ogabignac
02.08.04, 21:33
Pana Adama poznałem w stoczni remontowej w Reykiaviku.
Było fajnie w jego firmowej kanciapie raczyć się kuchnią polską i trunkami
radzieckimi zanim przyszedł szef jego osobisty i bezpośredni.
Coś mu w ostrej formie wytknął na co pan Adam zastygł w postawie zasadniczej
i co raz powtarzał: Ain dotą.
Czy znaczy to - jeden dotowany;)