habitus 01.03.05, 20:59 Na TVN moja przyjaciółka jako agent "wkręcający" swoją koleżankę z planu... Tfu. Co za koszmarne pomysły tak denerwować ludzi. Nie cierpię tego programu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
habitus Re: Mamy cię. 01.03.05, 22:07 Cierpiała jak wkręcała. Miała potworne wyrzuty sumienia i tylko obecność męża wkręcanej trochę "rozłożyła" odpowiedzialność. W programie tego nie pokazano ale osoba wkręcona po prostu się rozpłakała i zaczęła uciekać. Płakała zresztą po nagraniu bo śmiertelnie się wystraszyła, że zwariowała. Taki sobie krwawy żarcik... Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Re: Mamy cię. 02.03.05, 00:27 Ja kiedys wkrecilam kolege. Zachowal sie jak ostatnia malpa wobec mojej przyjaciolki, wiec w ramach zemsty wymyslilysmy glupi telefon. Do tej pory mam wyrzuty sumienia... Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Re: Mamy cię. 02.03.05, 18:35 Eeee wstyd mi mowic... zadzwonilam do niego jako pani z banku i powiedzialam ze jego konto jest puste, a ktos wlasnie dokonuje transakcji z jego karty i nie ma pokrycia. Chlopak sie zdenerwowal, pobiegl do banku (gdzie rano juz byl zastrzegajac karty) i tam dopiero sie dowiedzial ze to musial byc dowcip, bo nikt z banku w takich sytuacjach nie dzwoni a jego karty sa zastrzezone. Bardzo mi bylo glupio, ale z drugiej strony mialam ciutke satysfakcji, bo cala afera z jego bankiem i rzekomym zgubieniem kart wynikla z uzywania alkoholu i narkotykow. Odpowiedz Link Zgłoś
habitus Re: Mamy cię. 02.03.05, 09:31 Przypomniał mi się przykład wkręcania podany we wspomnieniach jakiegoś pisarza. Przed wojną jakiś jegomość dzwonił nieustannie do pana Lwa. "Pan Lew? To niech pan zaryczy!...". Pan Lew wściekał się ale nic nie mógł zrobić, bo dręczyciel dzwonił z publicznych telefonów. Po wojnie pan Lew wrócił do swojego zrujnowanego mieszkania. Gdy stał z walizką w ręku, rozglądając się gdzie ją postawić, nagle zadzwonił telefon kilka warszawskich linii bowiem działało. Pan Lew podniósł słuchawkę, a w niej pełen nadziei głos spytał: "Pan Lew? To niech pan...." "KOCHANY, PRZEŻYŁEŚ!!!" - zaryczał pan Lew. Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Re: Mamy cię. 02.03.05, 18:37 Pacholeciem bedac robilam podobne dowcipy, tyle ze dzownilam i upieralam sie ze chce rozmawiac z panem profesorem/inzynierem/doktorem/dyrektorem. Gdy glos po drugiej stronie mowil ze tu zaden taki nie mieszka, odpowiadalam spokojnie: "to ucz sie, zebys nim zostal" Odpowiedz Link Zgłoś
habitus Re: Mamy cię. 03.03.05, 12:00 Koszmarny telefoniczny dowcip: dzwoni się do wybranej, najczęściej obcej, osoby wielokrotnie. Dzwoniący zmieniają się (głosy damskie lub męskie). Im więcej dzwoniących - tym lepiej. Wszyscy pytają o to samo: "Czy zastałem (..łam) (np.) Wieśka?", lub: "Jest Wiesiek?" albo: "Czy mogę rozmawiać z Wieśkiem?" etc. Po całym dniu nękania jedna osoba (męski głos) dzwoni do nieszczęśnika i powiada: "Tu Wiesiek. Czy były do mnie jakieś telefony?".... Odpowiedz Link Zgłoś
oka4 Re: Mamy cię. 04.03.05, 02:01 A co mowili Twoi rodzice widzac rachunki telefoniczne? :))) anahella napisała: > Pacholeciem bedac robilam podobne dowcipy, tyle ze dzownilam i upieralam sie ze > > chce rozmawiac z panem profesorem/inzynierem/doktorem/dyrektorem. Gdy glos po > drugiej stronie mowil ze tu zaden taki nie mieszka, odpowiadalam spokojnie: > "to ucz sie, zebys nim zostal" Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Re: Mamy cię. 04.03.05, 02:55 oka4 napisała: > A co mowili Twoi rodzice widzac rachunki telefoniczne? > :))) Wtedy, o ile dobrze pamietam, placilo sie tylko abonament i mozna bylo wisiec godzinami na telefonie. Takie uroki peerelu;) Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re: Mamy cię. 04.03.05, 08:50 anahella napisała: > Wtedy, o ile dobrze pamietam, placilo sie tylko abonament i mozna bylo wisiec > godzinami na telefonie. Takie uroki peerelu;) Wojskowe łącza były niczego sobie (ciekawe czy przy cywilnych też tak było) Czasem jak podnosiło się słuchawkę, to w tle były słyszalne czyjeś rozmowy. Niektóre bardzo interesujące. I wcale nie dotyczyły obronności kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Mamy cię. 04.03.05, 09:27 Tylko żeby po wojskowej linii połączyć się z międzymiastową trzeba było znać kryptonimy miast. Białystok to była Jagoda, czy Piwonia - bo dziś już nie pamiętam... Odpowiedz Link Zgłoś