial tez mial byc pieciogwiazdkowym hotelem. Zastanawiam sie tylko jakie
          kryterium bylo brane pod uwage przyznawania tych gwiazdek bo jezeli za "mily i
          fachowy personel" to ja podziekuje...
    • agguta Re: Kto rodził w Mińsku Maz. ostatnio? 13.05.09, 10:56
      jestem przerażona tym opisem , bo wydawało mi sie ze na Mińskiej
      porodówce, po tych wszystkich czarnych latach jest " po ludzku "i
      humanitarnie.
      Co do reszty szpitala tez miałam w miare pozytywne zdanie, nieco się
      ono natwątliło kiedy w sobotni wieczór, stojac w kolejce w sklepie
      Martusia na przeciwko szpitala, byłam świadkim jak pani pielęgniarka
      w służbowym stroju i białych drewniaczkach kupowała wódkę , colę i
      cytrynę taki imprezowy zestaw na długi nocny dyżur...
      • micia_79 rety... 13.05.09, 13:45
        Domagacie się zwykłego, "ludzkiego" traktowania przez personel
        medyczny a sami na tym forum zachowujecie się jak banda buraków.
        Żenada.
        Każdy kto ma choć trochę rozumu na pewno przemyśli wszystkie za i
        przeciw nie sugerując się jakimiś elaboratami.
        Ma być dobrze to będzie, ma być źle to też tak będzie. Nawet jakby
        to miał być hotel 7 gwiazdkowy (chyba w Dubaju).
        • micia_79 Re: rety... 13.05.09, 13:48
          Aha, mnie też odesłali z Wawy z kwitkiem z powodu braku miejs
          • abcde-25 Re: rety... 13.05.09, 14:23
            Jestem z bandy buraków - było jechać do 7* w Dubaju, chociaż pewnie
            też by Cię nie przyjęli ;)
            • emilkak Re: rety... 13.05.09, 15:48
              tak, to od razu widać skąd jesteś:-) na prawdę gratuluję poczucia
              humoru i w ogóle jakiegokolwiek wyczucia.
              • anna0906 Re: rety... 13.05.09, 21:20
                i Ty mówisz o jakimkolwiek wyczuciu?
                • emilkak Re: rety... 14.05.09, 09:34
                  anna0906 napisała:
                  > i Ty mówisz o jakimkolwiek wyczuciu?

                  przepraszam że nie do tematu, ale nie mogę się powstrzymać:-)
                  o wyczuciu JAKIMKOLWIEK nie mówie do Ciebie, tylko do dowcipnisi,
                  która uważa że śmieszny jest fakt, że odysłają ze szpitala z powodu
                  braku miejsc (mircia_79). doprawdy boki zrywać... a - ha - ha

                  • anna0906 Re: rety... 14.05.09, 13:10
                    domyslam sie ze nie do mnie, ale nie wiem czy stosowne jest mowic o czyms czego
                    sie samemu nie ma...
                  • afrikana emilkak 14.05.09, 16:34
                    emilkak jesteś naprawdę irytującą osobą. Nie ma z Tobą żadnej
                    dyskusji. Wydaje Ci się, że twoja racja jest najtwojsza i jedyna
                    możliwa. Żenada. Zero empatii, wyczucia, taktu, zrozumienia i
                    tolerancji. Nie mąć już w tym wątku. Daj innym wyrażać swoje opinie
                    i opisywać własne przeżycia i odczucia. Każdy ma prawo do własnego
                    zdania, a Ty tylko atakujesz tych, którzy mają odmienne od Twojego.
                    • abcde-25 afrikana bravo... 14.05.09, 17:16
                      za trafny koment! Zamknie twarz ta cała Emilka może w końcu!
                      • emilkak Re: afrikana bravo... 14.05.09, 22:17
                        mogę co najwyżej zamknąć usta, Ty pewnie musisz zamykać twarz..
                        niektórzy widać że skończyli edukację na poziomie pierwszych pięciu
                        liter alfabetu (stąd nick, 25 to za pewne poziom IQ)
                        ja się nad sobą nie roztrząsam i dlatego pisałam, że nie jest ważne
                        gdzie się rodzi.
                        nie jestem żadną matką polką, jak to ktoś napisał.. przy porodzie
                        mordowałam się ponad dziesięć godzin (pęcherz miałam przekłuty pod
                        koniec) i nic z tego nie wyszło.. okazało się, że główka wstawia się
                        zbyt wysoko i nie urodzę sama.. nie miałam już na nic siły i gdyby
                        wtedy położna nie stawiała mnie do pionu (nie mówię o wrzeszczeniu)
                        to podejrzewam że mogłabym nawet zasnąć z wycieńczenia. możecie to
                        nawet nazwać wojskiem..
                        znieczulenia nie chciałam od razu, bo stwierdziłam że aż tak nie
                        boli, później o nie błagałam ale było już za późno.
                        wylądowałam na stole operacyjnym bo to był jedyny sposób zakończenia
                        porodu. na szczęście - bo dziecko miało okręconą szyję pępowiną.
                        przez cały ten czas lekarze, mimo tego że byłam tam "obca" spisali
                        się świetnie. położna również.
                        później już nie było tak fajnie.. dziecko od razu mi zabrali, bo
                        musiało mieć transfuzję krwi. każdy kto miał cesarkę wie, że przez
                        jakiś czas nawet nie można się ruszyć ani kichnąć. mimo to
                        potem przywieźli mi dzidziusia w szpitalnym wózeczku, z wenflonem w
                        główce a na parapecie poza zasięgiem mojej ręki stała aparatura
                        którą miałam wyłączyć jak zacznie "pykać".
                        nawet nie byłoby to możliwe, chociaż jeśli coś się dzieje to matka
                        nawet po cesarce podejrzewam że jest w stanie zacząć biegać. nikt
                        też nie patrzył na to, że mam obie ręcę skłute i nie mam jak wziąść
                        dziecka.
                        opieka poporodowa przeciętna.. jedna babka kazała mi chodzić zaraz
                        po tym jak odzyskałam czucie w nogach a ja nawet nie mogłam usiąść.
                        i wiecie co... miałam ją i tych innych ludzi głęboko w...trąbce. dla
                        mnie w takich "okolicznościach przyrody" najważniejsze było to, że
                        odpowiednio zajęli się moim dzieckiem.
                        to było najważniejsze.
                        gdzieś mam Wasze docinki.. nie znacie mnie i nie macie prawa
                        oceniać...
                        • afrikana emilkak 14.05.09, 22:29
                          ???
                          ale za to Ty chyba rościsz sobie prawo, żeby oceniać innych...no
                          comment.
                          • emilkak afrikana 14.05.09, 22:48
                            z Tobą nie dyskutowałam.. za to Ty musiałaś walnąć kilka linijek na
                            mój temat. gdybyś uważnie przeczytała co napisałam to oprócz słowa z
                            biadoleniem (co wynika z kontekstu) nie było nic złośliwego z mojej
                            strony. reszta - poza tematem to tylko chamskie odpowiedzi na
                            chamstwo:-) dobranoc
                            • joshima Re: afrikana 15.05.09, 09:42
                              Cały ten fragment dyskusji to po prostu żenada i parada najgorszych zachowań.
                              Czasem żałuję, że to forum nie jest moderowane.
        • mik5 Re: rety... 13.05.09, 16:26
          "Każdy kto ma choć trochę rozumu na pewno przemyśli wszystkie za i
          > przeciw nie sugerując się jakimiś elaboratami."

          No własnie, jedni piszą o "za", inni o "przeciw"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka