Dodaj do ulubionych

Zapomniane kosmetyki

21.10.10, 21:12
Watek o kosmetykach zarchiwizowany, a mnie się przypomniał puder sypki. Było to to pakowane w spore okragłe pudełeczko spód z obramowanie był plastikowy (ciemny granat), a góra taka nakładana chyba z bardzo grubego kartonu. To górne zachodziło na spód. Tez było w jakiś granatch, niebieskościach. Pudry były w kilku kolorach. Był i bardzo jasny i bardzo ciemny i kolory pomiędzy. Spore to było pudełeczko.
Pamiętam, ale szczegóły mi się zamazały i chętnie odświeżę pamięć.
Kojarzycie co to za puder.
Firma polska lub polonijna. Kupowałam w normalnych drogeriach.
Obserwuj wątek
    • izabella1991 Re: Zapomniane kosmetyki 21.10.10, 22:23
      Czy nie byl to czasem puder,,Pani Walewska"
      Wiem,ze oprocz wod toaletowych w sprzedarzy byl rowniez puder tejze firmy...ew wczesny Yardley?
      Ja z kolei pamietam:
      -szminki firmy Celia-takie zielone,ktore na ustach utlenialy sie i dawaly jadowicie malinowy kolor
      -oczywiscie szampon ,Zielone Jabluszko"-brrr....nie znosilam tego zapachu
      -dezodoranty Bac i pasta do zebow Elmex Made in Hungary
      Pozdrawiam-Iza
      • ewa9717 Re: Zapomniane kosmetyki 21.10.10, 22:43
        Puder sypki był sprzedawany i w pudełeczkach, i w saszetkach. Ja pamiętam z wczesnych lat sześćdziesiątych maminą puderniczkę, w której co jakiś czas zapasy pudru się uzupełniało. Chyba wszystkie znajome panie miały wtedy puderniczki. Był też puder sprasowany, w takich twardych krązkach.
      • pompompom Re: Zapomniane kosmetyki 22.10.10, 21:59
        Nie Pani Walewska i nie Yardley. Te akurat pamiętam, choc moja mama ich nie używała, a ja za młoda wtedy byłam. Mama miała koleżankę z rodziną w Anglii i dostawała czasami od tej koleżanki kosmetyki Estee i Rimmel. Czasami kupowała też takie zestawy Estee w komisie.
        Ten puder to juz blizej naszych czasów, coś chyba polonijnego albo jakies zaczątki sorayi (a może jednak nie, nie to nie była soraya). Była taka firma Ann Cosmetics. Ja głównie kupowałam ich szampony i odżywki.
        Celia nie, Yardley nie Walewska nie no nie przypomnę sobie firmy.
    • luccio1 Re: Zapomniane kosmetyki 21.10.10, 23:17
      Mydło do golenia - sztyft, a właściwie walec, gdzie wysokość była kilkukrotnością średnicy podstawy.
      Były też zakręcane oprawki z tworzywa sztucznego na to - do wielokrotnego użytku.
      Ojciec przerzucił się na krem dopiero wówczas, gdy mydło zaczęło znikać ze sklepów (początek lat 70.).
    • matylda1001 Re: Zapomniane kosmetyki 21.10.10, 23:26
      Pamiętam tusz do rzęs w takich małych prostokątnych pudełeczkach, zdaje się niebieskich. W środku maleńka szczoteczka, którą damy śliniły przed użyciem. Na szczęście w tamtych czasach używałam jeszcze pomarańczowa pastę do zębów, dla dzieci:) a jak zaczęłam używać tuszu, to już były jakies tam w spirali. Jeśli chodzi o puder w tym granatowym pudełku to chyba nie był "Yardley" bo on wprawdzie miał pudełko granatowe, ale wieczko też było plastikowe.
      Z rozczuleniem wspominam wegierski dezodorant "Medea". Bardzo bym go chciala teraz mieć, ciekawe, czy zapach podobałby mi się tak bardzo jak wtedy.
      • ewa9717 Re: Zapomniane kosmetyki 22.10.10, 10:28
        matylda1001 napisała
        Jeśli chod
        >zi o puder w tym granatowym pudełku to chyba nie był "Yardley"
        O, to już chyba za Gierka! Wtedy można było kupić kosmetyki tej firmy nie tylko w komisach czy pewexach, ale np. w "Modzie Polskiej". Do dziś mile wspominam swoją pierwszą yardleyowską spiralkę ;) A wcześniej prostokątne pudełeczka z tuszem plujką marki Celia, w każdym z nich szczoteczka i maciupeńki grzebyczek, chyba do brwi. Był tusz czarny i brązowy.
        • matylda1001 Re: Zapomniane kosmetyki 22.10.10, 12:29
          ewa9717 napisała:

          > O, to już chyba za Gierka!<

          No tak, za Gierka, i to nawet za późnego Gierka. Przypominam sobie, że mama miała fluid, jakiś puder w kremie w każdym razie. Chyba w takiej małej, metalowej tubce. Coś mi sie kojarzy, że tubka była w białym kolorze. Czy ktoś to pamięta? A! jakże mogłabym zapomniec! było jeszcze coś, co trudno nazwać kosmetykiem, ale za kosmetyk robiło. Pigmentum Castellani, powszechnie używane było w charakterze farby do włosów i nadawało włosom piekny, kasztanowy odcień. Tylko, że samo kupowanie tego w aptece było troche krępujące bo srodek przeznaczony jest miedzy innymi do leczenia grzybicy stóp;)
      • kolonistka Re: Zapomniane kosmetyki 08.11.10, 14:36
        matylda1001 napisała:

        > Pamiętam tusz do rzęs w takich małych prostokątnych pudełeczkach, zdaje się nie
        > bieskich. W środku maleńka szczoteczka, którą damy śliniły przed użyciem. Na sz
        > częście w tamtych czasach używałam jeszcze pomarańczowa pastę do zębów, dla dzi
        > eci:) a jak zaczęłam używać tuszu, to już były jakies tam w spirali.
        Ten tusz tez pamietam - ale w mej glowie utkwil inny obraz ..
        Kolezanka mojej straszej siostry (elegantka - nie plula na szczoteczke - miala nakretke od butelki z woda :P) malowala sie tym tuszem a nastepnie IGLA do szycia rozszczepiala sklejone rzesy ...
        w napieciu czekalam czy se dziabnie w galke :)
        Pamietam tez wersje, ze szczoteczke najpierw pocieraly o mydlo, nastepnie o ten kamien tuszowy i heja na rzesy (mialo zageszczac, wydluzac i ich nie sklejac) ... przy zajechaniu w oko plakaly czarnymi lzami bo mydlo - samie pamietacie jak zarlo w oczeta :)
    • fettinia Re: Zapomniane kosmetyki 22.10.10, 10:37
      Pamietam puder,ale nie pamietam nazwy..
      Ja mam takie 3 kosmetyki-dzisiaj niedostepne..
      Dezodorant "Fa"-w sztyfcie-zolto-zielony z zielonym listkiem,meska woda zielona Gillette/ta dzisiejsza to juz zupelnie cos innego/ i czarny "Impulse"-daaawno temu-chyba z 30 lat-przywieziony z Francji.
      Jak zamkne oczy to czuje te zapachy..:)
      • lustroo Re: Zapomniane kosmetyki 22.10.10, 20:01
        Kiedyś dostałam krem z Niemiec chyba NRD-owski. miał pudełko metalowe jak nasz Nivea ale pudełko bylo kolorowe a na nim motylek lub ich kilka. Jak on paaachniał, mmm. A szczoteczkę i tusz do brwi mama miała z Celii w żółtym opakowaniu.
    • miss_paradox Re: Zapomniane kosmetyki 22.10.10, 22:37
      A ja pamiętam sprej do kąpieli z Niemiec, był wielkości sprejów do odświeżania WC i miał niebieską zakrętkę i biało-niebieskie opakowanie. I fajnie pachniał. U nas był bardziej do podziwiania i z pianki się zrobiła woda. :P
      • derena33 Re: Zapomniane kosmetyki 25.10.10, 13:09
        Proszek do zebow, pasta do zebow "Pollena 66" obficie sie pieniaca i wsciekle slona bulgarska "Primorin" czy jakos tak:), rozpuszczalne szyszki do kapieli (pieknie pachnialy), szampony w poduszeczkach roznokolorowe, prawdziwe maslo kakaowe do opalania ( zapach mialo taki ze od razu chcialo sie je zjesc) ohydne rozowe mydlo ktore farbowalo "For You", proszki do prania o silnym lugowym zapachu, nie pamietam nazwy, szare mydlo do prania, aby je wsypac do pralki trzeba bylo je potrzec na tarce, krochmal do usztywnienia poscieli.
    • pompompom Re: Zapomniane kosmetyki 27.10.10, 20:21
      I Kokosal do prania ręcznego. Miał taką zabawną butelkę :).
      I krem z witaminą F, dla dzieci, na odparzone zadki, dziwny zapach.
      I proszek do mycia sanitariatów. Szary, ostry w niebieskiej butelce z kapslem z dziurkami. Żadnych Cifów nie było.
      Proszek IXI, Pollena Ewa, E- enzymatyczny i Cypisek.
      Gotowało się białe w szkle wodnym i wodzie utlenionej, a moja babcia dodawała póżniej do płukania ultramarynę (farbkę), co by biel była lekko niebieskawa, czyli czystsza :)
      I Fornir czy Fornil do mebli drewnainych, w tubce jak pasta do zębów. I pasty do podłóg Frotobella czy jakoś tak.
      A froterkę elektryczną pamiętacie. Najpierw się pastowało (pasta bywała gęsta i podchodziła płynem, więc mama ją rozgrzewała w gorącej wodzie), potem to schło na parkiecie i dopiero jak wyschło w tany szła froterka elektryczna.
      • horpyna4 Re: Zapomniane kosmetyki 28.10.10, 15:25
        To w tubce do mebli nazywało się chyba Fornit. A Kokosal cały czas istnieje, ale nie przypomina tamtego. Nie tylko butelka inna, ale i kolor.

        Pamiętam te dawne butelki kokosalu. Nie miały zakrętek, były całe zaspawane, a u góry miały taki dziobek-kranik. Przed pierwszym użyciem należało obciąć jego czubek, a po użyciu ten cały "kranik" należało zgiąć pod kątem prostym (w poziomie) i zaczepić wystającą dolną częścią o taki występ na butelce; wtedy byłaby zamknięta...
        Tyle, że trudno było to zarówno zgiąć, jak i zaczepić. Tworzywo, z którego robiono butelki do kokosalu było sztywne i jakieś takie rozwarstwiające się.
        • pompompom Re: Zapomniane kosmetyki 28.10.10, 19:07
          No tak, fornir to coś nie tak. Pewnie Fornit :).
          A do butów była pasta Buwi.
          Tego dziwnego zamykania Kokosalu to ja nie pamietam, ale faktycznie butelka była jedną całością.
          A i przepraszam, była namiastka Cifu - Skrzat (morelowe w kolorze to to było w białej butelce).
          I do tych podłóg to mama używała ligniny. Taki prototyp papierowych ręczniczków kuchenny :)
          A z kosmetyków to ja pamiętam pastę dla dzieci truskawkową i chyba pomarańczową. I chyba jakąś Bambino, ale może to któraś z wyżej wymienionych była.
      • kkokos Re: Zapomniane kosmetyki 23.11.10, 21:13
        I pasty d
        > o podłóg Frotobella czy jakoś tak.
        > A froterkę elektryczną pamiętacie. Najpierw się pastowało (pasta bywała gęsta i
        > podchodziła płynem, więc mama ją rozgrzewała w gorącej wodzie), potem to schło
        > na parkiecie i dopiero jak wyschło w tany szła froterka elektryczna.


        parkiet się najpierw zmywało pastą agata, w szklanych butelkach z granatowymi napisami. pasta była gęsta, ale płynna, jasnobeżowa - jeśli zgęstniała, to się wstawiało do garnka z ciepłą wodą.
        i tą agatą się zmywało, dopóki ostatnia lignina nie była czysta.
        potem schło.
        potem się pastowało pastą z takich metalowych niebieskich pudełek.
        potem schło.
        a potem się froterowało :)
        • luccio1 Re: Zapomniane kosmetyki 25.11.10, 16:40
          Była pasta do podłóg marki "Miś" - produkt koncesjonowanej prywatnej inicjatywy.
          Zgodnie z nazwą - na oko po otwarciu pudełka była ciemnobrązowa.
          Nie kryła - tak jak "państwowa" pasta bezbarwna - po otwarciu pudełka biała.
        • paszczakowna1 Re: Zapomniane kosmetyki 16.02.12, 15:55
          > potem się pastowało pastą z takich metalowych niebieskich pudełek.
          > potem schło.
          > a potem się froterowało :)

          Pasty (właściwe, nie Agata) też bywały w butelkach, ale to już później. (O proszę, "Pałacową" do tej pory robią! "Agatę" zresztą też, ale nie wiem, czy taką samą.) Był czas, że jako nastolatka pastowałam podłogi nawet z przyjemnością, lubiłam zapach i to uzyskiwanie połysku.
    • zla_wiedzma Re: Zapomniane kosmetyki 29.10.10, 12:07
      Ja pamiętam jak mama używała tuszu do rzęs "w kamieniu" Celi, potem jakiś taki jak maść do oczu w tubce wyciskany masakra jakaś + osobno pędzelek-grzebyczek :). Jak ona tego używała ? pojęcia nie mam...
    • whitediamond Re: Zapomniane kosmetyki 08.11.10, 11:39
      a ja pamietam jak pierwszy raz dostalismy antypespirant Fa i wszystkie 3 (mama + siostra) stwierdzilysmy ze musi byc zepsuty bo zostawia biale plamy na ubraniach. Z dziwnych powodow kiedys uzywalo sie dezodorantow na ubrania dla zapachu a juz ochrona przed potem jakos schodzila na drugi plan
    • keczer Re: Zapomniane kosmetyki 08.11.10, 17:09
      Mnie się jeszcze przypomina pasta do zębów dla dzieci z takimi malutkimi zwierzątkami na tubce. Oczywiście ją podjadałam, miała chyba pomarańczowy smak, nie jestem pewna.
      Do tego - już później, pod koniec lat 80 - krajowe kosmetyki do makijażu marki Gazela. Na przykład odcienie fluidu pozwalaly się ucharakteryzowac na pacjentke z żółtaczką :-)
            • arielta Re: Zapomniane kosmetyki 17.12.10, 23:31
              Dezodorant Basia pamiętam. Był jeszcze płyn dezodorujący w plastikowej pomarańczowej butelce - odpowiednik współczesnych antyperspirantów. Zawierał jakieś związki podobne do formaliny i nazywał się wdzięcznie "NonOdoro".
              A dezodorantów Polleny z serii Driada nie pamiętacie? Był ziołowy w zielonym pojemniku (woń kontrowersyjna), kwiatowy w pomarńczowym i fantazyjny w fioleotowym. Przyznaję, że zapach tego fantazyjnego chodzi za mną do dziś.
              Przypominam sobie też chyba pierwszy polski dezodorant w sprayu w białym opakowaniu o nazwie dezodoro.
              • bene_gesserit Re: Zapomniane kosmetyki 26.12.10, 17:05
                Driada miala jeszcze nader ceniony zapach miętowy - najtrudniejszy do zdobycia.
                Do zmęczonych, szorskich stop Pollena polecala serię 'Tramp' - balsamy i kremy w kolorze blekitno-zielonym, w paskudnych, brązowych opakowaniach, specyfik bardzo dobrej jakości.
                Nie pamietam, kto robil samoopalacz, ktory zawsze zostawial paskudne pomaranczowe smugi, chyba tez Uroda.

                Noi w pierwszej polowie lat 80. zapanowala moda na blyszczyki, ktore robily firmy polonijne. Swinstwo mialo rozne dziwne zapaszki i utrzymywalo sie na wargach jakies pietnascie minut. A wlosy ukladalo się na Lotion, kupowany w kioskach Ruchu. Lekka mzawka albo nawet mgła - i loki sie rozpuszczaly.
                W Wawie przed firmowym sklepem Celii (na Wspolnej chyba?) ustawialy sie kolejki - byl tam najwiekszy wybor pomadek i cieni w cukierkowych kolorkach.

                (A polski puder sypki swietnej jakosci mozna dostac do dzis - Inglota. Ale nie pachnie jak tamten :)
                  • bene_gesserit Re: Zapomniane kosmetyki 28.12.10, 12:05
                    Lotion, na pewno. W szklanych buteleczkach z korkami w roznym kolorze. Dziwny mial smrodek.

                    Samoopalacz nazywal sie Citosol, przypomnialam sobie. Ale prawdziwe elegantki naciagaly rodzicow na kupno lamp kwarcowych - kolezanka kiedys chodzila przez tydzien z poparzoną twarzą, bo po feriach chciala wyglądac na opaloną. A latem desperatki uzywaly do opalania nafty (jakos nikt nie spłonął, ale ciekawe, jak teraz wygląda ich skóra).
                    • asdaa Re: Zapomniane kosmetyki 29.12.10, 13:53
                      bene_gesserit napisała:

                      > Samoopalacz nazywal sie Citosol, przypomnialam sobie. Ale prawdziwe elegantki n
                      > aciagaly rodzicow na kupno lamp kwarcowych - kolezanka kiedys chodzila przez ty
                      > dzien z poparzoną twarzą, bo po feriach chciala wyglądac na opaloną. A latem de
                      > speratki uzywaly do opalania nafty (jakos nikt nie spłonął, ale ciekawe, jak te
                      > raz wygląda ich skóra).

                      Citosol był namiętnie (nad)używany w moich czasach licealnych i nigdy nikomu nie udało się uniknąć plam :(. Kwarcówki też używałam (do tej pory mam sprawną). A nawet opalałam się na naftę , oczywiście na dachu. Opalenizna była świetna, gorzej z długo utrzymującym się zapachem.... Zawsze dużo się opalałam i nadal to robię, skóra wygląda nieźle, myślę, że nafta i inne specyfiki jej nie zaszkodziły
                • default Re: Zapomniane kosmetyki 25.01.11, 10:51
                  Miętową Driadę uwielbiałam, chociaż faktycznie ciężko było dostać, częściej była taka w opakowaniu w brązowo-żółte mazaje (miętowa była w zielone), chyba ziołowa, okropna w każdym razie.
                  Basię pamiętam, miała dziwny, aczkolwiek przyjemny zapach, taki trochę tłusto-maściowy :)może dlatego że była "z lanoliną" - tak było napisane na buteleczce. Zdarzało się, że była do nabycia bez żadnego atomizera, po prostu w buteleczce z nakrętką, nabierało się na dłoń i wklepywało w pachy :)
                  Moja mama kupowała dezodorant z kulką Roma, gęsta różowa maź o nieokreślonym zapachu, w szklanej stożkowatej butelce z kulką i czerwoną zakrętką. Produkowane to było przez prywatny zakład w garażu na pl. Lelewela w Warszawie :) Mama uważała to za najlepszy dezodorant i była nieszczęśliwa, kiedy zakład upadł (pewnie zabiły go domiary :))
                  Nie używałam samoopalaczy, ale próbowałam się "farbować" roztworem nadmanganianu potasu - efekt był natychmiastowy, ale podobny jak przy samoopalaczu, czyli smugi.
                  Z domowych wynalazków pamiętam jeszcze mycie zębów rozkruszonymi tabletkami węgla (lekartstwa na biegunkę) dla wybielenia, płukanie włosów w piwie, mycie twarzy namoczonymi płatkami owsianymi - taki ówczesny peeling, zresztą bardzo skuteczny.
                  Na trądzik i pryszcze stosowało się powszechnie ACNOSAN, chyba innych specyfików na tę dolegliwość nie było, ewentualnie spirytus salicylowy do miejscowego wypalania pryszczy. Acnosan podobno dał się wypić w formie wyszukanego drinka z colą :) Nie próbowałam.
    • arielta Re: Zapomniane kosmetyki 28.12.10, 21:56
      Miętowa Driada mi umknęła. To musiał być jakiś rarytas, bo nigdy nie spotkałam.
      Citosolu nie stosowałam, ale połowa mojej klasy w liceum namiętnie używała tego specyfiku, co na osobach postronnych mogło sprawiać wrażenie, że w szkole szerzy się żółtaczka.

      W owych czasach większość pudrów i fluidów miała niezdrowy pomarańczowy kolor. Pamiętacie fluidy w małych beżowych plastikowych/gumowych buteleczkach (chyba Polleny Urody). Progukowano je w trzech kolorach. Najciemniejszy "egoztyczny" był wręcz brązowy.

      Przypominam sobie kolorowe tusze Celii w brązowych pudełeczkach ze szczoteczką i lustereczkiem. Był zielony, brązowy, niebieski i filetowy. Przyznaję samokrytycznie, że używałam niebieskiego. Filotowego na szczęście nie udało mi się nabyć. Pod koniec lat 70-tych i w latach 80-tych kolorowe rzęsy były modne.

      • blondteaser Re: Zapomniane kosmetyki 11.01.11, 19:43
        Pamietam szampon do wlosow jajeczny Jamajka, nie wiem dlaczego lubilam jego zapach. Z wczesnego dziecinstwa przychodzi mi do glowy jeszcze pasta do zebow w proszku, bleeeee. Wyzej wymieniony Loton pamietam doskonale, kiedy zabraklo go w kiosku krecilysmy z mama wlosy na piwo. Papiloty byly wykonane z kawalkow zrolowanej gazety i gumek recepturek z apteki. Z pozniejszych lat pamietam tez perfumy Byc Moze, ktore staly sie swiatowe- Byc Moze..Paryz, Berlin, NY itd.
      • pompompom Re: Zapomniane kosmetyki 24.01.11, 20:37
        Zabawne, bo mnie się te cienie przypomniały właśnie dzisiaj :). Tylko z początku nazwa wydawała mi się Paris Paris. To jednak było Miss of Paris. Fajne były. Miałam taki szaroniebieski, lekko perłowy.
              • horpyna4 Re: Zapomniane kosmetyki 13.01.12, 11:46
                Jako suchy szampon. Dawno temu nie myto włosów często, więc jak komuś się włosy za bardzo przetłuściły, a nie miał warunków do umycia, mógł radzić sobie w ten właśnie sposób. Żytnią mąkę wcierało się we włosy, a potem starannie wyszczotkowywało. Zbierała tłuszcz, nie pozostawiając osadu. Problemem było tylko kupienie jej, bo w zwykłych sklepach spożywczych raczej nie trafiała się; można było nabyć ją na bazarze.

                To wszystko brzmi dość obrzydliwie, ale przypominam, że łazienka przy pokoju hotelowym wcale nie była kedyś standardem. Jeszcze w latach 70-tych trafiały się w peerelu hotele bez bieżącej wody, a nawet ze sławojką na podwórzu. Wprawdzie stanowiły znikomy procent, ale jednak istniały. W schroniskach turystycznych też bywało różnie.

                Jeżeli ktoś więc przebywał kilka dni w takich warunkach, to musiał sobie jakoś radzić.
                • kizuk Re: Zapomniane kosmetyki 13.01.12, 13:28
                  Z tamtych czasów najbardziej mi żal perfum-prawdziwych,takich,których kropelka za uchem wystarczała na cały dzień.Te najlepsze były w Modzie Polskiej,ale ich ceny były przystępne,w każdym razie ja mogłam sobie na nie pozwolić.Chanel 5-to był mój ulubiony zapach.
                  Teraz kupno perfum to ogromny wydatek.
                  Z polskich najbardziej był znany "czarny kot"-Anna German śpiewała:"na wystawę w drogerii czarny kot szybko wraca,zanim kogut zapieje,musi zmienić się w zapach".To chyba Miraculum Kraków je robił.
                  • aqua48 Re: Zapomniane kosmetyki 13.01.12, 15:45
                    Perfumy mojej Mamy - Soir de Paris, piękny zapach i ekskluzywna buteleczka szafirowa z wąską szyjką. Nie wiem gdzie się je kupowało w latach sześćdziesiątych. W sklepach były trzy tanie zapachy: jaśmin, konwalia i jeszcze jakiś, którego nie pamiętam. Panowie starający się uchodzić za "eleganckich" skrapiali nimi panie na Śmigus-Dyngus. Panie potem śmierdziały straszliwie przez cały dzień.
                    Perfumy Reve w małych flakonikach lata osiemdziesiąte - podróbka Chanel nr 5, bardzo udana. Potem już z moich doświadczeń osobistych - czarny tusz do rzęs w kamieniu, na który się pluło i rozmazywało go szczoteczką w postaci malutkiej zmiotki :), puder w kamieniu, no i te cienie w koszmarnych kolorkach i jeszcze gorszych zestawach Celii (cienie Bourgeois w pełnej palecie kolorów były nieosiągalne w Peweksie) smakowe błyszczyki w białych pudełeczkach. A kremy, podstawa to Niwea, F-18 konieczny na narty, różany, pięknie pachniał, dla starszych - ekskluzywna Placenta.
                    • ewa9717 Re: Zapomniane kosmetyki 13.01.12, 15:56
                      O rany, pod koniec lat sześćdziesiątych, dziewczęciem tużprzedlicealnym będąc, kupiłam sobie soir de Paris w komisie, malutka buteleczka za 250 złotych, jak dziś pamiętam. Jedno z większych rozczarowań, ale śliczną buteleczkę z kobaltowego szkła, z kryształowym korkiem zachowałam dłuuuuuugo, kto wie, czy jeszcze w jakim kartonie z pamiątkami w piwnicy nie spoczywa ;)
                      A reve prześliczne, długo używałam. I antilope....
                      • voxave Re: Zapomniane kosmetyki 15.01.12, 17:49
                        Perfumy Miraż---maLa podłuzna skręcona buleteczka z duzym żółtym kapeluszem-zakretka--mozna było kupic w kazdym kiosku Ruchu---prawdziwe,o wspaniałym zapachu.
                        Potem zaginęły--po latach przeczytalam gdzieś,że były przez nas produkowane na wariata bez francuskiej licencji----własciciele załozyli proces
                        i Polska przestala je produkowac.
                        Mój mąz do dzisiaj je wspomina ---poznawał mnie po tym zapachu.
                        Jak nie było mnie w domu to otwierał moja szafe i wdychał--tak mi pisal w listach :))))))
                    • voxave Re: Zapomniane kosmetyki 20.01.12, 04:08
                      Perfumy Soir de Paris kupowało sie w Peweksie-----skupowalam dolary lub bony i zawsze mialam tę buteleczkę z pachnidlem.
                      Z tym flakonikiem mam dwa zdarzenia.
                      1.Mój mały synek bawil sie w chemika i pomieszał olej, maggi, ocet, a dla efektu dodał spora ilośc Soir de Paris---jak wrócilam do domu z pracy pokazal mi z dumą swoja prace w słoiku po dżemie-----nie wiedział dlaczego zaczęlam plakać....
                      2.Spiesząc sie na przyjęcie wylalam niechcący spora ilośc perfum na z trudem zdobyta kreację, musialam pójśc w czymś innym i w dodatku po kąpieli i tak smierdzialam okrutnie perfumami.:)
                • g0p0s Re: Zapomniane kosmetyki 17.05.12, 16:04
                  Pasta BHP do mycia rąk umazanych smarami. Było to jakieś żrące mydło z trocinami, ale myło niemal do kości.
                  Brylantyna, matka lub babka żeli. Dziadek jeszcze od wielkiego dzwonu używał - ciemnoczerwony oleisty płyn (ale nie gęsty).
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka