Dodaj do ulubionych

Kwiat paproci

31.05.07, 17:38
mnieu zakwitl w ogrodku. Co tak wczesnie? ja sie pytam. Bo co bedziemy w Noc
Swietojanska robic, heu? Kwiatu Jednej Nocy szukac? Robaczki swietojanskie na
fosforyzujaca naleweczke lapac? Wianki gdyz juz jak gdyby puszczone, a ognisk
palic nie wolno.

Kwiatu brokulowego se w zapiekance poszukam, albo nastepnych gasienic w
cukrze.

Bo tak mi sie ostatnio poszczescilo, ze to wlasnie mnie dostala sie do
herbaty tlusta gasieniczka koloru ecru z czarna glowka ( Chanel, czy cus)i
tylko moj wyjatkowy -owego ranka- refleks sprawil, ze nie splynela chyzo do
mojego zoladka. Zauwazylam ja w ostatniej chwili, jak -pelna dostojenstwa-
wyplynela na powierzchnie i rozpoczela rundki w kolko i w kolko.

Tak: Noc Swietojanska zapowiada sie kiepsko. Wszystkie atrakcje odhaczywszy,
spac chyba pojde z rozpaczy. Czlowiek sie cieszyl na ten kwiat paproci jak
dziecko, ze poszuka i ze moze znowu nie znajdzie, ale za to jak frajda przy
szukaniu. E-e.Tak ty siadlszy placz.

Do samolotu tez strach wsiadac, gdyz stada nieuleczonych gruzlikow wybraly
sie wlasnie na wakacje. TB czyli to be continued- u innych. Teraz rzesze
pasazerow stoja w kolejkach do przetestowania: TB or not TB?
Ech, ide pare skarpet wrzucic czarnej dziurze na pozarcie, albo sama je
pozre: po co delegowac?
Obserwuj wątek
    • olo53 Re: Kwiat paproci 31.05.07, 17:52
      Vaud, ales sie rozpiala, mamy klopot ze sluzba, ty se nie lataj tylko wracaj
      ratowac trzeci swiat w naszym kraju, zle napisalem, ty zdobywaj wiedze w swiecie
      cywilizowanym, u nas po stremu, pozdrawiam serdecznie. Wroc jak sie cos zmieni,
      chlera, nie wracaj:(
      • vaud Re: Kwiat paproci 31.05.07, 18:46
        Sciskam panie Olu wzajemnie i uprzejmie donosze salatke pomidorowa. Dzieci na
        Ojczyzny Memlon dostarczam w tym roku, zeby mi Szwajcar ich bez konca nie
        germanil. Na powrot sie nie zanosi, choc never say never i 07 zglos sie.
        • millefiori Re: Kwiat paproci 31.05.07, 22:53
          Dzieci na
          > Ojczyzny Memlon dostarczam w tym roku, zeby mi Szwajcar ich bez konca nie
          > germanil. Na powrot sie nie zanosi, choc never say never i 07 zglos sie.

          Na starym kontynencie pani bedzie cumowac, jesli rozumiem co czytam?
          • vaud Re: Kwiat paproci 01.06.07, 13:30
            millefiori napisała:

            > Dzieci na
            > > Ojczyzny Memlon dostarczam w tym roku, zeby mi Szwajcar ich bez konca nie
            > > germanil. Na powrot sie nie zanosi, choc never say never i 07 zglos sie.
            >
            > Na starym kontynencie pani bedzie cumowac, jesli rozumiem co czytam?

            -----> tak uczynie; na Wawel, na Wawel!
    • brezly O Vaud! 31.05.07, 18:02
      Owady cie przesladuja w stadium larwalnym? Ohyda. Larva i jej saliva...
      Gilbert O'Salivan...

      Bedzeisz teraz dluzej na Hali juz, czy jeszcze cos zdajesz?
      • vaud Re: O Vaud! 31.05.07, 18:51
        brezly napisał:

        > Owady cie przesladuja w stadium larwalnym? Ohyda. Larva i jej saliva...
        > Gilbert O'Salivan...
        >
        > Bedzeisz teraz dluzej na Hali juz, czy jeszcze cos zdajesz?

        ----> jusz zdalam, a nawet obrazilam sie na panio nauczycielke. Pjontki nie
        dowiezli. Szostki znaczy.Dolo moja...
        Wracam wjenc na Hale szerokim wachlarzem frontu do klienta i bogatym
        asortymentem niezaspokojonych skarg i wnioskow ze szczegolnym uwzglednieniem
        analogicznego okresu budowania drugiej Polski.
        • brezly Re: O Vaud! 31.05.07, 18:53
          Aha, znaczy bedziesz online miejscami, szlafrokiem szczegolnie?
          • vaud Re: O Vaud! 31.05.07, 19:14
            brezly napisał:

            > Aha, znaczy bedziesz online miejscami, szlafrokiem szczegolnie?

            ---> acha, dla pana wszystko. Wlasnie nowy szlafrok kupilam.
            • brezly Re: O Vaud! 31.05.07, 19:14
              TO ja sie bardzo ciesze. Nasmaze oblesnikow w zwizaku z powyzszym.
              • vaud Re: O Vaud! 31.05.07, 19:16
                Czy oblesniki beda na udekorowanym tuli-panami stole?
                • brezly Re: O Vaud! 31.05.07, 19:18
                  Po pani stronie. Ode mnie pannacottami obloze.
                  Pani sie domysla ze w dzisiejszych czasach serek homogenizowany w rachube nie
                  wchodzi.
                  • vaud Re: O Vaud! 31.05.07, 19:22
                    ------>Do pannacotty doloze panu jeszcze jedna, to razem bedzie Doppia Panna.

                    Pani sie domysla ze w dzisiejszych czasach serek homogenizowany w rachube nie
                    > wchodzi
                    ------>Ach rozumiem, ze na dwa rodzynki w serku nie ma co liczyc...
                    • brezly Re: O Vaud! 31.05.07, 19:24
                      To ja juz panio pozegnam, bo mi czas sie restaurowac:-)
                      • vaud Re: O Vaud! 31.05.07, 19:25
                        Krwista kiszka na kolacje?
                        • brezly Re: O Vaud! 01.06.07, 08:01
                          Eeee, nie. Restauracja himalajsko-tybetanska w planie. Po to wyjeedzalem do
                          ojczyzny saumagen?
                          • vaud Re: O Vaud! 01.06.07, 13:31
                            brezly napisał:

                            > Eeee, nie. Restauracja himalajsko-tybetanska w planie. Po to wyjeedzalem do
                            > ojczyzny saumagen?

                            ----> swinski zoladek?
    • millefiori Re: Kwiat paproci 31.05.07, 18:16
      Pani Vaudeczko jedyna, pani siądzie, kawy sie napije i sernikiem zakasi....no
      jakze mam pania pocieszac, skoro, jak sama pani mowi, kwiat paproci Jasia nie
      doczekal, robaczki swietojanskie i inne sie pochowaly, liofilizując, choc ze
      świeca w stogu siana szukac, a znajdzie w herbacie. O wiankach i innych cudach
      juz wspominac nie bede, zeby cenzura nie pocieła za sianie demoralizacji wsród
      potencjalnych nieletnich czytelników, wobec ktorych nalezy swiecic moralnoscią,
      a nie związkami, wprawdzie hetero, ale bez udzialu kropidel oraz historii
      gaikow tudziez innych Lelów-Polelów z czasów poganskich gdzie tu teraz opowiadac.
      Do samolotu, ma pani racje, ryzyko wsiadac w dzisiejszych czasach. Ostatnio
      wsiadlam w poniedzialek, z 35 stopni (celsjuszowych)na zewnatrz, tak, ze nawet
      kabanosow i krakowskiej suchej strach bylo poza lodowke wynosic; a wewnatrz
      aeroplanu jak schlodzili, to sie zrobilo + 18 i trzeba sie bylo zaczac odziewac
      czem predzej. Gdy wysiadalam, to na zewnatrz bylo juz tylko +11 i deszcz, i
      wprawdzie bez TB, ale za to kicham dalej niz widze, wiec rozpylam kropelkowo.
      Pani nakarmi czarna dziure skarpetkami, moze u pani i u mnie wypluje cos nowego,
      bo wlasnie kolejne pranie wywlekam z suszarki po niemal trzytygodniowej
      nieobecnosci w BB i jakby nie liczyl, skarpetki sie rozlazly.
      • vaud Re: Kwiat paproci 31.05.07, 19:06
        millefiori napisała:

        > Pani Vaudeczko jedyna, pani siądzie, kawy sie napije i sernikiem zakasi....no
        > jakze mam pania pocieszac, skoro, jak sama pani mowi, kwiat paproci Jasia nie
        > doczekal, robaczki swietojanskie i inne sie pochowaly, liofilizując, choc ze
        > świeca w stogu siana szukac, a znajdzie w herbacie. O wiankach i innych cudach
        > juz wspominac nie bede, zeby cenzura nie pocieła za sianie demoralizacji wsród
        > potencjalnych nieletnich czytelników, wobec ktorych nalezy swiecic
        moralnoscią,
        > a nie związkami, wprawdzie hetero, ale bez udzialu kropidel oraz historii
        > gaikow tudziez innych Lelów-Polelów z czasów poganskich gdzie tu teraz
        opowiadac.
        >

        -----> z nieklamano radoscio zauwazam, ze o sianie wspomniala pani az dwa razy
        w pierwszych slowach swego listu, a Lelum Polelum, jako patriotycznie
        sluszniejsze, zastapilo, tez poganskie, ale o ilez pogansciejsze: Dzudzu!


        > Do samolotu, ma pani racje, ryzyko wsiadac w dzisiejszych czasach. Ostatnio
        > wsiadlam w poniedzialek, z 35 stopni (celsjuszowych)na zewnatrz, tak, ze nawet
        > kabanosow i krakowskiej suchej strach bylo poza lodowke wynosic; a wewnatrz
        > aeroplanu jak schlodzili, to sie zrobilo + 18 i trzeba sie bylo zaczac
        odziewac
        > czem predzej. Gdy wysiadalam, to na zewnatrz bylo juz tylko +11 i deszcz, i
        > wprawdzie bez TB, ale za to kicham dalej niz widze, wiec rozpylam kropelkowo.

        -----> doszly mnie sluchy, ze pani patriotyczny wypad zrobila i to bynajmniej
        nie Transatlantykiem ( straszna Kara za te Zbrodnie, po latami ciagnacym sie
        Procesie, mimo obrony Arystotelesa, tego... no... Platona, lub... Sokratesa, co
        kto lubi.),tylko liniami lotniczymi Woz albo Przewoz ( najlepiej
        drabiniasty).Mam nadzieje, ze nie oddala pani pray okazji butow do Szewca, ani
        ze sie pani o zadne Jadra nie otarla w Ciemnosci, Boze uchowaj, gdyz za to
        Faustem, hem... tego... piescia sie w Gebe dostaje, znaczy pelna Kultura.

        > Pani nakarmi czarna dziure skarpetkami, moze u pani i u mnie wypluje cos
        nowego
        > ,
        > bo wlasnie kolejne pranie wywlekam z suszarki po niemal trzytygodniowej
        > nieobecnosci w BB i jakby nie liczyl, skarpetki sie rozlazly.
        • millefiori Re: Kwiat paproci 31.05.07, 21:53
          vaud napisała:


          > -----> z nieklamano radoscio zauwazam, ze o sianie wspomniala pani az dwa r
          > azy
          > w pierwszych slowach swego listu, a Lelum Polelum, jako patriotycznie
          > sluszniejsze, zastapilo, tez poganskie, ale o ilez pogansciejsze: Dzudzu!

          O, ciesze sie z pani radosci, choc tu tylko nad sianem siąśc i płakac, ale
          ostroznie, zeby jeszcze bardziej nie zamoklo. Lepiej na razie nic nie mowic, bo
          jak nie przestanie padac, to pierwszy pokos zmarnieje z kretesem i bez
          proekologicznych siennikow przyjdzie sie obchodzic. Lelum Polelum zas swoja
          droga, wstega szos, miedzą pol złoconych pszenno-buraczanych, krętą sciezka
          poprzez las i tylko klaszcze za borem. A gwoli scislosci to nie Dzudzu, tylko
          Mzimu, pani sie na pustynie i puszcze skieruje, zanim wytna, bo wie pani, jak to
          teraz z lasami, jak nie amazonskimi, to rozpudzkimi, wszystko w pień.
          >

          > -----> doszly mnie sluchy, ze pani patriotyczny wypad zrobila i to bynajmni
          > ej
          > nie Transatlantykiem ( straszna Kara za te Zbrodnie, po latami ciagnacym sie
          > Procesie, mimo obrony Arystotelesa, tego... no... Platona, lub... Sokratesa, co
          >
          > kto lubi.),tylko liniami lotniczymi Woz albo Przewoz ( najlepiej
          > drabiniasty).

          Transatlantykiem to bym ci ja pani Vaudko, nie dość, ze przez Radom i Koluszki,
          to i z przesiadką w Suwalkach na pociąg do Zagórza. Podrozowanie dzis nie
          zbrodnia, ale za to kara boska, przez te gwizdzace bramki przechodzic, apiat' z
          naczala, raz boso, drugi raz boso i bez paska, trzeci raz boso, bez paska i bez
          bizuterii i nadal wyjo, jak dusze potepione. O metalowych czesciach zamiennych w
          srodku nic nie wiem, ale dzieja sie rzeczy na ziemi i niebie, o ktorych sie ani
          snilo kolejnym wymienionym przez pania filozofom. Zaluje, ze nie prowadze
          dziennika z notatkami ze zwiedzonych terminali, ale odkad Pamietniki z okresu
          dojrzewania przepadly w kolejnych przeprowadzkach, stwierdzilam, ze lepiej
          przeczytac to, co na nastepnym lotnisku moga z w Burgundii ostatnio bylam
          miesiac temu, a ksiezniczka, z ktora ostatnio rozmawialam na slubie, wcale nie
          miala na imie Iwona.

          >Mam nadzieje, ze nie oddala pani pray okazji butow do Szewca,
          ----alez oczywiscie, a jakze, do Szewca sandalki oddalam, a szewc na to, ze to
          juz ostatni raz on mi te sandalki na obcasie naprawia, bo nastepnym razem to
          krzyzyk i ciemna mogila dla sandalkow, i gdzie ja teraz, pani mi powie, takie
          lekkie granatowe sandalki nabede, jak tego sklepu w Budzie juz nie ma, a i mnie
          samej w tejze Budzie tym bardziej.

          ani
          > ze sie pani o zadne Jadra nie otarla w Ciemnosci, Boze uchowaj, gdyz za to
          > Faustem, hem... tego... piescia sie w Gebe dostaje, znaczy pelna Kultura.

          Do kultury i cieplego domostwa w Ciemnosci, deszczu, ulewie i zawierusze to sie
          dobijalysmy na Wawelu, gdzie w wyniku tychze przyjaciolka usilowala sforsowac
          mury przez strzelnice a nie bramke obok, ktora nam straz nocna, bynajmniej
          jednak nie rembrandtowska, litosciwie otworzyla.

          A wlasnie, dopytam sie czy nowo nabyty szlafrok jest w tradycyjnie ulubionym
          Pani kolorze?
          >
          • vaud Re: Kwiat paproci 03.06.07, 06:37
            millefiori napisała
            >
            > A wlasnie, dopytam sie czy nowo nabyty szlafrok jest w tradycyjnie ulubionym
            > Pani kolorze?

            --------> nie, bo jest w kwiatki, takie kimonowe ( czerwone na bialym) a na
            zlozonym do wewnatrz ( stojka, mankiety, szalcienki- kolnierzowy i oraz pasek-
            tyz , ale inne ( biale na czerwonym).Pienkna bawelna, z kicikami jak flanela,
            ale miesistsza.

            Mam za to starszy-nowy-szlafrok, w ulubionym kolorze i tez w laczke ( uonczke)i
            z koronkami.

            Od razu pani powiem, ze szlafrokow mam teraz piec (5) , bo gdyz wyrzucilam
            stary i na jego miejsce naroslo mi jak grzybow po burzy w szkalnce z jajkiem.

            Tak mysle o tym pani pisku na bramice, mimo braku czesci za/wymiennych i juz
            wiem: to sandalki piszczeli za panio, ze strachu, ze ich pani zapomniala. Taki
            szewc to dla sandala trauma: nie dosc, ze tortury, to strach, ze wlasciciel
            zniknie na zawsze w sinej dali.
            Tu mi sie tez przypomnialo, ze skaep z butami to po wegiersku jakos apetucznie
            brzmial, acz nie wiem juz dokladnie, w ktorej kieszeni szafroka mam to
            wspomnienie.
            > >
    • olo53 Re: Kwiat paproci 31.05.07, 18:40
      Piekne, podziwiam, u nasz w kraju jak zwykle, ' jest to oczywiste' co nie,jest,
      kwiat paproci kwitnie, kurde bywszy mlodym, znalazlem, jak to on, nie przetrwal,
      • vaud Re: Kwiat paproci 31.05.07, 19:12
        Gdyz naleweczke, z kwiatu paproci zrobic nalezalo, w celu kwiatu przetrwania na
        wieki wiekow amen; ze tak zostate przy fasacynujacym temacie nalewek, dolewek,
        wlewek i przelewek, a takze poboznych zyczen, ktore z powodu Pis(s)u tez sie z
        laniem kojarzo.
        Jak pan juz nie znajdzie, to sluze swoim, zakwitl mi przed-programowo.
        • immanuela Re: Kwiat paproci 31.05.07, 22:27
          ten szlafrok mię frapuje, bo obił mi się już o uszy (kurde, czy szlafrok może
          się obić? Może jednak, może, taki powieszony po wypraniu na mrozie, boleśnie się
          nawet może obić, ale skąd tu teraz mróz wziąć?)
          • millefiori Re: Kwiat paproci 31.05.07, 22:30
            Dobry wieczor, pani Immanuelo, u mnie ziab, ale jeszcze nie ponizej zera. A moze
            ma pani zamrazarke z okresu kryzysu w piwnicy, to bedzie jak znalazl do mrozenia
            szlafroka .
            • immanuela Re: Kwiat paproci 31.05.07, 23:05
              o widzi Pani, Pani Fiorciu, zamrażarka się nada. Tak mi się teraz przypomniało,
              żem sie kiedyś o mało co nie zabiła o swoje własne zamrożone dżinsy, kiedym zbyt
              gwałtownie na balkon wyszła, w czasach kiedym ten balkon jeszcze posiadała.
              Ale pani Vaudka, to cudna jest, no nie? :-)))
              • millefiori Re: Kwiat paproci 31.05.07, 23:23
                Pani Vaudka jest cudna, pani Immanuelo, i forumowo, i w realu:))

                Atak mrozonych dzinsów zwizualizowalam;D
                Co do mimowolnych mrozonek pralniczych, to dywan zmrozony zbyt dlugim
                czyszczeniem na sniegu jest nielotny i calkowicie nieportatywny...
                • immanuela Re: Kwiat paproci 31.05.07, 23:37
                  zamrozić to by można było jeszcze rajstopy, bo takim zamrożonym to by oczka nie
                  uciekali :-)))
                  A, i zazdroszczę Pani realnych kontaktów. A z kim się Pani jeszcze urealniła? Ja
                  to bym chciała ze Słoneczkiem i Brezlym, i z Panią wreszcie, bo z Mateuszem to
                  już miałam przyjemność :-)))
                  • olo53 Re: Kwiat paproci 01.06.07, 00:56
                    Sie, przlaczam.badz wielka,obycise
                    • olo53 Re: Kwiat paproci 01.06.07, 01:09
                      nie wiem co to znaczy? chyba glupoty pisze
                  • millefiori Re: Kwiat paproci 01.06.07, 08:00
                    Tu byl taki wątek, kto z kim.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12233&w=23906539&a=24021666
                    Zapewne wymag zuptodatowania:)
                    A bylo juz tak blisko, pani Immanuelo!
              • vaud Re: Kwiat paproci 03.06.07, 06:43
                immanuela napisała:

                > o widzi Pani, Pani Fiorciu, zamrażarka się nada. Tak mi się teraz
                przypomniało,
                > żem sie kiedyś o mało co nie zabiła o swoje własne zamrożone dżinsy, kiedym
                zby
                > t
                > gwałtownie na balkon wyszła, w czasach kiedym ten balkon jeszcze posiadała.
                > Ale pani Vaudka, to cudna jest, no nie? :-)))

                -----> Milo mi niezmiernie i dlatego tu sie nieskromnie wpisze, bo mieu o los
                zaginionego balkonu chodzi. Co z nim? Siegnal bruku? Wyskoczyl na piwo?
                Pojechal na saksy do Werony? Niech mieu pani nie czyma w niepewnosci nad
                brzegiem przepasci. Z gory dziekuje.
                • brezly Re: Kwiat paproci 03.06.07, 09:10
                  vaud napisała:


                  > -----> Milo mi niezmiernie i dlatego tu sie nieskromnie wpisze, bo mieu o l
                  > os
                  > zaginionego balkonu chodzi. Co z nim? Siegnal bruku? Wyskoczyl na piwo?
                  > Pojechal na saksy do Werony? Niech mieu pani nie czyma w niepewnosci nad
                  > brzegiem przepasci. Z gory dziekuje.

                  Może nie przeżył sceny balkonowej?
                  Lub z powodu tragicznej miłości do jakiejs loggi rzucił sie z okna? Gdy mu ją
                  zabudowali?
    • brezly Kwit paproci 03.06.07, 09:20
      Żeby zwrócili z reprezentacyjnego.
      W ogóle to wielka sztuka znać mowę kwitów. Pozwól, niech kwity powiedzą to za
      ciebie. Pani lubi w sztuce motywy kwitowe? Umówmy się w formularzarium. W cieniu
      za/po/kwitujących dziewcząt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka