Dodaj do ulubionych

sześć osób.

24.09.05, 21:11
"Metoda tworzenia wspólnot online - “six degrees” - otrzymała swoją nazwę od
zaskakujących wyników doświadczeń psychologa Stanleya Milgrama. Milgram
pragnął dowiedzieć się, jak kształtują się rzeczywiste kontakty społeczne
między nieznajomymi osobami, dlatego przygotował trzysta przesyłek pocztowych
i wręczył przypadkowo wybranym osobom. Każda przesyłka zawierała adres i
nazwisko adresata, do którego miała dotrzeć jedynie poprzez osobistych
znajomych. Każda osoba, która otrzymała taką przesyłkę, miała ją przekazać
dalej takiemu znajomemu, dzięki któremu rosła szansa przekazania jej do
adresata. Eksperyment wykazał, że przesyłki dotarły do adresatów przez średnio
sześciu znajomych. Naukowiec nazwał to zjawisko “sześcioma stopniami separacji”."

Mam ochotę sprawdzić czy to prawda...
Obserwuj wątek
    • anahella Re: sześć osób. 25.09.05, 19:17
      chcesz spam rozsylac? ;)
      • ashanti5 Re: sześć osób. 26.09.05, 23:44
        Mialam wyklad z osoba, ktora robila badania nad tym zjawiskiem i nie chodzi
        tylko o wspolnoty online, ale ludzi NA ZIEMI. Udawadnial nam, ze kazdy ma dostep
        do dowolnej osoby na ziemi poprzez 6 innych osob. Miedzy innymi udowodnil mi, ze
        moglabym skontaktowac sie z Bushem (co za beznadziejny przyklad) poprzez 4 osoby.
        • anahella Re: sześć osób. 27.09.05, 08:38
          ashanti5 napisała:

          > Miedzy innymi udowodnil mi, ze
          > moglabym skontaktowac sie z Bushem (co za beznadziejny przyklad)
          > poprzez 4 osoby.

          Przysiegam, ze mnie wsrod tych 4 nie ma:)
        • sto_bajek Re: sześć osób. 27.09.05, 12:07
          Slyzszalem o tym i wydaje sie to dosc prawdopodobne. Co wiecej jak idzie o GWB
          to nawet prosciej. Kazdy belwederski profesor z nominacja z ostatnich osmiu
          (dziesieciu?) lat mial do czynienia z obecnym prezydentem. W Belwederze. Wiec,
          kazdy kto mial, powiedzmy, egazmin u takiego osoby profesorskiej ma trzy osoby
          miedzy soba a GWB, jakkolwiek potwornie by to brzmiec nie moglo.

          Ciekawiej by bylo zobaczyc co nas moze polaczyc z mieszkancem archipelagu
          Vanuatu. Ciekawe, wyspy na Pacyfiku a zamieszkane prze kedzierzawych blondynow,
          nikt nie wie jak.

          No i popatrzmy: o kraju tym (jedna trzecia statkow plywajacych pod jego bandera
          to polskie jednostki) pisal w Polityce pan Frister. Czyli: kogos z z Vanuatu
          musi zan pan Frister. Pana Fristera bedzie na pewno znal ktos kto pracuje w
          redakcji tej gazety. Wystarczy znac kogos kto zna kogos z tej redackcji i juz
          sie zna kogos z Vanuatu przez trzy osoby. I to jest moj przypadek:-)

          Tak wiec, Anahello, nie znamy dnia ani godziny w te klocki. Dzialacz-pisarz
          Sokorski znal Wande Wasilewska a ta osobisicie rozmawiala ze Stalinem.
          Dzialacza-pisarza Sokorskiego znal kazdy z literatow starszej dzis generacji.
          Wystarczy znac kogos kto znal/zna takiego literata i mamy do Stalina czterch
          posrednikow.

          Podobno, sredniostatystyczny mieszkaniec uprzemyslowinej Polnocy zna okolo 800
          osob. Jezeli kazdy z jego znajomych zna 800 innych (bez powtorzen) to to daje
          pol miliarda z okladem kontaktow w trzeciej generaji znajmosci. Tylko
          "powtorzenia" to zmniejszaja. Niestety, najwieksze zanczen liczby ktore czemus
          odpowiadaja w Kosmosie, odpowiaja wielksociom kombinatorycznym.
          • anahella Re: sześć osób. 27.09.05, 21:49
            sto_bajek napisał:

            > Tak wiec, Anahello, nie znamy dnia ani godziny w te klocki.

            O przepraszam, ja sie z bele kim nie zadaje, zwlaszcza z jakimis dablju;)
            • habitus Re: sześć osób. 27.09.05, 22:38
              Ty nie. Ale znajomy znajomego twojego znajomego pewnie tak.
    • awee Re: sześć osób. 27.09.05, 13:04
      Prawda. Przykład: obieg dokumentów. Niestety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka