chelis
22.02.06, 12:04
Witam serdecznie,
Podczytywałam do tej pory to forum, ponieważ moja córeczka ma asymetrię i
ćwiczyłyśmy najpierw metodą Vojty a teraz Bobath. Pomogły mi Wasze uwagi i
rady wprawdzie kierowane nie do mnie ale do innych mam zaniepokojonych i
pełnych obaw.
Teraz muszę sama zadać pytanie, bo kompletnie nie wiem co zrobić - a sprawa
jest pilna. Mam na imię Beata i jestem z Wrocławia a widzę, że na tym forum
sporo jest osób z Wrocławia. Moja córeczka Magda ma 5,5 miesiąca.
Wciąż jeździmy z czymś po lekarzach, zaczęło się od przedłużającej się
żółtaczki, asymetrii, bioderek az po badania krwi mające wykluczyć inne
przyczyny przedłużającej się żółtaczki - i niby jest w miarę OK. Lekko
podwyższone pewne wskaźniki, ale do kontroli dopiero za 2 mies.
Mimo tych różnych badań i wizyt w poradniach Mała jest pogodnym dzieckiem i
rozwija się prawidłowo - tak na pierwszy rzut oka (nie wnikając w asymetrię).
A TERAZ PRZEJDĘ DO SEDNA:
Trzy dni temu zauważyłam niepokojące objawy: córeczka robi dziwne grymasy
twarzy, wygląda to jakby skurcz i pojawia się zarówno jeśli towarzyszą temu
jakieś emocje (np. śmiech) jak i zupełnie bez powodu, kiedy leży spokojnie.
Najpierw pomyślałam, że to odreagowywanie nadmiaru emocji z całego dnia. Ale
przez kolejne dwa dni te objawy się nasilały i zdarzało się to coraz częściej
i nie tylko wieczorem. Dziś już od rana tak się robi co chwilę i to nie
obejmuje jedynie twarzy ale też rączki i klatkę piersiową (takie prężenie i
dziwne grymasy). Szybko poszłam dzis rano do pediatry rejonowego i (na
szczęście fajna lekarka, nie próbowała zbagatelizować) poradziła żebym szybko
poszła do neurologa. Poradziła, żebym nie dała sobie wmówić, że to objaw
ząbkowania albo bolący brzuszek (zresztą sama wiem, że wtedy inaczej się moja
Maga zachowuje), bo to wygląda na coś neurologicznego.
Tak strasznie się boję - bo zanim Magda zasnęła - takie mimowolne prężenie
się i skurcze miała już co chwilkę - wygląda że ją to męczy, tak jakby coś
nią rządziło i przeszkadza jej to ale chyba bardzo nie boli, bo nie płacze,
tylko tak marudzi.
Pediatra poradziła, żebym poszła prywatnie, bo, cóż terminy odległe a tu nie
można czekać. Zresztą sama widzę co się dzieje i zapłacę chyba każde
pieniądze, żeby iść do dobrego neurologa jak najszybciej.
Dała mi nr tel do dr Ujmy-Czapskiej ale tam nikt nie odbiera. Wiem, że różne
opinie pisałyście o niej, ale akurat pediatra sama mówiła, że była po prostu
u niej na stażu i poleca. Albo dr Wojdyłło z Promyka Słońca.
Tak strasznie się boję, że każdy dzień, a może nawet godzina ma znaczenie i
nie wiem po prostu co zrobić - gdzie jeszcze zadzwonić.
W porównaniu z tym co było wczoraj, dziś jest o wiele gorzej, aż boję się
myśleć co będzie jutro...
PROSZĘ czy możecie poradzić coś, gdzie do dobrego neurologa można się szybko
dostać we Wrocławiu? Kasa nie ma znaczenia...
Masa myśli mi krąży po głowie. Abstrahując od samego lekarza, czy dziecko
którejś z Was miało takie objawy? Czy to może być (może to bzdura ale się
łudzę) np. objaw uboczny terapii NDT Bobath i masażu?
BEdę bardzo wdzięczna za jakieś rady!
Beata
Tel. kom. 501 675 096