brezly 24.08.05, 08:59 Jeszcze troche. Sprawa zbyt powazna jest na jakie lapu capu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gradufka Re: Graduffka! 24.08.05, 10:42 Ja będę cierpliwa. Chciałam tylko zasiać odrobinę sztucznej histerii. Wiem, że sprawa poważna. Ze względu na sprawę przeczytałam nawet przewodnik po internecie dla I-ych klas szkół zawodowych. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Graduffka! 24.08.05, 10:46 Sztuczna histeria jest dobra, bo nie przekwita, robaki po niej nie laza i mozna w pralce w czyscic. A wyglada jak zywa. Nawet ta made in China, co kiedys z dala sztucznoscia patrzyla. Czesc, Gradufka :-) Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Cześć, Brezly! 24.08.05, 10:57 Można też ja pompować do niebotycznych rozmiarów. Wystarczy dobry marketing. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Cześć, Brezly! 24.08.05, 11:07 Histeria jakom FMCG czy jako commodity? Znaczy: artykul bardziej jak mydlo czy bardziej jak bawelna czy srebro? Jak to drugie to sobie mozna wyobrazic z calym rynsztunkiem gieldy na, kursy w gore w dol, zabezpieczanie kontraktami terminowymi, opcje cla i taryfy unijne. Polscy histerycy protestuja wylewajac i lzy i rozdarte szaty przed siedziba EU w Brukseli. Tania chinska histeria zalewa Europe. Nawet zwiazki zawodowe w czasie protestow uyzwaja mportwoanej histerii. W Berlinie upadlo rodzinne przedsiebiorstwo produkujace histerie na zamowienie najlepszych klientow, w tym domow panujacych. Zaapatrywali cesarzy austriackich i Ludwika Bawaraskiego. TV pokazuje ostatnia porcje histerii. Brak mozliwosci konkurowania cena. Media masowe potrzebujace codziennie nowej porcji histerii kupuja ja w Chinach. Co bedzie z Ameryka Poludniowa? Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Cześć, Brezly! 24.08.05, 11:56 Wierzę w siłę przebicia rynkowego histerii made in USA. Ten genetycznie zmodyfikowany produkt supersizowy, polany sosem łzawego, a mimo to imperialistyczego patriotyzmu i popijany odrdzewiaczem (który w postaci spersonifikowanej ma tendencję do przynudzania), wciąz jest poważną konkurencją w stosunku do taniej, histerii chińskiej. Nie skazywałabym też na stratę histerii o zasięgu czysto lokalnym, zawsze sie znajdzie jakaś nisza dla tradycjonalistów, bądź też tych, którzy po prostu cenią sobie produkty krajowe, pozbawione konserwantów i innych sztucznych ulepszaczy, nawet jeśli niekiedy po obróbce solaryjnej (leppisteria). A kraje Ameryki Łacińskiej? Może to rynek wciąż do podbicia. Jeśli tak, z zapartym tchem będę obserwować zmagania dwóch globalizujących świat histerii gigantów. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly made in USA 24.08.05, 13:26 Gradufko, nie jest tak optymistycznie z ta histerie made in USA i jej szansami na globalnym rynku. Rynek histerii przypomina rynek piwa, twoja uwaga o silnei loaklnych marek jest jak najbardziej na miejscu. Ponadto, podobnie jak w przypadku wywarow firmy Anheuser-Busch, ktorych okreslenie jako piwa budzi na ogol protest Europejczykow ("kelner, czy ten kon ma cukrzyce") - powstaje pytanie czy histeria made in USA to wogole histeria. Tak jak piwo ma swoje "Reinheitsgeboty" siegajace XVI wieku, i cos co jest zrobione z czegkolwiek poza woda, chmielem i jeczmieniem (no, ew. pszenica) wogole nie moze byc sprzedawane jako piwo, tak i my sie mozemy zastanowic czy cos co ma happy end, poczucie wyzszosci wlasnej, oraz smierdzi przekonaniem ze zawsze znajdzie sie jakies wyjscie oraz ze swiat da sie zmieniac na lepsze, tj. wg naszych planow - czy to naprawde da sie nazwac histeria? Toz to jakis ersatz na kukurydzy i dosladzany cukrem. Co innego Ameryka Lac. Strzelanie obie w leb przy plycie z tangiem, nagle nabrzmiewanie zyly czolowej bohaterow meskich tamonejszych seriali, przekonanie ze katastrofa jest rownie nieuchronna jak nastepne 200 odcinkow: oto wlasciwe warunki klimatu psychicznego dla ekologicznej, organicznej, naturalnej histerii. Zywej jak figury flamenco. Z ochoczym "viva la muerte!" na koszulce. Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: made in USA 24.08.05, 14:04 Brezly, swoimi cennymi i nad wyraz trafnymi uwagami na temat histerii latinoamericano, wzbogaciłeś mój pogląd na temat tego zagadnienia. Uważam ,ze opisana przez ciebie odmiana łacińska, łączy w sobie zalety głębokie myśli egzystencjalnej (nieustanny tragizm życia ludzkiego i szarpanie się z przeciwnościami losu) oraz komercyjny urok związany z jej niezwykła trwałością (min 200 odcinków). Model latino pozwala użytkownikowi tejże z jednej strony doznawać nieustannych wzruszeń i podniet, z drugiej zaś bezpiecznie osiąść w dobrze znanym, nieustannie powtarzajaym sie kole schematów. Jeśli dodać do tego jej naturalność, to przy odpowiedniej promocji, hicior murowany. Pozwolę się jednak nie zgodzić z twoimi poglądami na temat modelu ueseowskiego. Napisałeś: "Tak i my sie mozemy zastanowic czy cos co ma happy end, poczucie wyzszosci wlasnej, oraz smierdzi przekonaniem ze zawsze znajdzie sie jakies wyjscie oraz ze swiat da sie zmieniac na lepsze, tj. wg naszych planow - czy to naprawde da sie nazwac histeria?" Uważam, ze siłą odmiany północnoamerykańskiej jest leząca u jej podstaw niezwykła czujnośc, której konsekwencją jest ciągłe monitorowanie globu w poszukiwaniu wiecznie czychających na pławiący sie w zasłużonym dobrobycie naród amerykański.To globalne ujęcie histeryczne nadaje nowy wymiar funkcjonowaniu jednostki, która w wersji latino poddana jest jedynie rozterkom w ramach własnego społecznego mikrokosmosu. W wersji made in USA wróg jest silny, potężny, uzbrojony, mentalnie całkowicie odległy, czający się wszędzie, atakujący z nienacka. Wspomniane przez ciebie założenie o "happy endzie" jedynie histerię podsyca. Naród żywi sie marzeniami, których realizacji zagraża coraz to nowe niebezpieczeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: made in USA 24.08.05, 14:47 Gradufko, z kata optycznego patrzenia (no co?) twego to widac podobienstwa mentalnosci usackiej do sowieckiej. Nie da sie zaprzeczyc. Znaczy tak: ja przebywam w obszarze twz. Realpolitik, ot takiej jak tu: serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2881703.html I przykro jest jak sie ma wrazenie ze alternatywa jest jakas Surrealpolitik. No i na cale szczescie jest jeszcze Skandynawia :-) To tyle jak o moja IMHO ocene. Na plus usacki po Srebrenicy (real politik w najwyzszej formie) mam wywalenie na morde Milosevica, jakby co. Za pmoca bombowcow. Ale to bylo za Billa, co byl byly hippies. Co do marketingu. Wiec mysle ze histeria usacka, jako produkt histeriopodobny , bynajnmniej dla typowego Europaka i o bardzo specyficznym smaku (mysle ze bez lodu (na glowie) sie nie da wogole uzywac). Ale byc moze da sie zrobic jakis transkulturowy szift uzywania. Tak jak jest z odrdzewiaczem WD-40, co jest bodaj produk UK a za Woda sie go uzywa jako zanety na ryby. Moze ta histeria USA to sie da np. gryzonie ploszyc? Albo uzywac jako repelentu pokarmowego przeciwko wolkom zbozowym? Bo Ony nasza, mitteleuropejska to przerobili na Woody Allena, calkiem udatnie. Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: made in USA 24.08.05, 15:33 Brezly, nawet jeśli nazwiemy usacką histeriopodobną, na co tak łatwo się nie zgodzę, to jednak nie da się zaprzeczyć, że wpływ ona swój na świat wywiera, a choćby już z racji ekspansjonistycznych form jej "leczenia" wg. założenia, ze niszczyć należy nie tylko pasożyta wewnętrznego, ale i gniazd pasożycich szukać na zewnątrz. A czy europejska alergia na US-histerię nie ma przypadkiem lekko histerycznego podłoża? Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: made in USA 24.08.05, 15:54 No, ekspansjonizm wychodzi niejako jako nieuchronna konsekwencja bycia krajem o pewnych zasobach mocy sprawczej, by tak rzec. Jedynym znanym mi wyjatkiem byly do tej pory Chiny. Znasz historie chisnkej wyprawy morskiej w cos XI wieku? A co do tego: > A czy europejska alergia na US-histerię nie ma przypadkiem lekko histerycznego > podłoża? Zawsze mam problem czy racjonalna analiza spraw irracjonalnych. Z drugiej nieracjonalnie jest lekcewazyc czynniki irracjonalne. Problem mnie chyba przerasta myslowo :-). W dwoch duzych krajach Europy mialas do czynienia z atakami terrorystwo ktore spowodowaly smierc duzej ilsoci ludzi. Reakcja byla skrajnie rozna. To samo z europejska alergia na US-histerie: bywa rozna. Czasami idzie tu tylko o lekkie wkurzenie na wynikajaca z ograniczenia arogancje. Jak z tymi warszawskim mediami co mowia :londynska Covent Garden, nowojorska Metropolitan Opera, paryski Luwr, rzymska bazylika swietego Piotra, ale za to poradnia na Grojeckiej, szkola podstawowa nr 123 albo Galeria na Zapiecku. Ze jak sie nie mowi gdzie to zanczy ze "u nas, w Ameryce". Z drugiej strony, przynajmniej w mojej dzialce to oni nadaja ton na swiecie, bez dwoch zdan. Odpowiedz Link Zgłoś
vaud Re: Cześć, Brezly! 26.08.05, 17:33 gradufka napisała: > Można też ja pompować do niebotycznych rozmiarów. Wystarczy dobry marketing. ----> jak ja sobie przypomne skad sie wzielo slowo "histeria", to taka napompowana wyglada po prostu brzemiennie w skutki. ;-) > Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Cześć, Brezly! 26.08.05, 17:48 a jaka efektowna potrafi być, zwłaszcza na amerykańskich filmach katastroficznych, w realu to już gorzej nienudna Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Kurde! 24.08.05, 20:15 Mrugu, ale ty zazdrośliwy jesteś. Ja się musiałam sporo napocić, żeby dstać trzeci wątek. Nawet zakładałam posty interwencyjno-poszukiwawcze w dziewiarstwie, a ty już byś tak chciał wszystko od razu, no i masz, bo ci władza sprzyja, a mnie dyskryminuje (casus nieusuniętego postu). Odpowiedz Link Zgłoś
pinkpanther Re: Kurde! 26.08.05, 22:06 który miałam usunąć? wysłałąm ci przecież linka do poprawiaczy błędów Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Kurde! 27.08.05, 13:36 Sprawdzałam pocztę i niestety linka tam nie ma, ale dziękuję za wrażliwość Rózowej Władzy na losy szarej masy nudy. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkpanther Re: Kurde! 28.08.05, 10:03 nie pocztą link do forum o forum ale oni chyba jednak tylko te blędy na stronach gazety poprawiają a nie na forum czyli się nie da Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Deja vu 02.09.05, 08:21 Ehe, Gradufkki i Pantery pewnie tego nie pamietaja, ale ja mam wrazenie jakbym slyszal o koncowej fazie Zwiazku Socjalistycznych Republik Radzieckich: w kosmos latamy, satelity szpiegowskie furgaja dookola calego globusa, podsluchujemy rozmowy telefoniczne na calej planecie, jestesmy w stanie zmbobardowac dowolny punkt na ziemi w ciagu osmiu godzina, a jadrowo w ciagu czterdziestu minut. Mozemy obalic dowolny rzad w ciepalych krajach w 24 godziny. A w domu sie wszystko wali drogi dziurawe, tamy pekaja, bo oszczedzamy na konserwacji, tnac budzet centralny, bo sie nie domyka na okolicznosc tych bombowcow, nagle materia jest przeciw nam, jak przychodzi co do czego to i owszem mozemy w dowolny punkt ziemi wyslac w 12 godzin uzbrojona po zeby dywizje piechoty morskiej, ale dowiezc 200 km pare duzych pomp (takich co pare lat temu z Wrocka do Drezna jechaly suszyc miasto) to nam sie nie uda, gdyz jest wiele powodow. Po pierwsze nie mamy pomp (no bo kto mialby placic za to zeby takie bezuzyteczne pompe miec). Aha, policji tez nie mamy, tak jakesmy niedanwo szczepionek nie mieli. "A ja mu na to : Kreml w niebo sle rakiety" www.teksty.pl/?location=pokaztekst&id=51059 Aha, Gradufka. Wpisze dzis swoj kawalek i znikam w cieplejsze strony. Bede za tydzien z kawalkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Deja vu do kwadratu 02.09.05, 08:40 "Prezydent USA George Bush zapowiedział w czwartek, że w wyniku zniszczeń spowodowanych huraganem Katrina wystąpią w kraju "przejściowe braki" na rynku paliw, i zaapelował o nietankowanie benzyny, "gdy nie jest to potrzebne". Beda kartki? Odpowiedz Link Zgłoś
pan_maxio Re: Deja vu do kwadratu 02.09.05, 08:50 towarzysz brezly jest bardzo skromny Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Deja vu do kwadratu 02.09.05, 08:58 Aha, a co, ze sie rozgladne podejrzliwie? Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Deja vu do kwadratu 07.09.05, 16:36 Prezydent Bush to człowiek wielkich myśli i słów. Ja po po jego patriotycznym apelu o benzynie, wiedziona niepatriotycznym odruchem,to bym od razu na stację leciała kupić benzyny na zapas. Brezly, cieplejsze strony są teraz w Polsce, mo i niestety właśnie mi się oślepiająco od monitora prosto w wytrzeszcz ok odbijają. Mam zaległości z siecią, ale mam nadzieję, że sie zdąże dopisać przed Twoim powrotem. Tak, czy siak, udanego urlopu. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Deja vu do kwadratu 09.09.05, 21:21 Gradufka; take your time:-) Gwoli scislosci: jq tu w pracy a poza tym przez ostatnie pare dni ulewy, knajpy pozamykane, my torche zdziwieni bo u nas przy takije pogodzie to tylko parasole zamykajo; Klaqiqtura a tym krqju doprozaqdyi lnie do suqlu kiedws/_è To znaczy, chcialem napisac ze klawiatura w tym kraju doprowadzi mnie do szalu kiedys. No, darz bor. Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Deja vu do kwadratu 13.09.05, 15:39 Brezly, twoja klawiatura jest chroniąca przed demencją starczą, nie pozwalająca utrzeć się schematom. W kraju takiej profilaktyki nie ma,często trzeba radzić sobie we własnym zakresie. Sytuację na szczęście ratują krzywe chodniki, po których nie można sobie tak po prostu iść. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Deja vu do kwadratu 14.09.05, 16:54 Eee, to ty jestes teraz w kraju krzywych chodnikow? Kojarzylem cie z lokalizacja w cieplejszych rejonach. To juz tak na zawsze? :-(( Eeee, mnie ciagle spotyka cos co sie nie poddaje schematom. Czasami to bywa meczace :-(( Szczegolnie jak to ma miejsce w stolowce. Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Deja vu do kwadratu 15.09.05, 17:55 Ja już w tym kraju jestem od dwóch miesięcy. A już od miesiąca prawie się nie potykam. W cieplejszych rejonach często w ogóle nie było chodników. Pewnie tam organizm wraz ze wzrostem temperatury, jak nagrzane powietrze, ma tendencje lewitacyjne. Na sobie niedośwaidczyłam ,widocznie u nas większa siła grawitacji. (Waga uczynnie i obiektywnie potwierdzała.) A kraj krzywych chodników to przecież ukochana ojczyzna, cóż z tego,że kolana poobijane... W ramach walki ze schematem w stołówce: oberek w wykonaniu gronkowca, a w wersji bezpruderyjnej nawet cancan albo zawijaniec wokół widelca albo solniczki (to z braku rury). A co cię ostatnio spotkalo na stołówce? Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Deja vu do kwadratu 16.09.05, 13:41 Aha :-) Co mnie spotkalo na stolowce? Ano, Oni znalezli nowa metode podawania szpinaku w jedzeniu, tak ze od razu nie widac. bardzo to jest podstepne i dopiero jak sie rozgryzie to widac, slychac i czuc :-(( Tak sie chce wylieminowac darwinowsko gatunki niejedzace szpinaku. Wiec jak widzisz, w dzungli zycia trzeba miec "uszy na okraglo" i "oczy w kolo". Ze w pl. wieksza grawitacja? Bardziej przyziemnie? Moje wrazenia raczej takie ze lepkosc osrodka wieksza. Nie rusza sie tam czlek jak punkt materialny w prozni, co to to nie. I ciagle sie od czegos nieelastycznie odbija. Odpowiedz Link Zgłoś
tempe Graduffka! 16.09.05, 17:19 www.biurofestiwalowe.pl/index.php piątek-niedziela 23-25 września 2005, godz. 21.00 Hala walcowni Mittal Steel Poland, ul. Ujastek 1 Sergiusz Prokofiew: Romeo & Julia ps. nie namawiam z tego całego alkoholu na reunion zapomniałem sobie że byłem na "Requiem" rok wcześniej o ile dla melomana to strata czasu to hala walcowni ładna Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Graduffka! 16.09.05, 19:18 Podstępne podawanie szpinaku jest niegodne społeczeństw cywilizowanych. Dowodzi to tylko tego,ze wciąz pozostało wiele do zrobienia jeśli chodzi o rozwój moralny warstw gotujących. A mówi sie, że to polityk najpodlejsza kreatura. Jakże pozory mogą mylić! Wszystkie walcownie świata muszą być piękne, choć z żalem przyznaję, że żadnej nie widziałam. Głęboko wierzę w to,ze muzyka, nawet najwyższego lotu artystycznego nie jest w stanie stłamsić ich niepowtarzalnej atmosfery. Odpowiedz Link Zgłoś
tempe Re: Graduffka! 16.09.05, 19:26 to a propos Twojego w czasie letnim zwiedzania huty zwiedzasz huty podkuj buty! Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Graduffka! 16.09.05, 19:32 Ale, o ile dobrze pamiętasz ten pełen tragizmu dzień, ja tam nie dotarłam. Wciąż żyję marzeniami. Odpowiedz Link Zgłoś
tempe Re: Graduffka! 16.09.05, 19:41 nie wszystko poszło fatalnie pamiętam ulgę, jak do pociągu jednak, wbrew wszystkie przeciwnosci wsiadłyście możesz jechać do walcowni na romea i julię prokofiewa ke perwera! Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Graduffka! 19.09.05, 16:13 gradufka napisała: > Podstępne podawanie szpinaku jest niegodne społeczeństw cywilizowanych. Dowodzi Spisek. Spisek. Spisek. Greenpeace. O to im idzie. Witaj w klubie Graduffka :-) Ile razy jeszcze inni musza zobaczyc by uwierzyc? (za Foxem M.) > > Wszystkie walcownie świata muszą być piękne, choć z żalem przyznaję, że żadnej > nie widziałam. Głęboko wierzę w to,ze muzyka, nawet najwyższego lotu > artystycznego nie jest w stanie stłamsić ich niepowtarzalnej atmosfery. Mnie fascynuja budynki typu Krajowa Dyspozycja Mocy. Pewnie stamtad nadaja Komunikat o Krajowej Czestotliwosci Wzorcowej. Ze dzis w Warszawie Zero. To zanczy trzeba by kiedys sie kopnac do Magnitorska, gdzie dymia Wielkie Piece? Odpowiedz Link Zgłoś
columbia co to jest? 05.10.05, 21:29 zamburinas - nad "n" jest zmiękczająca "falbanka" Odpowiedz Link Zgłoś
pinkpanther Re: co to jest? 06.10.05, 09:14 a w ogóle to gdzie się nasza gradufka podziewa? Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: co to jest? 06.10.05, 09:33 zamburiña to rodzaj małża, po angielsku scallop, a z angielskiego na polski: przegrzebek żyje m.innymi w Atlantyku, i można go zjeść w Galicji Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: co to jest? 06.10.05, 09:36 Ja ostatnio bywam zajęta i nawet nie miałm czasu zeby wpaści ponarzekąć na te paskudne deszcze, które niedawno spadały. A paskudne były i było zimno. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkpanther Re: co to jest? 06.10.05, 10:50 dlatego błogosławię CO, które działa od tygodnia Odpowiedz Link Zgłoś
columbia Re: co to jest? 06.10.05, 22:56 pinkpanther napisała: > dlatego błogosławię CO, które działa od tygodnia a ja niestety marzne w nowym mieszkaniu....urok starego budownictwa...tfu! Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: o kurde! 06.10.05, 18:38 Tempe, to już nie pierwszy wątek, na którym dzisiaj kurdasz. Przez ciebie grozi nam wielowątkowa kurdyzacja nudy. Odpowiedz Link Zgłoś
tempe Re: o kurde! 06.10.05, 18:52 ockniemy sie w kurdystanie jedyny ratunek kurderatyzacja Odpowiedz Link Zgłoś
columbia Re: co to jest? 06.10.05, 22:55 gradufka napisała: > zamburiña to rodzaj małża, po angielsku scallop, a z angielskiego na polsk > i: > przegrzebek ...z masłem czosnkowym - pycha!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: co to jest? 06.10.05, 23:17 Ja to też jadłam, ale w jakiejś innej postaci, ale mi jakoś te miękławki ze skorupek nie przypadły mocno do smaku moze dlatego, że były bez masła z czosnkiem a kurde mole kurdemolyzacja? Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: co to jest? 07.10.05, 08:09 Nie ma nic bardziej nieprzyzwoitego niż goły zamburiña. Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: co to jest? 13.10.05, 13:30 i odrobinę apatyczny bo w końcu już zdechnięty Odpowiedz Link Zgłoś
pinkpanther Re: Graduffka! 03.11.05, 10:33 a gdzie ty się w ogóle podziewasz, moja droga? Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Graduffka! 03.11.05, 13:31 Krążę między jednym a drugim miastem i mam utrudniny dostęp do internetu. Odpowiedz Link Zgłoś
pinkpanther Re: Graduffka! 03.11.05, 14:46 no to osiądź moja droga tam gdzie masz internet! Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Graduffka! 03.11.05, 14:59 to nie takie proste, niestety a chciałabym Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Aha, Gradufka!! 18.11.05, 15:35 Ja sie domyslalem ze ci to znane. Alem znalazl w internecie i to mnie okrutnie ucieszylo. Mimo ze to nielegalne przecie. Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 13:52 To nawet sie dobrze składa, bo nielegalnemu do twarzy z kratą, choćby biurową. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 13:59 Ano, mam ja to upodobanie do rzeczy nielegalnych, jakos czemus skads. Z wiekiem to oczywiscie zanika, ale tylko czesciowo. Jakos nie moge np. w sobie szacunku do wladzy wyhodowac. Co mi zakielkuje to jakies takie pomaranczowe krasnoludki za przeproszeniem szczaja do doniczek. I takie anarchistyczne muszki sie legna i zielony jeszcze szacunek zzeraja, a jak sie przy tym wyrazaja to strach powtarzac. Chcesz jescze cos antyestablishmentowego na skrzynke? Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 14:10 No jasne, nie ma to jak wirtualny nielegal! Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 14:12 Na razie jeszcze nie zdelegalizowali, ale nie wygladaja mi na takich co odpuszczaja. Orkiestra nadeta, kurcze. Panterce tez wysle. Za jakies pol godziny bo mnie tu zga w obowiazki cos. Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 14:31 A przy okazji obowiązków to na planecie Salookich "każdy robił swoje, to znaczy — co chciał". Ja też tak chcę! Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 15:09 Wyslalem. "Jakie te malpy byly takie byly, ale przynajmniej jarosze. Dorobil im miesozernosoc". A propos to tow. Lenin zdefiniowal wolnosc jako uswiadomiona koniecznosc. Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Graduffka! 17.03.06, 13:44 Roborobi, uratowałeeś go przed zesłaniem do Archiwum. A źle już z nim było. ^ strona to już przedsionek zapomnienia. Już prawie gorzej być nie może. Jako tytułowa bohaterka wątka oddaję Ci pełen wdzięczności hołd. Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Graduffka! 18.05.06, 15:16 Dziękuję Ci, Drogi Roborobi, ratujesz honor mój i mojego wątka. Odpowiedz Link Zgłoś
gradufka Re: Graduffka! 29.05.06, 21:36 Drogi, Roborobi, Ty jesteś tak litościwy dla moich wątków, że aż mi wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś