Dodaj do ulubionych

Dziesiąta Xsięga Wchodków.

30.11.05, 17:17
Otwieram, wprawdzie będę krótko ale się ciesze że coś mogę otworzyć. Sama
wstegę przecięlam nożyczkami do manikir Pani Ziuty z rachuby.
K.
Obserwuj wątek
    • vaud Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 01.12.05, 07:00
      Sliczna ta ksiega pani Kranowa. Taka swiezutka i pachnaca (papierem i klejem),
      mmmmm...Wstege przykleilam do grzbietu, w sam raz bedzie zakladka.

      Niestety Kosmaty juz sie pojawil i na tej pieknej tloczonej skorkowej okladce
      wypalil jakis napis . Takie jakby cyr...rg.., albo cyf..rg..t. Mowi, ze jak
      widzi bycza skore, to musi. Krzyknal, ze sie spieszy, bo mu samolot do Rzymu
      ucieknie. No, teraz, jak tam Rapunzel czy Rumpelstiltskin urzeduje, to ja nie
      wiem, czy bym jechala. No ale powiedzial, ze swego porywac jedzie. Pytal, czy
      nie znam tam jakiejs taniej karczmy...i juz go nie bylo. Nawet nie czekal na
      odpowiedz...
      • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 01.12.05, 07:39
        Twradoski debesciak z naszego Kosmatego, szkoda gadac. Widac ze chlopak z Sepolna.
        D-bry.
      • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 01.12.05, 07:44
        Kustykam z kawa. Powoli i ostroznie, zeby sie nie wylala. Serio, zwichnelam
        noge. Zadne tam buciki hiszpanskie, niech sie pani nie martwi, Pani Waudko,
        tylko dziura w asfalcie zamaskowana liscmi, i ciemno.
        Pani sie na te knajpe nie da namowic, mordownia jakich malo, tylko dla miejscowych!
        Jakby pani jednak sie upierala, zeby isc, to niech pani mojego ex-meza poprosi o
        potowarzyszenie. Nikt nie bedzie nawet smial przystapic, a z nim na pewno sie
        pani nie bedzie nudzila.
        • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 01.12.05, 07:52
          Yhyhyhyhy:-))) Ten ostatni fragmencik.

          Taki rysunek z "Puncha" mi sie przypomina: Lotnisko w okresie wakacyjnym. Tlum z
          bagazami wczasowymi. Stoja trzy panie wygldaajce na ciocie pani Thatcher. Jedan
          z nich jest wlascicielka meza stojacego obok. Maz ma na brzuchu beben, owiniety
          jest tym takim kolowym instrumentem detym ze w okriestrach detych jest, oprocz
          tego ma tube, czynel, na nogach dzwoneczki, jeszce tam jakies piszczalki i
          intrumenty perksuyjne gdzies przymocowane. Za to plaszcz do kostek i kapelusz.
          Zona do dowch pozostalych: "Artur zawsze sie tak nudzi siedzac na plazy".
          • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 01.12.05, 07:57
            :))))
            • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 02.12.05, 06:54
              Normalnie, szybko i pewnie wbiegam z kawa. Sam fakt posiadania masci na urazy
              oraz opatrunku na kostke podzialal terapeutycznie i sie naprawilam.
              Pijcie na zdrowie.
              Jakby sie kto pytal, czemu tak wczesnie, to mowie od razu: musialam budzic
              zagranicznie.
              • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 02.12.05, 07:35
                Ech, cos moj rower dzis zaspany:-))
                • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 07:32
                  "Wolnosc to uswiadomiona koniecznosc".
                  W.I.Lenin

                  D-bry
                  • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 07:50
                    Az kawe z wrazenia wylalem na takie powitanie. Dzien dobry, panie Brezly, spleen
                    jesienny pana dopadl?
                    Zaraz wracam z powtorka kawy.
                    • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 07:52
                      Eeee, nie, pani Fiorciu. Takie jakies poczucia bycia ludem czarnoroboczym bardziej.
                      • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:04
                        Ludu roboczy poznaj swa sile, ze znajome takty zanuce cicho?
                        • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:06
                          "Do pracy rodacy (??), do fabryk do roli
                          Dzis nowe sie jutro wykuwa powoli"
                          • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:16
                            Nie, nie skoczno-marszowy Rudi Szubert. Tamto tchnelo dostojenstwem i powaga
                            marsza zalobnego, a slowo "ponure" nawet sie w tekscie przewijalo:
                            "...choc nas dzis dręczą siły ponure
                            chociaż niepewne jutro niczyje...
                            oto jest sztandar calej ludzkości...

                            ...to tryumf pracy, sprawiedliwosci,
                            To symbol wszystkich ludow zbratania..."

                            Takie mi sie fragmenty telepio.
                            • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:17
                              Znow o makatke okolicznosciowa sie rozchodzilo, zapewne?
                              • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:20
                                Cytata jest z Walow Jagiellonskich. W najlepszym okresie. Kiedy to spiewali:

                                "W naszym malym domku
                                Tak przytulnie jest i swojsko
                                Ledwie w trawie cos zapiszczy
                                A tu juz dookola wojsko
                                Zadan nam sie krzywda
                                Tutaj stac nie moze, bo i
                                Reke trzyma ktos na pulsie
                                A niej ktos jeszcze stoi"
                                • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:24
                                  Noz przeciez to wszystko z pamieci moge wyspiewac:))))
                                  Berek!
                                  • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:30
                                    Mysmy wczoraj z NO uczyli P piesni "Pero, peroo, bilans musi wyjsc na zero".
                                    Pamietasz?
                            • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:18
                              "Sily ponure" tez mnie za serce braly. Nie wiem czemu zawsze wizualizowalem jako
                              zakatarzone.
                              • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:24
                                Prawda? Nosy kapiace i czerwone, buzie w podkowki i oczy zalzawione... och...
                                • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:29
                                  Oczy to tak tylko dolna czesc zrenic spod spuchnietej gornej powieki widac. I
                                  trzydniowy zarost.
                                  • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:33
                                    Z daleka bije goraco stanu podgoraczkowego, dochodzacego w porywach (ok. 17.00)
                                    do goraczkowego. Oszolamia chuch czosnkowy. Zasmarkane na sztywno chustki
                                    placza sie wszedzie. Glos zbolaly, stlumiony przez pelne zatoki i modulowany
                                    opuchnietymi migdalkami.
                                    • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:35
                                      PS. Takie walajace sie chustki TataMillefiorowy nazywal podrecznym skladem broni
                                      bakteriologicznej.
                                    • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:37
                                      Do tego silna opryszczka. Z kieszeni wystaje czerwona koperta z przypomnieniem o
                                      niezaplaconych rachunkach. Przodem prowadzony jest rower, z ktorego wlasnie
                                      spadl lancuch.
                                      • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:39
                                        U lewego buta rozwiazan sznurowka, dobrze juz wdeptana w bloto. Koszula krzywo
                                        zapieta, uwiera pod lewa pacha.
                                        • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:42
                                          Ogon koszuli zwisa jak bezwladne skrzydlo na burych portkach. Postawa sugeruje
                                          glebokie zbolenie. Efekty akustyczne: siakanie, pociaganie niosem, wciaganie w
                                          gardlo, odcharkiwanie, gleboki, tzw. mokry kaszel. Przepraszam.
                                          • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:45
                                            Utykanie na prawa noga spowodowane bolesnymi nagniotkami. Prawa noga wieksza o
                                            numer od lewej, zadnych szans na prae butow pasujacych na obie.
                                            • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:46
                                              I lupiez jak chalwa.
                                              • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:48
                                                Kichanie i kaszel powoduje ze rzeczony pokrywa rowniez wierzch burosinego
                                                beretu, model "nevergreen".
                                                • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:50
                                                  Szalik bowiem juz osiagnal stan przesycenia.
                                                  • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 08:53
                                                    Lupiez na szaliku tworzy powoli inkluzje poniezytowe na obszarach wycierania
                                                    nosa. Przepraszam.
                                                  • millefiori Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 05.12.05, 20:30
                                                    Brezly, czy my tu Leona opisujemy?
                                                  • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 06.12.05, 07:32
                                                    Yhyhyhy! Leon mi wczoraj przyszedl do glowy, ze raz wystapil w telewizji.
                                                    Szwagier Zenek wystapil w "Kto bedzie milinoerem" i zadzwonil o pomoc przy
                                                    pytaniu za 200 PLN. Leon mial 20 sekund na powiedzenie "no kurde, Zenus, nie wiem".
                                                    CzeFiori:-)

                                                    PS. Bede skanowal popoludniem te sztuke.
                                                  • jan.kran Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 06.12.05, 07:46
                                                    Czesc z ciemności nordyckich . A jak u Was pod tym względem ?
                                                  • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 06.12.05, 07:50
                                                    Kolo siodmej rano jakis jasniejszy pasek na horyzoncie od wschodu. Poza tym ciemno.
                                                  • jan.kran Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 06.12.05, 07:52
                                                    Acha. Brezly, zauważ kiedy u Was jasno rano.
                                                    Ciekawa jestem różnicy.
                                                  • brezly Re: Dziesiąta Xsięga Wchodków. 06.12.05, 07:54
                                                    Masz jakies 15-20 minut?:-)
                                                    Ehem, no i jeszcze kwestia zachmurzenia.
                                                  • brezly 8.06 06.12.05, 08:07
                                                    Mogloby byc jasno, gdyby nie chmury. W otwartym tereni juz mozna rowerem bez
                                                    swiatel. Wsrod drzew nie. Zobaczymy jak jutro.
                                                    Kran, my jak idzie o dlugosc geograficzna to prawie rowno, co? Moze ja odrobinke
                                                    na wschod.
                                                  • jan.kran Re: 8.06 06.12.05, 08:13
                                                    U mnie ciemno ... Fakt że pada ale w zasadzie cały dzień do chrzanu bo o
                                                    drugiej po południu zaczyna być ciemno.
                                                    Z tą długością to nie wiem. Weź globus, dwie szpilki nitkę i sprawdź :)
                                                    K.
                                                  • brezly Re: 8.06 06.12.05, 08:15
                                                    Jak tak mam mape przed oczami to tak jest jak mowie :-)
                                                  • brezly 8.24 06.12.05, 08:24
                                                    Mozna uznac ze jasno. Choc chmury.
                                                  • jan.kran Re: 8.36 06.12.05, 08:37
                                                    Ciemno, niebo zaczyna być szarawe. Chmury. Na pewno na rowerze bez świateł się
                                                    nie da.
                                                    K:)
                                                  • millefiori Re: 9:40 06.12.05, 09:41
                                                    Ciemno na pol gwizdka. Leje deszcz. Kawe niose ostroznie, zeby nie zamokla.
                                                  • jan.kran Re: 9:40 06.12.05, 09:46
                                                    Umówmy się że to szare za oknem to jest dzien.
                                                    Cześć Fiori:)
                                                  • millefiori Re: 9:40 06.12.05, 14:59
                                                    Szare i bure, Kranie, jak te koty z kolysanki, a cisnienie w pietach. Z
                                                    zazdroscia popatruje na Dakote, zapadla w gleboki sen na kaloryferze.
                                                  • brezly Re: 9:40 06.12.05, 15:06
                                                    Ale umowmy sie: koty bure nic nie maja do czynienia z tym co okreslamy jakos
                                                    "sily ponure".
                                                  • vaud u mnie 11h 06.12.05, 17:03
                                                    wczoraj bylo szaro i zupelnie nie- urodzinkowo. Ale troche jednak fajnie, bo
                                                    padal snieg, co uznalam za prezent na okolicznosc ukonczenia 15 lat po raz
                                                    nastepny.
                                                    Dzis, jak juz te chmury opadly na ziemie w formie sniezkowej i slicznej, slonce
                                                    przyswieca jak wsciekle i odbija sie wesolo od bieli.

