Gość: lalamida
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.07.10, 20:52
Chcę się z Wami podzielić pewną sytuacją, która daje mi sporo do myślenia na
temat uczuć. To forum o uczuciach, więc liczę, że podyskutujemy trochę :)
Moja sąsiadka to piękna... wysoka kobieta. Laska ma świetną pracę pomimo tego,
że ma 23 lata! Studiuje dwa kierunki i jest naprawdę mega inteligentną osobą.
Dorastałyśmy na jednym podwórku i wiem, że ma wszystko dzięki swojej ciężkiej
pracy. Zawsze była dla mnie wzorem bo nie dość, że ładna to jeszcze ma
rewelacyjne perspektywy na przyszłość.
Do tego zawsze można na nią liczyć!
Misia miała jakieś tam sympatie. Ale jakoś tak na dłuższą metę nie widziałam
jej z żadnym. Myślałam, że ma mega wymagania i nawet często złośliwie
komentowałam z moją mamą to, że ładna dziewczyna ma źle w życiu bo każdy facet
się jej boi.
Od tygodnia jestem w szoku.
Misia spotyka się z facetem na wózku inwalidzkim. Poznała go u siebie w pracy.
Nie chodzi o to, że uważam, że osoby niepełnosprawne nie zasługują na miłość i
związek! Broń Boże! Chodzi o to, ze Misia... kurcze no! Laska może mieć
KAŻDEGO a tu taka niespodzianka... Co nią kierowało?! Znacie podobne
przypadki? Normalnie szok, że taka kobieta związała się z kimś z kim pewnie
nawet seksu nie moze uprawiać, ani nie zatańczy z nim na żadnym z bankietów na
które chodzi...itp. itd. do tego już cale osiedle aż trąbi o tym... więc jest
w mega niekomfortowej sytuacji.
Ten koleś jest przystojny, ale podobno nigdy nie będzie chodził i od pasa w
dół jest totalnie sparaliżowany....ehh już nie przeżywam tylko czekam na wasze
opinie! :)