                                                    Ja zas hoduje zarazki w cieple i wilgoci ukladu oddechowego. Trzeba kochac male
                                                    zwierzatka.
                                                  • brezly Re: u mnie 11h 06.12.05, 17:10
                                                    Epi berzdej tu ju! Epi berzdej libe Waat, epi berzdej tu ju!
                                                    Smooooki serdeczne!
                                                  • vaud Re: u mnie 11h 06.12.05, 17:18
                                                    Dziekuje, wychrypiala radosnie!
                                                  • brezly Re: u mnie 11h 07.12.05, 07:32
                                                    Gdzie Stoczek? Gdzie armata? Kto kurzy cygara? Obled!
                                                    Dbry:-)
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 07.12.05, 07:34
                                                    Sune polonezem. Zdziwiona kawa ani nie chlupnie w czajniku. Dzien dobry.
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 07.12.05, 07:36
                                                    Tu sie niniejszym dolaczam do zyczen urodzinowo zdrowotnych dla Przadki Vaud .
                                                    Niech nam przedzie sto lat! Flaszke wina sosnowego domowego wyrobu (na szyszkach
                                                    z sosny za oknem) niose w darze i celach zdrowotnych:)
                                                  • brezly Re: u mnie 11h 07.12.05, 07:38
                                                    Cze Fiori:-) Doszly dziela sztuki?
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 07.12.05, 07:40
                                                    So! So! Co mnie ominelo...
                                                  • brezly Re: u mnie 11h 07.12.05, 07:41
                                                    Yhyhyhy:-)) Ale, IMHO: autor! autor!
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 07.12.05, 07:45
                                                    Autor tez, ale autorzy!!!! Nie dosc, ze golym okiem widac, ze malowane ze
                                                    zdjecia (co bardziej realistyczne to technika rzutu slajdu na sciane) to jeszcze
                                                    zle malowane. Nie mowiac o portertowanych.
                                                  • brezly Re: u mnie 11h 07.12.05, 07:46
                                                    Puszcze po Kolektywie.
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 07.12.05, 07:48
                                                    O, tak!
                                                  • brezly 7:48 07.12.05, 07:48
                                                    Ciemno ze oko wykol.
                                                  • millefiori Re: 7:48 07.12.05, 07:57
                                                    Slonce sie do mnie przedarlo za to. Nawet juz nad Pesztem swieci, nie tylko nad
                                                    BUda.
                                                  • brezly 8:10 07.12.05, 08:10
                                                    Coraz mniej atramentu w mleku.
                                                  • jan.kran Re: 8:20 07.12.05, 08:21
                                                    Wrrrrr ! Znaczy a propos wykol.
                                                    A tak to cześć i czołem.
                                                    Kran _w_egipskich
                                                  • ewakurz 10:10 07.12.05, 10:10
                                                    Lsniace szarosci z niebieskosinozielonoscia w jeziornej czesci. Co tu kryc,
                                                    ladnie. W dali majaczy sobie Jungfrau, w dali zachodniejszej majaczylby Mont
                                                    Blanc, gdyby mogl. Ciec myje schody. Czerwone koperty z niezaplaconymi
                                                    fakturami fruwaja dookola niczym korespondencja Harrego P.
                                                    Witaj, Kolektywie!
                                                  • jan.kran Re: 10:10 07.12.05, 10:11
                                                    Pułapka zadziałała ! Witaj .
                                                  • ewakurz Re: 10:10 07.12.05, 10:27
                                                    Witaj Kranie :))
                                                    Pekiem kluczy dzwoniac, pedze do Wehikulu uwolnic prezent dla Potomka. Mam 15'
                                                    chrono na dojscie, wyjecie, zapakowanie, schowanie, do szkoly pojscie,
                                                    przyprowadzenie i okazanie zdziwienia, zesmy byli nic nie zauwazyli w Dniu
                                                    Wlasciwym, gdy Potomek spal u sasiadow, czyli z poznanska po kominkach :)
                                                    Nastepnie wpadam do pulapki a wszystkie Pilne Sprawy poutykam w Miedzyczasie
                                                    (kosmicznie: intertime???)
                                                  • jan.kran Re: 10:10 07.12.05, 10:28
                                                    Kurz , oddychaj równo i spokojnie:))) bo się zhyperwentylujesz .
                                                    Kran:)
                                                  • vaud Re: u mnie 11h 07.12.05, 15:14
                                                    millefiori napisała:

                                                    > Tu sie niniejszym dolaczam do zyczen urodzinowo zdrowotnych dla Przadki Vaud .
                                                    > Niech nam przedzie sto lat! Flaszke wina sosnowego domowego wyrobu (na
                                                    szyszkac
                                                    > h
                                                    > z sosny za oknem) niose w darze i celach zdrowotnych:)


                                                    -----> ach winko z terpentynko! Mniam. Z niesmiertelnej sosenki! Bardzo sie
                                                    przyda! Dzeiki. Wlasnie odwolalam swoj wf. Sune jednak dzielnie na wyklad. No
                                                    to jeszcze sobie golne tego fiorciowego winka!
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 07.12.05, 17:00
                                                    A z sosenki, sosenki zaokienno-kuchennej. mam nadzieje, ze nie jedziesz jako
                                                    kierowca, bo %!
                                                  • vaud Re: u mnie 11h 07.12.05, 19:46
                                                    oczywiscie, ze jako kierowca. Z trudem, jak wiesz, ale jade. Na szczescie drogi
                                                    proste, jak szczelil.
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 08.12.05, 07:37
                                                    Wchodze ostroznie, bom zapatrzona w pekniecie wsrod grafitowoszarej zaslony
                                                    chmur na niebie, ktorym to peknieciem zlocistorozowy strumien swiezo wzeszlego
                                                    slonca sie wlewa. Nad Pesztem, fala rozowosci. Kolory jak z malarstwa
                                                    diamentowego, a dramatyzm godzien pedzla El Greca.
                                                    Dzien dobry:)
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 08.12.05, 07:38
                                                    Skutecznosc, a nie szybkosc, Vaudzie, sie liczy.
                                                  • brezly Re: u mnie 11h 08.12.05, 07:54
                                                    Dzis niczym jutro wszystki my!

                                                    D-bry.

                                                    PS. Wczoraj po drodze do dom dwie sarny mi stanel przed rowerem i w slupie
                                                    swiatla spokojnie, z godnoscia, niespiesznie oddalily sie. A za chwile zlapalem
                                                    gume. To moze to jakie zaklete sarny antygumowe sa? Zwiastuja katastrofy rowerowe?
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 08.12.05, 08:18
                                                    poczatek lapania gumy nastapil zapewne wczesniej, a sarny przyszly Cie ostrzec,
                                                    zebys zwolnil.
                                                  • brezly Re: u mnie 11h 08.12.05, 08:45
                                                    A dodatkowo komputer zawiadujacy siecia i komukinakcja miedzy czarnoroboczymi
                                                    szesciedziecioczterobitowymi proletariuszami odmowil posluszenstwa dokaldnie o
                                                    godzinie, o ktorej opuscielm budynek. Sysadmin zaniepokojony, szuka trociczek i
                                                    cos mruczy pod nosem jak mnie widzi.
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 08.12.05, 08:49
                                                    Brezly, zostales Filarem Systemu? Jako ten Atlas na ramionach system trzymasz?
                                                  • brezly Re: u mnie 11h 08.12.05, 08:58
                                                    Cos te sarny tu mieszaja, tak sadze.
                                                  • jan.kran Re: 9.07 08.12.05, 09:11
                                                    brezly napisał:

                                                    > A dodatkowo komputer zawiadujacy siecia i komukinakcja miedzy czarnoroboczymi
                                                    > szesciedziecioczterobitowymi proletariuszami odmowil posluszenstwa dokaldnie o
                                                    > godzinie, o ktorej opuscielm budynek. Sysadmin zaniepokojony, szuka trociczek i
                                                    > cos mruczy pod nosem jak mnie widzi.

                                                    U mnie jakby jasno trochę. Niestety nie nacieszę sie dniem bo muszę spać
                                                    ponieważ kolejna noc na taśmie mnie czeka.
                                                    Sysadminowi podsuń Profesora A. Dondę w ramach odczyniania uroków.
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Kran
                                                  • brezly Re: 9.07 08.12.05, 09:19
                                                    Ach, uroki tasmy :-)
                                                    Czesc, Kran:-)
                                                    Ja mam dzis uroki przedswiateczynch spotjan szkolnorodzicielskich. Uwielbiam to,
                                                    jak sie mozan domyslec :-)
                                                    Acha, Kran, jako starsza w rzemiosle chowu i hodowli corek. Z jaka
                                                    czestotliwoscia moze 12-latka przechodzic spontanicznie, w izolowanych warunkach
                                                    lazienki, od frenetyczengo smiechu do histerycznego placzu? Czy dwie minuty od
                                                    jednego do drugiego to juz rekord czy da rade szybciej?
                                                  • jan.kran Re: 9.07 08.12.05, 09:29
                                                    Brezly, nie martw się. Ja też tak miałam. Źle wspominam wiek 12 lat zarówno u
                                                    panienki jak i chłopaka.
                                                    Własciwie z górki z Młodą się zaczęło definitywnie ponad dwa miesiące temu
                                                    jak znalazła swój cel w życiu jakim jest zamieszkanie na LMU.
                                                    Junior jeszcze szuka...
                                                    Ściskam współczująco...
                                                    Kran
                                                  • brezly Re: 9.07 08.12.05, 09:35
                                                    Ja sie nie martwie, tylko mnie ciekawosc zzera. Za ksiazkowo to cos:-)
                                                    NO mowi ze i tak dobrze ze sie nie obraza. Bo NO sie obrazala. Gdzies w
                                                    okolicach 16 roku zycia podobno chodzila caly rok w jednym czarnym swetrze i sie
                                                    nie odzywala, poza zupelnie niezbednym minimum. No, poczekamy. Ciekawe bo ja tez
                                                    mialem etap czarnego swetra. Co byl po Seniorze, z okresu jego czarnego swetra.
                                                    Jakos to sie ze slaboscia wize moja do egzystencjalistow. Wtedy to byl taki
                                                    termin w ustach porzadnych ludzi jak dzis "liberal".
                                                    Piekna jest w temacie anegdotka o Slonimskim.
                                                  • ewakurz Czarny sweter 08.12.05, 23:46
                                                    Jacie!
                                                    Wchodze i jest! Czarny Sweter po poprednim pokoleniu! Co dozyl w swietnym
                                                    stanie i dopiero w osobistym uzyciu zaczal tracic forme i nitki!
                                                    Alescie udziergali, no.
                                                    Pamietam go jak spodnice plisowana w krate szkocka. Rozmiar ojcowy, czyli jak
                                                    ulal na kamuflaz. Do tego wlos dlugi, rozpuszczony i wzrok pogardliwy,
                                                    zgryzliwy rzeklabym wrecz.
                                                    Sweter wozony w gory i nad morze, na czarno-bialych zdjeciach uwieczniony, nie
                                                    do zdjecia. Z resztkami siana, slomy i dymu (ogniskowego) do poznej jesieni.
                                                    Oddumac sie nie moge...
                                                  • ewakurz Re: Czarny sweter 08.12.05, 23:50
                                                    PS:A Slonimski?
                                                    PS: Dobry wieczor wszystkim nieobecnym. Czyli witaj nieobecny Ludu Dziejacy.
                                                    Jak sie wyspie, to Wam opowiem o pérequation i désenchevêtement w lokalnym
                                                    wydaniu.
                                                    Spijcie slodko, jako i nizej podpisana po zakurzeniu uczyni.
                                                  • vaud Re: Czarny sweter 09.12.05, 04:00
                                                    o mnie byla bawelniana granatowa bluza, dosc nieskutecznie ufarbowana na
                                                    czarno. Ogromniasta i szpetna. Brrr...
                                                  • vaud Re: u mnie 11h 09.12.05, 03:55
                                                    millefiori napisała:

                                                    > Skutecznosc, a nie szybkosc, Vaudzie, sie liczy.

                                                    ---> no to widzisz, ja z pktu A do pktu B docieram. :-) Co donosze z dumou.
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 09.12.05, 08:08
                                                    Wchodze z kawo. U mnie swieci i mroz. Ladnie:)
                                                    Lomatko!
                                                    Przechodzi w okolicach 18 lat. Jeszcze przed Toba, Brezly, etap pajakarski (tzn
                                                    za duzo zbyt dlugich konczyn), etap wielokrtnych zalaman i glebokich jak odwiert
                                                    naftowy kryzysow [np., staly repertuar, od pokolen: jestem taka brzyyyyyyyyydka;
                                                    mam paskuuuudnyyyy traaaaadzik (czytaj, jedna mikroskopijna krostka za uchem),
                                                    nie mam chlopaaaaaaaka... ]
                                                  • millefiori Re: u mnie 11h 09.12.05, 08:08
                                                    vaud napisała:


                                                    >
                                                    > ---> no to widzisz, ja z pktu A do pktu B docieram. :-) Co donosze z dumou.
                                                    >


                                                    Tyz:)))))
                                                  • brezly 7.36 12.12.05, 07:39
                                                    Dlaczego jak jest przedwiosnie, schylek lata, pelnia lata etc, nie ma okreslenia
                                                    na ten ni to koniec jesieni nie to poczatek zimy. Gdzie alternatywa miedzy
                                                    ciemno, leje i dosc zimno, za to wieje, a bardzo zimno, slisko, snieznie za to
                                                    troche mniej ciemno?

                                                    Nasuwa sie haiku czyjes:

                                                    Czemu ta jesien
                                                    Jest jak ptak sedziwy
                                                    Daleko w chmurach

                                                    Moja transkrypcja:

                                                    Czemu ta jesieniozimna
                                                    Jest jak ptak zlosliwy
                                                    Zlo szarobura?


                                                    D-bry.
                                                  • millefiori Re: 7.36 12.12.05, 07:40
                                                    Dobry, zderzam sie z Brezlym w drzwiach, ratuje kawe.
                                                  • millefiori Re: 7.36 12.12.05, 07:41
                                                    Az tak gleboki przelom jesienno zimowy, Brezly? Tu szron i slonce:) coz, na
                                                    poludniu jestem.
                                                  • brezly Re: 7.36 12.12.05, 08:07
                                                    Ale moja detka-weterank dostala kolejna late. Tak musial wygladac okret
                                                    Magellana po powrocie z tym pieprzem. Budujace wrecz.
                                                    Czy jest cos freudowskiego w przywiazywaniu sie do detki i niecheci do kupan
                                                    nowej? Oprocz niefrudowskiego wstrzasu na widok napisu na pudelku: Schwalbe
                                                    GmbH, seit 1912, Made in Indonesia?
                                                  • millefiori Re: 7.36 12.12.05, 08:11
                                                    Na Indonezji wulkanizuja? O moj ty swiecie... kup pan se nowa detke, a stara
                                                    zachowaj. To bedzie bardzo konserwatorskie i meskie podejscie, dwa w jednym, uwazam
                                                  • millefiori Re: 7.36 12.12.05, 08:12
                                                    PS. Przynajmniej bym tak zrobila.
                                                  • brezly Re: 7.36 12.12.05, 08:14
                                                    No, na razie wszystko jest OK. Szczescie polega tez na tym ze jak sie lapie gume
                                                    to w przednim kole:-)
                                                  • millefiori Re: 7.36 12.12.05, 08:20
                                                    Tez:)
                                                  • vaud Re: 7.36 12.12.05, 08:21
                                                    wchodze, zeycze owocnego dziania i znikam pod koldra :-)
                                                  • millefiori Re: 7.36 12.12.05, 08:22
                                                    Co sie stalo, Vaukdo, ze sie o tej porze szela(on)tasz?
                                                  • vaud Re: 7.36 12.12.05, 08:25
                                                    jest program z archeologii podwodnej. O statku Caliguli. Na malym jeziorku.
                                                  • millefiori Re: 7.36 13.12.05, 07:25
                                                    Wchodze w tumanach sniegu. Kawa z czapka, jak zwykle. Przyszlam, zeby
                                                    powiedziec, ze nie bede dzis rano, bo nas zasypalo. Na polnocny kraniec Budy, na
                                                    ktora mam dojechac na 9:00, musze sie dostac wiec komunikacja miejska z 3
                                                    przesiadkami i znikam juz z powrotem w zawiei. Na razie nic nie przejechalo
                                                    Zaulkiem, ani w gore, ani w dol.
                                                  • brezly Re: 7.36 13.12.05, 07:35
                                                    Chmury odeszli i widac bylo o 7.12 cus niebieskawozielonego w gorze rzeki, jak
                                                    sie z mostu patrzylo.
                                                    D-bry.
                                                  • millefiori Re: 7.36 13.12.05, 07:35
                                                    To Brezly, w Twe czcigodne rece ten dzbanek z kawa przekazuje i lece w zawieje z
                                                    poczuciem dobrze spelnionego dziewiarskiego obowiazku:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka